Dodaj do ulubionych

Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole

11.12.10, 15:48
Wigilia powinna byc ale skromniejsza i na stole nie mui stac 12 dan a pozostalez 2 dni swiat i kazdy pownien spedzac swoje swieta wedlug upodoban a nie kolejny nazajutrz przymus obiadu u mamy bo nagotowala wszystkiego , u tesciow lub musimy zaprosic gosci bo tak wypada a dla pracujacych powinien to byc czas relaksu a nie zausuwania przy porzadkach ,zakupy ,a poziej gotowanie i na sile jedzene bo tyle zostalo narobone ,swieta powinny byc przygotowywane z glowa i ja kom u pasuje a opinia innych nie musi byc brana pod uwage i tlumaczyc sie na pewno nie powinno ,ze czegos sie nie robi ta ja inni .
Obserwuj wątek
    • Gość: Dud gej_zeta powinna juz przygotować dla ludzi IP: *.e-wro.net.pl 11.12.10, 16:49
      gej_zeta powinna juz przygotować dla ludzi gotowe odpowiedzi że nie chcą uczestniczyć w świętach i że nie kultywują wieloletniej tradycji i że mają to po prostu w D... bo wkoncu to nie modne i takie ultra-katolickie takie pase ;( tak im gej_zeta sugeruje a ona jest nie omylna
      • miriam54 Re: gej_zeta powinna juz przygotować dla ludzi 11.12.10, 17:16
        A co Ty tu robisz? Podglądasz przez sztachety? A chciałoby się dołączyć,ale niestety...
        Polecam czytanie "dzwoneczków niedzielnych"...
        A teraz serio - czy rzeczywiście każda inność,odmienność,indywidualizm muszą od razu rozwijać sztandary nienawistnikom?
        • Gość: A Re: gej_zeta powinna juz przygotować dla ludzi IP: *.adsl.inetia.pl 12.12.10, 09:20
          Mylisz się, jest tak teraz, że ten pseudo liberalizm, nowoczesność polegająca na afirmacji homoseksualistów, singli i innych bzdur charakterystycznych w historii dla społeczenstw rozpadających się i chorych atakuje tradycyjne rzeczy takie jak święta, rodzina, religia i mówi się, że to dobrze, że tak jest że znaczą mniej.

          Czy t oejst tak ciężko spędzic świeta w rodzinie? Jedyne takie świeta w roku, gdzie podstawą jest rodziną. Do tej pory jedyna rzecz w społeczeństwie trzymająca go w stanie trwałym.
          To nie pierwszy i nie ostatni artkyuł socjalistyczno-neoliberalny tutaj. A jestem na tym portalu i to nie twoja sprawa, co tutaj robię. Jest demokracja i mam prawo. Tak samo mam prawo do swoich przekonań religiyjnych i wiary w tradycycjne wartości. Chociaż tak ćżesto próbuje się to dyskredytowac.

          I nie nie głosuje na kaczynskiego i nie nie słucham Radja Maryja. Woo to tacy ludzie istnieją? No patrz możesz się zdziwić co nie?
          • Gość: anarchoKonserwatys Re: gej_zeta powinna juz przygotować dla ludzi IP: *.lot.pl 16.12.10, 16:27
            >>Czy t oejst tak ciężko spędzic świeta w rodzinie?
            Jeśli faktycznie jest rodzina a nie zlepek obcych osób mieszkających razem lub przebywających obok siebie. I niby raz w roku ten zlepek jest dobrą rodziną i wszyscy się kochają? To jest demagogia, obłuda i hipokryzja
            • Gość: gg Re: gej_zeta powinna juz przygotować dla ludzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.12.10, 08:09
              > przebywających obok siebie. I niby raz w roku ten zlepek jest dobrą rodziną i w
              > szyscy się kochają? To jest demagogia, obłuda i hipokryzja

              a co jest zdrowe fogle? to że chrześcijańskie święto celebrują ludzie którzy z chrześcijaństwem nie mają już nic wspolnego? W łóżku z chłopakiem, z nową żoną... he he... a potem na pasterkę rozumiem a przy stole normalna Wigilia? to nie jest hipokryzja?
              miałem znajomych - ojciec faceta to były ubek. na Kościół pluli ile wlezie ale choinka, kolacja obowiązkowa. nie wiem po co im to skoro są niewierzący a nawet wojujący z Kościołem? Inni z kolei niewierzący, antykościelni - moi byli sąsiedzi. no ale choinka, święta itd jak najbardziej. Zawsze sie zastanawiałem po co im to skoro w Kosciele nie byli od 40 lat? A skądinąd sympatyczni ludzie.
              Więc co nie jest albo co jest hipokryzją? To że na codzien większosć z ludzi spotkanych na ulicy to korporacyjne cyborgi żyjące odhumanizowanym świecie i na chwilę się humanizujące przy wigilijnym stole? Przecież większosć Polaków nawet nie wie co swiętuje
          • naturelovers Re: gej_zeta powinna juz przygotować dla ludzi 16.12.10, 20:13
            Jezeli spoleczenstwa "zdrowe" ma cechowac fundamentalistyczna konserwa, gnebiaca wszystkie odstepstwa od WYOBRAZONEJ normy z cala surowoscia, czego wspaniale i donosne przypadki mamy na Bliskim Wschodzie, to ja sie ciesze, ze zyje w spoleczenstwie rzekomo "rozpadajacym sie i chorym".
          • Gość: virgo111 Re: przez setki lat "tradycje" ulegaja zmianom IP: 173.233.220.* 16.12.10, 21:36
            "atakuje tradycyjne rzeczy takie jak święta, rodzina, religia"

            "Tradycyjne" to kiedys na ziemiach polskich byly wierzenia
            poganskie... A potem przyszli (faktycznie zostali "zaimportowani")
            ksieza i zakonnicy, ktorzy nawracali niechetnych stosujac
            nierzadko tzw. "srodki bezposredeniego przymusu"
            (np. dosyc popularne bylo wybijanie zebow
            niechetnym do przejscia na
            chrzescijanstwo)!
    • Gość: Jashie To jest możliwe IP: *.internetia.net.pl 11.12.10, 17:13
      Ja już od ładnych paru lat nie obchodzę świąt w takim tradycyjnym polskim wydaniu i przyznaję, że dobrze mi z tym, bo do niczego się nie zmuszam, robię, co chcę i jest OK. Rodzina męża daleko za oceanem, moja to tylko mama i brat, z którymi widuję się mniej więcej raz na dwa tygodnie bez specjalnej okazji (choć faktycznie w czasie świąt również, ale bez szczególnej celebry, po prostu jemy razem obiad). Dzieci nie mamy, więc nie ma potrzeby silić się na różne obrzędy, za którymi tak naprawdę dziś niewiele się kryje. I wcale nie uważam się za dziwaka czy odludka, mam dobre, zdrowe stosunki z członkami bliższej i dalszej rodziny oraz ze znajomymi. Nikomu nie narzucam swoich poglądów, ale i oczekuję, że będą szanowane i moje. W końcu to się udało, tak więc, jeśli ktoś z forumowiczów czuje, że gorset "tradycji" jest za ciasny, niech w końcu zdobędzie się na odwagę i jeśli nie ma ochoty na rodzinne biesiadowanie przy stole i spędzanie czasu w sposób, który nam nie odpowiada, a na który godzimy się wyłącznie po to, by zadowolić innych, niech spędzi te dni, jak lubi, bez wyrzutów sumienia i poczucia straty czasu.
      • Gość: jagoda Re: To jest możliwe IP: 109.110.223.* 11.12.10, 18:48
        Ja pare lat temu zdjelam ten ciezki gorset. I poczulam wielka ulge. Wprowadzilam zakaz
        kupowania prezentow. Kolacja sklada sie wylacznie z dan, ktore lubimy. Nigdzie nie
        chodzimy i nikogo nie zapraszamy. Jest cudownie rodzinnie, kazdy robi to na co ma
        ochote.
        • Gość: Dud i tak rosnie pokolenie NIC IP: *.e-wro.net.pl 11.12.10, 19:08
          i tak rośnie pokolenie NIC
          nic nie wiem o swoich korzeniach
          nic nie wiem o tradycji
          ale najważniejsze że moja dupa ma wygodnie
          nie potępiam ale to przykre
          Pozdrawiam i Wesołych Świąt :)
          • Gość: mimi Re: i tak rosnie pokolenie NIC IP: 178.73.50.* 11.12.10, 19:45
            Tak... "Pokolenie nic".
            Nie udajemy, że się lubimy.
            Nie wychowujemy naszych dzieci w hipokryzji obgadując "nielubianych", ale niezbędnych (wszak spokrewnionych) kretynów.
            • Gość: mm Re: i tak rosnie pokolenie NIC IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.10, 20:13
              a co to ma wspólnego ze świętami? bo nie zrozumiałam twojej wypowiedzi
          • Gość: takie jedno Re: i tak rosnie pokolenie NIC IP: *.dynamic.chello.pl 12.12.10, 00:35
            to ja jestem nic, bo trudno byłoby powiedzieć , że rosne jeszcze. ja z pokolenia dzieci hipokrytów, którzy pijani siedzieli przy stole i pijanym głosem śpiewali kolendy byle głośniej byle sąsiad słyszał, nie było świat bez awantur. teraz rodzic nie pije i kaze odgrywać szopkę jakąż to jestesmy wspaniałą rodziną i nikt oprócz mnie się nie buntuje. ja z nimi nie siedze i siedziec nie bede, wole sieta samotne a szopkę w kościele.
            miłego oceniania po pozorach
            • mm969696 Re: i tak rosnie pokolenie NIC 12.12.10, 03:21
              współczuję rodziny która nadużywa alkoholu, ale musisz wiedzieć że jeśli twoja rodzina pije to nie oznacza automatycznie że całe społeczeństwo tak robi. No, chyba że żyjesz w takiej dzielnicy gdzie to jest normą. W mojej rodzinie święta były zawsze radosne, szczęśliwe, fajnie było spotkać się z kuzynami, pośpiewać razem kolędy iz zapewniam że nikt nie słyszał bo mieszakm w domu jednorodzinnym.
              Jeśłi tak źle wspominasz swoje święta to mógłbyś pokazać swoim dzieciom że można inaczej kulturalnie i przyjemnie.
            • Gość: alina Re: i tak rosnie pokolenie NIC IP: 77.79.230.* 16.12.10, 20:33
              To tylko Ci współczuję. To musi byc faktycznie trauma, skoro faktycznie jesteś z tego pokolenia NIC. Pani socjolog powiedziała tu, ze najważniejszy jest człowiek, a potem kultura. Tyle, ze ta kultura ukształtowała człowieka. Przez wiele lat nie było mnie w domu, przy tradycyjnym stole, opłatku. Daleka Afryka, wulkany Indonezji. I wiesz co? Oddałabym te emocji, tę adrenalinę za to, co zwykłe, proste, piękne. Od tygodnia robimy świąteczne ozdoby; dom jest pełen kleju, brokatów, papierów, szkolimy sie w grze na instrumentach, mamy za sobą bardzo cenne rekolekcje. Przejeżdża do mnie rodzina - całe 12 osób. Nie załamuje rąk, nie padam, nie chcę uciekać do ciepłych krajów ani do łóżka. To są ŚWIĘTA. Nawet zmęczenie ma sens. Jeśli łaczy się go z rzeczami wartościowszymi niż stół i prezenty.
          • Gość: virgo111 Re: i tak rosnie pokolenie NIC IP: 173.233.220.* 16.12.10, 21:47
            "nic nie wiem o swoich korzeniach"

            Wydaje sie, ze wiekszosc ludzi w Polsce wie bardzo
            niewiele, lub tez zupelnie nic o swoich prawdziwych
            "korzeniach"... i jakos mozna zyc ze swiadomoscia
            tego faktu.
        • Gość: kia Re: To jest możliwe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.12.10, 20:12
          jagoda nie uwierzę że twoje dzieci są szczęśliwe gdy pozbawiasz ich takiej fajnej tradycji jaką jest Robienie tych wszystkich rzeczy związanych z Gwiazdką.
          • Gość: ksionc Re: To jest możliwe IP: *.lot.pl 16.12.10, 16:30
            to znaczy jakich rzeczy? Zabijania karpia czy bijatyk pod kościołem z okazji pasterki?
            • Gość: K Re: To jest możliwe IP: 212.180.165.* 16.12.10, 19:44
              Nie no, straszliwa tradycja, zabijanie karpia.
              Codziennie w rzeźniach giną tysiące zwierząt, tylko że to mniej medialny temat.

              Jeśli ktoś je mięso, to chyba naturalne, że zwierzę trzeba zabić.

              A o co chodzi z bijatyką ? W niezłym miejscu się musiałeś wychować...
              • Gość: virgo111 Re: To jest możliwe, itd. IP: 173.233.220.* 16.12.10, 21:54
                Karp to bardzo kiepskiej jakosci ryba... ciesze sie, iz tutaj gdzie obecnie mieszkam nie musze jesc karpia!
                • Gość: K Re: To jest możliwe, itd. IP: 212.180.165.* 17.12.10, 00:36
                  Kiepska jak kiepska - wiadomo że lin czy węgorz lepszy, ale dobrze zrobiony jest dobry.

                  Poza tym - jeżeli nie jest karmiona jakąś mączką kostną - na pewno zdrowsza niż dowolna ryba z Bałtyku, hodowlany łosoś albo (odpukać) tilapia lub panga.
            • Gość: ys Re: To jest możliwe IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 20:18
              To znaczy wspólnego obmyślania, wykonywania i kupowania a następnie pakowania prezentów, porządkowania domu (nie żeby było pod linijkę, ale tak np. aby pozbyć się balastu niepotrzebnych rzeczy), wspólnego planowania potraw, wspólnego gotowania potraw, które są tradycyjne i które wszyscy w rodzinie lubią, dekorowania choinki, stołu i domu, rozpakowywania prezentów, składania życzeń, śpiewania kolęd (jeśli ktoś lubi i chce), opowiadania o dawnych czasach i już nieżyjących krewnych (jak to bywało za naszego dzieciństwa). Potraw mamy 12, z różnych regionów kraju, uwielbiamy je - to są rzeczy, które się przygotowuje raz do roku i dlatego smakują wyjątkowo, smaki zapamiętane z dzieciństwa. Nie robię całych stosów żarcia, tylko tyle, żeby było smakowicie ale i w miarę zdrowo :)

              Sorki, na pasterkę nie chadzam, karpia nie zabijam (przez długi czas mieliśmy kuchnię wegetariańską i wtedy w Święta nie robiło się ryb, obecnie wybieram inną rybę, np. solę czy mirunę albo nawet dorsza). Włączam moich najbliższych (dziecko, męża) w przygotowanie wszystkiego, każdy robi coś po trochu i nikt nie ma spinki. Jak nie zdążymy umyć okien przed Świętami np. to trudno, nie załamię się :) Tak, goszczę u siebie dalszą rodzinę, sami też odwiedzamy krewnych, ale jesteśmy pogodnymi i otwartymi ludźmi i lubimy rozmowy i spotkania, więc to nie problem.
        • Gość: mari Re: To jest możliwe IP: *.77.classcom.pl 12.12.10, 10:18
          Zakaz prezentów, lol. Szczyt marzeń. Nie lubisz wymyślać czegoś fajnego z myślą o bliskich, a potem cieszyć się z niespodzianek, które oni mają dla Ciebie?
          To wybacz, ale chyba coś jest nie tak w Twojej rodzinie, a nie z samym zwyczajem!
          • Gość: mari Re: To jest możliwe IP: *.77.classcom.pl 12.12.10, 10:18
            Hm, to było do Jagody, wkleiło się w dziwnym miejscu.
        • Gość: erte Re: To jest możliwe IP: *.aster.pl 16.12.10, 16:49
          przesyt kleru na każdym kroku powoduje że uroczysta kolacja wigilijna traci sens i urok, idziemy na śnieżny spacer po kolacji i tyle
    • Gość: baxa Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.merinet.pl 11.12.10, 21:29
      nikt nikogo nie zmusza do siadania przy wigilijnym stole!!!mogą gnić w wyrku!!!A przyjdzie czas kiedy zatęsknią za siadaniem w gronie rodzinnym!!!Tylko jak ja się oddaliłam bo chciałam żyć po swojemu to teraz już nie ma odwrotu!!!Chętnie zasiadłabym przy Wigilinym stole ale nie mam z kim.!!!!Bo to są straty nie do odrobienia!!!!A 12 potraw nie musi być!!!Teraz można i jeść mięso!!!
      Wszystko wg swojego pomysłu!!!!
      • Gość: Aisza Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.olsztyn.vectranet.pl 11.12.10, 21:37
        mięso mozna było jeść zawsze. Post w wigilie to wyłącznie narodowa tradycja.My od lat na święta wyjeżdżamy w góry, a ostatnio nawet nad morze. Kolację jemy w pokoju bez zadęcia, skromnie, a potem odpoczywamy. Choć raz był tylko kawior z szampanem, ale to tak dla urozmaicenia.Prezenty robimy sobie na co dzień.Odpoczywamy, jesteśmy razem.co więcej namówilismy do tego resztę rodziny. Doszło do tego, że spotykamy sie w pensjonacie z innymi krewnymi, a potem...razem jeździmy na nartach, spacerujemy- idziemy razem do restaoracji na kolację itp.Dzieci nie mają nic przeciwko, bo bardzo dobrze się bawią, jak i my wszyscy.
        • mm969696 Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole 12.12.10, 03:25
          Fajnie, masz kolejne wakacje w górach. czym to się różni od innych wycieczek ? niczym. A Święta są właśnie po to by poczuć ten niesamowity klimat, by twoje dzieci potem mogły wspominać ten czas. Szkoda że chcesz pozbawić je takiej frajdy jaką jest zasiadanie do wigilii, potem rozpakowywanie prezentów, może pójcie na Pasterkę.
          • Gość: ksionc Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.lot.pl 16.12.10, 16:32
            co jest fajnego w oglądaniu nielubianych cioci i wujków? otrzymywaniu co roku skarpetek i czapek lub książek które posiadamy albo tabliczki czekolady?
            • Gość: ys Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 20:21
              Wiesz, wyobraź sobie, że można mieć lubianych wujków i ciocie. I cieszyć się nawet ze skarpetek (albo grzecznie je przyjąć).
              • Gość: Aisza Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.olsztyn.vectranet.pl 16.12.10, 20:51
                Tylko po co?Wujków kochamy na co dzień i nie raz fundowalismy im podobny wyjazd, bo już ich nie bardzo stać(emeryturka).Żaden się nie skarżył. Co więcej pokolenie naszych rodziców było o wiele bardziej nowoczesne od nas.To właśnie oni zerwali definitywnie ze świątecznym przymusem biesiadowania.Żeby nie było wątpliwości-są katolikami.Nigdzie jednak nie ma przymusu tego zaplesniałego wzorca spędzania świąt.Radować się można inaczej.
                Im więcej świąt i świąteczek-tym więcej wolnego!To spotykamy się, a jakże, ale np na wspolnym wypadzie w góry, czy pospolitym grilu. Niektórzy idą do kościoła, inni do parafi ewangelickiej na nabożeństwo, a jeszcze inni nigdzie.
                My z mężem nie zmuszamy dzieci do celebry katolickiej, jak chcą to chodzą. Musa ni ma!
                A potem na nartki lub na basen)))I też musa ni ma.Sa tacy, co wolą np poleżeć przed telewizorem lub iść na zakupy. Ich sprawa.
                Nie potrzeba celebry, żeby być razem.Nawet wesela są często inne od tradycyjnych. np w bacówce, czy w ośrodku nad jeziorkiem.Stypy to przeważnie spotkanie domowe i catering.Kto chce to je, kto chce odpoczywa.
      • Gość: dziwne Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.pools.arcor-ip.net 16.12.10, 19:21
        nikt nikogo nie zmusza do siadania przy wigilijnym stole!!!mogą gnić w wyrku!!!A przyjdzie czas kiedy zatęsknią za siadaniem w gronie rodzinnym!!!Tylko jak ja się oddaliłam bo chciałam żyć po swojemu to teraz już nie ma odwrotu!!!Chętnie zasiadłabym przy Wigilinym stole ale nie mam z kim.!!!!Bo to są straty nie do odrobienia!!!!A 12 potraw nie musi być!!!Teraz można i jeść mięso!!!
        Wszystko wg swojego pomysłu!!!!

        Mieso zawsze mozna bylo jesc, bo niby kto mialby tego zabronic lub na to pozwolic.
    • Gość: Adam K. Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.ssp.dialog.net.pl 11.12.10, 23:37
      A ja się nieco wyłamię i zburzę ułożoną przez Gazetę Wyborczą wizję.
      Mam 21 lat i uważam, że święta są potrzebne. Zostawmy na chwilę akcent religijny, choć jest on, niewątpliwie, najważniejszy w tych trzech dniach. Przyjrzyjmy się sobie nawzajem. Wiecznie zabiegani, zmęczeni, sfrustrowani. Tak blisko siebie, a jednocześnie tak daleko. Nie mamy czasu na drobne przyjemności, na puszczanie baniek pełnych marzeń i nadziei. Pracujemy, konsumujemy i śpimy. I tak, subtelnie i niepostrzeżenie, wstępujemy do armii ludzi samotnych i osieroconych.

      Na szczęście - są takie dni w roku, kiedy możemy spotkać się wszyscy razem. I po prostu BYĆ. Ktoś może powiedzieć: "ale zaraz, czy do tego potrzebne są święta?". Zaiste, niekoniecznie. Ale ludzie lubią mieć wszystko zaplanowane i ustalone: kiedy urlop, a kiedy praca. Kiedy dzień wolny, a kiedy przepełniony od obowiązków. Lada chwila będziemy mieli 2 lub 3 dni okazji na choćby chwilowe zapomnienie bezwartościowego pędu.

      Narzekamy, że ciągle jest nam źle. Że nie mamy czasu dla siebie samych, a co dopiero dla pozostałych istot. Uwierzcie lub nie, ale ... to da się zmienić. Tylko musi być obustronna chęć poprawy, zmiany. Święta trwają trzy dni. To zbawienny czas dla NAS. Nie przeznaczajmy go w większości na duszenie się kuchenną parą, którą nieskutecznie zabija okap. Zostawmy w spokoju wielgaśne okna, nie zaglądajmy za meble. Nie biegajmy, jak szaleni, po hipermarketach. Kupmy to, co potrzebne. Święta mają być PRZYJEMNOŚCIĄ, a nie przykrym obowiązkiem.

      To ludzie zniszczyli ten czas, wmawiając sobie, że cokolwiek muszą. A przecież można wszystko tak zorganizować, że wystarczy czasu i dla bliskich, i dla nas samych. Wigilię spędźmy razem. To najpiękniejsza chwila, w której powinniśmy sobie towarzyszyć nawzajem. Być może - przy tej sposobności - wybaczyć sobie dawne urazy. Człowiek ma to do siebie, że z wieloma sprawami czeka do tzw. dobrych okazji. Czy święta nie mogą być takim stosownym czasem? Zamiast spędzać pół nocy przy garach, a po świętach wyrzucać do śmietnika połowę jego zawartości, lepiej oddać się refleksji nad własnym zachowaniem, poczynaniami. Nad tym, jaką wartość ma moje życie, czy jest coś, co wypadałoby poprawić.

      Ludzie za bardzo skupili się na reklamach, w których pokazuje się, że hektolitry barszczu firmy Knorr, czy też Winiary, solidaryzują rodziny. To nie tak. Zachłysnęliśmy się dodatkami, a pomijamy to, co jest najistotniejsze, czyli ... człowieka. Uczucia - dobre i złe, urazy, przykrości, a także rzeczy dobre, radosne, optymistyczne. Znienawidziliśmy święta, bo ktoś wybrukował nam bliżej niezrozumiałe, antyludzkie sposoby ich spędzenia. Zmieńmy to i przestańmy narzekać i używać górnolotnego "nienawidzę". Nakręcamy spiralę antypatii, podczas, gdy zwykły, niepozorny dzień, dzień świąt, możemy zamienić w magię, w czas, kiedy możemy się w jakiś sposób oczyścić.

      Po Wigilii został nam pierwszy i drugi dzień świąt. Spędźmy go po swojemu, jeżeli narzekamy na niedostatek czasu. Wyłączmy telefon, komputer, telewizor. Usiądźmy przy rozpalonym kominku, grzejniku, włączmy relaksacyjny, romantyczny jazz (polecam Dave'a Koz'a), wypijmy lampkę wina lub likieru. Przestańmy rozmyślać o tym, co nas na co dzień przytłacza.

      Można? Można, tylko trzeba chcieć.
      • l.o.r.t.e.a Mądra opinie. Pozdrawiam serdecznie. 16.12.10, 18:35

      • Gość: virgo111 Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: 173.233.219.* 17.12.10, 17:38
        "Po Wigilii został nam pierwszy i drugi dzień świąt. Spędźmy go po swojemu, jeżeli narzekamy na niedostatek czasu."

        Coz... tutaj gdzie obecnie mieszkam nie ma czegos takiego jak "drugi dzien swiat".
        Polacy (w Polsce) swiat wszelakich maja pod dostatkiem!
    • Gość: hh Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: 178.73.63.* 12.12.10, 01:36
      Z biedroniem lub legierskim, szczuką lub gretkowską oto optymalny wolny wybor robta co chceta cioty i leski!!!
      • Gość: pinus Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.ghnet.pl 12.12.10, 08:47
        w ogóle mi się nie chce myśleć o świętach, które są w sobotę i niedzielę tylko, nawet jakbym była rodzinnie nastawiona to sam wyjazd w odległe rodzinne strony to więcej w podróży niż z rodziną, nie mówcie o urlopie, mam niewykorzystane dwa tygodnie, cóż z tego, i tak nie mogę wziąć, znielubiona praca zrobiła ze mnie zombie, dla którego każdy wolny dzień od niej to święto
      • Gość: virgo111 Re: Nie chcę, ale siądę przy "wigilijnym" stole... IP: 173.233.220.* 16.12.10, 22:36
        Czy teraz na kazdym forum internetowym musza pojawiac sie
        male, bezmozgie stworzenia w rodzaju "hh"?
    • Gość: niespodzianka Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.access.telenet.be 16.12.10, 16:26
      U mnie byl w zeszlym roku bulwers przeogromny w kwestii manu wigilijnego. Pracuje od rana do wieczora, naprawde nikt mi nie da wolnego tygodnia przed swietami zebym mogla nalepic sie uszek, piergow i gotowac barszczyki. Wiec kolacja skladala sie z zupy, przystawki, dania glownego i deseru - elegancko i bez nadmiernego wysilku, na 1 dzien podobnie, na 2 poszlismy do restauracji. Oczywiscie wielgachne oburzenie wyniklo z tego, ze nie postawilam 12 dan na stole, w ktorych polowa i tak zawsze zostaje. W zeszlym roku bylam na dodatek w ciazy i wszelka ryba tak mi smierdziala, ze wykrecalo mnie na druga strone. mama nie mogla zniesc, ze na stole nie ma sledzia w oliwie i cebuli i nazwala mnie egositka bo ciaza to nie choroba.

      Stwierdzilam, ze to ostatnie swieta w rodzinnym gronie i za tydzien w wigilie lece na dwa tygodnie do Brazylii bo nie mam zamiasru spedzic kazdego wieczora przez dwa tygodnie przed swietami na sprzataniu, gotowaniu, pakowaniu itd.
      • Gość: O matko Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.4web.pl 16.12.10, 21:31
        Ty niespodzianko powinnaś spędzić święta ze słownikiem ortograficznym i książką do gramatyki języka polskiego. Żenada!
      • violka-pl Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole 16.12.10, 22:52
        Z niemowlakiem ten wylot do Brazylii czy może babcia popilnuje?
    • Gość: michu Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.dynamic.chello.pl 16.12.10, 16:43
      Te święta, jak zresztą poprzednie będziemy spędzać z 2 osoby. Już zapowiedziałem, że nie chcę opłatka, bo jeśli nie jestem katolikiem to nie będę kultywował obrzędów katolickich. Nie chcę również wystawnego jedzenia i dużych ilości. Dla mnie to dni takie jak każde inne w roku. Zero magii. Nie będę siebie oszukiwał, że jest inaczej, bo po co?
      • Gość: eithel Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: 89.167.15.* 17.12.10, 00:49
        A ja siebie nie muszę oszukiwać, dla mnie jest inaczej. Magię świąt też można poczuć, choć ubolewam nad tym, że nie tak bardzo jak wtedy, gdy dzieckiem byłam. I wcale nie przeszkadza mi w tym wszystkim to, że do wierzących się nie zaliczam. Moja najbliższa rodzina pochodzenia nigdy na punkcie wiary nie miała hopla, dla nich liczyła się tradycja i to, że jest rodzinnie.
      • Gość: tomy Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.olsztyn.vectranet.pl 18.12.10, 10:56
        My to robimy już dawno.Żadnych katolickich bzdur.Tylko kolacja uroczysta. Choinka to przecież też pogański wymysł tylko, jak większość-zapożyczenie katolów.A wolne, czemu nie- przyda sie.Można urządzić fajne spotkanko, pójść do knajpy, spokojnie poczytać.A potrawy świąteczne robimy już dawno na co dzień
    • Gość: grr redaktorzy obchodzą tylko święto chanuki IP: 67.159.45.* 16.12.10, 17:50
      wszystko, co polskie i tradycyjne drażni ich, zgadnijcie dlaczego

      nie jestem katolikiem ale w wigilie dziele sie opłatkiem bo to uniwersalny gest
      • l.o.r.t.e.a Identycznie ja. 16.12.10, 18:36

        >
        > nie jestem katolikiem ale w wigilie dziele sie opłatkiem bo to uniwersalny gest
      • marajka Re: redaktorzy obchodzą tylko święto chanuki 16.12.10, 19:00
        A co opłatek ma wspólnego z katolicyzmem? To polska tradycja, nie katolicka.
        • Gość: kaj Re: redaktorzy obchodzą tylko święto chanuki IP: *.olsztyn.vectranet.pl 18.12.10, 11:06
          I tu się zdziwisz...Widzialeś kiedyś żydowskie św paschy?Jezus był Żydem i to nawet rabinem(rabbi rabuni mówili na niego).Pascha to św Wyjścia z Egiptu.Tak się spieszyli,że nie zdażyli chleba zakwasić, więc jedli placki=macę i właśnie podczas ostatniej wieczerzy Jezus odprawiając wigilię Paschy łamał macę nie chleb! Więc opłatek to symbol macy, nie chleba!
          Wigilia to też tradycja zydowska.Wszystkie święta zydzi obchodzą tak samo: jedząc uroczystą kolację w przeddzień święta- wigilię.Zapalają wtedy świece, biorą kielich z winem i paterę z chlebem(lub macą), którym się dzielą.
          Jezus ustanawiając eucharystię też wział chleb i wino i dzielił się, bo był ortodoksyjnym żydem, rabinem!
          • a_weasley O rabinach i gmatwaniu pojęć 18.12.10, 23:24
            Gość portalu: kaj napisał(a):

            > Jezus był Żydem i to nawet rabinem

            Żydem był ponad wszelką wątpliwość, ale o rabinie pierwsze słyszę, skąd to?

            > (rabbi rabuni mówili na niego).

            Lekarza tytułuje się doktorem, ale czy to znaczy, że jest nauczycielem (łacińskie doctor pochodzi od docere - uczyć)? Lub odwrotnie, jeśli niektórych świętych tytułuje się doktorami Kościoła, znaczy to, że byli lekarzami?
            Mówili do Niego "rabbi", ale to znaczy tyle, co "nauczycielu". Natomiast rabin, od tego słowa pochodzące, po polsku oznacza duchownego żydowskiego. Z niczego nie wynika, by Jezus takowym był.

            > Więc opłatek to symbol macy, nie chleba!

            Opłatek nie jest symbolem ani macy, ani chleba. Najwyżej można powiedzieć, że od macy pochodzi.
            • Gość: Maja Re: O rabinach i gmatwaniu pojęć IP: *.olsztyn.vectranet.pl 19.12.10, 04:21
              Sam to potwierdzasz. Jezus był rabbim- w tamtych czasach nie oznaczalo do kaplana, ale mędrca. ale bezsprzecznie był żydem i jako nauczyciel wypełniał prawo, czyli dokładnie przestrzegał rytuałów zydowskich.Czyli w trakcie ustanowienia eucharystii jadł i łamał mace!W tym czasie odprawiano święto paschy! a wtedy nie jadano chleba tylko mace, na pamiątkę wyjścia!
              a widzialeś kiedyś przedmioty rytualne zydowskie? to kielich, patera i świece! Tych przedmiotow używa sie do dziś przy odprawianiu mszy świętych na pamiątkę Jezusa, który był bezsprzecznie ortodoksyjnym zydem!
              • Gość: Maja Re: O rabinach i gmatwaniu pojęć IP: *.olsztyn.vectranet.pl 19.12.10, 04:43
                Ostatnia wieczerza to był w istocie wieczór sederowy(wigilia paschy!)Zabijano i zjadano wtedy baranka i dzielono się macą!Nie chlebem!
                Zapytaj wujka google to ci pokaze, jak wyglada tradycyjna zydowska maca.to nasz opłatek, ba to pierwowzór hostii. Mąka i woda.Chryetus nadał temu żydowskiemu ortodoksyjnemu rytuałowi inny sens, ale bezsprzecznie odprawiał ten rytuał!To archetyp ofiary zydowskiej!!!Był żydem, czy nawet Żydem.
                I katolicy klekają tak naprawde przed zydowskim rabbim.Nauczycielem, mędrcem ŻYDOWSKIM.
                i każde swięto zydowskie począwszy od cotygodniowego szabasu odbywa sie wg tej tradycji. W wigilię święta je sie uroczystą kolację i dzieli sie chlebem lub macą popijając rytualnie winem.
                • a_weasley Re: O rabinach i gmatwaniu pojęć 27.01.14, 13:59
                  Gość portalu: Maja napisał(a):

                  > Ostatnia wieczerza to był w istocie wieczór sederowy(wigilia paschy!)

                  Wielkie mi odkrycie. W Ewangelii jest to napisane otwartym tekstem.
      • Gość: katolik to sledz Re: redaktorzy obchodzą tylko święto chanuki IP: *.pools.arcor-ip.net 16.12.10, 19:30
        nie jestem katolikiem ale w wigilie dziele sie opłatkiem bo to uniwersalny gest

        Dla ciebie, wioec nie uszczesliwiaj innych.
        • anal-fa-beta Re: redaktorzy obchodzą tylko święto chanuki 28.12.10, 18:21
          Nie wytrzymam. A co w tym uniwersalnego? Nie jesteś katolikiem, a dzielisz się opłatkiem. Nie jesteś muzułmaninem, a modlisz się kilka razy dziennie w kierunku Mekki? Imprezujesz, jak jest noc Kupały. To właśnie klasyczny przykład. Tłumaczenie się tradycją i uniwersalnością. jest na świecie wiele innych, o wiele starszych tradycji. Ale tamtych się nie bierze pod uwagę. Nie wierzę, ale biorę udział, bo co ksiądz i rodzina powie... Rzygać się chce na takie argumenty. Jedź i wykąp się w Gangesie, to też tradycja i uniwersalny gest. Albo daj się ukrzyżować na Filipinach...
    • z2006 Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole 16.12.10, 17:58
      Grzeszyć ciężko nawet w wieczór wigilijny to prosta droga do PIEKŁA.
    • l.o.r.t.e.a Oj, spędzilibyście jedną Wigilię bez rodziny 16.12.10, 18:30
      w obcym kraju, mogąc tylko zadzwonić do rodziców/żony.

      Zapewniam Was, że bez względu na to czyście katolik czy ateista, złożycie sobie obietnicę że już nigdy więcej do tego nie dopuścicie.

      Ateista pozdrawia ze Szkocji.
      • thorey Re: Oj, spędzilibyście jedną Wigilię bez rodziny 16.12.10, 20:38
        Spędziłam niejedną i bardzo chętnie powtórzę. I nie będę dzwonić do niczyich rodziców. Tak przy okazji, zagranicą żadnej wigilii się nie obchodzi, a obiad w tzw. Boże Narodzenie jada się w restauracji. Tego, co polscy katolicy nazywają drugim dniem świąt, zagranicą na ogół nie ma.
        • Gość: O matko Re: Oj, spędzilibyście jedną Wigilię bez rodziny IP: *.4web.pl 16.12.10, 21:34
          Następny gamoń. Pisze się "za granicą" a nie zagranicą!
          • thorey Re: Oj, spędzilibyście jedną Wigilię bez rodziny 16.12.10, 22:51
            Ale tu nie jest forum o ortografii. Nienawidzę przemądrzałych paniuś, które wchodzą na fora wyłącznie po to, żeby wymądrzać się na temat prawidłowej pisowni. Na ogół zresztą, nie mają nic sensownego do powiedzenia na żaden temat. To po cholerę im ta ortografia, skoro i tak nie mają nic ciekawego do napisania?
            • Gość: Alex Re: Oj, spędzilibyście jedną Wigilię bez rodziny IP: *.olsztyn.vectranet.pl 18.12.10, 11:21
              I tu się mylisz.Ortografia i język to nasze bogactwo. Zaniedbywanie go źle świadczy o Polaku.To znaczy,że nie szanuje swojego języka, jego kultury. To tak, jakbyś się nie mył.Brak kultury.A jak się zaczyna wypowiadać publicznie to jest się po prostu niewiarygodnym -nie znając swojego języka.
    • Gość: adam Atak Wybiórczej na tradycję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.10, 19:31
      Od początku swego istnienia Wybiórcza z premedytacją atakuje polską tradycję w imię nowoczesności, europejskości etc. Założyciele Wybiórczej jednak doskonale wiedzą jak wielkie znaczenie ma przywiązanie do religii i tradycji. To dzięki niej ich naród przetrwał niewolę egipską, wszelkiej maści pogromy i Holocaust. Zaciekłe ataki Wybiórczej na polską tradycję i Kościół nie są więc przypadkowe... Ktoś chce nas wynarodowić i uczynić tanią siłą roboczą.
      • naturelovers Re: Atak Wybiórczej na tradycję 16.12.10, 20:59
        Czesto mam zlecenia na oddzialach psychiatrycznych. Tego typu paranoja jest najczestsza choroba. Mowie zupelnie serio.
        • Gość: Adam Re: Atak Wybiórczej na tradycję IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.12.10, 21:22
          Ale mi przygadałeś...
        • ciuciumorales Re: Atak Wybiórczej na tradycję 17.12.10, 08:18
          Od kiedy opis stanu faktycznego jest okreslany paranoja? Bledne diagnozy stawiasz. Moze warto sie doksztalcic? Jakis kurs? Polecam: "Krytyczne spojzenie na media i ich rola (cel) w ksztaltowaniu swiatopogladu u odbiorcy".
      • Gość: grr Re: Atak Wybiórczej na tradycję IP: 67.159.45.* 17.12.10, 10:52
        masz 100% racji Adamie
    • Gość: virgo111 Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole? IP: 173.233.220.* 16.12.10, 21:41
      Coz, po pierwsze, w zdecydowanej wiekszosci krajow swiata (takze i tych mocno chrzescijanskich) nie obchodzi sie i nie swietuje czegos takiego jak "Wigilia"...
    • Gość: Y Pie*rzyć wigilię IP: *.adsl.inetia.pl 17.12.10, 00:01
      Nie usiądę przy wigilii z jedego powodu - "musiałbym" się łamać opłatkiem ze znienawidzonym ojcem. Reszta rodzikni jest w porządku. Dlatego też jak co roku udam się dłuuuuugi nocny spacer do lasu. Może wezmę namiot.
    • Gość: gorczyca Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.dynamic.chello.pl 17.12.10, 01:16
      Tak się zastanaiwam- czy do forum zasiadaja sami frustraci, czy naprawdę jesteśmy taką bandą narzekczy? To przykre, jeśli ktoś ma złe skojarzenia ze Świętami Bożego Narodzenia (żadne X-mass jak dla mnie...) ale ja widzę je jako czas równoczesnie podsumowania i odnowy. Stosunków z rodziną, swojego życia religijnego (jeśli ktoś ma) albo po prostu spokojnej refleksji. A przygotowania! szczerze mówiąc lubię je równie mocno jak samą Wigilię i Święta- WSPÓLNE przygotowanie (nie ma tak, ze mama stoi tydzień w kuchni, żebyśmy mogli zasiąść do stołu)- tatuś i brat sprzątają, ja i mama rządzimy w kuchni. Nic nie zastapi zapachu piernika, konsylium przy pieprzeniu barszczu (dodaj jeszcze szczyptę, ale tak z czubka-czubeczka) czy charakterystycznego zapachu kompotu z suszu (dla mnie paskudztwo, więc nie piję, ale mama uwielbia). No i choinka, kolendy, zapach igliwia i pomarańczy. Nawet jak to piszę uśmiech sam mi wypływa na twarz. Zwykle Wigilię spędzamy we własnym gronie, ale zawsze są to chwile wyjątkowe- i nie jak z reklam Coca-coli, ale po prostu- rozmawiając, czasem sie sprzeczajac (ale nie kłócąc) ale co najważniejsze- być razem, cieszyć się swoją obecnością. Na codzień nie jadamy razem posiłków- 2 studentów i dwie osoby pracujące ciezko zegrać choćby na kolację, więc wspólna wieczerza to przyjemnosć sama w sobie.

      Tak sobie myślę, że jeśli chodzi o religijność trzeba być tolerancyjnym w obie strony- starsza pani, której pomagam w zakupach ze łzami w oczach opowiadała, jak żona jej syna otwarcie przy dzieciach wyśmiała ją, gdy zasugerowała, by zmówić modlitwę, a potem przez całą kolację kpiła z jej religijności i tego, że co tydzień chodzi na grób zmarłego męża... (dodam, że staruszka jest cicha i raczej nie wyobrażam sobie jej robiącej jakąkolwiek awanturę czy wypominajacą brak religijnosci...) Oczywiście pretensje w drugą stronę są jeszcze częstsze, więc myślę, że w "mieszanym" towarzystwie trzeba przyjąć zasadę "uszanujmy się w święta" i na siłę nie podejmować spornych tematów...

      Takie moje przemyślenia nocne. Pozdrawiam wszystkich i życzę ciepłych Świąt pachnacych piernikiem i pomarańczą.
      • nessuno Re: Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole 17.12.10, 09:01
        gorczyca,Twój wpis jest jedną z niewielu mądrych wypowiedzi.
    • Gość: siemię Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: *.tktelekom.pl 17.12.10, 09:06
      Uwielbiam wigilie, szkoda że juz bez rodziców i dziadków. Miło było posłuchać ich gawędzenia, Oj miło.... Wszystkim miłej Wigilii i Świąt
    • Gość: K Nie chcę, ale siądę przy wigilijnym stole IP: 212.180.165.* 17.12.10, 10:25
      Najlepsza jest przemycona ukradkiem teza:

      "Po takim doświadczeniu nie ma już dylematu: tradycja czy nowoczesność."

      Tzn. Wigilia bez rodziny to ma być niby "nowoczesność".
    • a_weasley Piosenka stara jak Gazwyb 17.12.10, 14:02
      Piszą to samo od 20 lat. W międzyczasie ówcześni młodzi nowocześni dawno dorośli, mogliby mieć wcale nie takie małe dzieci... i często je mają.
      I gdzie oni są? 24 grudnia wieczorem miasta jak wymarłe, szosy puściutkie, nieraz jechałem przez pół Polski z wieczerzy na pasterkę, więc wiem. Gdzie oni są?
      Ano przy wigilijnych stołach. Z żonami/mężami, dziećmi, w porywach rodzicami i/lub teściami, ewentualnie rodzeństwem (i tego rodzeństwa żonami i dziećmi).
      Bo na szczęście z pewnych rzeczy się wyrasta.
    • a_weasley Niektórym tylko jedno w głowie 17.12.10, 14:14
      We wstępie:

      > Co trzeci młody Polak ma lepszy pomysł na święta - np. na nartach lub w łóżku z ukochanym

      W tekście:

      > ponad 12 proc. zamknęłoby się w domu z ukochanym [...] w grupie 15-19 lat
      > wigilii z partnerem pragnęłoby ponad 17 proc.

      Jeśli dla kogoś wigilia z partnerem oznacza wigilię w łóżku z tymże, to moje kondolencje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka