Gość: planer
IP: *.dynamic.chello.pl
23.07.11, 19:32
Coraz większe zdumienie wzbudza dyskusja jaka wybuchała w mediach na temat Muzeum Kolejnictwa w Warszawie oraz kolejne wypowiedzi i wywiady Dyrekcji Muzeum Kolejnictwa przedstawiane od jakiegoś czasu publicznie. (np. Rynek Kolejowy 15 lipca 2011 r. 20.07.20011 r., 22 lipca 2011. R. )
1. Najbardziej zapyziałe i najbiedniejsze muzeum w samym centrum stolicy 37 milionowego państwa na na najdroższej działce w kraju
Jak donoszą media PKP jest zadłużona na ponad 4 mld zł a wartość działki na Towarowej 1 w Warszawie oceniania jest od 500 mln zł do 1 mld zł. Dalsze utrzymywanie w tym miejscu parkingu dla lokomotyw i wagonów to nie mrzonka to całkowity absurd w który nikt przy zdrowych zmysłach chyba już nie wierzy.
Jedyne co należałoby negocjować z PKP to wysokość odstępnego na nową siedzibę i przeprowadzkę w wysokości np. 10 % wartości działki na Towarowej 1.
Dalsze nic nie robienie w tej sprawie, oszukiwanie opinii publicznej, gra na czas spowoduje eksmisję cennych zasobów Muzeów Kolejnictwa poza Warszawę o co zabiega PSL u Marszałka Struzika.
Dotychczasowe działania Muzeum Kolejnictwa przez ostatnie kilkanaście lat które nie mając prawa do gruntu przespało możliwość starań o stałą lokalizację a teraz pudruje rzeczywistość że ma jakieś nikomu nieznane dokumenty potwierdzające prawo do gruntu. Tymczasem ostatnia wiadomość jest taka, że Departament Orzecznictwa Ministerstwa Infrastruktury nie znalazł żadnych nieprawidłowości w decyzji z 1995 roku. Oznacza to, że Muzeum Kolejnictwa prawdopodobnie będzie musiało opuścić działkę przy ulicy Towarowej, i to bardzo szybko.
Nawet społeczny apel zamieszczony na stronie petycje.pl inspirowany przez Muzeum Kolejnictwa ujawnia kompromitujące fakty. Cytuję „ Obecnie ok. 100 jednostek taboru kolejowego, należących do Muzeum, znajduje się w magazynach w różnych lokalizacjach w Polsce, gdyż nie ma miejsca na ich eksponowanie. Przeniesienie Muzeum jedynie pogorszyłoby i tak już trudną sytuację Muzeum. Logicznie myślący szukałby więc przede wszystkim wielokrotnie większego terenu niż obecny na Towarowej i negocjował z PKP i rządem sfinansowanie kosztów przeprowadzki i adaptacji budynków a nie maniakalnie bronił nierozwojowej dotychczasowej siedziby.
Skoro dyr. Ruszczyc mówi, że muzea mają na podstawie ustawy o muzeach po pierwsze obowiązek gromadzenia, przechowywania i konserwowania obiektów, a dopiero na dalszym miejscu ich udostępnianie szerokiej publiczności to trzeba szukać terenów i budynków które to umożliwią w perspektywie następnych 80 lat choćby po to by następnym pokoleniom „przekazać uzupełnioną, pełną i odpowiednio utrzymaną kolekcję”.
2. Kolej jest po to by jeździć a nie stać na bocznicy kolejowej
Muzeum Kolejnictwa jest jednym z niewielu placówek muzealnych gdzie najważniejsza jest możliwość ruchu eksponatów. To ruchoma ekspozycja podnosi atrakcyjność muzeum, gwałtownie zwiększa jego dochody i umożliwia pokazanie go w pełnej krasie. Parowozy w ruchu, para z kotła, gwizd, skrzypienie i klekotanie w czasie jazdy, wszystko to umożliwia pokazanie obrazów, zapachów i dźwięków z minionej epoki. To coś czego nigdy nie pokażą stojące eksponaty. Dla tych doznań turyści jeżdżą z całej Polski np. do skansenu w Chabówce czy parowozowni w Wolsztynie a nierzadko także po całej Europie. Stojące eksponaty to tak jakby obrazy malarzy pokazywać zawinięte w materiał i opisywać co na nich jest słowami. Muzeum Kolejnictwa zaklinowane na dawnym Dworcu Głównym bez codziennego dostępu do czynnej trasy kolejowej to z założenia bankrut do którego trzeba opłacać. Perła w błocie. To żart kiedy dyrekcja Muzeum Kolejnictwa mówi, że pojeździć to można w filii w Sochaczewie ponieważ w głównej siedzibie gdzie są najatrakcyjniejsze eksponaty się nie da. Takie wyjazdy muszą też mieć atrakcyjną trasę np. krótką pełną zieleni do rezerwatu „Łosiowe Błota” i dłuższą do fili w Sochaczewie. Sens lokalizacji głównej siedziby Muzeum Kolejnictwa i fili to nieustająca możliwość podróży między nimi w różnym klimacie i nastroju aranżowanych wycieczek. To w jadącym pociągu można organizować wernisaże obrazów, zajęcia dla dzieci, spotkania dla emerytów, wieczorki integracyjne i firmowe. Kolej to ruch.
3. Wymogi dzisiejszych czasów
W dzisiejszych czasach (czego najbardziej namacalnym dowodem dla wszystkich jest Centrum Nauki Kopernik w Warszawie odwiedzony w krótkim czasie przez 500 000 zwiedzających) Narodowe Muzeum Transportu, Techniki i Komunikacji to ruch, pokaz możliwości technicznych, pobudzanie wyobraźni, dźwięk, światło, dotyk.
Tymczasem kurczowe trzymanie się lokalizacji na Towarowej to archaiczne myślenie muzealników, to pudrowanie trupa. Wyobraźmy sobie hipotetycznie, że nagle Muzeum Kolejnictwa dostaje 70 mln zł a nawet niech będzie 100 mln zł. Czy na pewno jest sens inwestować w miejscu w którym nie ma szans uruchomienie taboru, nie ma możliwości powiększenia terenów dla ogromnej kolekcji muzeum. Dodatkowo cała ekspozycja jest odcięta od miasta z jednej strony torami kolejowymi a czas z dziećmi spędza się w ulicznym hałasie i smrodzie spalin najbardziej ruchliwej trasy w centrum miasta. Wielkie parowozy i wagony są ściśnięte jak sardynki w puszce tak, że nawet nie ma jak zrobić atrakcyjnych zdjęć a dodatkowo stoją na tle brzydkiej śródmiejskiej zabudowy.
Kluczowe pytanie do władz Muzeum, Ministerstw gdzie zlokalizować Muzeum by miało najatrakcyjniejszą formę, przyciągało turystów z całego kraju i zagranicy, zarabiało najwięcej pieniędzy. Najlepszą odpowiedzią jest całkowite zlekceważenie oferta dot. Bielan. Ani Dyr. Ruszczyc ani nikt z władz miasta, ministerstw, władz państwowych nawet nie obejrzał 2,5 ha hali nie mówiąc o rozpoczęciu rozmów z Arcelor Mittal a w publicznej debacie lokalizacja na Bielanach jest marginalizowana i lekceważona. Od ponad dwóch lat jest lekceważona koncepcja podniesienia rangi muzeum przez zlokalizowanie obok siebie ekspozycji Muzeów Kolejnictwa oraz Techniki i Komunikacji miasta Warszawy, mimo, że Dyr. Muzeum Techniki Jasiuk publicznie deklarował przeniesienie całej ekspozycji Muzeum Techniki na Bielany. Atrakcyjność dla zwiedzających sąsiadujących obok siebie kolekcji zwiększyłaby różnorodność kolekcji i przełamała obecną monotematyczność oraz w sposób oczywisty poprawiłaby kondycję finansową wszystkich podmiotów. Wtedy zwiedzający obejrzałby parowóz, zabytkowy samochód, zabytki techniki z ubiegłego wieku. Niestety decydenci nabrali wody w usta.
Dyrekcja Muzeum Kolejnictwa lekceważy ofertę Bielan przyrównując ją do zastępczych propozycji które na odczepnego składała im PKP. Tymczasem miejsce na Bielanach wyszukali mieszkańcy Warszawy kochający zabytki techniki, inicjatywę poparły władze dzielnicy, a pozytywnie potencjał rozwojowy tego miejsca ocenili eksperci, pasjonaci techniki kolejowej i społecznicy. Niezwykle ciepło do lokalizacji muzeum w tym miejscu odnosi się właściciel terenu i budynków czyli władze koncernu Arcelor Mital zarówno z oddziału Warszawa jak i centrali w Londynie.
4. Kto jest sojusznikiem a kto wrogiem
Muzea techniczne są rozproszone, nie potrafią głośno krzyczeć o pieniądze, lobbować u władz państwa
i samorządu, mobilizować i integrować wokół siebie opinii społecznej. Stroną do rozmowy o zachowaniu dziedzictwa historii technicznego w Polsce są agendy Państwa Polskiego a więc Rząd, ministerstwa i jego agendy a największym sojusznikiem świadomi wagi problemu obywatele tego kraju. Tymczasem w samym centrum stolicy 37 milionowego państwa na obszarze paru hektarów urzęduje sobie od wielu lat zapyziała placówka muzealna która nie płaci nikomu za użytkowanie cudzego gruntu i uważa że jest to stan normalny i prawidłowy. Proszę państwa, za sprawą Muzeum Kolejnictwa wrócił do nas komunizm w najczystszej postaci.
5. Wzory nowoczesnego muzealnictwa ze świata czy zapyziały skansen polskiego niedacznictwa
Przez ostatnie lata Muzeum Kolejnictwa nie promuje wzorów ze świata jak funkcjonują takie