Dodaj do ulubionych

Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi...

18.03.10, 10:28
Dają o sobie znać kredyty na dowód i bez dochodów.Chore to było od samego początku,banki wychodziły z założenia,iż poradzą sobie z każdym dłużnikiem.Za komuny jakoś by się to bankom udawało,prawie każdy był pracownikiem państwowej firmy,więc musiał być zarejestrowany.Teraz gdy szara strefa w dużej mierze zdominowała polski rynek pracy,nie jest już to takie oczywiste,a banki dłużników nie są dla niektórych strasze.Dorażnapożyczka takiemu jegomościowi wystarcza.Młodzi,często lekkomyślni ludzie żerowali na takich kredytach,żaden z nich nie zastanawiał się ze popełnia przestępstwo,pozostawiali martwienie się bankom.Kto to widział by pieniądz był dostępny,jak piosenka w koncercie życzeń.Teraz za błędy banków i nieuczciwość drobnej grupy klientów,płacą najbardziej potrzebujący,młode małżeństwa,chcący wziąć kredyty na własny dom.Okazuje się że najsłabszym jest klient,banki natomiast chcąc odrobić straty,nękają nas finansowo,tych najbardziej uczciwych klientów,pobierając opłaty za każdą duperelkę,choć to oni dysponują na różne,przynoszące im dochody sprawy,naszymi pieniędzmi.
Obserwuj wątek
    • kamilo_82 Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... 18.03.10, 10:49
      Niestety tematyka artykułu nie ma nic wspólnego z tytułem. A szkoda - problem
      młodych, wykształconych i stosunkowo dobrze zarabiających singli którym
      odmawia się kredytu jest całkiem powszechny.

      Sam tego doświadczyłem. Mam wyższe wykształcenie, stałą pracę i zarobki na
      poziomie 2 średnich krajowych. Poza tym moje wydatki nie są duże. Z moich
      wyliczeń wynika, że rata kredytu mieszkaniowego byłaby nawet mniejsza niż
      połowa miesięcznego wynagrodzenia.

      Ale...

      okazuje się, ze skoro jestem singlem, to bym musiał zarabiać nie 6 a
      przynajmniej 8 K PLN.

      Tymczasem moi znajomi (młode małżeństwo z rocznym dzieckiem), posiadający
      sumaryczne dochody mniejsze od moich (a przecież de facto jednocześnie większe
      wydatki) dostali kredyt bez problemu...

      A do tego jeszcze te durne, złodziejskie programy typu Rodzina na swoim.

      Singlom nikt nie pomaga a wielu z nich warunkuje założenie rodziny właśnie od
      posiadania własnego M.

      • Gość: Tom Re: Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i IP: 80.87.38.* 18.03.10, 11:17
        "kiedy zacznie rosnąć, będzie mógł podnieść marżę kredytu"

        świetnie, czyli jak spłacający będzie miał problem, ale da radę regulowac zobowiązania na niższej marży, podniesie mu się marżę i juz nie da rady spłacać...
      • Gość: Autor Re: Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.10, 11:24
        "rata kredytu mieszkaniowego byłaby nawet mniejsza niż
        połowa miesięcznego wynagrodzenia"

        nikt nie da singlowi takiego kredytu, gdzie rata to około 50% wynagrodzenia,
        ciesz się, że Ci nie dali bo jak widać są w bankach jeszcze myślący ludzie, nie
        to co klienci co by chcieli brać kredyt na 50% dochodów...

        bezpieczny kredyt to 25% wynagrodzenia, na taki Cię stać realnie, takiego
        szukaj, taki dostaniesz...
        • kamilo_82 Re: Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i 18.03.10, 14:00
          Gość portalu: Autor napisał(a):

          > "rata kredytu mieszkaniowego byłaby nawet mniejsza niż
          > połowa miesięcznego wynagrodzenia"
          >
          > nikt nie da singlowi takiego kredytu, gdzie rata to około 50% wynagrodzenia,
          > ciesz się, że Ci nie dali bo jak widać są w bankach jeszcze myślący ludzie, nie
          > to co klienci co by chcieli brać kredyt na 50% dochodów...
          >
          > bezpieczny kredyt to 25% wynagrodzenia, na taki Cię stać realnie, takiego
          > szukaj, taki dostaniesz...

          Widzisz - każdą sytuację należy rozpatrywać indywidualnie. Podałem przykład
          znajomego małżeństwa - mniejsze dochody a znacznie większe wydatki. Mieli też
          bardzo mały wkład własny.

          Właśnie policzyłem. Uzbierałem dość spory wkład własny a rata kredytu to około
          38% wynagrodzenia. Mam na prawdę bardzo małe "koszty utrzymania" i inne wydatki.

          25 % wynagrodzenia = bezpieczna rata ??? No tak - ale dla małżeństwa. U singla
          mona poprzeczkę znacznie podnieść.
          • Gość: Autor Re: Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 14:22
            40% to jest bardzo dużo, nie bierz takiego kredytu, uzbieraj sobie jeszcze
            wkładu i weź taki na 25%, skoro masz małe koszty to nie będzie to dla Ciebie
            problemem...

            40-50% wynagrodzenia na kredyt na konsumpcję to jest po prostu patologia :)
            będąc na dodatek singlem, po prostu życie ponad stan, dla lansu? chora sytuacja,
            a co gorsze, na własne życzenie...

            ja akurat zarabiam średnio tak 15 tys. na rękę i nijak mnie nie stać na np.
            nowego mercedesa, audi, czy inne auto klasy premium... jakby nie liczyć to
            musiałbym wydać na to auto roczne zarobki, a chyba tylko kretyn zarabiając sporo
            wyda całe roczne zarobki na samochód :-)

            tak samo z mieszkaniem, im więcej się zarabia tym jest mniejsze parcie na
            posiadanie kredytowanego mieszkania na własność, ja wolę wynajmować i kisić się
            na 40 metrach bo nijak mnie nie stać na mieszkanie około 100 m2 jakie mi się
            marzy, nie mam na nie kasy, nie stać mnie, a kredyty na lata na konsumpcję do
            mnie nie przemawiają...

            też mam małe koszty, jakbym się sprężył to ze 20% zarobków miesięcznych, ale
            musiałbym nieźle się pie****ąć w głowę (nie odbieraj tego osobiście) aby wziąć
            kredyt na mieszkanie (konsumpcja) na 40%, czyli jakieś 6 tys. miesięcznie
            raty... wystarczy, że mi się noga trochę powinie, zarobki spadną do np. 10 tys.
            miesięcznie, więc będę już czarnej d**ie, 6 tys. raty, 4 tys. na życie i już
            jestem pod ścianą,
            i wtedy zarobki 10 tys. miesięcznie netto, 4 średnie krajowe netto, i być w
            czarnej d***ie na własne życzenie - to dopiero sztuka! :]
            • Gość: Karmicielka Dużo zarabiasz, ale mądrze gadasz, a może dlatego? IP: *.chello.pl 18.03.10, 15:53
              Mam nadzieję, że cię nie rozśmieszę na śmierć, ale my z mężem
              zarabiamy po 2 tys. na rękę i choć ja jestem po studiach, a on ma
              zajebisty fach w ręku, to tylko teoretycznie powinno nam się wieść
              bardzo dobrze, a życie niestety bywa przewrotne. Nie wiem, czy my,
              marne żuczki w ogóle stanowimy jakiś głos w sprawie i czy w realu
              nie olałbyś nas ciekłym moczem jak ostatnich frajerów, ale mam taką
              jedną życiową obserwację. Otóż pracując przez wiele lat w takiej
              mini-korporacji, gdzie zarobki rozciągały się od 2 tys. do 10 tys.
              PLN na łebka, zauważyłam, że im kto mniej pensji w zębach co miesiąc
              do domu przynosił, tym lepiej sobie radził z wydatkami, a nawet
              potrafił zaoszczędzić. Ci natomiast, którzy zarabiali jak na te
              warunki sporo, nijak nie mogli się odnaleźć w wydatkach i ciągle
              byli gdzieś zadłużeni. Kuriozalne było wręcz to, że koleś z pensją
              10 koła brał pożyczkę na wakacyjny wyjazd do Hiszpanii i ciągle
              dzwonili do niego z banku, że znowu się ociąga ze spłatą debetu, a
              nie miał praktycznie innych wydatków, bo co to jest prąd i gaz?
              Telefon i samochód służbowy opłacała firma. Wyobraź sobie szok,
              kiedy firma wprowadziła redukcje i w pierwszej kolejności
              powylatywały właśnie takie asy z działów typu marketing. Jesteś
              optymistą licząc się ze spadkiem pensji z 15 tys. na 10. Obawiam
              się, czy przeżyłbyś spadek dochodów do zera (wzgl. wysokości zasiłku
              dla bezrobotnych), a i takie historie mają miejsce. Ale wyglądasz mi
              na mocno stąpającego po ziemi, ale optymistę, więc głęboko wierzę,
              że dałbyś sobie radę. Mam jedno pytanie: czy spotkałeś się z opinią
              znajomych, że wynajmowanie mieszkania to obciach i dowód
              niezaradności? My z mężem wynajmujemy już 8 lat, ale otoczenie
              patrzy na nas z politowaniem, jakbyśmy byli bezdomni, pomijając już
              fakt, że na kredyt nie moglibyśmy liczyć, ale to nas jakoś nie
              wpędziło w depresję. Pozdrawiam.
              • Gość: Autor Re: Dużo zarabiasz, ale mądrze gadasz, a może dla IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 17:12
                Karmicielka, ja około dwa lata temu zaliczyłem już zjazd z kilkunastu tysięcy na
                3-4 tys. miesięcznie, czyli spadek ze sporej nadwyżki gotówki co miesiąc na
                "zero", czyli wszystko co zarobiłem musiałem wydać na opłaty, jedzenie...
                (prowadzę małą firmę, negatywne zbiegi okoliczności się nałożyły na siebie, i z
                dnia na dzień comiesięczne "bogactwo" i dobre samopoczucie w postaci "zarabiam
                ze 4 średnie krajowe, ale muszę być zaje***sty" - prysło,

                na szczęście nie miałem żadnych zobowiązań, których nie dałbym rady udźwignąć,
                atmosfera wtedy była niezbyt ciekawa, jakbym miał wtedy jeszcze jakieś kredyty
                na kilka tysięcy to chyba by mnie szlag trafił ;) z tego "dobrobytu"... mam
                nadzieje, że nigdy tej lekcji nie zapomnę...

                > czy spotkałeś się z opinią
                > znajomych, że wynajmowanie mieszkania to obciach i dowód
                > niezaradności?

                raczej nie, przy czym nikt ze znajomych nie zakłada, że będzie wynajmować do
                końca życia, jest to raczej wynik kalkulacji, tj. wynajmuję małe mieszkanko, w
                tym czasie zbieram na większe, przy czym mam świadomość, że mogę stracić wysokie
                dochody, więc nie wchodzę w kredyty, jak uzbieram to kupię większe,

                bardziej chyba jest zależność, że im ktoś mniej zarabia tym ma właśnie większe
                parcie na własne (tj. kredytowane) mieszkanie, choć oczywiście wśród bardzie
                majętnych też większość chce mieć swoje, też biorą kredyty jednak absolutnie nie
                na 40-50% swoich dochodów, a na te 20% i mając w tle jeszcze sporo gotówki...

                bo w miarę jedzenie rośnie apetyt, do dobrego domu albo mieszkania trzeba dobre
                wyposażenie, dobre auto, dobre wakacje, dobre codzienne zakupy, itd.

                nie przejmuj się opiniami innych, a już szczególnie co do majątku, zarobków, to
                na prawdę się tak szybko zmienia (sama podałaś przykłady), że nie warto
                ryzykować, zarzynać się aby spłacić kredyty, po to aby uszczęśliwić innych...
                • Gość: BlackCrow Re: Dużo zarabiasz, ale mądrze gadasz, a może dla IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.10, 21:50
                  Autor i Karmicielka: 10/10. Dawno nie przeczytalem tak realnych
                  komentarzy na forum.
      • Gość: logik akrobata Kamil don't worry IP: *.opera-mini.net 18.03.10, 12:00
        wynajmij sobie garsonierke za 1000, kasiore oszczedzaj
        nie zen sie tylko bzykaj niedopieszczone mężatki, ktorych panowie sobie wypruwaja flaki 16h/dobe zeby splacic kredyt

        za piec lat bedziesz smial sie z tych ktorzy dostali kredyt

        buahahaha
        • Gość: Justa Mocne, ale prawdziwe! IP: *.chello.pl 18.03.10, 15:56
          Obawiam się tylko, że może być problem z tymi niedopieszczonymi
          mężatkami, bo coraz więcej kobiet zasuwa w cuglach na równi z
          facetami, więc po 12 godzinach tyrki o bzykaniu nie ma raczej mowy.
          • Gość: akrobata ... Justa... wytłumaczę Ci to lepiej IP: *.chello.pl 18.03.10, 23:11
            > mężatkami, bo coraz więcej kobiet zasuwa w cuglach na równi z
            > facetami, więc po 12 godzinach tyrki o bzykaniu nie ma raczej mowy.


            te mało atrakcyjne muszą zasuwać po 12 to fakt

            ale przecież nie chcemy, aby Kamil mało atrakcyjne bzykał, co nie ?


            już ty Justyś się nie martw o te zadbane ślicznotki, one ustawią sobie rozkład dnia tak, żeby było dla nich ok.

            ... i dla Kamila





            buahahahahaha

            świat jest naprawdę śmieszny
      • Gość: Lalka To wszystko kupy się nie trzyma IP: *.chello.pl 18.03.10, 15:39
        Ja miałam parę lat temu (ok. 2004 r.) problemy z uzyskaniem salda
        debetowego z powodu posiadania męża i dziecka. Pani "w okienku"
        wręcz jako zarzut wysunęła fakt, że sobie "sprawiłam" dziecko nie
        zastanawiając się, iż obniża to moją zdolność kredytową. Poczułam
        się prawie jak samotna matka, która przyszła do opieki społecznej po
        zapomogę. A zarabiałam 3000 PLN i chciałam 2000 "górki". Rok później
        dowiedziałam się, że moi sąsiedzi (ona - pracownica "Biedronki" w
        widocznej ciąży, on - pracownik "Makro", oboje z dochodami na
        poziomie po 1000 PLN na głowę) dostali kilkanaście tysięcy kredytu
        na remont mieszkania. I żeby było śmieszniej, on miał w toku sprawę
        sądową za wyłudzenie telefonu komórkowego, do tego windykatora na
        głowie za niezapłacone rachunki, a ona była zatrudniona na czas
        określony. Zapytałam ich wtedy, jak to możliwe, że dostali te
        pieniądze i dowiedziałam się, że Millenium najłatwiej rozdaje
        kredyty, a do tego oni tam mają znajomego, który na pewne sprawy
        zawsze przymknie oko. Powiem więc tak: cwaniakom żadne nowe
        procedury prawne nie straszne. Moja koleżanka lekarka - singiel,
        dostała wprawdzie upragniony kredyt w Polbanku, ale trawało to kilka
        miesięcy i procedura sprawdzania jej wiarygodności przypominała
        magiel. Na koniec, odbierając gratulacje od pracownika banku
        usłyszała, że to dobrze, że wzięła kiedyś pralkę na raty i
        regularnie spłacała, bo to bardzo dobra historia kredytowa i
        argument, żeby dać jej pożyczkę na mieszkanie warte 300000 PLN.
        Jeden wielki burdel i sobiepaństwo.
    • Gość: gość portalu pytanie a propos BIK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 11:04
      tak sobie myślę.... będę się niedługo starał o kredyt mieszkniowy
      (raczej dość duży). Obecnie mam już dwa inne, które sumiennie
      spłacam od kilku lat (ani jednego poślizgu) - więć historię
      kredytową mam wręcz idealną. Dochody raczej też niczego sobie -
      zdolność kredytową powininem mieć. Ale.... jakiś czas temu
      przydarzyło mi się dostać wezwanie do zapłaty zaległej składki na
      ubezpieczenie samochodu z kancelarii windykacyjnej. Okazało się, że
      TU (nie bedę podawał nazwy, ale kończy się na 4 :) nie otrzymało
      jednej składki za OC (kwota ok. 60 zł ile dobrze pamiętam). Wysłało
      upomnienie na adres, pod którym już nie mieszkałem. Upomnienia zatem
      osobiście nie widziałem (szkoda, że nie przysżło im do głowy, że
      mogą również zadzwonić....). W końcu się pewnie wkurzyli i oddali
      sprawę do windykatora. No i pytanie - czy przez takie coś
      wylądowałem w tym słynnym BIKu i czy może mi to jakoś zaszkodzić
      przy ubeiganiu się o kredyt? Może ktoś miał podobny przypadek i mi
      odpowie.
      • Gość: g Re: pytanie a propos BIK IP: *.legnica.vectranet.pl 18.03.10, 11:43
        Możesz sprawdzić w BIK-u - bodajże raz na pół roku Raport Standard jest
        bezpłatny, a tam dostaniesz wszystko czarno na białym:)
      • Gość: piotrek Re: pytanie a propos BIK IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 15:13
        w BIKu są tylko zbowiązania wobec banków, więc spokojnie.
        Mogli ewentualnie wpisać do rejestru dłgów, który część banków sprawdza, ale
        jeśli już spłaciłeś, to powinno być ok.
        • mordimer.madderdin Re: pytanie a propos BIK 18.03.10, 16:29
          Odpowiedziałeś prawie dobrze. W BIK-u nie ma wpisów ze źródeł innych niż banki i
          SKOK-i.

          Z kolei żeby znaleźć się w którymś biurze informacji gospodarczej - bo o tym
          piszesz - zadłużenie osoby prywatnej musi przekroczyć 200 pln. Plus przejść
          dodatkową procedurę informacyjną, którą wierzyciel musi przeprowadzić przed
          dokonaniem wpisu.

          Czyli autor/ka pytania jest bezpieczna :-)
    • Gość: ugotowana na miękk ha ha ha ..... ale się uśmialam....... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 11:12
      "Banki zaczęły zaostrzać procedury przyznawania kredytów"
      Dawali i dają za 2000 "pod stołem" młodziakom zarabiającym 1500 zł w
      McDonaldzie. Szanowni bankowcy - to pieniądze wyrzucone w błoto,
      rodzice już spłacać nie będą.
      • Gość: gosc - ksiegowy Czemu sie dziwicie???? IP: 139.149.31.* 18.03.10, 11:32
        Ludzie, bank jest instytucja prywatna nastawiona na zysk. Nei ma
        zadnego obowiazku aby udzielic wam kredyt i ma prawo dokonac analizy
        ryzyka. Widoznie z tej analizy wynika ze 30 letnie malzenstwo z
        dziecmi ma inna perspektywe zyciowa niz singiel w takim samym wieku.

        • o2xlc Re: Czemu sie dziwicie???? 27.03.10, 14:02
          Zgadzam się z przedmówcą, banki to komercyjne przedsiębiorstwa, nastawione na
          zysk. A nie organizacje charytatywne służące pomocą w zakupie mieszkania.
          Singiel nie singiel i tak wszystko rozbija się o dochód, wykształcenie oraz
          stabilność wykształcenia kredytobiorcy.
    • Gość: Magda "Zaś" i "bowiem" nie stawiamy zaraz po przecinku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.10, 11:46
      "Zaś" i "bowiem" nie stawiamy zaraz po przecinku. W drugą stronę też nie należy przesadzać:

      Nierzadko okazywało się, że dłużnicy mieli bowiem raty przekraczające wysokość ich dochodów.

      W ogóle tekst jakiś niedorobiony, ale nie będę się bawiła za darmo w korektorkę.
    • Gość: zenn Tak to jest, gdy urzędasy wtrącają się w rynek IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 18.03.10, 12:12
      To bank powinien decydować czy i jaki kredyt przyzna. I to klient powinien
      decydować, czy i jaki kredyt chce wziąć. A nie urzędasy.
      • lava71 Re: Tak to jest, gdy urzędasy wtrącają się w ryne 18.03.10, 12:17
        Szkoda, że te urzędasy się wtrącają i wymyślają jakieś programy pomocowe. Gdyby
        nie to to nie było by tylu chętnych na kredyty wiedząc, że nikt im nie pomoże
        jak się noga podwinie.
      • steady_at_najx Re: Tak to jest, gdy urzędasy wtrącają się w ryne 18.03.10, 12:29
        > To bank powinien decydować czy i jaki kredyt przyzna. I to
        klient powinien
        > decydować, czy i jaki kredyt chce wziąć. A nie urzędasy.



        Tak tak naturalnie. Pelna swoboda dzialania. Oczywiscie do czasu jak
        sie piramidka zacznie sypac. Wtedy bedzie pelna geba frazesow "w
        jakim to ja Panstwie zyje bo mi pomoc nie chca", a moze
        jeszcze "Panstwo powinno mi to splacic bo dopuscilo do tego".
      • mara571 na zyczenie bankow przestali sie wtrac, 18.03.10, 14:24
        skutki byly widoczne jesienia 2008.
    • steady_at_najx Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... 18.03.10, 12:28
      Rekomendacja zacznie obowiązywać latem, ale już dziś wiadomo, że
      zamiast klientom pomóc, wielu może poważnie zaszkodzić


      Pani "dziennikarz" chyba nie zwrocila uwagi ze rekomendacja nie jest
      od tego zeby "pomagac klientom" z raczej po to zeby utrzymywac pewne
      dzialania w ryzach a co za tym idzie wspomagac stabilnosc
      funkcjonowania Panstwa.

      I w tym momencie zaczęło dochodzić do sytuacji, w których np.
      dobrze zarabiający, wykształcony kierownik średniego szczebla w
      branży motoryzacyjnej dostał negatywną decyzję o udzieleniu kredytu
      mieszkaniowego


      Jak rozumiem wyksztalcenie i nazwa "kierownik" na wizytowce
      automatycznie zapewniaja 30-letnia splate kredytu ? I jak rozumiem
      inne kredyty w zaden sposob nie wplywaja na mozliwosc splaty raty ?

      Co zmieni rekomendacja T? Nic. Te banki, w których zostały
      ostatnie ślady cywilizacji dostosują się do reszty. Wszędzie będzie
      więc jak powyżej.


      Ach te listy od tajemniczego analityka... a moze pani "dziennikarz"
      sama splodzila ten tekst tylko dodala ta bajke o liscie zeby "umyc
      rece i nie czepiajcie sie bo to nie ja".

      Zarabiający 1200 złotych medyk był dla banku zawsze wiarygodny,
      bowiem nieznane są bankom przypadki lekarzy, którzy zarabialiby
      tyle, ile wykazują w dokumentach.


      Wlasnie tez takie przypadki "szarej strefy" ma przyciac rekomentacja
      T. Tyle ile placisz podatkow tyle oficjalnie kredytu dostaniesz.
    • hollowcat przecież od końca 2008 każdy bank tak robi 18.03.10, 12:30
      - sprawdza historię w BIK i zaległości
      - wylicza zdolność tak że twoja rata to maks. połowa dochodów
      - robi scoring i patrzy jaki masz zawód
      - nie pożycza na wiecej jak 100% i bierze ubezpieczenie od niskiego wkłądu.

      więc po co ta rekomendacja? rynek sam to uregulował...
    • hugow Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... 18.03.10, 13:40
      to chyba dobrze, że zaczynają pilnować
    • ulanzalasem Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... 18.03.10, 13:40
      Ile gazety biorą w łapę od banków za takie bzdury? To raczej banki świadomie działają na szkodę klienta bo jeśli babcia z emeryturą 1000zł dostaje w 3-4 bankach kredytów na 800zł to ten system jest chory! To już nawet nie jest lichwa tylko bandyctwo, za które powinno się odcinać maczetą łapska ;)
    • Gość: .. Re: Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.03.10, 13:58
      Dlaczego pozytywne efekty R-T są przedstawiane jako tragedia niemal narodowa?
      • gronostaj8 Re: Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i 18.03.10, 15:25
        bo to prawdziwa tragedia dla "doradców" i "analityków". Jak weźmiesz kredyt to już góra na 100% i nie będzie można nic na fundusze wcisnąć.

        Do tego nie wcisną już żadnej karty ani kredytu bo klient już będzie miał ratę na 50% dochodu.

        Biedni doradcy...
    • tepl Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... 18.03.10, 14:02
      Nie no jestem pod wrażeniem działalności naszych dzielnych banków :-)))
      Banki stosują takie żelazne kryteria udzielania kredytów, że mysz się nawet
      przez ich sito nie przeciśnie. Kredyty na dowód czy naciąganie zdolności
      kredytowej to w ogóle jakieś s-f, którego nie było, nie ma i nie będzie.
      Rekomendacja T to przy rozwiązaniach bankowych tylko pikuś i nic, ale to
      absolutnie nic ona nie zmieni. Banki walczą z nią jak lew i próbują ją na
      wszystkie sposoby "uwalić" tylko dlatego, że może być problemem dla rzetelnych
      kredytobiorców, których banki kochają szczerą i bezinteresowną miłością. Bo
      taka jest przecież ich misja, aby klientów kochać i walczyć o ich dobro z
      paskudnym KNF.
      :-)))
    • Gość: ja Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... IP: 62.233.191.* 18.03.10, 14:05
      to ja opisze swoja sytuacje:-)
      mam 23 lata, stala prace od 4 lat, dochody ok 2K miesiecznie i bank odmowil mi
      kredytu na 8000 na 3 lata ( 300zl rata miesieczna), dodam ze nie mam innych
      kredytow, a Pani niesmialo dodala ze jestem za mlody i nie mam zony i dziecka
      ani wlasnego domu wiec d...;-) z deczka chory system...
      • mara571 zgaduje: chciales kupic rzecha za te 8 tys 18.03.10, 14:33
        • Gość: ja Re: zgaduje: chciales kupic rzecha za te 8 tys IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.03.10, 06:26
          generalnie nie twoj biznes co chcialem za to kupic, grunt ze nie dali bo scoring
          zly jak to Pani w banku nazwala
    • xp17 Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... 18.03.10, 14:28
      "Jestem stosunkowo młodym, bo 33-letnim doradcą finansowym i analitykiem "

      Czyli nowomowa jak z "konserwatorem powierzchni plaskiej"

      Po prostu jestes kolego sprzedawca, i tyle.
    • zmichalg1 Tego bałwana-autora to powiesić za jaja... 18.03.10, 14:29
      ... za pisanie podobnych bredni.

      Ciekawe, czy ten "doradca finansowy" (czytaj: akwizytor, wciskacz
      kitu itp.) sam pożyczyłby swoje oszczędności komuś, co do kogo nie
      ma pewności, czy będzie go stać na spłatę.
      Nie mówię tu o chęciach do spłaty, ale o możliwościach, bo
      rzeczywistość a dobre chęci to dwa odrębne światy.

      I ten cytat:
      > Wezwanie zignorował, bo zaległość drobna, a karta zamknięta.

      Jak dla "pana doradcy" drobna zaległość jest powodem do tego, aby to
      zignorować, to współczuję...
    • samentu Z młodym doradcą jest pewnie tak jak z pania Ewą 18.03.10, 14:31
      pielęgniarką z Skarżyska Kamiennej
      w obu przypadkach - produkt PR
      ale nie dziwię się, że firmy doradcze walczą
      władowali kasę w działalność, straty gigantyczne
      Polacy biedni
      ci których stać było już na kredycie
      z rekomendacją T model biznesu zwyczajnie się skończył
      • Gość: Magda Tyle że pani Ewa istnieje, nawet się ujawniła IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.03.10, 15:07
        Tyle że pani Ewa istnieje, podpisała umowę, którą pokazano, nawet się wypowiadała publicznie. Przestałeś śledzić wydarzenia, jak tylko dziennikarz rzucił oskarżenie?
    • Gość: starycynik Re: Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i IP: *.dhcp.uno.edu 18.03.10, 15:22
      Zarabiający 1200 złotych medyk był dla banku zawsze wiarygodny,
      bowiem nieznane są bankom przypadki lekarzy, którzy zarabialiby
      tyle, ile wykazują w dokumentach. Zawsze zarabiają więcej. Dużo
      więcej.

      I co tu komentowac?
    • Gość: Marian z działek Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... IP: *.chello.pl 18.03.10, 17:00
      Czy ten kto pisał artykuł choć raz w życiu pytał w banku o kredyt? Otóż wcale
      nie jest tak, że ktoś w banku siedzi i przez miesiąc analizuje zdolność
      kredytową młodego korposzczurka ze wsi. Każdy bank ma opracowane standardowe
      formularze, których wypełnianie zajmuje najwyżej kilka minut. Nikt w nich nie
      pyta o twoje oszczędności, dotychczasowe wydatki i styl życia,itp. Dla banku
      idealny dłużnik to taki, który ma umowę na czas nieokreślony od 3 miesięcy i
      nie ma innych zobowiązań. Taki kredyt dostanie. O kredycie zapomnieć mogą ci,
      którzy prowadzą działalność, zatrudniają kilku ludzi lub zdołali zgromadzić
      np. 200k pln w ciągu ostatniego roku, bo to są 'ryzykowni' i 'niezaradni'
      klienci.
    • swiniara Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... 18.03.10, 17:40
      >>Ale nie można wykluczyć sytuacji, w której przy kredycie hipotecznym
      spłacanym przez obojga małżonków żona traci pracę. Ryzyko związane ze spłatą
      zobowiązania znacznie wzrasta. Zgodnie z rekomendacją T bank będzie mógł więc
      renegocjować umowę, podnosząc swoją marżę.

      No zajebiście. Czyli jeśli jedno z małżonków dostanie kopa w dupę i traci
      pracę to bank będzie miał prawo dopierdolić w nagrodę z drugiej strony. Tak by
      klient skutecznie i szybko został w samych gaciach pod mostem.
      Gratulacje bankowe hieny.
    • Gość: MagicR Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... IP: *.centertel.pl 19.03.10, 00:11
      znalazłem fajne zestawienie kart kredytowych na www.finansosfera.pl
    • Gość: nie analityk Jestem za młody na kredyt, bo nie mam żony i mi... IP: *.gdynia.asseco.pl 19.03.10, 13:02
      Nie jestem analitykiem finansowym w żadnym banku, ale jak czytam takie
      rewelacje "fachowca" , to nie wiem : śmiać się czy płakać. Jeśli analityk
      finansowy nie wie, że pieniądz (kredyt) taki sam towar jak każdy inny, że
      celem banku nie jest "robienie dobrze" klientom, ale zarabianie pieniędzy (a
      zwiększanie ryzyka nieuchronnie wiąże się ze zwiększaniem marży dla
      wszystkich, czyli między innymi dla mnie) - to jest to na pewno śmieszne.
      Jeśli, taki analityk idzie do konkurencji A, i mówi jestem analitykiem z banku
      B i chcę u was się zadłużyć, to co myśli analityk z banku A : czemu w B nie
      dadzą mu kredytu (przecież wiedzą o nim praktycznie wszystko), coś musi być
      nie tak w tym co tu przedstawia - to też jeszcze jest zabawne. Ale jak pomyślę
      ile ludzi, kupuje te bajki opowiadane przez "experta" to zaczynam płakać, bo
      za chwilę sami tez zaczną to w dobrej wierze powtarzać.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka