21.09.06, 22:22
Polityka nazewnictwa ursynowskich ulic nie ma nic wspólnego z poszanowaniem
różnorodności światopoglądowej, ani czasami nawet z logiką. Coraz częściej
nowe nazwy ulic muszą być zgodne z patriotyczno-wychowawczą ideologią Prawa i
Sprawiedliwości. Zapewne wielu mieszkańców Ursynowa pamięta, kiedy radni
prawicy postulowali zmianę części ulicy Rosoła, najdłuższej ulicy Ursynowa na
al. SGGW, a później na Jana Rodowicza „Anody”. Prawdopodobnie tylko po to,
aby Pan Rosół, kojarzony z lewicą, radnych z prawicy dalej nie niepokoił.
Niedawno nasi radni podjęli uchwały o nadaniu rondu na skrzyżowaniu
Płaskowickiej i Roentgena nazwy Rondo Deszyfrantów Enigmy, rondu na
skrzyżowaniu Płaskowickiej i al. KEN nazwy Rondo Krystyny Krahelskiej, a
ulicę łączącą Cymbalistów i Katarynki nazwać imieniem ks. Kazimierza
Czarkowskiego. Te nazwiska nie budzą oczywiście kontrowersji i nie ma co
negować ich zasług, ale niezrozumienie budzi obojętność wobec innego pomysłu.
Pan Maciej Chłosta, młody mieszkaniec Warszawy, od dawna postuluje o
nazwanie jednego z ursynowskich rond im. Johna Kennedy`ego. Oczywiście jego
inicjatywa nigdzie nie uzyskała poparcia i od 3 lat jest on mamiony przez
warszawskich urzędników i radnych nadzieją, że w końcu nadejdzie ten
właściwy „czas” na JFK. Niestety ten czas nie nadchodzi również na Ursynowie.
Nie potrafiono wesprzeć tej inicjatywy, nie udało się zbudować ponad
politycznej koalicji. Kolejne razy przekładano dyskusję na ten temat, mimo
świadomości, iż jego inicjatywa uzyskała szerokie poparcie, m.in. dyrektora
Ośrodka Studiów Amerykańskich UW, rektora Uniwersytetu Warszawskiego,
Kierownika Zakładu Literatury i Kultury Amerykańskiej UMCS oraz różnych
stowarzyszeń młodzieżowych.
Osobiście zwracaliśmy się zarówno do władz miasta, jak i do Rady Dzielnicy
Ursynów z prośbą o poparcie i pomoc w realizacji tej inicjatywy. Niestety
kolejny raz władze pokazały, iż wszystko, co nie jest ich autorstwa jest złe
i nie ma racji bytu. Zamiast wspierać zapał młodych ludzi, którzy chcą
kształtować rzeczywistość i realizować marzenia, samorządowcy od braci
Kaczyńskich rzucają im kłody pod nogi. Dziwi nas to, gdyż zamiast pomagać,
odtrąca się młodzież od życia publicznego, co w efekcie skutkuje postawą
wycofania. W wyniku takiego postępowania młodzi ludzie przestają wierzyć w
możliwość wpływania na świat, który ich otacza.
Z pełną świadomością przytoczyliśmy przykład ul. Jana Rosoła i JFK by pokazać
jak wygląda polityka nazewnictwa ulic na Ursynowie i w Warszawie. Nie ma ona
nic wspólnego z poszanowaniem różnorodności. Przypomina ona raczej błędy
władzy rodem z PRL, która również wierzyła w jedyną „słuszna drogę”. Dziś to
prawicowi włodarze miasta popełniają te same błędy idąc ślepo do przodu,
potępiając wszelkie przejawy innego myślenia.
Mając nadzieje, że może się to zmienić, jeszcze raz zwracamy się z prośbą do
wszystkich radnych z Ursynowa, niezależnie od opcji politycznej, o poparcie
inicjatyw nazwania jednego ronda, ulicy, czy skweru na Ursynowie, imieniem
Johna F. Kennedy`ego. Byłby to uznanie, nie tylko wybitnej postaci świata
polityki, ale także zaangażowania obywatelskiego w życie publiczne młodych
ludzi. Mogłoby to pokazać, że warto działać i angażować się w życie
społeczne. W naszym mniemaniu tragicznie zmarły Prezydent Stanów
Zjednoczonych, kojarzony przez wszystkich z walką o demokrację i wolność,
zasłużył sobie na oddanie mu hołdu i upamiętnienie jego osoby, szczególnie na
Ursynowie, dzielnicy kojarzonej z nowoczesnością, europejskością i postępem.

Piotr Skubiszewski
Radny Dzielnicy Ursynów/SDPL

Juliusz Buszta
autor listu do władz Warszawy ws. nazwania jednego z rond im. JFK.
Przewodniczący SMS Warszawa


Obserwuj wątek
    • fms1 RONDA PIS 21.09.06, 22:25
      PiS dzis przegiął, miejmy nadzieje, że zaczęła się ich erozja. Goscie nie znaja
      umiaru. Nie szanują wogole innych poglądów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka