Dodaj do ulubionych

Szkoła im.R.Schumana nr 47

23.04.06, 17:41
Zbieram opinię na temat tej szkoły ,chcę od września przenieść tam
dziecko.Proszę napiszcie co o niej sądzicie.
Obserwuj wątek
    • zulus1111 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 23.04.06, 19:09
      Niestety nic dobrego nie słyszałam o tej szkole, poza tym że ma własny ładny
      budynek i salę gimnastyczną. Przy olbrzymim czesnym, szkoła niewiele daje od siebie.
      • rem13 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 23.04.06, 19:35
        Dziękuję za tę opinię,może jeszcze ktoś się odezwie.Pozdrawiam
      • jotka001 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 23.04.06, 23:16
        zulus1111 napisała:
        > Niestety nic dobrego nie słyszałam o tej szkole, poza tym że ma własny ładny
        > budynek i salę gimnastyczną. Przy olbrzymim czesnym, szkoła niewiele daje od
        siebie.

        A może jakieś argumenty? Masz dziecko w tej szkole?
        • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 24.04.06, 08:04
          Moje dzieci chodziły do gimnazjum Fundacji Primus, do której należy także
          szkoła nr 47. Co prawda szkoły mają różną dyrekcję, ale trochę jest rzczy
          wspólnych.
          1. Czesne 1260 PLN ( przez 10 miesięcy) i opłaty dodatkowe- wycieczki, zielone
          szkoły.
          2. Szkoła jest absolutnie bezpieczna, ogrodzona, strzeżona
          3, Ma własne obiekty sportowe ( małą salę gimnastyczną, boisko, podwórko,
          parking samochodowy, dla rowerów)
          4. Czysta stołówka ze średnimi obiadami, sklepik
          5. Bardzo miła pani sekretarka, uczynna, kompetentna
          6. Biblioteka i wypożyczalnia książek
          7. Dobrze wyposażona pracownia komputerowa ( w podstawówce podobno pani od
          informatyki nie jest orłem, w gimnazjum- odwrotnie - jest rewelacyjna)
          8. Bardzo dużo kółek zainteresowań i zajęć pozalekcyjnych - od plastyki do
          matematyki - w większości w cenie czesnego
          9. Nauczyciele różni - jedni lepsi, drudzy gorsi- jak wszędzie
          10.Jest gabinet lekarski i przez cały czas pielęgniarka - lekarz 2 razy w
          tygodniu
          11. Jest pedagog, psycholog ( ważne dla dzieci nieśmiałych, z ADHD,
          dysgrafików, dyslektyków)
          12. Jest jasny statut i podpisywana umowa oświatowa ( nie zawsze tak jest w
          szkołach niepublicznych)
          13. Jest grupa rodziców nowobogackich, którzy od czasu do czasu próbują w taki
          lub inny sposób wywierać presję na szkołę
          14. Sporo imprez integracyjnych np. jesienny piknik
          15. Sporo godzin nauki angielskiego z podziałem na grupy pod względem
          zaawansowania
          16. Od 4 klasy drugi język - niemiecki lub francuski też podzielony na grupy
          17.Szkoła inwestuje
          18. Nie ma fali, przemocy itp. Jesli zdarzają się niewłaściwe zachowania są
          NATYCHMIAST dostrzegane i tępione
          19. Nie ma indoktrynacji religijnej czy światopoglądowej - szkoła jest
          neutralna, są lekcje religii
          20. Jeśli chodzi o poziom - jest raczej dobry
          zainteresowani powinni zajrzeć na stronę internetową www. primus.com.pl. Służę
          informacjami.
          • zulus1111 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 24.04.06, 12:00
            Nie mam dziecka w tej szkole, ale słyszałam wiele opinii o niej. Niestety nie
            były pochlebne. Np.dziecko znajomych nie dostało się do tej szkoły, bo nie
            wymawiało "r". I ten powód został rodzicom podany podczas rozmowy. I dlatego
            nie sądzę, że dostaną się do tej szkoły dzieci z ADHD lub nadpobudliwe, jeśli
            rodzice o tym wcześniej uprzedzą. Wiem od mamy, której córka chodziła do tej
            szkoły, że był w klasie chłopiec nadpobudliwy, ale jednocześnie bardzo
            uzdolniony humanistycznie. Był w trakcie lekcji ignorowany, zwalczany.
            Otrzymywał kiepskie oceny. Rodzice innych dzieci nie mogli się z tym pogodzić i
            walczyli o lepsze oceny dla niego.
            Szkoła nie wywiązywała się ze wcześniejszych zapowiedzi zajęć dodatkowych,
            rodzice musieli o to walczyć.
            Zgadzam się z tym, że jesli szkoła jest ogrodzona, ma własne budynki, jest w
            niej bezpiecznie - to jest bardzo duży plus.
            Dużym plusem jest również opieka lekarska, tak powinno być w każdej szkole.

            Wybierając szkołę dla dziecka najlepiej tam pojechać jak kończą się lekcje,
            porozmawiać z wychodzącymi rodzicami, uczniami, obejrzeć dokładnie wszystko. Jak
            w każdym temacie są za i przeciw.
            • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 24.04.06, 12:50
              Różni nas to, że moje dzieci chodziły do Primusa, a Ty masz opinię od znajomych.
              Nie ma szkół idealnych, ale rozbawił mnie argument nieprzyjęcia do szkoły na
              skutek niewymawiania litery "r". Rozbawił dlatego, że moja własna córka też źle
              wymawia "r" i ........nikt nie robił z tego problemu.
              Problem ADHD istnieje we wszystkich szkołach. I szkoły w różny sposób sobie z
              tym radzą. Szkoły niepubliczne nie muszą(!) przyjmować dzieci nadpobudliwych,
              sprawiających kłopoty i stanowiących zagrożenie dla innych dzieci.
              Chłopiec wybitnie uzdolniony humanistycznie wydaje mi się postacią wymyśloną. A
              dlatego, że dziecko z ADHD raczej ignorowane na lekcji nie będzie, po prostu
              się nie da.
              Nie wiem jak jest w podstawówce ( moje dzieci chodziły do gimnazjum - ten sam
              prezes, zarząd, inna dyrekcja), ale tu szkoła wywiązywała się ze wszystkich
              zajęć dodatkowych.
              Nie mam żadnych powodów, aby wystawiać Primusowi niezasłuzoną a pochlebną
              opinię. Moje dzieci zostały przygotowane w sposób przyzwoity do egzaminu
              gimnazjalnego i dziś są w państwowych renomowanych liceach- pierwszego wyboru.
              Uważam, że nie powinno się powtarzać zasłyszanych z trzecich ust opinii - i
              krzywdzących i pochlebnych. To nie jest uczciwe.
              Zgadzam się, że opieka lekarska, ogrodzony teren itp powinny być w każdej
              szkole. Powinny, ale nie są.
              Ile niepublicznycgh szkół ma takie warunki lokalowe jak Primus? Niewiele.
              Zgadzam sie, że wybierając szkołę warto porozmawiać z dziećmi, z rodzicami,
              obejrzeć teren, zajrzeć do klas.
              Przyczepić się można do wszystkiego i wzystkich. Znajdź mi szkołę idealną.
              • zulus1111 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 24.04.06, 15:53
                Ja wiem, co działo się w szkole podstawowej, Ty co w gimnazjum. Nie mam powodu,
                aby nie wierzyć swoim rozmówcom.
                • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 24.04.06, 20:04
                  Gimnazjum mieści się na I piętrze, podstawówka na parterze. Część nauczycieli
                  uczy tu i tam. Część rodziców ma dzieci tu i tam. Część kolegów moich dzieci
                  ukończyło podstawówkę fundacji Primus. Ten sam zarząd, inna dyrekcja.
                  Wydaje się mało prawdopodobne, aby były to dwie krańcowo różne szkoły - dobre
                  gimnazjum i zła podstawówka.
                  Bardziej prawdopodobne jest natomiast, że ludzie, którzy z jakiegoś powodu
                  czują żal do szkoły (bo albo dziecko nie zaadaptowało się, albo miało
                  trudności, albo doszło do konfliktu na linii rodzice-szkoła, albo placówka
                  okazała się za droga itp) dezawuują szkołę.

                  Nie chodzi mi o to, aby chwalić tę czy inną szkołę, gdy na to nie zasługuje,
                  ale bądźmy uczciwi i nie przypisujmy jej rzeczy nieistniejących. Dziecko mogło
                  zostać nieprzyjęte bo np. nie osiągnęło dojrzałości szkolnej a nie dlatego, że
                  źle wymawia "R". Tyle, że to ostatnie ładniej brzmi.
    • rem13 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 24.04.06, 19:22
      Bardzo dziękuję za Wasze opinie.Zastanowię się.Pozdrawiam
      • pianoforte61 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 26.04.06, 20:41
        Zacznę od tego, co może nie najbardziej istotne, ale przy małym dziecku ważne-
        obiady- to tylko dzisiejsze menu obiadowe...do wyboru

        Pomidorowa z makaronem

        1.Udko z kurczaka, pieczone ziemniaki, brokuły, kompot.

        2.Calzone z salami i serem, surówka, kompot.

        3.Naleśniki czekoladowe z serem, sos jogurtowy sałatka owocowa. kompot.

        4.Wybór surówek: marchewka z jabłkiem, sałatka owocowa, surówka z kapusty
        pekińskiej z kukurydzą, surówka z czerwonej kapusty, zielona sałata z
        rzodkiewką,.

        Do tego śniadanie i podwieczorek w szkole.

        A teraz do meritum. Moje dziecko chodzi do I klasy.. i nie zal mi ani grosza,
        fantastyczne zajecia dodatkowe w ramach czesnego, wspaniala opieka, kontakt z
        wychowawca (dyzur raz w tygodniu, telefon i codzienny). Teatr, muzea i wyjazdy
        poza Warszawe.
        I co najwazniejsze brak jakiejkolwiek indoktrynacji ideologcznej i bardzo
        wysoki poziom nauczania.
        Wymagania sa duze, bo do szkoly jest egzamin i dostaja sie dzieci naprawde
        zdolne, a nie najbogatzsych rodzicow.



        • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 26.04.06, 21:12
          Czyli Twoja opinia o podstawówce pokrywa się z moją o gimnazjum. Tak też
          myslałam. Wydawało mi się mało prawdopodobne, że szkoły w tym samym budynku,
          pod tym samym zarządem jest bardzo się od siebie różnią.
          Odnoszę wrażenie, że złą i krzywdzącą opinię o szkole szerzą osoby, których
          dzieci- z takich czy innych względów nie dostały się do szkoły.
          Można dyskutować czy egzamin-sprawdzian na poziomie klasy I rzeczywiście oddaje
          wiedzę i ukazuje uzdolnienia dziecka. Raczej jego dojrzałość szkolną. Tym nie
          mniej szkoły niepubliczne mają prawo prowadzenia rekrutacji w dowolny sposób.
          Osobiście wolę, aby był to , nawet niedoskonały, sprawdzian
          inteligencji/wiedzy/dojrzałości/uzdolnień dziecka niż konkurs rodziców - kto ma
          więcej, kto może więcej, kto jest bardziej wpływowy. A tak robi wiele szkół.
          Primus natomiast nie!
          • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 08:22
            Doleje troche oliwy do ognia...

            O szkole merytorycznie nie bede sie wypowidac, bo nie wiem,moje dziecko
            chodzilo do 3 "kabackich" szkol ale akurat nie do tej, ale...

            Akurat w sprawie rekrutacji moge cos powiedziec bo 4 lata temu rozwazalam te
            szkole (tak jak i kilka innych).

            No nie moge sie do konca zgodzic ze portfel rodzicow nie decyduje, bo:

            -egzamin wstepny jest platny
            -na moja uwage do pani w sekretariacie ze czesne jest wysokie, otrzymalam
            odpowiedz "Prosze pani do naszej szkoly chodza wylacznie dzieci rodzicow
            ktorych na takie czesne stac i nie uwazaja go za wysokie".

            Jest to autentyk, przysiegam ! No coz choc mnie stac, zrazilo mnie to bardzo
            do tej szkoly, choc widze ja z okna i dzieciak mialby 20 metrow do przejscia.

            Poza tym naprawde uwazam ze fundowanie dzieciom takiego stresu, w postaci
            egzaminu wstepnego w wieku 6 lat-to nieporozumienie. Pal szec te co sie
            dostana, nawety jak byly zdenerwowane to jak "zdaly" to szybko zapomna o
            stresie i zdenerwowaniu. Ale te dzieciaczki co nie "zdaly" ? Taki start zycia
            szkolnego ???

            No chyba ze ten egzamin to pic na wode fotomontaz i takie mrugniecie oka do
            nowobogackiego klienta-"prosze zobaczcie jakie macie inteligentne i zdolne
            dziecko, dostalo sie do nas" (a tpo ze zaplaciliscie za to to drobny
            szczegol...)

            Ja mam naprawde madre i inteligentne dziecko, wiec Bron boze nie mam
            kompleksow. Jestem tez osoba dobrze sytuowana, wiec tez nie mam kompleksow na
            tym punkcie(zreszta w koncu moje dziecko chodzi do szkoly spolecznej z czesnym
            niewiele nizszym)-wiec naprawde nie chodzi o jakiekolwiek moje kompleksy (tak
            pisze aby ubiec wszelka interpretacje w tym kierunku).

            Poprostu uwazam ze akurat rekrutacja tylko zdolnych, a nie bogatych to mit.

            Nie ze to potepiam. Niech beda i takie szkoly skupiajace ludzi bogatych,
            gotowych dla poczucia elitarnosci gotowac dzieciakom stres i jeszcze zaplacic.
            Tylko prosze nie wciskac kawalkow, ze tam chodza dzieci najzdolniejsze- bo te
            ktore zdaly egzamin, bo to jest fikcja. Chodza tam dzieci rodzicow ktorych
            stac na czesne, i ktorzy zaplacili za egzamin 6latkow, aby miec poczucie
            wyjatkowosci swoich dzieci.

            Co wcale nie znaczy ze szkola jest zla, napewno jest bardzo dobra !!!

            Inne moje uwagi co do szkoly:

            -widze z okna tam dzieci i po 18.00...pewnie to wygodne, ale czy w interesie
            dzieci ???
            -2 dzieci ktore nie dawaly sobie rade (zarowno pod wzgledem nauki ale przede
            wszystkim dyscypliny) w 2 klasie mojego syna, rodzice przeniesli wlasnie do
            Shumana. Musze przyznac ze klasa bardzo na tym zyskala (to byl taki szczegolny
            przypadek gdy po 1 szej klasie, w 2 giej przeniesiono nas na wilczy Dol
            dokoopyujac polowe klasy dzieci nowych, ktore musialy rownac do
            dzieci "starych"-no nie wszyscy dali rade)

            To tyle co wiem o szkole, wszystko sa to moje wlasne doswiadczenia tylko i
            wylacznie, nie zaslyszane opinie. Uklada mi sie to w obrazek szkoly dobrej, w
            ktorej jednak "good value for money" jest glowna idea przyswiecajaca przy jej
            prowadzeniu. Inaczej "nasz klient-nasz pan".

            Na moj gust szkola dba przede wszystkim o to aby rodzice placacy duzo, byli
            zadowoleni i "dopieszczeni" (poprzez swoje dzieci oczywiscie !!!)-stad
            trzymanie dzieciakow do pozna,dobre obiady (no bo jak dziecko siedzi do 18.00
            no to musi zjesc !), stad stwarzanie atmosfery elitarnosci i wysokiego poziomu
            nauczania (ktory jest owszem wysoki, ale mniej wiecej taki sam jak w innych
            dobrych szkolach Ursynowa (raz lepszy raz gporszy, bo to zawsze jednak troche
            kwestia przypadku jak pojdzie w danym konkretnym roku).

            No i OK bardzo dobrze ze i taka szkola jest. Tylko nazywajmy rzeczy po
            imieniu. To jest typowe miejsce dla ludzi kierujacych sie zasadami "place i
            wymagam". Nie kazdy tak lubi.

            • pianoforte61 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 09:07
              Jak widzę, nie zrozumiałaś wiele z tego co napisałam. To oczywiste, że do tej
              szkoły chodzą dzieci rodziców, których na to stać, ale nie jest tak, jak
              sugerujesz, że wystarczy mieć pieniądze, aby dziecko zostało przyjęte. Bo to
              nieprawda. Oburzyłaś się na odpowiedź sekretarki... a czego oczekiwałaś, że
              twoje dziecko przyjmą za mniej. Czesne owszem wysokie, ale jak napisałam, w
              pełni uzasadnione.

              Napisałaś również, że jakieś dzieci ze szkoły twojego syna przeniesiono do
              Primusa. To mało wiarygodne, ponieważ, najpierw musi odejść dziecko z klasy, by
              na jego miejsce weszło inne, poza tym kandydaci również muszą zdać egzamin. Nie
              ma w tej szkole zwyczaju przyjmowania ..tak z marszu każedego kto tylko będzie
              płacił.


              Napisałaś..."Tylko prosze nie wciskac kawalkow, ze tam chodza dzieci
              najzdolniejsze- bo te ktore zdaly egzamin, bo to jest fikcja".....


              Łatwo oceniasz dzieci i szkołę, o której tak naprawdę niewiele wiesz. Ja
              również tak łatwo mogę np. ocenić twoje dziecko, które jak się domyślam jest w
              3 lub 4 klasie i już zaliczyło 3"kabackie" szkoły.

              i jeszce jedno.. ja płacę i wymagam.. i uznaję to za logiczne... szanuję bowiem
              swoje pieniądze. Nietrzymanie się tej zasady uważam za naiwność.
              • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 10:16
                pianoforte61 napisała:

                > Jak widzę, nie zrozumiałaś wiele z tego co napisałam. To oczywiste, że do tej
                > szkoły chodzą dzieci rodziców, których na to stać, ale nie jest tak, jak
                > sugerujesz, że wystarczy mieć pieniądze, aby dziecko zostało przyjęte. Bo to
                > nieprawda. Oburzyłaś się na odpowiedź sekretarki... a czego oczekiwałaś, że
                > twoje dziecko przyjmą za mniej. Czesne owszem wysokie, ale jak napisałam, w
                > pełni uzasadnione.


                A co musi miec taki 6-latek jeszcze ? Postawic literke "a" troche prosciej niz
                inny 6-latek ? Umiec policzyc do 10 bardziej dokladnie ? A jak sie
                zdenerwuje, i sie "zatnie" jak zobaczy obca osobe po raz pierwszy ? To co
                znaczy ze jest malo zdolny ? Naprawde egzamin wstepny dla 6-latka to fikcja.
                I nic poza zdenerwowaniem i negatywnymi emocjami zwiazanymi ze szkola.

                Poza stresem niczego w sobie nie niesie i niczego nie sprawdza. Zreszta potem
                przez cale 3 lata system jest tak pomyslany aby w dziecku nie wyrabiac poczucia
                ze jest gorsze od innych, mniej zdolne itp. A tu od razu na wstepie
                komunikat: " synku/coreczko nie dostales sie, bo jestes gorszy od innych dzieci
                ktore moga chodzic a ty sorry, zmykaj gdzie indziej"

                Poza wykluczeniem oczywistych przypadkow niedojrzalosci szkolnej, taki egzamin
                niczego nie mowi (kazdy z nas zna przeciez dzieci ktore dopiero po jakims
                czasie aklimatyzowaly sie w szkole i choc poczatkowo nie rokowaly, po kilku
                miesiacach okazywalo sie ze sa bardzo zdolne). Dlatego tez przez 3 lata nie
                stosuje sie ocen itp, bo ten wczesny okres, to naprawde nigdy nic nie
                wiadomo...wiec taki egzamin to pic na wode fotomontaz-bede sie upierac.

                A co do slow pani w sekretariacie: zazwyczaj wlasnie personel pomocniczy mowi
                najwiecej o danym miejscu. Mnie poprostu nie podoba sie miejsce w ktorym za
                rzecz oczywista i normalna uznaje sie czesne 1300 zl-bo tak nie jest. I tyle.
                Zyjemy w kraju gdzie wielu ludzi nie stac jedzenie dla dzieci, dlatego ja od
                szkoly mojego dziecka spodziewam sie jednak wiekszego szacunku dla ciezko
                zarobionych pieniedzy. Nie chcialabym aby szkola przekazywala komunikat, ze
                1300 zl miesiecznie to pestka. Moja mama lekarz Specjalista 2-go stopnia,
                ordynator-kierujaca 50-osobowym odzialem, netto nie zarabia duzo
                wiecej...dlatego nie podoba mi sie miejsce w ktorym za naturalne przyjmuje sie
                placenie tkich pieniedzy i tyle. Wiem ze wielu rodzicow (i w tej szkole tez)
                sklada sie z dziadkami, oszczedza itd na edukacje dzieci i wnukow-i ja to
                bardzo szanuje- i podziwiam. Nie mowie absolutnie o tych przypadkach. Ja
                poprostu nie chcialabym aby moje dziecko nie mialo swiadomosci ze to sa duze
                pieniadze i nie przychodza one od tak bez wysilku. Dlatego pani w
                sekretariacie, wypowiadajaca takie slowa mnie zmrozila.



                >
                > Napisałaś również, że jakieś dzieci ze szkoły twojego syna przeniesiono do
                > Primusa. To mało wiarygodne, ponieważ, najpierw musi odejść dziecko z klasy,
                by
                >
                > na jego miejsce weszło inne, poza tym kandydaci również muszą zdać egzamin.
                Nie
                >
                > ma w tej szkole zwyczaju przyjmowania ..tak z marszu każedego kto tylko
                będzie
                > płacił.
                >

                No coz ja znam te dzieci, dwaj chlopcy odeszli w 2 giej klasie, potem nawet
                przyjmowali pierwsza komunie w tym samym kosciele ojca Pio, tam tez moj syn
                spotyka ich na mszach. Z tego co wiem wciaz sa w szkole. Nie wiem co rodzice
                zrobili i czy musieli cos robic (w kazdym razie przenosiny odbyly sie z pewnym
                hukiem) , fakt faktem ze dzieci po 1 miesiacu w szkole na Wilczym Dole,
                znalazly sie w Primusie. Ja nie mam zwyczaju konfabulowac czy klamac.

                >
                > Napisałaś..."Tylko prosze nie wciskac kawalkow, ze tam chodza dzieci
                > najzdolniejsze- bo te ktore zdaly egzamin, bo to jest fikcja".....
                >
                >

                Fikcja-bo w wieku 6 lat, tylko po zerowce (ktora zreszta jest obowiazkowa
                dopiero od niedawna)- o bardzo roznym poziomie, nie da sie ZADNYM !!!!! nawet
                najlepszym egzaminem, rozmowa z psychologiem czy czym tam jeszcze dokonac
                takiej selekcji (sic!!). Mozna natomiast stwierdzic ze u dziecka brak
                dojrzalosci szkolnej, ale to jest co innego-takie dziecko powinno ze szkola
                poczekac, niezaleznie czy to szkola publiczna czy prywatna.


                Zreszta taka selekcja-zalozmy ze rzeczywiscie mialaby wylonic tych
                najzdolniejszych-to jakis horror. W klasie aby dzieci mogly uczyc sie jako
                tako funkcjonowac spolecznie powinna byc roznorodnosc: dzieci takie i owakie, a
                nie wszystkie jak jeden maz uzdolnione matematycznie. Albo sami poeci (O
                Matko !!!).

                Po co wiec ten egzamin ? Co on ma dać ? Co ocenic ?

                > Łatwo oceniasz dzieci i szkołę, o której tak naprawdę niewiele wiesz. Ja
                > również tak łatwo mogę np. ocenić twoje dziecko, które jak się domyślam jest
                w
                > 3 lub 4 klasie i już zaliczyło 3"kabackie" szkoły.
                >

                Tak zaliczylo 3 szkoly, bo:

                -wybralm w 1 szej klasie rejonowa na Malcuzynskiego (bardzo fajna szkola, nic
                do niej nie mam)
                -po 1 roku, po otwarciu nowej szkoly na Wilczym Dole-wraz z polowa klasy i
                wychowawczynia CUDOWNA !!! zostali w calosci przeniesieni na Wilczy Dol
                -w 4 klasie podjelam decyzje o zmianie szkoly, ze wzgledu na tlok na wilczym
                Dole i koniecznosc chodzenia na 2-ga zmiane-Dziecko wpadlo w anemie z
                przemeczenia w 3 klasie-konczyl czasem o 17.00 a spiewa w chorze, wiec czasem
                wracal ze szkoly po 20.00-tak sie nie da zyc-stad zmiana. Teraz chodzi do
                szkoly spolecznej tylko i wylacznie dlatego ze jest 100% gwarancja ze zaczyna
                zawsze o 8.00. Szkola jest OK, ale nie powiem abym widziala jakas kolosalna
                roznice, a poziom byl chyba wyzszy na Wilczym Dole (fakt nasza wychowawczyni 1-
                3 byla GENIALNA, pewnie teraz w 4 klasie byloby juz gorzej). No w kazdym razie
                syn jest chyba najlepszy w klasie (pisze chyba bo ja tam innymi nie bardzo sie
                interesuje, wiec wiem tak tyle o ile).

                > i jeszce jedno.. ja płacę i wymagam.. i uznaję to za logiczne... szanuję
                bowiem
                >
                > swoje pieniądze. Nietrzymanie się tej zasady uważam za naiwność.



                Alez dokladnie tak ! Ja tez uwazam ze nie ma w tym nic zlego. Tylko nazywajmy
                rzeczy po imieniu. Szkoła jak szkoła, jak wiele innych szkół prywatnych.
                Instytucja nastawiona na zysk-ktory moze byc tylko realizowany poprzez
                zadowolenie klienta. No i klienci jak widac sa zadowoleni.

                No i OK, tylko nie dorabiajmy do tego jakiejs filozofii...

                Ja tylko i wyłącznie nie mogę sie zgodzić ze stwierdzeniem że nabór do szkoły
                jest prowadzony pod kątem zdolności. Bo to fikcja.

                Powiem raz jeszcze ten egzamin wstepny to miłe połectanie ambicji rodziców,
                niezbyt miły stres dla rodziców no i zysk finansowy dla szkoły.

                Ile teraz kosztuje ten egzamin ? 4 lata temu to chyba było 100 zl (ale nie
                pamietam za bardzo, bo juz nie zwracalam na kwote uwagi). Sam fakt ze mam
                mojemu dziecku zafundowac takie przezycie, a jeszcze za niego zaplacic,
                zmierzil mnie dokumentnie...



                Powiem raz jeszcze: szkola jest naprawde dobra, tylko nie opowiadajmy glodnych
                kawalkow ze chodza do niej same Janki Muzykanty...
                • pianoforte61 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 10:59
                  Skomentuję krótko. Nie wiesz jak wygląda egzamin, ale oceniasz i krytykujesz. I
                  nie mów, że wszystkie dzieci są tak samo zdolne i pracowite oraz tyle samo
                  nauczyły się w zerówce.

                  Poza tym nie lubię dyskutować z kimś, kto używa takich argumentów...

                  "Zyjemy w kraju gdzie wielu ludzi nie stac jedzenie dla dzieci(...)Moja mama
                  lekarz Specjalista 2-go stopnia, ordynator-kierujaca 50-osobowym odzialem,
                  netto nie zarabia duzo wiecej"

                  Czysta demagogia!!!
                  • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 11:25
                    pianoforte61 napisała:

                    > Skomentuję krótko. Nie wiesz jak wygląda egzamin, ale oceniasz i krytykujesz.
                    I
                    >
                    > nie mów, że wszystkie dzieci są tak samo zdolne i pracowite oraz tyle samo
                    > nauczyły się w zerówce.
                    >

                    kompletnie sie nie rozumiemy.

                    Ja kwestionuje celowosc egzaminu wstepnego jako takiego (nic nie mam do formy
                    egzaminu, ale jestem mu przeciwna chocby byl on prowadzony najbardziej
                    wyrafinowanymi metodami) w wieku lat 6. Bo nie za bardzo widze jego sens.
                    Poza stresem dziecka, nie widze co mialby dac. A placenie jeszcze za to aby
                    ten stres zafundowac, uwazam poprostu za glupie a wrecz okrutne wobec wlasnego
                    dziecka.





                    > Poza tym nie lubię dyskutować z kimś, kto używa takich argumentów...
                    >
                    > "Zyjemy w kraju gdzie wielu ludzi nie stac jedzenie dla dzieci(...)Moja mama
                    > lekarz Specjalista 2-go stopnia, ordynator-kierujaca 50-osobowym odzialem,
                    > netto nie zarabia duzo wiecej"
                    >
                    > Czysta demagogia!!!

                    Skad, jak demagogia ? Poprostu wyjasnienie czemu uwazam ze 1300 zl miesiecznie
                    to duzo.

                    Ja nie mowie ze wszyscy powinni zarabiac tyle samo. I nie mowie tez, ze skoro
                    moja mama zarabia X, to ja nie moge wydac X, na szkole.

                    Moge (jesli mnie stac) ale uwazam ze to X, to duzo skoro moja mama na X pracuje
                    caly miesiac. I to nic ze ja zarabiam kilka razy X, nadal uwazam ze te X, to sa
                    pieniadze duze, i nalezy miec tego swiadomosc. Poza tym dzis zarabiam kilka
                    razy X, ale nigdy nie wiadomo. Zawsze lepiej miec skromny stosunek do
                    pieniedzy, aby umiec tez dawac sobie rade i w gorszych czasach.

                    Sama znam kilku ludzi ktorzy mieli podobnie lekcewazacy stosunek do takich
                    kwot, stac ich bylo na wiele rzeczy (miedzy innymi na drogie szkoly dzieci), a
                    potem ....(widzialam wiele prawdziwych dramatow, bo zawodowo zajmuje sie
                    rekrutacja ma wysokie stanowiska i z niejednym "utraconym" prezesem mialam
                    doczynienia). Poza tym to jest najzwyczajniej kulturalne, miec skromny i pelen
                    szacunku stosunek do pieniedzy. Ja jestem tak wychowana i tak samo wychowuje
                    syna.


                    Taki komunikat przekazuje swemu dziecku. Ze pieniadze zarabia sie ciezko i
                    dlatego nalezy je SZANOWAC. Kobieta w sekretariacie, wypowidajaca sie tak
                    lekcewazaco- to poprostu nie moja bajka.

                    Chcialabym aby miejsce w ktorym dziecko moje sie uczy (tzw drugi dom),
                    przekazywalo taki sam komunikat, jak ja. Nie chcialabym aby byl dysonans w tym
                    co mowimy i myslimy o pieniadzach w domu, a tym jak do pieniedzy podchodzi sie
                    w szkole (skoro tak o 1300 zl mysli pani sekretarka, to co uwaza pan Dyrektor
                    az strach pomyslec, bo sekretarka zazwyczaj sprzedaje to co slyszy od szefa,
                    jest jakby wizytowka miejsca).

                    Natomiast dla osob dla ktorych rzeczywiscie te 1300 zl miesiecznie, to pestka i
                    w takim przekonaniu wychowuja dzieci jest to fantastyczne miejsce. No i OK,
                    tylko tyle. Ale prosze mi nie mowic ze w tej szkole nie licza sie pieniadze
                    rozdzicow, bo sie licza. A osobie ktora ma skromny stosunek do pieniedzy jak
                    ja, juz na wstepie jest malo fajnie...

                    • mary_ann święte słowa Agatki 15.05.06, 15:54
                      agatka_s napisała:
                      > Skad, jak demagogia ? Poprostu wyjasnienie czemu uwazam ze 1300 zl
                      miesiecznie
                      > to duzo.
                      >
                      > Ja nie mowie ze wszyscy powinni zarabiac tyle samo. I nie mowie tez, ze skoro
                      >
                      > moja mama zarabia X, to ja nie moge wydac X, na szkole.
                      >
                      > Moge (jesli mnie stac) ale uwazam ze to X, to duzo skoro moja mama na X
                      pracuje
                      >
                      > caly miesiac. I to nic ze ja zarabiam kilka razy X, nadal uwazam ze te X, to
                      sa
                      >
                      > pieniadze duze, i nalezy miec tego swiadomosc. Poza tym dzis zarabiam kilka
                      > razy X, ale nigdy nie wiadomo. Zawsze lepiej miec skromny stosunek do
                      > pieniedzy, aby umiec tez dawac sobie rade i w gorszych czasach.


                      Nic dodać, nic ująć. Miło przeczytać tu coś tak mądrego i prostego zarazem.

                      Pozdrawiam serdecznie,
                      mary_ann, mama dziecka w szkole społecznej (żeby nie było, że sfrustrowana
                      egalitarystka:-)
                • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 11:15
                  Agatko, znam Panią Sekretarkę i jakoś nie mogę sobie wyobrazić, aby z
                  lekceważeniem wyraziła się o kimkolwiek albo czymkolwiek. Chyba, że w ciągu
                  roku zmieniła się osoba na tym stanowisku.
                  Palące się, do godziny 18.00 światła, nie oznaczają, że są tam lekcje.
                  Przeciwnie - zajęcia kończą się wcześniej, a wieczorem szkoła wynajmowała
                  pomieszczenia na kursy języków obcych. Tak więc nieco rozmijasz się z prawdą (
                  wierzę, że nieświadomie).
                  Czesne 1260 PLN ( a więc nieco niższe) - chyba, że zaszła zmiana, + dotacje z
                  gminy idą nie tylko na pensje dla personelu, ale również i inwestycje. Wskaż
                  mi, proszę, jakąkolwiek szkołę NIEPUBLICZNĄ, która miałaby porównywalne warunki
                  lokalowe, wyposażenie i była tańsza. Ja nie znajdę, ale może nie jestem na
                  bieżąco.
                  Agatko, jeden człowiek płaci za edukację dzieci, drugi wydaje wszystko na
                  wódkę, trzeci ma problemy ze związaniem końca z końcem, czwarty nie ma
                  problemów finansowych a często również czasu.
                  Primus, za 1260 PLN oferuje określone świadczenia, warunki itp. Za niższe
                  czesne oferowałby prawdopodobnie naukę w wynajętych pomieszczeniach. Coś za coś.
                  Nie jest prawdą, że w Primusie uczą się wyłącznie dzieci bardzo zamożnych
                  rodziców. Nie są to ludzie, których nie stać na chleb do pierwszego, ale nie są
                  to wyłącznie posiadacze willi z basenami i mercedesów klasy S.
                  Przyczepiłaś się do egzaminów, sprawdzianów- nie wiem jak wygląda to w
                  podstawówce, ale większość renomowanych gimnazjów przeprowadza niezależne
                  sprawdziany. Przypuszczam, że testy 6 latków badają dojrzałość szkolną oraz
                  sprawdzają czy u dzieci nie występują jakieś dysfunkcje.
                  Jak każda szkoła Primus ma też swoje wady, ale łatwiej jest się o nich
                  wypowiedzieć ludziom, którzy mają lub mieli tam dzieci niż tym, którzy coś
                  usłyszeli, coś zobaczyli ( np. światła przez okno) ktoś coś powiedział itp.
                  Ja np. po pierwszym zebraniu na Bednarskiej nie zdecydowałam się, aby moje
                  dzieci podchodziły tam do egzaminu, ale nie wypowiadam się na temat tej szkoły -
                  mam zbyt mało danych.
                  • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 11:53
                    agawamala napisała:

                    > Agatko, znam Panią Sekretarkę i jakoś nie mogę sobie wyobrazić, aby z
                    > lekceważeniem wyraziła się o kimkolwiek albo czymkolwiek. Chyba, że w ciągu
                    > roku zmieniła się osoba na tym stanowisku.

                    To bylo 4 lata temu, gdy syn szedl do pierwszej klasy.

                    > Palące się, do godziny 18.00 światła, nie oznaczają, że są tam lekcje.
                    > Przeciwnie - zajęcia kończą się wcześniej, a wieczorem szkoła wynajmowała
                    > pomieszczenia na kursy języków obcych. Tak więc nieco rozmijasz się z prawdą
                    (
                    > wierzę, że nieświadomie).


                    ja nie mowie ze trwaja lekcje, mam na mysli raczej system "przechowywania"
                    dzieci w szkole do poznych godzin. Mozliwe ze tak nie jest, ale ja widze tez
                    dzieci o 18.00 na boisku. Tez aby byc dobrze zrozumianym: sa czasem takie
                    sytuacje ze dzieci musza siedziec dlugo. Sama mam szczescie bo pracuje teraz w
                    domu, ale tez mialam taki okres ze wracalam do domu wieczorami. Ja mowie tylko
                    o tym ze jak prawdziwa instytucja nastawiona na zadowolenie klienta, szkola
                    daje rodzicom to czego potrzebuja.

                    Szkola publiczna, nie daje. Bo szkola publiczna jest instytucja do
                    realizowania zadan, wytycznych trelemorele, a wymagania klienteli ma systemowo
                    w nosie. Wydaje mi sie poprostu ze szkola prywatna, bardzo dba o zadowolenie
                    rodzicow.

                    > Czesne 1260 PLN ( a więc nieco niższe) - chyba, że zaszła zmiana, + dotacje z
                    > gminy idą nie tylko na pensje dla personelu, ale również i inwestycje. Wskaż
                    > mi, proszę, jakąkolwiek szkołę NIEPUBLICZNĄ, która miałaby porównywalne
                    warunki
                    >
                    > lokalowe, wyposażenie i była tańsza. Ja nie znajdę, ale może nie jestem na
                    > bieżąco.

                    Matko ja nie mam zamiaru kwestionowac potrzeby istnienia szkoly itp itd !!!!
                    Troche tylko nie lubie jak do przedsiewziecia komercyjnego (ktorego nie uwazam
                    za zle !!!), dopisuje sie cos wiecej i tyle. Szkola jest z pewnoscia dobra, i
                    oferuje bardzo dobry towar za cene. Jest przedsiewzieciem komercyjnym, widac
                    dobrym skoro zawsze jest komplet i z tego co wiem nie jest wcale latwo sie
                    dostac. Gdyba szkola byla kiepska, to tak by nie bylo.



                    > Agatko, jeden człowiek płaci za edukację dzieci, drugi wydaje wszystko na
                    > wódkę, trzeci ma problemy ze związaniem końca z końcem, czwarty nie ma
                    > problemów finansowych a często również czasu.
                    > Primus, za 1260 PLN oferuje określone świadczenia, warunki itp. Za niższe
                    > czesne oferowałby prawdopodobnie naukę w wynajętych pomieszczeniach. Coś za
                    coś

                    Ja place 800 zl za szkole syna( tez uwazam zreszta ze to sporo, bo warunki
                    lokalowe nie za bardzo itp.)-wiec jestem chcac niechcac zwolenniczka placenia
                    za edukacje. Wiec nie w tym rzecz.




                    > .
                    > Nie jest prawdą, że w Primusie uczą się wyłącznie dzieci bardzo zamożnych
                    > rodziców. Nie są to ludzie, których nie stać na chleb do pierwszego, ale nie

                    >
                    > to wyłącznie posiadacze willi z basenami i mercedesów klasy S.
                    > Przyczepiłaś się do egzaminów, sprawdzianów- nie wiem jak wygląda to w
                    > podstawówce, ale większość renomowanych gimnazjów przeprowadza niezależne
                    > sprawdziany. Przypuszczam, że testy 6 latków badają dojrzałość szkolną oraz
                    > sprawdzają czy u dzieci nie występują jakieś dysfunkcje.
                    > Jak każda szkoła Primus ma też swoje wady, ale łatwiej jest się o nich
                    > wypowiedzieć ludziom, którzy mają lub mieli tam dzieci niż tym, którzy coś
                    > usłyszeli, coś zobaczyli ( np. światła przez okno) ktoś coś powiedział itp.

                    ja caly czas uczciwie podkreslam ze o szkole jako takiej w sensie edukacji sie
                    nie wypowidam. Po wynikach testow, widac ze jest szkola dobra. Napewno jest
                    szkola w ktorej dba sie o dzieci itp itd. Ja tu nic nie mam do zarzucenia.

                    Tylko zestawienie kilku "incydentow" na przestrzeni ostatnich 4 lat (ktore
                    rzetelnie opisalam) pokazuje mi ze to szkola "nie z mojej bajki". I tyle

                    Mnie akurat bardziej odpowiadala atmosfera szkoly publicznej, teraz od biedy
                    spolecznej, niz prywatnej. To tyle



                    > Ja np. po pierwszym zebraniu na Bednarskiej nie zdecydowałam się, aby moje
                    > dzieci podchodziły tam do egzaminu, ale nie wypowiadam się na temat tej
                    szkoły
                    > -
                    > mam zbyt mało danych.

                    Totez ja nie wypowiadam sie nigdzie o szkole-wypowiadam sie o:

                    -celowosci egzaminu wstepnego w wieku lat 6 (bezcelowy)
                    -opinii ze do szkoly dokonywana jest selekcja dzieci najzdolniejszych
                    (nieprawda, bo takiej selekcji w wieku lat 6 nie da sie zrobic)
                    -opinii ze w szkole tej nie istotne sa pieniadze (sa istotne, bo szkola zostala
                    powolana aby przynosic ZYSK. pieniadze sa istotne bo raz ze placi sie duzo,
                    poza tym jak widac przyjmuje sie to jak najnormalniejsza rzecz pod sloncem, a
                    do tego wszystkiego szkola jest tak pomyslana aby klient-rodzic (zrodlo
                    utrzymania szkoly) byl maksymalnie zadowolony-szkola musi byc tak nastawiona,
                    bo zadowoleni rodzice to jedyna gwarancja funkcjonowania szkoly- wiec jakim
                    cudem pieniadze maja byc nieisytotne MUSZA !!!!)
                    -opinii ze szkola ksztalci dzieci najzdolniejsze niekoniecznie bogate (jak
                    wyzej, dzieci bogate da sie wyselekcjonowac latwo, te zdolne dopiero do
                    gimnazjum, wczesniej to zawracanie glowy).
                    • pianoforte61 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 12:55
                      No to raz jeszcze, bo przekonana jestem, że nie zrozumiałaś.

                      W tej szkole, aby dziecko zostało przyjęte musi zdać egzamin. Pieniądze nie
                      decydują o przyjęciu. Jest ustalona wysokość czesnego i ci, których na to nie
                      stać nie wysyłają tam dzieci.

                      Natomiast, w wielu innych szkołach prywatnych o przyjęciu dziecka decydują
                      wykupione cegiełki, darowizny, obietnice finansowania ,kupowania różnych
                      rzeczy, itp. A do tego często równie wysokie czesne.

                      Nikt nie chce widzieć dzieci, rozmawia się tylko z rodzicami i sonduje ich
                      hojność.

                      Mam nadzieję, że teraz widzisz różnicę.
                      • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 13:44
                        pianoforte61 napisała:

                        > No to raz jeszcze, bo przekonana jestem, że nie zrozumiałaś.

                        Nie no calkiem rozumiem, nie jest ze mna jeszcze tak najgorzej choc konczylam
                        tylko panstwowe szkoly....

                        >
                        > W tej szkole, aby dziecko zostało przyjęte musi zdać egzamin.

                        Po co ma zdac ten egzamin ? Czym rozni sie dziecko zaslugujace na przyjecie od
                        tego nie zaslugujacego ? Co ten egzamin ma sprawdzic ? Jakie sa kryteria ?

                        Pieniądze nie
                        > decydują o przyjęciu. Jest ustalona wysokość czesnego i ci, których na to nie
                        > stać nie wysyłają tam dzieci.
                        >
                        100% zgody, to jest tzw "selekcja naturalna" (dla jasnosci, nie mam nic
                        przeciwko niej)

                        > Natomiast, w wielu innych szkołach prywatnych o przyjęciu dziecka decydują
                        > wykupione cegiełki, darowizny, obietnice finansowania ,kupowania różnych
                        > rzeczy, itp. A do tego często równie wysokie czesne.

                        Nie znam takiej szkoly prywatnej. O ktorych konkretnie szkolach mowisz ? (ale
                        zanim podasz nazwy doczytaj moja odpowiedz do konca, bo to moze byc ryzykowne)



                        > Nikt nie chce widzieć dzieci, rozmawia się tylko z rodzicami i sonduje ich
                        > hojność.
                        >
                        > Mam nadzieję, że teraz widzisz różnicę.


                        Roznica jest taka, ze to co opisujesz uwazam za naganee a mowia wprost jest to
                        lamanie prawa. Jest bardzo zle a wrecz kryminalne gdy przyjecie dziecka
                        uzaleznia sie od darowizny rodzicow (w tej czy innej formie)- nazwijmy to po
                        imieniu LAPOWKI (nie szkodzi ze nie dla osoby fizycznej, tylko instytucji). To
                        troche jak z cegielkami w szpitalach, gwarantujacymi operacje. Tylko ze
                        szpitale sa publiczne i im nie wolno oficjalnie zbierac pieniedzy wiec tak sie
                        ratuja...(choc i tak zdajsie byla jakas sprawa w sadzie)

                        No dobra, to co robia szpitale jest niezgodne z prawem, ale do zrozumienia-nie
                        moga zbierac kasy otwarcie, to kombinuja aby zwiazac koniec z koncem...

                        Ale po jakiego grzyba, szkoly prywatne-ktorych celem jest robienie zysku dla
                        wlascicieli, maja sie lapac takich metod ? One moga oficjaknie brac pieniadze
                        za swoje uslugi, to po co maja to robic "pod stolem" ?

                        Jesli jest taki popyt na uslugi danej szkoly przewyzszajacy podaz (no a skoro
                        nie przyjmuja wszystkich dzieci znaczy musi byc), a towar wobec staje sie
                        dobrem luksusowym i pozadanym i w jakims sensie reglamentowanym to sie zwieksza
                        cene. Prosta zasada ekonomii rynkowej (zdajsie ze primus stosuje ja bez pudla).

                        Po co uciekac sie do wymuszania kasy nielegalnie, jak mozna podniesc czesne
                        legalnie ?


                        O funkcjonujacych rynkowo szkolach prywatnych slyszalam, ale o wymuszajacych
                        lapowki od rodzicow, wybacz nie.

                        Mysle ze jezeli jest taka szkola ktora wymusza te darowizny od rodzicow, to
                        kwalifikuje sie to do prokuratora.


                        Sugerowalabym powiadomienie stosownych organow.


                        Moj syn szedl do szkoly spolecznej. W 4 klasie. Egzaminu nie bylo. Byl
                        tydzien spedzony w klasie na probe. Proba dla obu stron, czy jemu sie podoba,
                        i czy nauczyciele-koledzy nie widza przeciwskazan. Nie badano ilorazu IQ, bo
                        to przeciez nie o to chodzi...

                        Pies z kulawa noga mnie nie pytal o sytuacje finansowa, ani co moge dla szkoly
                        zrobic. Mam znajomych i krewnych posylajacych dzieci do szkol prywatnych. Nie
                        slyszalam nigdy aby przyjecie do szkoly bylo uzaleznione od:

                        -zdolnosci
                        -zamoznosci

                        zazwyczaj obowiazuje system "kto pierwszy ten lepszy" az do wyczerpania
                        miejsc. I jest to chyba system najrozsadniejszy jesli chodzi o szkole
                        podstawowa. Potem gimnazjum, liceum to juz cos innego-tu powinien byc nabor
                        dzieci o mniej wiecej podobnym poziomie, bo inaczej nauka dalsza bylaby
                        horrorem. stad egzaminy maja sens, a poza tym jest juz co sprawdzac. Ale u
                        szesciolatka ? To chyba tylko mozna sprawdzic ile ma juz zebow stalych a ile
                        mlecznych.

                        Wiec powiem raz jeszcze platny egzamin wstepny do podstawowki to:

                        -podbudowanie ego rodzicow
                        -stres dziecka
                        -kasa dla szkoly (no ale skoro sa chetni aby placic, to czemu nie, Primus ze
                        swojego punktu widzenia zachowuje sie racjonalnie...)

                        Tylko mnie nic z tych 3 rzeczy nie jest potrzebne do szczescia.

                        Pozdrawiam (zastanow sie nad ta prokuratura...)




                        • pianoforte61 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 14:32
                          Łapówka, pod stołem, prokuratura....o czym ty piszesz? Przepraszam, ale znów
                          słowotok, a mało konkretów i zrozumienia.

                          Rodzice są oficjalnie podczas rozmów kwalifikacyjnych pytani o wspomaganie
                          szkoły... bo mozliwość takiego wsparcia jest najczęściej zapisana w statucie
                          szkoły. Tu nie ma żadnego łamania prawa.

                          Wnioskuję również, że nie wiesz jak prywatne szkoły prowadzą rekrutację.
                          Uwierz, zasada kto pierwszy ten lepszy, jest stosowana rzadko. To już nie te
                          czasy, że wystarczyło dziecko zapisać na listę zaraz po urodzeniu, by mieć
                          pewność, że zostanie przyjęte...dziś w szkołach, w których jest kilkoro
                          chętnych na jedno miejsce, wprowadza się dodatkowe kryteria.


                          • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 14:48
                            Ja nie znam szkol ktore prosza w dodatkowe wsparcie (chyba ze chodzi o prace
                            spoleczna, sama pracowalam na kiermaszu szkolnym sprzedajac herbate aby zebrac
                            pieniadze na sztandar ale chyba nie o takie wsparcie chodzilo)

                            Jak ma byc konkretnie, to ktore to szkoly prywatne (warszawskie) takiego
                            wsparcia wymagaja ?

                            poza tym czytalam ze obecnie szkoly prywatne wrecz rezygnuja z czesnego, bo nie
                            jest najlepiej z naborem (pewnie nie w Warszawie, ale w koncu Warszawa to
                            jeszcze nie caly kraj).


                            Ja nie znam szkol prywatnych i moze Primus na tle innych prywatnych jawi sie
                            jako oaza egalitaryzmu, popierania mlodych, biednych talentow. Moze jest to
                            wyjatkowa szkola prywatna ktora nie patrzy na swoj zysk tylko na to aby sredni
                            IQ byl odpowiedni...moze na tle innych prywatnych ????

                            Znam za to z autopsjii kilka szkol panstwowych i spolecznych i na tym tle nie
                            bardzo mi ten Primus pasuje. Ale dzieki Bogu ludzie sa rozni, jednemu pasuje
                            innemu nie musi.

                            Pewnie Cie to nie pocieszy, ale o oslawionej szkole Przymierza Rodzin mam
                            jeszcze gorsze zdanie. Tam nawet nie zostalam wpuszczona do szkoly aby sie
                            czegos dowiedziec o rekrutacji... (W Primusie chociaz ze mna porozmawiano w
                            miare grzecznie).

                            Pozdrawiam i koncze bo juz sie znudzialam tym Primusem (a dla wyrownania co by
                            nie bylo ze wszystko jest zle: bardzo duzo czasu dzieci spedzaja na powietrzu,
                            to mi sie bardzo podoba, jak tylko nie leje to podworko jest zawsze pelne !
                            brawo)
                    • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 16:15
                      Agatko, 4 lata temu moje dzieci były w Primusie. Pracowała tam Pani Ala i nie
                      wyobrażam sobie(!), żeby wobec kogokolwiek zachowała się niegrzecznie albo
                      lekceważąco.
                      Na boisku młodzież ucząca się w Primusie ( nieodpłatnie) lub zorganizowane
                      grupy ( odpłatnie) grają np. w piłkę. W ramach swojego wolnego czasu. Tu się
                      czepiasz.
                      Choć nie korzystałam nigdy ze świetlicy uważam, że są sytuacje, w których
                      dzieci muszą dłużej pozostać w szkole. Lepiej, aby były w zorganizowanej
                      świetlicy niż z kluczem na szyi albo na podwórku.
                      W jakim stopniu Primus jest nastawiny na zysk - nie wiem. Wiem natomiast, że
                      gros pieniędzy inwestuje - w pracownie, w boisko, w rozbudowę. Spłaca także
                      kredyt zaciągnięty na budowę szkoły. Kto ma to finansować jak nie rodzice?
                      W wieku 6 lat można już coś powiedzieć na temat dziecka - czy ma jakieś
                      uzdolnienia, czy nie jest obciążone różnego rodzaju dysfunkcjami, czy nie
                      wymaga pomocy psychologa, czy nie jest zagrożone ADHD itp. Nie jest prawdą, że
                      testy psychologiczne nic o dziecku nie mówią. Zapytaj sensownego psychologa
                      dziecięcego.
                      Testy czy jak wolisz egzaminy ktoś musi przeprowadzić, ocenić- czy ma to robić
                      za darmo? Wybacz, ale nawet wyższe publiczne uczelnie pobierają opłaty za
                      egzaminy wstępne. I nie jest sprzeczne z prawem.
                      Powtarzam po raz kolejny - w tej szkole patrzy się na to czy ktoś płaci czene
                      czy nie, a nikogo nie interesuje: jakim jeździ samochodem, gdzie mieszka, czy 3
                      sezon chodzi w jednych butach czy też zmienia je co 2 tygodnie. Czesne ma być
                      zapłacone i tyle.
                      Z nijakim wysiłkiem , ale zawsze w terminie( jako, że oboje z mężem należymy do
                      tzw. sfery budżetowej) opłacaliśmy czesne i nikt nie traktował nas gorzej niż
                      rodziców, którzy uiszczali opłaty za rok z góry!
                      Nie lubisz Primusa, jest nie z Twojej bajki - masz do tego prawo. Nie powinnaś
                      natomiast rozpowszechniać nie do końca prawdziwych informacji i zasyszanych
                      opinii. To nie fair.
                      I na koniec Primus jest szkołą s p o ł e c z n ą nie prywatną.
                      • kasiao6 Popieram Agatkę!! 27.04.06, 17:35
                        Rozumiem, że w pełni popieracie szkołę do której chodzą Wasze dzieci, ale racje
                        Agatki są bezsprzeczne!
                        3 lata temu również myślałam o tej szkole, więc poddałam moje dziecko
                        wymaganemu przez tę szkołę (płatnemu) testowi... . Problem polegał na tym, że
                        moje dziecko zdawało ten test dużo wcześniej, tj. na początku lutego, zamiast z
                        pozostałymi kandydatami pod koniec marca,(w tym czasie moje dziecko nie mogło
                        pisać tego testu). W rozwoju emocjonalnym dla dziecka 6-cio letniego liczy się
                        niemal każdy tydzień... . Owszem, wyrażono zgodę na pisanie tego testu, ale
                        wynik, czy dziecko zdało czy nie miałam poznać, po napisaniu tego testu przez
                        pozostałych kandydatów..... . Nie podano mi osiągniętej punktacji przez moje
                        dziecko.. . Okazało się, że przyjętych miało być np.30 uczniów (nie pamiętem
                        dokładnie), więc moje dziecko było tym pierwszym nieprzyjętym, otrzymało
                        rzekomo 1 pkt mniej niż dziecko przyjęte jako ostatnie. Usłyszałam, że mogę się
                        odwoływać.... . Po przemyśleniu całej sprawy dałam się na spokój i wybrałam
                        inną szkołę dla mojego dziecka. Ale pozostało "ale", gdyż ja widziałam wyniki
                        tego testu. Omówiła mi je p. Dyrektor/psycholog. Ten test zupełnie nie
                        świadczył o zdolnościach dziecka. Dziecko rysowało tam szlaczki, sprawdzano
                        umiejętność liczenia, itp., sprawdzano również umiejętność czytania, z czego
                        akurat w lutym mój syn był jeszcze słaby..., (ale liczył szybko i bezbłędnie,
                        linie też kreślił równo i pewnie..), zresztą przed wrześniem mocno poprawił się
                        w dziedzinie czytania i od pierwszej klasy jest tzw. prymusem w swojej
                        klasie... . Na podstawie własnych doświadczeń jestem przekonana, że dokonywana
                        selekcja w tej szkole jest ogólnym "mydleniem oczu".. , a dzieci są tam
                        poprostu przebierane, co nie znaczy, że dostają się tylko najzdolniejsi,
                        wszystko zależy od rocznika.... .
                        • agawamala Re: Popieram Agatkę!! 27.04.06, 19:20
                          Jestem wstanie zrozumieć Twoje rozgoryczenie - dziecko nie dostało się do
                          szkoły. Zrozumcie - szkoła ma prawo prowadzić selekcję, nabór, rekrutację
                          według swoich kryteriów i, zapawniam, nie są to kryteria związane z zasobnością
                          portfela rodziców lub ich możliwościami. Gdyby bowiem tak było, moje dzieci W
                          PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI I NA PRZEDBIEGACH ZOSTAŁYBY ODRZUCONE.
                          Szkola ma prawo według własnych kryterów konstruować testy, co więcej nie musi
                          tłumaczyć się rodzicom dlaczego Jaś zaliczył test lepiej a Staś gorzej.
                          • kasiao6 Muszę Cię rozczarować 28.04.06, 12:08
                            ale wcale nie byłam "rozgoryczona"... . Po prostu cała heca z rzekomym
                            (płatnym) testem, następnie rozmowa z p. Dyrektor zaraz po zakończonym teście i
                            jej miganie się od odpowiedzi na temat wyników, (argumentującej, że wyniki są
                            ustalane w oparciu o poziom piszących ich dzieci, a te dopiero miały pisać ten
                            test za 1,5 mieiąca), dała mi sporo do myślenia, a efektem tej refleksji była
                            świadoma rezygnacja z ubiegania się o miejsce w tej szkole dla mojego (naprawdę
                            zdolnego) dziecka, pomimo wręcz zachęcającej mnie pani, do złożenia odwołania.

                            Być może "Szkola ma prawo według własnych kryterów konstruować testy, co więcej
                            nie musi
                            > tłumaczyć się rodzicom dlaczego Jaś zaliczył test lepiej a Staś gorzej", ale
                            wówczas pozostaje duży cień wątpliwości... .

                            W efekcie, moje dziecko chodzi do innej nie publicznej szkoły gdzie też są
                            niestety specyficzne uwarunkowania (które dostrzegłam gdy moje dziecko
                            rozpoczęło naukę w tej szkole, choć wcześniej słyszałam tylko b. dobre opinie,
                            obecnie nikomu nie polecałabym tej szkoły, której nazwy nie wymienię aby nie
                            wywoływać większej burzy) i tęsknię za szkołami, które były za moich czasów
                            (miałam szczęście uczęszczać do szkół o znakomitej opinii w Śródmieściu i na
                            Żoliborzu... - państwowych z fantastycznymi nauczycielami, którzy byli
                            jednocześnie doskonałymi PEDAGOGAMI, czego niestety nie można powiedzieć o
                            większości dzisiejszych nauczycieli ). Dla jasności, nie mam żadnych problemów
                            z moim dzieckiem (na szczęście), ale widzę z jakimi problemami muszą borykać
                            się inni rodzice. Reasumując, nie nazwa szkoły jest ważna, ale ludzie, którzy w
                            niej pracują, a opinię kształtują pojedyncze przypadki... , któych matka
                            zastanawiająca się nad posłaniem dziecka do tej bądź innej szkoły nie jest w
                            stanie przewidzieć. Ja obecnie najchętniej bym przeniosła do "zwykłej"
                            państwowej szkoły, ale niestety tłok i przepełnienie na Wilczym Dole mnie od
                            tego powstrzymują... . Mam uraz do wszelkich prywatnych/społecznych szkół,
                            przynajmniej na etapie podstawówki. Pozdrawiam.
                            • agawamala Re: Muszę Cię rozczarować 28.04.06, 13:47
                              Wszysrko pięknie, tylko jedno mi się nie zgadza - sugerujesz, że dzieci do
                              Primusa przyjmowane są nie w oparciu o wynik testu tylko z innych względów.
                              Pozostaje niedopowiedziane jakich, ale jeśli nie bardzo wiadomo o co chodzi-
                              chodzi o pieniądze.
                              Jeśli tak by rzeczywiście było- moje dzieci w pierwszej kolejności i na
                              przedbiegach zostałyby odrzucone.
                              Pod względem sponsorów czy darczyńców zajmujemy ostanie z możliwych miejsc.
                              Szkoła nie dostaa od nas grosza powyżej( płaconego w terminie) czesnego.
                              Nie złatwialiśmy także niczego dla nikogo.
                              Mam więc pytanie - czemu po teście moje dzieci zostały przyjęte, skoro
                              odgrywają rolę inne względy niż dobrze zdany egzamin? Odpowiedź na to pytanie
                              jest ważne, bo wyjaśnia politykę rekrutacyjną w szkole.
                              Jako pracownik jednej w warszawskich uczelni wiem, że nie ma rekrutacji
                              doskonałej. Wiem także, że po porażce egzaminacyjnej pozostaje gorycz-
                              kandydata, rodziców.
                              Sama tęsknię za dobrą, rzetelną szkołą, taką jakie bywały ( choć nieczęsto)
                              kiedyś.
                              Dziś rynek edukacyjny - od przedszkoli do wyższych uczelni jest dość mizerny.
                              Pamiętam państwowe przedszkole ( takie najbliżej domu), w którym nie można było
                              dogadać się z personelem. Mylił dzieci, zajęcia edukacyjne prowadzone były w
                              przepełnionych grupach na żenującym poziomie.
                              Pamiętam prywatne przedszkole w eleganckiej willi prowadzone przez panią
                              wydzielającą dzieciom jedzenie i liczącą każdy grosz.
                              Pamiętam podstawówkę moich dzieci, prywatną, z niezrównoważonym psychicznie
                              właścicielem. Fluktuacja kadr i uczniów przeogromna.
                              Pamiętam gimnazjum Primusa, w którym była dobra, życzliwa atmosfera i wbrew
                              temu co usiłuje się imputować, nikt nie patrzył co kto może dać szkole, nikt
                              nie zaglądał nam do porfela. Ponadto poziom w tej szkole był na tyle dobry, że
                              w dwóch kolejnych latach moje dzieci dostały się do renomowanych liceów
                              pierwszego wyboru.
                              Obserwuje oba ( państwowe) licea. Są różne. Oba z górnej półki. Dobrze
                              wyposażone, z zapleczem sportowym, dość wymagającymi nauczycielami. Brakuje w
                              nich czasu, życzliwości, zrozumienia . Panuje zasada"umiesz liczyć- licz na
                              siebie". I to właśnie w tych szkolach bardziej niż gdzie indziej patrzy się z
                              jakich domów pochodzą uczniowie. Powinnam się cieszyć, bo moje dzieci
                              traktowane są w sposób szczególny. Nasze zawody odpowiadają kadrze
                              pedagogicznej, traktują nas nieco jak kolegów po fachu.
                              Od wielu lat pracuję na państwowej uczelni. Poziom studentów jest coraz
                              gorszy, kadra coraz mniej wymagająco, coraz bardziej "olewająca".
                              Jeszcze gorzej wygląda sprawa w prywatnych szkołach wyższych. Tu już nikomu na
                              niczym nie zależy. Chociaż nie do końca tak jest. Studentom zależy na tym, aby
                              jak najmniejszym kosztem i w jak najkrótszym czasie zdobyć upragniony papier (
                              celowo nie używam słowa "dyplom"). Wykładowcom- aby jak najszybciej odwalić
                              swoje i wyjść do domu.
                              Na tym tle i z tej perspektywy Primus wygląda naprawdę dobrze.
                              Pozdrawiam.
                        • agawamala Re: Popieram Agatkę!! 27.04.06, 19:22
                          I jeszcze jedno - ne mam żadnego interesu, żeby promować szkołę, moje dzieci
                          już dość dawno opuściły jej mury, zależy mi jednak na elementarnej rzetelności
                          i uczciwości.
                      • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 17:39
                        agawamala napisała:

                        > Agatko, 4 lata temu moje dzieci były w Primusie. Pracowała tam Pani Ala i nie
                        > wyobrażam sobie(!), żeby wobec kogokolwiek zachowała się niegrzecznie albo
                        > lekceważąco.

                        Ja nie mowie ze pani zachowala sie niegrzecznie czy lekcewazaco, poprostu
                        zacytowalam jej (jesli to byla ta osoba) wypowiedz. Po raz drugi jestem
                        posadzona o konfabulacje...tak jak juz napisalam nie mam takiego zwyczaju.


                        > Na boisku młodzież ucząca się w Primusie ( nieodpłatnie) lub zorganizowane
                        > grupy ( odpłatnie) grają np. w piłkę. W ramach swojego wolnego czasu. Tu się
                        > czepiasz.
                        > Choć nie korzystałam nigdy ze świetlicy uważam, że są sytuacje, w których
                        > dzieci muszą dłużej pozostać w szkole. Lepiej, aby były w zorganizowanej
                        > świetlicy niż z kluczem na szyi albo na podwórku.

                        Nie ja nie uwazam ze to jest zle. Tylko to jest specyfika szkol prywatnych-
                        wyjsc zapracowanym rodzicom naprzeciw, tak aby mogli odbierac dzieci i po
                        19.00...Sa rodzice ktorym to odpowida. Sama pamietam ze w swietlicy syna na
                        Wilczym dole, bylo wielu rodzicow ktorzy bardzo byli wsciekli ze trzeba dziecko
                        odbierac JUZ o 16.00. Szkola prywatna, daje takie mozliwosci.

                        Natomiast powiem raz jeszcze:to dla rodzicow super rozwiazanie. Dla dzieci-nie
                        jestem pewna...

                        Ale to dotyczy nie tylko akurat szkoly Primus, to raczej znak czasow.

                        > W jakim stopniu Primus jest nastawiny na zysk - nie wiem. Wiem natomiast, że
                        > gros pieniędzy inwestuje - w pracownie, w boisko, w rozbudowę. Spłaca także
                        > kredyt zaciągnięty na budowę szkoły. Kto ma to finansować jak nie rodzice?

                        No super. Przeciez ja zlega slowa o tym ze szkola zbiera pieniadze nie
                        powiedzialam.

                        Szkola prywatna-to biznes. Okreslony, ale biznes (trzeba tez i inwestowac,
                        jesli chce sie aby kiedys w przyszlosci biznes sie krecil). I nazywanie rzeczy
                        po imieniu jest OK i uczciwe. Nieuczciwe jest natomiast przypisywanie szkole
                        ze jest kuznia mlodych talentow "wylapywanych" podczas egzaminu wstepnego.


                        > W wieku 6 lat można już coś powiedzieć na temat dziecka - czy ma jakieś
                        > uzdolnienia, czy nie jest obciążone różnego rodzaju dysfunkcjami, czy nie
                        > wymaga pomocy psychologa, czy nie jest zagrożone ADHD itp. Nie jest prawdą,
                        że
                        > testy psychologiczne nic o dziecku nie mówią. Zapytaj sensownego psychologa
                        > dziecięcego.

                        No tak tylko czemuz to akurat dzieci do szkoly ma wybierac (selekcjonowac)
                        psycholog ?

                        To tak troche jak z ratowaniem 5-rga dzieci z pozaru. Ktore ratowac pierwsze ?

                        Jak taki psycholog ma tej selekcji dokonac ? Czemu jeden przecietny 6-latek
                        jest gorszy od drugiego, na tym etapie mniej wiecej podobnego.

                        A tak w ogole po co ta selekcja ? Nie chce byc posadzana o demagogie, ale
                        nieuchronnie kajarzy mi sie z selekcja blondynkow z niebieskimi oczami...


                        > Testy czy jak wolisz egzaminy ktoś musi przeprowadzić, ocenić- czy ma to
                        robić
                        > za darmo?

                        No wiesz rekrutacja do szkoly powinna byc za darmo. To tak jakby firma
                        rekrutowala do siebie pracownikow, i kazala za proces rekrutacji placic.

                        Gdybym jako pracownik napotkala taka firme, mialabym skojarzenie jednoznaczne.
                        Firma organizuje rekrutacje tylko po to aby na niej zarobic.

                        Niestety tu mam tez takie jednoznaczne skojarzenie. Tym bardziej ze jak juz
                        wspomnialam, Primus jest jedyna znana mi szkola ktora organizuje egzamin
                        wstepny do szkoly podstawowej i jedyna szkola ktora wymaga oplaty za ten
                        egzamin.

                        Egzamin, ktory niczego dobrego poza dobrym samopoczuciem dowartosciwanych
                        rodzicow nie przynosi.


                        Wybacz, ale nawet wyższe publiczne uczelnie pobierają opłaty za
                        > egzaminy wstępne.

                        No tak tylko to jest podstawowka.

                        Gimnazja yez ? Licea tez ?

                        Nie wiem czy uczelnie wyzsze pobieraja czy nie, bo poki co jestem na etapie
                        podstawowo-gimnazjalnym. Za moich czasow nie pobieraly.

                        I nie jest sprzeczne z prawem.

                        Z pewnoscia szkola nie dzial sprzecznie z prawem-tego nie kwestionuje


                        > Powtarzam po raz kolejny - w tej szkole patrzy się na to czy ktoś płaci czene
                        > czy nie, a nikogo nie interesuje: jakim jeździ samochodem, gdzie mieszka, czy
                        3
                        >
                        > sezon chodzi w jednych butach czy też zmienia je co 2 tygodnie. Czesne ma być
                        > zapłacone i tyle.
                        > Z nijakim wysiłkiem , ale zawsze w terminie( jako, że oboje z mężem należymy
                        do
                        >
                        > tzw. sfery budżetowej) opłacaliśmy czesne i nikt nie traktował nas gorzej niż
                        > rodziców, którzy uiszczali opłaty za rok z góry!
                        > Nie lubisz Primusa, jest nie z Twojej bajki - masz do tego prawo. Nie
                        powinnaś
                        > natomiast rozpowszechniać nie do końca prawdziwych informacji i zasyszanych
                        > opinii. To nie fair.
                        > I na koniec Primus jest szkołą s p o ł e c z n ą nie prywatną.

                        O to jest dla mnie nowosc ? Czyli jest instytucja non-profit.
                        To bardzo ciekawe...




                        • zulus1111 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 27.04.06, 17:48
                          Primus nie jest szkołą społeczną. Jest to szkoła w pełni PRYWATNA.
                          • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna? 27.04.06, 18:00
                            No nie chce sie wypowiadac autorytatywnie bo nie wiem.

                            Zawsze myslalam ze Primus jest szkola prywatna.

                            Roznica miedzy szkola prywatna a spoleczna jest taka, ze prywatna ma przynosic
                            zysk wlasciecielowi (Fundacji Primus), a spoleczna jest organizacja non-profit,
                            wszystkie srodki ida tylko na dzialalnosc dydaktyczna.

                            Nie wiem, bilansu Fundacji Primus nie widzialam, wiec nie moge sie wypowiadac
                            czy wykazuja tam zysk/strate.

                            Niemniej nazwa NIEPUBLICZNA-sugeruje raczej ze jest ona prywatna. Szkoly
                            spoleczne zazwyczaj maja slowo Spoleczna w nazwie.

                            Ale nie wypowiadam sie na 100%, bo tak jak napisalam papierow wlasciciela
                            szkoly, tj fundacji primus nie widzialam, i pewnie i nie zobacze (po co bym
                            zreszta miala)
                            • jagawi Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 05.05.06, 16:33
                              nie rozumiem dlaczego egzamin dla 6-latków budzi w Tobie, Agatko, taką furię.
                              Jeśli mają wielu chętnych na miejsce, to co mają robić - losować? Zapisywać w
                              dniu urodzenia na zasadzie kto pierwszy ten lepszy? Ja uważam, że mają prawo
                              wybrać spośród kandydatów dzieci najbystrzejsze, najlepiej rozwinięte i odporne
                              na stres (egzaminacyjny ;o)). Jeśli komuś się to nie podoba, są inne szkoły, np.
                              Przymierza Rodzin, gdzie z kolei egzaminowani są rodzice (przede wszystkim z
                              koneksji) a dziećmi nikt się nie interesuje - i ta szkoła też ma do tego prawo,
                              skoro są chętni, którzy się na to godzą.
                              • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 05.05.06, 17:12
                                jagawi napisała:

                                > nie rozumiem dlaczego egzamin dla 6-latków budzi w Tobie, Agatko, taką furię.
                                >

                                Nie wzbudza we mnie furii. Mam tylko okreslone zdanie na ten temat, ktore tu
                                zaprezentowalam. Zgodnie z tym zdaniem, ja nie zdecydowalam aby moje dziecko
                                do takiego egzaminu przystapilo 5 lat temu. Ale kazdy ma swoj rozum i zrobi co
                                uwaza. I tyle.


                                Jeśli mają wielu chętnych na miejsce, to co maj ą robić - losować? Zapisywać w
                                > dniu urodzenia na zasadzie kto pierwszy ten lepszy?

                                Z mojego punktu widzenia (jeszcze raz podkreslam MOJEGO) zapisywanie dzieci 6-
                                letnich do szkoly na zasadzie kto pierwszy ten lepszy jest zdrowsze niz egzamin
                                takich maluchow. Nawet windowanie ceny, po to aby zrobic "selekcje przez
                                portfel" wydaje mi sie sensowniejsze (a przynajmniej rozsadne z pktu widzenia
                                szkoly), niz egzamin wstepny w wieku lat 6.

                                Ja uważam, że mają prawo
                                > wybrać spośród kandydatów dzieci najbystrzejsze, najlepiej rozwinięte i
                                odporne
                                > na stres (egzaminacyjny ;o)). Jeśli komuś się to nie podoba, są inne szkoły,
                                np
                                > .

                                No dokladnie. Maja (szkola ma) prawo to robic, a ja mam prawo z ich oferty nie
                                skorzystac, aby dziecku stresu oszczedzic. Mam prawo tez myslec ze egzamin ten
                                to pic na wode fotomontaz. Tak samo jak inny rodzic ma prawo czuc dume ze ma
                                takie streso odporne dziecko bo zdalo egzamin wstepny w wieku lat 6.




                                Kazdy ma prawo uwazac swoje. Ja przeciez nikomu nie mowie aby tam dziecka nie
                                posylal. Ja uwazam swoje i opisalam swoje (tylko i wylacznie SWOJE)
                                doswiadczenia ze szkola. A czy to komus da do myslenia, i co konkretnie da do
                                myslenia, to ja juz nie mam na to wplywu...

                                > Przymierza Rodzin, gdzie z kolei egzaminowani są rodzice (przede wszystkim z
                                > koneksji) a dziećmi nikt się nie interesuje - i ta szkoła też ma do tego
                                prawo,

                                O szkole PR, wiem tylko tyle ze wozna mnie nawet za prog nie wpuscila, jak 5
                                lat temu chcialam wejsc do sekretariatu cos sie dowiedziec. No i jeszcze wiem
                                ze maja super lokal, bo teraz moje dzoiecko tam lata na zbiorki harcerskie, i
                                czasem tam wchodze aby go odebrac. Nie wiem nic wiecej, to nie wypowiadam sie.

                                > skoro są chętni, którzy się na to godzą.

                                I to jest sedno. Sa chetni, ale sa tez niechetni. Niechetni tez powinni moc
                                powiedziec dlaczego ze szkoly zrezygnowali.

                                A tak przy okazji z nowym Ministrem Edukacji, to kiepsko wroze szkolom
                                prywatnym...(z wyjatkiem katolickich...)

                                Pozdrawiam


                                • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 05.05.06, 19:42
                                  Zapisywanie na zasadzie "kto pierwszy ten lepszy" jest najlepszą drogą do
                                  korupcji.
                                  Czy nie uczciwszy jest egzamin niż selekcjonowanie dzieci na zasadzie - pan A
                                  jest właścicielem salonu samochodowego - więc dziecko do przyjęcia ( a nuż
                                  sprzeda samochód po cenach preferencyjnych), pan B jest urzędnikiem średniego
                                  szczebla, więc dziecko do odstrzału, bo cóż tatuś może zaoferować .
                                  A potem trudno zdyscyplinować dziecko pana A skoro wzięło się bardziej lub
                                  mniej zaowalowaną łapówkę.
                                  Natomiast stres i porażki są wkalkulowane w życie. Kiedyś trzeba przeżyć stres
                                  egzaminu i gorycz porażki.
                                  • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 05.05.06, 20:00
                                    Ja patrze na szkole, jako matka mojego wlasnego dziecka. Nie jak prokurator czy
                                    nie przymierzajac tfu tfu Minister Edukacji... Dla mnie lepiej jak szkola
                                    przyjmuje "kto pierwszy ten lepszy", i czy to sprzyja korupcji czy nie,
                                    zupelnie mnie nie obchodzi. Ja lapowek nie daje, jak nie ma miejsc to nie ma.
                                    Poszukam szkoly w ktorej miejsca sa i tyle. Jak ktos daje lapowki to jego
                                    problem. Jest wiele rzeczy "sprzyjajacych" korupcji, ale co z tego ? To z
                                    tego tytulu, moj dzieciak ma zdawac jakis bezsensowny egzamin w wieku lat 6?
                                    Logika pokretna.

                                    Mnie intersuje tylko wlasne dziecko, i wole aby dostalo sie nawet
                                    do "gorszej"(w ktorej nie wyselekcjonowano pierwszakow ze wzgledu na szlaczki
                                    ktore rysowaly) szkoly, ale nie bylo narazone na niepotrzebny stres i cos co
                                    wedlug mnie jest kompletnie niepotrzebne. Po co ? A jedna to szkola Primus na
                                    tym swiecie ?


                                    Powiem raz jeszcze: mnie egzamin w wieku lat 6 dla mojego dziecka nie podobal
                                    sie. Koniec kropka. I nikt mnie nie przekona ze to jest w interesie dziecka
                                    aby przez takie cos przechodzilo. Inne argumenty mnie malo interesuja.


                                    • pianoforte61 Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 05.05.06, 22:29
                                      Agatko, niestety, Twoje dziecko nie dostało się do szkoły. I teraz szukasz
                                      usprawiedliwienia. Szukasz kosztem dzieci, które juz są w tej szkole. Niestety,
                                      ale dzieci są różne. Te bardziej wyedukowane mają większe szanse.
                                      Ja pamiętam egzamin rok temu...były dzieci, które nie znały wszystkich liter...
                                      jak miały odpowiedzieć na wszystkie pytania?

                                      Czyja to wina ?
                                      • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 05.05.06, 22:56
                                        pianoforte61 napisała:

                                        > Agatko, niestety, Twoje dziecko nie dostało się do szkoły. I teraz szukasz
                                        > usprawiedliwienia. Szukasz kosztem dzieci, które juz są w tej szkole.
                                        Niestety,
                                        >
                                        > ale dzieci są różne. Te bardziej wyedukowane mają większe szanse.
                                        > Ja pamiętam egzamin rok temu...były dzieci, które nie znały wszystkich
                                        liter...
                                        >
                                        > jak miały odpowiedzieć na wszystkie pytania?
                                        >
                                        > Czyja to wina ?

                                        Pisze juz 150 post, a ktos czyta ale bez rozumienia.

                                        Moje dziecko nie zdawalo egzaminu, wiec nie mialo niewatpliwej przyjemnosci sie
                                        nie dostac.

                                        Moje dziecko jest marcowe i jest prawie rok do przodu w stosunku do innych
                                        dzieci (mimo propozycji aby poszlo wczesniej ja wolalam aby sobie poczekal i
                                        raczej mial latwiej niz trudniej). Moje dziecko chodzilo do fantastycznego
                                        przedszkoala prowadzonego przez siostry zakonne w podwarszawskim Komorowie, w
                                        ktorym dzieci czytaly i pisaly dlugo przed zerowka, a modlitwy i inne rzeczy
                                        wymagane do 1komunii znaly juz w Maluchach. Moje dziecko zanim poszlo do szkoly
                                        mialo juz samodzielnie przeczytane 2 tomy Harry Pottera (tylko 2 bo tylko 2
                                        wtedy wyszly, ostatni tom przeczytal w mniej niz jedna dobe), dzis gdy ma lat
                                        12 jest po przeczytaniu calego Dana Browna, Tolkiena oraz ksiazek historycznych
                                        o Janie Nowaku Jezioranskim np (szkola do ktorej chodzi jest jego imienia, i na
                                        konkurs o patronie w tydzien przeczytal wszystkie), nie mowiac o typowym
                                        repertuarze dziecinnym (Pan Samochodzik i inne). Srednia na pierwsze polrocze
                                        w 4 klasie mial 5,25, a przez wszystkie 3 lata edukacji zawsze odbieral nagrody
                                        za wyniki w nauce. Nie wiem jak ale zaczyna juz gadac dwoma jezykami (angielski
                                        to jeszcze rozumiem bo uczy sie od przedszkola, ale niemiecki zaczal w tym
                                        roku, a juz z babcia zaczyna kombinowac rozmowy po niemiecku). Njgorsza ocene
                                        jaka moj syn dostal w ciagu ostatnich 4 lat to bylo 4+ (kilka w tym roku z WF,
                                        ale juz jest lepiej...) Generalnie dziecko jest niewatpliwie z tych zdolnych
                                        (musi byc, bo uczy sie malo, czym czasem doprowadza mnie do szalu, ale ma
                                        kurcze taka pamiec, ze naprawde nie musi sie wiele uczyc).

                                        Wiec akurat nie sadze aby egzaminu mial nie zdac. Ja poprostu nie chcialam aby
                                        zdawal. Dziecko w wieku lat 6, naprawde nie musi (a wrecz nie powinno) zdawac
                                        egzaminu. Powiem nawet wiecej, uwazam tez egzamin do gimnazjum za poroniony
                                        pomysl. Nie jako sprawdzenie wiedzy, bo to bardzo dobrze, trzeba sprawdzic,
                                        tylko jako odpowiedzialnosc jaka spoczywa na dziecku do jakiej szkoly sie
                                        dostanie. To bardzo duze przezycie, gdy rodzice siedza nad takim dzieckiem i
                                        sacza mu nad glowa "musisz dobrze zdac zeby dostac sie do DOBREGO gimnazjum".
                                        Ja nie wiem czy szostoklasisiosci sa gotowi aby z takimi oczekiwaniami sie
                                        zmierzyc.

                                        A co dopiero taki szesciolatek ? Poprostu uwazam to za nieludzkie, obarczanie
                                        takiego malucha tak wielka odpowiedzialnoscia.

                                        Koniec kropka ide spac i wiecej juz nie pisze o tym bo powiedzialam co
                                        wiedzialam.

                                        Dobranoc

                                        • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 06.05.06, 12:33
                                          Takich zdolnych dzieci jest naprawdę dużo. To, że dziecko mówi w wieku 12 lat
                                          nieźle po angielsku i niemiecku też nie jest czymś unikalnym. Nie jest też
                                          rzeczą niespotykaną, że dzieci czytają książki - jedne historyczne, drugie
                                          przygodowe, trzecie interesuje rozwój człowieka czy zwierzęta. Wiem coś na ten
                                          temat.
                                          Tym nie mniej stres towarzyszy nam od kołyski ( czym się kończy bezstresowe
                                          wychowanie poczytać można na innych forach); odpowiedzialność też dobrze jest
                                          kształtować od najmłodszych lat.
                                          Jak słusznie zauważyłaś nie jeden Primus na świecie ( a nawet w Warszawie),
                                          więc "niezdanie" egzaminu czy też niezakwalifikowanie się do tej szkoły nie
                                          zamyka drogi do edukacji- nawet dobrej edukacji. Jest natomiast sygnałem dla
                                          rodziców i nauką dla dziecka. Nie zawsze każdy egzamin się zdaje, z porażką
                                          trzeba umieć się pogodzić, są lepsi i gorsi i nie zawsze jest się w gronie
                                          wybranych.
                                          Znacznie większy stres czeka dziecko, które wychwalane, okrzyknięte genialnym (
                                          języki, czytanie, pisanie itp) gorzej zda sprawdzian po VI klasie czy test
                                          gimnazjalny. Mocno się rozczaruje, że co to się stało, że inni okazali się
                                          lepsi.
                                          Od razu szuka się winnych - kolegów, nauczycieli.
                                          Moje dzieci od najmłodszych lat bywały przyzwyczajane do różnego rodzaju
                                          egzaminów. Większość z nich nie miało żadnego znaczenia ( KID 1, KID 2, KET,
                                          PET- to certyfikaty językowe praktycznie nieprzydatne, zwłaszcza, gdy młody
                                          człowiek legitymuje się kolejnymi). Jednak przystępowanie do nich to uczenie
                                          się zdawania, poznawanie procedur, odpowiedzialność, przygotowywanie do
                                          możliwych porażek, uświadomienie, że są wokół inne równie zdolne dzieci. I
                                          oczywiście oswojenie stresu.
                                          I łatwiej jest wytłumaczyć młodemu człowiekowi, że nie dostał się do szkoły X,
                                          bo gorzej zdał egzamin, niż to, że przyjęto Michasia z podwórka, który ma co
                                          prawda mizerną wiedzę, ale za to tatuś dał łapówkę.
                                        • jagawi Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 09.05.06, 11:08
                                          agatka_s napisała:

                                          > Powiem nawet wiecej, uwazam tez egzamin do gimnazjum za poroniony
                                          > pomysl. Nie jako sprawdzenie wiedzy, bo to bardzo dobrze, trzeba sprawdzic,
                                          > tylko jako odpowiedzialnosc jaka spoczywa na dziecku do jakiej szkoly sie
                                          > dostanie. To bardzo duze przezycie, gdy rodzice siedza nad takim dzieckiem i
                                          > sacza mu nad glowa "musisz dobrze zdac zeby dostac sie do DOBREGO gimnazjum".
                                          > Ja nie wiem czy szostoklasisiosci sa gotowi aby z takimi oczekiwaniami sie
                                          > zmierzyc.

                                          Pozwolisz, że sie nie zgodzę. Moje dziecko samo sobie wybrało gimnazjum do
                                          którego chce zdawać i jedno zapasowe. Do zapasowego już zdał, do wymarzonego -
                                          zobaczymy. Nie zauważyłam u niego żadnego stresu, za to na pewno stresem by było
                                          chodzenie do gimnazjum rejonowego. Wszystko zależy od rodziców, jeśli wywierają
                                          presję, że dziecko MUSI dostać sie do najlepszej szkoły w mieście, to stres
                                          jest. Jeśli zaś pozwalają dziecku się sprawdzić, tłumacząc, że w egzaminie jest
                                          spory element loterii i że albo sie uda albo nie, ale jeśli się nie spróbuje to
                                          nie uda sie na pewno. Nie chcę Cię Agatko oceniać, ale mam wrażenie że trochę za
                                          bardzo trzymasz swoje dziecko pod kloszem. Moje młodsze poszło rok wcześniej do
                                          szkoły i radzi sobie rewelacyjnie, może przedszkole było marne, ale młoda
                                          strasznie sie tam nudziła, a teraz jest najmłodsza w klasie a uczy się
                                          najlepiej... Czasem warto dać dziecku szansę spróbować sił w czymś trudniejszym
                                          niż decydować za nie , że wszystko ma być jak najłatwiejsze.
                                          • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 09.05.06, 13:23
                                            O Matkoooo, już miałam nie pisać, ale mnie ciągle wywołujecie do tablicy...

                                            Obawiam sie że mówimy o kompletnie różnych stresach. ja nie mam nic przeciwko
                                            egzaminom, sprawdzianom zawodom , konkursom i innym momentom gdzie człowiek
                                            (nawet 6-letni) się sprawdza.

                                            Uważam jednak, że dzieci 6-letnie (a nawet 6-klasowe czasem) są poprostu
                                            niedojrzałe aby poradzić sobie z odpowiedzialnością za wybór szkoły.

                                            Przegrywanie i niepowodzenia są imanentną cześcią dojrzewania dziecka, ale
                                            uzależnienie tego czy dziecko dostanie sie do podstawówki od jakiegoś
                                            wyimaginowanego testu (który umówmy się nawetnajgenialszemu i zdolnemu 6-
                                            latkowi może najzwyczajniej nie wyjść, chociażby bo mu się będzi chciało sikać
                                            a bedzie sie wstydził powiedzieć, albo wpadnie w dziecięcy stupor bo zobaczy
                                            kilka osób, albo zwyczajnie nie wytrzyma doniosłości chwili i zacznie
                                            ryczeć...).

                                            dla dziecka 6 letniego to rodzice powinni wybrac szkole i wszystko zalatwic,
                                            oczywiscie dziecko powinno w tym uczestniczyc, zobaczyc taka szkole, miec
                                            szanse wypowiedziec opinie, ale powiem raz jeszcze poczucie 6-latka ze od tego
                                            jak pojdzie mu ten egzamin (czesto dziecko nawet nie rozumie samego tego slowa)
                                            zalezy czy dostanie sie do tej DOBREJ szkoly, jest zbyt duzym obciazeniem.

                                            Tak samo uważam ze egzamin do gimnazjum jako sprawdzenie po 6 latach nauki jest
                                            fantastyczny, konieczny itp, ale juz jako przepustka która ma pozwolić dziecku
                                            uniknąć narlotyków, dresiarstwa i innego menelstwa, niekoniecznie. Choć
                                            oczywiscie dziecko 14 letnie, jest dojrzalsze i "twardsze", ale wciąż ta
                                            odpowiedzialność moim zdaniem jest zbyt duża. To pewnie jest zasługa naszego
                                            systemu, że te dysproporcje miedzy szkołami są tak olbrzymie. Przy czym co do
                                            egzaminu gimnazjalnego nie mam aż tak zdecydowanego zdania. co do egzaminu do
                                            podstawowki-mam: nic ten egzamin nie daje, poza stresem dziecka i budowaniem
                                            ego rodzicow (niektorych).

                                            A co do mojega dziecka:

                                            -po pierwsze moje dziecko nie jest wyjatkowe, a bycie wyjatkowym jest ostatnia
                                            rzecza jaka bym dla syna chciala-wole aby byl przecietny ale zadowolony i
                                            szczesliwy (tak ja jest !)
                                            -po drugie opisanie stanu intelektualnego mojego syna-było tylko i wyłacznie
                                            odpowiedzią na wczesniejsze sugestie ze moje dziecko egzaminu nie zdało (owszem
                                            nie zadało bo nie zdawało) i zawoalowaną sugestię że niektóre dzieci nie umiały
                                            czytać, więc...
                                            -nie wiem czy syn by zdał czy nie (według statystyki pewnie tak, bo zazwyczaj
                                            jest w tych górnych rejestrach), ale to jest kompletnie bez znaczenia. Nawet
                                            gdyby był skończonym geniuszem, mógłby się posikać ze strachu, nie ? (od razu
                                            odpowiem NIGDY sie nie posikał, ale mógłby)
                                            -a już ostatnią rzeczą pod słońcem jest trzymanie syna pod kloszem...Nie chce
                                            znów udawadniać że nie jestem wielbładem, ale mojego syna raczej nie da się
                                            trzymać pod kloszem. On ma charakterek alpinisty, wciąż musi sie sprawdzać,
                                            rywalizować (głownie sam ze sobą), zdobywać nowe szczyty, a ja mu nawet gdybym
                                            chciała w tym nie przeszkodze. Akurat mam szczescie miec dziecko bardzo
                                            samodzielne, o okreslonych zainteresowaniach ktoremu jak to mowia "w kasze nie
                                            da sie dmuchac".

                                            Natomiast czym innym jest minimalizowanie przeze mnie jakiś obiektywnuch
                                            trudności. Nie widze nic dobrego w tym aby dziecku utrudniać życie na siłę,
                                            tym bardziej dziecku które i tak jest nadambitne i którego raczej należy
                                            temperować w swojej energii i pędzie do róznych wyzwań.

                                            A tak juz zupelnie BTW:

                                            Nie rozumiem dlaczego tak bardzo drogie Panie chca mnie przekonac do swoich
                                            racji ? Ja Was nie przekonuje do swoich. To jest tylko i wylacznie moja
                                            opinia. Jeden sie z nia zgodzi inny nie, ale wysnuwanie daleko idacych
                                            wnioskow na temat mojego dziecka (brak wyjatkowosci, nieumiejetnosc czytania,
                                            trzymanie pod kloszem i kilka innych bzdur) tylko dlatego ze na podsawie
                                            wlasnych doswiadczen smialam powiedziec ze egzamin wstepny szkoly Primus uwazam
                                            za pic na wode, a sama szkole za miejsce o atmosferze niekoniecznie mi
                                            (podkreslam MI !!) odpowiadajacej-to conajmniej nadinterpretacja.

                                            Pozdrawiam
                                            • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 09.05.06, 14:00
                                              Możesz mieć taką lub inną opinię, ale nie dezawuuj Primusa. A , świadomie lub
                                              nieświadomie, robisz to.
                                              Całe życie człowieka jest związane ze stresem. I trzeba umieć radzić sobie z
                                              nim, ponosić także, obok sukcesów, porażki.
                                              Jeśli dziecku oszczędza się egzaminacyjnego stresu i rośnie w przeświadczeniu,
                                              że jest najlepsze ( vide Twoje wypowiedzi z przedostatniego postu) mamy potem
                                              do czynienia z rykiem, gdy dostanie 4 ( o 3 nie wspomnę), rzucanie się na
                                              ziemię, gdy kolega jest lepszy, przegranie w zawodach sportowych jest trudną do
                                              opisania klęska itd, itp.
                                              Każdy z nas ma prawo do własnego zdania, każdy ma prawo wychowywać dzieci tak
                                              jak chce ( pod warunkiem, żeby nie krzywdziły innych). Ale uszanujmy także
                                              szkołe, jej sposób rekrutacji, wysokość czesnego. Nie podoba nam się- szukajmy
                                              szczęścia gdzie indziej, ale nie wyrażajmy krzywdzących opinii.
                                              Pozdrawiam.
                                              • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 09.05.06, 14:23
                                                O nie. Ja moge miec okreslona opinie. Nawet jesli sa one negatywe.

                                                Zauwaz ze ja nie pisze zle o szkole. Opisalam 4 rzeczy:

                                                -egzamin
                                                -zachowanie pani w sekretariacie
                                                -przejscie dzieci z naszej klasy ktore sobie nie dawaly rady
                                                -mozliwosc trzymania dzieci w szkole do godzin wieczornych

                                                To sa wszystko fakty, i ja mam prawo miec na ich temat opinie. A co kto zrobi
                                                z ta opinia to nie moja sprawa. Nie dezawuuje szkoly. Nie wypowiadam sie o
                                                innych rzeczach poza 4 wyzej wspomnianymi.

                                                Aaaa i jeszcze opisalam dzieci na dworze, teraz tez sa !


                                                Czym wiec ja tu krzywdze szkole ? Caly czas pisze o konkretach, o moich
                                                doswiadczeniach, o MOICH opiniach i zdaniu. Przepraszam ale to wolny kraj i
                                                wolno mi skrytykowac cos co uwazam za glupie (egzamin), nieodpowiadajace mi
                                                (pani w sekretariacie), nie w interesie dzieci (pozne godziny), merkantylne
                                                (przyjecie dzieci w srodku roku z problemami w innej szkole). Moge tez
                                                pochwalic to co uwazam za OK.



                                                A co do mojego dziecka, on ciagle bierze udzial i w komkursach o zawodach,
                                                spiewa w chorze, plywa (do 3 klasy mocno trenowal, teraz mu sie znudzilo). Raz
                                                jest lepszy raz gorszy, nie ma to specjalnie znaczenia (choc pewnie ze chce byc
                                                najlepszy). W szkole jest dobry ale nie wiem czy najlepszy, bo ja nie wiem jak
                                                ucza sie inne dzieci. Ale sadzac z corocznych wyroznien raczej jest lepszy niz
                                                gorszy.

                                                Ale co to ma do rzeczy ? Nawet jakby byl kiepski, uwazalabym to samo co uwazam
                                                o 4 faktach z mojego kontaktu ze szkola Primus (choc moze ona jest i
                                                najfantastyczniejsza pod sloncem, ja tylko mialam pecha !). Co ma piernik do
                                                wiatraka?
                                                • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr - Prywatna ?Spoleczna 10.05.06, 08:57
                                                  Podsumujmy:
                                                  Nie lubisz Primusa, bo:
                                                  - wprowadza egzamin ( sprawdzian) dla dzieci nie biorąc pierwszych z brzegu, i
                                                  stworzył jasne, klarowne zasady rekrutacji. Zdał lepiej - jest uczniem, zdał
                                                  gorzej - nie zakwalifikował się do TEJ szkoły ( co nie oznacza, że nie nadaje
                                                  się do sąsiedniej).
                                                  - pani sekretarka powiedziała prawdę, tj, poinformowała o tym, że w szkole
                                                  obowiązuje określone czesne i nie wszyscy są z tego niezadowoleni.
                                                  - "przejście dzieci z naszej klasy, które sobie nie dawały rady" - nie
                                                  ustosukowuję się. Do klas moich dzieci w czasie całego cyklu nauki nie doszło
                                                  ani jedno dziecko. Tym nie mniej mogę sobie wyobrazić sytuację, że dziecko np.
                                                  było maltretowane, bite, poniżane w szkole publicznej, a do Primusa dobrze
                                                  zdało egzamin i zostało przyjęte. Przyjmuję, że "nie dawało sobie rady" wśród
                                                  np. chuliganów.
                                                  - piętnujesz możliwość......zapewnienia opieki i zajęć w szkole w godzinach
                                                  późno popołudniowych. Po pierwsze nie są to zajęcia obowiązkowe, jeno istnieje
                                                  taka możliwość. Czyżby lepszym rozwiązaniem było zamykanie szkoły na 4 spusty i
                                                  niech dziecko robi co chce- wałęsa się z kluczem na szyi, siedzi samo w domu,
                                                  siedzi w domu pod opieką pani, która mówi "któs i cóś"? Należy potępiać kółka
                                                  zainteresowań, sportowe, języka hiszpańskiego - no bo przecież o ile lepiej
                                                  wozić dzieci po całym mieście. I beznzyny więcej się wypali, i czasu straci.

                                                  Prawdę mówiąc ostatni argument jest najzabawniejszy. Równie dobrze można się
                                                  przyczepić, do szkół językowych ( tam też dzieci przeiadują do późna), klubów
                                                  sportowych ( podobnie), zajęć z PKiN !!!!!!!

                                                  Zostawmy zatem Primusa w spokoju. Niech to będzie szkoa, w której rodzice mogą
                                                  być spokojni o bezpieczeństwo swoich dzieci, znają wysokość czesnego ( i nie ma
                                                  tu żadnych niespodzianek i ukrytych kosztów), znają zasady rekrutacji.
                                                  A także wiedzą, że płacąc dzieci są pod dobrą opieką, mają zajęcia na wysokim
                                                  poziomie, uczą się w nowym, czystym, jasnym ( oczy!), ogrodzonym budynku.
                                                  No i mają możliwość ( nie obowiązek) wyboru w ramach czesnego sporej gamy zajęć
                                                  pozalekcyjnych.
                                                  Pozdrawiam. Magda
    • meliszka Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 15.05.06, 23:39
      W 2001 r mój syn zdawał do Schumana. Nieprzyjęty do szkoły z komentarzem
      brzmiącym jak wyrok: dziecko nie osiągnęło dojrzałości szkolnej, brak
      podstawowych umiejętności (rysowanie - odtwarzanie obrazków), nieumiejętność
      znalezienia się w grupie. Dziecko idąc na egzamin było nastawione zupełnie
      obojętnie - zobacz jak sobie poradzisz, o niczym ten sprawdzian nie decyduje.
      Kilka miesięcy wcześniej u syna wystąpiły nieznaczne zaburzenia neurologiczne
      (ruchy mimowolne) - co też zostało "odpowiednio" skomentowane. Decyzja - jedyna
      z możliwych - zwykła publiczna podstawówka, by mały nie czuł się najgorszy.
      Trafił na cudowną Panią, która zaakceptowała brak jakichkolwiek chęci i
      zdolności do rysowania. W pozostałych dziedzinach - był świetny (nagrody).
      Zmienił szkołę w IV klsie - poziom wyższy - chłopak znowu najlepszy, ale
      nieśmiały, filozof, bardzo asertywny. Nie muszę już formułować własnego zdania
      nt. wiarygodności egzaminów sześciolatków. Pod koniec sierpnia 2001r. telefon z
      Schumana i propozycja - bo miejsce się zwolniło o czekamy na Pani syna,
      był "oczywiście", wg tej pani, pierwszy na liście rezerwowej. I co nie chodzi o
      kasę?
      • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 16.05.06, 08:19
        Każda, ale to każda szkoła, do której prowadzone są sprawdziany, egzaminy czy
        jak kto woli testy sprawdzające umiejętności ( na poziomie klasy ) lib I -
        dojrzałość szkolną) przyjmuje W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI tych, którzy zdali egazmin
        ( sprawdzian, test) lepiej. Potem tworzy się listę rezerwową.
        Czy jest w tym coś dziwnego, że szkoła w pierwszej kolejności przyjmuje
        lepszych ( tych którzy lepiej wypadli na testach), a potem słabszych ( tych,
        którym testy poszły gorzej)?
        Gdyby chodziło li tylko o kasę- przyjmowano by tego, kto pierwszy zapłaci, a
        może tego kto zapłaci więcej, szybciej, jest potencjalnym kandydatem na
        sponsora.
        Tu nie było takiej sytuacji. Syn zdał gorzej- sama piszesz, że były kłopoty.
        Szkoła wybrała lepszego ( w chwili rozwiązywania testów) kandydata. I tyle.
        Potem miejsce się zwolniło ( powodów mogło być wiele) szkoła sięgnęła po
        kolejnego kandydata z listy rezerwowej. Osobiście nie widzę w tym niczego
        nagannego.
        Nie rozumiem sformułowania "odpowiednio skomentowane"? Czy ktoś kpił z zaburzeń
        neurologicznych u syna? Czy po prostu stwierdził taki fakt? Sprecyzuj - bo to
        jest ważne.
        I nie pisz, proszę, że wybrałaś jedyną możliwość- zwykłą, publiczną
        podstawówkę. Znalazłabyś kilka niepublicznych ( w tym jedną dobrze mi znaną), w
        której nikt nie zwróciłby uwagi na problemy syna ( trudności ze znalezieniem
        się w grupie, podejrzenie dysgrafii, zaburzenia neurologiczne itp). Schody
        zaczęłyby się później.
        Tak więc , rozumiejąc Twój żal ( każda matka , której dziecko nie dostało się
        do wybranej szkoły w jakiś sposób "WINI" szkołę), proszę, abyś zdała się na
        nieco obiektywizmu.
        P.S. Jako nauczyciel akademicki sama wielokrotnie zasiadam w komisjach
        egzaminacyjnych. Zdarza się, że kandydat odpada na przedbiegu ( np. fatalnie
        wypadł na egzaminie sprawnościowym) a po roku zdaje na uczelnię bez problemów,
        kończy ją już jako wybitny. Nauczył się czegoś, dojrzał. Z Twoim synem było to
        samo tylko na niższym etapie edukacji.
        • mary_ann Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 16.05.06, 10:40
          agawamala napisała:

          > Każda, ale to każda szkoła, do której prowadzone są sprawdziany, egzaminy czy
          > jak kto woli testy sprawdzające umiejętności ( na poziomie klasy ) lib I -
          > dojrzałość szkolną) przyjmuje W PIERWSZEJ KOLEJNOŚCI tych, którzy zdali
          egazmin
          >
          > ( sprawdzian, test) lepiej. Potem tworzy się listę rezerwową.
          > Czy jest w tym coś dziwnego, że szkoła w pierwszej kolejności przyjmuje
          > lepszych ( tych którzy lepiej wypadli na testach), a potem słabszych ( tych,
          > którym testy poszły gorzej)?


          Chwileczkę. U opisywanego dziecka szkoła stwierdziła "brak dojrzałości
          szkolnej", mimo to w tym samym roku zaproponowała mu przyjęcie! O co może
          chodzić, jeśli nie o kasę? Wg relacji chłopiec nie "wypadł gorzej", ale - wg
          szkoły - nie nadawał się jeszcze w ogole do tego etapu edukacji. I nagle, bez
          przyczyny, zaczął się nadawać:-)
          • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 16.05.06, 14:40
            Gdyby chodziło o kasę dziecko zostało by przyjęte bez jakichkolwiek problemów.
            Co za różnica czy płaci pani A czy państwo B? I tak robią szkoły, którym nie
            zależy na poziomie tylko na pieniądzach - łapią każdego kto chce płacić.
            W momencie, gdy nie chodzi o pieniądze a o wybranie najlepszych stosuje się
            listy rezerwowe. Przecież chyba nikt nie zażądał pieniędzy za przyjęcie (
            czytaj łapówki)?
            W gimnazjum na Raszyńskiej, do którego odbyła się już rekrutacja, są 3 listy -
            przyjętych, rezerwowa ( kilkadziesiąt nazwisk) i nieprzyjętych. Oczywiście te
            listy nie wiszą ze względu na ochronę danych osobowych.
            Młodzież z list rezerwowych czeka, aż zwolni się miejsce. W chwili obecnej
            szkoła nie jest zainteresowana tymi uczniami ( ma według swoich kryteriów
            lepszych), ale gdy zostaną miejsca - zatelefonuje do nich. I jest to zdrowa,
            normalna procedura.
            Agatka ma swoje zdanie - woli nie narażać dziecka na stres i przyjmuje, że
            bardziej uczciwe jest przydzielanie miejsc w szkole według innych kryteriów (
            kto pierwszy ten lepszy? wszyscy? ).
        • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 16.05.06, 10:55
          a poza tym egzamin ma sens wtedy jak jest co egzaminowc.

          Egzamin dla 6 latka ma tyle samo sensu co egzamin na prawo jazdy osob ktore w
          zyciu nie siedzialy za kierownica samochodu. Twierdzenie po przeprowazeniu
          takiego egzaminu, ze wybrano najlepszych kierowcow jest tak samo sluszne jak
          twierdzenie ze wybrano najlepszych uczniow (abstrahujac od tego ze samo to
          wybieranie jest dla mnie moralnie i wychowawczo watpliwe !!!).

          Kazda mama zna tysiace takich przypadkow gdy dziecko w wieku 6 lat "nie
          rokowalo" a tu nagle po kilku miesiacach edukacji okazywalo sie ze dzieciak
          zdolny madry i daje sobie doskonale rady. Tak samo moj tata jak uczyl mnie
          jezdzic samochodem, tez twierdzil ze z takiej ofiary kierowcy nie bedzie. A
          okazalo sie ze jest nawet nienajgorszy ! Dobrze ze dano mi szanse zdac egzamin
          jak juz sie czegos nauczylam a nie przed...



        • meliszka Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 16.05.06, 16:42
          1. W tekście brak jakiegokolwiek odniesienia co do lubienia lub nie szkoły, a
          tym bardziej do "winienia" szkoły,
          2. Brak jest również jakiejkolwiek opinii klarowności zasad rekrutacji,
          3. Nie wyraziłam ani krzty żalu, że syn nie chodzi do 47, nie wyraziłam też
          swojego zadowolenia w tej materii.
          4. "Zwykła publiczna podstawówka" jest komplementem dla Szkoły (pisane dużą
          literą), która została wybrana (wychowawca też) po dokładnym przeanalizowaniu
          problemu - z udziałem zaprzyjaźnionego psychologa.
          Tak więc Pani komentarz odnosi się do tego, co Pani przeczytała między
          wierszami.
          A ja chciałam tylko pokazać co może (a nie musi) czekać rodziców i dziecko
          kandydujące do tej szkoły. Prawdopodobieństwo zaistnienia takiej sutuacji,
          trzeba rozważyć, podejmując decyzję o wysłaniu szkraba na egzamin.
          Pozdrawiam
          • jagawi Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 16.05.06, 17:02
            No cóż, jeżeli szkoła jest tak oblegana, że trzeba robić selekcję (brzydkie
            słowo swoją drogą), to znaczy, że jest niezła. Dziwnym trafem szkoła nie jest
            krytykowana przez nikogo, kto miał okazję dobrze ją poznać. A że przy selekcji,
            jeśli jest wielu chętnych, ktoś poczuje się skrzywdzony - to oczywiste (pewnie
            jest to 100% rodziców odrzuconych dzieci). Dalej jednak upieram się, że coś w
            rodzaju egzaminu jest najsensowniejszą formą wyboru najlepszych kandydatów.
            Jeśli komuś się to nie podoba, są inne szkoły. A to, jak dziecko przeżyje taki
            egzamin i ewentualną porażkę zależy wyłącznie od rodziców.
          • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 17.05.06, 08:32
            Jeśli w ostatnim zdaniu sugeruje się, że "chodzi o kasę" - nawet analfabeta
            zrozmiałby, że autor miał na myśli mało klarowne ( czytaj nieuczciwe) zasady
            rekrutacji.
            Ton postu zdecydowanie wskazuje na żal do szkoły - co jest zresztą uzasadnione.
            Nie każdy musi lubić Primusa, zwykłą ubliczną podstawówkę, gimnazjum czy
            liceum. Jednak decydując się na publiczną (sic) krytykę i insynuuację,
            że "przy rekrutacji chodzi o kasę" ( jest to wyraźnie napisane) nalezy się
            zastanowić, czy ma się podstawy do tego typu stwierdzeń.
            Jesli tak - jest bardzo dużo instrumentów umożliwiających walkę z nieuczciwym
            postępowaniem. Jeśli nie - dobrze jest nie wypowiadać takich opinii. Są one
            krzywdzące dla szkoły, dla ludzi tam pracujących, dla uczniów.
            I jeszcze jedno - ktoś zauważył, że do Primusa nie mają większych zastrzeżeń (
            większych, bo żadna szkoła nie jest idealna) ludzie, którzy mieli lub mają tam
            dzieci. Oni znają szkołę, nauczycieli, osiągnięcia, porazki, sposb
            rozwiązywania konfliktów itp.
            Krytyczne uwagi wypowiadają ludzie, którzy zetknęli się ze szkołą
            incydentalnie, których dzieci z takich lub innych względów nie są uczniami.
            Siłą rzeczy ich wiedza jest wyrywkowa, podbarwiona żalem i mniej obiektywana.
            Pozdrawiam.
            • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 17.05.06, 08:55
              agawalo, ja stwierdzenie "chodzi o kase" rozumiem inaczej: ze jest to biznes, a
              najwazniejsze aby liczba zrodel czesnego, byla taka jak zalozona w biznes
              planie. Czyli szkola jest taka sama firma jak nieprzymierzajac fabryka srubek,
              i tyle.

              Cos chyba jestes ciut przewrazliwiona na to zarzucanie lapowek...

              Nikt w tym watku (ze mna na czele) nie mowi o rzeczach nieuczciwych ktore
              moglyby miec miejsce w szkole, mowimy tylko o filozofii jaka szkole przyswieca
              (szkola po to zostala powolana aby zysk wypracowac). I to nie chodzi o to czy
              ona (ta filozofia) jest zla czy dobra,tylko o nazwanie rzeczy po imieniu.
              Jeden woli aby dziecko chodzilo do nastawionej na zysk, dobrze wyposazonej,
              oferujacej trzymanie dzieci do polnocy szkoly gdzie dla pan w sekretariacie
              1000 zl to male piwo, a drugi woli skromna panstwowa podsawowke, gdzie dziecko
              zetknie sie nie tylko z takimi dziecmi dla ktorych 1000 zl to pestka, ale i
              takimi ktorych rodzice te 1000 zl zarabiaja na miesiac...To juz jest kwestia
              jakis tam pogladow na zycie itp. Kazdy ma troche inne rzeczy ktore uwaza za OK.


              I raz jeszcze nikt szkoly NIE KRYTYKUJE, to sa poprostu opinie. Naprawde Twoja
              obrona Czestochowy jest naprawde niezrozumiala. Autorka watku ma rozum, juz
              wie co sadza mamy zadowolone ze szkoly, ale i poznala kilka opinii zwracajacych
              uwage na jakies aspekty tej szkoly, ktore wedlug niektorych mam nie sa fajne.
              To co tu wyczytala plus pewnie wizyta w szkole, rozmowy pozwoli jej sobie
              wyrobic jakies woje zdanie.

              Obawiam sie ze tak walczac z jakimkolwiek odmiennym pogladem niz jedynie
              sluszna apoteoza Primusa, robisz wiecej zlego niz dobrego, w edlug znanej
              maksymy "prawdziwa cnota krytyk sie nie boi"

              Ja moge publicznie powiedziec ,ze Primus to wspanaiala szkola, tyle ze nie dla
              mnie (bo....)

              A tak apropos wczoraj wrocilam z zebrania z naszej szkoly i jestem bardzo
              zaniepokojona bo okazalo sie ze jest duzo rzeczy ktore mi sie nie podobaja.
              Ale to juz temat na inny watek....

              • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 17.05.06, 10:14
                Mistrz Ignacy Krasicki miał rację ( to o cnocie), ale........
                1. Każda szkoła niepubliczna musi być nastawiona na zysk, bo nikt za nią nie
                zbuduje budynku, nie wyposaży pracowni, nie zapłaci - przyzwoitego -
                wynagrodzenia nauczycielom.
                2. Osobiście nie chciałabym sponsorować dzieci rodziców, którzy zdecydowali się
                na tę szkołę, a nie chcą/ nie mogą płacić. I sądzę, że Ty także nie jesteś aż
                taką filantropką. Aby się przed tym ustrzec szkoła musi jasno określić wysokość
                czesnego i zasady egzekwowania. I nie widzę w tym nic nagannego.
                3. Rekrutacja ( sprawdzian czy testy) mają za cel wyłowienie najlepszych ( tych
                w chwili pisania testu ). Tak dzieje się przy wszystkich UCZCIWYCH
                rekrytacjach. Nie bierze się pod uwagę, że X się zdenerwowa, Y miał gorszy
                dzień, a Z tak wogóle jest wspaniały tylko mu nie wyszło. Szkoła ustala listę
                przyjętych i rezerwową ( dla tych, którzy wypadli gorzej na teście).
                4. Nikt przecież nie domaga się np. wyciagu z konta, albo zaświadczenia o
                wysokości zarobków żeby przyjąć dzieci zamożniejszych rodziców a odrzucić tych
                zarabiających mniej.
                5. Nie jestem przewrażliwiona na punkcie łapówek, ale tu, w tym przypadku
                spekulacje, że "chodzi o kasę" mają dość jednoznaczny wydźwięk.
                6. Zawsze będą tacy, dla których 1000 PLN to dużo, tacy dla których tak sobie,
                i tacy, którzy nie wiedzą ile mają banknotów w tylnej kieszeni spodni. I na to
                też nic nie poradzimy ( osobiście uważam, że nie jest to takie złe, mieliśmy
                już "wszystkim równo").
                7. Mocno przesadzasz twierdząc, że "trzyma się tam dzieci do północy". Po
                pierwsze szkoła WYNAJMUJE pomieszczenian no. na kursy językowe lub zajęcia
                sportowe( co nie jest takie złe, bo zmniejsza czesne), a po drugie UMOŻLIWIA
                dłużej pracującym rodzicom , zapewnienie opieki dzieciom. Jest to lepsze niż
                zamknięcie świetlicy i całej szkoły na 3 spusty o np. 14.30.
                Kto zaś chce i może zająć się dziećmi, może zaraz po lekcjach - od 13.00 do 15-
                16.00 - w zależności od klasy, zabrać dziecko do domu, a nawet do pubu.
                8. Jak widzisz po zebraniu u siebie- nie ma szkoły bez wad. Też coś Cię
                niepokoi, coś irytuje, z czegoś jesteś niezadowolona. I być może owe "coś" jest
                nie do zaakceptowania przez innych.
                Pzdr. Magda
                • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 17.05.06, 11:19
                  agawamala napisała:

                  > Mistrz Ignacy Krasicki miał rację ( to o cnocie), ale........
                  > 1. Każda szkoła niepubliczna musi być nastawiona na zysk, bo nikt za nią nie
                  > zbuduje budynku, nie wyposaży pracowni, nie zapłaci - przyzwoitego -
                  > wynagrodzenia nauczycielom.

                  Nie, nie kazda. Sa szkoly niepubliczne-spoleczne, one sa non-profit, nie
                  zarabiaja.


                  > 2. Osobiście nie chciałabym sponsorować dzieci rodziców, którzy zdecydowali
                  się
                  >
                  > na tę szkołę, a nie chcą/ nie mogą płacić. I sądzę, że Ty także nie jesteś aż
                  > taką filantropką. Aby się przed tym ustrzec szkoła musi jasno określić
                  wysokość
                  >
                  > czesnego i zasady egzekwowania. I nie widzę w tym nic nagannego.

                  Ale nikt nie mowi o sponsorowaniu ???? Tu nikt nie kwestinuje placenia
                  czesnego, nikt tez nie kwestionuje jego wysokosci (szkola ma prawo wyznaczyc
                  czesne na jakim kolwiek poziomie). Nie rozumiem tego argumentu.


                  > 3. Rekrutacja ( sprawdzian czy testy) mają za cel wyłowienie najlepszych (
                  tych
                  >
                  > w chwili pisania testu ). Tak dzieje się przy wszystkich UCZCIWYCH
                  > rekrytacjach. Nie bierze się pod uwagę, że X się zdenerwowa, Y miał gorszy
                  > dzień, a Z tak wogóle jest wspaniały tylko mu nie wyszło. Szkoła ustala listę
                  > przyjętych i rezerwową ( dla tych, którzy wypadli gorzej na teście).

                  No tak ale jak juz pisalam milion razy ta zasada ma sens w przypadku kandydatow
                  ktorzy mieli szanse juz z jakas edukacja (czy szkolna czy np na prawo jazdy np)
                  zetknac.

                  Najlepszy 6-latek to pojecie totalnie abstrakcyjne.

                  Ale OK, szkola ma taka metode. Przeciez ja nie postuluje aby szkola ja
                  zmienila, ja tylko mowie: dziekuje nie skorzystam.



                  > 4. Nikt przecież nie domaga się np. wyciagu z konta, albo zaświadczenia o
                  > wysokości zarobków żeby przyjąć dzieci zamożniejszych rodziców a odrzucić
                  tych
                  > zarabiających mniej.

                  Ale kto mowi ze tak jest , czy ma byc ? Nie rozumiem tego punktu...

                  > 5. Nie jestem przewrażliwiona na punkcie łapówek, ale tu, w tym przypadku
                  > spekulacje, że "chodzi o kasę" mają dość jednoznaczny wydźwięk.

                  Dla mnie absolutnie nie chodzi o lapowki tylko o stusunek merkantylny: " To nic
                  skoro dziecko pierwotnie mialo stwierdzona niedojrzalosc, biznes jest biznes,
                  nawet od "takiego" dziecka jak nie ma innych w zapasie, czesnym nie
                  pogardzimy..." (przepraszam mame rzeczonego dziecka-ja przejaskrawiam
                  specjalnie, nie chcialabym aby bylo to przyczyna jakiejs przykrosci !!!!)

                  > 6. Zawsze będą tacy, dla których 1000 PLN to dużo, tacy dla których tak
                  sobie,
                  > i tacy, którzy nie wiedzą ile mają banknotów w tylnej kieszeni spodni. I na
                  to
                  > też nic nie poradzimy ( osobiście uważam, że nie jest to takie złe, mieliśmy
                  > już "wszystkim równo").

                  Ale ja nie mowie o tym (pewnie ze sa i Billowie Gates ale i klaszardzi-to
                  jasne). Ja mowie o tym ze mimo ze jest sie zamoznym i mimo ze mozna sobie
                  pozwolic na wiele, ma sie duzzy szacunek dla tych ktorzy na pieniadze ciezko
                  pracuja a mimo to maja mniej od nas. Ja takiego szacunku ucze dziecko, i jak
                  juz pisalam wiele razy, chcialabym aby szkola tez pomagala mi dziecko w takim
                  szacunku wychowywac. Pani w sekratariacie wy[powiadajaca sie tak lekko o
                  rzeczonej kwocie, raczej dala mi do myslenia ze w tej szkole nie obowiazuje
                  taki stosunek do pieniedzy.

                  Tak z mojej ostatniej rozmowy z synem (przyklad pilkarski bo on ma hopla !):
                  podoba nam sie stosunek do pieniedzy Jerzego dudka-normalnego faceta, ktory
                  mimo ze bogaty nie manifestuje tego, a przede wszystkim nie zapomina o swoich
                  korzeniach, niz takiego np Beckhama czy Majdana...

                  Mysle ze gdyby Dudek "szpanowal" to dzis gdy nie pojedzie na Mundial, wszyscy
                  mieliby dzika satysfakcje ze mu sie noga podwinela, a tak przez te jego
                  skronosc, wszyscy go szanuja i raczej wspolczuja niz triumfuja jak to mu dobrze
                  nosa utrzec....



                  > 7. Mocno przesadzasz twierdząc, że "trzyma się tam dzieci do północy". Po
                  > pierwsze szkoła WYNAJMUJE pomieszczenian no. na kursy językowe lub zajęcia
                  > sportowe( co nie jest takie złe, bo zmniejsza czesne), a po drugie UMOŻLIWIA
                  > dłużej pracującym rodzicom , zapewnienie opieki dzieciom. Jest to lepsze niż
                  > zamknięcie świetlicy i całej szkoły na 3 spusty o np. 14.30.

                  Oczywiscie dla rodzicow lepiej. Dla dzieci chyba mimo wszystko jest lepiej jak
                  wracalyby o 14.30 ze szkoly...

                  Ale klient nasz pan... (a klientem jest rodzic, nie dziecko !)

                  > Kto zaś chce i może zająć się dziećmi, może zaraz po lekcjach - od 13.00 do
                  15-
                  > 16.00 - w zależności od klasy, zabrać dziecko do domu, a nawet do pubu.

                  Moze i co z tego ?

                  > 8. Jak widzisz po zebraniu u siebie- nie ma szkoły bez wad. Też coś Cię
                  > niepokoi, coś irytuje, z czegoś jesteś niezadowolona. I być może owe "coś"
                  jest
                  >
                  > nie do zaakceptowania przez innych.


                  Oczywiscie ze nie ma szkol bez wad.

                  > Pzdr. Magda
                  • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 18.05.06, 14:13
                    Jeśli szkoła nie zarabia to marnie płaci nauczycielom ( więc zatrudnia
                    gorszych), nie inwestuje, nie ma własnego budynku, pracowni itp. Czyli jest
                    szkołą "niepełnowartościową".
                    Dziecko uczy się od urodzenia - wszystkiego. Zdobywa , nawet bawiąc się w
                    przedszkolu, dojrzałość. I to sprawdzają testy.
                    Wszędzie są listy rezerwowe. Każda uczelnia, szkoła chciałaby przyjąć
                    najlepszych, ale gdy tych najlepszych jest mniej sięga po gorszych (
                    przepraszam za to określenie, chodzi o takich, którzy mniej korzystnie wypadli
                    w testach, zdali egzaminy na mniejszą ilość punktów).
                    Idąc Twoim tokiem rozumowania, ludzi powinni jeździć np. tylko takimi
                    samochodami, na które stać większość społeczeńtwa. BMW czy mercedes to już
                    zgroza ( afiszowanie się ze swoją zamożnością).
                    Agatko, zapewniam Cię, że jeśli ktoś ma pracować dłużej niż do 14.30 to będzie
                    to robił - bez względu na to czy w szkole jest świetlica otwarta dłużej czy
                    krócej. Jesli szkoła nie zapewnia opieki, rodzice zatrudnią np. panią Walę z
                    Ukrainy, która zajmie się dzieckiem , albo podpiszą zgodę na samodzielny - z
                    kluczem na szyi - powrót do domu. Pytanie- czy lepiej, aby dziecko było w
                    szkole, w świetlicy, pod opieką nauczycieli, na zajęciach, które go interesuja,
                    z kolegami czy też z panią Walą albo samo narażone na kontakt z ludźmi nie
                    zawsze mającymi dobre zamiary.
                    Nikt nie zmusza rodziców do trzymania dzieci w świetlicy.
                    Nikt nie wywiera presji. Osobiście uważam, żejest to dla dziecka bardzo
                    korzystne. Jest bezpieczne, zje obiad, ma zajęcia dostosowane do wieku, potrzeb.
                    • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 18.05.06, 14:41
                      agawamala napisała:

                      > Jeśli szkoła nie zarabia to marnie płaci nauczycielom ( więc zatrudnia
                      > gorszych), nie inwestuje, nie ma własnego budynku, pracowni itp. Czyli jest
                      > szkołą "niepełnowartościową".

                      Nieprawda. Mylisz kategorie ekonomiczne, tak mowiac slowami prostymi: zysk to
                      to co zostaje po odjeciu kosztow i trafia po oplaceniu podatkow do kieszeni
                      wlasciciela.

                      Szkoly publiczne i spoleczne tez maja wplywy i koszty, tylko u nich jedno musi
                      sie rownac drugiemu. W szkole prywatnej jest wplywy=koszty+zysk. I wlasciciel
                      powuluje szkole po to aby zrealizowac zysk. W szkole publicznej panstwo
                      powoluje szkole bo ma obowiazek, a wzkole spolecznej szkola powolana jest bo
                      taka jest misja organu ktory ja powolal.

                      Gdybym miala wystarczajaco kasy to sama utworzylabym szkole na Kabatach, bo
                      zysk gwarantowany, taki tu jest popyt ! Niestety moze malutkie przedszkole to
                      bym jeszcze dala rade ale na szkole to mnie nie stac.




                      > Dziecko uczy się od urodzenia - wszystkiego. Zdobywa , nawet bawiąc się w
                      > przedszkolu, dojrzałość. I to sprawdzają testy.
                      > Wszędzie są listy rezerwowe. Każda uczelnia, szkoła chciałaby przyjąć
                      > najlepszych, ale gdy tych najlepszych jest mniej sięga po gorszych (
                      > przepraszam za to określenie, chodzi o takich, którzy mniej korzystnie
                      wypadli
                      > w testach, zdali egzaminy na mniejszą ilość punktów).
                      > Idąc Twoim tokiem rozumowania, ludzi powinni jeździć np. tylko takimi
                      > samochodami, na które stać większość społeczeńtwa. BMW czy mercedes to już
                      > zgroza ( afiszowanie się ze swoją zamożnością).

                      Ja proponuje wobec tego testowanie maluchow pod katem kiedy zaczely przesypiac
                      cala noc, kiedy chodzic, a kiedy powiedzialy pierwsze slowo, a kiedy przestaly
                      sikac w pieluchy.

                      To sa dopiero NAJLEPSZE osobniki (te nie sikajace)

                      Nie absolutnie sie nie rozumiemy, sama jezdze dobrym samochodem (przede
                      wszystkim bezpiecznym !), ale jak moje dziecko walnie jakas glupote w
                      stylu "jezdzic Fiatem to obciach", to mu mowie ze sam jest obciach i pogadamy
                      jak on na tego Fita zarobi.


                      > Agatko, zapewniam Cię, że jeśli ktoś ma pracować dłużej niż do 14.30 to
                      będzie
                      > to robił - bez względu na to czy w szkole jest świetlica otwarta dłużej czy
                      > krócej. Jesli szkoła nie zapewnia opieki, rodzice zatrudnią np. panią Walę z
                      > Ukrainy, która zajmie się dzieckiem , albo podpiszą zgodę na samodzielny - z
                      > kluczem na szyi - powrót do domu. Pytanie- czy lepiej, aby dziecko było w
                      > szkole, w świetlicy, pod opieką nauczycieli, na zajęciach, które go
                      interesuja,
                      >
                      > z kolegami czy też z panią Walą albo samo narażone na kontakt z ludźmi nie
                      > zawsze mającymi dobre zamiary.
                      > Nikt nie zmusza rodziców do trzymania dzieci w świetlicy.
                      > Nikt nie wywiera presji. Osobiście uważam, żejest to dla dziecka bardzo
                      > korzystne. Jest bezpieczne, zje obiad, ma zajęcia dostosowane do wieku,
                      potrzeb
                      > .

                      Mozliwosc przebywania dziecka do 16.00 to jest standard (kazda swietlica w
                      szkole publicznej tak dziala). I pewnie przebywanie dziecka od 8.00 do 16.00
                      (8 h) ciurkiem w szkole jest jakos niespecjalnie szkodliwe (choc im krocej tym
                      lepiej, dla zwyklej higieny psychicznej). Przebywanie dluzej wydaje mi sie
                      okrucienstwem. Dziecko potrzebuje troche pobyc w domu, oderwac sie, zobaczyc
                      cos innego niz sciany czy nawet ogrodek w super szkole.

                      Wydaje mi sie ze placowka dla ktorej dobro dziecka powinno byc najwazniejsze
                      powinna raczej nie sprzyjac takim patologiom ze dzieciak siedzi w szkole 10 lub
                      dluzej godzin. Chocby ta szkola to byl raj, to na moj gust te 8 godzin to juz
                      jest absolutne minimum jakie male dziecko moze spedzac w jednym miejscu.

                      Swiat (szczegolnie dla dzieci) jest piekny i poprostu szkoda kazdego dnia
                      siedziec tyle godzin w szkole. Pedagodzy powinni to wiedziec ....
                      • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 21.05.06, 18:14
                        Nie jestem ekonomistą, ale rozumiem, że z pieniędzmi zwanymi" zysk" można robić
                        rzeczy różne - wpłacać na konto właściciela lub inwestować: w rozbudowę szkoły,
                        w wyposażenie pracowni itp.
                        Nie wiem także skąd Twoje przeświadczenie,że szkoła ma tak ogromne, trafiające
                        do kieszeni właściela zyski. Widziałaś dokumenty finansowe fundacji?
                        A może z czesnego opłacani są dobrzy nauczyciele?
                        A może spłacany jest kredyt zaciągnięty na budowę?
                        A może opłacane są inwestycje?
                        A może płaci się za lepsze wyposażenie pracowni?
                        Zastanówmy się co jest korzystniejsze - niskie czesne i wynajęte pomieszczenia
                        w nieprzystosowanych budynkach czy wyższe czesne i nowoczesna dobrze wyposażona
                        szkoła?
                        Kameralna placówkaczy moloch ( z lekcjami na 3 zmiany za to "za darmo")?
                        • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47-do agawymalej 22.05.06, 17:13
                          rozumiem ze tak odmienia sie Pani nick ?

                          Dyskusja ta jest troche malo sensowna, gdy w moje usta wklada sie cos czego nie
                          powiedzialam. (czyli dorabia sie mi tzw "gebe")

                          Powiem raz jeszcze co powiedzialam i czego nie powiedzialam, co uwazam a czego
                          nie uwazam:

                          -jestem za szkolami prywatnymi (tak jak i za spolecznymi, zydowskimi,
                          katolickimi, wojskowymi czy innymi jakie tylko istnieja , bo to zwieksza
                          konkurencje, powoduje roznorodnosc, daje wybor itp itd)
                          -jestem za zarabianiem pieniedzy w biznesie "edukacja"-bo nie ma nic zlego w
                          zarabianiu pieniedzy (zysk moze byc przeznaczony na inwestycje, ale to o czym
                          pani pisze pensje nauczycieli, pomoce naukowe to sa koszty, inwestycja byloby
                          np postawienie nowej szkoly-to tak gwoli trzymania sie zasad ekonomii, zysk
                          jednak najczesciej jest wyplacany wlasciecielom w formie dywidendy).
                          -jestem za dobrymi, drogimi szkolami oferujacymi wysoka jakosc ! bo z takich
                          szkol wyjda dobrze wyedukowani ludzie, ktorzy beda ciagnac Polske w gore (pod
                          warunkiem ze sobie nie wyjada np do Luxemburga...)
                          -jestem za stawianiem madrych wymagan wobec dzieci, sprawdzaniem
                          wiedzy, "stawianiem poprzeczki wysoko" itp itd
                          -jestem za ludzmi zamoznymi, wysoko oplaconymi fachowcami, zA ELITAMI (bardziej
                          coprawda elitami w sferze wyksztalcenia, morale, fachowosci niz tylko
                          pieniadza, ale jedno nie wyklucza drugiego)
                          -jestem za ludzmi inwestujacymi w nauke dzieci

                          Natomiast:

                          -nie podoba mi sie egzamin dla 6-latkow w Szkole Primus
                          -nie spodobalo mi to ze pani sekretarka w szkole Primus wypowiadala sie
                          lekcewazaco o kwocie czesnego ponad 1000 zl
                          -nie podoba mi sie to ze szkola Primus promuje w imie wygody rodzicow trzymanie
                          w szkole dzieci po wiecej niz 8 godzin.

                          Te 3 rzeczy spowodowaly, ze majac do wyboru (chocby teoretycznie) kilka szkol
                          na Kabatach postanowilam nie starac sie o to aby moje dziecko do szkoly na
                          Kabatch chodzilo. Wolalam wybrac szkole w ktorej:

                          -dzieci nie podlegaja "selekcji" w wieku lat 6
                          -dzieci pochpodza z roznych domow,w tym i takich gdzie "nie przelewa sie" nie
                          mozna wiec nawet pozwolic sobie na lekcewarzacy stosunek do pieniadza (bo jest
                          to zwyczajnie nie na miejscu)
                          -szkola nie stwarza nawet szansy na pokuse trzymania dziecka do pozna i promuje
                          spedzanie wolnego czasu poza szkola.

                          I to jest dokladnie to (i tylko to !) co mowie caly czas.

                          Natomiast:
                          -nie wypowiadam sie na temat nauki w szkole Primus, czy jej poziomu (bo nie
                          wiem, tzn wiem ze jest OK tak jak i kilku innych szkol na Kabatach)
                          -nie wypowiadam sie na temat uczciwosci lub jej braku w szkole (bo nic na ten
                          temat nie wiem)
                          -nie wypowiadam sie na temat wysokosci czesnego (bo to nie moja sprawa, skoro
                          ktos chce i moze placic to OK)-a co najwazniejsze nie OBURZA mnie wysokosc
                          czesnego (choc uwazam ze czesne jest wysokie)
                          -nie wypowiadam sie na temat tego jak szkola wydaje pieniadze (bo nie wiem)
                          -nie wypowiadam sie na temat jakosci zajec pozalekcyjnych itp itd.-bo nie mam
                          pojecia !
                          -i to co najwazniejsze nie mowie slowa na temat dzieci chodzacych do szkoly (bo
                          dzieci dopoki nie zmanieruja ich dorosli sa takie same wszedzie).

                          Na temat rodzicow posylajacych dzieci na egzamin, wypowiadam sie RAZ, mowiac ze
                          niektorzy (powtarzam niektorzy) dowarosciowuja sie w ten sposob. No coz jest
                          to moj osobisty poglad.

                          Jesli byla w tym watku jakas polemika, to byla ona wywolana raczej w skutek
                          najprzerozniejszych dywagacji (np na temat mojego swiatopogladu, zdolnosci lub
                          ich brak u mojego syna, mojego pogladu na temat drogich samochodow, mojego
                          przewrazliwienia na temat stawiania wymagan itp itd liklu jeszcze
                          totalnie "egzotycznych" zagadnien).

                          Tak sobie az mysle co to ma wspolnego z obiektywnym faktem ze 3 rzeczy podczas
                          spotkania w sekretariacie szkoly mi sie nie spodobaly i na tej podstawie
                          dziecka do Primusa nie poslalam ? Na moj gust zaden.

                          Ale jak widac dyskusja z argumentami "ad persona" jest jak to czesto bywa
                          najprostsza do prowadzenia (prosze zauwazyc ze ja nigdy na temat, pani, pani
                          dzieci pani wyborow nie zajaknelam sie ani slowem....)

                          Mysle ze moja osoba do rzeczonej szkoly Primus nic nie ma.

                          Powtorze PO RAZ OSTATNI !!! Ja jestem jedna z osob ktore podobnie jak autorka
                          watku rozwazaly kiedys te szkole, ale sie na to nie zdecydowaly. Przedstawilam
                          swoje argumenty dlaczego sie nie zdecydowalam. Nie powiedzialam niczego
                          krzywdzacego na temat szkoly, jej uczniow, czy rodzicow. Powiedzialam tylko o
                          swoim wyborze.

                          Ale jesli Pani tak to odczytala to ja na to nie mam wplywu.

                          Ja tylko wypowidam sie na temat mojej decyzji i argumentow ktore mna
                          powodowaly. Reszta jest juz "robieniem geby".


                    • mciek1 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 18.05.06, 17:35
                      Pytanie do rzeczniczki szkoły:
                      Czy świetny system doboru ucznów, doskonale opłacana - więc najlepsza kadra,
                      zapewniona opieka i rozwijające zajęcia przez 14 godzin na dobę, brak
                      jakichkolwiek problemów społecznych (bo wszyscy bogaci - a kłopoty biorą się z
                      biedy), program dostosowany do nieprzeciętnie zdolnych - bo innych uczniów w
                      nie ma) powodują, że w szkole wszystkie dzieciaki mają oceny celujące (no
                      ostatecznie bdb), nie sprawiają kłopotów, uzyskują na sprawdzianie min 39 pkt?
                      Jeśli tak, to od jutra uczę gó..arę dojrzałosci szkolnej (ma jeszcze trochę
                      czasu), niesiusiania w pieluchy (tu z czasem trochę gorzej),zdaje gó..ara
                      egzamin i mam z spokój na sześć lat. Kurde, tylko spanie muszę jej zapewnić.
                      • choroszynska Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 18.05.06, 23:38
                        Od jakiegoś czasu przyglądałam się tej dyskusji. Ale dziś przebrała się miarka.
                        Co to znaczy "mciek1" 14 godzin na dobę, bo wszyscy bogaci,itd.

                        Po pierwsze dzieci siedzą w szkole najwyżej 9 godzin- w tym jest odrabianie
                        lekcji i koła zainteresowań, jeśli rodzice chcą zabierają dzieci po 13-tej.

                        Koła zainteresowań to zaawansowana nauka rysynku, rzeźby, tańca, języka
                        hiszpańskiego, itd. Wolę aby dziecko douczało się w szkole niż na zajęciach
                        dodatkowych. Nie chcę by moje dziecko wracało po szkole do domu, siedziało nad
                        lekcjami, a potem jeszcze goniło na zajęcia dodatkowe i wracało do domu o 20-
                        tej.

                        A po drugie " wszyscy bogaci"... i tu odniosę się bardziej do wpisu agatki_s
                        która napisała....

                        "Jeden woli aby dziecko chodzilo do nastawionej na zysk, dobrze wyposazonej,
                        oferujacej trzymanie dzieci do polnocy szkoly gdzie dla pan w sekretariacie
                        1000 zl to male piwo, a drugi woli skromna panstwowa podsawowke, gdzie dziecko
                        zetknie sie nie tylko z takimi dziecmi dla ktorych 1000 zl to pestka, ale i
                        takimi ktorych rodzice te 1000 zl zarabiaja na miesiac...To juz jest kwestia
                        jakis tam pogladow na zycie itp. Kazdy ma troche inne rzeczy ktore uwaza za OK"

                        Droga agatko obraziłaś mnie tym co napisałaś, bo traktujesz i rodziców i dzieci
                        chodzących do tej szkoły jak zblazowanych nuworyszy.

                        Uwierz, że dla mnie nie tylko tysiąc, ale i sto złotych to duże pieniądze.
                        Kreujesz się na dobrą i uczciwą , a oceniasz innych bezpodstawnie. W klasie
                        mego dziecka są dzieci, na których czesne składa się cała rodzina ,ale w szkole
                        nikt z teego powodu nie robi różnicy między dziećmi, ani rodzicami.


                        Czy myślicie, że jak ktoś płaci ponad tysiąc złotych za szkołę, to nie szanuje
                        pieniędzy, i wychowuje w tym duchu dzieci?

                        Poza tym mam wrażenie, że w m.in. w twojej ocenie bycie majętnym to jakieś
                        wykroczenie przeciw moralności.

                        To ja powiem dobitnie! Nie po to się uczyłam od dziecka by dziś oddawać swoje
                        podatki tym , którym nie chciało sie uczyć. Wolę przekazać te pieniądze np. tym
                        dzieciom, których rodzice nie mają na ich wykształcenie. Ale nie dam ani grosza
                        z własnej woli tym, kórzy dziś uważają, że oni, lub ich dziecko może brykać
                        zamiast się uczyć z nadzieją, że za kilka lat ktoś zapłaci im zasiłek dla
                        bezrobotnych .
                        • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47-dp p choroszynskiej 22.05.06, 18:20

                          >
                          > A po drugie " wszyscy bogaci"... i tu odniosę się bardziej do wpisu agatki_s
                          > która napisała....
                          >
                          > "Jeden woli aby dziecko chodzilo do nastawionej na zysk, dobrze wyposazonej,
                          > oferujacej trzymanie dzieci do polnocy szkoly gdzie dla pan w sekretariacie
                          > 1000 zl to male piwo,

                          To sa argumenty agawali dlaczego szkole wybrala:
                          -selekcja najlepszych
                          -super zajecia
                          -zysk-ktory szkola moze dobrze zainwestowac
                          -mozliwosc trzymania dzieci do pozna (versus Pani Wala jako alternatywa!!!) i
                          przerabiania najrozniejszych zajec dodatkowych, bez koniecznosci wychodzenia
                          poza mury szkoly (nie daj Boze chodzenie z kluczem !!!!)

                          dopisek o pani w sekretariacie moj-ale oparty na faktach...



                          a drugi woli skromna panstwowa podsawowke, gdzie dziecko
                          > zetknie sie nie tylko z takimi dziecmi dla ktorych 1000 zl to pestka, ale i
                          > takimi ktorych rodzice te 1000 zl zarabiaja na miesiac...

                          To sa moje argumenty-ja wybralam rejonowa-skromna szkole na Malcuzzynskiego, i
                          tam byly dzieci i bardzo zamoznych rodzicow (musze uczciwie stwierdzic ze pod
                          szkola na Wilczym Dole, ktora jest tez rejonowa-publiczna, niestety (niestety
                          dla zwolennikow-przeciwnikow selekcji materialnej) czasem parkuja lepsze
                          samochody niz pod Primusem) i bbiedniejsze. Ale ze strony pracownikow szkoly
                          panstwowej nigdy nie spotkalam sie z lekcewazacym stosunkiem do pieniedzy.
                          Czasem wrecz z nazbyt "naboznym", akurat w naszej klasie wszyscy byli z tych
                          nienajgorzej sytuaowanych, wiec czasem bylo az denerwujace roztrzasanie kazdego
                          5 zl (ale to o takiej skali mowimy).


                          To juz jest kwestia
                          > jakis tam pogladow na zycie itp. Kazdy ma troche inne rzeczy ktore uwaza za
                          OK"
                          >


                          No tak. Agawala uwaza jedne rzeczy za istotne (towarzystwo najlepszych
                          wyselekcjonowanych dzieci, najlepsi nauczyciele, duza ilosc zajec z mozliwoscia
                          ich realizacji na zasadzie "one-stop-shopping" czyli wszystko pod jednym
                          dachem. A dla mnie akurat ani towarzystwo wyselekcjonowanych dzieci nie jest
                          istotne, ani zajecia dodatkowe, ani nawet mityczny "poziom". Dla mnie istotne
                          jest aby szkola uczyla i wychowywala moje dziecko mniej wiecej w zgodzie z tym
                          co uwazam ja. Bardzo bym sie niekomfortowo czula w sutuacji gdyby szkola nie
                          byla po tej samej stronie w wychowaniu mojego syna. Z poziomem i innymi
                          tancami i angielskimi moj syn sobie da rade wszedzie, bo niezly jest.

                          > Droga agatko obraziłaś mnie tym co napisałaś, bo traktujesz i rodziców i
                          dzieci
                          >
                          > chodzących do tej szkoły jak zblazowanych nuworyszy.
                          >

                          Nie traktuje.

                          Jesli argumenty agawali, versus moje-daly ci wrazenie ze te pierwsze
                          reprezentuja postawe nowouryszowska ??? No to co ja poradze ? Ja tylko je
                          spisalam...
                          Zreasumowalam te argumenty mowiac ze jeden woli to inny co innego...


                          > Uwierz, że dla mnie nie tylko tysiąc, ale i sto złotych to duże pieniądze.
                          > Kreujesz się na dobrą i uczciwą ,

                          Ja sie nie kreuje. Uczciwa jestem zawsze (akurat to moge stwierdzic na
                          bank !!!!). Dobra bywam. Tylko co ma piernik do wiatraka jaka jestem, jak sie
                          kreuje ????


                          a oceniasz innych bezpodstawnie.

                          Oceniam ? Nie uzywam ani jednego wartosciujacego slowa. Poprostu stwierdzam
                          na podstawie wypowiedzi agawali i moich- na podstawie jakich kryteriow ona
                          podejmuje decyzje o wyborze szkoly, a na podstawie jakich ja. Ale kazdy ma
                          prawo do swoich wyborow...

                          Dla mnie najwazniejsze jest aby moje dziecko bylo szczesliwe zadowolone teraz i
                          w przyszlosci (oczywiscie jakis poziom edukacji musi miec zapewniony-ale nie
                          musi byc NAJLEPSZY). Mnie wystarcza np ze syn spiewa w chorze bo to lubi, nie
                          potrzebuje juz innych zajec dodatkowych. Bardzo cieszy mnie to ze jak wraca ze
                          szkoly to leci grac w pilke z kolegami z podworka, albo rozklada sie w domu i
                          godzinami czyta ksiazki. Wole to nizby mial siedziec w szkole nawe5t na
                          najwspanialszych zajeciach (bo on robi to co akurat mu sprawia przyjemnosc, i
                          to ze ma prawo wyboru jest istotniejsze niz nastepny jezyk ktorego zacznie sie
                          uczyc (choc uczy sie juz 2), niestety w szkole dziecko nie ma takiej
                          wolnosci. Chocby nie wiem jak wspaniale bylo w tej szkole, dziecko MUSI w niej
                          siedziec i robic to co akurat opiekunowie mu zaplanowali. Do tego aby moje
                          dziecko moglo robic po lekcjach i po odbebnieniu obowiazkow, to co go
                          interesuje pasjonuje nie potrzebujemy takiej szkoly jak Primus, wystarczy mi w
                          miare porzadna OK podstawowka i stad moj wybor. Dla agawamali (przynajmniej na
                          podstawie tego co pisze) wazne jest aby dzieci pokonoywaly kolejne trudnosci,
                          zaliczaly maksymalnie rozwijajace zajecia, zdobywaly przerozne kwalifikacje
                          (jezyki itp), zdawaly do najlepszych liceow-w takim razie pewnie wybor szkoly
                          Primus byl tu bardzo dobry. No ale kazdy ma swoj system wartosci, dokonuje
                          swoich wyborow.

                          Ja tego nie ooceniam. Poprostu rozne rzeczy sa dla roznych ludzi wazne. (a
                          nawet waznosc tych rzeczy zmienia sie w czasie)


                          W klasie
                          > mego dziecka są dzieci, na których czesne składa się cała rodzina ,ale w
                          szkole
                          >
                          > nikt z teego powodu nie robi różnicy między dziećmi, ani rodzicami.
                          >
                          >


                          Jasne, no szkoda zeby jeszcze jakas dyskryminacja byla...
                          To nie jest jakas specjalna zasluga, to jest standard. We wszystkich 3 klasach
                          mojego syna panowala taka poprawnosc polityczna...(nawet dyskretnie tak aby
                          nikt nie wiedzial ktore to dzieci tym biedniejszym fundowano wyjazdy na zielona
                          szkole, wycieczki czy kupowano podreczniki-robila to Rada rodzicow ale wraz z
                          dyrekcja szkoly)



                          > Czy myślicie, że jak ktoś płaci ponad tysiąc złotych za szkołę, to nie
                          szanuje
                          > pieniędzy, i wychowuje w tym duchu dzieci?

                          Nie tak nie mysle. Mysle za to ze w szkole w ktorej sekretarka na rozmowie z
                          potencjalnym rodzicem kandydata, wyraza sie lekcewazaco na temat kwoty ponad
                          1000 zl czesnego, panuje taki wlasnie lekki stosunek do pieniedzy. Tak jak
                          pisalam ja mam doswiadczenie prowadzenia tysiecy rozmow z praco9wnikami,
                          szefami ich sekretarkami itp. i poprostu umiem czytac miedzy wierszami.
                          Sekretarka ZAWSZE jest glosem szefa (w kontekscie sluzbowym). No a Dyrektor w
                          duzym stopniu kreuje system wartosci szkoly itp itd. To byl taki dzwonek
                          alarmowy, taki zgrzyt styropianu na szkle, ktory spowodowal ze nagle ta szkola
                          przestala mi sie podobac.


                          > Poza tym mam wrażenie, że w m.in. w twojej ocenie bycie majętnym to jakieś
                          > wykroczenie przeciw moralności.

                          Absolutnie ! Sama jestem majetna, a uwazam sie za osobe calkiem moralna (poza
                          tym ze moje dziecko jest nieslubne, ale chyba nie o taka moralnosc chodzilo ?)
                          Absolutnie, uwazam ze ludzi bogatych, ambitnych, energicznych powinno byc jak
                          najwiecej ! Bardzo lubie takich ludzi. Nie znosze natomiast szastania
                          pieniedzmi i nie lubie jak ktos bogaty nie ma szacunku dla pieniedzy. Tego nie
                          lubie (tak mniej wiecej jak nie lubie golych pepkow u nastolatek). Tak samo
                          mnie to razi. Ale nie znaczy to ze bede jakas krucjate podejmowac, czy
                          pietnowac ...

                          > To ja powiem dobitnie! Nie po to się uczyłam od dziecka by dziś oddawać swoje
                          > podatki tym , którym nie chciało sie uczyć. Wolę przekazać te pieniądze np.
                          tym
                          >
                          > dzieciom, których rodzice nie mają na ich wykształcenie. Ale nie dam ani
                          grosza
                          >
                          > z własnej woli tym, kórzy dziś uważają, że oni, lub ich dziecko może brykać
                          > zamiast się uczyć z nadzieją, że za kilka lat ktoś zapłaci im zasiłek dla
                          > bezrobotnych .

                          Ale ze niby mnie nie dasz ? Bo tego fragmentu nie rozumiem ??? ze niby kogo
                          nie bedziesz finasowac i co konkretnie masz na mysli ?

                          Podatkow nie placisz czy co ?

                          Moje dziecko uczy sie w szkole spolecznej wiec dla wyjasnienia-mojego dziecka
                          edukacji z pewnoscia nie finansujesz (robie to sama co miesiac, placzacx i
                          placac...)

                          Po drugie moje dziecko nie b
                      • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 19.05.06, 09:28
                        Nie jestem rzeczniczką szkoły. Od 2 lat moje dzieci nie są nawet uczniami tej
                        szkoły. Usiłuję sprostować nieprawdziwe, krzywdzące opinie wynikające - mniemam-
                        z niewiedzy i niedoinformowania, bo mając sporą wiedzę na temat różnego
                        rodzaju szkół ( podstawowych, gimnazjów, liceów, publicznych, społecznych i
                        prywatnych) Primusa uważam za pozytywnie wyróżniającego się. Lata spędzone w
                        tym gimnazjum były dla moich dzieci bardzo dobre.
                        Między bajki włożyć opowiadanie o siedzeniu w szkole 14 godzin. Szkoła jest
                        czynna od 7.30 do 17.30 ( gdzie tu 14?). I nie wszystkie dzieci przesiadują tam
                        przez tyle czasu. Część ma zajęcia pozalekcyjne, część maszeruje do domu
                        znacznie wcześniej.
                        Co jest dla dziecka lepsze? Możliwość zjedzenia w szkole ciepłago posiłku czy
                        opychanie się kanapkami?
                        Zajęcia pozalekcyjne na miejscu - czy jeżdzenie po mieście z plastyki na tenisa?
                        Fachowa opieka w świetlicy czy wałęsanie się po podwórku z kluczem na szyi?
                        W szkole są światła, bo wynajmuje sale na zajęcia językowe i sportowe.
                        W godzinach popołudniowych odbywają się też wywiadówki.
                        Czy gdzieś napisałam o braku jakichkolwiek problemów społecznych? Jedne są
                        innych nie ma. Szkola jest mała, więc raczej wszyscy się znają i łatwiej
                        zauważyć i zdusić w zarodku nieprawidłowości.
                        W szkołe nie ma też, z powodów oczywistych, patologii wynikającej biedy.
                        Zapewniam, że jest ( a w każdym razie było) duzo rodziców bardzo zamożnych,
                        znacznie zamożniejszych niż pisząca te słowa, którzy nigdy nie afiszowali się
                        zgrubością portfela, nie traktowali ani dzieci ani mniej zamożnych rodziców z
                        wyższością.
                        Program dostosowany jest do dzieci zdolnych ( nie nieprzeciętnie, ale zdolnych)
                        i chcących coś robić. Rekrutacja ma to do siebie, że w pierwszej kolejności
                        wybiera tych lepszych, zdolniejszych, bardziej przygotowanych. Tak jest
                        wszędzie. Za moment zasiadam w komisji rekrutacyjnej mojej macierzystej uczelni
                        i też m.in. na podstawie świadectw dojrzałości będę odrzucać słabszych aby
                        przyjąc lepszych - w pierwszej kolejności. A zapawniam, że moja uczelnia -
                        stara, renomowana, państwowa ma program przystosowany nie dla wybitnie zdolnych
                        lecz uzdolnionych w danym kierunku.
                        Dzieci mają różne oceny - również cząstkowe pały ( nie na koniec roku), nie
                        słyszałam, żeby ktoś nie został promowany.
                        Na testach kończących jakiś etap nauki ( sprawdzianie po VI klasie, egzaminie
                        gimnazjalnym) otrzymują przyzwoite wyniki.
                        A uczyć dziecko trzeba od urodzenia. Także w pewnym momencie niesiusiania w
                        pieluchy. Bo na dojrzałość szkolną składa się wiele elementów.
                        • arttu_ma Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 20.05.06, 19:42
                          zgadza sie -moje dziecko tam bylo przez rok byłaam zadowolona
                          przez pomylke-zrezygnowalismy

                          teraz jest w rejonowej, tez jest fajnie, ale nie TAK FAJNIE

                          a ze jest droga-fakt
                          taka powinna byc kazda szkola..:]]]
    • jotka001 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 22.05.06, 20:46
      Kobiety! Darujcie sobie już powtarzanie swoich tekstów po raz piętnasty. Żadna
      z was od pewnego czasu nie wniosła nic nowego, wydłużacie wątek w
      nieskończoność i nic z tego nie wynika. Już nic nie mówiąc o tych trochę
      przydługich cytatach z 'przeciwniczki'. Ile razy można pisać to samo?! Widać
      przecież, że żadna z was nie zmieni swojej opinii, więc po co to odgrzewać? Tym
      bardziej, że to, co dla jednych jest zaletą, dla innych może być wadą szkoły.
      • pianoforte61 Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 25.05.06, 00:21
        To prawda na wypowiedź agatki_s nie powinnam odpowiadać. Ale nie można puścić
        mimo uszu wypowiedzi, które kwestionują pewien światopogląd.

        Dla agatki_s test do pierwszej klasy jest "równoważny" z maturą, a wiadomo, że
        do każdej szkoły ,aby przyjete zostało dziecko musi zdać egzamin dojrzałosci
        szkolnej. Tylko poprzeczka jest róznie ustawiana.

        Ja też jak agatka_s wybrałam skromna szkołe, gdzie są biedni i bogaci i gdzie
        ważne jest wychowanie. I to właśnie po wychowaniu można ocenić dziecko, a nie
        po portfelu rodziców

        Co do sekretarki to nie uwierzę w jej zachowanie wobec Ciebie. Mam jedynie
        pytanie, jak Ty pytałaś o warunek przyjęcia swojego dziecka...i żeby wszystko
        było jasne niczego nie sugeruję.

        I jeszcze jedno, w tym roku nie dostały się do szkoły
        dzieci"znanych "rodziców"...jak myślisz dlaczego?
        • agatka_s Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 25.05.06, 08:48
          pianoforte61 napisała:

          > To prawda na wypowiedź agatki_s nie powinnam odpowiadać. Ale nie można puścić
          > mimo uszu wypowiedzi, które kwestionują pewien światopogląd.

          Ja niczego nie kwestionuje. Mowie tylko o SWOIM swiatopogladzie. Kazdy (ja
          taki, ty inny) ma wlasny.


          >
          > Dla agatki_s test do pierwszej klasy jest "równoważny" z maturą, a wiadomo,
          że
          > do każdej szkoły ,aby przyjete zostało dziecko musi zdać egzamin dojrzałosci
          > szkolnej. Tylko poprzeczka jest róznie ustawiana.
          >

          Moje dziecko nie zdawalo takiego egzaminu. Poszlo do szkoly z ulicy...


          > Ja też jak agatka_s wybrałam skromna szkołe, gdzie są biedni i bogaci i
          gdzie
          >
          > ważne jest wychowanie. I to właśnie po wychowaniu można ocenić dziecko, a
          nie
          > po portfelu rodziców
          >

          Ja innych dzieci nie oceniam. Mnie interesuje tylko wychowanie mojego dziecka
          i to jak szkola mi w tym pomaga. Za inne dzieci niech odpowiadaja ich rodzice.

          > Co do sekretarki to nie uwierzę w jej zachowanie wobec Ciebie. Mam jedynie
          > pytanie, jak Ty pytałaś o warunek przyjęcia swojego dziecka...i żeby wszystko
          > było jasne niczego nie sugeruję.

          Znaczy , ze co ja klamie ? Wcale nie pytalam o warunek przyjecia. Weszlam (to
          bylo jeszcze na Sluzewcu nie tu na Kabatach), i powiedzialam ze chcialabym sie
          czegos o szkole dowiedziec (tak wstepnie bylam w sumie w okolo 6 szkolach).
          Pani w ktoryms zdaniu wspomniala o czesnym (i nastapila cytowana wymiana zdan),
          a potem o egzaminie. To mi wystarczylo. Wiecej szkoly juz nie bralam pod
          uwage. Naprawde nie ma obowiazku "walczyc" o miejsce w tej szkole, moze sie
          ona komus nie spodowac od razu...



          >
          > I jeszcze jedno, w tym roku nie dostały się do szkoły
          > dzieci"znanych "rodziców"...jak myślisz dlaczego?


          Kompletnie nie bede sie interesowac dlaczego. Dla mnie moga sie dostac/nie
          dostac nawet dzieci kosmitow. Dla mnie w szkole nie sa istotne dzieci ani
          rodzice tylko SZKOLA, jako instytucja. Mnie ta szkola sie nie spodobala jako
          miejsce dla MOJEGO syna. Finito


        • agawamala Re: Szkoła im.R.Schumana nr 47 25.05.06, 10:46
          Rzeczywiście czas zakończyć tę wymianę zdań, która niczego nowego już nie
          wniesie.
          Agatka wie swoje, ja swoje. Mamy także odmienne poglądy o rekrutacji do szkół -
          różnych szczebli, o wychowaniu . I dobrze, bo byłoby nudno, gdyby wszyscy
          mówili jednym głosem.
          Kogo przekonały moje argumenty, kto myśli podobnie - weźmie pod uwagę Primusa.
          Kto jest zdania podobnego do Agatki wybierze inne szkoły.
          Czyja decyzja w przyszłości okaże się trafniejsza - zobaczymy. Ja szybciej - bo
          mam starsze dzieci Agatka nieco później.
          Pozdrawiam.
          • agatka_s do agawy 25.05.06, 11:24
            100% zgody

            a gdybys chciala podyskutowac o samym egzaminie dla 6-latkow i ogolnie o
            problemie selekcji do szkol zapraszam:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=46&w=41519725

            to jest dyskusja o samym problemie-zjawisku, bez mowienia o konkretnej szkole.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka