Gość: Rafał
IP: *.icm.edu.pl
27.11.09, 18:07
W ten sposób przed nudnym disneyowskim filmem, który chciało obejrzeć
dziecko, bo koledzy też oglądali, jesteśmy katowani jeszcze nudniejszym
ściekiem reklamowym. Przecież bilety kosztują krocie, czy właściciele kin
muszą nas nie tylko wydusić jak cytrynę, ale jeszcze kopnąć? Staram się
więc omijać te dworce śmierdzące tłuszczem i ogłuszające źle ustawiona
głośnością. Na szczęście są jeszcze kina do oglądania filmów. W
Warszawie - np. Kino-lab.