Gość: Paulina Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.customer.telia.com 19.09.11, 10:59 A ja skonczylam nauki spoleczne (ba, glowny kierunek studiow to byla filozofia) i pracuje w miedzynarodowej firmie IT w Sztokholmie i zarabiam pare razy wiecej niz polska srednia krajowa. Wyksztalcenie czy "dobre", czy "zle", to zbyt malo, by oczekiwac kariery. Dzis potrzebne sa jezyki, wytrwalosc i troche szczescia. Istnieje cale spektrum mozliwosci rozwoju z roznym typem wyksztalcenia. Dzial marketingowy jest potrzebny w kazdej wiekszej czy mniejszej firmie. Profil zawodowy chlopaka z a rtykulujest jak najbardziej interesujacy i odpowiadajacy potrzebom rynku. Mam wrazenie, ze w Polsce trzeba byc wielozadaniowcem i znalezc swoja nisze jeszcze w trtakcie studiow by sie wybic. Jest to dosc trudne do osiagniecia, dlatego pod tym wzgledem dostanie dobrej pracy za granica wydaje mi sie latwiejsze, choc nigdy tak naprawde nie szukalalam pracy w Polsce po studiach. Wszystkim jednak przyda sie wiecej wyrozumialosci i determinacji. Mam nadzieje, ze bohater artykulu dostanie w koncu szanse na rozwoj. Szczerze mu tego zycze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marl odkrywcze... doprawdy...ehhh IP: *.ssp.dialog.net.pl 19.09.11, 11:12 a może by tak napisać artukuł o tym, że słońce świeci? Co ? Wiecie, że słońce świeci? Nie? No to ja wam opisze tą sytuację... Jezu - no przecież to jest normalka - tak w Polsce jest od lat i jeszcze przez wiele kolejnych lat (czytaj: dekad) tak będzie. Nudny ten artykuł - oj strasznie nudny. Odpowiedz Link Zgłoś
jasmina_tdi kwalifikacje vs praca 19.09.11, 11:25 Artukuł jest absurdalny, jeśli choć połowa w nim to faktyczne przeżycia, to jest bardziej niż absurdalny. Telemarketing i marketing sprzedażowy to cięzki kawałek chleba. Jeśli ktoś nie ma ku temu "drygu" nigdy w życiu nie powinien się brać za tego typu zajęcia. Nie przebrnie przez podstawę wynagrodzenia, prowizja bedzie wydawać mu się mrzonką, a zlecenie przekleństwem. Bedzie sobie roić, że jedyna słuszna droga to etat z wysoką pensją, a zawód nie powinien mieć nic wspołnego ze sprzedażą. Otoż koszmarny błąd. Każdy zawód ma coś wspólnego ze sprzedażą, prowizje gwarantują największe przychody, a etat i płynace z niego profity to mrzonka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: luke Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.11, 11:42 Jestem trochę przerażony tym artykułem, nie dlatego, że jak niektórzy uważam bohatera za nieudacznika, bo nim nie jest, tylko dlatego, że to pokazuje idiotyczną tendencję w naszym systemie zatrudnienia. Jako osoba, która w wielkiej międzynarodowej korporacji przepracowała kilka lat wiem, że w innych krajach stanowiska telemarketerów, doradców klienta, sprzedawców, młodszych marketingowców wszelkiego rodzaju to zajęcia dla młodzieży po szkołach średnich uczących się a nie wykształconych magistrów. Przeżytkiem są również wypytywanki rekrutacyjne na rzecz assessment centre. Sam mam kilkoro znajomocyh, którzy pochowali dyplomy w kieszeń, bo nigdzie nie mogli znaleźć pracy a niektórzy przekwalifikowali się na kosmetykę, fryzjerstwo, renowację mebli i inne zawody przynoszące realne dochody. Jednocześnie przeraża mnie, że szczytem realnych marzeń człowieka z magistrem i podyplomówką to 2000 zł (Przeciętny zarobek wspomnianego już fryzjera w średniej wielkości salonie to 2000-2500). Odpowiedz Link Zgłoś
iwanme Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 12:04 ""Jednocześnie przeraża mnie, że szczytem realnych marzeń człowieka z magistrem i podyplomówką to 2000 zł (Przeciętny zarobek wspomnianego już fryzjera w średniej wielkości salonie to 2000-2500)."" Jeśli coś może przerażać to najwyżej poziom owych magistrów i podyplomówek, który jest niższy niż niegdysiejsze licea i technika. Tak naprawdę wykształcenie osoby opisanej w artykule jest na poziomie dobrego kursu z marketingu i zarządzania i taka jest prawda. 2000 tys na rękę to przeciętne aspiracje człowieka bez specjalnego wykształcenia ani sensownego doświadczenia a z takim mamy tutaj do czynienia. Żeby nie było, jako już niedługo absolwent uczelni technicznej uważam, że poziom tutaj również jest skandalicznie niski i gdyby nie własne zainteresowania, praktyki, praca i udział w różnych projektach to właściwie po skończeniu studiów nie umiałbym za wiele. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: as Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 19.09.11, 11:56 Również miałem sporo przeżyć związanych z poszukiwaniem pracy w Polsce i nierzadko ciekawym podejściem rekrutujących. Jeśli ktoś ma ochotę poczytać - zapraszam na mego bloga. gasimo.blox.pl/html Odpowiedz Link Zgłoś
ulanzalasem Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 12:08 Durny rząd i media się cieszą z tego, że jakiś zachodni koncern na kilka lat otworzył tutaj swoje call center, popracujemy dla googla czy innej firmy kilka lat tylko dlatego, że korporacje nie mogą umieścić wszystkiego w Indiach. Za 10 lat porzucą pewnie i Europę, przynajmniej UE, pójdą na Bałkany, do Afryki, a wtedy po tych super inwestycjach nie zostanie nic, poza ludźmi którzy potrafią przykręcić śrubkę, odebrać telefon, czy kliknąć myszką w wyuczone miejsce w jednym programie - cóż za wspaniali pracownicy nam zostaną:D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: grafi Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.icpnet.pl 19.09.11, 12:11 POWYŻSZE POSTY - TYPOWA POLACZKOWATOŚĆ ;-) zawiść i zazdrość. a koleś przynajmniej ma jaja, żeby to powiedzieć na głos Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: sdfh Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.internetia.net.pl 18.10.11, 20:47 Tak tak każdy Polak to złodzej i menda, a ty idiotko i twoja rodzina kim jesteś ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: balto Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.play-internet.pl 19.09.11, 12:14 własny przykład jest najlepszy... od siedmiu lat pracuje w telesprzedaży, siedziałem w różnych firmach może- było różnie, nie wszystkim ta praca odpowiada, ale tworzenie teorii "jak to jest źle" jest bez sensu... jest sporo firm, które nie dają stałych umów, albo każą zakładać własną działalność, ale są też na przykład firmy typu eniro polska, gdzie teraz jestem, gdzie na wejściu jest umowa stała, w bezpośredniej sprzedaży - smartfon, laptop i auto służbowe, więc nie ma reguły, że wszędzie jest źle, są firmy w których można się rozwijać i pracować na poziomie... Odpowiedz Link Zgłoś
woodpecker_from_mars Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 12:24 Nic z tego nie rozumiem... Bohater artykułu choć ponoć "zęby zjadł" na rozmowach kwalifikacyjnych, jest ekspertem od tychże i konstrukcji CV, jest dobrze wykształcony itp., ciągle nie ma stałej pracy. Ktoś taki ma udzielać nam rad w tym temacie? Może sam potrzebuje doradztwa??? Odpowiedz Link Zgłoś
rabart W Polsce po prostu nie ma pracy 19.09.11, 20:31 I żadne porady tego nie zmienią, ani kolorowe CV. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tantrum Głupoty gadasz. Pracy jest pełno. IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:39 Trzeba tylko mieć kwalifikacje, żeby ją wykonywać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fiaccik Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.play-internet.pl 19.09.11, 12:35 Bohater artykułu uniknąłby tego wszystkiego jakby zaryzykował i założył własną firmę. Ale czego się spodziewać, na studiach przecież nie uczą samodzielności na rynku pracy. Szczególnie takich, które bohater skończył. Rzuca się w tym artykule jedno - bohater ma powszechne wśród absolwentów studiów przekonanie: "Skończyłem studia, więc praca i wysokie zarobki mi się należą." Czego facet się spodziewa po pracy na stanowisku marketer w małej firmie? Skąd ta firma ma brać pieniądze na jego pensje? Może gdyby kandydaci wykazali się empatią i popatrzyli na siebie oczami prowadzących firmę to wiedzieliby czego ci prowadzący potrzebują zatrudniając go. Odpowiedz Link Zgłoś
well_ness Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 13:37 Jeżeli ktoś w liceum jeździł na olimpiady historyczne, polonistyczne, czy językowe to żadne argumenty nie odwiodą go od studiowania tego, co go pasjonuje. Dla takich osób bardzo krzywdzące jest to, co tu niektórzy piszą, bo to są często umysły wybitne. Tak samo jak można czytać Kierkegaarda i studiować informatykę, tak samo można nauczyć się programować, czy projektować strony internetowe i studiować filozofię, czy nauki społeczne. Dyplomy i certyfikaty nie mają żadnego znaczenia. Jak ktoś coś potrafi to zawsze się sprzeda. I zamiast bezsensownie apelować o studiowanie na kierunkach tzw. "ścisłych" (bo każda nauka jest ścisła) trzeba mieć świadomość, że to jest RYNEK i trzeba mieć co sprzedać i nie sprzedajesz swojego papierka tylko swoją konkretną wiedzę. Mój kolega studiujący informatykę na AGH uczył się kiedyś do egzaminu wkuwając jakieś bezsenswone formułki na pamięć. Miałam wrażenie, że to ja (filolog) rozumiałam z tych formułek więcej niż on. Każde studia są teoretyczne. Kiedyś sobie wyobrażałam jak studenci medycyny siedzą w prosektorium i badają zwłoki. Wydawało mi się, że to takie trudne. Potem się dowiedziałam, że takie zwłoki sa jedne na ogromną grupę studentów i dowiedziałam się, że nawet studenci medycyny mają na późniejszych latach tak mało zajęć, że się nudzą. O praktykę muszą troszczyć się sami. Odpowiedz Link Zgłoś
well_ness Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 14:03 I to bardzo niedobrze, że o praktykę studenci muszą troszczyć się sami, bo taki student medycyny z bardzo małym praktycznym doświadczeniem prędzej czy później pracę znajdzie. Problem tkwi moim zdaniem w systemie edukacji i to nie na poziomie gimnazjum jak niektórzy twierdzą, ale na poziomie szkół wyższych. Na zarzut, że nie uczą praktyki, wykładowcy oburzają się, że to nie są szkoły zawodowe... A taki student kierunek obojętny śpi sobie do 12 potem jakiś wykładzik wraca do akademika o 15 gra na kompie, potem coś tam poczyta. Na V roku otrząsa się, że z tym czasem trzeba było coś robić samemu. Ale dlaczego samemu? Przecież on należy do tej uczelni, będzie ją reprezentować. To uczelnia powinna mieć jakieś poczucie odpowiedzialności za to kogo wypuszcza na rynek pracy... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eso Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.net.autocom.pl 19.09.11, 14:32 pasja pasją, ale jeśli nie masz zawodu to masz problem. Niektórzy maja pasje - np. taniec czy śpiewanie i bez szkół jakoś sobie radzą i jest ok. Podobnie pewnie z filmoznawcami, teatrologami czy kimkolwiek - jeśli są świetni i naprawde to kochają nie ma problemu, ale ilu teatrologów Polska potrzebuje? A techników? Raczej wiecej. Poza tym co przeszkadza mieć zawód np. być budowniczym a w wolnej chwili oddawać się operze albo teatrowi (choćby amatorsko?) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tryton Historia mnie zawsze pasjonowała, jeździłem na IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:37 olimpiady z PNOS-u, ale studia wybrałem konkretne - telekomunikację. Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Wysokie zarobki? 19.09.11, 20:33 2000 netto to bardzo niskie zarobki biorąc pod uwagę ceny w Polsce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wiesiek_wojnar kij akaunt IP: *.89.123.210.static.crowley.pl 19.09.11, 13:02 mam koleżankę po gó...anej szkole wyższej (bo dobudowali piętro), która jest cenionym managerem w sektorze bankowym, ale... studiowała zaocznie i pracowała na początku na kasie albo sprzedając kredyty. Artykuł jest beznadziejny, 31latek zarabiający 2000 netto to musi być ciemna masa albo dziobak który tylko kuł na studiach zamiast wódkę pić z kolegami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tantrum Mediana zarobków Polsce to ok. 2300zł brutto, IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:35 więc masz rację. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eso Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.net.autocom.pl 19.09.11, 13:33 Jakie studia taka praca. O pracę wcale nie jest aż tak ciężko, no chyba, że nie ma się wykształcenia ani umiejętności, ale wtedy nie ma co się wychylać, że się chce średnią krajową lub więcej zarabiać... Odpowiedz Link Zgłoś
leniwy_krasnal Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 13:44 Widzę, że większość dzieli wykształcenie albo na techniczne albo na humanistyczne. Ja nie studiowałem ani jednego, ani drugiego. Bo do której grupy zaliczyć geogafię? Specjalizowałem się w hydrologii, dosyć wąska specjalizacja, więc mam pracę w zawodzie. Pracuję we współpracy międzynarodowej, niemal na codzień używam trzech języków obcych, a nie mam żadnego certyfikatu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tryton Certyfikat językowy to papier. IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:33 Liczy się znajomość języków. Znam osobę z certyfikatem z angielskiego, która ledwo złoży zdanie do kupy. Odpowiedz Link Zgłoś
esteczka Re: Certyfikat językowy to papier. 20.09.11, 11:56 mgr to też papier, ale wiele osób wartościuje wg niego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Dr Yamak Tak mówią ci, co nie mają "papierów" IP: *.dynamic.chello.pl 21.09.11, 00:20 Odpowiedz Link Zgłoś
smrodek71 Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 14:32 oczywistym jest ,że jak odpowiadasz na 100 cv miesięcznie to nie przyjmą Cię nigdzie.... bo wysyłanie CVek jest po prostu z dupy. Do firmy trzeba się przejść, pozaczepiać , zapalić fajkę a nie wysłać maila, których Pani na 1 desku otrzymuje setki dziennie i co z nimi robi?....... jakoś żadnemu Polakowi szukającemu np pierwszej pracy w UK nie przychodzi do głowy wysyłanie CVek tylko dreptać trzeba - pokazać swoją determinację - kwestia ciśnienia.... a drugą stroną jest ,że system jest tak skonstruowany,że firmy sam nie założysz bo zjedzie cie zus i inne koszty więc jak jesteś pipką bo nie maż nawet o średniej krajowej.... Odpowiedz Link Zgłoś
rabart Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 19.09.11, 20:33 Ja zanoszę CV osobiście i jakoś od lat nie udaje mi się dostać zatrudnienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tryton Duby smalone bredzisz. IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:32 W mojej firmie (branża informatyczna) są "stałe" oferty, a brak chętnych na wiele stanowisk pomimo świetnej atmosfery, pracy 8h dziennie, rzadkich ale płatnych nadgodzin i pensji w granicach 1,5-2 x średnia krajowa. Dla mnie to dobrze, że tak wielu idzie studiować na kierunki społeczne, ale wielu z nich to początek przegranej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: merypol Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 178.73.48.* 19.09.11, 14:40 Nie wszyscy mogą i chcą być architektami, lekarzami, inżynierami. Wykształcenie wq... ego faktycznie nie należy do zalecanych, nie znaczy to wcale, że jest bez pracy ... pozbawiony możliwości... Znamy, np. takiego co czyścił kominy i ma się znakomicie, to zależy od pleców i kolesi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: f Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.dynamic.chello.pl 19.09.11, 20:26 biedak ma fatalne wyksztalcenie .jest na marginesie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gartby Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.retsat1.com.pl 20.09.11, 09:47 Jestem trochę przed 30tką studiów jeszcze nie skończyłem, studiuję zaocznie i pracuję . Od dwóch lat w branży telekomunikacyjnej. Sam napisałem do mego pracodawcy że szukam pracy o interesującym mnie profilu. Mniej niż 15 tys netto nie zarabiam. Drugi przykład kolega prowadzi dwa sklepy patronackie w Warszawie. Pojechał do firmy, porozmawiał z prezesem dostał zgodę na 2 lokalizacje. Miał troche uciułanej kasy wziął porzyczkę i wypaliło 30-50 tys co miesiąc czystego zysku. Piękny dom pod Warszawą. Można tylko trzeba mieć otwartą głowę, nie być roszczczeniowcem z tytułem i głową w chmurach. Nie kazdy jest umysłem scisłym ale samozaparcie i wola walki przenoszą góry. Pieniądze to powinien byc środek a nie cel sam w sobie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tryton "pożyczka" a nie "porzyczka". IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:28 Gratuluję drygu do pracy i serdecznie pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ona_26 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.ds8.univ.gda.pl 20.09.11, 10:10 Firmy zewnętrzne nie dostają pieniędzy za ilość osób poddanych rekrutacji. Źle dopasowany kandydat to dla firmy strata czasu. Ja też boję się, że nie będzie mnie stać na dziecko i też mnie to boli. Dostałam właśnie mieszkanie, na którego remont mnie nie stać więc muszę je oddać. To wszystko po studiach magisterskich, podyplomowych i z planami na doktorat w przyszłym roku. Wszystkim niespełnionym tutaj radzę rozejrzeć się za granicą. Jeśli się zna język, każdy kraj lepszy od Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.dynamic.chello.pl 20.09.11, 14:11 Przeczytaj to co napisałaś i zastanów się, czy Twoje działanie jest racjonalne. Nie stać Cię na dziecko i remont mieszkania, masz wyższe studia i planujesz robić doktorat - czy to faktycznie racjonalne? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tantrum Absolwentów nauk społecznych jest na pęczki. IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:18 Socjolodzy, politolodzy itp. "specjaliści", na których wiedzę nie ma zapotrzebowania. Nadmiar takich specjalistów od nauk społecznych powoduje, że nie mogą znaleźć sobie normalej pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Tryton 4 razy zmieniałem pracę, bez znajomości dostawałem IP: 194.8.126.* 20.09.11, 10:26 pracę w następnej firmie. Pierwszą pracę też dostałem bez znajomości. Można, tylko trzeba potrafić coś, co jest poszukiwane przez pracodawców. Ukończyłem telekomunikację (zaocznie!), znam dobrze (tzn. bezproblemowo rozumiem, co mówią tzw. native speakerzy podczas telekonferencji i sam wysławiam się bezproblemowo) dwa języki obce (angielski i niemiecki), jestem specjalistą od sieci, pracuję w korporacji (8h dziennie i do domu) za 5,5 tys. na rękę (może i bez rewelacji, ale nie pracuję w szczególnie dużym mieście). Kilka razy w roku jeżdżę na szkolenia, podnoszące moje umiejętności. Wszystko dziękli temu, że przez własną ciężką pracę zdobyłem poszukiwaną na rynku pracy wiedzę i umiejętności. Odpowiedz Link Zgłoś
the_dzidka Ja, telemarketer na stałym zleceniu 20.09.11, 10:37 Gość jest żałosnym, kwękającym nieudacznikiem. NIGDY nie zdobędzie porządnej pracy, bo nie ma jaj. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mona Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 178.73.49.* 20.09.11, 11:05 Po co pisać o nieudaczniku? Piszcie o ludziach, którzy coś osiągnęli. Jęczących niezgułów, obwiniających cały świat za brak własnej umiejętności poruszania się po współczesnym świecie, mamy aż nadto, to nic ciekawego. Odpowiedz Link Zgłoś
asfo Ja, telemarketer na stałym zleceniu 20.09.11, 11:30 Jak kilkanaście lat temu rozglądałam się za studiami wszyscy koniecznie chcieli iść na marketing i zarządzanie, bo wtedy to było modne nowoczesne i na topie. Później wszyscy zaczęli masowo studiować, bo było bezrobocie, więc trzeba podnosić kwalifikacje. Teraz jest nadpodaż magistrów po słabych szkołach - powiedzmy sobie wprost, nie każdy ma dość inteligencji żeby z powodzeniem studiować jakąś trudną, techniczną dziedzinę, a jak wiadomo, ilość stanowisk biurowych jest w gospodarce ograniczona. W rezultacie zamiast wyszkolić się np. na solidnego fryzjera taki średnio inteligentny obywatel jest raczej kiepskim magistrem marketingu i w gruncie rzeczy nie bardzo potrafi zrobić coś konkretnego, co mógłby sprzedać. Do przekładania papierów w biurze, dzwonienia po klientach itp. czynności spokojnie wystarczyłaby szkoła średnia, ale pracodawcy rozbestwieni bezrobociem windują wymagania, obcinają pensje i przerzucają koszty szkolenia na kandydatów. Do tego nasze kochane państwo robi co może, żeby szary obywatel nie mógł sobie łatwo założyć drobnej działalności gospodarczej (zabójczy ZUS zależny od rosnącej płacy minimalnej) i mamy to co mamy. Ludzie masowo zwiewają za granicę. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.umed.lodz.pl 20.09.11, 11:35 Pełna zgoda! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: gość A wykształcenie? IP: *.umed.lodz.pl 20.09.11, 11:31 Jak ktoś kończy śmieciowe studia to niech się nie dziwi, że pracuje na śmieciowych umowach. Co rzeczywiście umie absolwent "nauk społecznych", "PR", czy "marketingu"? Pracodawca płaci tym, którzy są przydatni i tyle na ile są przydani. Tak było zawsze i inaczej być nie może. Nikt nie może zmusić pracodawcy, by zatrudniał ludzi, którzy mu są niepotrzebni. 50 lat komuny pokazało, że to nie ma sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
simpson85 Ja, telemarketer na stałym zleceniu 20.09.11, 11:36 Nieudacznik? Pechowiec. Te wszystkie zajadłe komenty tutaj pochodzą od ludzi, którzy: a) ściemniają b) mają pracę po znajomości c) dostali posadę fartem, sprawdzili się i są "udani" Tu wcale nie chodzi o wykształcenie tylko o ilość miejsc pracy, jakość tych miejsc i polskie zrobki vs. poziom życia. Po prostu dzisiaj popieprzył się system - zamiast kształcić się w kierunku tego co chciałbyś robić, szukasz sposobów byle dostać pracę. Jest 500k wolnych tancerzy na rurze? 500 tysi poleci to ćwiczyć itp. A pracę dostanie i tak 10. Bo mają farta. Oczywiście - są grupy zawodowe brane "od zaraz". Są. Ale ja osobiście znam bezrobotnych po każdej profesji (bankowiec, inżynier, politolog i informatyk) i po każdym wykształceniu (UW, UJ, francuskie stypendium i polska Wyższa). Dlaczego ci ludzie nie robią tego co powinni i nie zarabiają tyle ile powinni? No, dlaczego? Abstrahując od ludzkich umiejętności gdzieś zwalił się system... jeśli kiedyś Wyborcza pisała o dziewczynie z doświadczeniem, która wróciła do Polski i nie mogła znaleźć pracy (tzn. wg tutejszych standardów była nieudaczniczką), no to wyjechała do Skandynawii i dostała pracę od ręki. To o czym to świadczy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: xx Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: *.dynamic.chello.pl 20.09.11, 14:06 > Ale ja osobiście znam bezr > obotnych po każdej profesji (bankowiec, inżynier, politolog i informatyk) i po > każdym wykształceniu (UW, UJ, francuskie stypendium i polska Wyższa). Dlaczego > ci ludzie nie robią tego co powinni i nie zarabiają tyle ile powinni? No, dlacz > ego? Nikt niczego nie gwarantuje, to jest STATYSTYKA. Zastanów się, jaką masz szansę na to, aby być bezrobotnym po dziennej informatyce na Politechnice Warszawskiej, a jakie po zaocznej socjologi na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim? Odpowiedz Link Zgłoś
simpson85 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu 20.09.11, 18:16 Wg mnie? Takie same. Nikt (większość niech będzie) nie patrzy gdzie zdobyłeś dyplom, bo takowy w dzisiejszych czasach niewiele znaczy. Wszyscy chcą, oprócz doświadczenia, pracy w grupie, elastyczności itp. A tego nie daje żadna uczelnia... wg mnie i moich doświadczeń o pracy w 70% decyduje szczęście. 30 to papierki i ew. skill który zaprezentujesz jeśli da ci ktoś uczciwy okres próbny. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: 1234 Re: Ja, telemarketer na stałym zleceniu IP: 195.82.180.* 20.09.11, 15:04 Po prostu sporo maturzystów idących na studia żyje na haju niedawno zyskanej dorosłości. Prawko w kieszeni, auto, komórka, laptop od rodziców, można legalnie kupować alkohol. Jeszcze jak mieszka się na stancji lub w akademiku dochodzi iluzja niezależności. Nie dziwota, że wielu wydaje się, że życie już zawsze będzie takie łatwe i przyjemne. Później jedni się po 3-4 latach opamiętują i zaczynają pracować nad sobą, a inni dalej żyją tą iluzją swojej zajefajności. Przychodzi praca magisterska, obrona i nagle jest zdziwienie, że na nich nikt nie czeka z otwartymi rękami. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nn Podejście Polski do wiedzy jest super IP: *.ip.netia.com.pl 20.09.11, 12:35 Z jednej strony ekonomistów, humanistów jest za dużo trzeba więcej z technicznym wykształceniem, z drugiej wykształcenie techniczne=brak możliwości awansu na stanowisko zarządzające (jedyny wymóg ekonomia doświadczenie i wiedza nie ma znaczenia) bo inżynier=głupek:/ Ot Polskie dziwo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mgr inż. Re: Podejście Polski do wiedzy jest super IP: *.static.enta.net 20.09.11, 15:07 Chwileczkę - albo chcesz być inżynierem, albo być na stanowisku kierowniczym. Krew mnie zalewa jak naprawdę dobrzy inżynierowie zostają kierownikami lub dyrektorami, a roboty nie ma kto wykonać, młodzi nieudolni "inżynierowie" (cudzysłów użyty celowo) sobie nie radzą. Odpowiedz Link Zgłoś