Dodaj do ulubionych

Prawo ojca

IP: 195.205.170.* 17.10.07, 14:04
Czytam i nie rozumiem czegoś?Ja mam oddać swoje dziecko mojemu
byłemu bo przyszły tendy skądś tam, kolejna moda, bo "trędi" być
fajnym tatusiem?Moja historia: rozwódka, mamy synka,jest ze mną, nie
wyobrażam sobie życia bez niego.Moja ciąża to wpadka, jego reakcja?
ojca-rozpacz i dramat, a ja płakałam ze szczęścia,zapadała decyzja o
ślubie. On mieszkał 140 km ode mnie, sama przeszłam cięzką ciązę,
prawie całą w szpitalu,nosiłam to maleństwo pod sercem,leżałam
twardo by nie stracić dziecka,ojciec pojawił się w szpitalu...raz w
ciągu 3 miesięcy,mały się urodził,miał już pół roku gdy
zamieszkaliśmy razem z mężem, w nocy wstawałam tylko ja,on-zmęczony
musiał się wyspać,nawet jak wróciłam do pracy nie wstawał i nie
pomagał ja sama chodziłam na spacery,dbałam o dziecko,weekndy-
jeździł na studia podyplomowe by mieć lepszą pracę, ja byłam z
małym, wracał z pracy wieczorem,a tak naprawdę to nie z pracy,
najpierw była przyjaciółka z pracy, poźniej 17-latka, poźniej zmiana
pracy i awans-kolejna kochanka, wracał i wcale mu dziecka jego
obecności nie brakowało, bo jak wracał...mały spał.Nie wytrzymałam
tych poniżeń, złożyłam pozew o rozwód, płaci mi na obecnie 6-letnie
dziecko 600 zł-zarabia ok. 7 tys.Nie utrudniam mu kontaktów z małym,
ustaliliśmy ze mały spędza weekendy co drugi u niego, pytałam się o
dodatkowy dzień w tygodniu, ale powiedział ze nie ma czasu.Oprócz
tych 600 zł i tych wizyt w miesiącu nic go nie obchodzi, ja
autobusem dowożę dziecko na treningi na basenie ok. 20 km, tatuś ma
samochód, prosiłam nie raz, jedź z małym choć raz, zawsze coś mu
wypada ważnego, wyjazd do lekarza,powiadomiłam go o terminie, nawet
nie zaproponował pomocy.Wziełam urlop by jechać z małym, to ja MATKA-
nie mam czasu by się dokształcać, nie mam mozliwości pracy w
nadgodzinach, nie mam praktycznie chwili dla siebie. Wszystko byłoby
dobrze, dawałabym sobie radę, ale on zabiera syna i opowiada mu ze
rozwiedliśmy się bo mama tatusia wyrzuciła, mały wraca z agresją do
mnie. To boli, a próbowałam rozmawiać, wychowajmy dziecko wspólnie,
przecież on jest nasz. Przestałam pisać co u małego, jak sobie
radzi, bo on i tak nie zainteresuje się. Wniosłam o podwyższenie
alimentów o 200 zł z uwagi na koszt dojazdu na treningi od tego
roku, na opłaty za trening i mały poszedł do zerówki i wybuchła
bomba, tatuś nagle oburzony, i wyliczył ze on tez ponosi koszty
dziecka dodatkowo, bo utrzymanie syna przez 2 weekendy w miesiącu(5
dni) to 400 zł miesięcznie, a pozostałe 25 dni?ile?I teraz walczy o
to bym oddała mu syna, bo niby ma lepsze warunki finansowe i
mieszkaniowe, a ja mieszkam z dzieckiem w 2 pokojowym
mieszkaniu,niby nie ma czasu, ale powiedział ze jak będzie wracał z
pracy to wynajmie opiekunkę.Uzasadnił to tym, ze on na mnie płacić
nie będzie i mnie utrzymywać. Z góry mówię, nie oddam swojego
dziecka nikomu, bo to najcenniejsze dla mnie, bycie z małym,
wychowywanie go.Nie zabraniam też spotkań z ojcem małemu, boję się
jednak, że któregoś dnia przekupi dziecko prezentami, staram się
więc wpoić małemu wartości ze rzeczy materialne są niczym, a
człowiek, miłość, rodzina to największe wartości, ale czy mi się uda?
Nie chcę już od niego żadnych alimentów, wolę pracować na 2 etaty,
załatwiłam sobie dodatkowe zajęcie, będę siedzieć w nocy i robić
korale, to nic ze będę spała po 2 godziny, ważne by syn był ze mną,
ja go chciałam, nie ważne było dla mnie ze muszę cierpieć i leżeć w
ciąży, że zawaliłam w pracy możliwość awansu,jestem młoda dam sobie
radę jak tylko troche będzie samodzielny,nie ważne ze nie mogęwyjść
na spotkania z przyjaciółmi, że wolę iść z małym na rower, nie
ważne, nic nie jest ważne tylko jedno, wiem, że tylko matka jest
zdolna do rezygnacji z wielu rzeczy dla dzieci. A moda, trendy, nowe
tendencje? niedawno się mówiło, że najzdrowszy model rodziny to
pełna rodzina, a teraz? nowy model rodziny, za pare lat znów
najnowsze badania psychologiczne dowiodą ze to matka jest dla
dziecka kimś najważniejszym i tak dalej. Mówiło się też, że ojciec
to nie ten który spłodzi, ale ten który wychowa i po prostu jest
blisko, ja mam ojczyma, i on jest dla mnie prawdziwym ojcem, mój
biologiczny po rozwodzie spotykał się ze mna tylko po to by wypytać
kto bywa u mojej matki, dziecko po latach dopiero rozumie pewne
rzeczy, ale czasami jest za poźno. Mojemu ojczymowi dopiero 5 lat
temu powiedziałam ze jest moim ojcem i popłakał się ze wzruszenia,
wiem ze naprawdę mnie kochał mimo ze wymagał. A prezenty od ojca
biologicznego? już ich dawno nie ma...
Nie oddam mojego dziecka nikomu....
Obserwuj wątek
    • Gość: mama Re: Prawo ojca IP: 195.205.170.* 17.10.07, 14:17
      Chcę jeszcze dodać, że ojciec sam dobrowolnie wyprowadził się z
      domu,ja chciałam terapii małżeńskiej, podejrzewałam go o
      niedojrzałość emocjonalną, seksoholizm, ratowałam rodzinę do
      końca,ale samej nic się nie da zrobić jesli brak chęci drugiej osoby.
      Dlaczego mam ponosić konsekwencję rozwodu, ja i mały?skoro nic
      nikomu nie zrobiłam.
      Nie oddam mojego dziecka nikomu, a badania psychologiczne mam gdzieć
      i wszelkie mody z Angli, USA i innych krajów, ojciec małego gdyby
      chciał mógłby widywać go częściej,a mi bardzo by pomógł gdyby
      jeździł z nim na treningi, ale widocznie tylko fajnie jest
      skrzywdzonym tatusiom pisać o modach i trendach niż dotrzymywac
      słowa i brać udział w życiu dziecka mimo rozwodu.
      • Gość: Ava Re: Prawo ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.10.07, 17:51
        Całkowicie się z tobą zgadzam.
        • Gość: pawel71 Re: Prawo ojca IP: 217.96.21.* 20.10.07, 13:05
          Witam Panie, widzę że podchodzicie do sprawy bardzo stereotypowo
          podobnie jak sądy w sprawach opieki nad dziećmi. Jestem ojcem dwójki
          dzieci, i "walczę" w sądzie z ich matką o opiekę na nimi. Moja -
          jeszcze żona - teraz kiedy rozwodzimy się, przypomniała sobie że one
          wogóle istnieją, że potrzebują czułości, miłości... Zona mnie
          zdradziła, większość swojego wolnego czasu poświęcała 'jemu'. Jeden
          telefon - sms, i już musi wyjść na chwilę która trwała kilka godzin,
          potrafiła wyjść na cały dzień a nawet wracała na drugi dzień. A ja w
          domu z dziećmi. Teraz wiem wszystko jak i co, wtedy kryła się
          skutecznie i jak to z reguły bywa wszyscy wszystko wiedzą a
          zainteresowana osoba czyli ja dowiaduję sie o wielu sprawach na
          końcu kiedy jest już za późno. Dzieci płakały wieczorami bo nie ma
          mamy a ona w hotelach bawiła się z kochankiem. A ten facet to typowy
          babiarz sam ma żonę i nastoletnie dzieci, grubszy portfel i lepszy
          samóchód niż ja. Wcześniej miał inne i po niej są inne a ona naiwna
          dała się wykorzystać i dalej naiwnie wierzy że on zostawi rodzinę
          podzieli firmę i będzie z nią. Żenada! Moja jeszcze żona nie pracuje
          od dawna i jakoś nie ma zamiaru iść do pracy. Ja od 10 lat
          prowadziłem finanse naszego domu. zakupy opłaty, kredyty, pożyczki
          itp. Gotowałem, sprzątałem, prałem... Ona malowanie paznokci i
          namaszczanie ciała aby ładnie wyglądało. Ohyda. Ale zawsze wg niej
          byłem skąpy bo nie chciałem jej dać pieniędzy, byłem nierobem bo jak
          byłem zmęczony po kilkunastu godzinach pracy to nie chciałem np.
          poodkurzać mieszkanie. Jak pracowała to swoje wydawała tylko na
          siebie i jeszcze żądała odemnie kieszonkowego bo ja więcej
          zarabiałem od niej. Powtarzałem jej że w wydatkach pierwsze są
          dzieci a pózniej ona. Nie rozumiała że konto jest puste, że nie
          opłaciłem wszystkich rachunków. Ty jesteś żmija, żyd bo nie chcesz
          mi dać! Dzieci są za mną a szczególnie syn który mi cały czas
          powtarza - tatusiu kocham cię - lecz tych słów nie wypowiada do
          swojej matki. Córka jest i za mna i za matką i to ona najgorzej to
          wszystko przechodzi. Bawię się z dziećmi, zabieram na różne
          wycieczki, na basen, do lunaparku. Latem jeżdzimy we trójkę na
          rowerach zimą zabawa na sankach itp. Ale matka nie była i nie jest
          zainteresowana aby być wtedy ze swoją rodziną. W ubiegłym roku ona
          złożyła pozew o rozwód z orzeczeniem mojej winy. Pnieważ jestem nie
          grzeczny, nie zaspakajam potrzeb rodziny(???) Bzdura, moje
          wyjaśnienie do jej pozwu - zdrada, podparta świadkami, faktami.
          Kobiety, jak by zareagował wasz facet gdyby pod wasz dom podjechała
          żona waszego kochanka i na oczach sąsiadów pobiła was, nawyzywała od
          najgorszych. Weszła do waszego domu i zrobiła to samo na oczach
          waszej teściowej (która pilnuje bezinteresownie dzieci od rana do
          wieczora) i waszych dzieci. Zapewne wielu spakowało by rzeczy i za
          drzwi, rozwód pewny. Nikt nie jest idealny i nie ma takich związków,
          ale są granice których się nie powinno przekraczać. Ja wybaczyłem i
          nie chciałem tego rozpamiętywać, kochałem ją i chciałem mimo to
          ratować ten związek. Nie miałem 100% dowodów że to zrobiła,
          tłumaczyła że nic się nie wydarzyło a ta sytuacja to pomyłka.
          Niestety nie udało się, ona nie ma własnego zdania, cały czas daje
          sobą manipulowć. Teraz jesteśmy po pierwszym spotkaniu w RODK-u i
          jak się spodziewałem to ona jest super matką, która najlepiej dba o
          dzieci. Nie istotne było to że syn nie chce być z matką że bardziej
          kocha tatusia, córka chciała aby rodzice byli razem. Stwierdzili że
          nie ma silnej więźi emocjonalnej między dziećmi. Więc dlaczego
          dzieci mają być karane za to że bardziej kochają tatę niż mame.
          Obecnie ona żyje z zasiłku pielęgnacyjnego dziecka i z alimentów na
          dzieci. Mieszka ze mną więc nie ponosi kosztów utrzymania
          mieszkania. Dzieci ubiera w ciucholandzie a sama idzie do butików i
          co miesiąc zmiana w wyglądzie zewnętrznym. Pytam - dlaczego ja muszę
          udowadniać że jestem dobrym odpowiedzialnym ojcem, stać mnie
          finansowo i emocjonalnie wychowywać dzieci a matka z urzędu ma
          przyznawane dzieci, nikt nie sprawdza jaka jest jej sytuacja
          materialna, czy jest emocjonalnie do tego przygotowana po tym co
          zrobiła. Teraz będzie na moje żądanie drugie badanie w RODK-u ale w
          innej miejscowości. Powiedziałem jej że nie poddam się bez "walki".
          Co dalej będzie, nie wiem. Ja kocham moje dzieci od urodzenia, one i
          moja żona były mi najważniejsze w życiu. Teraz kiedy jest sprawa o
          dzieci ona strasznie je adoruje, nawet jak wychodzi z domu to
          potrafi je ucałować na dowidzenia. A wiecie o co w tym wszystkim
          chodzi, kasa to jest dla niej najważniejsze. Dlaczego nie szuka
          pracy, a sąd nie interesuje że nie ma środków do życia, warunków
          mieszkaniowych. (mieszkanie jest moje i po całej sprawie ze względu
          że ona nie ma zamiaru się wyprowadzić, wnoszę pozew o eksmisję)
          Przykre ale prawdziwe, fakt że wiele błędów popełniłem, każdy jakieś
          popełnia ale ona zamiast mi je wytknąć wykorzystała je przeciwko
          mnie a dla swojego dobra. Coż warta jest kobieta-matka która nie
          potrafi poświęcić się dla dzieci, jedyne co zrobiła to poświęciła
          dzieci dla własnego dobra. Ogólnie jest bardzo perfidna, pazerna
          dąży do celu po trupach. Złożyła na policje doniesienie że sie
          znęcam nad rodziną. Bzdura, jeżeli tak faktycznie miałoby być to
          czemu dzieci wolą być ze mną niż z nią. Dla niej wszystkie chwyty
          dozwolone, nie istotne że ktoś cierpi ważne aby ona uśmiechnięta
          chodziła. Wiele bym mógł jeszcze o moim życiu z tą kobietą którą
          kiedyś bardzo kochałem a teraz nienawidzę pisać, ale kogo to
          interesuje.
          Kobiety - matki nie oceniajcie wszystkich mężczyzn - ojców jedna
          miarą, bo nie wszyscy są tacy, a i Wy też do ideałów nie należycie.
          Pozdrawiam
          pawel71
          • Gość: mama Re: Prawo ojca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.07, 13:18
            Nieprawda Pawle że stereotypowo, podchodzę ze swojego piunktu widzenia, a ty ze
            swojego, u cibie żona to nie prawdziwa matka, jak piszesz. a ja jestem prawdziwą
            matką gotową oddać za dzieciaki zycie.Nie oceniam wszystkich ojców,oceniam
            jednego i twierdzę że nie oddam dzieci nikomu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka