Dodaj do ulubionych

Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania?

28.10.07, 13:33
Kupiłem własnościowe spółdzielcze mieszkanie w spółdzielni Wyżyny.
Dowiedziałem się że ziemia na której stoją bloki, została kupiona od SGGW,
tymczasem NSA podobno oddał we wrześniu br. po wielu latach sądzenia się prawa
do tych gruntów spadkobiercom rodziny Branickich i akty notarialne tego co
sprzedało SGGW mają zostać unieważnione.
Pytanie co dalej powinien zrobić spółdzielca mieszkający w tej sytuacji w
sumie nie na swoim gruncie? SGGW powinna oddać pieniądze (pewnie prędzej
upadnie przy tej ilości roszczeń), a ziemie spółdzielnia kupić raz jeszcze od
właściciela - ale przecież po nowych cenach czyli kosztem członków wszystkich
spółdzielni - jeśli inwestycja jest rozliczona.
Sytuacja dotyczy wielu spółdzielni na Ursynowie które powstały na ziemi
kupionej od SGGW.
Co członek spółdzielni powinien z tym fantem zrobić?
Obserwuj wątek
    • jan-w Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 28.10.07, 13:35
      Może tylko czekać na rozwój wypadków.
      • de_lowe Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 28.10.07, 13:43
        Przejrzałem strony forum i oficjalne Ursynowa, nic na ten temat nie można
        znaleźć, a przecież od września minęło już trochę czasu, a sprawa jak myślę jest
        poważna.
    • jan-w Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 28.10.07, 13:41
      Ni sądzę aby akty notarialne, zostały unieważnione. Nabywcy kupili nieruchomości
      w dobrej wierze. Jeśli mają akty własności, ich sprawa raczej nie dotyczy. Czy
      "dowiedziałem się" - oznacza ploteczki sąsiedzkie, czy coś bardziej konkretnego?
      • de_lowe Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 28.10.07, 13:50
        14 września 2007 r. NSA podważył prawo uczelni do tych gruntów, czyli cała
        transakcja była nielegalna – mówi mieszkanka „Wyżyn”. – Nie czekając na wyrok
        sądu, SGGW sprzedała ziemię spółdzielni „Wyżyny” – dodaje. Spółdzielnia broni
        się, że działała w dobrej wierze.

        Stwierdził, że SGGW i zarząd Gminy Ursynów działały w dobrej wierze, mimo że
        wyrok NSA mówi o czymś wręcz przeciwnym, a poza tym jest decyzja prezydenta
        miasta, by unieważniać akty notarialne.

        wiadomosci.onet.pl/1443590,2677,1,1,w_mackach_czerwonych_spoldzielni,kioskart.html
        • jan-w Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 28.10.07, 14:23
          A masz prawo własności cząstkowej gruntu, czy tylko akt notarialny nabycia
          mieszkania?
          Jeśli tylko to drugie, to gorzej. Jak pisałem, możesz tylko czekać.
          • jaromir_gazy Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 28.10.07, 15:36
            Można oczywiście przyjąć taką postawę wobec skandalicznych spraw z
            gruntami na Ursynowie, jaką prezentuje jan-w(czekać bezczynnie na
            dalszy rozwój sytuacji), ale moim zdaniem jest to najgorsze wyjście
            z możliwwych.
            Bo do tej pory czyniła tak chyba większość z nas, spółdzielców, bo
            praktycznie nie interesowaliśmy się sprawą gruntów i ich własności,
            wierzyliśmy w (kłamliwe - teraz to się okazało) zapewniwenia
            prezesów spółdzielni, że wszystko jest praktycznie w jak najlepszym
            porządku. A teraz, w związku z masowym napływem do spółdzielni
            wniosków o tzw. uwłaszczenie a dokładniej ustanowienie odrębnej
            własności lokali, w których zamieszkujemy, zaczęto dokładniej
            przyglądać się sprawie własności gruntów. I prawda okazała się
            bolesna - przez lata bylismy przekonani, że nasze budynki stoją na
            solidnym fundamencie(własnym albo w wieczystej dzierżawie gruncie) a
            tymczasem okazało się to być mitem - prawa do gruntów ma zupełnie
            ktoś inny! I tak jest nie tyko w spółdzielni Wyżyny, ale w wielu
            innych z nia sąsiadujących. Co gorsze, prawda jest nadal przed nami
            ukrywana, bo ani władze dzielnicy ani władze spółdzielni nie chcą
            nam jej ujawnić, nie informują nas o poważnych konsekwencjach, jakie
            moga z tego w przyszłości wyniknąć!
            Nie dalej jak tydzień przed ostatnimi wyborami były i obecny poseł
            LiD, Ryszard Kalisz na spotkaniu ze spółdzielcami nic nie widział
            dla nas niekorzystnego w tym, że zachęca się nas do uwłaszczania w
            oparciu o wieczyste użytkowanie podczas gdy sam zadbał o to, aby na
            Bemowie załatwić dla budowanego tam domku rzeczywistą własność! Bo
            proponowanen nam rozwiązanie grozi tym, że za ileś lat może się ktoś
            znowu pojawić ze stosownymi dokumentami i "zaproponować " nam wykup
            gruntu, na którym stoi nasz budynek i za który już zaplacilismy.
            Oczywiście, wykup za znacznie większe pieniądze niż teraz!
            W ogóle to nie mogę pojąć jak takie instytucje jak SGGW, urząd
            dzielnicowy, spółdzielnia, notariaty, sądy wieczystoksięgowe
            nafaszerowane prawnikami mogły dopuścić do opisanych skandalicznych
            transakcji gruntami.
            Jaką mamy pewność, że teraz, w trakcie naszego uwłaszczania się,
            znowu nie wystąpią identyczne machlojki, za które oczywiście zapłaci
            nie kto inny jak my.
            Moim zdanie musimy bezwzględnie zacząć działać razem, ze wszystkich
            spółdzielni i zmusić władze, radnych miasta Warszawy i dzielnicy
            oraz nowych parlamentarzystów do rzetelnego zajęcia się tą sprawą i
            definitywnego jej załatwienia zgodnie z obowiązującym prawem a nie
            podsuwania nam znowu przejściowych i niekorzystnych dla nas
            rozwiązań!
            • jan-w Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 28.10.07, 15:45
              jaromir_gazy napisał:
              > Moim zdanie musimy bezwzględnie zacząć działać razem, ze wszystkich
              > spółdzielni i zmusić władze, radnych miasta Warszawy i dzielnicy
              > oraz nowych parlamentarzystów do rzetelnego zajęcia się tą sprawą i
              > definitywnego jej załatwienia zgodnie z obowiązującym prawem a nie
              > podsuwania nam znowu przejściowych i niekorzystnych dla nas
              > rozwiązań!

              1. To są tylko waleczne pokrzykiwania. Musimy działać, zmusić, protestować! A
              konkretnie? Nachodzenie nawet wszystkich radnych, posłów i urzędników nie zmieni
              stanu prawnego, a tylko w jego zakresie można szukac rozwiązania. Potrząsanie
              szabelką, nic nie da, poza zdobyciem popularności wśród przestraszonych
              spółdzielców.
              2. Powtórny wykup za wyższą obecną cenę to oczywiście tylko straszak. Jeśli
              budynki stoją, w najgorszym razie mogłaby być mowa wyłącznie o odszkodowaniu w
              wysokości wartości z dnia przejęcia gruntu.

              • jaromir_gazy Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 28.10.07, 19:50
                Do tej pory wiedziałem, że prawo(ustawy) stanowia posłowie a te
                lokalne jak w Warszawie radni. Dlatego mój apel o naciski na
                parlmantarzystów i radnych. Teraz od jana-w dowiaduję się, że jest
                chyba inaczej - może wie lepiej!
                Szabelką nie potrząsam, bo jej po prostu nie mam, popularności wśród
                spółdzielców nie szukam, bo i po co. Wbrew temu, co pisze jan-w, sa
                oni nie tyle przestraszenie co straszliwie niedoinformowani. I jan-w
                wręcz namawia, aby ten stan podtrzymywać. Bo im spółdzielca
                ciemniejszy, tym łatwiej mu wcisnąć taki kit jaki do tej pory
                odnośnie gruntów, na których stoją nasze budynki.

                Nie wypowiadam się na temat wysokości ceny wykupu gruntów, bo tego
                nie wiem. Jeśli natomiast wie to jan-w, to chętnie ja i nie tylko
                dowiemy się, od kiedy liczyć datę przejęcia gruntów od byłych
                właścicieli i ile ewentualnie musimy na wykup gruntów wysupłać z
                naszych kieszeni.
                Czekanie nie wiem ile jeszcze lat na "załatwienie" sprawy podobne do
                dotychczasowego mnie osobiście nie interesuje i stąd mój apel do
                wszystkich spółdzielców o silna presję na odpowiednie instytucje i
                osoby. A kogo to nie interesuje, to jego sprawa i nich wobec tego
                siedzi po prostu cicho i innym nie przeszkadza albo zajmie się
                sprawami, które jego tylko interesują. Ja nie będę się do tego
                mieszał!
                • jan-w Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 28.10.07, 20:35
                  Nie kłam.
                  1. Nie szukasz taniego poklasku wśród spółdzielców? Na forum zajmujesz się
                  przecież wyłącznie rozróbami w swojej spółdzielni.
                  2. Ja namawiam aby utrzymywać spółdzielców w niedoinformowaniu? Gdzie tak
                  napisałem? Odwrotnie, pokazałem im że twoje buńczuczne pokrzykiwania, nic im nie
                  dają.
                  3. Posłowie i radni także muszą działać w granicach prawa. Nawet jeśli namówisz
                  wszystkich posłów aby głosowali za pozbawieniem prawowitych właścicieli ich
                  praw, nic to nie da. Są jeszcze kolejne
                  instancje, które nie dopuszczą do wejścia w życie ustawy naruszającej
                  konstytucję, a na koniec trybunał w Strasburgu. To naprawdę nie jest tak, że
                  posłowie mogą wszystko, wystarczy tylko na nich naciskać.
                  4. Skoro jak sam przyznajesz, nie wiesz jakie są zasady wyceny odszkodowania,
                  zapoznaj się z nimi przed wydawaniem sądów. Dostęp do internetu, jak sądzę
                  posiadasz? Polecam google.com
                  Organizowanie zadymy, być może przyniesie ci korzyść, ale spółdzielcy nic na tym
                  nie zyskają.
                  Forum służy do dyskusji każdego z każdym, a nie tylko samozwańczego
                  przedstawiciela spółdzielców z osobami przez niego wyznaczonymi. Chyba że
                  założysz własne.
                  • jaromir_gazy Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 29.10.07, 10:15
                    Coś janie-w bardzo histerycznie zareagowałeś na moje wypowiedzi w
                    związku z problemem gruntów na Ursynowie! Zamiast skierować dyskusję
                    w tak ważnym temacie na odpowiednie tory, bo interesuje on bardzo
                    wielu spółdzielców, osoby które usiłują to zrobić albo zachęcaja
                    innych do zabrania głosu oskarżasz o kłamstwo. Znowu sprawdza się
                    stara zasada, że jak nie ma się rzeczowych argumentów, to sięga się
                    do ataków ad personam.
                    To,że interesują mnie tematy społdzielcze i że często zabieram na
                    ich temat głos na tym forum nie świadczy jeszcze o szukaniu przeze
                    mnie poklasku wśród spółdzielców. Dlaczego opisywanie spraw
                    spółdzielczych nazywasz rozróbami spółdzielczymi, też nie wiem.
                    Twoje stanowisko nie odbiega bardzo od poglądu, że jakieś większe
                    zaangażowanie się w problem, do tego niewygodny dla określonej grupy
                    ludzi, to oszołomstwo, rozrabiactwo, pieniactwo itp.
                    Dla mnie Twoje odpowiedzi na pytanie, co spółdzielca w opisywanej
                    przez de_lowe sprawie może zrobić, w rodzaju: "Może tylko czekać"
                    i "Jak pisałem, możesz tylko czekać" to nic innego jak namawianie do
                    nic nie robienia i czekanie na podejmowanie decyzji przez innych.
                    A jak takie podejscie się skończylo, to właśnie wiemy!

                    Janie-w, a gdzie to ja namawiam poslów i radnych do łamania prawa,
                    do pozbawienia prawowitych właścicieli ich praw? Nigdzie nie ma
                    takiego czegoś w moich stwierdzeniach!

                    Gratuluję czerpania bądź co bądź dość skomplikowanej i do tego
                    róznie interpretowanej wiedzu tylko z wyszukiwarki Google! Bo zdaje
                    się, że spółdzielcom to nie wystarcza!

                    Właśnie próbuję dyskutować z innymi a Ty usilujesz mnie od tego
                    odwieść albo zniechęcić. Powtarzam, jesli temat Cie nie interesuje,
                    bo nie musi, nie zabieraj glosu!
                    I na koniec - czyżby wywalenie chyba przez Ciebie postu pyckala w
                    tej sprawie miało być dla mnie ostrzeżeniem? Takimi ruchami tylko
                    wykazujesz, że pyckal ma chyba rację odnośnie Twojej osoby.
                    • jan-w Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 29.10.07, 10:41
                      Proponuję abyś jeszcze raz, spokojnie, przeczytał moje posty.
                      Jeśli naprawdę nie zrozumiałeś.
                      Widzę że nie orientujesz się, że przy pomocy google, można znależć wszystkie
                      obowiązujące akty prawne. Gdybyś o tym wiedział i z tego korzystał, twoje posty
                      byłyby bardziej zbliżone do rzeczywistości.

                      Nie mam zamiaru po raz kolejny tłumaczyć ci tego co co już dokładnie
                      wytłumaczyłem. Nie będziemy robić z tego wątku powtórki dyskusji na prawie
                      tysiąc postów, w której głównie ty i twój konkurent prowadzicie prywatną
                      wojenkę, powtarzając w kółko te same argumenty.

                      Zgodnie z regulaminem forum, informacje o przyczynach usunięcia postów łamiących
                      regulamin, udzielane są wyłącznie e-mailem, wyłącznie autorom takich postów.
                      Jeśli nie znasz regulaminu i netykiety, masz do nich skróty w nagłówku.
          • jezeli.tylko.ja Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 01.11.07, 11:09
            W spoldzielni Wyzyny wykupujac mieszkanie nikt nigdy nie mial praw do gruntow...
            Kiedys bylo tak, ze grunty nalezaly do SGGW i podobno spoldzielnia procesowala
            sie z SGGW (podobno... to w sumie tez tyle co powiedzieli na uczelni na
            zasadzie: uczelnia procesuje sie z jakas spoldzielnia na Ursynowie bo domy stoja
            na jej gruncie), ale chyba dogadali sie jakos inaczej na zasadzie jakis mieszkan
            dla pracownikow czy cos. No ale mieszkancy dalej nic nie wiedzieli...

            Ale generalnie ta spoldzielnia ma spoldzielcow nie powiem gdzie, bagno jest
            takie, ze szkoda gadac. Wychowalam sie na jednym z osiedli nalezacych do tej
            spoldzielni, uwielbiam je...ale wyniose sie z tego osiedla przy pierwszej
            okazji, byle dalej od zarzadu spoldzielni i traktowania spoldzielcow...
            • sonioo Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 05.11.07, 17:31
              Obecnie prezydent Warszawy nakazała wyeliminowanie z obiegu
              prawnego szereg aktów notarialnych, którymi SM Wyżyny nabywły
              rzekomo prawo użytkowania wieczystego - niestaty prawie wszystkie
              te akty notarialne zawierają poswiadczenie nieprawdy. Np. działka
              na której członkowie organów SM Wyżyny wybudowali sobie ok 2000r
              osiedle domków jednorodzinnych, została oddana bezpłatnie w
              użytkowanie Wyżynom jako zabudowana przed 1990. Panowie będą
              musieli kupić sobie prawo do tego gruntu, tak jak nakazywały
              ustawy - po 1990r wszystkie działki inwestycyjne musiały byc
              sprzedane, choć mogły byc nabyte w drodze bezprzetargowej. Podobne
              bzdury są w aktach notarialnych dotycząccyh innych nieruchomości -
              SM Wyżyny nie ma praktycznie żadnej działki o SKUTECZNIE
              uregulowanym stanie prawnym. Umowy notarialne zawarte z członkami o
              przeniesieniu na członków własności lokali nadają się jedynie na
              makulaturę. Na dzień dzisiejszy żadna działka nie została
              zakwalifikowana do zwrotu spoadkobiercom Branickim, więc nie
              panikujcie i nie rozpowszechniajcie nieprawdziwych informacji.
              Pozdrawiam. Jak są pytania chętnie odpowiem.
    • sonioo Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 05.11.07, 17:17
      Wyzyny kupiły prawa użytkowania wieczystego kilku działek od SGGW,
      która bez żadnej podstawy prawnej wpisała sobie w 1994r to prawo do
      KW. W 1997r wyrokiem sądu wojewódzkiego SGGW uzyskała orzeczenie o
      braku podstawy wpisu, po czym zaczęła sprzedawać nieistniejące
      prawo spółdzielniom i deweloperom. Jednoczesnie SGGW wszczęło
      postępowanie administracyjne o unieważnienie decyzji
      komunalizacyjnych dotyczących obszaru ponad 100 ha Natolina, Kabat
      itp, które właśnie zostało zakończone orzeczeniem NSA, że SGGW nie
      jest stroną postępowania komunalizacyjnego, a więc żaden organ
      administracji nie miał prawa do podejmowania tego postępowania na
      wniosek SGGW. I nic wiecej z wyroku NSA nie wynika, nie ma mowy o
      jakimkolwiek zwracaniu gruntów spadkobiercom p. Branickim.

      Postępawanie administracyjne nie miało zadnego znaczenia dla
      ustalenia skuteczności powstania prawa użytkowania wieczystego,
      które SGGW od 1997r sprzedawała innym podmiotom - SGGW występowała
      o unieważnienie decyzji komunalizacyjnych aby uprawdopodobnić
      istnienie przysługującego jej roszczenia o uzyskanie z mocy ustawy
      o szkolnictwie wyższym z września 1990r, prawa użytkowania gruntów
      należących we wrześniu 1990r do Skarbu Państwa. Bez względu na to,
      czy w/w grunty byłyby we wrzesniu 1990r gruntami SKarbu Pańśtwa czy
      też gruntami komunalnymi (a stały się one gruntami komunalnymi z
      dniem 27 maja 1990r), SGGW nie przysługiwało roszczenie o uzyskanie
      prawa użytk. wiecz. jakoże nie spełniała drugiego warunku nabycia
      tego roszczenia określonego ustawą o szkolnictwie wyższym tj. nie
      miała tychże gruntów we wrześniu 1990r w zarządzie (prawo zarządu
      tworzy konstytutywna decyzja administracyjna). Potwierdził powyższe
      sąd wojewódzki (II instancja) wyrokiem w 1997r. Zamiast jednak
      wykreslenia fałszywych wpisów z KW nieistniejącego prawa
      użytkowania wuieczystego po tym wyroku, SGGW rozpoczęła sprzedaż
      fikcyjnych praw do gruntów pobierając od spółdzielni i deweloperów
      (w istocie od nabywców nowobudowanych mieszkań)miliony zł. Nabywcy
      prawa od SGGW nie mają żadnej szansy na uzyskanie prawa własnosci
      swoich mieszkań - poza otrzymanie fałszywych dokumentów
      poświadczajacych nieprawdę o ustanowieniu prawa do lokalu.
      Pozdrawiam wszystkich.
      • frek Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 05.11.07, 17:22
        A może ktoś kompetentny wie, jak jest z gruntami w innych
        spółdzielniach ursynowskich, bo ich prezesi nie mówią członkom
        spółdzielni prawdy!
        • sonioo Re: Grunty sprzedane przez SGGW - do anulowania? 05.11.07, 17:55
          W innych spółdzielniach ursynowskich budujących przed 1990r jest
          dokładnie tak samo jak w SM Wyżyny - wszystkie akty notarialne,
          którymi spółdzielnie te uzyskiwały prawo użytkowania gruntów
          zabudowanych są sfałszowane, np. oddawano grunty w użytkownaie
          wieczyste pod zabudowę, kiedy całe osiedla stały już od 10 czy 20
          lat. Dlaczego tak fałszowano? Z prostego powodu, nawet ustawy PRL-
          owskie mówiły o tym, że w przypadku oddawania spółdzielni
          mieszkaniowej w użytkowanie wieczyste gruntu zabudowanego,
          spółdzielni należy jednoczesnie sSPRZEDAC BUDYNKI lub oddać je w
          jej użytkowanie wieczyste. Stąd rozporzadzenia wykonawcze
          stanowiły, ze spółdzielniom mieszkaniowym można oddać w użytkowanie
          wieczyste jedynie grunty pod zabudowę a grunty zabudowane wyłącznie
          jeszcze NIEZASIEDLONE. Wyjaśniam - dopóki budynki były
          niezasiedlone, źródłem finansowania kosztów ich budowy były kredyty
          obciążające spółdzielnię, jako osobę prawną. Po zasiedleniu,
          członkowie wnosili pierwsze wkłady budowlane lub mieszkaniowe (bez
          aktu darowizny na rzcz spółdzielni) i przejmowali od spółdzielni
          zobowiązania kredytowe, które spłacali od razu lub w ratach. Od tej
          pory to nie spółdzielnia jako osoba prawna była właścicielem
          nakładów poniesionych na finansowanie budowy budynków, ale
          członkowie spółdzielni, osoby fizyczne, inne od spółdzielni
          podmioty prawa. Zasadą prawną zaś jest, że PRAWO UZYTKOWANIA
          WIECZYSTEGO GRUNTU ZABUDOWANEGO MOŻE UZYSKAĆ WYŁĄCZNIE WŁAŚCICIEL
          NAKŁADÓW PONIESIONYCH NA FINANSOWANIE KOSZTÓW BUDOWY BUDYNKU I
          POŁOZONYCH W NICH LOKALI.
          Aby spółdzielnia mieszkaniowa mogła uzyskać prawo uzytkowania
          wieczystego gruntu zabudowanego musiałby wpierw:
          1) odkupić od członków ich wkłady, co uczyniłoby ją właścicelem
          nakładów (nie jest w stanie bo nie ma jako osoba prawna poza
          udziałami i wpisowymi od członków żadnego swojego majatku
          finansowego),
          2) spłacić zobowiązania wobec budżetu Państwa z tytułu tzw.
          częściowych umorzeń kredytu inwestycyjnego, jako że środki budżetu
          państwa nie stanowią własnych środków finansowych spółdzielni.

          Przekaznie przez gminę czy miasto w użytkowanie wieczyste gruntu
          zabudowanego wraz z nieodpłatnym przeniesieniem na spółdzielnię
          własnosci budynków członków, którzy finansowali koszty jego
          budowy, jest równoznaczne z kradzieżą mienia osób fizycznych na
          rzecz osoby prawnej - jednak czynność prawna (zawarcie umowy
          notarialnej z właścicielem gruntu) powstała w sposób podlegajacy
          k.k. nie może stanowić podstawy wpisu do KW(wpis taki nie jst
          chroniony rękojmia KW).
          Z w/w powodów w PRL-u spółdzielnie nie uzyskiwały prawa do gruntu
          zabudowanego, a po 1990r fałszowano masowo zawierane umowy
          notarialne. Wówczas chłopaki nie przewidzieli, że wejdzie w zycie
          ustawa o dostępie do informacji publicznej i wcszystkie te akty
          notarialne staną się dostępna na każde żądanie każdego obywatela.
          Pozdrawiam.
          • frek jesli to prawda to.... 06.11.07, 11:29
            Jesli jest prawda to, co pisze sonioo, to jako liczna grupa
            spóldzielców na Ursynowie bylismu przez lata ordynarnie oszukiwania -
            swiadomie bądx tez nie!
            Co gorsze, nie pada propozycja, jak to śmierdzące szambo teraz
            wyczyścić!
            Według mnie sprawa jest tak poważna, ze we własnym, dobrze popjętym
            intersie powinniśmy dotrzec do radnych, posłów i wszelkich
            instytucji zamieszanych w tę aferę z żadaniem natychmiastowego
            podjęcia dzialań, aby nasza sytuacje raz na zawsze uzdrowić i nie
            trzymać nas w niepewności i wyludzać od nas pieniądze nie wiadomo za
            co!
            • jan-w Re: jesli to prawda to.... 06.11.07, 12:45
              Wszyscy w Polsce (nie tylko spółdzielcy) byliśmy ordynarnie oszukiwani i
              okradani w czasach rządów komunistycznych. "Zamieszani w tę aferę" to PZPR i ZSRR.
              • frek Janie-w, jesli to prawda to.... 06.11.07, 15:03
                Janie-w, jesli jest prawda, że za obecną skandaliczna sytuację z
                gruntami spółdzielni mieszkaniowych na Ursynowie oraz w Polsce
                odpowiada PZPR i ZSRR, to tym bardziej należy to wyptostować i wobec
                tego jest piękne pole do popisu. W przenośni i dosłownie: do
                popisania się swoją skutecznością (do popisu) i w przenosni dla obu
                wiodących partii w obecnym parlamencie - współnego dzialania PO i
                PiS!
                Nic mnie nie obchodzą dzielące je różnice - jak byliśmy okradzenie,
                to teraz trzeba to naprawić bez dyskusji!
                • jan-w Re: Janie-w, jesli to prawda to.... 06.11.07, 15:14
                  Wcale nie twierdziłem że nie należy. :-))
                  To była tylko ogólna uwaga, na temat przygody która spotkała Polskę po II w.św,
                  a z której konsekwencjami będziemy mieć do czynienia jeszcze długo. Przypadek
                  gruntów, zrabowanych i sprzedanych przez złodzieja, to tylko jedna z wielu
                  konsekwencji.
                  • frek Re: Janie-w, jesli to prawda to.... 06.11.07, 16:04
                    Janie-w, no to po Twoim wyjaśnieniu, że nie uważasz, że o sprawie
                    oszukania nas w związku z własnością gruntów pod naszymi budynkami
                    należy zapominać, mogę tylko wyrazić swoją radość.
                    Bo niestety, znam wiele osób, które na wzmiankę o tej śmierdzącej
                    sprawie wstydliwie milczą albo argumentują, że ponieważ tak było w
                    całej Polsce, to ma pozostać chyba na wieki. Podejrzewam, że
                    twierdzą tak osoby, które albo nie są świadome co mówią albo
                    skorzystały z tego bezprawia.
                    Ja uważam, że sprawy nie należy bagatelizować. A argumentem za tym
                    jest choćby najnowszy wyrok Trybunału w Strasburgu przyznający trzem
                    Poznaniakom odszkodowanie ponad 250 tys. euro za błędne decyzje
                    administarcyjne urzędników samorządowych i akceptowanie tego przez
                    wszystkie sądy, do jakich zwracali się poszkodowani.
                    W sprawie spółdzielczych gruntów mieliśmy do czynienia również z
                    kłamstwami prezesów spółdzielni,błędnymi decyzjami urzędników oraz
                    błędnymi decyzjami notariuszy i sędziów sądów wieczysto-księgowych.
                    Mam nadzieję, że po takiej nauczce politycy pójdą jednak po rozum do
                    głowy i jednak zajmą się tą sprawą!
                    • sonioo Re: Janie-w, jesli to prawda to.... 06.11.07, 17:04
                      Ludki z Jarów od kilku lat skarżą do Krajowej Izby Biegłych
                      Rewidentów wszystkich kolejnych biegłych rewidentów za wydawanie
                      fałszywych opinii o sprawozdaniach finansowych - sąd dyscyplinarny
                      KIBR skazał im 4 bieglych rewidentów za fałszywki o sprawozd.
                      finans., także na kary czasowego pozbawienia prawa wykonywania
                      zawodu biegłego. Ale ostatnio ludki zaskarżyli opinię biegłych,
                      których zatrudnił zarząd sp. w celu poświadczenia, że budynki
                      Megasamu i pawilonu administracji Jarów zostały wybudowane z
                      wlasnych środków spółdzielni - miasto Warszawa zażądało
                      udowodnienia posiadania wlasnosci tych środków przez Jary, przed
                      oddaniem Jarom gruntu k/Megasamu w użytkowanie. Ludki opinię
                      biegłych zaskarzyli do KIBR, podali stosowne przepisy ustaw,
                      rzecznik dyscyplinarny KIBR wszczął postępowanie i wniósł akt
                      oskarżenia do sądu dyscyplinarnego. Sąd dyscyplinanrny skazał we
                      wrześniu br. tych biegłych na kary, bo wydali fałszywą opinię.
                      Miasto nie może teraz Jarom oddac tego grutnu w uzytkowanie, chyba
                      ze spółdzielnia spłaci czlonków odkupując od nich nakłady.
                      Upokorzone zarząd i RN wylali tych ludzi ze spółdzielni,bo
                      pokrzyżowali im plany kradzieży kolejnego mienia członków i
                      kradzieży praw do gruntu, których zgodnie z ustawami Jary nie mogą
                      otrzymać.
                      Freku, Janie - prawdą jest to, co piszę powyżej. Jeśli ludzie się
                      nie zorganizują teraz, to za X lat kolejne łotry wyrzucą Polaków
                      (nasze dzieci i wnuki) z ich własnych mieszkań na ulicę. I znów
                      będzie biadolenie o rogu i sznurze... Pozdrawiam.
            • sonioo Re: jesli to prawda to.... 06.11.07, 16:25
              Freku, janie to nie ZSRR i PZPR odpowiada za obecny stan, ale
              wybrani przez Naród jego przedstawiciele do władz RP. W PRL-u
              ustawy nakazywaly odkupić nakłady od członków, więc spóldzielnie
              nie wystepowały o prawa do gruntów przez co własność naszych
              budynków i mieszkan nie została ukradziona. Po 1990r zasada prawna
              była ta sama co w PRL tzn. tylko właściciel nakładów miał
              roszczenie o uzyskanie prawa do gruntu pod budynkiem ale zmienili
              brzmienie przepisów w ustawie o gospodarce - spółdzielnie aby
              otrzymać prawo użytk. gruntu zabudowanego miały obowiązek
              UDOWODNIENIA, że budynki wybudowały z własnych środków.
              Oddawano więc po 1990r w uzytkowanie grunty zabudowane w latach 70-
              80-tych jako ugory z przeznaczeniem pod zabudowę (np. cała SM
              Koński Jar-Nutki, działki w SMB Jary, pół Bemowa w SM Wola itd...),
              prezesi fałszywie oświadczali w akcie notar., że spóldzielnie z
              własnych środków wybudowaly osiedla, albo akty w ogóle nie
              zawierały żadnych informacji o źródłach finansowania budynków, a
              mimo to właściciel gruntu czynił nieodpłatną darowizne z cudzego
              majątku na rzecz osoby prawnej, spółdzielni.
              Problem w tym, że spółdzielnia musiała udowodnić dokumentami a nie
              składać oświadczenia, że z własnych środków wybudowała budynki.
              Przecież po 1990r zbywanie tzw. spół. wlasnosciowego prawa do
              lokalu musi dokonać się w formie aktu notarialnego wraz z
              OBOWIĄZKIEM ZBYCIA AKTEM NOTARIALNYM WKŁADU BUDOWLANEGO CZYL
              WŁASNOSCI MAJATKU FINANSOWEGO CZŁONKA.
              Mimo że każdy spółdzielca ma dokumenty na potwierdzenie, ze jest
              właścicielem całości lub części nakładów poniesionych na budowę
              lokalu, prezesi łgali, ze to spółdzielnia a nie członkowie
              finansowali koszty budowy lokali.
              Tak sfałszowane obecnie dokumenty spóldzielni wskazują, ze tysiace
              członków nie finansowało budowy czyli że nigdy nie wnosiło do
              spóldzielni wkładów - skoro spółdz. budowała ze swojego kapitału a
              nie z prywatnego majątku członków.

              To nie PZPR zmajstrowała nam ten pasztet, ale te ugrupowania, które
              rządziły w organach i w samorządach RP - urzędnicy gmin i miast,
              notariusze sporządzający lewe akty notar., sędziowie sądu
              wieczystoksięgowego wpisujący te bzdury do KW, rządzący resortem
              sprawiedliwości - strzegący aby prokuratorzy i sędziowie nie ważyli
              się przestrzegać prawa i ścigać złodziei mienia bywateli,członkowie
              korporacji zawodowych itd...
              Wszystkie ugrupowania, które obecnie w szale radości lub zalewając
              się łzami znów okupują Parlament, doskonale wiedzą o tym co
              powyżej. Nie ma mowy o niewiedzy ani błędzie - dopóki Naród
              finansuje swoich szkodników, to dobrze w RP nie będzie.
              Zajrzyjcie na "polskiesm.pl" - na tej stronie ludki prezentują
              pisma do wszystkich chyba struktur państwa w tej sprawie. Jakie
              odpowiedzi? - "spie... dziadu".
              Kto ma uczyć Polaków jak się wywalcza swoje prawa? Korea płn? Jak
              Narodek wytoczy się z marketów i oderwie od igrzysk w telwizorku,
              to może przejrzy. Pozdrawiam.
              • jan-w Re: jesli to prawda to.... 06.11.07, 17:58
                Nie mogę się z tobą zgodzić:

                1. To komuniści zrabowali tę ziemię Branickim. Naprawdę nie zrobili tego Wałęsa,
                Mazowiecki ani nawet Ziobro.
                To jest prawdziwa i najważniejsza przyczyna obecnych problemów spółdzielców.

                2. To oni wprowadzili chore prawo pseudo-spółdzielcze, na miejsce znakomicie
                funkcjonującego przedwojennego.
                3. To także oni, w swojej arogancji, nie dokonali nawet wszelkich niezbędnych
                formalności, aby uprawomocnić swoje działania. Myśleli że będą rządzić do końca
                świata. I dobrze. Dzięki temu, coraz więcej ludzi odzyskuje zagarnięte mienie.
                4. To oni zorganizowali molochy spółdzielcze i obsadzili je swoimi ludźmi.

                Naprawdę niczyj sentyment za PRL, nie zdoła zepchnąć w cień faktów historycznych.
                • sonioo Re: jesli to prawda to.... 06.11.07, 19:57
                  Jestem ostatnią osobą, która broni komunistów.Podkreslam tylko, ze
                  fałszowano akty po 1990r a nie przed 1990r, więc sprezyzowane
                  zostały osoby ponoszące odpowiedzialnośc za sanowanie czynów
                  powstałych po 1990r.
                  Co do ustaw sprzed 1990r - PRL-owska rzeczywistość spółdzielcza,
                  która państwo znacie z praktyki nie miała nic wspólnego z PRL-
                  wowskimi ustawami. Wyjaśniam - w ustawie z 1961 był przepis art. 3,
                  który stanowił, ze "statuty spóldzielni mieszk. muszą być z
                  wytycznymi centralnych związków spóldzielczych". W kolejnym
                  artykule był nakaz uzyskania przed rejestracjią nowej spółdzieni
                  tzw. "zaświadczenia o celowości", w którym zazwyczaj były 2 zdania:
                  1- że celowe jest powstanie nowej spółdzielni i 2- że statut tej
                  spóldzielni jest zgodny z wytycznymi centralnego zwiazku
                  spółdzielczego". Podobnie było z Prawem spółdzielczym z 1982r.
                  I o to chodziło- wytyczne związków spółdz. miały niewiele wspólnego
                  z ówczesną ustawą o spóldzielniach i ich zwiazkach i z póxn. Prawem
                  spółdzielczym, a nie mogła zostać zarejestrowana żadna
                  spóldzielnia, której statut byłby zgodny z ustawą.Chodziło przede
                  wszystkim o podstawowe sprawy:

                  1. w PRL-u nie nastąpiło wogóle uspołecznienie mienia członków
                  spół. mieszkaniowych. Ustawodawca możliwość uzyskania prawa przez
                  spółdz. do wkładów i do lokali członków uzależnił wyłącznie OD
                  DYSPOZYCJI STATUTOWEJ - art. 17 par. 2 ustawy z 1961r i art. 20
                  par. 2 Prawa spółdz. (do dziś jest w Prawie spółdz.). Jeżeli statut
                  spółdzielni przewidywał wnoszenie wkładów na własnosć spółdzielni
                  lub do korzystania z nich przez spółdzielnię na podstawie wskaznego
                  w statucie stosunku prawnego, to spółdzielnia miała prawo do
                  wkładów i wybudowanych z nich lokali członków. Jeżeli statut nie
                  stanowił o tym, to spółdzielnia prawa tego była pozbawiona.

                  2. tytuły spółdzielcze lokatorskie wg ustawy były ustanawiane
                  wyłącznie wówczas, kiedy spóldzielnia była pełnym właścicielem
                  lokalu, który miała wybudować z własnych środków, a nie z pieniędzy
                  członka - członek miał wnosić JEDYNIE WKŁAD MIESZKANIOWY, kótry do
                  1994r wynosił zazwyczaj 10% kosztu budowy nie częsci zadania
                  inwest/lokjal, ale 10% kosztu budowy lokalu z wyłączeniem kosztów
                  budowy innych pomieszczeń w danym budynku - administr, socjalnych
                  czy użytkowych (- koszty budowy strychów, pralni, komórek,
                  piwnic,wózkarni itp.). Ustawy ZAKAZYWAŁY OBCIĄŻANIA członków
                  lokatorskich oBOWIĄZKIEM SPŁATY KREDYTU (częsci czy całości).
                  Wklad mieszkaniowy miał byc rodzajem kaucji na spółdzielczy najem
                  (lokatorski tytuł) tak jak w ZSRR (państwo miało dawać
                  spółdzielniom środki na budowę lokali lokatorskich).

                  3. spółdz. własnościwoy tytuł mógł byc ustananwiany wyłącznie do
                  lokalu stanowiącego pełną własnosć spóldzielni co oznacza, że
                  spółdzielnai miała wybudować go z własnych środków finansowych
                  (kapitał włąsny osoby prawnej). Jednoczesnie ustawa nakazywała
                  członkowi pokrycie pełnych kosztów budowy. Wypełnienie tych 2
                  pozornie sprzecznych dyspozycji było możliwe tylko w jednym
                  przypadku tj. kiedy statut spółdzielni zawierał nakaz wnoszenia
                  przez członków wkładów na własność spóldzielni. Wówczas spółdz.
                  jako osoba prawna posiadała podarowany jej przez członka już własny
                  kapitał, któego posiadanie umozliwało uzyskanie własności tego
                  lokalu. Bez darowizny wkładu na rzecz spółdzielni nie było możliwe
                  ustanowienie spółdz, własnościowego tytułu (członek z podzięce za
                  darowiznę uzyskiwac miał dziedzczny i zbywalny najem, bo tym jest
                  spółdz. włąsn. tytuł).

                  Prawo spółdz. z 1982r już bardzo jednoznacznie precyzowało w art.
                  204:
                  - spółdzielnia ustanawia oba spółdzielcze tytuły wyłącznie do
                  lokali stanowiących wyłączną własność spółdzielni,
                  - spółdzielnia z prywatnego wkładu członka (nie darowizny) buduje
                  tylko lokale na zasadzie ODRĘBNEJ WŁASNOŚCI (art. 204 i art. 237
                  pr. spółdz. 1982r)

                  Bez wypełnienia warunków określonych art. 20 §2 Prawa
                  spółdzielczego ustanawianie spółdzielczego własnościowego tytułu do
                  lokalu dokonuje się od lat w drodze fałszowania dokumentów – np.
                  sytuacja ustanawiania własnościowego tytułu do lokalu użytkowego na
                  rzecz członka, będącego osoba prawną:
                  spółdzielnia pobiera od członka wkład budowlany odpowiadający
                  kosztom budowy lokalu użytkowego np. 500 tys. zł, który wykazuje w
                  swoim bilansie w poz. kapitału własnego = 500 tys. zł jako własne
                  źródło finansowania kosztów budowy jej własnego środka trwałego.
                  Członek, będący osobą prawną, ujawnia zgodnie z prawem w bilansie
                  swojej firmy posiadanie własności kapitału 500 tys. zł
                  finansującego koszty budowy lokalu (z definicji ustawowej wniesiony
                  wkład jest równy pełnym kosztom budowy).
                  W tej sytuacji dokumenty finansowe obu firm wskazują, iż oba
                  odrębne podmioty prawa dysponowały dwoma niezależnymi własnymi
                  środkami finansującymi koszty budowy: dwa wkłady= 2 x 500 tys. zł =
                  łącznie 1 mln zł
                  Sytuacja jest oczywiście nieprawdziwa, spóldzienia nie miała
                  żadnego kapitału własnego, a w czasie budowy lokalu wkład członka
                  jest tylko "zobowiązaniem spółdzielni wobec członka" i spółdz. nie
                  ma prawa wykazać go ajo składowej swojego kapitału. Po zakończeniu
                  budowy spółdz. musi wydać członkowi pełną własność lokalu, bo nie
                  ma do niego żadnych praw.

                  Ustanowienie ograniczonego prawa rzeczowego (tym był spółdz. tytuł)
                  wymagało zawsze formy aktu notarialnego (art.245. §2. k.c.) -
                  fałszywe świstki wydawane przez zarządy o ustanowieniu spółd.
                  własnościowego prawa wprowadzane były do obiegu prawnego
                  obowiązkowo już w formie aktu notarialnego i tak jest do dziś.

                  Sąd Najwyższy z dnia 21.7.2004r, sygn. V CK 676/03: „Nie można
                  przyjmować, że sam fakt posiadania budynku przez spółdzielnię
                  upoważniał ją do ustanowienia spółdzielczego prawa do lokalu
                  mieszkalnego, znajdującego się w budynku będącym przedmiotem
                  posiadania”.

                  Trybunał Konstytucyjny w dniu 30 marca 2004r (K 32/03): „… każde
                  ograniczone prawo rzeczowe, w tym również spółdzielcze własnościowe
                  prawo do lokalu, może być ustanawiane jedynie przez osobę
                  uprawnioną do rozporządzania rzeczą, tj. zwykle przez jej
                  właściciela. Na gruncie legis latae nie może jednak budzić
                  wątpliwości niedopuszczalność ustanawiania spółdzielczego
                  własnościowego prawa do lokalu na nieruchomości niebędącej
                  własnością spółdzielni. (..) Nie jest też możliwe ustanowienie
                  spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu na części składowej
                  nieruchomości – budynku albo nie stanowiącego odrębnej
                  nieruchomości – lokalu”

                  Miliony Polaków robionych jest w konia od lat na podstawie
                  pozaustawowych wytycznych spółdzielczych struktur a nie na
                  podstawie ustaw PRL-owskich czy RP. Od 1997r art. 20 par. 2 Prawa
                  spółdz. jest sprzeczny z art. 31 Konstytucji, więc od 1997r nie ma
                  mozliwości ustanawiania spółdz. własn. tytułu.
                  Pozdrawiam i przepraszam za literówki.
                  • frek To chyba jednak prawda i dlatego.... 07.11.07, 10:55
                    Wydaje mi się, ze w sporze pomiędzy sonioo i janem_w nie jest teraz
                    najistotniejsze, kto doprowadził do obecnej tragicznej sytuacji
                    milionów społdzielcow w Polsce ale jak z tego wybrnąc z korzyscia
                    dla nas. Aby za kilka lat ktos nie pokazal kwitow, ze ma prawo do
                    gruntu, na ktorym stoi nasz budynek.
                    Mnie i chyba większość członków spółdzielni bardziej obchodzi teraz,
                    co trzeba zrobić, przy pomocy kogo i w jaki sposób abyśmy szybko
                    stali się wreszcie właścicielami części gruntu przypisanej do
                    naszych lokali gdy występujemy o odrębną własność. Bo sprytni i
                    madrzy prezesi spóldzielni, politycy itp. zadbali, aby swe domki,
                    lokale itp. mieć z własnościa gruntu nam natomiast nadal serwuja
                    jakiś surogat własności prawie zupełnie nieznany w pozostałych
                    krajach świata.

                    Sonioo może sobie bronić komuny, bo ta rzekomo nie doprowadzila do
                    obecnej sytuacji, jan-w jest przeciwnego zdania. Niech zostana przy
                    swoim albo tocza spory prywatnie. Ze swej strony i chyba większości
                    społdzielcow apeluję do nich o zapomnienie na razie o histori a o
                    rozpoczęcie akcji organiazowania spółdzielców celem uzyskania pełni
                    praw do gruntów. Po prostu decydentom trzeba dac jasno do
                    zrozumienia, że tego nie odpuścimy. Bo skoro ich poprzednicy coś
                    sknocili a tu i sonioo i jan-w sa zgodni, to ich nastepcy powinii to
                    bez łaski naprawić.
                    W końcu na Ursynowie jest bardzo wielu spółdzielców, często bardzo
                    tęgie głowy i warto podjąć taką akcje w interesie nas wszystkich.
                    • sonioo Re: To chyba jednak prawda i dlatego.... 07.11.07, 22:40
                      Przestańcie mi wmawiać że bronię komuny - przecież wyjaśnione jest
                      powyżej, ze to własnie komuna prowadziła spółdzielczość od 1961r wg
                      wytycznych pozaustawowych. Winą parlamentarzystów po 1990r jest to,
                      ze w tym oszustwie trwali, je kontynuowali i podtrzymywali.
                      Rozwiązania sa dziś dwa:
                      1). takie jak w 1934r - prezydent dekretem nadał spółdzielcom
                      odrębnaą własność ich lokali - dziś można to zrobbić z mocy ustawy
                      tj. z dniem takim a takim unieważnia się dotychczasowe wpisy w KW i
                      z tym dniem nadaje się z mocy ustawy ludziom odrębną własność
                      (podobnie jak z mocy ustawy przeprowadzono komunalizację).
                      2). nowa ustawa - w tych spółdzielniach, które nie miały prawa do
                      grutnu przed rozpoczęciem budowy budynków: właściciel gruntu nadaje
                      ludziom własność ich lokali wraz z udziałem we współwłasnosci
                      innych obiektów, ktore ludzie finansowali wkładami (pawilony,
                      lokale użytkowe, domy kultury, kotłownie itp..)
                      Nie ma innej opcji.
                      Parlamentarzyści doskonale o tym wiedzą - jedni mówią, ze
                      przyznanie się do faktu uchwalania bzdurnych i niewykonalnych dotąd
                      ustaw to samobójstwo polityczne, inni mruczą coś o ewentualnych
                      bombach w ich samochodach jako podzięce za uczciwośc wobec Narodu.
                      Zapominają, ze tolerują dotychczasowe łotrostwo i trwają w nim jako
                      wypełnienie przysięgi składanej w Imię Boże! Współczuję im, Ten, w
                      Imię którego przysięgali, kiedyś wystawi im rachunek. Jest to jak
                      dotąd jedyny pewnik w sprawach spółdzielczych.
                      Pozdrawiam.
    • pyckal Warto poczytać! - nt 10.11.07, 19:13

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka