Dodaj do ulubionych

Technikum Energetyczne Pulawska 113

10.02.05, 07:52
szukam kontaktu z absolwentami
Obserwuj wątek
    • Gość: tytus Re: Technikum Energetyczne Pulawska 113 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 08:03
      a ja jako chyba jedyny absolwent, przynajmniej z tych "starych" czasów, byłem
      we wrześniu 2003 na pogrzebie p. Kwaśniewskiej, która była moją wychowawczynią.
      Miałem wtedu okazję spotkać prawie wszystkich nauczycieli- p.p. Biń,
      Chrapkiewicz,Sołtys, Katę, Krysztof, Marczaka, Rutkowskiego i. in. Muszę
      powiedzieć, że mimo iż od matury minęło 18 lat, wszyscy trzymają się b.
      dobrze.
    • Gość: geograf Re: Technikum Energetyczne Pulawska 113 IP: *.aster.pl 23.02.05, 18:39
      Ja także po ukończeniu TE nie miałem nic wspólnego z energetyką. Skończyłem
      studia na kierunku z zupełnie innej bajki.

      Mile wspominam „kolejki ligowe” pana Wendera :)

      Moja 5-letnia przygoda z TE zakończyła się w 1996 r. Moją ostatnią
      wychowawczynią była ś. p. pani Kwaśniewska. O jej śmierci nawet nie wiedziałem.
      [']
        • Gość: geograf Lista nauczycieli TE Pulawska 113 IP: *.aster.pl 24.02.05, 17:27
          Moja pamięć nieco szwankuje. Pozapominałem nazwiska nauczycieli, z którymi do
          czynienia miałem jedynie w początkach swojej nauki. Np. nie mogę sobie
          przypomnieć udzielającej się w PCK nauczycielki chemii. Z imionami mam jeszcze
          większy problem, toteż na mojej liście podaję tylko nazwiska:

          Koszade (fizyka/matematyka),
          Domagalska (historia/geografia),
          Kowalska (aparaty i urządzenia),
          Wender (podstawy elektr.),
          Moczulski (maszyny i napędy),
          Sankowski (ptikm),
          Wiesiołek (pracownia),
          Obrusiewicz (pracownia),
          Katta (wf),
          Skopiński (matematyka),
          Konieczny (po/bhp),
          dyr. Leszko (ekonomika),
          Majtyka (warsztaty),
          Oręziak (ochrona środowiska). Pana Oręziaka zapamiętałem szczególnie, bo
          okazało się, że na początku lat 60-tych w innej szkole pracował razem z moją
          ciotką.
          • Gość: tytus Re: Lista nauczycieli TE Pulawska 113 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.05, 22:05
            a ja skończyłem w 85r. i oprócz Kowalskiej, Wiesiołka i Katy nie znam nikogo z
            w/wymienionych. Z Wiesiołkiem jeździłem na OHP-y (było ostro),a P. Biń od
            polskiego mogłoby nam pozazdrościć najlepsze liceum humanistyczne.
            A jak ktoś pamięta p. Roszak o j. niemieckiego - to informuję, że od dawna nie
            żyje (mimo młodego wieku).Nie żyje też Eligiusz Niewiadomski, fajny starszy
            gość, który był moim wychowacą od 4 klasy, a którego wszyscy się bali nie
            wiedzieć czemu.Byłem z nim w Bułgarii w 2 klasie i było super- czy ktoś ten
            wyjazd pamięta- ponieważ nie mieliśmy w szkole dziewczyn pojechały z nami
            dziewczyny z "Królówki". 3 tygodnie pod namiotami na kempingu nad morzem w
            małej miejscowości Krapec tuż przy rumuńskiej granicy- rok 1982 albo 83!
            Niewiadomski skombinował olbrzymi zapas konserw "turystycznych" i dziewczyny je
            przygotowywały przy drewnianym stole na plaży!Codziennie Dancing w knajpie i
            wycieczki do "zaprzyjaźnonych" obozów bułgarskich pionierek-w życiu nie byłem
            na lepszych wakacjach!A Niewiadomski mieszkał w domku z żoną i do niczego się
            nie wtrącał ani później nie robił w szkole żadnych kwasów mimo, że się wielu
            rzeczy naoglądał.
            • mister1 Re: Lista nauczycieli TE Pulawska 113 25.02.05, 07:59
              ze swoich czasow pamietam poza Baska Koszade tylkom pare nazwisk:
              Irena Baglajewska (geografia)
              Houwalt ("Gruba","Kruszynka", polski)
              Niemyski ( urzadzenia el.)
              "Swinia"( nazwiska nie pamietam, maszyny)
              Oblekowski ( Ober - WF)
              "Piszczyk" - sieci
              Wrona ( mat.)
              Jankowski ( pracownia)
              Gaska ( pracownia)
              Lodzia ( glowna wozna)
              Borowski ( ciec)
              Klodzikowa ( wozna od sprzatania)
              Zarnoch - dyrektor
              Tabencki ( fizyk, jeszcze na wybrz.Kosciuszkowskim)
              dr Borzecki ( bibliotekarz i zastepstwa, fantastyczny facet)
              Lipinska ( "Ciuchcia") - historia
              Wojnicz - rosyjski
              Makowski ("Jan" wicedyrektor)
              Pani Gabrysia ( sekretarka)
              "Silikon" - jakis przedmiot zawodowy ( Zmudzin, ze wschodnim akcentem)
              Paciorek ( wytrzymalosc mat.)
              Wojcik ( tez wytrz.mat)

              moze jeszcze kogos sobie przypomne
              Pozdrowienia
                • mister1 Re: PS 25.02.05, 09:06
                  Byl jeszcze Rozycki od pracowni oraz swietliczanka pani Wojas,Niemyskiego
                  zwano "Bykiem" , byl tez (jak dobrze pamietam) Kalinowski od PW.
                  • Gość: geograf Re: PS IP: *.aster.pl 25.02.05, 13:12
                    Być może miałem tę samą świetliczankę. Miła pani z Rakowca. Dziwne, pamiętam gdzie mieszkała ale nie kojarzy mi się z nią żadne nazwisko.

                    Pani Gabrysi dzisiaj bym pewnie nie poznał, ale dotrwała w sekretariacie do moich czasów.

                    Natomiast ciągle żywy w mojej pamięci jest widok Borowego, jak ubrany w swój roboczy niebieski strój, gdzieś w pobliżu skarpy ciągnie wózek, a za nim wiernie kuśtyka jego czarny pies.

                    Pozdrowienia
                    • mister1 Re: PS 25.02.05, 13:32
                      pani Wojas mieszkala na Bielanach, byla tez jeszcze niezla laska, ktora za
                      moich czasow byla asystentka w bibliotece (jako mloda dziewczyna), pozniej
                      czegos uczyla ( ale to juz nie mnie), byla na zjezdzie w 89 roku, ale jej
                      nazwiska nie pamietam.
    • Gość: iand Re: Technikum Energetyczne Pulawska 113 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.03.05, 13:07
      1965 r ukończyłem TE - jeszcze na Wybrzeżu Kościuszkowskim. Skończyłem MEiL.
      Pracowałem "na krawędziach" energetyki i w teleinformatyce. Umysł mam do dzisiaj
      sprawny, ale tak wielu spraw już nie pamiętam.
      Dziękuję za przypomnienia.
      Wychowawczynią - w sercu do dzisiaj - była Pani Irena Bagłajewska - Płachta.
      W szkole była tylko jedna dziewczyna.
      Byliśmy potęgą w siatkówce (graliśmy do parapetu).
      Jak znajdę czas to dodam coś później.
      Pozdrawiam
      • Gość: Tomek z V-tej B Re: Technikum Energetyczne Pulawska 113 IP: *.tpg.com.au / *.tpgi.com.au 16.05.05, 14:00
        Mój przyjaciel ze szkolnej ławy - podstawowej - dał mi cynk, że moja średnia
        szkoła "jeszcze" żyje.Technikum Energetyczne ukończyłem w 1972 roku i sporo
        "gogów" jeszcze pamiętam.Moją pierwszą wychowawczynią była polonistka p.Danuta
        Czyżewska; zastąpiła ją potem p.Alicja Salwa - również polonistka. Język
        rosyjski i jego piękno starała się nam wpoić p.Wojnicz, ale problemy rodzinne
        (zdaje się choroba córki)pozostawiały nas często bez nauczyciela, aż przyszła
        czarnowlosa, gorącooka i niewiele starsza od nas "nauczycielka" prosto po
        studiach. I do dzisiaj po rosyjsku kumam...Historia była pasją i domeną p.
        Haliny Rożen - ksywa Cyklopa -którą często prosiliśmy,żeby nam opowiadała o
        Paryżu - wtedy zaczynał się wielki dryf, jak w "Sposobie na Alcybiadesa"...
        Matematyka - jej królową była p.Helena Sołtyska.Cierpliwa aż do skutku; klasa
        V-ta A miała wtedy p.Barbarę Koszade... i też się uczyli! Pani Borsuk
        (Krystyna?) uczyła nas fizyki a pani Szelezińska - ksywa Salcia - pisała C2H5OH
        zasiast spiryt - czyli chemiczka.WF to siatkówka dla mistrzów i drabinki dla
        reszty no i "Ober" - p.Obłękowski. Pewnego dnia zestroił się w krawat z "Aurorą"
        - bo to było święto październikowe, ale na losy szkoły to raczej nie wpłynęło...
        PO - przysposobienie obronne i p. Maciej Kalinowski. Kawał chłopa i jaki był
        wielki, taki i wesoły.Zaliczyłem pod jego dowództwem obóz wędrowny po Szwajcarii
        Kaszubskiej - był też p. Gąska - dla niewtajemniczonych: absolwent naszego
        technikum jako i my! Drugi obóz zaliczyliśmy w okolicach Lwówka Śląskiego -
        również bardzo udany!Gogom towarzyszyły małżonki - urocze zresztą - zatem i na
        czas wolny nie mogliśmy narzekać :-)))) Rysunek techniczny to "Parafa" - uroczy
        wykładowca starej daty p. Aleksander Punteżyc, który zawsze przypominał, że
        największą tajemnicą technika jest... gumka "myszka" w prawej kieszeni
        marynarki! Maszynoznawstwo to "Silikon" - nazwiska nie pamiętam, ale pamiętam
        czarne brwi a'la "breźniwy" i głos z klasy :skąd miałeś schuwaks? Wyżej tróji u
        niego mieli tylko młodsi bracia starszych absolwentów, i tylko wtedy, o ile
        Sylikon tamtych lubił.. Technologia metali to p.Skolimowski. Któregoś dnia
        powiedział nam taki dowcip: inżynier budowlany to facet, który siedział, siedzi
        albo będzie siedział.Na następną lekcję już nie przyszedł, ale okazało się, że
        był tylko chory.Materiałoznawstwo to p.Dobrowolski - mistrz aluzji i zamieniania
        nudnego tematu w dobry kawał.Teraz uwaga - nadchodzi Dyr -czyli dyrektor Jan
        Makowski. Podstawy elekrotechniki i miernictwo elektryczne.Klasóweczki i
        wymagające odpytywania i ... wszyscy go pamiętają!I te jego zawołania na cały
        korytarz: Panie Borowy!!! A "...i to ma kapitalne znaczenie..." to ulubione
        powiedzenie p. Krajewskiego, ksywa "Kropa", który uczył nas elektroniki i
        automatyki. Aparaty i urządzenia elektryczne to dr Słomiński (?)W czasie trwania
        nauki wyjechał na sympozjum do Francji i wtedy zastępował go p.Kompajło,
        sympatyczny facet któremu naprawdę zależało abyśmy mieli frajdę z
        nauki.Pracownia elektryczna to królewstwo p. Jerzego Woźniaka, wg książki
        którego uczyliśmy się wtedy. Pomiary warsztatowe miał z nami także inż. Andrzej
        Blicharski, który ciągle uważał, że robi się go w balona. Zajęcia praktyczne to
        chyba warsztaty na Wybrzeżu Kościuszkowskim - przy kinie "Energetyk" na Powiślu.
        Pamiętam naszego opiekuna p.Jana Marca oraz p. Bączkowskiego - "Bączka" - od
        obróbki drewna.
        Przedmioty "leciałem" wg cenzurki, ale niestety nie wszystkie kojarzę z twarzami
        lub nazwiskami gogów.Może inni koledzy lub koleżanki będą więcej pamiętali.
        Jeszcze dodam, że dyrektora Żarnocha, który się tak pociesznie "zasysał" podczas
        mówienia zastąpił dyrektor Zdzisław Pośnik. Młodszy, energiczny, uczynił nasze
        technikum oazą zieleni, bo kogo złapano na paleniu musiał przynieść kwiatek do
        szkoły.Kwiaty z reguły pojawiały się po "długiej przerwie" a pochodziły z ...
        sąsiednich wysokościowców, które na jakiś czas służyły jako zaopatrzenie. Pani
        Lodzia i jej "podwładne" klęły ten pomysł, bo doszło im sporo podlewania.Innym
        pomysłem dyrektora Pośnika było, aby ostani dzień szkoły przed feriami zrobić
        wolnym od lekcji i wszyscy wiórkowaliśmy swoje klasy i wyznaczone sektory
        korytarzy, aby woźne miały mniej roboty - zostawało im tylko pastowanie. Bardzo
        ludzki pomysł a i zabawy było co niemiara.I jeszcze jedna anegdota z naszej
        klasy: klasówa z polskiego, trzy tematy do wyboru. Dwie minuty po podyktowaniu
        tematów jeden z kolegów - niekoniecznie orzeł - wstaje, oddaje pracę i wychodzi.
        Wszystkich zdzicho walnęło i patrzymy a pani Salwa czyta, robi się purpurowa i
        wreszcie przerywa nam pisanie i mówi: -wasz kolega podkreślił temat drugi i
        napisał: - jażem nie był wtedy w szkole. I dostał gałę... za ortografię!
        Pozdrawiam serdecznie.
    • Gość: k100r Re: Technikum Energetyczne Pulawska 113 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.05, 02:10
      Witam,

      Rocznik 66. Absolwent w 86tym.
      Moja wychowawczynia byla Pani Lucyna Tarasiuk, miala swoje minusy (jednego
      kolege za przekonania pro-Solidarnosciowe chciala z klasy wydalic) ale o swoich
      uczniow walczyla - jak ktos wpadl do jej klasy to juz ciagnela za uszy z klasy
      do klasy.

      Moja klasa tez miala swoje "osiagniecia":
      - tylko raz pojechalismy na wycieczke 3 dniowa - do Jeleniej Gory, mieszkalismy
      w osrodku ZOMO czy czegos podobnego - bo koledzy nie dosc ze sie spili
      i "umierali" w drodze na Sniezke to na dodatek przemycili do pokoju dziewczyne
      jednego z nich. Co wieczor przemoczone buty bo nikt (poza trzema turystami,
      lowcami pieczatek) w maju nie spodziewal sie sniegu w gorach.
      - jako jedyna "pierwsza" klasa urwalismy sie z lekcji - pani sie spoznila 15
      minut wiec uznalismy ze lekcji nie bedzie za co dostalismy niezla mowke od
      dyrektora Marczaka
      - napisalismy petycje zeby kolegi "S" nie wydalac w trakcie roku szkolnego i
      odnioslo to skutek

      A moje osobiste osiagniecie to przysypianie w sobote (zdaje sie ze tego dnia
      byl pogrzeb ksiedza Popieluszki) na pierwszej lawce na lekcji u wychowawczyni
      (efekt nocki w piekarni na Krakowiakow - wiadomo, na pracownii elektrycznej cos
      sie moze nie udac - trzeba byc przygotowanym do powtorki). Do dzis sam nie wiem
      jak w takim stanie moglem napisac cos z sensem - pisalem tego dnia chyba jakies
      dwa niezapowiadane sprawdziany i dostalem 5 i 4+.

      Bardzo milo wspominam lekcje matematyki z Pania Wesolowska - szczegolnie jej
      cierpliwosc, bo przez 90 procent czasu lekcji siedzialem bokiem...
      I lekcje chyba z przyrzadow pomiarowych u mlodej nauczycielki ktory przyszla do
      szkoly chyba w 84tym roku...

      Chyba najfajniejsze 5 lat - studia juz nie byly takie fajne...
        • Gość: k100r Re: Technikum Energetyczne Pulawska 113 IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.11.05, 23:56
          W moim wypadku tez PW ale Elektronika/Telekomunikacja. Za pierwszym podejsciem
          wylali mnie po 2gim semestrze. Ale do upartych swiat nalezy - za drugim razem
          juz skonczylem.

          Moje odczucia na temat fajnosci technikum w porownaniu ze studiami wynikaja z
          tego ze na Elektronice tego "studiowania" po prostu nie ma. No chyba ze ktos
          spi po 4 godziny dziennie. Pamietam dobrze wycieczki do Riwiery po gotowce do
          pracownii - przepisanie tego na czysto zajmowalo mi ze 2 godziny. O tym ile
          czasu musialbym spedzic na czytaniu wszystkich zaleconych lektur do cwiczen
          wole nawet nie myslec.

          Na jakims etapie mielismy z powodu nieobecnosci jakiegos wykladowcy zajecia z
          prorektorem czy kims takim. Jego stwierdzenie ze to czego sie uczymy teraz i
          tak nie przyda nam sie w pracy bo w tej galezi co 5 lat jest rewolucja dobilo
          mnie kompletnie. Tym bardziej ze na zakonczenie Technikum grzebalem w
          procesorach, asemblerze i analizatorach stanow logicznych - tak mi sie akurat
          szczesliwie zlozylo - a na studiach na 3cim roku dopiero badalem mikroprocesor,
          przy pomocy oscyloskopu....

          Tak ogolnie to sporo wysilku te studia kosztowaly, ale za duzo w stosunku do
          tego co sie czlowiek spodziewal na poczatku. I ludzi na tym wydziale dane mi
          bylo spotkac nieciekawych (chyba do konca zycia nie zapomne asystenta ktory
          mnie i drugiego delikwenta maglowal z terii pewnego obwodu od poludnia do
          piatej juz wiedzielismy jak to dziala i nie wiem jak ten drugi ale potem moglem
          o 3rano swiezo obudzony opowiadac jak to dzialalo. A gosc mogl nam po prostu
          tego niezaliczyc... Podziwiam do dzisiaj jego cierpliwosc. Chociaz pewnie mial
          niezly ubaw jak na poczatku sluchal tych glupot ktore wygadywalismy :)) ).
          Jedyne co w studiach bylo naprawde fajnego to wakacje - jak ktos mial wszystko
          zaliczne po letniej sesji to spokoj do pazdziernika.

          Tak w ogole to utwil mi w pamieci jeszcze jeden tekst uslyszany w autobusie
          kiedy wracalem wieczorem do domu a dzien tygodnia rozpoznawalem na zegarku.
          Mowil go student MEiLu, a bylo tam o tym ze na poczatku sie staral zasuwal jak
          szalony. Po roku trafil do lekarza - skierowanie do sanatorium, wrocil i
          kontunuowal studia. Zmienil tylko nastawienie - ma byc na jutro, spokojnie,
          zrobi sie w przyszlym tygodniu. Ale to byl MEL tam prowadzacy umawaili sie na
          zaliczenia ze studentami nawet w sierpniu, ELka to zupelnie inna bajka...
    • ano4 Re: Technikum Energetyczne Pulawska 113 10.01.06, 05:39
      czesc
      ja skonczylem w 87 wydaje mi sie... wychowawczynia byla bin (biniowa);fajna
      szkola ale nie wiele sie nauczylem pracuje w informatyce w stanach jak
      kazdy...po technikum energetycznym w polsce
      czy ktos wie kiedy jest zjazd albo cos w tym stylu?
    • protiler67 Re: Technikum Energetyczne Pulawska 113 11.10.19, 16:39
      Witam ...Nzywam się Grzegorz Zera szukam kontaktu z chlpakami z mojej klasy prowadził nas 1985- 1987
      Włodzimierz Wiesiołek ... klasa to Zieliński ..Badurek ...Boruta...Klobukowski.... Rudecki .... Ślifierski....Pintus..... Kucharski ...Żera..... proszę o kontakt na protiler67@gmail.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka