Dodaj do ulubionych

Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za...

IP: *.medium.media.pl 15.02.12, 10:35
"już na wstępie wspomniał iż aplikuje do kilku firm i pracodawca źle to odebrał."

Jak pracodawca może źle odebrać fakt, że ktoś aplikuje na stanowisko do kilku firm. Czy ten pracodawca nie wie, że jak szuka się pracy, to wysyła się bardzo dużą liczbę CV, aby gdziekolwiek zaprosili na rozmowe kwalifikacyjną. TO JEST NORMALNE, że wysyła się setki CV do różnych firm. Jak pracodawca może źle ocenić fakt, że człowiek powiedział mu prawdę.

Zrozumiem tylko, że ktoś powie, że wysłać CV do jednej firmy wtedy i TYLKO WTEDY, gdy juz pracę posiada i chce zmienić ją na lepszą. Tylko wtedy uwierzyłabym, że człowiek mówi prawdę.

Obserwuj wątek
    • Gość: gosia Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.12, 10:36
      Prowadzimy nabór. Dwa dni temu na 8 osób umówionych nie przyszły 3. Rano zadzwoniłam do wszystkich z przypomnieniem o spotkaniu. Wszyscy potwierdzili, że będą. Pamiętam tez nabór gdy na 7 osób umówionych nie przyszedł nikt!!!
      Z drugiej strony gdy na jedno stanowisko wpływa 300 ofert trudno spodziewać się, że pracodawca odezwie się do wszystkich.
      • Gość: Magda Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.12, 10:51
        U nas identyczna sytuacja, na rozmowę umówione 20 osób ( w ciągu dnia) obecność potwierdziło 20 - nie przyszło, 12... ani przepraszam rozmyśliłem/łam się, zrezygnowałem/łam... więc sorry, ja tam pracodawcom się nie dziwię. Szacunek za szacunek.
        • Gość: www Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 11:11
          Czyli jeśli ktoś zachował się po chamsku to ja teraz będę chamem wobec wszystkich kandydatów?

          Oczywiście ci co nie przyszli tego nie doświadczą.
          • szefunio1 Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 15.02.12, 13:22
            To chyba normalne, np. ksiądz w kościele też za to, że ludzie nie chodzą do kościoła "opieprza" tych co chodzą.
            • Gość: Cailin Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.dsl.in-addr.zen.co.uk 15.02.12, 13:34
              Normalne? Raczej idiotyczne...

              > To chyba normalne, np. ksiądz w kościele też za to, że ludzie nie chodzą do koś
              > cioła "opieprza" tych co chodzą.
              • alebyk Przesadzacie. Zazwyczaj jest tak że jest zastrzeże 15.02.12, 15:40
                nie o odpowiedzi tylko na wybrane zgłoszenia. Po drugie, to nie jakaś firma odpowiada czy prezes ale konkretna osoba która zazwyczaj sama ma z tym stres w związku z czym lepiej dla niej gdy unika odpowiedzi. Te osoby które mi odpowiadały odmownie nie wiedzieć czemu sprawiały wrażenie że sprawia im to przyjemność. Akurat nadziały się bo mi tak do końca nie zależało.
                • Gość: Rokk Re: Przesadzacie. Zazwyczaj jest tak że jest zast IP: *.nplay.net.pl 16.02.12, 11:01
                  Najbardziej ciekawe jest to, że pracuję od 6 lat i zawsze tak było, że niektóre firmy po rozmowie kwalifikacyjnej się nie odzywały...

                  Co to za problem poprosić o nr. telefonu i powiedzieć, że samemu się zadzwoni, albo zapytać kiedy planują zakończyć rekrutację... Lepiej się stresować i "czekać w stresie czy zadzwonią czy nie.."

                  A Pani która złożyła wypowiedzenie zanim znalazła inną pracę - gratulujemy!

                  Podsumowyjąc - fajne sobie historie pismaki wymyślili...
                • Gość: xxxxxxxxxxxxxxxxxx Jeśli stresuje ją praca, którą wykonuje IP: *.jmdi.pl 16.02.12, 15:30
                  tak bardzo, że nie może jej wykonywać prawidłowo, to może powinna pomyśleć o zmianie pracy? Jesteśmy chyba dorośli?

                  konkretna osoba która zazwyczaj sama ma z tym stres w zwi
                  > ązku z czym lepiej dla niej gdy unika odpowiedzi
            • Gość: ... Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.dynamic.chello.pl 07.03.12, 18:25
              masz wyjebane gościu
        • Gość: Terra Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.dynamic.chello.pl 16.02.12, 00:27
          eee, ale co toza logika Kalego? Wet, za wet? Bo mi "cio0łek" nie rpzyszedl, to innemu "burakowi" do.ieprzę i nie odpowiem? Co za dziecinada! Zawodowo mam kontakt z HRem, rekrutacja, szkoleniami. I wiem jaki potrafi być sajgon i przesmieszne projekty, które TRZEBA wykonac, ale bez przesady.
        • Gość: andy Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: 15.211.153.* 16.02.12, 03:18
          No tak. My Polacy po prostu zostaliśmy tak wychowani. Wiem, że każdy czytając to pomyśli ... znów tkoś sie czepia Polaków. Ale przychodzi mi na myśl moja ciocia z USA. Rozmawiałem z nią przez telefon (będąc w Polsce) i powiedziałem, że na następny dzień mam umówione spotkanie (albo wizytę u dentysty) i nie będę w stanie na nie pójść bo coś innego mi wypadło. Od razu zwróciła mi uwagę, że muszę koniecznie do nich zadzwonić i odwołać. Jej uwaga wynikała z faktu, że Polacy w USA po prostu nie odwołują wizyt i umuwionych spotkań. Są z tego znani. A jest to ciężkie wyrkoczenie - bo przecież czas to pieniądz (można w tym czasie np. zadzwonić i przyjąć innego pacjenta). Smutne to, ale prawdziwe.

          Pozdrawiam,
          Andrzej
      • ndof Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 15.02.12, 11:35
        Gość portalu: gosia napisał(a):

        > Z drugiej strony gdy na jedno stanowisko wpływa 300 ofert trudno spodziewać się
        > , że pracodawca odezwie się do wszystkich.

        Żartujesz, prawda? Pracowałem w firmie, dla której wysłanie odpowiedzi do ponad 2000 osób nie stanowiło problemu. Po prostu zarząd szanował pracowników, także tych potencjalnych.
        • Gość: Hermilion Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.ip.netia.com.pl 15.02.12, 17:36
          Najwyrazniej zarząd miał za dużo pieniędzy.
          • ndof Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 15.02.12, 19:23
            Nie miał za dużo, choć firma do biednych nie należała. Są to relatywnie niewielkie pieniądze, przekładające się bezpośrednio na pozytywny wizerunek pracodawcy. Zresztą pieniądze są tu najmniej ważne i sądzę, że jest wiele osób, które w ten sposób myślą.
      • Gość: zzz Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.gl.digi.pl 15.02.12, 11:40
        Człowieku nikt nie oczekuje odpowiedzi w formie odręcznego listu wysłanego pocztą.

        Wystarczy ustawić głupi automat na skrzynce pocztowej który odpowiada na aplikacje w formie np. "Dziękujemy, jak nie odezwiemy się do 3 tygodni to znaczy, że nie jestesmy zainteresowani"

        To takie trudne ?
    • Gość: Drevniak Panie Santorski.... IP: 212.160.172.* 15.02.12, 10:37
      ...co za bzdury pan wygaduje!!!!
      • Gość: fałszywykatolik Hipokryzja stosowana. IP: *.server4you.net 15.02.12, 14:31
        "Np. kilka dni temu wyjaśniałam kandydatowi, że nie wykazał motywacji, już na wstępie wspomniał iż aplikuje do kilku firm i pracodawca źle to odebrał."

        Buahahahahahahaha. Ciekawe jak kandydat ma "odbierać" to, że pracodawca próbuje rekrutować innych pracowników.

        Mówią o motywacji, a co to za motywacja gdy aplikuje się tylko do jednej firmy?
        Co to za człowiek, który nie dba o własny interes tylko martwi się o firmę, której nawet nie jest pracownikiem.

        Najzwyczajniej w świecie uczą ludzi kłamania. Będą mieli to co chcą czyli kłamstwa - durnie.
        Domagają się kwadratury koła. Zwykła fala.

        Ale gdy taki cham dzwoni po jakimś czasie bo człowieka nagle potrzebuje to jest wielce urażony, gdy człowiek ma go gdzieś. Sam tego chciałeś.
        • Gość: Racjonalista Re: Hipokryzja stosowana. IP: *.toya.net.pl 15.02.12, 20:41
          Dobrze powiedziane
    • Gość: bartek Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... IP: 178.73.29.* 15.02.12, 11:04
      "Nie jest łatwo przekazać informację, że nie zostało się przyjętym do pracy."

      Proponuję popracować nad gramatyką.

      "Zdarzyło mi się po przekazaniu negatywnej wiadomości usłyszeć: - Dziękuję, to ważne że pani dzwoni, bo już wiem, na czym stoję."

      Typowe podejście: ktoś dziękuje, jest ludzki i szczery, a jest to odbierane jako niewłaściwe. Nie rozumiem tego. Praca to tylko praca, udawanie że jest to nie wiadomo co, nie wychodzi nikomu na dobre.
      • Gość: fałszywykatolik Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.server4you.net 15.02.12, 14:44
        Ci ludzie są częścią reżimu - czyli niewybieralnej władzy mniejszości.
        Jedną z niezbędnych funkcji reżimu jest łamanie charakterów i morale ludzi by przyuczyć
        ich do pokory i posłuszeństwa.

        Gdyby oni działali tylko na zasadzie "potrzebny-niepotrzebny" to szybko ich władza stałaby się
        znacznie mniej absolutna.

        Taki sponiewierany kandydat siedzi w domu zdołowany i czeka. A gdyby nie był zdołowany
        to miałby i czas i chciałby n.p. zacząć domagać się jakichś praw, działać w jakichś organizacjach.
        Po co takie coś potrzebne reżimowi?

        Przecież nie ma żadnych gwarancji, że najlepsi kandydaci przysyłają CV jako ostatni.
        Wymagania są określone (a może firma nie wie czego chce?)

        Mogą najpierw zebrać same CV, potem zaprosić na rozmowy kandydatów o najlepszych kwalifikacjach i przyjąć pierwszego-drugiego, który pasuje i nie zawracać innym głowy.

        Ale nie. Muszą przeczołgać wszystkich. Na odpisywanie czasu nie mają ale na niepotrzebne rozmowy - tak. To takie przyjemne być waaaadzom. Od razu widać różnicę w mentalności - Dziki Wschód.
    • misiu-1 Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... 15.02.12, 11:04
      Zabraliście babci dowód? Głosowaliście na Platformę Oszustów? Macie, coście chcieli.
      • Gość: FreakyMisfit Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 17:15
        Ja zrobiłem jedno i drugie :(
        A dziś nie mogę znaleźć roboty :(((

        Kiedyś widziałem, jak Jarek przyjechał do firmy, gdzie pracuje mój kuzyn. Jarek pogadał chwilę z szefem, i bach, wszyscy podwyżki pensji dostali. Czyli jednak można!
        • Gość: Autor Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.toya.net.pl 15.02.12, 20:43
          Jarosław zaczyna zbawiać Polskę!
      • ndof Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 15.02.12, 20:53
        misiu-1 napisał:

        > Zabraliście babci dowód? Głosowaliście na Platformę Oszustów? Macie, coście chc
        > ieli.
        >

        Chamstwo jest apolityczne. Powiedz proszę, co tu ma do rzeczy taka czy inna partia?
      • Gość: Inteligent Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.olsztyn.mm.pl 28.02.12, 16:31
        to chamstwo, brak odpowiedzi na list, na petycję klientowi, petentowi jest demonstracją sily, nowego systemu - drapieznego XVIII wiecznego kapitalizmu. Obserwuję to po dojściu do wladzy zwolennikow nowego systemu u nas po 1989 roku
    • Gość: Drevniak Kto jest bez grzechu niech... IP: 212.160.172.* 15.02.12, 11:08
      Co wy p.I.3.rd0licie kochani państwo.... Larum takie, że firmy się nie odzywają po rozmowach kwalifikacyjnych? A Wy spławiwszy raz telemarkterów sprzedających to i owo oddzwaniacie do nich by im powidzieć, że jednak nie decydujecie się na transakcje? A kontaktujecie się z akwizytorami odprawiwszy ich spod drzwi by poinformować czego brakuje im lub ich towarom/usługom? Nie, nie robicie tego a sami domagacie się lepszego traktowania:-ppp Jeśli już w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej nie dostaniesz propozycji pracy to powinieneś /powinnaś to rozumieć jako koniec starania się o robotę w danej firmie. Ot co.
      • poldek Re: Kto jest bez grzechu niech... 15.02.12, 11:26
        W przypadku akwizytorów, telemerkaterów jest jedna zasadnicza różnica. W zasadzie nikt nie ogłasza, że zbiera od nich oferty. Sami się wpychają ze swoim towarem.
        Natomiast w przypadku firmy prowadzącej rekrutację, to inicjatywa wychodzi z jej strony. I co za problem żeby zrobić szablon wiadomości z podziękowaniem za udział w rekrutacji, niestety firma nie ma możliwości zaoferowania stanowiska osobie aplikującej.
      • Gość: fałszywykatolik Re: Kto jest bez grzechu niech... IP: *.server4you.net 15.02.12, 14:51
        "Jeśli już w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej nie dostaniesz propozycji pracy to powinieneś /powinnaś to rozumieć jako koniec starania się o robotę w danej firmie. Ot co. "

        Przynajmniej takich bzdur mógłbyś ludziom nie wmawiać.

        To nie jest prawda, że ofertę dostaje się na rozmowie albo wcale.
        Być może są tacy, którzy stosują takie praktyki ale nie są one pwoszechne.

        Wydaje mi się, że przeprowadzajacy rozmowę jednak potrzebują minimum czasu do namysłu
        i na naradzenie się.
      • tomeczek_44 Nie porównuj kandydata do pracy z telemarketerem 15.02.12, 17:35
        Gość portalu: Drevniak napisał(a):

        > A Wy spławiwszy raz telemarkterów sprzedających
        > to i owo oddzwaniacie do nich by im powidzieć, że jednak nie decydujecie się
        > na transakcje?

        A po co? Telemarketer otrzymuje ode mnie informację zwrotną "nie jestem zainteresowany" już w czasie rozmowy. Analogicznie: Gdyby podczas czy na końcu rozmowy o pracę rekruter powiedział "Niestety nie dostanie pan/i tej pracy" to kandydata taka informacja też urządza.
        • Gość: Jansen Re: Nie porównuj kandydata do pracy z telemarkete IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.12, 18:56
          człowieku, Drevniak to jakiś sfrustrowany ziom który pracuje jako telemarketer właśnie.

          poczytaj jego pozostałe posty - powiedzieć na forum że się jest inteligentnym i ma dobrą pracę to od razu Drevniak udowodni ci, że jest inaczej.
          • Gość: Jansen Re: Nie porównuj kandydata do pracy z telemarkete IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 19:58
            W sumie Drevniak jest OK - to ja jestem sfrustrowany ziom. He, he, he, he.....
    • Gość: wojtek Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... IP: 31.135.192.* 15.02.12, 11:22
      na kilkadziesiąt wysłanych aplikacji, informację o tym że się nie dostałem, otrzymałem od jednaj firmy
      to był mail w stylu, że nie przeszedłem do dalszego etapu rekrutacji, że życzą mi powodzenia i jak w przyszłości coś będzie u nich wolnego, to mi dadzą znać
      i choć nie dostałem tej pracy co chciałem, to poczułem się uczciwie potraktowany
      pewnie takiego samego maila z automatu dostali wszyscy, którzy odpadli, czyli się da
      tak więc proszę nie pisać, że tak trudno odpowiedzieć wszystkim kandydatom, większość aplikacji wysyła się elektronicznie i tak samo można wysłać informację zwrotną
      a tym którzy nie udzielają informacji, życzę, żeby za jakiś czas sami musieli szukać pracy, wtedy zrozumieją jakie to ważne
      • Gość: gość Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.12, 15:49
        Firmom prywatnym nie dziwię się, że nie oddzwaniają, ale instytucjom budżetowym tak. Taka sytuacja miała miejsce w Muzeum Miejskim w Zabrzu, gdzie aplikowałam na konkretne stanowisko. Zadałam sobie trud wysłałam e-maila z CV + LM i skanami zaświadczeń z poprzednich miejsc pracy. Na zadane pytanie w e-mailu nie dostałam już odpowiedzi, dopiero za drugim razem jak grzecznie poprosiłam o odpowiedź, podziękowano mi, że nie są zainteresowani. Siedzą na państwowych posadach i nikomu tyłka nie chce się ruszyć, aby udzielić odpowiedzi. No cóż, w Polsce instytucje kultury sprowadzają się do chałtury, o czym nie raz boleśnie się przekonałam.
    • pijak.i.zlodziej Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... 15.02.12, 11:26
      "Julia Dedyńska, rekrutuje w wielu krajach Europy pracowników do międzynarodowej korporacji biotechnologicznej: - W takich sytuacjach osoba rekrutowana powinna sama odezwać się do firmy, do której aplikuje. To zawsze dobrze o nas świadczy, pokazuje że mamy inicjatywę, że nam zależy. "

      "Ze nam zalezy" ? A pracodawcy na czym zalezy ze nie pofatyguje sie wyslac chociazby emaila ? Jak p. Julia znajdzie sie kiedys bez pracy i bedzie chodzila na rozmowy i czula sie tak jak sie czuja kandydaci to ciekawe czy bedzie miala ochote olac swoja godnosc i dopytywac sie menedzerka dlaczego nie przyjal ani nawet nie odpowiedzial "sorry koles ale nie ty"


      "Brak informacji zwrotnej może świadczyć o braku kultury, ale też o braku czasu"

      Zenada, to nie brak czasu ale brak manier, empatii i zwyczajne ku...stwo i amatorstwo.
      ZAWSZE mozna poinformowac kandydata sztampowym emailem "przepraszamy ale".
      To gorsze niz rozmowa ale przynajmniej pozwala temu czlowiekowi poczuc sie jak czlowiek a nie jak przedmiot.
      • Gość: ferning Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.home.aster.pl 15.02.12, 11:37
        Widać, że nie pracowałeś w rekrutacji.
        Szczególnie w kryzysie, gdy zostało 10% osób z działu a pracy jest tyle samo.
        Pracy nie ma, a na spotkania przychodzi 60% osób. Ktoś błaga o spotkanie o 7.00 bo inaczej nie może, jedziesz specjalnie 2h wcześniej do pracy, przekładasz cały dzień pod to spotkanie i co? I nic, kandydat nie przyjeżdża.

        Straszne to bzdury. Normalne jest że gdy jest rynek pracodawcy, do pracownicy i osoby rekrutowane są bite w dupę. A gdy rynek pracownika, to firmy są dojone i bite w dupę. Proste. Jęczenie i użalanie się nad bólem istnienia w niczym nie pomaga.
        • Gość: klm Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.tktelekom.pl 15.02.12, 14:52
          Szczególnie w kryzysie, gdy zostało 10% osób z działu a pracy jest tyle samo.

          To w kryzysie zatrudniacie tyle samo osób?

          Pracy nie ma, a na spotkania przychodzi 60% osób.

          I wciąż macie tyle samo pracy?
          • ferrment Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 16.02.12, 00:03
            10/10
      • Gość: Hermilion Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.ip.netia.com.pl 15.02.12, 17:52
        Oczywiście że tak to powinno wyglądać - nie obrażać sie że Cię odrzucili tylko podtrzymywać kontakt.

        Jeśli już dotarłes do jakiejś osoby fizycznej a nie odbiłeś się od automatu to powinno ci zależeć na utrzymaniu kontaktu. Więc po jakimś czasie dzwonisz albo wysyłasz maila z pytaniem:

        - czy moja aplikacja została przyęta oraz jakie były wrażenie klienta
        -> za free massz feedback co musisz zmienić w CV, czego unikać w rozmowie etc

        - czy widza możliwość abym wziął udział w innym procesie rekrutacyjnym ?
        -> Gwarantowane że ta panienka sama przeszuka ich oferty za ciebie i sprawdzi czy byś się gdzieś nie nadał - bo na tym polega jej praca. I znając już Twój profil prędzej znajdzie coś sensownego .. a do tego przekaże Twoje CV do osoby odpowiedzialnej za inne oferty - i juz jesteś do przodu przed całą resztą frajerów wysyłających cv z netu

        I najważniejsze:
        - czy moge sie z Panią / panem konkretnie kontaktowac w sprawie kolejnych ofert jakie Pana/Pani firma przedstawi w internecie?
        -> I w ten sposób po pierwsze podtrzymujesz kontakt z rekruterem a po drugie omijasz pierwsze sito - jak interesuje cie kolejna oferta to wysyłasz nie bezsensownie swoje cv na twarz tylko kontaktujesz się w formie kontynuacji rozmowy z konkretną osobą.

        Powtarzasz to razy n firm rekruterskich i masz siatkę na 80-90% cv dostępnych w Twojej specjalności w necie ..

        Zapisujesz informacje o kontaktach w zeszycie co wiesz o danej firmie headhunterskiej, o danych osobach etc - i jak szukasz pracy to ponawiasz kontakt z tymi konkretnymi rekruterami .. nawet po kilku latach .. nawet jak nie pracują w tej firmie a w innej to zawsze można je znaleźć na lnkedIn i wysłać maila ..

        Ostatnio szukałem pracy - trwało to 3 tygodnie, bo przebierałem w ofertach i nie chciałem pierwszej lepszej - odrzuciłem 3 pierwsze .. i uważam że i tak było to długo ..

        Od tego masz mózg aby system pracował dla Ciebie a nie abyś się użalał nad sobą.
      • Gość: Marek Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 16.02.12, 09:57
        "Julia Dedyńska, rekrutuje w wielu krajach Europy pracowników do międzynarodowej korporacji biotechnologicznej: - W takich sytuacjach osoba rekrutowana powinna sama odezwać się do firmy, do której aplikuje. To zawsze dobrze o nas świadczy, pokazuje że mamy inicjatywę, że nam zależy. "

        No więc wykazałem że mi zależy - po 3 tygodniach (mieli dać znać w ciągu dwóch) napisałem maila (telefonu nie miałem, rozmowa rekrutacyjna odbyła się telefonicznie - numer zastrzeżony). Przez tydzień nie otrzymałem odpowiedzi. Ponowiłem zapytanien-nadal cisza.
        Duża firma. Międzynarodowa. A praktyki polskie.
    • Gość: tsuranni [...] IP: *.man.poznan.pl 15.02.12, 11:26
      Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: mrabraa Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... IP: *.b-ras3.mvw.galway.eircom.net 15.02.12, 11:35
      Tak tylko chciałem zauważyć w temacie zdania "za granicą to nie do pomyślenia". 5 lat temu wyjechałem do Irlandii, w czasach prosperity i celtyckich tygrysów i pierwszą rzeczą jaka rzuciła mi się negatywnie był brak odzewu ze strony firm rekrutujących. Wszyscy chcą CV przez e-mail, ale nikt nie potwierdza przyjęcia zgłoszenia, a najlepsze na co można liczyć to list z hasłem, że pracy dla Ciebie nie ma, ale potrzymamy twoje CV sześć miesięcy i jak coś się znajdzie to damy znać. Oczywiście nigdy nie dzwonia, bo po wysłaniu takiego listu twoje CV idzie prosto do niszczarki. Więc nie wiem gdzie wy widzieliście tę "zagranicę". Może w cywilizowanych krajach...
      • Gość: Marcin Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.unitymediagroup.de 15.02.12, 11:39
        W Niemczech.
      • gulcia77 Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 15.02.12, 12:15
        W Holandii. Nie zdarzyło mi się, żebym nie dostała odpowiedzi. A zanim znalazłam robotę wysłałam kilkadziesiąt CV.
      • Gość: fałszywykatolik Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.server4you.net 15.02.12, 14:54
        "Oczywiście nigdy nie dzwonia, bo po wysłaniu takiego listu twoje CV idzie prosto do niszczarki. Więc nie wiem gdzie wy widzieliście tę "zagranicę". Może w cywilizowanych krajach... "

        Nie zawsze tak jest i nie w każdym kraju.
        • Gość: miki Czyli dochodzimy do wniosku że IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.12, 18:26
          wszystko jest kwestią kultury osobistej ludzi, tak po jednej, jak i po drugiej stronie stołu. Odkrywcze :)
      • eliza6g Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 15.02.12, 15:43
        siedem lat w irlandii i jeszcze mi sie nie zdarzylo aby mi firma rekrutacyjna czy dzial hr nie odpowiedzial na maila...
      • anna22290 Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 15.02.12, 17:36
        wierze na slowo ze tak jest w Irlandi ja na stale mieszkam w Niemczech 30 lat i wiesz mi ze malo razy zmienialam prace ale jak jej nie dostawalam to zawsze byla odpowiedz nieraz nawet przeslana poczta na druku z czyims podpisem
    • podunk Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamietac: 15.02.12, 11:38
      Ktos tutaj mowil ze 'wspomnial ze aplikuje do innych'. Pan sie zwolnil zanim sie zatrudnil :-)
      Chyba nie trzeba tego lumaczyc dlaczego...
      Rynek wcale nie wyglada tak kiepsko jak przedstawiaja ci kandydaci. W rzeczywistosci znalezc kogos wartosciowego jest baaaardzo trudno. Jesli natomaist jest sie torreadorem to nie powinno dziwic ze z praca trudno.
      Drodzy kandydaci, jesli juz nie macie umiejetnosci to przedstawiam Wam cechy ktore pokazujcie na spotkaniu:
      - pasja. musicie wykazac zainteresowanie i pokazac ze chcecie pracowac
      - czyste buty i zadbany wyglad. Darujcie juz sobie komunijny garnitur ale buty musza byc czyste.
      - nie grajcie, badziec soba [no, moze nie do konca]. po drugiej stronie macie czlowieka i jesli zaczniecie sciemniac to natychmiast to da sie wyczuc.
      - skromnosc.
      - nie piszcie w cv ze znacie ms office. co prawda niewielu zna NAPRAWDE pakiet ms office ale chyba potraficie sklecic dokument [inna sprawa zez najczesciej styl daleki od smaku]?
      - wykazujcie co robiliscie w czasie szkoly, studiow. Jesli nie robiliscie nic to jestescie najprawdopodoniej leniami.
      • Gość: ja Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: *.acn.waw.pl 15.02.12, 12:24
        Tak, tylko problem jest tego typu, że większość CV trafia do smietnika. Na 30 wysłanych CV (mówię o sytuacji,w której spełniam wymagania podane w ogłoszeniu), odzywa się może jeden pracodawca. a reszta?
        Samo CV to tak naprawdę nic. Żeby kogoś ocenić trzeba go zaprosić na rozmowę, ewentualnie dać jakieś zadanie do wykonania. Tymczasem wielu pracodawców ocenia kandydatów tylko po CV, większośc CV trafia do kosza (o ile w ogóle ktoś je czyta).
        Piszesz, że znaleźć kogoś wartościowego jest trudno. A ile takich wartościowych osób w ogóle nie jest zapraszanych na rozmowę, bo np coś nie podoba się w jego/jej CV?
        Ja rozumiem, że jak przychodzi 100 CV, to nie jest sie w stanie przepytac wszystkich. Ale może warto się spotkać z wiekszą ilością osób?
      • tom1980live Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie 15.02.12, 12:57
        @podunk
        no chyba nie do konca jest tak jak mowisz. Skonczylem studia w Polsce (jak wiekszosc) i wyjechalem do UK. Teraz koncze studia magisterskie na dosc dobrym uniwersytecie - pierwsza 20 w Wlk Bryt. Do tego porobilem rozne kwalifikacje zawodowe. Mialem taki etap, ze chcialem wrocic do Polski. Ale chyba sobie dam spokoj. Pierwsza sprawa, to jak w artykule - brak odpowiedzi. Druga, pracodawca oddzwonil, byl rozpromieniony, do tego stopnia, ze powiedzial: jaka szkoda, ze nie jest pan kobieta, ma pan takie dobre kwalifikacje :))) I nie bylo to przedszkole, ale praca w kancelarii, co mnie zdziwilo jeszcze bardziej. Gdy juz poszedlem na interview do innej firmy, przypominalo to bardziej kabaret niz profesjonalne interview. Wlasciciel firmy kazal mi mowic po angielsku, mimo iz nie znal tego jezyka (a przeciez mamy juz XXI wiek). Aby ktos wiarygodny mu przetlumaczyl musiala mu asystowac pani, zajmujaca sie miedzunarodowa logistyka. I wreszcie stanelismy na najwazniejszym: pieniadze. Pan zapytal mnie ile chcialbym zarabiac. Odpowiedzialem, ze nie moge podac dokladnej kwoty, ale jesli przyszedlem po prace, to nie spodziewam sie zarabiac tyle ile zarabiam w Anglii. Poniewaz pan cisnal to powiedzialem mu, ze nie ma problemu, niech przedstawi swoja oferte (wynagrodzenia nie bylo w ogloszeniu) to napewno razem dojdziemy do porozumienia (w UK jesli ktos nie podawal zarobkow, zawsze negocjowalem). I w tym momencie szczena mu opadla... Ja wiem, ze mamy kryzys i dzisiaj pracodawca moze przebierac jak w ulegalkach ale po kryzysie ten pan bedzie musial zmienic nastawienie. Nikt go po d... nie bedzie calowac po d... za sama oferte pracy. Najdziwniejsze, ze od tej wlasnie firmy dostalem list odmowny. Pozniej dalem sobie spokoj z szukaniem pracy w Polsce. A tak przy okazji: jesli ktos nic nie robil podczas studiow lub szkoly to jest leniem? Wracaja chyba czasy Dickenowskie, gdzie dzieci musialy spedzac w pracy 8-12 godzin z 2 godzinna przerwa na szkole.
        • podunk Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie 15.02.12, 13:54
          Juz po pierwszym zdaniu moge sobie wyobrazic jakim bylbys pracownikiem :-) Naprawde.
          Co to sa 'studia'? Jesli przegladam CV to nigdy nie jest to dla mnie, powiedzmy, nawet w 50% wazne. NAJWAZNIEJSZE sa dla mnie twoje umiejetnosci oraz nastawienie.
          Mozna przymknac oko na to ze niewiele potrafisz w mlodym wieku ale jesli to jest zmiksowane z pretensjonalnym nastawieniem [to o czym pisalem wczesniej] to nigdy to nie doprowadzi do zatrudnienia.

          Wracajac do 'studiow'. Zbyt wiele zniecheca. Jesli Twoja 'kariera' polega na zaliczaniu kolejnych uczelni to jako pracodawca nie chcialbym takiego pracownika (mlodzi ludzie w Hiszpani sa w znacznej czesci 'overeducated'). Badzcie tego swiadomi i jesli chcecie miec skonczonych osiem kierunkow to pamietajcie ze mozecie byc pytani do czego to niby ma zmierzac.

          W tej wypowiedzi raczej jasno przebija ze nie zawracales sobie glowy praca podczas szkoly (to nie musi byc 'praca' w sensie doslownym). Czlowiek na 'studiach' powinien czyms sie zajal. Jesli tego nie robil, chocby spolecznie, to zanczy ze byl na garnuszku mamy i taty a to nie najlepiej swiadczy o charakterze. Pamietajcie o tym.

          Nie informowanie natomiast kandydatow o rezultatach spotkania to chamowa. Tak robic nie mozna. Ale wcale nie wyzej bedzie wysylanie odpowieni typu 'teraz pana/pani nie zatrudnimy ale w zwiazku z tym ze bedziemy poszukiwac osob w przyszlosci...'. Taka odpowiedz to brak szacunku - lepiej delikatnie ale powiedziec prawde.
          • Gość: Drevniak Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: 212.160.172.* 15.02.12, 14:01
            Cytuję za Anonimem:
            1) Nie zaczyna się z wysokiego C - jeśli nigdy nie pracowałeś, to nawet żebyś był doktorem z Oksfordu, będziesz dla pracodawcy mniej wart niż pracownik, którego nie trzeba uczyć pracować.

            2) Pracodawca chętniej zatrudni na stanowisku programisty filozofa, którego wieloletnią pasją jest programowanie niż nabzdyczonego absolwenta informatyki, który po pół roku praktyk uważa, że powinien zarabiać w pierwszej pracy 5 tys.

            3) Żadna praca nie hańbi!

            4) Nie rób z fakultetów, kursów i papierologii fetyszu - liczyć się będzie to, co naprawdę będziesz w stanie zrobić dla zysku twojego pracodawcy. Nawet jeśli dzięki papierkom dostaniesz się na okres próbny, zawsze musisz go jeszcze ukończyć.
            • Gość: fałszywykatolik Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: *.server4you.net 15.02.12, 15:10
              "4) Nie rób z fakultetów, kursów i papierologii fetyszu - liczyć się będzie to, co naprawdę będziesz w stanie zrobić dla zysku twojego pracodawcy. Nawet jeśli dzięki papierkom dostaniesz się na okres próbny, zawsze musisz go jeszcze ukończyć. "

              Gdyby pracodawcy tak bezomyłkowo przyjmowali ludzi i wszyskto wiedzieli o tym, kto im naprawdę jest potrzebny, to pewnie nigdy nie byłoby firm-bankrutów. A takie jednak są.
            • alik-w-plomieniach Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie 15.02.12, 15:16
              > 4) Nie rób z fakultetów, kursów i papierologii fetyszu - liczyć się będzie to,
              > co naprawdę będziesz w stanie zrobić dla zysku twojego pracodawcy. Nawet jeśli
              > dzięki papierkom dostaniesz się na okres próbny, zawsze musisz go jeszcze ukońc
              > zyć.
              Ohohoho, powiedz to tym ciulom, którzy przygotowują oferty pracy z nienormalnymi wymaganiami i papierologicznym fetyszyzmem. Ja swoją znajomość angielskiego mam "na gębę", ale i tak pewnie byłbym w stanie porozumieć się lepiej niż niejeden gamoń z certyfikatem. Ale co powiem takiemu głąbowi od HR? "Tak, znam angielski, ale nie mam żadnego certyfikatu?" Pewnie słyszał to już tysiąc razy i w większości od ściemniaczy, którzy po angielsku ani baa, ani moo, ani cock-a-doodle-doo. No i co ja mam zrobić?
              • Gość: Drevniak Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: 212.160.172.* 15.02.12, 15:21
                > e-doo. No i co ja mam zrobić?
                Najlepiej zrób siku.
              • Gość: --- Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: 31.109.48.* 15.02.12, 16:35
                Zrobic certyfikat, skoro to przeszkadza w zdobyciu pracy?
                Przecież skoro tak doskonale znasz angielski wystarczy pójść na egzamin...
              • Gość: Hermilion Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: *.ip.netia.com.pl 15.02.12, 18:07
                Piszesz że znasz język angielski *na poziomie* CAE oraz że jest on w zakresie słownictwa wystarczający do zadań biznesowych w branży xxxxx.

                I masz w d...e certyfikaty. Ja tez je mam i nie miałem nigdy problemu z wymaganiami co do języka.
          • Gość: fałszywykatolik Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: *.server4you.net 15.02.12, 15:07
            Popatrzcie jak ten człowiek pracowicie stara się ludziom udowodnić, że są gównem
            i wbić do głów na ile sposobów należy okazywać należną pokorę.

            Mówi o ludziach, którzy są "overeducated" (czyli na jego gust nieco "za mądrzy" - powinni udawać pokornych głupków, by go nie dołować swoją edukacją)). Nie potrafi jednak wyjaśnić dlaczego, po przeprowadzaniu rozmowy z paru kandydatami, o odpowiednich kwalifikacjach, firmy ciągle jeszcze ściągają coraz to innych ludzi na rozmowy. Pewnie po to by zgłosiło się do nich jak najwięcej takich, którzy są jeszcze lepsi od tych odpowiednich, czyli "overducated".
          • tom1980live Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie 15.02.12, 16:52
            @podunk
            No coz, odpisalas na post wiec czuje sie wywolany do tablicy. Piszesz, ze najwazniejsze sa umiejetnosci i chcesz potwierdzenia uniejetnosci bez formalnych kwalifikacji, bo bede 'overeducated'? Toz to nielogiczne i jest debilizmem samo w sobie. No, ale jedzmy dalej. Daleczego w tego, ze jestem overeducated nie uslyszalem w UK? Termin angielskojezyczny, a nikt mi tego nie powiedzial i kazde interview przechodze.

            Ach, bylbym zapomnial: kiedy zaczynalem studia w Polsce wmawiano nam, ze aby liczyc sie na rynku pracy najlepiej miec za soba skonczone 2 kierunki. To co sie od tamtej pory zmienilo?

            Co do mojego wieku, to nie jest on mlody -jak sugerujesz - i mam jako-takie doswiadczenie zawodowe. Ucze sie i pracuje co jest bardzo ciezkie, ale widze, ze z gory zakladasz, ze jesli sie ucze to musze nie pracowac tylko lezec do gory brzuchem. Stac mnie nawet na wolontariat, 4h w tygodniu jako special constable dla hampshire constabulary co tez nie jest latwe bo musze sie uczyc z tego przepisow prawnych i mam z tego egzaminy. Pamietaj, jesli czytasz czyjes cv to nie mysl stereotypowo bo inaczej nie nadajesz sie do tej pracy.
          • anna22290 Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie 15.02.12, 17:47
            zgadzam sie z Toba ze oprocz studjow przedewszystkim licza sie Twoje umiejetnosci zawodowe widziane najlepiej nie przez Ciebie ale przez kogos kto cie przedtym zatrudnial musisz byc dobry w wykonywanej pracy nieraz jest tak ze bardzo sie starasz a niestety nie wychodzi wowczas jest placz ,zalamanie ze jestem do niczego a to chodzi w tym momencie nie o Twoje umiejetnosci tylko o to ze na Twoje miejsce tak jak w moim przypadku przychodzi rodowity Niemiec znajomy kogos tam ,chyba nigdzie raju nie ma
          • Gość: Byly rekruter Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: *.dynamic.chello.pl 16.02.12, 00:35
            gie... mozesz sobie wyobrazic. czepiasz sie jakis bzdurnych pojedynczych zdan i szukasz, gdzie by tu przyszpilic, i jaki wnikliwy umysl reprezentujesz. Tak łątwo w tej branży sie ocenia... zbyt łatwo! Czujesz sie lepiej, bo siedzisz po jasnej stronie mocy? Pokora, to cecha, której często brak rekruterom.
        • Gość: fałszywykatolik Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: *.server4you.net 15.02.12, 15:23
          Powinniście pamiętać, ze Polska jest krajem katolickim a katolik powinien okazywać należną pokorę.
          Ty nie potrafisz okazać tej pokory, wydaje się tobie, że jesteś coś wart.
          Zeszmaceni psychicznie katolicy od razu to wyczuwają.
          Wyczuwają nosem, słuchem i wzrokiem.

          Dopiero gdy wyzbędziesz się wszelkiej myśli o tym, że jesteś czymś więcej niż gównem,
          możesz być potraktowany łaskawie. Oni nie szukają kwalifikacji tylko posłuszeństwa
          i niskiego mniemania o sobie. Gdyby ludzie postępowali zawsze racjonalnie, a nie kierowali się niskim emocjami, to świat byłby zupełnie inny.

          Przecież firmy zatrudniają nawet psychologów do oceny pracowników.
          Dowiedz się co ci psychologowie sprawdzają.
          To bardzo przypomina kościół scientologiczny.

          Tutaj jeden kłamczuch pisał coś o "pasji".
          Śniło mu się. Dziwnym trafem, najwięcej jednak pisał o "skromności".

          Głupiec ten, który wierzy w poszukiwanie głównie "pasjonatów".
          Pasjonat może się przecież okazać "overeducated" - i bueeee , szef nie lubi mądrzejszych od siebie :(((
          Jakoś musza sobie swoje postępowanie racjonalizować. Tak robi każdy człowiek.

          Wystarczy popatrzeć gdzie prawdziwi pasjonaci się pojawiają, by wiedzieć o co chodzi.
      • Gość: gość Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 19.02.12, 00:25
        A korepetycje się liczą?
        Przyjmij do wiadomości, że Polska to nie tylko Warszawa czy Kraków. To też małe miasteczka, gdzie jeszcze kilka lat temu pracy dla studentów NIE BYŁO ŻADNEJ (co najwyżej dla zaocznych).

        IW
      • tibarngirl Re: Jest kilka rzeczy o ktorych powinniscie pamie 12.03.12, 11:52
        Spróbuj nie wpisać office. Założą, że nie znasz podstawowych programów i twoje CV id razu poleci do kosza, podczas gdy w innym wypadku dostajesz szansę i jesteś w stanie opanować funkcje programu w ciągu 1 popołudnia.
    • Gość: Drevniak Jak już jedna dziewczyna napisała w tym temacie: IP: 212.160.172.* 15.02.12, 11:45
      Sorry, że nie pamiętam Autorki ale tekst przytaczam dosłownie:
      1) Nie zaczyna się z wysokiego C - jeśli nigdy nie pracowałeś, to nawet żebyś był doktorem z Oksfordu, będziesz dla pracodawcy mniej wart niż pracownik, którego nie trzeba uczyć pracować.

      2) Pracodawca chętniej zatrudni na stanowisku programisty filozofa, którego wieloletnią pasją jest programowanie niż nabzdyczonego absolwenta informatyki, który po pół roku praktyk uważa, że powinien zarabiać w pierwszej pracy 5 tys.

      3) Żadna praca nie hańbi!

      4) Nie rób z fakultetów, kursów i papierologii fetyszu - liczyć się będzie to, co naprawdę będziesz w stanie zrobić dla zysku twojego pracodawcy. Nawet jeśli dzięki papierkom dostaniesz się na okres próbny, zawsze musisz go jeszcze ukończyć.
      • Gość: szowinista Re: Jak już jedna dziewczyna napisała w tym temac IP: *.server4you.net 15.02.12, 15:39
        > 4) Nie rób z fakultetów, kursów i papierologii fetyszu - liczyć się będzie to,
        > co naprawdę będziesz w stanie zrobić dla zysku twojego pracodawcy.

        Nie pokazuj ci wiesz - uznają cię za analfabetę. Beznadzieja.
      • potomar Re: Jak już jedna dziewczyna napisała w tym temac 16.02.12, 09:26
        "Pracodawca chętniej zatrudni na stanowisku programisty filozofa, którego wieloletnią pasją jest programowanie niż nabzdyczonego absolwenta informatyki"

        I nie ma znaczenia, że filozof nie ma papierów informatyka? Co z kwalifikacjami?
    • Gość: Marcin Problemem nie jest generalnie niewłaściwe zachowan IP: *.unitymediagroup.de 15.02.12, 11:57
      Problemem nie jest generalnie niewłaściwe zachowanie kandydatów, lecz ogromne bezrobocie, kryzys i bieda spowodowana rządami Tuska.

      Pomyślcie: czy gdyby WSZYSCY kandydaci mieli super doświadczenie i kwalifikacje, czyste buty i czołgaliby się na rozmowach kwalifikacyjnych to dostaliby pracę? - Nie, gdyż nie ma wystarczającej dla nich ilości miejsc pracy, gospodarka ich nie generuje.
      • Gość: Drevniak Re: Problemem nie jest generalnie niewłaściwe zac IP: 212.160.172.* 15.02.12, 12:04
        Jest taki rysunek Andrzeja Mleczki: siedzi dwóch facetów w beretach i gumiakach, na stole pół litra, fajury i resztki zagrychy. Jeden mówi do drugiego "Żona mnie zdradza, syn nie słucha, córka uciekła do sekty, pracować mi się nie chce - rząd powinien coś z tym zrobić"
        • podunk Re: Problemem nie jest generalnie niewłaściwe zac 15.02.12, 12:11
          hehehehe....

          No i wiecej powinno byc wyksztalconych. Rynek porzebuje piekarzy, murarzy, kierowcow... ktorzy 'skonczyli studia'.
          Zastanawiam sie kiedy w koncu przestana rozne strony powtarzac te brednie.
          • Gość: zzz pracodawcy sami sobie winni IP: *.gl.digi.pl 15.02.12, 12:44
            Hmmm pracodawcy stworzyli w latach dziewięćdziesiątych rynek pracy "oparty na wiedzy", w którym na każde stanowisko powyżej stróż/sprzątaczka/pracownik fizyczny wymagane były studia, a teraz płacz, że zbierają tego plony w postaci pokolenia wychowanego w przeświadczeniu, że bez studiów, człowiek nie ma szans na godne życie.

            Inna sprawa, że absolwent zawodówki ma dzisiaj takie same perspektywy jak człowiek po studiach. Owszem potrzeba murarzy, dekarzy, stolarzy, piekarzy.....ale z paroletnim doświadczeniem, a nie młodych żółtodziobów.
            • Gość: fałszywykatolik Re: pracodawcy sami sobie winni IP: *.server4you.net 15.02.12, 15:28
              "Owszem potrzeba murarzy, dekarzy, stolarzy, piekarzy.....ale z
              > paroletnim doświadczeniem, a nie młodych żółtodziobów."

              A doświadczenie zdobywa się gdzie? W domu?

              Najlepiej by było gdyby dzieci od razu rodziły się dorosłe i wyedukowane,
              według potrzeb rynku pracy.
              Potrafisz rozszyfrować zwrot "pobożne życzenia"?
        • jacekzwawy My tu nie dyskutujemy o problemach rodzinnych 15.02.12, 12:13
          Nie popisuj się. My tu nie dyskutujemy o problemach rodzinnych (zona mnie zdradza, syn nie słucha), lecz o problemach ze znalezieniem pracy. A, że rząd odpowiedzialny jest za poziom bezrobocia to oczywiste.
          • Gość: me Re: My tu nie dyskutujemy o problemach rodzinnych IP: *.me.uk 15.02.12, 21:05
            > A, że rząd odpowiedzialny jest za poziom bezrobocia to oczywiste.

            Oczywiste też, że w sposób niebezpośredni, tj. utrzymywanie skomplikowanego prawa, rozrost biurokracji, utrudnianie drobnej przedsiębiorczości, brak działań w kierunku eliminacji opieszałości sądów, brak zmian w programach nauczania w celu stymulacji innowacyjności, itd.; nie chodzi bynajmniej o potrzebę mnożenia niepotrzebnych stanowisk administracyjnych bądź w spółkach Skarbu Państwa (które to w istocie stanowią ukryte bezrobocie, na które płacą wszyscy podatnicy).
            • Gość: Popdod Re: My tu nie dyskutujemy o problemach rodzinnych IP: *.ssp.dialog.net.pl 16.02.12, 09:06
              Dobrze powiedziane. Podpisuję się pod tym.
            • domi7173 Re: My tu nie dyskutujemy o problemach rodzinnych 19.03.12, 13:44
              Nawet gdyby wszystkie twoje propozycje były spełnione to i tak byłoby bezrobocie. Jest ono naturalną konsekwencją rozwoju technologicznego (za np. 100 ludzi pracuje jedna maszyna, którą też często częściowo tworzą maszyny...). Poza tym nigdy idealnie wrodzone zdolności i predyspozycje ludzi nie wpiszą się w potrzeby rynku. Jeśli ktoś np. może, ze względu na wrodzoną wydolność intelektualną, zrobić szkołę zawodową lub np. policealną to nie nagnie się nagle do potrzeb rynku i nie zrobi studiów, bo to jest po prostu fizycznie niemożliwe. Jest to sprawa od dawna znana, a mimo to zdecydowano się na system, w którym praktycznie fizyczne przeżycie uzależnia się od pracy (oczywiście pracy w rozumieniu powiedzmy kodeksu pracy, bo tak wogóle przecież każdy kto wykonuje jakąś czynność wykonuje pracę). Wychodzi, więc na to że (mimo ciągłego zakłamania i zapewniania o ochronie życia, zdrowia, mówienia o przyrodzonej godności człowieka itd.) niewiele jednak to życie jednych jest dla drugich warte! Ja mam wręcz wrażenie, że jakaś grupa ludzi chorobliwie potrzebująca potężnej dawki adrenaliny żeby się ruszyć do pracy i wogóle moralnie i fizycznie nie zdegradować ( w tym wypadku adrenalina pochodziłaby ze świadomości że jak się nie ruszę to zdechnę bez pomocy na dnie - pomoc społeczna to przecież fikcja), zdominowała społeczeństwo i próbuje swoje chore potrzeby realizowac kosztem innych... Masakra!
    • tow.janwinnicki Makro Cash & Carry - marketing 15.02.12, 12:14
      koniec rekrutacji, to IM się spieszyło. "Do końca tygodnia damy panu na pewno znać, bez względu na wynik" (było kilka osób). Cisza. to zwykłe chamstwo i tyle.
    • Gość: ff Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 12:20
      Jeżeli ktoś na rozmowie mówi, ze się odezwie, a potem się nie odzywa, to oznacza to że kłamie, oszukuje. I jeśli oszukuje w tak banalnej sprawie jak wysłanie maila czy wykonanie jednego telefonu, należy przypuszczać, ze z poważniejszymi kwestiami również ma tego typu problemy. Nie, nie przesadzam - nazywam rzeczy po imieniu. Skoro od kandydatów wymaga się, że będą gotowi dla "pracy w dynamicznym, rozwijającym się zespole" zrobić wszystko, to pracodawca też powinien jakiś poziom reprezentować.
      • mbrzozka Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 15.02.12, 12:26
        Ponieważ kandydaci nie przyszli czym pokazali brak kultury to od teraz MY też będziemy to robić wobec innych.
        Brawo!
        Już chcę tam pracować

        Brak czasu na odpowiedzi?
        A może po prostu brak zarządzania czasem…
        A wiecie co to „korespondencja seryjna”, czy wspomniany „autoresponder”?

        A jak się przyznam że szukam pracy w kilku miejscach to źle?
        CZy ja też mam się czuć urażony że oprócz mnie są inni kandydaci?

        Tusk, Kaczyński…
        Co to ma wspólnego z kulturą HR-owca!
        Chociaż…..
        może i politycy pokazują jakie podejście powinno się mieć do bezrobotnych czy bezdomnych

        Julia D. rekrutuje w wielu krajach?
        „rekrutuje” ?
        selekcję robi – kto się odezwie tego wybiera 
    • Gość: sdf Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... IP: *.free.aero2.net.pl 15.02.12, 12:29
      Jeżeli już z kimś rozmawiasz to masz do niego nr telefonu, chociażby z maila z potwierdzeniem spotkania. Dzwoń ty i pytaj.
      To co piszą w artykule to prawda.
      Do jednej mendy po rozmowie wysłałem trzy maile z pytaniem o wynik, bez odpowiedzi. W międzyczasie więc również zadzwoniłem, pierwszy raz powiedział że jeszcze nie ma decyzji, za drugim był na urlopie, za trzecim dopiero łaskawie oznajmił mi że jest już po rekrutacji.
    • swift073 Sprawa jest banalnie prosta do zalatwienia 15.02.12, 12:51
      Sprawa jest banalnie prosta do zalatwienia, tylko rekruterom ciezko jest wpasc na takie oto rozwiazanie. Mowia kandydatowi na zakonczenie rozmowy, ze jesli do dnia xxxx nie bedzie informacji ze strony firmy, to bedzie to oznaczalo ,ze kandydatura nie zostala zaakceptowana.
      I wszystko na ten temat. Kandydat ma jasny przekaz, a firma nie musi dzwonic i wysylac maili i -co wazne- zachowuje twarz.
      Natomiast najbardziej irytujace jest, ze pomimo deklaracji rekruterow, ze odezwa sie niezaleznie od wyniku, nastepuje glucha cisza.
      • Gość: ap Re: Sprawa jest banalnie prosta do zalatwienia IP: 31.178.124.* 27.02.12, 10:08
        Owszem, to łatwe do załatwienia, ale wtedy, gdy rekrutuje firma zewnętrzna, a i to nie zawsze.
        Bo wszyscy chcą sobie zrobic margines, na wypadek, gdyby wybrany kandydat/-ka nie zgodzili się jednak pracowac. wówczas jest się w posiadaniu kolejnych osób, które tez przeszły proces rekrutacji.
        Inna sprawa to historia, którą przerabiałam pracujac w spółce zależnej od skarbu państwa. mój ówczesny szef wygrzebał cv po pół roku od rekrutacji i był niezmiernie zdziwiony, gdy mu powiedziałam, że po takim czasie to wstyd dla firmy odzywac się do kogoś, kogo pół roku wcześniej nikt nie zaprosił na rozmowę.

        zrozumiał po 3 wykonanym telefonie.
    • Gość: pracoholik Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... IP: *.mrr.gov.pl 15.02.12, 12:54
      potwierdzam, firmy nie daja znac po zakonczeniu procesu rekrutacyjnego. to brak szacunku dla kandydata. powiem wiecej, 9 na 10 wyslanych CV to jak kamien wrzucony do studni. a przeciez wystarczyloby zebrac maile odrzuconych ofert i z automatu wyslac krotka informacje zwrotna. no coz, bezrobocie psuje pracodawcow.
      a jak juz zatrudnia to duza szansa trafienia na mobbing. jak tu zyc?
    • Gość: BB Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... IP: *.kal.pl 15.02.12, 13:11
      Agencje Pracy – siedem grzechów głównych :
      1.) Brak doświadczenia - Młodzi pracownicy często zaraz po studiach np. socjologicznych lub psychologicznych, często nie wiedzą jak zadawać pytania przy pierwszej rozmowie telefonicznej. Częsty brak doświadczenia , brak kultury oraz podstawowej wiedzy i doświadczenia o rynku pracy którą nabywa się latami. Kompletna ignorancja, a ja muszę uśmiechać się do słuchawki. W końcu to mnie zależy na pracy. Rozwaliło mnie kiedyś pytanie jakiejś młodej panienki :
      - „ od 6 miesięcy jest Pan bez pracy? I nie wykazuje Pan żadnej aktywności ? Chyba coś jest z Panem nie tak.”
      Nie miałem siły tłumaczyć jak wygląda sytuacja na rynku pracy, którą to Ona powinna znać. To że nie mam pracy nie jest moją winą. W końcu 60% ogłoszeń w necie jest ustawianych pod konkretne osoby. Były artykuły na ten temat –„ Masz plecy, masz pracę.”
      2.) Brak informacji o firmie – W 90% ogłoszeniach nie żadnej informacji o nazwie firmy. Rozumiem, że większość firm chce pozostać anonimowymi, ale przy rozmowie nie traktujcie nas jako osoby które wiedzą. Brak wiedzy o potencjalnej firmie często utrudnia przygotowanie odpowiedzi. Nie traktujcie nas jako osoby mające wiedzę o kliencie – to taki mecz do jednej bramki.
      3.) Prosto z mostu – Ile chce Pan zarabiać ? - często zadawane pytanie jako trzecie z listy pytań. Nie znam firmy, wielkości obrotów, ilości pracowników oraz branży. Są to parametry które mogą pomóc w ustaleniu wysokości wynagrodzenia na stanowisko np. Dyrektora. Odpowiedź w słuchawce często pada – niestety nie odpowiem i jest to tajemnica. Strzelam więc z ciemno i niestety nie mogę pogratulować sobie celności. Zła odpowiedź często dyskwalifikuje i potem na pewno nikt nie zadzwoni.
      4.) Treść ogłoszenia – bardzo podobne do siebie i kompletnie nic nie mówią o treści pracy. Ludzie trochę wyobraźni. Potem przy pierwszej rozmowie z Wami okazuje się że treść ogłoszenia jest kompletnym nieporozumieniem. Byłem na spotkaniu „Kierownik Finansowy” a w trakcie spotkania poszukiwali Głównego Księgowego. Strata czasu i kilometrów na spotkanie z powodu nieprecyzyjnej treści ogłoszenia.
      5.) Pierwsze spotkanie w Agencji Pracy. – kilka osób zaproszonych w tym samym czasie na rozmowę. „Który z Panów był pierwszy ?” Zaraz to nie jest kolejka do lekarza. Rozmowa trwa minimum 30-45 minut więc lepiej podzielić spotkania w odcinkach co 60 minut. „Kolesie” oczekujące w kolejce są wystarczająco zestresowani i nie muszą patrzeć na siebie przez 2 godziny. Rozumiem że mam czas i mogę czekać „w końcu nie mam pracy” ale trochę szacunku.
      6.) Testy psychologiczne – kompletna jazda bez trzymanki. Po kilkunastu testach mam już doświadczenie gdzie większość testów albo jest podobnych albo są takie same. Po kilku miesiącach doszedłem do takiej wprawy że muszę uważać aby za wcześnie nie skończyć. Jeżeli od wyniku testu zależy moja dalsza przyszłość, to gratuluję Agencjom optymizmu. Rozumiem że testy dla Agencji są tematem którego nie odpuszczą (w końcu na tym się znają) ale czasami ważniejsze jest doświadczenie kandydata. Kiedyś w jednej Agencji zdawałem test dwa razy i kończąc zapytałem Panią dlaczego jeszcze raz. „ Dlaczego Pan nie mówił od początku ? „ Myślałem że posiadacie bazę danych i poprzedni wynik testu jest zapisany. Nic błędnego. Często Agencje mają bałagan.
      7.) Kłamstwa końcowe – klasyka gatunku. Brak odpowiedzi. Nie odbierany telefon. Nie odbierane maile. Cisza. Czasami wykonane połączenie z innego telefonu jest odbierane i wtedy odpowiedzi przechodzą wszelkie wyobrażenie. Nie mam siły opisywać żenujących odpowiedzi. Wystarczy powiedzieć, że wyobraźnia ludzka nie ma granic.
      Tych grzechów jest znacznie więcej ale wiele z błędów się powtarza. Musicie jednak pamiętać że osoby będące bez pracy powinny otrzymywać minimum szacunku.
      Kiedyś to Ja będę decydował jaką Agencję zatrudnić a której podziękować.
      • Gość: Hermilion Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: *.ip.netia.com.pl 15.02.12, 18:30
        > - „ od 6 miesięcy jest Pan bez pracy? I nie wykazuje Pan żadnej aktywnośc
        > i ? Chyba coś jest z Panem nie tak.”

        Panienka HR od tego jest aby zadawać dziwne bezczelne pytania i patrzyć jak się zachowasz .. to się nazywa odporność na stres i umiejętność komunikacji.

        > 2.) Brak informacji o firmie – W 90% ogłoszeniach nie żadnej informacji o
        > nazwie firmy. Rozumiem, że większość firm chce pozostać anonimowymi

        To nie tak. Po prostu to sa ogłoszenia firm HR, które nie chcą sprzedać informacji o tym kto jest ich klientem do konkurencji ..

        > 3.) Prosto z mostu – Ile chce Pan zarabiać ? - często zadawane pytanie ja
        > ko trzecie z listy pytań

        To mówisz swoją poprzednią pensję + 30%-50% i oczekujesz reakcji .. albo usłyszysz że nie mieścisz się w budżecie albo podejmą negocjacje .. albo dostaniesz 50% więcej niż poprzednio. Za to nigdy nie udzielasz informacji ile teraz zarabiasz (na prawdę) .. tylko ile chciałbyś zarabiać.

        No chyba że chcesz KAŻDEJ ofery .. to prosto z mostu strzelaj że pracujesz za minimum .. bierz robotę a potem szukaj dalej wg schematu.

        Lepiej zarobić coś niż nic.

        > 5.) Pierwsze spotkanie w Agencji Pracy. – kilka osób zaproszonych w tym
        > samym czasie na rozmowę. „Który z Panów był pierwszy ?” Zaraz to n
        > ie jest kolejka do lekarza

        To sie przygotuj na to, weź z sobą książkę i olej na spokojnie sytuację. Wszyscy nerwowi zostaną odnotowani i odpowiednio potraktowani. Odmownie. Dla ciebie lepiej.

        > 7.) Kłamstwa końcowe – klasyka gatunku. Brak odpowiedzi. Nie odbierany te
        > lefon. Nie odbierane maile.

        Patrz mój mail powyżej - radź sobie z tym, od tego masz mózg aby pracował lepiej niż u całej reszty innych frajerów .. udowodnij to a nie stresuj się niepotrzebnie przeszkodami.

        To nie są grzechy tylko przeszkody - a im wyższe i nauczysz się je pokonywać tym łatwiej ci będzie w stosunku do całej reszty stada które nie potrafi i tylko się nad soba użala.
        • Gość: Drevniak Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu IP: 212.160.172.* 16.02.12, 09:54
          Dobrze napisane.
    • geehee zrozumieć pracodawcę ... 15.02.12, 13:16
      rozumiem poziom frustracji ludzi, którzy miesiącami wysyłają cv i nie mają żadnego odzewu, ale ... zrozumcie też drugą stronę. dzisiaj na każde ogłoszenie przychodzi kilkaset cv, samo ich przeczytanie i wyselekcjonowanie zabiera mnóstwo czasu i pracy, po czym okazuje się, że ... 5 osób spełnia wymagania podane w ogłoszeniu! naprawdę uważacie że pracodawca winien zatrudnić w związku z rekrutacją kogoś dodatkowo tylko do dziękowania tym setkom ludzi, którzy kliknęli parę razy myszą i wysłali mu cv, którego nie chce, bo jest nieadekwatne do postawionych warunków? wolne żarty! rozmowy rekrutacyjne? zaprasza się te wyselekcjonowane 5 osób, z czego 2 nie przychodzą w ogóle, 1 się spóźnia i narzeka że pod firmą nie ma parkingu i chce 10 tys., 2 kolejne kłamały w cv o swoich umiejętnościach, bo z rozmowy wynika, że nie mają o tym pojęcia ... dziękowalibyście im czy bylibyście wściekli, że zmarnowały wasz czas? bo pracodawcy ręce opadają i zaczyna szukać po znajomych, agencjach haedhunterskich albo robi reorganizacje i dzieli zadania pomiędzy pracowników rezygnując z rekrutacji w ogóle. owszem, dobrą zasadą jest dzwonienie i informowanie o wyniku rozmowy tych, z którymi się spotkało ale gdy na testy zaprasza się 30 osób, to na obdzwonienie potrzeba 2 godziny w jednym podejściu i jeszcze 1 godzinę na tych, którzy nie odebrali ... kto ma na to czas? zazwyczaj na ogłoszeniach i na rozmowach kandydata uprzedza się, że kontakt tylko z wybranymi osobami, więc o co chodzi?
      no i dziwię się tym postawom, o których tu mowa: wyczekiwanie na telefon czy e-mail od pracodawcy. przecież reguły gry są znane i wiadomo, że pracodawca MOŻE zadzwonić lub nie, więc po co się nakręcać, po co się łudzić za wczasu, po co rozbudzać jakieś nadzieje, skoro nikt jeszcze niczego nie obiecał, nie podpisał i nie zatwierdził? sama szukałam pracy, wiem jak to jest, ale nigdy nie napalałam się na żadną pracę po wysłaniu cv, nawet po I etapie rozmów, bo jeszcze wszystko może się zmienić, więc po co? sami robicie sobie to kuku, nie pracodawcy.
      no i coś o równorzędności stron; pracownik jest stroną słabszą i na etapie rekrutacji i już w trakcie zatrudnienia, przyjmijcie tę prostą prawdę za pewnik, łatwiej wam będzie żyć i pracować.
      • Gość: lukaszek Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.02.12, 13:55
        Widać, że sama teraz przeprowadzasz rekrutację więc nie jesteś obiektywna w tym co piszesz. Nie prawdą jest to co piszesz, że winą kandydatów do pracy jest to, że pracodawcy nikogo z nich nie zatrudniają, prawda wygląda tak, że daje się ogłoszenie mimo, iż wiadomo, że zatrudniony zostanie ktoś znajomy. Rekrutacja jest tylko dla picu. Nie zawsze, ale często tak jest. Nikt nie mówi o dzwonieniu do każdego kandydata, który wysłał CV, ale po rozmowie kwalifiacyjnej na którą jak napisałaś zapraszasz 5 osób, wypadałoby zadzwonić i poinformować o wyniku, to nie trwa 3 godziny jak napisałaś, tylko kilkadziesiąt minut maksymalnie. Wypadałoby szczególnie wtedy, gdy na rozmowie rekruter zapewnia, że się skontaktuje niezależnie od wyników rekrutacji... jeśli nie ma zamiaru się kontaktować to po co to mówi? z resztą nie trzeba dzwonić, można do tych kilku osób napisać maila, co zajmie kilka minut. Wystarczy chcieć, a brak odpowiedzi po rozmowie kwalifikacyjnej nie świadczy o braku czasu, tylko o braku kultury właśnie. zabolało? taka prawda.
        • tangerka Re: zrozumieć pracodawcę ... 15.02.12, 14:38
          dla rekruterów kandydaci to po prostu mięso armatnie, które na dodatek wyrzucone drzwiami wraca oknem, więc dlaczego się dziwisz takiej postawie? podobnie zachowują się lekarze w stosunku do pacjentów, policja w stosunku do kierowców, nawet kierowca autobusu w stosunku do pasażerów, którym zamyka drzwi przed nosem, słowem każdy kto ma jakąś władzę w stosunku do nachalnych petentów.
          poza tym, korporacje oszczędzają sobie niepotrzebnej pracy, bo niestety nie jest tak, że jak nie odpowiedzą ci na twoją aplikację np. do Coca - Coli, to im sprzedaż spadnie, a tylko to ich rusza ...
      • tom.gorecki Re: zrozumieć pracodawcę ... 15.02.12, 13:58
        geehee napisała:

        > rozumiem poziom frustracji ludzi, którzy miesiącami wysyłają cv i nie mają żadn
        > ego odzewu, ale ... zrozumcie też drugą stronę. dzisiaj na każde ogłoszenie prz

        Wydrukowanie 200 listów wraz z jego napisaniem: godzina. Podpisanie: godzina. Potem adresowanie po 20 listów dziennie, też godzina. I problem z głowy.

        A jak za wiele: to (burackie, ale co tam) rozwiązanie podał kolega - info na wstępie, że brak odzewu do... oznacza ...

        I wszystko.
        • tangerka Re: zrozumieć pracodawcę ... 15.02.12, 14:43
          "Wydrukowanie 200 listów wraz z jego napisaniem: godzina. Podpisanie: godzina. Potem adresowanie po 20 listów dziennie, też godzina. I problem z głowy." - to też jest czas pracy, za który pracodawca płaci i może go spożytkować inaczej niż zadowalając ludzi dobijających się do jego drzwi, bo tych akurat nigdzie nie brakuje ...
          "A jak za wiele: to (burackie, ale co tam) rozwiązanie podał kolega - info na wstępie, że brak odzewu do... oznacza ... " - na każdym niemal ogłoszeniu jest zaznaczone, że skontaktują się tylko z wybranymi kandydatami ale czy ktoś to czyta? najwyraźniej nie.
          • Gość: szowinista Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.server4you.net 15.02.12, 15:37
            Od razu widać, że kobiece rozumowanie - powinno się postępować według tego co się dopiero będzie wiedziało - w nieokreślonej przyszłości - hahahaha.

            Po jakim czasie bezowocnego czekania kandydat ma wiedzieć, że nie został wybrany?
            Rok? 15 lat? 2 dni?
            • framp Re: zrozumieć pracodawcę ... 15.02.12, 20:16
              logicznie myślący człowiek wie, że dwa tygodnie wystarcza.
              • tom.gorecki Re: zrozumieć pracodawcę ... 16.02.12, 08:55
                framp napisał:

                > logicznie myślący człowiek wie, że dwa tygodnie wystarcza.
                Szukający pracy wie, że to trwa i miesiąc.
                Mało tego, brak odzewu przez miesiąc z hakiem, nie oddzwonienie w umówionym terminie a potem ... pretensje, że ktoś ... nie czekał i (niespodzianka!) znalazł inną pracę też się zdarzają naszej lumpenodpługaoderwanejburżuazji. ;-)
              • Gość: xx Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.r-link.pl 16.02.12, 12:12
                >>> logicznie myślący człowiek wie, że dwa tygodnie wystarcza.

                Nonsens. Kiedyś od pierwszej rozmowy (spotkania, nie rozmowy telefonicznej) a zatrudnieniem (zatrudnili mnie) minęły 4 miesiące... Był dwumiesięczny okres kiedy nie odzywali się wcale, potem trzy rozmowy w jednym tygodniu - i telefon: "Jest 27 sierpnia. Czy od 1 września może pan rozpocząć pracę?"

                Pracowałem tam 5 lat i była to najlepsza firma, w jakiej pracowałem...
      • Gość: xymox Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.02.12, 13:58
        przeczytaj jeszcze raz, a jak nie zrozumiesz to jeszcze raz :-) w tekście chodzi o osoby zaproszone na rozmowę kwalifikacyjną a nie na odpisywanie na setki przysłanych cv. Czyli de facto odpowiedzenie kilku góra kilkunastu osobom. Jednak odpowiedzenie na wysłane cv też nie jest problemem, gdyż cv przychodzą przez wiele dni a czasami nawet kilka tygodni, przecież nikt nie musi czekać z ich wstępną selekcją i odsiewać te które nie spełniają minimum wymogów, odpowiadając aplikującym że sorry ale nie spełniacie wymagań, później po odsianiu kolejnej grupy aplikacji można odpowiedzieć szczegółowiej podając indywidualnie przyczyny odrzucenia, a osobom które zostały zakwalifikowane na rozmowę należy się rozmowa telefoniczna. Niestety nasz management to pszenno-buraczani którzy już co prawda nie zakładają białych skarpetek do garnituru ale mentalnie wciąż ich nie zdjęli. Jeszcze nie trafiłem na szefa z klasą, niestety to okazuje się zawsze przy rozstaniu z firmą. Póki co każda okradła mnie na pieniądze zachowywała się z klasą żula z bejsbolem a nie CEO korporacji, bez względu czy ja się zwalniałem czy mnie zwalniali. Można sobie tylko życzyć powrotu boomu jak kilka lat temu i tym wszystkim bucom wypomnieć ich zachowanie dzisiaj kiedy nie będą mogli znaleźć pracowników.
        • kyyriad Re: zrozumieć pracodawcę ... 15.02.12, 14:52
          widać że specyfika pracy w dziale rekrutacji nie jest ci znana, skoro zakładasz że co dzień się przegląda aplikacje spływające na kilkanaście rozpoczętych rekrutacji i że rekruter faktycznie ma czas aby bawić się w odpowiedzi, nawet mailowe ... zazwyczaj goni od jednej rozmowy na drugą, w miedzy czasie ma jakieś testy przygotować, potem selekcje zrobić, potem wypełnić stos dokumentów i procedur ... sam chciałby mieć czas na tak pojętą rekrutację, w której spokojnie dzwoni i rozmawia z ludźmi o wynikach ich rozmów, dziękuje, zaprasza, itp., ale takie rekrutacje w praktyce nie istnieją ... to jest zresztą działanie, które nie przynosi firmie zysku, więc jako niepotrzebne i nieefektywne jest eliminowane ... samo życie.
          • Gość: xx Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.r-link.pl 16.02.12, 12:23
            >>> to jest zresztą działanie, które nie przynosi firmie zysku,

            To jest działanie, które może przynieść firmie znaczne oszczędności. Zamiast rekrutować kilkadziesiąt osób rocznie (bo po kilku miesiącach ludzie sami odchodzą z chaotycznie i beznadziejnie zarządzanej firmy, która płaci pensję minimalną) - lepiej byłoby zatrudnić kilka profesjonalnie wyselekcjonowanych.

            Ale wtedy - rekruter zamiast mówić "taka jestem zajęta, mam dzisiaj 6 spotkań - i znów muszę rozmawiać z tymi matołami-kandydatami" musiałby wyjaśniać przełożonemu, co robi naprawdę.

            Na zalew kilkuset CV nie spełniających wymagań - wystarczyłoby w ogłoszeniu podać link do strony internetowej, gdzie znajduje się tabelka, którą należy dołączyć do CV. A w tabelce - 5 kluczowych kwalifikacji. I na pierwszy rzut oka byłoby widać, czy:
            a) kandydat potrafi czytać (nie dołączył tabelki - więc do kosza)
            b) kandydat posługuje się internetem i arkuszem kalkulacyjnym (dołączył tabelkę ale nie wykonał instrukcji w niej zawartej, żeby pokolorować wypełnione komórki)
            c) kandydat spełnia oczekiwania (po spojrzeniu na tabelkę - widać, czy warto czytać CV)

            Ale do takiego podejścia - trzebaby mieć chociaż podstawy zdrowego rozsądku a nie tylko skończone kursy psychologiczne, dłuuugie nogi i długie blond włosy...
            • bifka Re: zrozumieć pracodawcę ... 17.02.12, 14:29
              dla twojej wiadomości - to się nie sprawdza, kandydaci tabelkę zrobić potrafią, ale nadal nie mają w papierach tego co chciałby pracodawca. kandydaci potrafią oszukać nawet założony filtr rekrutacyjny, wiedzą co wpisać w odpowiednie rubryczki aby aplikacja przeszła, a w cv nadal wielkie gie. i tak dalej i dalej ...
      • pppopularny masz rację, ale ... 15.02.12, 14:30
        po odpowiedziach widać, że każdy czyta tylko to co chce przeczytać, np. dopisku na ogłoszeniu, że pracodawca skontaktuje się TYLKO z wybranymi osobami NA KAŻDYM ETAPIE rekrutacji nikt przeczytać nie chce! oczywiście każdy chciałby być traktowany wyjątkowo, z atencją i kurtuazją, nikt nie lubi być w pozycji petenta, którym de facto jest starając się o pracę i uważa, że każdy jego ruch w stronę firmy, którą sobie upatrzył, musi być zauważony i witany owacyjnie, tylko że przy obecnym poziomie bezrobocia po prostu szkoda czasu na podobne ceregiele z tysiącami kandydatów przewalających się przez rekrutacje w wielkich firmach, z których wiele MA ustawione autorespondery, w których pisze ... jak wyżej! po prostu szukanie pracy to jest niezwykle frustrujące i uczące pokory zajęcie, które pozwala zweryfikować własną wartość zawodową i uświadomić sobie na jakim świecie się żyje.
        warto to rozumieć i nie mieć oczekiwań, dokładnie tak jak piszesz, pracodawcom szkoda czasu na takie pieszczoty jak informowanie o odrzuceniu kandydatury, bo wychodzą z założenia, że kandydat i tak wie, że jak chcą to zadzwonią i to szybko, a jak nie, to cisza i po tygodniu szkoda dalej czekać ...
        ja osobiście spotkałem się z chamstwem rekrutacyjnym 2 razy: raz na rozmowie wprost powiedziano mi, że chcą mnie zatrudnić i że zadzwonią w ciągu tygodnia ze szczegółami oferty i warunków pracy, nie zadzwonili, odczekałem jeszcze tydzień i dzwonię, a tam ktoś na mnie z ryjem, że czego ja tu jeszcze chcę i wydzwaniam, rekrutacja już zakończona i wybrany kandydat pracuje - jak to wytłumaczyć i czy w ogóle można? drugi raz na rozmowie spotkały mnie pytania typu: jak tam pańskie życie intymne? czy aby nie jest pan gejem?, gdzie pan zarobił na taki drogi samochód? czemu jest pan kawalerem? wymiękłem i podziękowałem za zainteresowanie, podniosłem się i wyszedłem, doganiają mnie w połowie drogi do wyjścia i pytają jeszcze: ile chciałbym zarabiać? odpowiedź: u was nic, chciałbym jedynie zapomnieć tą rozmowę. dodam, że to nie była mała i niepoważna firma, a lider w branży.
        Więc chamstwo się niestety zdarza, choć przyznaję również jako poszukujący czasem pracowników do swego działu: z obu stron.
        • Gość: szowinista Re: masz rację, ale ... IP: *.server4you.net 15.02.12, 15:46
          Jeszcze jeden podróżnik w czasie: Skąd kandydat ma wiedzieć kogo ta firma wybrała i ile czasu jej to zajmie? I jeszcze pytają czy gdzie indziej stara się o pracę.
          Jak długo ma być "wierny" firmie, która łaskawia zaprosiła go na rozmowe i tkwić na bezrobociu?

          Te wszystkie tłumaczenia są kompletnie bez sensu.
          Przedstawianie ludziom bzdurnych wyjaśnień może mieć tylko jeden cel - by uznali się za durniów.
          • Gość: Hermilion Re: masz rację, ale ... IP: *.ip.netia.com.pl 15.02.12, 19:10
            Przeczytaj uważnie: tydzień albo 5 dni roboczych.
          • framp Re: masz rację, ale ... 15.02.12, 20:22
            te wyjaśnianie mają jeden cel: zbyć namolnego i upierdliwego gościa, który nie rozumie reguł gry: wszystkie asy trzyma pracodawca, a kandydat może tylko czekać na telefon,nawet do usranej śmierci jak lubi. nie zanosi się na to, aby coś się zmieniło na rynku pracy, wiec przywyknij, po prostu. wiem że to frustrujące czuć się jak żebrak, ale tym właśnie się jest starając się o pracę, której jest jak na lekarstwo.
        • tom.gorecki Re: masz rację, ale ... 16.02.12, 09:05
          pppopularny napisał:

          > po odpowiedziach widać, że każdy czyta tylko to co chce przeczytać, np. dopisku
          > na ogłoszeniu, że pracodawca skontaktuje się TYLKO z wybranymi osobami NA KAŻD
          > YM ETAPIE rekrutacji nikt przeczytać nie chce! oczywiście każdy chciałby być tr

          Nie ma takiej wzmianki oprócz zaproszenia na rekrutację. Jeśli dostajesz zaproszenie to GRZECZNIE (ale wy nie wiecie, co to znaczy "grzecznie", bo "na każde miejsce są inni") jest poinformować kandydata, czy go wybrali, czy nie.

          I z perspektywy szukającego pracę, który ma wybór, ale zero informacji zwrotnej to jest kłopot.

          NIe potraficie zarządzać takim procesem, ale zamiast się przyznać konserwujecie durne ruskie zwyczaje zamiast załapać trochę zachodniego sznytu.
      • kyyriad Re: zrozumieć pracodawcę ... 15.02.12, 15:02
        wołanie na puszczy, nikt ci racji nie przyzna, bo jak jest bezrobocie, to zawsze najbardziej winni są pracodawcy, że nie chcą zatrudniać, że nie dają wysokich zarobków, że nie tworzą nowych miejsc pracy, że zatrudniają po znajomości, no i oczywiście - że nie dziękują wszystkim chętnym do pracy, ze raczyli złożyć ofertę pracy kompletnie im nieprzydatną! tak jakby kandydat nie wiedział, że brak odpowiedzi oznacza brak zainteresowania i trzeba mu było to potwierdzać na piśmie! natomiast w pełni się zgadzam z informowaniem zaproszonych na rozmowy, to powinien być standard chyba ze się uprzedza, że to nie nastąpi ... z doświadczenia wiem, że się o tym informuje, że kontakt nastąpi w ciągu dwóch tygodni albo w ogóle, ale i tak ludzie potem dzwonią z pretensjami ...
      • Gość: 71 Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 15:10
        Ja rozumiem pracodawcę, kasa zawsze przed reputacją. Rozumiem, że odpowiedź na wszystkie maile zajmuje zbyt dużo czasu żeby płacić pracownikami za zajmowanie się tak zbędną czynnością jak wysłanie automatu do wszystkich którzy odpadli na wstępie i oddzwonienie z informacją do tych, którzy poświęcili kilka - kilkadziesiąd zł na osobiste stawienie się na rozmowę. Tylko dlaczego taki pracodawca jest zdziwiony faktem jaką ma opinię na forach poświęconych lokalnemu rynkowi pracy? Czy tłumna obecność w sprawie ACTA nie daje do myślenia przedsiębiorcom? Jest w sieci takie podskórne życie, które niedługo da o sobie znać i kolosalne nakłady środków na reklamę tradycyjną będą obracane w perzynę przez kilka wiarygodnych wpisów na lokalnym forum. Co z tego że zdobędziecie kilka Gazel biznesu z rzędu, kiedy opinia o waszej firmie odbije się czkawką po kryzysie, kiedy nie będą chcieli u was pracować albo kupować od was?
        • Gość: Kot Filemon Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.home.aster.pl 23.02.12, 18:51
          Pamiętajcie, że dziś każda agencja czy duża korporacja ma systemy mailingowe, takie jak SARE. To nie problem w minutę wysłać nawet 500 maili. A tym bardziej to żaden problem wysłać 10 maili do wybranych w 2 etapie kandydatów. Trzeba tylko chcieć.
      • Gość: Qasz Co tu rozumieć? IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 15:11
        Wybacz, ale brak odpowiedzi dla kogoś kogo się poprosiło o przybycie na rozmowę, wypełnienie testu i obiecanie "odpowiemy w ciągu XX czasu" jest kardynalnym błędem. Trzyma człowieka w niepewności, dołuje go - wprost niech mówią od razu - "dziękujemy, szukamy kogoś innego". Boją się reakcji ludzi? A co ma człowiek powiedzieć jak aplikował do kilku firm, nie chodzi o to że odpadł na wstępnej selekcji - to można masówką załatwić i podziękować za złożenie aplikacji mejlem. 200 mejli wysłać jak ślą po 200000 ofert to chyba nie problem. Poziom szacunku dla ludzi jest istotny. Najbardziej irytuje brak tego kontaktu. To znaczy jak sugeruje autor - firmie nie zależy na ludziach. Nie bójcie się mówić nie - także dlaczego. Dajcie człowiekowi szansę zrozumieć wasze potrzeby, doszkolić się. Jak potrzebujecie tak wprawionego w wasze zadania (mało kto spełnia w większości firm takie warunki) a przy tym taniego - też mu to powiedzcie. Nie trzymajcie ludzi w niepewności.
      • Gość: fałszywykatolik Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.server4you.net 15.02.12, 15:31
        "z którymi się spotkało ale gdy na testy zaprasza się 30 osób, to na obdzwonienie potrzeba 2 godziny w jednym podejściu i jeszcze 1 godzinę na tych, którzy nie odebrali ... kto ma na to czas? zazwyczaj na ogłoszeniach i na rozmowach kandydata uprzedza się, że kontakt tylko z wybranymi osobami, więc o co chodzi? "

        W sumie potrzeba motywacji i chęci. A tych brak. Samemu się ich nie ma, a oczekuje się tego od innych?
      • teczowa-szmata 2 godziny na 15.02.12, 16:16
        wykonanie 30 telefonów?
      • Gość: Jacek Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.adsl.inetia.pl 15.02.12, 19:34
        Witam.
        Zacznę mocno: głupiaś Pani jest. Jak but.
        Jak dajesz Pani ogłoszenie że szukasz pracownika, licz się z faktem, że zgłosi się wiele osób. Jak nie Pani umiesz zrobić prostej formułki w programie pocztowym, która wybierze Ci wszystkie nadesłane listy, żeby móc łatwo odpowiedzieć, to nie dawaj Pani ogłoszeń o pracę i jakichkolwiek innych.
        A jak Pani dajesz ogłoszenie, to się ku.wa wysil ocipkę i odpisz.
        Pozdrawiam Pania i nie oczekuję odpowiedzi-to nie ogłoszenie o pracę.

        Jacek
      • Gość: Wierzbno Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 20:49
        W dobie komunikacji elektronicznej opowiadasz bzdury.
      • Gość: ff Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.dynamic.chello.pl 15.02.12, 21:12
        "i wiadomo, że pracodawca MOŻE
        > zadzwonić lub nie, więc po co się nakręcać, po co się łudzić za wczasu, po co r
        > ozbudzać jakieś nadzieje, skoro nikt jeszcze niczego nie obiecał, nie podpisał
        > i nie zatwierdził?"

        Wśród cywilizowanych, już nawet nie mówię, że kulturalnych, ludzi reguły są takie, że jak się mówi: "zadzwonię", to potem się dzwoni. Nie trzeba mieć takiej obietnicy na potwierdzonym u notariusza piśmie, żeby oczekiwać jakiegokolwiek odzewu po rozmowie. Dziwne też, że są firmy, których jakoś to nie przerasta.
      • Gość: andy Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: 119.73.171.* 16.02.12, 02:52
        Z kilkoma stwierdzeniami się zgadzam, ale z kikoma nie jestem w stanie. Przygotowanie CV pod kokretne ogłoszenie zabiera od 2ch do 5ciu godzin. To nigdy nie jest tylko kliknięcie. Jeśli ktoś tyko klika, to rekruter na 100% takiej osoby nie zaprosi, bo CV nie 'wszczeli' się w wymagane kwalifikacje i profil firmy. Rozumiem, że rekruterzy są zapracowani, ale takim stwierdzeniem pokazujesz, jakie jest podejście do obowiązków w Twojej firmie - można ich nie dopełniać, bo mam za mało czasu. Oczywiście, czas nie jest z gumy, ale po pierwsze:
        - telefon do osoby, z którą odbyło się rozmowę powinien mieć wysoki priorytet (a must) i to już by spowodowało, że czas by się znalazł (na niekorzyść innych zadań z niższym priorytetem
        - jeśli nie masz czasu oddzwonić do osób, z którymi odbyłaś rozmowę, odpowiedz sobie szczerze - czy choć raz zgłosiłaś to swojemu szefowi ("nie mam czasu na oddzwanianie, a przecież to ważne dla wizerunku firmy, żebyśmy informowali o wyniku rekrutacji - tak jak z resztą obiecaliśmy po romowie")
        - czy na prawdę tak tródno wysłać standardowego e-maila do osób, z którymi przeprowadzono rozmowę (nie ma ich aż tak dużo)?

        Nigdy nie szukałem długo pracy. Sama mnie znajdowała. Mam bardzo wysokie i rzadkie kwalifikacje. Ale i tak, przy 2ch-3ch rozmowach (skuteczność ok. 1 rozmowa na 3 wysłane CV) czyłem spory niepokój oczekując na wiadomość. To jest naturalne. Człowiek w myślach analizuje, czy w tym miejscu, wśród tych ludzi bedzie się dobrze pracowało itp. Przecież w trakcie rozmowy, kandydad zadaje pytania dotyczące firmy. Przeciez w tym celu zadają te pytania, żeby móc to przemyśleć...

        Pozdrawiam,
        Andrzej
      • Gość: szukajacapracy Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.02.12, 10:18
        Nie zgadzam sie, ze pracodawca nie ma czasu - pracodawca ma obowiazek dotrzymania slowa tak samo jak pracownik. Nikt nie wymaga odpowiedzi na kazde CV, ale rozmowa to juz inna historia. Zrozumiane jest, ze pracodawca nie moze poswiecic 2 godzin na oddzwanianie. Nie zrozumiane jest, jesli pracodawca/osoba rekrutujaca na rozmowie kwalifikacyjnej wyraźnie podkresla : bede w kontakcie w ciagu miesiaca, odezwe sie nawet jesli bedzie to odpowiedz negatywna.. Wiec czeka sie na odpowiedz. Po 3 tygodniach nie przychodzi email odrzucajacy, i czlowiek zaczyna wierzyc, ze ma te prace. Jest nadzieja po setkach przeslanych CV i tylko 2 rozmowach, ze jest szansa. Mija miesiac i nic. Trzeba wykazac inicjatywe :W kolejnym tygodniu wysyla sie maila z zapytaniem o przebieg rekrutacji. A tu nic, nawet odpowiedzi na maila. W koncu gdzies po kolejnym tygodniu standardowa odpowiedz ze dla dobra firmy i kandydata nie nawiążemy współpracy: okazuje sie nagle , ze nie to wyksztalcenie , nie to doswiadczenie. Ale pojawia sie pytanie : Czy dzien po rozmowie wyksztalcenie bylo inne, czy podczas rozmowy doswiadczenie bylo inne. Dlaczego trwalo to ponad miesiac i potrzebny byl email proszacy o odpowiedz, zeby dowiedziec sie czegos, co wydaje sie bylo oczywiste.
        Prawda jest taka, zyjemy w czasach gdzie pracodawca rzadzi, tak jak w innych krajach, z tym, ze w Polsce pracodawca placi 500Euro na miesiac i nawet nie ma czasu naskrobac maila, a w innych krajach placi 2000Euro za ta sama prace i zawsze znajdzie czas, zeby wyslac list odpowiadajacy na kazde otrzymane CV. Potrzeba jeszcze wiele lat zanim w Pl sie cos zmieni. Moze by nam sie przydala kolejna slynna polska rewolucja?! Czy naprawde jako Polacy nie mamy zadnych praw? Ludzie, zastanówmy sie co sie dzieje w tym kraju: podczas gdy wykształcony Polak dostaje minimum 1200 netto na miesiac za prace 45 godzin/tyd ta sama kwote za granica dostaje bezrobotny za nic!! To, ze nie ma odpowiedzi po rozmowach jest problemem, ale to jest maly problem patrząc jak działa nasz chore kraj.
        • bifka Re: zrozumieć pracodawcę ... 17.02.12, 14:31
          "Prawda jest taka, zyjemy w czasach gdzie pracodawca rzadzi, tak jak w innych krajach, z tym, ze w Polsce pracodawca placi 500Euro na miesiac i nawet nie ma czasu naskrobac maila, a w innych krajach placi 2000Euro za ta sama prace i zawsze znajdzie czas, zeby wyslac list odpowiadajacy na kazde otrzymane CV."

          Nie zanosi się na zmianę ani jednego ani drugiego, więc może porzuć fantastykę typu czego to u innych nie ma i zejdź do polskich realiów ...
      • Gość: pracownik Re: zrozumieć pracodawcę ... IP: *.centertel.pl 12.03.12, 10:54
        Śmiechu warte.... kilka godzin na dzwonienie... Czy ktoś domaga się informacji telefonicznei i kilkunastu minut wyjaśnień? W dzisiejszych czasach istnieje internet. Z tego co tu piszą, ludzie chca informacji, nie pogaduszek telefonicznych. Wysłanie kilkudziesięciu e-maili to raptem kilka minut. Treść : "Dziękujemy za kontakt, niestety oferta pracy jest już nieaktualna." kilka słów wysłanych do całej nie przyjętej grupy osób to faktycznie probem. A po otrzymaniu takiej wiadomości wiadomo na czym się stoi.
      • tibarngirl Re: zrozumieć pracodawcę ... 12.03.12, 12:02
        zrozumcie też drugą stronę. dzisiaj na każde ogłoszenie prz
        > ychodzi kilkaset cv, samo ich przeczytanie i wyselekcjonowanie zabiera mnóstwo
        > czasu i pracy, po czym okazuje się, że ... 5 osób spełnia wymagania podane w og
        > łoszeniu!
        Czy to moja wina, że inni też szukają? Mam zostać Kordianem i poświęcić się za miliony, nie wysyłając CV bo ktoś inny już mógł je przesłać?
        Poza tym, jak mozna w ogóle zacząć, jeśli wszędzie chcą min. roku doświadczenia na poprzednim stanowisku, nawet gdy wiadomo, że obowiązki są do ogarnięcia przez osobę o znacznie krótszym stażu? Wysyłam CV tam, gdzie spełniam 80% - 60%, bo nie nie mam innego wyjścia, gdybym miała się stosować do 100%, to pewnie wysyłałabym 3/4 aplikacji mniej, co dawałoby mi 3/4 mniej szans na jakąkolwiek odpowiedź. Zobaczcie, jak są skonstruowane co poniektóre ogłoszenia --wymagań tyle, że nie wiem, czy nie szukają przypadkiem jakiegoś cyborga, co pracował od 10 r. ż. ...
        Do tego umiejętności. Ludzie wpisują je, ponieważ wiedzą, że jeśli tego nie zrobią, podetną sobie gałąź już na starcie, a ich CV ma być zauważone, do tego spora część wymaganych umiejętności może zostać przyswojona w trakcie pracy. Wiadomo, że nikt nie wpisze sobie języka, którego nie zna i nie jest w stanie w nim powiedzieć nawet 1 słowa. Dlaczego wszyscy pałają taką awersją do jakichkolwiek instruktaży stanowiskowych? Najlepiej, żeby pracownik wchodząc w progi firmy znał ją od podszewki, włącznie z przydomkami przyszłych współpracowników
    • 88lukaszkrk Onet-szczyt chamstwa 15.02.12, 13:27
      Podobnie sprawa przedstawia się w Onecie. Obiecują telefon w przeciągu tygodnia a tak na prawdę brak jakiegokolwiek odzewu.
    • katiabb Re: Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu 15.02.12, 13:31
      W takich sytuacjach osoba rekrutowana powinna sama odezwać się do firmy, do której aplikuje. To zawsze dobrze o nas świadczy, pokazuje że mamy inicjatywę, że nam zależy. Pracodawca wychodzi z założenia, że doświadczenie zawsze można zdobyć, motywacji - nie.

      Matko, co za bzdury. Zawsze obiecują, że zadzwonią, jakąkolwiek decyzję by nie podjęli. Czekasz jak matoł, tydzień, drugi... W końcu dzwonisz... Odbiera sekretarka, która nie przełączy Cię bezpośrednio do osoby, z którą odbyła się rozmowa kwalifikacyjna... I zawsze ten tekst: "No skoro Pan Kierownik nie oddzwonił to znaczy, że na to stanowisko został przyjęty kto inny". Zawsze tak samo, nie czarujmy się tu teraz "inicjatywą", "motywacją" i innymi modnymi słowami.
    • Gość: BB Siedem Grzechów Głównych Agencji Pracy IP: *.kal.pl 15.02.12, 13:55
      Agencje Pracy – siedem grzechów głównych :
      1.) Brak doświadczenia - Młodzi pracownicy często zaraz po studiach np. socjologicznych lub psychologicznych, często nie wiedzą jak zadawać pytania przy pierwszej rozmowie telefonicznej. Częsty brak doświadczenia , brak kultury oraz podstawowej wiedzy i doświadczenia o rynku pracy którą nabywa się latami. Kompletna ignorancja, a ja muszę uśmiechać się do słuchawki. W końcu to mnie zależy na pracy. Rozwaliło mnie kiedyś pytanie jakiejś młodej panienki :
      - „ od 6 miesięcy jest Pan bez pracy? I nie wykazuje Pan żadnej aktywności ? Chyba coś jest z Panem nie tak.”
      Nie miałem siły tłumaczyć jak wygląda sytuacja na rynku pracy, którą to Ona powinna znać. To że nie mam pracy nie jest moją winą. W końcu 60% ogłoszeń w necie jest ustawianych pod konkretne osoby. Były artykuły na ten temat –„ Masz plecy, masz pracę.”
      2.) Brak informacji o firmie – W 90% ogłoszeniach nie żadnej informacji o nazwie firmy. Rozumiem, że większość firm chce pozostać anonimowymi, ale przy rozmowie nie traktujcie nas jako osoby które wiedzą. Brak wiedzy o potencjalnej firmie często utrudnia przygotowanie odpowiedzi. Nie traktujcie nas jako osoby mające wiedzę o kliencie – to taki mecz do jednej bramki.
      3.) Prosto z mostu – Ile chce Pan zarabiać ? - często zadawane pytanie jako trzecie z listy pytań. Nie znam firmy, wielkości obrotów, ilości pracowników oraz branży. Są to parametry które mogą pomóc w ustaleniu wysokości wynagrodzenia na stanowisko np. Dyrektora. Odpowiedź w słuchawce często pada – niestety nie odpowiem i jest to tajemnica. Strzelam więc z ciemno i niestety nie mogę pogratulować sobie celności. Zła odpowiedź często dyskwalifikuje i potem na pewno nikt nie zadzwoni.
      4.) Treść ogłoszenia – bardzo podobne do siebie i kompletnie nic nie mówią o treści pracy. Ludzie trochę wyobraźni. Potem przy pierwszej rozmowie z Wami okazuje się że treść ogłoszenia jest kompletnym nieporozumieniem. Byłem na spotkaniu „Kierownik Finansowy” a w trakcie spotkania poszukiwali Głównego Księgowego. Strata czasu i kilometrów na spotkanie z powodu nieprecyzyjnej treści ogłoszenia.
      5.) Pierwsze spotkanie w Agencji Pracy. – kilka osób zaproszonych w tym samym czasie na rozmowę. „Który z Panów był pierwszy ?” Zaraz to nie jest kolejka do lekarza. Rozmowa trwa minimum 30-45 minut więc lepiej podzielić spotkania w odcinkach co 60 minut. „Kolesie” oczekujące w kolejce są wystarczająco zestresowani i nie muszą patrzeć na siebie przez 2 godziny. Rozumiem że mam czas i mogę czekać „w końcu nie mam pracy” ale trochę szacunku.
      6.) Testy psychologiczne – kompletna jazda bez trzymanki. Po kilkunastu testach mam już doświadczenie gdzie większość testów albo jest podobnych albo są takie same. Po kilku miesiącach doszedłem do takiej wprawy że muszę uważać aby za wcześnie nie skończyć. Jeżeli od wyniku testu zależy moja dalsza przyszłość, to gratuluję Agencjom optymizmu. Rozumiem że testy dla Agencji są tematem którego nie odpuszczą (w końcu na tym się znają) ale czasami ważniejsze jest doświadczenie kandydata. Kiedyś w jednej Agencji zdawałem test dwa razy i kończąc zapytałem Panią dlaczego jeszcze raz. „ Dlaczego Pan nie mówił od początku ? „ Myślałem że posiadacie bazę danych i poprzedni wynik testu jest zapisany. Nic błędnego. Często Agencje mają bałagan.
      7.) Kłamstwa końcowe – klasyka gatunku. Brak odpowiedzi. Nie odbierany telefon. Nie odbierane maile. Cisza. Czasami wykonane połączenie z innego telefonu jest odbierane i wtedy odpowiedzi przechodzą wszelkie wyobrażenie. Nie mam siły opisywać żenujących odpowiedzi. Wystarczy powiedzieć, że wyobraźnia ludzka nie ma granic.
      Tych grzechów jest znacznie więcej ale wiele z błędów się powtarza. Musicie jednak pamiętać że osoby będące bez pracy powinny otrzymywać minimum szacunku.
      Kiedyś to Ja będę decydował jaką Agencję zatrudnić a której podziękować.
      • Gość: szowinista Re: Siedem Grzechów Głównych Agencji Pracy IP: *.server4you.net 15.02.12, 15:55
        "„ od 6 miesięcy jest Pan bez pracy? I nie wykazuje Pan żadnej aktywności ? Chyba coś jest z Panem nie tak.”

        Z nią coś jest tak - Bezmyślnie wydukała z gotowca. (Coś, ale nie wie co. Ale jednak wie)

        Ciekawy jestem czy są wsród nich takie, które same były 6 mies. bez pracy i też zadają takie pytania.
      • Gość: marta Re: Siedem Grzechów Głównych Agencji Pracy IP: *.izacom.pl 15.02.12, 20:04
        To prawda. Bardzo dobrze napisane. Lepiej nie mogłeś tego ująć. Pomyślności :)
    • Gość: m Kandydat do pracy ma się czołgać, bo to jemu za... IP: *.ip.netia.com.pl 15.02.12, 14:06
      kompletnie nie rozumiem, co takiego chamskiego jest w milczeniu, ze az tegich glow potrzeba do tej dyskusji? mi jest 100 razy nieprzyjemniej, gdy dosteje odpowiedz negatywna - nacos takiego zawsze jestem zla! a milczenie i tak wiadomo, co znaczy...
    • jacek.nie.placek To zależy od zapowiedzi 15.02.12, 14:16
      Dosyć często rekrutuję pracowników.
      Przyjąłem następujące zasady:
      Odpowiadam na WYBRANE CV, zapraszając na rozmowę.
      Po rozmowie KAŻDY otrzymuje informację zwrotną.

      I najważniejsze: Z GÓRY UPRZEDZAM. W ogłoszeniu stoi wyraźnie, że odpowiem wybranym kandydatom, a na rozmowie informuję, że oddzwonimy.

      Rynek pracy, podaż, popyt nie zwalniają z dobrego wychowania. Ja, jako zatrudniający jestem w innej roli, ale upoważnia mnie to do braku szacunku wobec innego człowieka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka