Dodaj do ulubionych

Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę

    • Gość: Konkret Idzie w szarą - to świadczy o zaradności. IP: *.aster.pl 23.02.10, 19:55
      Młodzież nie zamierza biernie oddawać temu złodziejskiemu państwu zarabianych
      pieniędzy. Niech się rządzący przyzwyczają, że z młodym pokoleniem lekko nie
      będzie. Gadki "trzeba zacisnąć pasa" nikt nie łyknie. Co najwyżej ostatni
      zgasi światło.
    • Gość: waboo Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.vlan396.dengo.lubman.net.pl 23.02.10, 20:06
      chcą nas za 1000 zł zrobić niewolników bez godności i marzeń - i niby mamy
      jeszcze za to całować ich po rekach i dziękować, że żyjemy - to nie jest niska
      świadomość - to jest ewolucja - a ewolucja z reguły nie pozwala doprowadzać
      się nam do samowyniszczenia
      • Gość: Chlopanszczyzniany Re: Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.15-3.cable.virginmedia.com 23.02.10, 20:24
        "Niepodejmowanie pracy za jałmużnę i przemieszkiwanie z rodzicami,
        jest racjonalną decyzją ekonomiczną, w obliczu tego nowego rodzaju
        polowań na niewolników, jaki się wytworzył w Polsce."

        To nawet nie jest juz kwestia, ze w Polsce doprowadzono to do granic absurdu,
        tylko tego, ze tak wyglada wlasnie dzisiejszy kapitalizm. Nowoczesne
        niewolnictwo pod przykrywka wolnosci. Wspolczesnemu kapitalizmowi blizej
        znacznie do dzikiego Zachodu niz cywilizacji.

        Polecam film Michaela Moore'a "Capitalism - A love story".

        I nie pracujcie za 1000 miesiecznie. Niech system padnie, a nie zeruje na
        naszych mlodych cialach i umyslach, i marzeniach.

        Zbudujemy lepsza przyszlosc.
    • Gość: OperatorWalca Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.xdsl.centertel.pl 23.02.10, 20:20
      ciekaw jestem czy autor tego artykułu gdyby teraz zwolnili go z pracy
      poszedłby pracować za tysiaka.... niech sam odpowie sobie na pytanie... jeśli
      wszyscy pracodawcy podeszli by do tematu uczciwie i dali młodym zarobić jestem
      przekonany ze za 1500 statystyki poszły by diametralnie w górę... tym czasem
      bardziej zaradni młodzi ludzie pracują już dla innych firm poza granicami
      naszego kraju...
      • Gość: :D Re: Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.chello.pl 23.02.10, 21:45
        autor jest na stazu dopiero, czeka na ruch na forum, może to będzie przesłanką
        (generowana klikalność)do zatrudnienia (czasowego oczywiście)...
    • Gość: b. Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.aster.pl 23.02.10, 21:06
      pracować zacząłem, gdy miałem 18 lat - wakacyjnie, jeszcze w LO. Po
      skończeniu LO od razu zacząłem pracę w restauracji jednocześnie
      robiąc też praktyki w gazecie, potem łączyłem pracę ze studiami
      dziennymi - jakoś mi się udawało. Można, jak się chce.

      Ale znaleźć dobry staż, który umożliwi zaistnienie w branżach
      "ambitniejszych" niż np. gastronomia jest niezwykle trudno -
      pracodawcy oczekują statusu studenta i dyspozycyjności np. od pon. do
      pt. od 9. do 17. - tego zrobić się nie da o.O
      • fine_inc Re: Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę 23.02.10, 23:26
        Czasy liceum to praca sezonowa w rolnictwie. Na wakacje zawsze trochę jest.
        Studia - naprawa komputerów. Też wystarczająco na różne wydatki. Po studiach
        praca w urzędzie państwowym. Doświadczenie zawodowe za marne grosze - tzw. staż.
        Ukończony bo na to stanowisko już jest w kolejce wystarczająca liczba "taniej
        siły roboczej po studiach". Kolej na pracę w przedsiębiorstwie prywatnym - dwa
        lata pracy na dwóch stanowiskach. Dojazd 40km dziennie. Wynagrodzenie 1230zł;
        Praca zakończona z brakiem wynagrodzenia za ostatnich parę miesięcy. Jak uzyskać
        zaległe wynagrodzenie skoro właściciel firmy się "ulotnił". Zasiłek plus
        korepetycje - co daje łączną sumę 1000zł;
    • a.spalkowski KIEDY? pytam się KIEDY !!!??? 23.02.10, 21:25
      Gratulacje dla młodzieży - nie dać się wrobić!!! tak trzymać !!!
      Wszyscy pracodawacze chcą szkłem d..ę utrzeć ! śmierć frajerom - niech
      sami za...ą za te pieniądze!
    • Gość: gość Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.chello.pl 23.02.10, 21:39
      to co piszecie to jest ciekawe, bo akurat dzisiaj podano w tvp, że bezrobocie
      wzrosło, że zwolniono znowu ludzi w kolejnych zakładach a z tego wynika, że
      ludziom nie chce się pracować. tak samo oskarża się młode mężatki że nie chce
      im się rodzić i wychowywać dzieci a to że nie mają bezpieczeństwa socjalnego
      to pestka.
    • xaliemorph Raz 1000zł w Europie ile warte,dwa praca pół etatu 23.02.10, 22:06
      To może zadajmy dwa podstawowe pytania do tego bzdurnego artykułu. Po pierwsze ile jest warty 1000 zł? Bo ja jestem głęboko przeświadczony że tyle co nic. Ceny wcale takie niższe względem europejskich nie są, ba w sklepie często w GBR czy DE możemy kupić coś taniej niż u nas w PL. Jedynie usługi są tam wyraźnie droższe choć to i tak zaczyna się zamazywać. Więc ceny mają na zachodzie Europy 1,5 / 2 razy droższe ale wypłaty są średnio 4 razy wyższe (oczywiście to średnia, bo nie zawsze jest tak różowo, jednakże jest to nad wyraz zauważalna różnica). I teraz dajmy takiemu holendrowi pomieszkać w Polsce za tę marną pensję. Ciekawe czy też tak będzie się rwał do roboty.

      Po drugie u nas praca na pół etatu w zasadzie nie istnieje. To nie jest tak jak za granicą gdzie uczeń / student może łatwo pogodzić naukę z zarobkami gdyż znajduje pracę na pół etatu i tak czasowo jest to do osiągnięcia. U nas w Wolsce pół etatu nie istnieje poza emerytami, a wszelkie stanowiska pracy na pół etatu są w większości wirtualne gdyż na umowie jedno a w rzeczywistości jest to zupełnie co innego (czyli równe pełnemu etatowi) Oczywiście jest to patologia tycząca się głównie rejonów z większym bezrobociem. W tym momencie student nie jest w stanie znaleźć pracy i godzić jej ze studiami bo jak na pierwszych 3 latach mechaniki czy medycyny godzić studia z jakąkolwiek pracą a co dopiero pełnym etatem? A czego WOLSCY pracodawcy żądają? Tylko pełen etat plus jeszcze pełna dyspozycyjność. Wolą dowalić pracownikowi nadgodziny niż zatrudnić kolejnego na pół etatu. Oczywiście wynika to z niesamowitego klina podatkowego jaki nakłada państwo na pracodawcę. Innymi słowy państwo kara za to że dajesz mu dochód swoją pracą. Paranoja.

      To są główne powody bezrobocia u młodocianych a nie jakieś dyrdymały. Dziwne że za granicą normalni młodzi (czyli nie zdemoralizowani pomocą społeczną mahmuci z wielodzietnych rodzin) sami się garną do roboty i pragną jak najszybciej być na swoim. U nas państwo kara za to więc jest jak jest.

      BTW państwo należy okradać, skoro ono nas okrada na każdym kroku.
      • Gość: qwerty Otóż to! IP: 195.82.180.* 23.02.10, 22:34
        Oczywiście wynika to z niesamowitego klina podatkowego jaki nakł
        > ada państwo na pracodawcę. Innymi słowy państwo kara za to że
        dajesz mu doch
        > ód swoją pracą
        . Paranoja.

        Zauważ zależność - im bardziej próbujesz być niezależny i
        samowystarczalny tym bardziej państwo cię gnoi.

        Zależność jest bardzo logiczna, jak nie potrzebujesz socjala,
        "darmowej" służby zdrowia, zasiłków, rent itd. to uważniej
        przyglądasz się temu co obiecują politycy. A jak jesteś w dołku
        życiowym to zrobisz wszystko żeby przetrwać i zaufasz każdemu kto ci
        powie że cię z niego wyciągnie.
    • Gość: ekonom recepta IP: *.wroclaw.mm.pl 23.02.10, 22:24
      Państwo, czyli gospodarkę mamy taką jakich mamy polityków, a polityków mamy takich jakie mamy społeczeństwo. Niby wszyscy wiemy co jest hamulcem rozwoju gospodarczego tylko nikt z tym nic nie robi.
      Podam tylko najistotniejsze elementy , których poprawa przyniesie natychmiastowy efekt.
      1: Wychowanie w domu:
      a) Wartości społeczne są WAŻNIEJSZE niż wartości rodzinne, (grupowe, związkowe,partyjne i inne plemienne). Gdzie jest kościół?
      b) wpajanie od najmłodszych lat, że najważniejszymi cnotami są uczciwość,prawdomówność i odwaga.
      c)każdy odpowiada za swój los (za załatwienie pracy nie odpowiada mamusia , tatuś, wójek lub ciocia)
      e)wpajanie dyscypliny i odpowiedzialności społecznej
      2:Edukacja
      a)przedmioty ekonomiczno-prawno-gospodarcze uczone od podstawówki, a właściwie w formie gier i zabaw od przedszkola. Nasze społeczeństwo ma ciągle mentalność komunistyczną. To co jest teraz -jakieś wychowanie obywatelskie- to paranoja
      b)profilowanie,w zależności od uzdolnień już od najmłodszych klas
      c)precyzyjne i ostre reguły funkcjonowania szkolnictwa wyższego. Prywatne szkoły wyższe są totalną porażką. Kto tam studiował to wie:)
      d)odpłatność za studia wyższe z możliwością uzyskania odp.kredytu, stypendium naukowego lub sportowego
      e)rozwijanie szkolnictwa zawodowego
      3.Gospodarka -prawo:
      a)reforma związków zawodowych -utrzymują się tylko ze składek. W 1 firmie nie wiecej niż 3.
      b)likwidacja KRUS
      c)Likwidacja OFE(otwartych funduszy emerytalnych)-teraz to jest cyrk. Konta ofe powinny natychmiast trafić do największych banków. W ten sposób pieniądze zasilałyby bezpośrednio gospodarkę.
      d)zniesienie wszelkich przywilejów emerytalnych
      e)zniesienie koncesji, licencji i innych ograniczeń uprawiania działalności gospodarczej
      f)zdobywanie uprawnień zawodowych tylko poprzez egzaminy państwowe
      g)ograniczenie immunitetów
      h)wydzielenie "sądów gospodarczych", kóre zajmowałyby się tylko odzyskiwaniem należności i upadłościami
      i)wprowadzenie odpowiedzialności indywidualnej(finansowej) dla urzędników podejmujących nieprawne, lub niemerytoryczne decyzje.
      j)likwidacja podatku dochodowego. Tu mamy paranoję polegającą na tym, że Państwo wypłaca pensję od, której pobiera podatek. Istny cyrk.
      k)ujednolicenie stawek podatku vat
      i)podatek vat od każdej działalności
      j)możliwość wystawiania rachunku(faktury) przez każdą osobę fizyczną.
      k)pensje w podmiotach kontrolowanych przez państwo i JST na poziomie 0,6-0,7 płacy w sektorze NAPRAWDĘ prywatnym. Najlepsi niech produkują dochód zamiast go przeżerać i dekować się w urzędach
      l)znieść solidarność dającego i biorącego łapówkę. Winny jest zawsze biorący.
      ł)wpłaty na zus - w przypadku małej działalności gospodarczej - uzależnione od przychodu. Poniżej pewnego progu pzrychodów powinny być zerowe. Teraz to jest forma grzywny. Chcesz być "biznesmenem" PŁAĆ co miesiąc 850zł. Chce powiedzieć, że każda OBOWIĄZKOWA wpłata jest formą grzywny czyli straszakiem. Przykład: maluje obrazy, 10 w roku. Mieszkam na wsi(ale nie jestem rolnikiem) i nie potrzebuję wielu środków. Z ich sprzedaży mam ok 12 tysięcy. 1000/m-c mi wystarczy. Nie! Bo zus wyniesie 12x800=10200. czyli muszę uciec w szarą strefę, lub umrzeć z głodu. I tak wygląda zachęta do otwierania własnej firmy.
      m)ujednolicenie odpowiedzialności wobec prawa dla wszystkich podmiotów.Dlaczego Banki lub skoki są uprzywilejowane?
      n)Budżet państwa to rzecz święta. Należy bezwzględnie zlikwidować wszelkie dziwne podmioty pożerające publiczne pieniądze i inne jednostki poza budżetowe pochłaniające środki "na boku"
      o)Pod szczególnym nadzorem powinien być obrót gruntami. De facto należą do nas wszystkich. Bezwzględnie wprowadzić podatek "spekulacyjny" gruntami. Ziemia ma być uprawiana zabudowana. Jeśli ktoś kupuje działkę budowlaną i przez 15 lat nic na niej nie buduje to nich płaci potężny podatek. Do 2 lat nie płaci nic, a później duży z silną progresją. Podatek powinien dotyczyć wszystkich podmiotów. Niewątpliwie wpłynęłoby to na spadek cen gruntów. Chłopie, dostałeś za darmo od komuny ziemię a teraz sprzedajesz ją za miliony bo ci się należy? Ajak ktoś chce być kapitalistą to musi wybudować fabrykę.
      5) Polityka
      a)likwidacja senatu (dziwoląg)
      b)likwidacja dotacji partyjnych za dostanie się do sejmu-oczywiste
      c)ordynacja jednomandatowa
      d)likwidacja urzędu prezydenta
      e)likwidacja KRRT

      Na razie tyle


    • Gość: bashy Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.perr.cable.virginmedia.com 23.02.10, 22:30
      Jest przecież tyle wolnych zawodów.

      Diler, meliniarz, paser, fałszerz, alfons, złodziej, prostytutka, oszust, grower, porno-aktor, lichwiarz, przemytnik, szantażysta, bimbrownik... Nawet nie wiecie ilu ludzi z PL pracuje w tych zawodach. W całej Europie, rzecz jasna. Po wejściu do Unii pojawiły się możliwości o jakich nie marzyliśmy. Zarabiasz nieliche pieniądze w ogóle bez oglądania mord polskich pracodawców. A wy tu smęcicie o jakichś śmiesznych "pracach" za 1000 zł w tym straszliwym kraju.
      • paolo74 Dokładnie! I nawet można mieć etat z ZUS-em. 24.02.10, 03:27
        Przecież te zawody można z powodzeniem wykonywać pracując jednocześnie w Policji, czy Straży Miejskiej (choć tam bez układów ciężko się dostać). Wtedy kieszonkowe i ZUS masz z etatu, giwerę masz służbową, a robisz w swoim fachu za prawdziwe pieniądze.
    • lewus42 Robię za tysiaka,ale funtów! 23.02.10, 22:42
      Witam,co prawda nie łapię się w przedział wiekowy 15-24,bo mam już 27 lat,ale
      podzielę się swoją historią jako przykładem mało aktywnego zawodowo młodego
      Polaka:urodziłem się niestety ze zbyt wysokimi ambicjami i rozwiniętym
      ego,dlatego postanowiłem w wieku 12 lat,że nie będę się obijał na podwórku
      tyle co koledzy(co nie znaczy że na nim nie bywałem) i zainwestuję w siebie
      poprzez zdobycie wiedzy i wykształcenia. Albo miałem szczęście albo wrodzoną
      inteligencję,gdyż kolejne lata przyniosły świadectwa z paskiem,wygrane
      olimpiady zarówno z języka polskiego(sukces indywidualny) jak i koszykówki i
      siatkówki(sukces grupowy). Po zdaniu matury i egzaminów na studia(bo za moich
      czasów jeszcze uczelnie je przeprowadzały) zacząłem z wielką energią studia na
      jednym z państwowych uniwersytetów(niestety na wydziale humanistycznym). Tutaj
      pasków już nie było,ale udało się zdobyć stypendium. Cały czas mówiłem
      sobie,że warto się poświęcać jednocześnie patrząc na kolegów po mechaniku czy
      gastronomie ,którzy chwalili się pierwszymi wypłatami,autami itp. Jako że też
      poczułem pociąg do mamony, to co roku zamiast wakacji wybierałem się na Wyspy
      po funciaki. Od III roku studiów(dziennych) w czasie roku akademickiego też
      podejmowałem kolejne prace(McDonalds,kebab,linia produkcyjna,Tesco), aby po
      studiach ktoś mi nie powiedział,że nie mam żadnego doświadczenia. Pózniej była
      praca magisterska,obrona,dyplom,pół roku szukania pracy w zawodzie
      wyuczonym,staż z urzędu pracy(6 miesięcy za 600 zł)w zupełnie innej
      branży,później kursy dokształcające,przygoda z pracą w szkole średniej.Kończę
      już powoli ten wywód,dodając że w końcu poddałem się,miałem dość marnych
      zarobków,mieszkania z rodzicami i chorej atmosfery w każdym z miejsc mojej
      pracy.Od ponad roku jestem w UK, pracuję fizycznie(co nie znaczy że ciężko), w
      firmie mnie chwalą za pracowitość, dostałem małą podwyżkę,ale nie
      motywacyjną,bo motywacją dla mnie jest to że pracuję w zdrowej atmosferze i
      jestem doceniany za swój wysiłek.Historia pewnie jedna z wielu,więc nie
      dziwcie się rodakom że za 1000 zł nie chcą pracować!ps.tylko szkoda mojej
      młodości spędzonej przy książkach..chociaż może nie,bo to co moje to moje;)
      • Gość: bolek Historia jakich wiele niestety... IP: *.adsl.inetia.pl 23.02.10, 23:14
        Polska to bardzo chory kraj. Kiedyś wymówką na bezrobocie był niski poziom wykształcenia, potem że za dużu humanistów, teraz inżynierowie sąbez pracy bo podobno nie ma specjalistycznego kształcenia! To ja się pytam kto przy zdrowych zmysłach oczekuje że jakaś uczelnia będzie otwierała kierunki na wszystkich najwęższych specjalizacjach ? ? Na studiach się studiuje i chodzi o to aby zdobyć możliwie najszerszą wiedzę a specjaliacja to melodia przyszłości która w dużej mierze leży po stronie pracodawcy. Niestety w Polsce nie ma takiej kultury organizacyjnej jak na zachodzie że pracodawca inwwestuje czas i pieniądze w jego rozwój i naukę przy okazji wiążąc go z firmą i torząc dobrą atmosferę. U nas ideałem byłby świetnie wykształcony w ścisłej specjalizacji pracownik (czyli np. po kierunku "kotły grzewcze aklumulacyjne", "handel odzieżą dżinsową" itd.) najlepiej z kilkuletnim stażem pracy w tej branży posiadający jednoosobową dziłalnośc gospodarczą chętnie zostający pogodzinach i cieszący się z pensji na poziomie 2tyś wypłacanej co miesiąc z kilku-kilkunastodniowym opóźnieniem. Oczywiście bezkrytycznie wykonujący wszystkie polecenia przełożonego, niedomagający się żadnej podwyżki i zatroskany o los firmy, a w czasach kryzysu chętnie rezygnujący z częsci swojego wynagrodzenia.
        Niestety takich czasów człowiek dożył że trzeba powiedzieć sobie jasno... to i tak cud że w Polce wskaźnik wydajności bliższy jest europejskiemu podczas gdy poziom płac bliższy temu z 3 świata.
    • Gość: madry Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.adsl.alicedsl.de 23.02.10, 23:01
      I maja racje. Z kazdego glupka, ktory robi, zbiera bogacz 50% zysku, wiec niech bogacze robia za tysiaka.
    • Gość: zosia na wrotkach Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: 195.117.239.* 24.02.10, 00:07
      jaa też mi rewelacja:) tysiak wynosza opłaty i podatki, wcale sie
      nie dziwię,najtańsze piwko 5 zł jedna imprezka 6 piwek=30 zł pół
      dniówki, żałosne, ja tam juz bojkotuje tych sprzedawczyków i
      bojkotije wybory, by ustawiac prawdziwych nierobów:) pozdrawiam
      wszystkich co pie... wyzysk :)
    • Gość: zaza Denne pismaki z Gazety Wybiórczej. Ot co. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.10, 00:50
      Denne pismaki z Gazety Wybiórczej. Ot co.
      Najlepiej żebyśmy wszyscy łazili na 2 letnie bezpłatne praktyki i jeszcze
      dziękowali kretyńskim firmom za to że możemy włazić im w dupę.
      Niech szanowny pseudointeligenci redaktorek spróbuje się utrzymać za tysiaczka
      najlepiej brutto - wynająć mieszkania (ba jakie mieszkanie -ledwie pokój!),
      opłacić rachunki, jedzenie a i ubrania i środki higieny (a nawet o rozpusto co
      za nieoszczędność - kosmetyki) czasami przydałoby się kupić... To nawet nie jest
      wegetacja. To się nazywa śmierć głodowa.
      Patrząc na to z tej strony decyzja o wejściu w szarą strefę wydaje się być
      niestety najbardziej racjonalna. Taki kraj.

      A Wybiórcza już dawno rozmija się z rzeczywistością. Mocno.
    • phhappy Za tysiaka nie robię,(i na studiach nic nie robię) 24.02.10, 01:48
      Studiuję matematykę w Warszawie na drugim roku. Na koniec tamtego roku zarabiałem lekko ponad przysłowiowy 1000zł,teraz przebiłem 2000 i pnę się do 2500zł(ot dobry pomysł na miejsce i czas wypromowania ogłoszenia). Za rok podwyższam stawkę godzinową i może dociągnę do 3000zł. Ale tak naprawdę to psie pieniądze w porównaniu z przedsiębiorczymi informatykami z mego wydziału UW, którzy zaczynają tak naliczać tylko, że od 3000zł wzwyż.. A po licencjacie najlepsi łapią przedział nawet ponad 6000zł. Cóż czasami dyplom polskiej uczelni(ściślej wydziału) jednak się liczy. Ale cóż wybrałem morderczo ciężkie studia(po 4-5h co dziennie, po nocach bieżącego uczenia, a nie dzień czy tydzień, dwa przed sesją), a nie lichy papier toaletowy z pseudo-uczelni na pseudo-kierunku - i nie mówię tu także ciężkich kierunkach jak filologie czy filozofia, tylko o socjologii, marketingu, zarządzaniu). Ludzie studia to b.ciężka praca, zapie....nie od świtu do późnej nocy, a nie 5-letnie wakacje na koszt rodziców - jeśli nie czujecie trudów studiów, nie czujcie się dotknięci tym, iż te trudności pojawiają się ze znalezieniem pracy za godziwe pieniądze.
      • phhappy Re: Za tysiaka nie robię,(i na studiach nic nie r 24.02.10, 02:00
        A po korepetycjach z matematyki i po licencjacie, przyjdzie czas na prawdziwą
        pracę i pewnie studia zaoczne.
    • paolo74 Dorastałem w PRL i nie chciałbym mieć dziś 20 lat 24.02.10, 03:39
      Wtedy perspektywy wydawały się marne, ale w porównaniu z tym syfem co jest obecnie, to nawet w stanie wojennym przyszłość wyglądała bardziej różowo. W latach 80-tych była odległa perspektywa na mieszkanie, gównaniy samochód, założenie rodziny. Dzisiaj nawet tego nie ma, muszę oddać honor moim dziadkom, którzy odkąd pamiętam powtarzali, że tak dobrze jak w PRL jeszcze nie było, że obalając PRL przywrócimy paskudny system, który oni pamiętali jeszcze z przed wojny, mieli rację.
      • Gość: jaco Re: Dorastałem w PRL i nie chciałbym mieć dziś 20 IP: *.chello.pl 24.02.10, 05:25
        przykro to stwierdzić, ale twoi dziadkowie to kretyni. głupio, że
        ty, młody, powtarzasz takie idiotyzmy.
        • Gość: Ax Re: Dorastałem w PRL i nie chciałbym mieć dziś 20 IP: 213.192.80.* 24.02.10, 08:07
          Mój pradziadek z bidy wywędrował do Ameryki. Nie był w stanie
          utrzymać się z rolniczenia.
          Mój dziadek wrócił do kraju i za PRL wybudował dom.
          Pytanie: jaki dom wybuduję ja, skoro przy obecnej pensji na
          kierowniczym stanowisku moja zdolność kredytowa jest praktycznie
          żadna?
    • Gość: Pollack Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.nycmny.east.verizon.net 24.02.10, 08:58
      Przeczytalem chyba wiekszosc postow i nie moge uwierzyc w to co czytalem. Polscy studenci to banda oszolomow!! Jestescie leniwymi burakami z przerosnietym ego!! "Za 1000 to ja nie robie..." To nie rob! Pod most i lap szczury, studencino z wielkim ego i malym mozdzkiem!! Pol zycia mieszkaja z rodzicami bo przeciez tak najwygodniej, lazic na uczelnie a potem upijac sie w barach albo w parkach i narzekac ze roboty nie ma! Jak nie ma sie kasy to sie pracuje za tyle ile daja zeby tylko pomoc starszym, gamonie!!!
      Nie moge pojac tej mentalnosci polskiego studenta. Wam sie wydaje ze jestescie tacy wspaniali i wszytkowiedzacy ze na starcie maja przed wami czerwone dywany rozwijac? Haahahahaha dostaniecie po dupskach tak ze az milo :)
      Po pierwsze to studjujecie na kierunkach ktore sa g***o warte!! Po cholere sie pchacie na anglistyki, filozofie, marketingi i humanistyczne wydzialy? Obibokow ktorzy pokonczyli te pseudokierunki sa tysiace i rynek jest nimi przepelniony!! Jak nie potraficie tego zrozumiec to w ogole nie pchajcie sie na zadne studia przyglupy!!! Brakuje ludzi ze scislym wyksztalceniem i po takim mozna dobrze zarobic!! Ale trzeba miec mozg ktorego wiekszosci brakuje, za to ego wieksze niz beta osiedlowego dresika. Studia to ciezka praca od rana do nocy!!! Te pseudo studenciny ktore laza na te swoje platne pseudo uczelnie to jest jakis zart! Po co wy tam lazicie? Chyba macie za duzo kasy i nie wiecie co z nia zrobic! To nie jest zachod barany! Jak nie jestes na panstwowej dobrej uczelni to nie pchaj sie na zadna inna!! Od razu wal do Tesco bo tam Twoje miejsce!!
      Mam wielu znajomych po PW i UW (matma, infa) i jeszcze zaden! z nich nie narzekal na brak pracy!! Staze na poczatku II roku prawie bezplatne ale po ukonczeniu szkoly wiekszosc z nich dostawala 5000. Tak moi mili, jak sie idzie na porzadne studia i ma sie leb z mozgiem a nie pusty garnek na szyji to tak sie zarabia w kraju ktorego tak bardzo nienawidzicie. Tylko ze na 200 os. tylko jedna jest w stanie skonczyc taki kierunek, reszta maszeruje na marketing, anglistyke i inne badziewie wymyslone dla badziewnych studenciakow. Nie spodziewajcie sie ze firmy w Polsce, ktore dopiero sie rozwijaja beda Wam placic jak ich zachodni odpowiednicy!! Zysk jest niewielki, wiec i place sa niewielkie, do tego wszechobecny kryzys tez nie ulatwia im zycia. Ale zaraz, przeciez Polski student to nie byle kto! On musi od razu na reke dostac 38237539 bo inaczej do pracy nie pojdzie!! No ale w sumie sie temu nie dziwie. Tak jestesmy wychowani, zawsze w domu czeka na nas kochajaca rodzinka ktora bedzie sie nami opiekowac pewnie i do poznej starosci.... Komunistyczna spuscizna siedzi we lbach nawet dzisiejszych studentow. "Czy sie stoi czy sie lezy 2 tys. sie nalezy..." Otoz nie gamonie.... Dzis mamy kapitalizm w naszym kraju i stawki sa jakie sa. Sa uwarunkowane popytem i podaza, jesli pracownicy placa niewiele i nie podnosza swoich pensji znaczy ze na rynku jest wystarczajaco duzo osob ktore podejma sie tej pracy wlasnie za taka sume. Tym ktorym nie pasuje polecam mieszkanie z rodzinka albo pod mostem... Niestety taka jest brutalna rzeczywistosc przed ktora nie uciekniecie.
      Punkt drugi to Wasze wyobrazenia o zachodzie. Smiac mi sie z Was chce naiwniaki. Myslicie ze tam jest tak latwo i przyjemnie? Tam jest dopiero prawdziwy kapitalizm i nikt po glowkach was glaskac nie bedzie buraki! Zmywak, albo budowa...to Was czeka ale w sumie to was satysfakcjonuje wiec z tym nie bedzie problemu. Kazdy z Was przelicza ile by to nie zarobil za granica..... Szkoda ze niewiele z Was pojmuje ze jak dostajecie funciaki za pchanie taczek to w sklepie(tamtejszym) tez placicie funciakami a nie zlotowkami!! Mowiac wprost, tak zeby wszyscy zrozumieli aluzje, tam zarobki sa wieksze ale i koszty zycia sa o wiele wyzsze!! Porownajcie sobie chociazby ceny wynajcecia mieszkania/pokoju a potem plujcie jadem. W Polsce zarabia sie mala ale i malo sie tez wydaje. Porownajcie chociazby ceny jedzenia, czy komunikacji miejskiej. Mieszkam od wielu lat w USA i jak czytalem niektore wypowiedzi "Polskich znafcuF" to mnie krew zalewa. Pracujac w McD zarabia $1000 i zyjesz jak murzyny z klipow MTV, takie macie wyobrazenia tepaki. Otoz jest zupelnie inaczej. Nawet sobie sprawy nie zdajecie jak tu jest ciezko! Kazdy kto skonczyl 16 lat zasuwa do pracy za byle jakie pieniadze, nie wazne czy rodzina jest bogata czy biedna. Kazdy tu pracuje i koniec. W Macu placa po $8/h i chetnych jest wielu. Nikt tu nie narzeka bo na jego miejsce jest kilkunastu innych. Jak Ci nei pasuje to wypad a na Twoje miejsce przyjdzie Meksyk ktory zrobi to za pol darmo. Konkurencja prostaczki.... Zapamietajcie to slowo bo jest kluczowe zeby zrozumiec dzisiejszy swiat. Nie Ty, to przyjdzie nastepny i zrobi to samo. Smiesza mnie tlumaczenia ze ktos nie moze znalezc pracy bo godziny mu sie pokrywaja z drugim kierunkiem. Bez przesady!! Nie dosc ze uczysz sie za darmo, zasuwasz na dwie uczelnie to jeszcze marudzisz ze pracy nie mozesz znalezc? No przykro mi ze nikt specjalnie dla Ciebie nie zrobi miejsc pracy w okienkach jakie masz miedzy jednymi zajeciami a drugimi. To juz jest szczyt waszej beznadziejnosci. Wszedzie na zachodzie studenci placa ogromne pieniadze za studia i nikt tu nie robi 2 kierunkow!! Wyobrazacie sobie brac pozyczke na studia w wysokosci $2500 000 a potem splacac to przez 30 lat? Tak tu wlasnie jest oszolomy! Cieszcie sie ze zyjecie w takim kraju bo macie dobre warunki do rozwoju i pracy jest wystarczajaco duzo. Niestety trzeba miec skonczone studia z prawdziwym kierunkiem i uzywac tego co ma sie w glowie a nie na glowie...
      Podsumowujac wiekszosc polskich studentow to zwyczajne barany ktorym sie wydaje ze ukonczenie jakiejs tam uczelni na jakims tam kierunku daje murowany sukces. Student konczy studia, rozwijaja przed nim czerwony dywanik i zapraszaja do pracy gdzie oczywiscie podstawowa pensja to 5000 na reke no bo porzeciez to jest Polski Student! Najlepszy na swiecie i takiego drugiego nigdzie nie ma! Owszem, takiego buraka z tak przerosnietym ego, wlasnym wyobrazeniu o sobie to ciezko znalezc w innym miejscu na swiecie...

      Pozdrawiam Was ciezko pijace i imprezujace, ekhm studiujace studenciaki!!!
      • Gość: Ax Re: Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: 213.192.80.* 24.02.10, 11:40
        "Jak nie ma sie kasy to sie pracuje za tyle ile daja zeby tylko
        pomoc starszym"

        Pytanie, co by się stało, jakby faktycznie ludzie gremialnie
        przestali pracować za 1000 zł? Pensje zmaleją czy wzrosną?

        Poza tym: starsi nieźle się w życiu ustawili (mieszkania
        spółdzielcze lub zakładowe z PRL ze grosze, generalnie wczesna
        emeryturka, praca bez konieczności kończenia jakichkolwiek szkół) -
        to z jakiej racji młodzi mają ich utrzymywać?

        "Po pierwsze to studjujecie na kierunkach ktore sa g***o warte!! Po
        cholere sie pchacie na anglistyki, filozofie, marketingi i
        humanistyczne wydzialy? Obibokow ktorzy pokonczyli te pseudokierunki
        sa tysiace i rynek jest nimi przepelniony!"


        A nie jest przepełniony innymi osobami,które nie pokończyły nie
        tylko innych studiów, ale wręcz żadnych?

        "Brakuje ludzi ze scislym wyksztalceniem i po takim mozna dobrze
        zarobic!!"

        Można zarobić to nie równa się na pewno zarobić.
        I co z resztą? Praca za tysiaka i kąt... gdzie? Pod mostem? czy
        jednak u mamusi?


        "Studia to ciezka praca od rana do nocy"


        czy dotyczy to również wykładowców? Nie zauważyłem...


        "Mam wielu znajomych po PW i UW (matma, infa) i jeszcze zaden! z
        nich nie narzek al na brak pracy!! Staze na poczatku II roku prawie
        bezplatne ale po ukonczeniu szkoly wiekszosc z nich dostawala 5000."


        Świat nie kończy się na Warszawie. Absolwenci np. w Radomiu czy
        Szczecinie nie mają raczej tak dobrze.




        "Nie spodziewajcie sie ze firmy w Polsce, ktore dopiero sie
        rozwijaja beda Wam placic jak ich zachodni odpowiednicy!!"

        Czy to jakiś aksjomat? Coś słabe te firmy, które rozwijają się
        dwadzieścia lat i rozwinąć nie mogą. A ich właściciele też są
        świadomi, że nie powinni żyć na zachodnim poziomie?

        "Zysk jest niewielki, wiec i place sa niewielkie, do tego
        wszechobecny kryzys tez nie ulatwia im zycia."

        Od kalkulowania zysku jest pracodawca. Jak nie potrafi prowadzić
        działalności z zyskiem, nie musi jej prowadzić.

        A kryzysem to sobie gęby wszyscy wycierają już od 20 lat, szkoda
        tylko, że jeszcze nikt w Polsce nie widział szefa sprzedającego
        swoje drogie cacko ze znaczkiem BMW.


        "Porownajcie sobie chociazby ceny wynajcecia mieszkania/pokoju a
        potem plujcie jadem."

        Właśnie dokonano porównań, z których wynika, że jad jest całkiem
        słuszny. Mieszkanie w Szczecinie wychodzi drożej niż domek 30 km
        dalej w Niemczech.

        "W Polsce zarabia sie mala ale i malo sie tez wydaje."

        Powiedz to wszystkim bywalcom salonów AGD w Berlinie. Śmiechem
        ciebie zabiją.

        "Nawet sobie sprawy nie zdajecie jak tu [w USA]jest ciezko! Kazdy
        kto skonczyl 16 lat zasuwa do pracy za byle jakie pieniadze, nie
        wazne czy rodzina jest bogata czy biedna. Kazdy tu pracuje i koniec."

        Sami siebie wychowali na niewolników.

        "W Macu placa po $8/h i chetnych jest wielu."

        8h*8USD*3zł/USD= 192 zł dziennie = jakieś 4.000 zł miesięcznie.
        A więc więcej niż polska średnia.
        Czyli jednak lepiej płacą w Ameryce, a narzekania są słuszne.

        "Wszedzie na zachodzie studenci placa ogromne pieniadze za studia i
        nikt tu nie robi 2 kierunkow"
        Widać wpadli na pomysł studiów miedzyuczelnianych... Poza tym: NIE
        WSZĘDZIE płaci się za naukę.

        "Owszem,takiego buraka z tak przerosnietym ego, wlasnym wyobrazeniu
        o sobie to ciezko znalezc w innym miejscu na swiecie..."

        Na szczeście w Ameryce takich nie brakuje. Jeden taki tu nawet
        walnął właśnie sążnisty elaborat....










      • lewus42 Re: Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę 24.02.10, 13:46
        Powiedz mi tylko jedno:jak można przeżyć za tysiąc złotych do ręki,skoro wynajem
        pokoju(o mieszkaniu nie wspominam) to minimum 300zł,plus dojazd do pracy
        100zł?zostaje 600 zł czyli 20 zł na dzień,czyli jedzenie suchego chleba ze solą
        na śniadanie,ryżu z wegetą na obiad i reszty chleba na kolację..
        Polacy jacy są tacy są,ale nikt mi nie wmówi że mieszkamy w normalnym
        kraju,gdzie "jak ktoś chce to znajdzie pracę"..Jest tak,ale niestety tylko na
        zachód od Odry..
    • Gość: gem Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.piotrkow.pilicka.pl 24.02.10, 09:16
      To ja ostatnio pracowałem w reklamie dostawałem na rękę 1,5-1,8 tyś. zł plus
      auto na LPG i telefon służbowy i do pewnego czasu pokrywane koszty delegacji
      tj. nocleg i wyżywienie.
      Nie dzwoniłem z tego telefonu służbowego po znajomych tylko rozmowy służbowe,
      autem podróżowałem wyłącznie w godzinach pracy i jedynie wracając z pracy do
      domu zatrzymywałem się na drobne zakupy.

      Zależało mi bardzo na rozwoju firmy, nie narzekałem, że tyle zarabiam (chociaż
      to były nie za duże zarobki). Cieszyłem się, że mogę podróżować po Polsce,
      zwiedzać, a tym samym pomagać rozwijać się firmie. Sukcesy miałem duże.

      Swojemu przełożonemu jednemu i drugiemu sugerowałem, podpowiadałem jak można
      konkurencję wykrawać ze swojego regionu i to bardzo skutecznie. Wszyscy byli
      zadowoleni.

      Efekt takiego zaangażowania - zwolnienie z pracy. Po zwolnieniu jeszcze firma,
      przełożeni mieli czelność do mnie wydzwaniać bym im pomógł - kabaret.

      Wniosek nie warto się angażować w pomoc w rozwoju firmy osoby prywatnej bo i
      tak wcześniej czy później się wyleci na bruk.

      Pozdrawiam przedsiębiorców.
    • Gość: gonzo Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.02.10, 12:55
      Kiedy rozpoczynałem pracę, też zarabiałem bardzo mało. Stopniowo
      jednak podwyższałem kwalifikacje, awansowałem i dzisiaj zarabiam o
      wiele więcej niż na początku. Jeśli ktoś jest leniem i nierobem to
      kazdy powód jest dobry aby nie pracować.
    • Gość: Dodzio Za tysiaka nie robię, idę w szarą strefę IP: *.pai.net.pl 24.02.10, 13:21
      Mnie ciekawi tylko fachowość firmy, która robiła te badania
      statystyczne. Skoro średnia podejmujących pracę wynosi 22 lata, a w
      Danii zaczynają pracować 5 - 7 lat wczesniej. To czy ten Idiota nie
      zauważył, że wiek 15 lat, to młodociani. Takich Unia nie bierze do
      statystyk.
      Gdybym w swojej firmie dostał takie wyniki badań, to nie zapłaciłbym
      zleceniobiorcy ani grosza.
      • Gość: robaczek Mój przyklad IP: *.wolv.cable.virginmedia.com 03.03.10, 12:58
        Owszem, Polska to chory kraj o czym z całą odpowiedzialnością mogę
        powiedzieć po 6 latach mieszkania w UK. Skonczyłem studia na UAM
        Poznań. Pod koniec jak czas pozwalał nabierałem jak to się
        mówi "doswiadczenia zawodowego" za 400zł miesięcznie. Potem praca za
        ok. 1100 na rękę. Po dojściu do wniosku, że w Polsce kariery się nie
        zrobi w wieku 25 lat wyjazd do Anglii. Dziś mam lat 31, własną
        firmę, zatrudniam 2 osoby, którym płacę 1100, ale w funtach. Do tego
        doszedłem po 5 latach w Wielkiej Brytanii. Bo tutaj nikt pod górkę
        nie robi, biurokracja w złym tego słowa znaczeniu nie istnieje i
        każdy pomaga, bo docenia się przedsiębiorczych. Kosztowało mnie to
        sporo, ale teraz w południe mogę siedzieć w domu i klepać w
        klawiaturę, a nie siedzieć za 1000zł ze stosem papierów na biurku do
        przejrzenia na wczoraj.
        • Gość: ania Re: Mój przyklad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.03.10, 23:13
          hmmm...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka