Dodaj do ulubionych

Za kłamstwo trzeba płacić, ale nie wolnością

IP: *.olsztyn.mm.pl 24.11.09, 15:07
Bylabym oburzona, że mozna karać za slowa gdybym miala więcej
dobrych przykladow kultury slowa ze strony dziennikarzy! Bardzo
spodlal ten zawod ostatnimi laty! Plugawy język, brak wiedzy,
wymyslanie zarzutow, i chęć zaszczucia przeciwnika lubianej opcji
politycznej to częste przyklady tego co się czyta! I nie tylko w
tqakich szmatlawcach jak "Fakt" czy "Gazeta Polska", także w
innych! Proponuję wstrzymac się z wycofaniem kar, jedynie je
zmienic!
Obserwuj wątek
    • Gość: WERT co dalej??? IP: 217.76.112.* 24.11.09, 16:14
      Czyli, co się z nami porobiło i co się jeszcze porobić może?
      Nie macie wrażenia, że wraz z coraz głębszym wchodzeniem przez nasz
      kraj w demokrację i struktury wolnorynkowe, my jako naród stajemy
      się coraz bardziej niemoralni?
      Bo ja niestety widzę to wyraźnie. Obserwując to, co się z nami
      stało w przeciągu ostatnich kilkunastu lat, nasuwa mi się na myśl
      bardzo brzydkie określenia na obecny poziom moralności, etyki,
      odwagi w podejmowaniu decyzji i osobistej odpowiedzialności za nie.
      Tak, tak – wiem, że czasy ciężkie, że pogoń za sukcesem i
      pieniądzem to jakby obowiązek, bo kto się nie załapie do tej łódki
      to pójdzie na dno i w najlepszym przypadku będzie służył za
      podnóżek tym, którzy potrafią lepiej się poruszać w tym bagienku. A
      więc zarówno droga i sposoby dotarcia na szczyt są najmniej ważne –
      liczy się tylko cel!
      I cóż z tego, że po drodze strącimy w otchłań najlepszego
      przyjaciela, zdradzimy żonę czy męża – przecież to głupstwo, bo jak
      już będziemy na szczycie to od „przyjaciół” nie będziemy mogli się
      opędzić, a żenić i rozwodzić można się ile dusza zapragnie.
      No możemy też zostać „singlem” – bardzo to modne ostatnio zjawisko
      i postawa tych, którzy nade wszystko cenią sobie brak zobowiązań i
      odpowiedzialności wobec drugiego człowieka.
      Z każdym krokiem stawianym w tą brudną rzeczywistość psiejemy i się
      skundlamy, a coś takiego jak HONOR, UCZCIWOŚĆ I KRĘGOSŁUP MORALNY
      to dla wielu z nas zupełna abstrakcja.
      Powie ktoś, że to cały świat jest taki i to ON na nas wymusza to,
      żebyśmy byli bezczelni, chamscy, bez skrupułów. Bo jak nie my
      będziemy deptać to nas zdepczą i zostaniemy outsiderami, niemalże
      pasażerami na gapę w pociągu „SUKCES”. Urodziłem się, dorastałem i
      wychowywałem w czasach tak zwanego socjalnego realizmu.
      I co z tego zapyta ktoś? Nie ja jeden.
      Ano owszem, nie ja jeden, ale rozmawiając z wieloma ludźmi, którzy
      pamiętają (jakże nieodległe) „tamte czasy” dochodzimy do podobnych
      wniosków.
      Wtedy, mimo iż nie mieliśmy w domu paszportów, a za granicę –
      zwłaszcza na zachód wyjeżdżali wybrańcy, na własny samochód,
      mieszkanie czy nawet telefon czekało się latami, a za telewizorem,
      pralką czy lodówką stało się nocami w kolejkach, to ludzie byli
      całkiem inni.
      Odwiedzali się w domach nawet bez okazji, pomagali sobie nawzajem
      wspierając się w szarej rzeczywistości socjalizmu, zawsze mieli
      czas żeby pogadać, częściej się do siebie uśmiechali i potrafili
      cieszyć się z drobnostek.
      Mimo, że bieda, mimo że szaro i czasami straszno, ludzie byli
      bardzie życzliwi dla siebie, bardziej skłonni do pomocy czy
      współczucia.
      Dlaczego?
      Bo dla nich – wychowanych na „Panu Tadeuszu”, "Konradzie
      Wallenrodzie”, czy choćby na "Krzyżakach” i „Trylogii”, mających
      żywo w pamięci hekatombę II wojny światowej – pojęcia takie jak:
      Honor, odpowiedzialność, uczciwość czy zwykłe ludzkie współczucie,
      były nie tylko pojęciami w pełni rozumianymi, ale przede wszystkim
      drogowskazami, którymi kierowali się w codziennym życiu.
      A teraz, co? Oczywiście od święta chętnie szastamy Bogiem, Honorem
      i Ojczyzną, wycieramy sobie gęby Etosem i styropianem. Ale, na co
      dzień zakładamy zbroję ukutą z naszego chamstwa, chciejstwa a
      czasami bezinteresownego skur…ństwa. Po to tylko żeby maluczkim
      udowodnić, jakie to z nas chojraki.
      Ale cóż począć skoro nawet nasi wybrańcy narodu dla własnych
      korzyści potrafią posunąć się do prawie każdej podłości byle by
      tylko zdobyć przewagę nad politycznymi przeciwnikami. A
      to „teczkę” wyciągną, dziadka w Wehrmachcie znajdą, czy poddadzą w
      wątpliwość zdrowie najważniejszych osób w Państwie.
      A gdzie etyka, gdzie ludzka godność?
      Czy możemy już do lamusa oddać pojęcie „porządny człowiek”?
      Myślę jednak, a może tylko chcę w to bardzo mocno wierzyć, że
      większość z nas ma w sobie jeszcze te cechy, które pozwalają myśleć
      o sobie „jestem człowiekiem”.
      Bo w innym przypadku ci naprawdę porządni, nie godząc się na
      dzisiejszą rzeczywistość powiedzą nam kiedyś cytując Pawlaka
      z „Samych Swoich”:
      „To ja się z takiego państwa wypisuję”
      A wtedy… Niech sobie każdy sam dopisze swój scenariusz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka