Dodaj do ulubionych

Drugie życie żaka

IP: 62.29.248.* 08.10.04, 11:11
Uczelnie maja w dupie studentow bo Profesorowie za zajeci chapaniem kasiory
na 35 innych uczelniach - np. SGH...
Obserwuj wątek
    • Gość: gosc Re: Drugie życie żaka IP: *.blast.pl / 81.219.147.* 08.10.04, 11:27
      uczelnie wypuszczaja tysiace "magistrow" z mozgami wyzartymi przez alkohol i
      narkotyki, ludzi, ktorzy niczego soba nie reprezentuja. smiech pusty ogarnia i
      przerazenie. a siedliskiem rozpusty i zla sa akademiki, bo zasiedlone przez
      prowincjuszy, ktorzy w duzych miastach dostaja pierdolca od przyplywu wolnosci,
      jakiej w swoich wsiach i miescinach pod skrzydlami rodzicow nie zaznali.
      ohydne, ze tacy ludzie tworza nasza rzeczywistosc - pewnie dlatego wyglada tak
      jak wyglada.
      • Gość: Evelina Re: Drugie życie żaka IP: *.in-addr.btopenworld.com 08.10.04, 11:44
        No i prosze. A tyle sie krzyczalo i krzyczy na temat tego jakoby studenci
        zaoczni dziennym nierowni, bo przeciez jedni tylko w weekend a drudzy caly
        dzien na uczelni spedzaja, ostatnio sie krzyczy, ze jak tak mozna wirtualny
        tryb nauczania, wszak to to juz zupelnie nauka nie jest, bo jak to tak, zamiast
        na uczelnie to przed komputer........... A tu prosze i co sie okazuje. Nie ma
        wiekszego obiboka i lenia niz student dzienny, poniewaz studenci zaoczni i ci z
        wirtualnych to ludzie, ktorzy pracujac studiuja jednoczescnie, najczesciej w
        tym samym czasie zdobywajac cenne doswiadczenie zawodowe z racji swojej pracy.
        To ludzie ambitni i dobrze zorganizowani: potrafia pracowac, niejednokrotnie o
        wiele dluzej niz rozkladowe 8 godz. dziennie i jeszcze maja czas na nauke. A co
        dzienni? Tak w zasadzie poza siedzeniem na uczelni ( nie mowie o wszystkich
        oczywiscie, wyjatki sie zdarzaja ) tak w zasadzie do roboty nic nie maja,
        mamusia z tatusiem przysla pieniazki, najblizszy egzamin sie jakos tam zaliczy,
        ktos da w koncu sciagnac. A co jak brakuje na alkohol i narkotyki? Zawsze
        przeciez mozna sie puscic za kase z przygodnym gosciem lub bogata infantylna
        panienka........
        Zenujace
        • Gość: Sylwia Re: Drugie życie żaka IP: 217.153.68.* 08.10.04, 12:18
          Mieszkałam w akademiku przez pięć lat studiów z czego przez trzy ostatnie
          pracowałam. Nie piłam nie sprzedawałam się i 'nie oceniałam wszystkich
          znajomych na podstawie jednego artykułu'.
          • Gość: Alabama Załoze sie ze ewelina nie skonczyla dziennych IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 13:26
            tylko studiowała/uje innym tokiem i żale wylewa "jadąc po normalnych ,
            pozadnych studentach. Żenada
            • Gość: pilnuj swego nosa Ewlina chyba leczy swoje kompleksy, IP: 212.237.5.* 08.10.04, 13:34
              gdyz nigdy nie dane jej bylo siedziec przed poludniem na wykladzie. niee! pilna
              byla studentka wieczorowa, zaoczna badz wirtualna i na tyle pilna zeby pracowac
              w czasie studiow. Ewelyna kozo wybredna, pilnuj swojego nosa, kazdy ma swoja
              moralnosc i nie potrzebna jest ludziom taka malkontentka ktora by wszystkich do
              zakonu wprowadzila, a jesli ktos lubi sie pierd..lic i przy okazji wpadnie mu
              troche kasy do kieszeni to niepoprawny optymista rzecze: gratuluje
              przedsiebiorczosci :)
              • Gość: PiJaK Moralności nie można mieć własnej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 20:47
                Prostytucja jest niemoralna i jeżeli tego nie rozumiesz to serdecznie ci
                współczuję...
                • Gość: Filofil Re: Moralności nie można mieć własnej IP: *.chello.pl 09.10.04, 07:37
                  Moralnośc można mieć tylko własną
                  • Gość: na_cokół-z-nim Re: Moralności nie można mieć własnej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 18:29
                    A ściąganie jest moralne?
                    A to, że profesor na egzaminie przepuszcza wszystkich jak leci, niezależnie od
                    stanu wiedzy, bo od jutra pracuje na innej uczelni i nie będzie mu się chciało
                    powtórnie przjeżdżać, jest moralne?
              • Gość: Evelina Re: Ewlina chyba leczy swoje kompleksy, IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 10:47
                Ha ha ha ha ha .............. a ja studiowalam na dziennych :) A teraz robie
                drugi fakultet zaocznie :DDDDDDDDDDDDDD Ale plujcie sobie w brody dalej. Moze
                wam z tym lzej bedzie. Powodzenia.
            • Gość: PiJaK Re: Załoze sie ze ewelina nie skonczyla dziennych IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 20:42
              Dobrze że nie napisałeś "założem" studencino...
            • Gość: JAM Re: Załoze sie ze Alabama ...nie skonczyl żadnych IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.04, 20:13
              > pozadnych studentach

              ...porządni studenci tak nie piszą
            • Gość: Never Re: Załoze sie ze ewelina nie skonczyla dziennych IP: *.crowley.pl 11.10.04, 15:48
              Do wojska mieczakow ! Zrobic z nich meszczyzn ! A kobiety do wyslac poza kraj bo
              z nich i tak ju znic nie bedzie.
          • Gość: em Re: Drugie życie żaka IP: *.ipt.aol.com 08.10.04, 20:49
            nie sprzedawalas sie, bo nikt nie chcial cie kupic
            • Gość: Evelina Re: Drugie życie żaka IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 10:49
              Pocieszaj sie, pocieszaj tyle ci zostalo. Tak sobie tlumacz co robie Twoja
              dziewczyna. Lepiej ci? Tak?To dobrze.
          • Gość: Evelina Re: Drugie życie żaka IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 10:45
            Powiedzialam. Nie mowie o wszystkich, ale widac niewszyscy tu potrafia czytac.
        • Gość: Alabama Twoja wypowiedz jest zenująca IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 13:23
          Ewelina cuję się urażony Twoją wypowiedzią.Jestem po studiach przyrodniczych i
          nie wyobrazam sobie, aby student "wieczorowy" lub "zaoczny" był ode mnie
          lepszy, wprost przeciwnie, nie da się pewnych rzeczy przeskoczyć i najwięcej
          wiedzy przyswaja się na zajęciach, których brakuje lub są w okrojonej formie na
          studiach odbywanych w innym systemie niż dziennym. A, ze trafiają sie zakały,
          to normalne, niestety.
          • Gość: PiJaK sam jesteś żenujący IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 20:46
            z tą swoją wyższością. Też jestem absolwentem studiów dziennych ale nigdy mi
            nie przyszło do głowy, żeby udawać lepszego niż inni. Studia zaoczne są jedne z
            najtrudniejszych, bo trzeba się uczyć i jednocześnie pracować (na całym etacie
            a nie dorywczo)
            • Gość: *** o tym, co żenujące IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 23:36
              Czy studia zaoczne są "jednymi z najtrudniejszych"? Szczerze wątpię. Prowadzę w
              weekendy zajęcia dla studentów zaocznych na kierunku humanistycznym (rok po
              doktoracie) i w porównaniu ze studiami dziennymi można mówić o przepaści.
              Studia zaoczne to często szkoła zawodowa i tzw. dupogodziny - niestety, brak
              żywego kontaktu z nauką i mniejsze możliwości kontrolowania systematyczności
              robią swoje. Poza tym na dziennych nigdy mi się nie zdarzyło, żeby studentka
              przyszła i nie wiedziała, jak się nazywa przedmiot, z którego ma uzyskać
              zaliczenie...
              • Gość: Evelina Re: o tym, co żenujące IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 10:54
                To sobie koles sprawdz, kogo chetniej przyjmuja do firmy, jako np. ksiegowego.
                Kogos kto w trakcie studiow pracowal w zawodzie i ma doswiadczeni, czy kogos
                kto poza teoria nie wie nic. Bardzo ciekawe.
              • Gość: weteranka Re: o tym, co żenujące IP: *.man.bydgoszcz.pl 09.10.04, 11:59
                o czym wy mówicie ? kto pracuje na studiach zaocznych? większość siedzi w domu
                z konieczności, niektórzy nawet nie bardzo wiedzą co studiują.mają w domu
                ciepełko,a st,dzienne poza miejscem zamieszkania to większa kasa ,nie ma mowy
                o ,że zaoczne to wyższy poziom.to przykra rzeczywistość,która utrzymuje
                uczelnie przy życiu
                • Gość: Huhi! Re: o tym, co żenujące IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 17:27
                  Chyba żyję gdzie indziej niż większość z Was. Nie tylko z autopsji mogę
                  powiedzieć, że większość zaocznych studiuje, lecz także mogłabym wskazać
                  dziennych pracującuch. Jak kto...jak kto.
                  Hu
              • Gość: Huhi! Re: o tym, co żenujące IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 17:23
                Pożyjemy, zobaczymy...
                • Gość: WK Re: o tym, co żenujące IP: *.ha.pwr.wroc.pl 09.10.04, 19:38
                  Jestem wykładowcą na uczelni technicznej. Artykuł na którego temat się Państwo
                  wypowiadacie, jest poprostu tendencyjny i przerysowany. Prawdą jest że na
                  uczelni jest alkohol i narkotyki. Nie jest to jednak norma, dotycząca ogółu
                  studentów. Choć wielkość tego marginesu z roku na rok powoli wzrasta. Zgadzam
                  się z poprzednimi wypowiedziami że student zaoczny reprezentuje znacznie niższy
                  poziom. Student zaoczny służy wyższym uczelniom zwykle po to by załatać braki
                  budżetowe, a poziom zajęć dla tych studentów jest żenujący jak i poziom
                  studentów zaocznych. Nie może on być wyższy ponieważ większość trzeba by
                  wyrzucić i skończyły by się pieniążki dla uczelni ze studentów zaocznych. I
                  taka jest niestety brutalna prawda. Stwierdzenie faktu że zaoczny ma praktykę a
                  dzienny nie, mija się z prawdą. Większość studentów dziennych pracuje aby
                  utrzymać się na studiach (proszę się zastanowić jak to się ma do picia alkoholu
                  lub brania narkotyków - żaden pracodawca nie zatruniałby pracownika alkoholika
                  lub narkomana). Problemy te dotyczą studentów z tzw. "dobrych domów", gdzie
                  rodzice za dużo dają pieniążków i się w głowach przewraca w akademiku.
                  Większośc niestety nie stać na takie wyuzdane życie o jakim się w artykule
                  wspomina. Prawie wszyscy studenci zdają sobie z tego sprawę i głośno o tym
                  mówią. Świadczy to o otwartości tego środowiska. Inna sprawa że władze uczelni
                  mają to gdzieś (zgadzam się ze stwierdzeniem że z pewnych względów uczelnie nie
                  chcą ujawniać tych patologii). Co do faktu że studenci zaoczni pracują i mają
                  praktykę, też nie zupełnie jest prawdą. Część z nich to bezrobotni siedzący w
                  domu, którym studia sponsorują rodzice, a nie są niestety na tyle zdolni by być
                  na dziennych lub na tyle zaradni by sobie poradzić samodzielnie w akademiku i
                  na uczelni w obcym mieście. Druga grupa studentów zaocznych to ludzie pracujący
                  którym grozi degradacja w pracy bądź wyrzucenie z niej. Zależy im tylko na
                  dyplomie który dalej pozwoli im egzystować w firmie w której pracują.
                  Zgadza się że studenci ściągają i piszą egzaminy jeden za drugiego. Dotyczy to
                  zarówno dziennych jak i zaocznych. Niestety jest to błąd wykładowców którzy nie
                  kontrolują w wystarczającym stopniu studentów podczas zaliczeń. Ponadto wśród
                  pracujących studentów zaocznych występuje jeszcze jedna patologia. Niestety nie
                  mają czasu na naukę w tygodniu ponieważ pracują, a w weekend są na uczelni więc
                  na zrobienie projektów czy sprawozdań z laboratoriów nie ma czasu. Więc
                  nagminnie kupują gotowe prace, wykonywane przez studentów dziennych.
                  Ktoś oczywiście może stwierdzić że jako wykładowca nie jestem zorientowany o
                  życiu studenckim. Więc na koniec podkreślę że mieszkam w bezpośrednim
                  sąsiedztwie osiedla studenckiego na którym mieszka 3000 studentów (nie licząc
                  tych waletujących), i bywam w akademikach czasami kilka razy dziennie.
                  • Gość: weteranka Re: o tym, co żenujące IP: *.man.bydgoszcz.pl 09.10.04, 21:34
                    zgadzam się z każdym słowem w tej kwesti.
                  • Gość: Huhi! Re: o tym, co żenujące IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 21:43
                    WK napisał:
                    > poziom zajęć dla tych [zaocznych] studentów jest żenujący jak i poziom
                    > studentów zaocznych.

                    Poziom zajęć jest dokłanie taki sam: ten sam program, prowadzący, forma. Co do
                    różnic w poziomie intelektualnym nie mogę się zgodzić. Mogłabym sypać
                    konkretnymi nazwiskami osób, ktore do profesury doszły poza pracą na uczelni.
                    Dla dobra dyskusji zakładamy, że profesor nie bywa idiotą.

                    > Zgadza się że studenci ściągają i piszą egzaminy jeden za drugiego. Dotyczy
                    to
                    > zarówno dziennych jak i zaocznych. Niestety jest to błąd wykładowców którzy
                    nie
                    >
                    > kontrolują w wystarczającym stopniu studentów podczas zaliczeń.

                    Rzadko ten sam człowiek prowadzi ćwiczenia zakończone zaliczeniem i egzamin
                    semestralnym. Egzaminujący na zaliczenie badź nie w większości nie ma żadnego
                    wpływu. Drzewiej troje studentow siadało przed profem, oddawało index i
                    zaczynało się produkować na wskazany temat. Obecnie pisemne egzaminy tworzą
                    możliwości oszustw. Sprzyja temu niepomierna liczebność zdających. Błąd tkwi w
                    systemie. Czemu ja Ci o tym piszę...
                    Hu
                    • Gość: WK Re: o tym, co żenujące IP: *.ha.pwr.wroc.pl 09.10.04, 23:28
                      Program ten sam ale przysłowiowy "diabeł tkwi w szczegółach". Studenci dzienni
                      przykładowo są katowani rozwiązaniem zagadnień na poziomie równań
                      rózniczkowych, a zaoczni na prostych zależnościach liniowych. Poziom
                      rozwiązania zagadnienia ma się jak mercedes do syrenki. Choć efekt rozwiązania
                      podobny, to klasa podejścia do zagadnienia zupełnie odmienna.
                      Zgadzam się że sposób egzaminowania stwarza możliwości oszustw, szczególnie
                      jeśli dotyczy to pisemnego. Ale egzamin jest raz w semestrze (plus oczywiście
                      dwa terminy dodatkowe, ale tam już jest mniej studentów). Wystarczy zabrać ze
                      sobą dwie osoby do pomocy, wyrzucić na dzieńdobry z sali kilku krnąbrnych
                      delikwentów i reszta będzie się bała ściągać, bo nikt nie chce podpaść. Może
                      jest to wprowadzenie terroru podczas zaliczania przedmiotu. Ale w końcu wszyscy
                      jesteśmy dorośli i jeśli druga strona nie rozumie persfazji słownej, to
                      pozostają mniej cywilizowane formy odsiewu obiboków. Po dwóch latach takiego
                      terroru studenci już wiedzą że nie można ściągać i podpowiadać. I wszyscy się
                      uczą, każdy w miarę swoich możliwości. I wystarczy wtedy jeden prowadzący, bo
                      jeśli nawet czują się wtedy pewniej i spróbują ściągać to wyrzucenie jednego
                      daje im do myślenia.
                      PS. Powyższe wnioski są sprawdzone w praktyce.
                      • Gość: Huhi! Re: o tym, co żenujące IP: *.kalisz.mm.pl 10.10.04, 11:52
                        WK napisał:

                        > Studenci dzienni
                        > przykładowo są katowani rozwiązaniem zagadnień na poziomie równań
                        > rózniczkowych, a zaoczni na prostych zależnościach liniowych

                        Może tak dzieje się na Twojej uczelni. Natomiast wśród leniwych wykładowców
                        panuje zwyczaj przygotowywania się tylko raz do zajęć z danego przedmiotu bez
                        względu na to, z jaką grupą studentow ma być prowadzony.

                        > Wystarczy zabrać ze
                        > sobą dwie osoby do pomocy, wyrzucić na dzieńdobry z sali kilku krnąbrnych
                        > delikwentów i reszta będzie się bała ściągać, bo nikt nie chce podpaść

                        W oparciu o jakie mormy prawne chciałbyś wdrożyć takie postępowanie? Co w
                        przypadku odwołania się studenta od decyzji żony profa o wyrzuceniu
                        ściągającego delikwenta z sali? Można by zapisać w statucie uczelni, że
                        asystenci uczestniczą w egzaminach w charakterze sił porządkowych, ale jak
                        będzie wyglądać wykonalność takiego przyzwolenia (dyspozycyjność, honorarium,
                        stronniczość)? Fakt, byłoby śmiesznie, a to już jest coś.
                        Tak na marginesie: tam, gdzie możliwe, niektórzy profowie formułują problemowe
                        zagadnienia, które wymagają operacji na opanowanym materiale. Dzielą też
                        trzódkę na grupy. Taki egzamin z myślenia to dopiero pogrom, znów zarówno dla
                        dziennych jak i zaocznych. Błąd systemowy: patrz szkolnictwo _podstawowe_ i
                        średnie.

                        > Ale w końcu wszyscy
                        > jesteśmy dorośli i jeśli druga strona nie rozumie persfazji słownej, to
                        > pozostają mniej cywilizowane formy odsiewu obiboków. Po dwóch latach takiego
                        > terroru studenci już wiedzą że nie można ściągać i podpowiadać. I wszyscy się
                        > uczą [...]wystarczy wtedy jeden prowadzący, bo
                        > jeśli nawet czują się wtedy pewniej i spróbują ściągać to wyrzucenie jednego
                        > daje im do myślenia.

                        I na tym się kończy.

                        Każdy z nas widzi to, co chce zobaczyć. A ja na ten przykld chciałabym widzieć
                        to, co i Ty.
                        Hu
                        • Gość: dawny student Re: o tym, co żenujące IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 10.10.04, 19:41
                          Nasza droga Huhi, czy Ty wiesz, jak bardzo jestes typowa? Ten maly, rezolutny,
                          bezczelny rozumek, majacy gotowa odpowiedz na wszystko! Ten brak jakichkolwiek
                          watpliwosci i lekcewazenie cudzej wiedzy! Te urocze rozszczebiotane usteczka od
                          ucha do ucha, zawsze gotowe palnac nastepne rozkoszne glupstewko na dowolny
                          temat! Zupelnie jak blondynka (ta z kawalow o blondynkach). Albo - jak milutka
                          absolwentka studiow zaoczno-podwieczorkowych.
                          • Gość: Huhi! Re: o tym, co żenujące IP: *.kalisz.mm.pl 10.10.04, 22:54
                            Nawet mi się spodobało odbicie w Twoich oczach. Sugar... Nic dodać, nic ująć.
                            Pozdrawiam
                            Hu
            • Gość: ~X~ buahahaha IP: *.ds.pg.gda.pl 09.10.04, 16:47
              Niektórych rzeczy można nauczyć się w pracy.
              Jestem na piątym roku, od drugiego roku pracuję popołudniami. Po za tym przez 20
              dni uczęszczam na uczelnie dzień w dzień.
              Zaraz pewnie odezwie się jakiś najmądrzejszy, najpracowitszy student zaoczny
              który dwa razy w miesiącu w ciągu dwóch dni nauczył się tyle co ja w
              dwadzieścia dni w ciągu miesiąca. Niestety większość to nie Ci którzy nie mają
              pieniędzy tylko Ci którzy nie dostali sie na wybrany kierunek na dzienne. Moim
              zdaniem skoro nie byli zdolni dostać się na dzienne to teraz nie mogą być
              zdolni do przyswojenia całej wiedzy w dziesięciokrotnie krótszym czasie. Tylko
              szlag mnie trafia jeśli mają za swoje 4 dni wtygodniu dostawać stypendium
              naukowe. Może ktoś jeszcze powie, że np taka wszechnica w olecku reprezentuje to
              samo co uznany ośrodek akademicki i średnia 4.5 tam i na SGH, PW,PG, AGH
              zasługuje na to same wynagrodzenie w postaci stypendium naukowego? Śmiechu warte.
              • Gość: Huhi! Re: buahahaha IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 17:31
                Uwierzysz,że niektórzy na starcie pieprzyli dzienne? Nie matura, a chęć
                szczera... Zaoczni potrafią znacznie więcej czasu poświęcić samodzielnej nauce
                niż dzienni. Zdaje się, że na tym polega studiowanie. Trochę o tym wiem.
                Hu
                • Gość: WK Re: buahahaha IP: *.ha.pwr.wroc.pl 09.10.04, 19:58
                  Skoro potrafią więcej czasu poświęcić na naukę niż dzienni to:
                  1. Nie pracują - i mają dużo wolnego czasu
                  2. Pracują - a materiał który przyswajają jest poniżej przeciętnej studiów
                  dziennych i wydaje im się że są bardzo zdolni
                  Doba ma 24h i czasmi trzeba się przespać, niestety obserwując studentów
                  dziennych uczelni na której pracuję, to chyba są strasznie tempi skoro czasmi
                  im brakuje doby, a może poprostu poziom na zaocznych jest poniżej wszelkich
                  norm, tak żeby ci biedni zaoczni mogli je przejść a uczelnia zainkasować
                  pieniązki (jakby studia dzienne były za darmo :)) ).
                  PS. Sudenci zaoczni nie powinni otrzymywać stypendium. Napisze nawet ostrzej.
                  Uważam że nie powinno ich być. Otrzymują pseudowykształcenie i równoważny
                  dyplom do absolwenta studiów dziennych. A potem świeżo upieczony magister czy
                  inżynier dotaje najniższą krajową bo uczelnie wypuszczaja masowo absolwentów, w
                  tym niedouczonych zaocznych (z pewnymi wyjątkami oczywiście - którym się
                  chciało - być może ty do nich należysz) i oczywiście część niedouczonych
                  dziennych (którym się udało jakoś te pięć lat prześlizgać - stanowią oni ok. 5-
                  10% ogółu, reszta obiboków wyleciała do drugiego roku). Te dane wynikają z
                  moich prywatnych obserwacji i dotyczą uczelni technicznej.
                  • Gość: Huhi! Re: buahahaha IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 21:19
                    1. Zaoczni mają mniej czasu, więc go nie marnują. Dziennych nic nie goni, mogą
                    więc swobodnie pozwolić sobie na rozpustę.
                    2. Jeśli jakość wyksztalcenia mierzyć wysokością poborów, to zaoczni radzą
                    sobie lepiej od dziennych. Mają znacznie mniej problemów ze znalezieniem pracy
                    i zmianą jej na lepszą.
                    3. Twoje wydawanie na temat studentów dziennych i zaocznych jest mało
                    miarodajne, jak zreszą każde.

                    > A potem świeżo upieczony magister czy
                    > inżynier dotaje najniższą krajową bo uczelnie wypuszczaja masowo absolwentów,
                    > w tym niedouczonych zaocznych

                    Jak na technicznego to prawidłowo kombinujesz w oparciu o prawo podaży i popytu
                    jako wyznacznik ceny rynkowej.

                    Jeśli chodzi o mnie, żałuję, że tak poźno się połapałam, na czym polegają
                    studia i co z nich wyniosę. Zaoszczędziłabym trochę cennego czasu na tańce,
                    hulanki, swawole. A zawodu i tak musiałam (chciałam) się nauczyć metodą
                    samouctwa już po podjęciu pracy.
                    Hu
                    • Gość: dawny student Re: buahahaha IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 09.10.04, 21:29
                      Jesli ktos czegos sie nigdy nie uczyl, to nie wie, czego mu brakuje (vide np
                      Walesa albo Lepper - oni tez mysla, ze sa madrzy). Z perspektywy absolwentki
                      studiow zaocznych, droga Huhi, ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy jak malo
                      umiesz. A ze zaoczni latwiej znajduja prace i wiecej zarabiaja? Z dwu powodow:
                      (1) Ci z dziennych sa czesto ambitni i szukaja sensownej ciekawej pracy, a ci z
                      zaocznych szukaja tylko pieniedzy, wiec znajduja; (2) Bo zatrudniajacy ich
                      szefowie to tacy sami mali cwaniaczkowie - oni tez w wiekszosci zdobyli
                      swoje "wyksztalcenie" na lewo albo podwieczorkowo, wiec sie boja ludzi z
                      prawdziwym wyksztalceniem; bezpieczniej sie czuja z podobnymi sobie.
                      • Gość: Huhi! Re: buahahaha IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 21:50
                        Dawny student napisal:

                        > Z perspektywy absolwentki
                        > studiow zaocznych, droga Huhi, ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy jak malo
                        > umiesz.

                        Ależ mam poczucie ogramnych braków w wykształceniu, zapewne i w wychowaniu,
                        stąd przepadam za towarzystwem Osób, czy raczej Osobistości, takich jak Ty.
                        Zdajesz sobie sprawę, jakie to otwiera perspektywy komuś takiemu jak ja.
                        Hu
                      • Gość: WK Re: buahahaha IP: *.ha.pwr.wroc.pl 09.10.04, 23:46
                        Fakt
                        • Gość: Huhi! Re: buahahaha IP: *.kalisz.mm.pl 10.10.04, 12:02
                          Fakt: pracodawca zatrudnia matoła, bo nie zależy mu na kasie, a firmę niech
                          szlag trafi, a co mu tam. Zasiłek piękna rzecz, a koszty likwidacji firmy
                          jeszcze piękniejsze. Łowcy głów żyją już tylko w indiańskich legendach.
                          Hu
                    • Gość: WK Re: buahahaha IP: *.ha.pwr.wroc.pl 09.10.04, 23:44
                      Apropo miarodajności porównania studentów zaocznych i dziennych w odniesieniu
                      do możliwości zmian pracy i możliwości znalezienia jej, myśle że ta wypowiedź
                      da troche do myślenia. Polska to taki dziwny kraj w którym większość ludzi
                      załatwia wiele rzeczy po znajomości (dotyczy to również pracy). Student zaoczny
                      ma tą przewagę że pracując, jest dobrze obeznany w niuansach danej branży.
                      Student dzienny, kończąc wydział, musi się uczyć tych "znajomości i powiązań",
                      pomijam tych którzy pracują w branży podczas studiów. Jednak na zakończenie
                      podam prosty przykład, satystyk zbieranych na temat naszych absolwentów. 50% z
                      nich po studiach dziennych po pięciu latach piastuje stanowiska kierownicze, w
                      przypadku zaocznych procent ten nie sięga 10-15, a i tak w większości są to
                      stanowiska na które udało im się osiągnąć tylko dlatego że dostali papier, a
                      ich studia były efektem wcześniejszych uzgodnień z szefem działu czy firmy.
                      Taka niestety jest polska rzeczywistość.
                      • Gość: Huhi! Re: buahahaha IP: *.kalisz.mm.pl 10.10.04, 18:21
                        Styl Twoich wypowiedzi jednoznacznie wskazuje, że naczelnym celem dyskusji
                        uczyniłeś postawienie na swoim. Gdybym dała się wciągnąć w narzucany przez
                        ciebie styl rozmowy, doszłoby niebawem do wzajemnego przerzucania się
                        pojedynczymi przykładami pana Dziennego i pana Zaocznego.

                        Obawiam się, że badania statystyczne prowadzone na grupie absolewntów Twojej
                        uczelni nie tyle wymierzyły ich intelektualne możliwości i wiedzę, co przede
                        wszystkim jakość prowadzonych zajęć dostosowanych a priori do lepszych i
                        gorszych usługobiorców.
                        Pozdrawiam
                        Hu
                        • Gość: Huhi! Re: buahahaha IP: *.kalisz.mm.pl 10.10.04, 18:25
                          Nie jestem też przekonana, że absolwenci Twojej uczelni mogą zostać uznani za
                          reprezentatywną próbę dla ogółu Polaków kończących studia w naszym
                          średnioeuropejskim kraju.
                  • kayanis Re: buahahaha 09.10.04, 21:39
                    nieprawda..wcale nie jest tak, że na zaocznych jest łatwiej przetrwać, bo
                    utrzymują uczelnię! Może zależy też o szkoły, ale w mojej tak nie jest. Na I
                    roku było nas ok.250 osób, a na II przeszło zaledwie 80! Różnica porażająca!!!
                    Jakby chodziło o kasę, na pewno byłoby inaczej.
                    Materiał, który przyswajamy, nie jest poniżej przeciętnej studiów. Mamy 2/3
                    godzin tego, co dzienni. Z materiałem lecimy tak samo, jak oni, tyle tylko, że
                    część zagadnień, teorii trzeba sobie przygotować samemu. Mamy te same
                    obowiązkowe lektury, artykuły, podręczniki. To niby dlaczego mamy być gorsi niż
                    dzienni?? Bo siedzimy w 2-3 weekendy w miesiącu na uczelni od rana do wieczora,
                    a nie chodzimy na kilka godzin codziennie?!? A jeśli chodzi o stypendium..i
                    dzienni, i wieczorowi, i zaoczni powinni mieć do niego równe prawa. Każdy musi
                    się jednakowo uczyć. W tym roku miałam średnią 4,6. Uczyłam się sporo, wiele
                    nocy nie przespałam, żeby wyrobić się z materiałem na kolejny zjazd. Wiele
                    zależy od podejścia studenta, od jego chęci i przede wszystkim pamięci. A to,
                    że dziennym brakuje czasu...gdyby tak mniej imprezowali i nie brali się za
                    zadania dzień przed...może by im tej doby nie brakowało! (oczywiście nie
                    dotyczy to wszystkich!).
                    • Gość: kaja Re: buahahaha IP: *.man.bydgoszcz.pl 09.10.04, 22:00
                      Czy studiwanie to tylko uczenie się z podręcznika? To styl życia,zgłębianie
                      zjawisk leżących w kręgu zaintereswań,najczęściej powiązany z kierunkiem
                      studiów,to profesjonalne praktyki a nie przypadkowa praca.Pewnie,życie pisze
                      różne scenariusze i stawia pod ścianą nie dając wyboru.Najlepiej być
                      zdolnym ,pięknym i bogatym i wtedy byłoby cudownie,ale niestety geny tylko się
                      dziedziczy .
                      • Gość: Huhi! Re: buahahaha IP: *.kalisz.mm.pl 10.10.04, 22:56
                        Kaja napisała:

                        > Najlepiej być
                        > zdolnym ,pięknym i bogatym i wtedy byłoby cudownie,ale niestety geny tylko
                        się
                        > dziedziczy .

                        Kasę też.
                        Hu
                • Gość: bugatti Re: buahahaha IP: *.aster.pl / *.aster.pl 09.10.04, 20:09
                  Nauczam dziennych i zaocznych. Nie wnikam w zycie prywatne ani jednych, ani
                  drugich, bo mnie to nie interesuje. Sa dorosli. Jednak intelekt zaocznych jest
                  dla mnie porazajacy. Czesto zastanawiam sie, jak w ogole z takim poziomem
                  inteligencji zdali mature.
                  • Gość: Huhi! Re: buahahaha IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 21:25
                    bugatti napisał:

                    > intelekt zaocznych jest
                    > dla mnie porazajacy. Czesto zastanawiam sie, jak w ogole z takim poziomem
                    > inteligencji zdali mature.

                    W pełni podzielam Twoje zdanie z zastrzeżeniem, że dotyczy ono pewnej grupy
                    studentów, bez względu na tryb studiowania. Mogłabym sypać przerażającymi
                    przykładami. Choćby ze względu na późną porę lepiej sobie odpuścić.
                    Hu
          • mike_g Re: Twoja wypowiedz jest zenująca 09.10.04, 00:15
            Biedaczek...urażony...studiowałem na studiach dziennych (z powodzeniem, że się
            pochwalę) oraz na zaocznych (także z powodzeniem, że się pochwalę powtórnie) i
            właśnie takie wypowiedzi jak twoja są dla mnie żenujące...w czasie studiów
            zaocznych pracowałem (w branży zgodnej z kierunkiem studiów oczywiście)...wiem
            ile się trzeba namęczyć, aby pogodzić pracę, dom i naukę...a egzaminy zdawałem
            często ze studentami dziennymi i z pewnością nie byłem gorzej przygotowany niż
            oni, wręcz przeciwnie...a co do przyswajania wiedzy na zajęciach, to stwierdzam
            na podstawie własnych doświadczeń, że z pewnością zdobywanie wiedzy "samemu"
            poprzez "drążenie" literatury i prasy fachowej nie jest mniej wartościowe od
            przyswajania wiedzy na zajęciach, których tak swoją drogą na zaocznych także
            nie brakuje...tym co piszesz potwierdzasz właśnie, że te zakały rzeczywiście
            się zdarzają (ostają one zapaści na myśl o tym , że ktoś ich, dziennych
            studentów porównać może do tych prostych - zaocznych...sukcesów...
            • Gość: kate Re: Twoja wypowiedz jest zenująca IP: *.sympatico.ca 09.10.04, 02:22
              Widzisz Mike.tutaj mysle sobie autor art. popadl w skrajnosc.Bo na kazdych
              studiach - czy to zaocznych , wieczorowych czy dziennych sa zakaly.Sa tez znane
              kierunki gdzie to mowia ze to przechowalnia przed wojem ze g.. z przeproszeniem
              warte sa dane studia.Wiele razy slyszalam ze studenci geografii to straszne
              pijusy - i musze powiedziec z wlasnego doswiadczenia ze i owszem byli pijusy
              wsrod kolegow z roku, byli a raczej byly siwtoszkowate dziewice.byli tacy co
              uczeszczali na wyklady i zajecia, pilnie sie uczyli i oblewali egzamin, a taki
              leser przechodzil przez egzamin jak torpeda i jeszcze mial stypendium.Wszystko
              zalezy od czleka .Jedni wola sie uczyc w zaciszu biblioteki i przez caly rok -
              innym wystarczy wyklad a inny jeszcze siadzie przed egzaminem i to tez mu
              wysrtarczy i nie tylko zeby zdac egzamin, ale zeby ta wiedza pozostala na cale
              zycie.tak wiec nie porownujmy wszystkich studentow do naprawde niklej grupy
              pijacych puszczajacych sie i co tam jeszcze.A swoja droga to jaka jest pewnosc
              ze studenci pisali prawde w tych ankietach?Pamietajmy ze studenty to wesoly
              narod i lubia sobie robic jaja.i byc moze na 100 ankiet mowiacych o prostytucji
              tylko 2 byly prawdziwe.ot co
            • Gość: Evelina Re: Twoja wypowiedz jest zenująca IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 10:55
              BRAWO! RACJA!
          • Gość: Evelina Re: Twoja wypowiedz jest zenująca IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 10:51
            Nie planowalam nikogo obrazic. Ale niektorzy robia to automatycznie uzywajac
            przy tym wulgaryzmow (nie pisze tu o Tobie), widac zadrosc ich sciska. I
            napisalam: nie pisze o wszystkich, wiem, ze np. weterynarii zaocznie studiowac
            sie nie da.
          • Gość: Huhi! Re: Twoja wypowiedz jest zenująca IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 17:21
            Odmiennego zdania są pracodawcy, zatrudniając absolwentów zaocznych za to z
            praktyką zawodową. Nie przerasta Twojej wyobraźni, że na różnych stanowiskach
            pracują ludzie tylko dlatego, że są w czymś dobrzy? Widzisz, prywatny
            właściciel firmy może przyjąć kogo zechce, pomijam niektóre zawody typu lekarz,
            farmaceuta.
            Hu
          • kayanis Re: Twoja wypowiedz jest zenująca 09.10.04, 21:26
            Szkoda tylko, że nie pomyślałeś, że ambitny student zaoczny często siedzi nad
            książkami i wyciąga z nich to, co dziennym zostaje to podane na tacy! Nie
            prawdą jest, że zaoczni są gorsi! Wcale tak nie jest!!! Ilu jest dziennych,
            którzy ślizgają się jak mogą i kończą studia nic nie umiejąc?? Hę??
            Mam wrażenie, że co niektórzy zaoczni czasami w domu przerabiają więcej niż
            jest to konieczne. Oczywiście wszystko zależy jeszcze od kierunku studiów, a
            także kompetencji i ambicji studenta. Mimo wszystko uważam, że nikt nie ma
            prawa kategoryzować i dzielić na lepszych i gorszych! Studiuję zaocznie..a od
            niektórych studentów dziennych umiem o wiele więcej..dowód? Razem z dziennymi
            zdajemy większość egzaminów ustnych i pisemnych, u tych samych wykładowców i w
            tym samym czasie. Pytania są te same. I wcale dzienni nie dostają lepszych
            ocen.. tak więc...
            • Gość: Huhi! Re: Twoja wypowiedz jest zenująca IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 21:57
              kayanis napisała:

              > Mam wrażenie, że co niektórzy zaoczni czasami w domu przerabiają więcej niż
              > jest to konieczne

              Ja to wiem na pewno. Niektórzy tłumaczą to świadomością konkurencji na rynku
              pracy. Inni pracujący twierdzą, że odróżniają treści istotne od zapchajdziur.
              Hu
        • Gość: piotrusp Re: Drugie życie żaka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 14:36
          Kobieto co ty nie powiesz... studenci z zaocznych za zarobione pieniądze
          (oczywiście nie wszyscy)... kupują prace, referaty, projekty od pracowitych
          studentów dziennych (którzy mając mniej kasy muszą się trochę więcej wysylić,
          żeby coś wykombinować, więc są bardziej kreatywni) i tacy też się potem
          magistrami nazywają. A kto powiedział, że zaoczni dobrze zorganizowani nie
          płacą za sex? Muszą przecież jakoś odreagować stresy pracy i życie w dużym
          mieście.

          Absolwent dziennych
          • Gość: Evelina Do Piotrusp IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 10:58
            Haaaaaaaaaaa, chcialbys, a to dobre............. zeby bylo smieszniej moj brat
            z zaocznych ciagle pisze referaty dla leniow z dziennych. Ale ty pewo o sobie
            piszesz. Tak trzymaj.
            • Gość: KW Re: Do Piotrusp IP: *.ha.pwr.wroc.pl 09.10.04, 20:05
              Ciekawe co to za uczelnia :)
        • Gość: KR$ O czyms zapomnialas... IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 08.10.04, 14:59
          Zaoczni (oczywiscie nie wszyscy tylko wiekszosc) to odpad po dziennych - czyli
          ci ktorzy nie potrafili zdac egzaminow na dzienne. Musieliby nadrobic ladnych
          kilka lat zaleglosci z podstawowki i szkoly sredniej...
          • Gość: Evelina Do KR$ IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 11:01
            Smieszny ciolku.
            To nie odpady z dziennych tylko ludzie, ktorzy sami musza sie zatroszczyc o
            swoj byt, a nie liczyc na pieniazki mamusi i tatusia. Jeszcze jeden chce sie
            pocieszyc. Zalozcie sobie klub wzjajemnej adoracji, razniej wam bezdie.
            • Gość: weteranka Re: Do KR$ IP: *.man.bydgoszcz.pl 09.10.04, 21:40
              to jest czysta teoria
          • Gość: Dziecko Re: O czyms zapomnialas... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 13:24
            Abolutna racja z tym odpadem po dziennych!!!Choć oczywiście nie wszyscy-np. mój
            Mąż studiuje zaocznie z wyboru, bo prowadzi oprócz tego swoją firmę.Ale prawda
            jest taka, że odpad po dziennych stanowi znakomitą większość studentów
            zaocznych i wieczorowych (szczególnie wieczorowych).
            • Gość: Evelina Re: O czyms zapomnialas... IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 15:07
              Absolutna racja z odpadem po dziennych...............ale twoj maz to wyjatek?
              Buhahahahahahahahahahahahahaha
              Faktycznie, interesujaca wypowiedz. I kto to mowi: "wyjatki"
              :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDd
            • Gość: Huhi! Re: O czyms zapomnialas... IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 17:39
              Do odniesienia tzw. sukcesu trzeba przede wszystkim charakteru. Wiedzę zawsze
              można zdobyć lub uzupełnić. Wielozawodowiec po trzykrotnych dziennych studiach?
              Raczej ktoś, kto szybko przyswaja nowe wiadomości i umiejętności choćby na
              drodze samouctwa. Czytałam niedawno książeczkę _Skojarzenia_. Byłam zadziwiona
              KTO przeszedł do historii wynalazczości.
              Hu
        • Gość: Thorp Re: Drugie życie żaka IP: *.ae.poznan.pl 08.10.04, 16:08
          Ciekawe rzeczy opowiadasz, aczkolwiek nie do końca prawdziwe. Kiedyś się
          zdarzyło, że jeden profesor u mnie na uczelni złamał sobie nogę i ni ebardzo
          miał jak przez miesiąc docierać na wykłady. Z tego powodu wykłady studentów z
          trybu dziennego zostały połączone na miesiąc z wykładami dla studiów
          wiecozrowych. Gdy prowadzący wykład poprosił o podniesienie ręki przez osoby
          pracujące, okazało się że rękę podniosła połowa studentów dziennych i zaledwie
          jeden albo dwóch wieczorowych (już nie pamiętam dokładnie). Ostatnio zmieniły
          się przepisy dotyczące przydzielania stypendiów socjalnych i okazuje się iż
          liczba studentów zaocznych ubiegających się o nie jest bardzo duża (jak ktoś
          pracuje to raczej już nie potrzebuje socjalki). Co do picia i narkotyków, to
          muszę stwierdzić, iż w moim akademiku istnieje grobowa cisza wieczorami (z tąd
          akademik często jest nazywany szpitalem bo nie dawno był wyremontowany i taka w
          nim cisza), zakłócana przez wybryki studentów z wymiany międzynarodowej. W
          porównaniu z tym co oni wyprawiają, to polscy studenci są na prawdę spokojni
          ludzie. Gdy ja rano wychodzę do pracy o godzinie 8 rano (jeszcze studiów nie
          skończyłem, studiuję dziennie),zdarza mi się ich spotkać wracających z imprezy
          z miasta.
          • Gość: aa Re: Drugie życie żaka IP: *.it-net.pl 08.10.04, 23:06
            Student, a takie błędy robi, nie wie jak się pisze stąd.
          • mike_g Re: Drugie życie żaka 09.10.04, 00:54
            studiuj dalej i koniecznie pracuj nad ortografią, studencie dzienny...
            • Gość: Huhi! Re: Drugie życie żaka IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 17:53
              Ortografia to na ogół uciążliwa zaszłość.
        • Gość: ja nie masz racji IP: *.feedback.pl / *.crowley.pl 08.10.04, 16:26
          nie masz racji, student zaoczny w ogóle się nie uczy. Przecież płaci cały czas
          za studia, to dlaczego ma nie zapłacic za zdanie egzaminu? przeciez i tak mu
          się przewraca w głowie z powodu nadmiaru pieniędzy (bo studia nie są tanie). A
          uczelnia zresztą i tak go przepuści na egzaminie, bo przeciez ją w końcu
          utrzymuje!
          • Gość: Thorp Re: nie masz racji IP: *.ae.poznan.pl 08.10.04, 17:17
            W pełni się zgadzam, u nas studenci zaoczni i wieczorowi jak się zbliża sesja
            zamiast się uczyć, liczą ile będzie ich kosztować zaliczenie takich przedmiotów
            jak ekonometria czy ekonomia matematyczna. Żadnych ambicji. Co ciekawe, z
            takich przedmiotów na zaliczenie nie pójdzie dobry student w zastępstwie, bo ma
            swój honor, poza tym takich studentów to jednak wykładowcy znają, ale zaocznym
            wystarcza 3- z zaliczenia, więc zapłacą nawet takiemu studentowi, który im
            zaliczy tylko egzamin. Zdarzają się jednak i tu wyjątki, ponieważ znam wyjątki
            wśród studentów zaocznych, którzy postanowili się nauczyć. Ci z nich, którzy
            robili to samodzielnie, zazwyczaj nie pracowali. Podziwiam za to tych, którzy
            pracowali a później płacili nawet do 60 zl/h korepetycji, ale z tego co się
            orientuję, to takich osób było nie wiele.
          • mike_g to ty nie masz racji 09.10.04, 01:08
            uczy się i to solidnie, jeśli oczywiście jest poważny...nie po to płaciłem tyle
            kasy czesnego, żeby olewać naukę i zmarnować te pieniądze...co do łatwego
            zdawania egzaminów na studiach zaocznych-wraz ze mną zaczynało studia ponad 60
            osób, skończyło 5 licząc ze mną...a przecież 60 osób to niezła kasa, ale
            uczelnia z tych osób zrezygnowała(z części z nich, bo niektórzy
            repetowali)...pozdrawiam...
        • Gość: Bolek_agent Re: Drugie życie żaka IP: *.bank.bgzsa.pl / 193.108.194.* 08.10.04, 17:02
          Gość portalu: Evelina napisał(a):
          >Nie ma wiekszego obiboka i lenia niz student dzienny, poniewaz studenci
          >zaoczni i ci z wirtualnych to ludzie, ktorzy pracujac studiuja jednoczescnie,
          >najczesciej w tym samym czasie zdobywajac cenne doswiadczenie zawodowe z racji
          >swojej pracy. To ludzie ambitni i dobrze zorganizowani: potrafia pracowac,
          >niejednokrotnie o wiele dluzej niz rozkladowe 8 godz. dziennie i jeszcze maja
          >czas na nauke.

          Zapomniałas dodać że studiują za kasę a "nikt nie podcina gałęzi na której
          siedzi". Dlatego studiują i z reguły (jak płacą) kończą studia. Tylko że one
          się mają nijak do dziennych. Później pojawiają się takie matoły z wyższym
          wykształceniem........
          • Gość: Evelina Do Bolek_agent IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 11:03
            O mi jeszcze jeden o sobie pisze :))))))))))))))
            • Gość: hmm.. Re: Do Bolek_agent IP: *.icm.edu.pl / *.icm.edu.pl 09.10.04, 12:43
              Jakiś problem ze sobą masz? Kompleks niższości czy co? Ja rozumiem wszystko, ale
              do cholery jasnej nie ogólniajmy wszystkiego do wszystkich. Pracujesz zarabiasz
              na siebie i godzisz to z nauką to fajnie i bardzo dobrze. Inni studiują dzienne
              lub zaoczne pracują lub nie ale to wcale nie oznacza, że są jacyś gorsi od
              ciebie!! heh..
          • Gość: Huhi! Re: Drugie życie żaka IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 17:57
            Bolek_agent napisał:
            > Zapomniałas dodać że studiują za kasę a "nikt nie podcina gałęzi na której
            > siedzi". Dlatego studiują i z reguły (jak płacą) kończą studia. Tylko że one
            > się mają nijak do dziennych. Później pojawiają się takie matoły z wyższym
            > wykształceniem........

            Kto matoł, kto nie-matoł zweryfikuje życie. Bez obawy...



        • Gość: Radek Re: Drugie życie żaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 01:02
          Jestem absolwentem prawa (dziennego). Prawo należy do kierunków wymagających
          tyle uwagi i zaangażowania, że nie da się go skończyć w systemie zaocznym na
          takim poziomie, by gwarantowało to sukces zawodowy. Sam nie przyjąłbym do
          kancelarii osoby po studiach zaocznych. Proszę mi uwierzyć, że różnicę widać po
          3 minutach rozmowy i to bez konieczności oglądania dyplomów. Co by nie mówić o
          studiach dziennych zapewniają one wyższy poziom kształcenia. I nie dotyczy to
          tylko prawa. Co druga sekretarka ma w szufladzie dyplom magistra zarządzania
          zrobiony w systemie studiów zaocznych (moja też do nich należy) i co z tego?

          A patologia (narkotyki / prosttucja) ... no cóż obawiam się, że jest
          nieodłącznym elementem dzisiejszego świata. Dotyczy też zapewne w tym samym
          stopniu tak studentów studiów dziennych jak i zaocznych / wieczorowych.
        • Gość: gbh ty, Evelinko, pewnie zaoczna? IP: *.acn.waw.pl 09.10.04, 09:07
          Miałem przyjemność pracować na uczelni państwowej (SGH) oraz prywatnej (wyższa
          szkoła czegoś i czegoś - nazwy, przez litość, nie podam). Na SGH miałem do
          czynienia z ludźmi inteligentnymi, w szkółce prywatnej trafiały się najcześciej
          głąby które usprawiedliwiały swą niechęć do nauki całotygodniową pracą. Na SGH
          miałem również zajęcia ze studentami zaocznymi i ci prezentowali także bardzo
          przyzwoity poziom. A jeśli chodzi o leni oraz nierobów to miałem ich trochę
          właśnie w szkole prywatnej - sporo tam było osób którym studia opłacali
          rodzice... Na SGH były egzaminy wstępne - w szkółce prywatnej nie było; na SGH
          można było wymagać - w szkółce prywatnej broń Boże, bo się jeszcze przeniosą do
          konkurencji która nie wymaga niczego poza regularnym opłacaniem czesnego - ot,
          i cała filozofia.
          • Gość: Evelina Re: ty, Evelinko, pewnie zaoczna? IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 11:06
            A juz mowilam: skonczylam dzienne i teraz robie drugi fakultet na
            zocznych. :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD
          • Gość: Dziecko Re: ty, Evelinko, pewnie zaoczna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 13:32
            Z tą różnicą między państwowymi a prywatnymi studiami to absolutna prawda.
            Jeden wykładowców ode mnie z uczelni (UKSW) poszedł wykładać na prywatnej
            uczelni (także wyższa szkoły czegoś i czegoś, imienia Ł.) i.... Po pierwszym
            przeprowqadzonym przez niego egzaminie zwolnili go, bo oblał zbyt dużo biedych
            studentów i nie chciał pokazać tych prac i "skorygować" ich wyników... Nie
            mówię, że to ze strony tej prywatnej uczelni jest żałosne - powiem, że to CO
            NAJMNIEJ CIEKAWE:-)
        • gibenrath masz racje, ale... 09.10.04, 14:18
          ale to że jestem dziennym studentem wywalczyłem sobie sam, było 10 osób na
          jedno miejsce... nie płace za studia i nie musze pracować... a Ty pewno nie
          zdałaś to p[racować musisz
          • Gość: Evelina Do gibenrath IP: *.in-addr.btopenworld.com 09.10.04, 15:12
            Tak, tak sobie to wlasnie tlumacz. Powodzenia.
          • Gość: Huhi! Re: masz racje, ale... IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 18:00
            Które z nas żyje na Księżycu?
        • lukzym Re: Drugie życie żaka 09.10.04, 14:21
          uwazam ciutke inaczej.dokonalbym jeszcze innego podzialu studiow oprocz dzienny
          i zaocznych wszystko zalezy od wydzialu.bo np.niejeden z zaocznych na ambitnym
          wydziale,ktory wymaga samozaparcia i ciezkiej pracy zapieprza 10x mocniej niz
          obiboki na wydzialach do ktorych uwazam czasami wstyd sie przyznac (no chyba ze
          poszlo sie tam bo rzeczywiscie to kogos interesuje).celowo nie porownuje
          wydzialow bo nie jest moim celem sklocic tu wszystkich.pozdr wszystkich
          studentow :-)
        • Gość: jan Re: Drugie życie żaka IP: *.icpnet.pl 09.10.04, 15:57
          zaoczni bardzo czesto kupuja prace od tych z dziennych itd. Prawda jest taka,
          ze na wymagajacym kierunku studiow bardzo ciezko jest znalezc czas na prace (no
          moze poza ostatnimi semestrami nauki)
        • Gość: ela Re: Drugie życie żaka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 09.10.04, 17:42
          Kobietko co niedostało sie na dzienne i sie ma zal?? Tylko do kogo? JESTEM NA
          DZIENNYCH ROBIE DWIE SPECJALIZACJE JESTEM WOLONTARIUSZKĄ W DWUCH MIEJSCACH A ZE
          NA 5TYM ROKU JUŻ NIE SPEDZAM 12 H NA UCZELNI TO JESZCZE PRACUJE i tak Twoj
          komantarz uderza we mnie jak art. na temat studentow studiów dzxiennych.. choć
          chwileczkę.. czy tam pisalo ze o studentow dziennych chodzi?? PISAŁO?? przyznam
          sie ze nie mam nawet czasu zeby dokładnie czytać co tu piszą . Sama nie pale
          nie pije nie narkotyzuję sie i z nikim nie sypiam ale wcal nie dzxiwie sie
          ludziom ktorzy sie narkotyzują dla wyluzowania albo dla nauczenia a samotnność
          wywiołaną zagonieniem (tak tak wyścig szczórow!!!nie ma czasu na miłość i
          sypianie z kimś kogo sie zna)zabijają sexem z kimś nieznajomym - NIE DZIEWIĘ
          SIE bo rzeczywistość w ktorej przychodzi mam stale żyć jest jakimś extremalnym
          kociolkiem w ktorym niektorzy nie znajduą czasu i sił na normalność....
          I jako studentka dziennych nie mam nic do zaocznych... aczkolwiek uwazam ze
          (nie okłamujmy sie!!) student studiow dziennych moze ze studiów wiecej
          skorzystać wiecej sie nauczyć - to czy z tego skorzysta i pogodzi to jeszcze z
          zdobywaniem doswiadczenia zalezy tylko od niego....
          Twoj komentarz natomist swiadczy o tym ze ta nierowność umiejscawiasz w swerze
          własnych komplexow... zastanow sie dziewczyno i skoro studiujesz na zaocznych
          to traktuj sie z szacunkiem do też kawał dobrej roboty odwalasz
          pozdrawiam WSZYSTKICH studentow ( także tych wieczorowych ;))) )
          • Gość: Huhi! Re: Drugie życie żaka IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 18:03
            Taka zabiegana osoba, a na taki długaśny post sobie pozwoliła. Co jest, a co
            się wydaje?
          • Gość: JAM Re: Drugie życie żaka IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 09.10.04, 21:14
            W DWUCH
            czy tam pisalo
            umiejscawiasz w swerze
            szczórow!!!


            ...jak na dwie specjalizacje i wolontariat...tyż piknie
      • Gość: lou_to Re: Drugie życie żaka IP: 213.17.128.* 08.10.04, 13:49
        "w duzych miastach dostaja pierdolca od przyplywu wolnosci,
        jakiej w swoich wsiach i miescinach pod skrzydlami rodzicow nie zaznali"

        niech zgadnę, a ty dalej mieszkasz u mamusi i zazdrościsz nam wolności? he he
      • Gość: Darek Cała Prawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 15:15
        Polski uczeń - rodzice zajęci zarabianeim pieniędzy = nikt nie ma dla niego
        czasu: patologie
        Polski student - efekt tego co wyżej
        KASA wszędzie i nic poza tym = prostytucja ...i to nie tylko ciała ...
        Nie studenci są chorzy ...Oni to tylko objaw ...SYSTEM jest chory...Polska to
        nie wyjątek..
        • Gość: Huhi! Re: Cała Prawda IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 18:04
          Ziemianin czy co?
      • Gość: Marylka Re: Drugie życie żaka IP: *.ozimek.net.pl 09.10.04, 14:25
        Uczelnie wypuszczają różnych magistrów, to prawda, ale zwróćcie też uwagę na fakt, że i studenci dzienni coraz częściej godzą codzienną naukę z pracą. Poza tym, moim zdaniem więcej zaocznych magistrów nie ma zielonego pojęcia o czymkolwiek związanym z kierunkiem studiów a często nawet ze swoją pracą dyplomową. A narkotyki - cóż, zapytajcie w gimnazjach i liceach, czy i tam nie wzrosła liczba sięgających po nie osób??? Akademiki nie są gniazdem rozpusty i nie zamieszkują ich prowincjusze, a ktoś, kto ma takie zdanie na temat mieszkańców ds-ów prawdopodobnie ma się za niesamowicie cywilizowanego mieszczucha i nigdy nie dotał "pierdolca" od przypływu wolności, bo prawdopodobnie, nawet z jej nadmiarem nie miał by co począć w samotnośći. Współczucie.
    • Gość: mp Re: Drugie życie żaka IP: *.sggw.waw.pl 08.10.04, 11:37
      Jeżeli liczba studiujących w Polsce wzrosła czterokrotnie w ciągu ostatnich 15
      lat (to dobrze wygląda w statystykach międzynarodowych), liczebność kadry na
      uczelniach została prawie ta sama (jednak trzeba się trochę napracować, aby
      zrobić doktorat czy habilitacje a można w tym czasie po prostu zarabiać
      pieniądze), nakłady na naukę systematycznie spadają (chyba już najniższe w
      Europie) to czego możemy się spodziewać? Uczelnie po mału zamieniają się w
      przedsiębiorstwa a wszyscy udają, że jest ok. Student łatwym kosztem zdobywa
      dyplom, wykładowcy mają pracę. A etyka, poziom kształcenia i takie tam
      drobiazgi, kogo to dzisiaj obchodzi!
      • Gość: Maria Re: Drugie życie żaka IP: *.petrus.com.pl 08.10.04, 11:56
        > Uczelnie po mału zamieniają się w
        > przedsiębiorstwa a wszyscy udają, że jest ok. Student łatwym kosztem zdobywa
        > dyplom, wykładowcy mają pracę. A etyka, poziom kształcenia i takie tam
        > drobiazgi, kogo to dzisiaj obchodzi!

        Tak, uczelnie stają się młynami które wypluwają z siebie tysiące dyplomów.
        Im więcej wymielonych dyplomów, tym lepsza uczelnia. Dlatego też dochodzi do
        tworzenia gigantów, w których nie tylko nie zna się studentów, bo to
        niemożliwe, ale nawet z pokrewnych wydzialów pracownicy się nie znają.

        I to jest powod do dumy, to podstawa do oceny. KTO MA WIECEJ.
        Ostatnio, w ten sposob "podniosly sobie poziom" Bydgoska Akademia Medyczna i
        Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu. Przez samo sztuczne polączenie ich
        prestiż wzrosł niebotycznie.

        Trzeba nam zabrania się na serio za naukę. Nie liczby, a jakość.
        Ale kto to zrobi?
        A jaki Pan taki kram. Wiec szkoda gadac.
      • vargablod Re: Drugie życie żaka 09.10.04, 12:59
        nie mieszaj faktow ze swoimi fantazjami... prawie jak lepper;P
      • Gość: Huhi! Re: Drugie życie żaka IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 18:09
        mp napisał:
        > Student łatwym kosztem zdobywa
        > dyplom, wykładowcy mają pracę. A etyka, poziom kształcenia i takie tam
        > drobiazgi, kogo to dzisiaj obchodzi!

        Niektórych jeszcze tak, choć sami pewnie nie wiedzą jak długo jeszcze. Szarpią
        się z wynaturzoną rzeczywistością jak pies z flakiem ze świątecznej kaszanki.
        Hu
    • praptak Znowu te paskudne narkotyki 08.10.04, 11:55

      Zieeew, chyba pedofilia już się ludziom znudziła, wraca drugi "Czarny Lud" -
      narkotyki. Boicie się Czarnego Luda? To świetnie, będzie czym zapełnić szpalty w
      gazetach.
      Mam tylko nadzieję, że nie powstanie kolejny "program walki z narkotykami"
      marnujący czas policji na łapanie "dilerów" w akademikach. Ze studenckich czasów
      pamiętam zresztą, że nie było żadnych "dilerów", tylko ludzie palący trawkę -
      kto akurat miał ten się dzielił albo odsprzedawał. Rozpracowanie takiej siatki
      wymagałoby zwerbowania studentów jako tajnych wspólpracowników, albo zapisania
      policjantów na studia żeby udawali studentów. Efekt byłby taki jak zwykle
      "potężny cios w dilerów - policja zarekwirowała narkotyki o rynkowej wartości
      pięciu bazylionów złotych", a w rzeczywistości "był nalot, przez tydzień było
      trochę trudno skombinować gandzię, ale w weekend każdy przywiózł co tam miał w
      domu/kupił w swoim rodzinnym mieście".




    • Gość: KR$ Studenci? IP: *.riz.pl / 195.94.202.* 08.10.04, 11:55
      to chyba raczej studentki sie aiwruk (wspak) co? Polka potrafi!
      • praptak Re: Studenci? 08.10.04, 11:58
        > to chyba raczej studentki sie aiwruk (wspak) co? Polka potrafi!

        Być może studentki są w przewadze, ale są też bogaci geje / nudzące się wdowy
        albo mężatki skłonne sponsorować naukę także studentom płci męskiej.
        • Gość: Claudia Re: Studenci? IP: *.cust.tele2.fr 08.10.04, 20:16
          Sluchajcie!
          Czy Wy naprawde osob iscie znacie tych ludzi,ktorzy sie sprzedaja, czy tylko
          tak sie mowi?Kiedy ja studiowalam, a bylo to 10 lat temu, wiec nie wiem czy
          jeszcze sie moge wypowiadac, ale jednak sie odwaze, to w akademiku , w ktory
          mieszkalam byly dwie meliny z wodka,i prawdopodobnie wszyscy o tym
          wiedzieli.Imprezy ,owszem odbywaly sie regularnie, zawsze jakas okazja sie
          znajdzie, tylko najczesciej byly to zawsze te same osoby, ktore potem nie
          dawaly sobie rady z zakonczeniem studiow.Uczestniczylam w wiely imprezach,
          urwana z dodu i na "wolnosci",jak to zgrabnie ujela koleznka.Skonczylam dobrze
          studia, ale musze przyznac, ze dzieki sile woli i wysilkowi ,oczywiscie ,jak
          wszyscy inni, ktorzy je dobrze skonczyli.Ale teraz ,z perspektywy, mysle sobie,
          ze nie bylo latwo zmobilizowac sie, opuscic imprezke, aby pisac magisterke,
          albo wyspac sie na zjecia.O narkotykach nic nie wiedzialam, oprocz trawki,
          ktora pare osob popalao, reszta nie chciala probowac.Ale to zamierzchle czasy,
          moze teraz , aby byc na fali, trzeba nie isc na impreke, ale wziac.
          Szkoda ,ze tak sie napastuje to dziennych, to zaocznych, pewnie jest duzo
          ambitnych zaocznych, ktorzy sie naprawde ucza.Ale nie wypowiadam sie, bo
          osobiscie nikogo nie znam.
          Pozdrawiam
          • Gość: dawny student Re: Studenci? IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 08.10.04, 22:09
            Popieram Claudie. Ja co prawda studiowalem tak dawno, ze az wstyd powiedziec,
            ale obracam sie caly czas wsrod studentow i widze caly tlum wartosciowych,
            ambitnych, madrych ludzi, ktorzy nie boja sie pracy, bo ich interesuje to, co
            robia. Rowniez wtedy, kiedy ja studiowalem, dziennikarze interesowali sie
            bardziej ta rozwydrzona mniejszoscia. Ludzie, zajrzyjcie do artykulu, ktory
            zapoczatkowal to forum i popatrzcie na PROCENTY tam zacytowane. To garstka
            matolow, ktorymi w ogole nie warto zawracac sobie glowy.
          • Gość: Student BRAVO - MASZ RACJE IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.10.04, 23:13
            ja koncze teraz drogi wydział, dosc elitarny na panstwowej uczelni(pierwszy
            zreszta tez) i w zasadzie nic sie nei zmieniło w stosunku do tego co ty
            opowiadasz. uczylem sie w roznych trybach wiec mam porownanie.generalnie
            imprezowicze sa zawsze ci sami, a głosy dzielace studentow wedłog rodzaju
            studiow to lipa.mimo ze czeste sa bezzasadne!np na UW zajecia maja razem,(np
            prawo, stos.miedzy.,ekonomia) w tych samych grupach, czasem jest podział przy
            egzaminach ale tez nie zawsze...co do imprez i prostyucji - to taka krowa ktora
            duzo ryczy a mało mleka daje.zwroccie uwage na formułowane pytania - "czy
            słyszałes kiedys" "czy zetknołes sie z" kazdy słyszal i kazdy słyszał i kazdy
            rozpuszcza ploty jaki to niejest imprezowicz(no tak sie wczoraj zalałem w
            trupa - prawie całego redsa wypiełem.......)
    • Gość: max A co na to ks. dyr Rydzyk IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 08.10.04, 11:59
      :))
      • Gość: gosc Re: A co na to ks. dyr Rydzyk IP: *.blast.pl / 81.219.147.* 08.10.04, 12:02
        a kogo to obchodzi? ;))
        • Gość: Thorp Re: A co na to ks. dyr Rydzyk IP: *.ae.poznan.pl 08.10.04, 17:42
          No pewnie. A poza tym, to ks. Rydzyk pewnie nie widział nawet tego artykułu, no
          bo przecież jest zaciętym wrogiem "Żydokomuny", która to podobno jest
          właścicielem portalu ;-D
    • Gość: Rydzyk vel Samuray Tu Rydzyk IP: 213.17.170.* 08.10.04, 12:11
      Popieram wszystkie objawy patologii wsród studentów!
      Narkotyki, wóda i seks to wspaniałe środki dzięki którym ta padlina sam się
      wygubi!
      Gratuluję wolności!

      P.S.
      Sam mieszkałem 11 lat w akademikach, Wczasie studiów i po nich.
      Gdybym mógł nigdy bym stamtąd nie odszedł!
      To jest życie!!!!!!!!!
      • Gość: bodzio Re: Tu Rydzyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.10.04, 20:03
        :D
        rotfl
        gratuluje ojcu z calego serca!
        takich ludzi nam w polsce potrzeba!:)
    • Gość: rr Amfetamina to środek pobudzający IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 12:17
      Amfetamina to środek pobudzający podobnie jak kofeina zawarta w kawie. Alkohol,
      haszysz, marihuana to narkotyki. Pochodne amfetaminy używa się w leczeniu wielu
      chorób. Dostają ją także dzielni amerykańscy piloci wojskowi w czasie ważnych
      akcji, np. w Iraku.
      • Gość: Huhi! Re: Amfetamina to środek pobudzający IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 18:17
        Przypuszczam, że wiedzą, co dostają.
    • Gość: ANNIKA Re: Drugie życie żaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 12:25
      NIECH KAŻDY SIĘ WYKAŃCZA JAK CHCE .
    • Gość: gt Re: Niestatystycznie rzecz ujmujac ... IP: *.cisco.com 08.10.04, 12:53
      Jest noblista w Chemi (nazwiska nie pamietam), ktory otwarcie mowi ze wszystko
      dzieki ... amfetamince. Jest wybitny matemtyk - Paul Erdos , ktory dzien w
      dzien polykal tabelteczke. George Gamov (wybitny fizyk ruski) nigdy bez
      piersioweczki sie nie ruszal - zawsze podobno na cyku. Seks? Menrill Monroe
      nie jednemu dala, zanim na szczyt sie wpiela (by powtorzyc jej slowa: "to
      ostatni kutas, jaki zrobilam"). Reasumujac - nie zawsze taki diabel straszny,
      jak go maluja. Jednym sie uda, inni skoncza w rynsztoku (moze i wiekszosc). Ale
      nie mow, ze kto bierze, pije lub daje ... ten nic w zyciu nie osignie, tudziez
      jest miej szczesliwy niz Ty.
    • Gość: Kohoutek Re: Drugie życie żaka IP: 62.111.143.* 08.10.04, 13:07
      To się dopiero obudzili, hehe. Ja mam doczynienia z wszystkimi niemalże
      uczelniami publicznymi w trójmieście - jestem multi studentem. I wszędzie
      chlanie, cpanie jest popularne jak niegdys kapitan Kloss - ale to nie jest
      domena tylko uczelni - to jest bolączka naszego społeczeństwa, które nie
      potrafi odnależć się w realiach dzisiejszej Polski. Nuda zycia codziennego i
      represje ze strony wykładowców sa motorem napędowym studenckich patologii. Sam
      zapijałem się w "trupa", zeby zapomniec o niewdzięcznym wizerunku prof.
      Steppenwolfa z AM w Gdynii :) To wykładowcy sa wszystkiemu winni :)
      • Gość: p Re: Drugie życie żaka IP: *.biol.uni.torun.pl 08.10.04, 13:26
        O Boże ja już piję, będę ćpał i zostanę prostytutką a to wszystko kiedy
        przychodzi mi pracować z tępymi studentami, którzy zdania nie potrafią ułożyć
        po polsku. Licencjat wygląda jak kiepskie wypracowanie w podstawówce, a 2 + 2
        nie zawsze równa się 4. Jednak są wyjątki i dla tych wyjątków chce się jeszcze
        pracować.
        • Gość: dekta Re: Drugie życie żaka IP: *.clubnet.pl 08.10.04, 17:23
          Tak...to stara prawda - żadne studia nie zastąpią szkoły podstawowej...
        • Gość: Huhi! Re: Drugie życie żaka IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 18:20
          Naturalnie, że 2+2 nie zawsze równa się 4.
      • Gość: Pąki Syf IP: *.tech / *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 13:29
      • Gość: mp Re: Drugie życie żaka IP: *.sggw.waw.pl 08.10.04, 13:30
        <To wykładowcy sa wszystkiemu winni :)
        A gdybyś ty był wykładowcą to co byś robił?
    • Gość: domk OBOK RADIA MARYJA TAKIE RZECZY??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 13:14
      Pijaństwo? Prostytycja? Narkomania? A co na to Ojciec Dyrektor? Nie rzuca do
      boju Brygad Moherowych Beretów?
    • Gość: hubert na UŚ niema takiego czegoś!! mylne uogólnienia!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 13:44
      amfe biora tylko na prawie i medycynie bo tylko tam jest taki zajob ze musza
      brac a gdzie indziej o czyms takim niesłyszałem owszem wudeczke sie pije ale
      bez przesady ! trzeba zyc po studencku!
    • Gość: referent studentki dają d***? akurat...pokażcie mi takie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 13:48
      same cnoty!...ile jabym dał zeby było jak w tych statystykach to by oznaczało
      ze 2 panny w mojej grupie to prostytutki :D, pieknie!!! a na akademikach
      nędza...niedosc ze same brzydkie , chude , wysuszone to jeszcze niemają
      chcicy!!! do kitu z takimi studentkami!
      • Gość: mario JAKĄ MASZ FURĘ I GDZIE CHCESZ JE ZAPROSIĆ? IP: 213.155.166.* 08.10.04, 17:34
        Jak przed akademik, lub do "salonu" z wspóllokatorami - to nie bdz zdziwiony.
        Moze wystarczy umyc zeby?
        hi hi hi
    • Gość: IRBIS Re: Drugie życie żaka IP: *.siedlce.sdi.tpnet.pl 08.10.04, 13:49
      Nie zgadzam się - nie wrzucajcie wszystkich studentów do 1 worka ....
      jak człowiek studiował zaocznie za własne ciężko zapracowane pieniądze to po
      pracy zasypiało się nad notatkami zwłaszcza przed sesją - i uwierzcie nie w
      głowie wtedy takie głupoty jak dragi czy alkohol.
      Nie tylko profesorowie mają studentów za nic - nawet obsługa potrafi być nie do
      zniesienia - znam uczelnię gdzie studentom każe się samodzielnie wypisywać np
      zaświadczenia a "przepracowane panie z dziekanatu" łaskawie przystawiają
      pieczątkę ..... i co wy na to ???
    • Gość: Ania Re: Drugie życie żaka IP: *.in-addr.btopenworld.com 08.10.04, 13:55
      Ci ludzie nie majá pomyslu na zycie albo jest ono bardzo smutne bez tych
      wszystkich dopalaczy. Uczelnie zamiast im pomagac, organizowac czas i podsówac
      pomysly na zycie udaja ze problem nie istnieje lub dotyczy sporadycznych
      jednostek z rodzin patologicznych i takie tam pierdoly. A jak chodzi o
      prostytucje to juz zalezy od godnosci danej osoby i jesli ktos ma co jesc a
      dalej sie sprzedaje to jest dla mnie zwyklym smieciem i kurwiszonem. problem
      jest i trzeba cos z nim zrobic!!!
      • Gość: byly student GDZIE TE STUDENTKI??????? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 14:03
        daja dupy za pieniadze???? u mnie na roku byla taka padaka, ze nic. same
        pasztety, ktore musialby doplacac, zeby ktos je puknal. Panny a akademikow, to
        na ogol wiejskie dziolchy, smierdzace i nieumyte
        moze na prywatnych uczelniach jest lepiej, ale na uniwerku w wawie, padaka
        • Gość: mathom12 Re: GDZIE TE STUDENTKI??????? IP: *.ahold.pl / 213.134.133.* 08.10.04, 14:25
          Nie wiem co za idiotka napisala ten artykul ale chyba jest najlepszym dowodem
          na to ze na polskich uczelniach najlepiej sie nie dzieje... Kto ci dal
          magistra???? Odkad istnieja uniwerki zawsze sie to ZDARZALO, ale to przeciez
          nie norma... A na PW tez byla padaka jak diabli i masa ... PRACY !!!!!!! A
          wiekszosc byla ze wsi... i wymiatali tak ze warszawa wymiekala...
    • Gość: trawa Re: Drugie życie żaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 14:41
      a ja w czasie wolnym uczylam sie i dorabialam
      dzieki temu po studiach nie jestem zmuszona przez los do udzielania sie na
      sasiednim forum w wątkach typu "absurdy stazu absolwenckiego";)))))
    • Gość: jj Ankiety, buehehehe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 14:49
      Pamiętam, jak z kumplami wypełnialiśmy tego typu ankiety, to mało nie tarzaliśmy
      się ze śmiechu po podłodze. Odpowiedzi udzielane przez nas były adekwatne do
      ubawu, który mieliśmy podczas ich wypełniania.
      • Gość: a Re: Ankiety, buehehehe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 15:41
        Nie jesteście sami ;)
    • Gość: andi Re: Drugie życie żaka IP: 217.153.198.* 08.10.04, 16:03
      od razu nazywac baczke i hasz narkotykami, moze od razu kto sobie zabaka od
      czasu do czasu to narkoman - ogolnie leca na sensacyjke jak to media, zeby
      kazdy przeczytal to i powiedzial - faktycznie nie jest dobrze, co za afera !!!
      a to ze wszyscy chleja wode nikogo nie przestrasza
    • Gość: dawny student Re: Drugie życie żaka IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 08.10.04, 16:25
      Czy ktos z tych surowych sedziow popatrzyl na procenty przytoczone w artykule?
      W kazdej spolecznosci jest grupka zwyrodnialcow, halasliwa i widoczna, ale to
      nie ona jest reprezentatywna. Szkoda, ze nie podano, z jakich wydzialow sa
      ci/te kurwiacy/e sie pijacy/pijaczki. Zaloze sie, ze na wydziale dziennikarstwa
      ich procent jest duzo wyzszy niz na studiach, na ktorych sie naprawde cos robi.
      A potem to oni, juz jako niby dojrzali dziennikarze, tropia te swietnie znane z
      wlasnego doswiadczenia zjawiska i sie pokazowo oburzaja.
      • Gość: B52 Re: Drugie życie żaka IP: *.aster.pl 08.10.04, 16:43
        jestem z wydzialu dzienikarstwa i nauk politycznych w warszawie. nie k u r w i
        e sie, nie cpam, przyznaje sie do naduzywania alkoholu. a ten co napisal/ta co
        napisala, ze tam nic sie nie robi, niech odpowie na pytanie czy konczyl ten
        wydzial, czy zna te studia z opowiesci? sa tacy co sie tylko bujaja, sa tacy co
        zakuwaja az do bolu - JAK WSZEDZIE.
        • moozgoyad Re: Drugie życie żaka 08.10.04, 18:20
          Studiowałem dwa kierunki - najpierw jeden w trybie dziennym, a po trzech latach
          jeszcze dodatkowy w trybie zaocznym. Nie ma reguły. I tu i tu zdarzają się
          obiboki: na dziennych, w akademikach albo piją codziennie po trochę, żeby w
          weekend zalać się na umór, albo popijają między wykładami; na zaocznych
          niektórzy przyjeżdżają wyłącznie po to, żeby dwa razy w miesiącu przykładnie
          urżnąć się z koleżeństwem, z dala od domu. Nie ma reguły. U mnie na dziennych
          osoby "spoza", czyli mieszkające w akademiku były zazwyczaj doskonale
          przygotowane. Mieszkając blisko siebie mogły razem się uczyć, wymieniać
          notatkami, streszczać sobie lektury. Dzięki temu miały też więcej czasu na
          imprezowanie, ale sporo z nich jeździło na weekendy do domu.
          Byc może życie w akademiku sprzyja źle pojętej integracji, ale wszystko zależy
          od człowieka: podatny - wpada w ciąg, odporny, z zasadami - żyje po swojemu.
          Pewną regułą było natomiast - i tu i tu - kupowanie egzaminów. A to za flaszkę,
          a to za bombonierkę, a to za podwożenie wykładowcy do domu, czy inne drobne
          przysługi. Zaoczni mają trochę "lepiej", bo zarabiają i stać ich na dobry
          trunek dla wykładowcy.
          Jeśli ktoś chce się upalić, upić czy prostytuować, może to robić i w akademiku,
          i wychodząc z domu, i przyjeżdżając co dwa tygodnie na sesję.
        • Gość: dawny student Re: Drugie życie żaka IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 08.10.04, 18:21
          Do B52: No wlasnie, jestes potwierdzeniem tego, co mowie. Skoro mozesz
          naduzywac alkoholu, to znaczy, ze nie musisz sie za bardzo wysilac umyslowo. Sa
          takie wydzialy, na ktorych kazdy pijaczek odpadnie po niecalym semestrze
          (matematyka, fizyka, na pewno sa inne tez) - bo do zalanej paly wiedza nie
          wchodzi. Coz to za wiedza "nauki polityczne"? Czy macie ogolnie przyjete
          kryteria odrozniania prawdy od falszu? Techniki rozumowania? U was wystarczy
          gadac.
          • Gość: bujo Re: Drugie życie żaka IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 09.10.04, 22:39
            do dawny_studet:
            bardzo dawno chyba studiowales, ja mam kumpli ktorzy skonczyli prawo, jeden
            jest sedzia w sadzie okregowym, drugi prokuratorem w wojewodzkiej i mimo
            siedmiu lat spedzonych na studiach nie jestem im w stanie dorownac w ilosci
            spozywanego alkoholu (zwlaszcza prokuratorowi). Trening czyni mistrza. amfy
            probowalem, baknac tez sobie lubie. A ci ktorzy naduzywaja i daja za kase to w
            wiekszosci studiow nie koncza. pare osob pisalo o moralnosci tych ktorzy sie
            puszczaja za kase. pewnie lepiej zeby dawali za friko albo stosowali upusty dla
            kolegow/kolezanek studentow. jak ktos tu wspomnial wczesniej: brawo za
            przedsiebiorczosc.
            • Gość: dawny student Re: Drugie życie żaka IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 09.10.04, 22:53
              Drogi bujo, i wlasciwie czego to ma dowodzic? Ze niby mozna byc pijakiem i
              skonczyc studia, a potem zostac czlonkiem elity spolecznej? Przeciez pisalem -
              zalezy jakie studia. Sadzac po tym, co gazety ostatnio donosza o sedziach i
              adwokatach (sedziowie na uslugach gangsterow, adwokaci blokujacy dostep do
              zawodu, pewnie sam pamietasz jeszcze inne przyklady) to bynajmniej nie jest
              elita spoleczna. Tylko mi nie mow, ze w kazdym zawodzie zdarzaja sie zakaly.
              Sedzia ma gangsterow zwalczac i posylac ich do wiezienia, wiec komu jak komu,
              ale sedziom wspolpraca z gangsterami nie ma prawa sie zdarzac!
              • Gość: bujo Re: Drugie życie żaka IP: *.zwm.punkt.pl / *.zwm.punkt.pl 09.10.04, 23:18
                cos chyba zle przeczytales. nigdzie nie napisalem ze moi kumple pija z
                gangsterami. chodzi mi tylko o to ze badania opisane w tym artykule do ktorego
                jest to forum to jakas wielka sciema.
                • Gość: dawny student Re: Drugie życie żaka IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 10.10.04, 19:48
                  Hej buju, to Ty niestety nie zrozumiales. Jesli jakis wydzial mozna skonczyc
                  mimo naduzywania alkoholu, to widocznie przyswajana tam wiedza nie wymaga
                  wielkiego wysilku. To nic nie ma do rzeczy, z kim Twoi kumple pija. Chodzi o
                  to, ze sedziowie jako grupa zawodowa osmieszyli sie w III RP i stracili moralny
                  tytul do uwazania sie za elite spoleczna. Czy to jest skutek naduzywania
                  alkoholu w trakcie studiow, to jest inne (ale dobre) pytanie.
                  Ze artykul jest ciemniacki i nie oparty na zadnych powaznych badaniach, to
                  prawda, z tym sie zgadzam calkowicie.
                  • Gość: Huhi! Re: Drugie życie żaka IP: *.kalisz.mm.pl 10.10.04, 23:11
                    Liczy się efekt pracy, a nie włożony w nią wysiłek. Przynajmniej dla konsumenta.
                    Pojęcie tępego kujona na pewno nie jest Ci obce.

                    Oświeć mnie i wskaż grupę społeczną, którą obecnie można nazwać elitą. Może
                    lekarze, artyści, naukowcy, kler? Gdybyś jeszcze nakreślił - choćby w
                    pobieżnych zarysach - jej więzi z alkoholem, byłabym Ci wdzięczna.
                    Hu
                    • Gość: dawny student Re: Drugie życie żaka IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 11.10.04, 11:08
                      Huhi, gwarantuje Ci, ze istnieja grupy spoleczne, w ktorych alkoholu sie nie
                      pija i tepi sie kompromitujace zachowania. Przyklady: naukowcy wlasnie. Nie
                      wszyscy, ktorzy sami siebie nazywaja naukowcami (i tak sa klasyfikowani przez
                      KBN) naprawde zajmuja sie nauka, ale wsrod matematykow, fizykow, astronomow
                      gorszacych przykladow nie znajdziesz. Podaje tylko te przyklady, bo tylko te
                      srodowiska dobrze znam, ale jestem pewien, ze nie inaczej jest we wszystkich
                      tych srodowiskach, w ktorych temat pracy jest dobrze okreslony, i tak samo
                      dobrze okreslone sa kryteria odrozniania prawdy od falszu i dobrej roboty od
                      zlej. Z mojej pracy niedawno wylecial jeden facet (docent!), ktory przez lata
                      niczego nie opublikowal, tylko uzywal sluzbowego sprzetu do masowego
                      tlumaczenia ksiazek. Pijak nie ma szansy sie przesliznac, bo "od wodki rozum
                      krotki" i natychmiast sie zdemaskuje jako tepak.
                      • aneta10ta Re: Drugie życie żaka 11.10.04, 16:49
                        Gość portalu: dawny student napisał(a):

                        > Huhi, gwarantuje Ci, ze istnieja grupy spoleczne, w ktorych alkoholu sie nie
                        > pija i tepi sie kompromitujace zachowania. Przyklady: naukowcy wlasnie. Nie
                        > wszyscy, ktorzy sami siebie nazywaja naukowcami (i tak sa klasyfikowani przez
                        > KBN) naprawde zajmuja sie nauka, ale wsrod matematykow, fizykow, astronomow
                        > gorszacych przykladow nie znajdziesz. Podaje tylko te przyklady, bo tylko te
                        > srodowiska dobrze znam, ale jestem pewien, ze nie inaczej jest we wszystkich
                        > tych srodowiskach, w ktorych temat pracy jest dobrze okreslony, i tak samo
                        > dobrze okreslone sa kryteria odrozniania prawdy od falszu i dobrej roboty od
                        > zlej.

                        Wątłe są podstawy Twojego wnioskowania nt.abstynencji wśród naukowych
                        ścisłowców.
                        Pamiętasz wierszyk Brzechwy o pewnych wyspach?

                        > Z mojej pracy niedawno wylecial jeden facet (docent!), ktory przez lata
                        > niczego nie opublikowal, tylko uzywal sluzbowego sprzetu do masowego
                        > tlumaczenia ksiazek.

                        2 lata niepostrzeżenie bawił się służbowymi translatorami. Istne bergamutki!

                        > Pijak nie ma szansy sie przesliznac, bo "od wodki rozum
                        > krotki" i natychmiast sie zdemaskuje jako tepak.

                        Np. Witkacy. Paru innych jeszcze. Rozpite tałatajstwo, żadna tam elita.

                        Pozdrawiam
                        Hu
                        • Gość: dawny student Re: Drugie życie żaka IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 11.10.04, 17:40
                          Nastepna rozszczebiotana slodka blondynka? Co Ty wlasciwie chcialas powiedziec?
                          Przeciez Witkacy nie byl naukowcem, wiec co on ma tu do rzeczy? W jaki sposob
                          Twoje uwagi maja podwazac wiarygodnosc tego, co napisalem? Co to sa wedlug
                          Ciebie "sluzbowe translatory"? Ten facet po prostu pisal swoje tlumaczenia na
                          sluzbowym komputerze w godzinach pracy i drukowal na sluzbowej drukarce,
                          zuzywajac sluzbowe materialy, podczas gdy byl prywatnym przedsiebiorca. Naduzyl
                          naszego zaufania. Nie jest latwo podjac decyzje o wyrzuceniu ze stanowiska
                          naukowego kogos kto zaszedl, badz co badz, dosc wysoko. Przewinienie musi byc
                          niewatpliwe. Ale zrobiono to, co nalezalo, bez zewnetrznych interwencji. Podaj
                          mi taki przyklad ze srodowiska prawnikow albo lekarzy.
                          • Gość: Huhi! Re: Drugie życie żaka IP: *.kalisz.mm.pl 11.10.04, 20:42
                            Zdaje się, że Witkacy był całkiem niezłym filozofem dziejów - czy inaczej -
                            politologiem.

                            > Nie jest latwo podjac decyzje o wyrzuceniu ze stanowiska
                            > naukowego kogos kto zaszedl, badz co badz, dosc wysoko

                            Co innego, gdyby chodziło o asystenta chudzinę.

                            Podobnego przykładu czystki na górze w środowiskach prawno-medycznych nie
                            podam, bo mi się nie chce wertować prasy, a już szczególnie starej. Poszukaj
                            sobie sam, jeśli Ci zależy. Na pewno dudniły o tak zjawiskowych incydentach
                            najpoważniejsze tytuły.
                            Hu
                            • Gość: dawny student Re: Drugie życie żaka IP: 137.158.128.* / *.tenet.saix.net 11.10.04, 22:27
                              Gość portalu: Huhi! napisał(a):

                              > > Nie jest latwo podjac decyzje o wyrzuceniu ze stanowiska
                              > > naukowego kogos kto zaszedl, badz co badz, dosc wysoko
                              >
                              > Co innego, gdyby chodziło o asystenta chudzinę.

                              Znowu slodkie paplajace usteczka? Musisz koniecznie cos palnac, zeby miec
                              ostatnie slowo? Moze zamiast tego rusz troche wyobraznia. Decyzje o wyrzuceniu
                              z pracy podejmuje rada naukowa, a kazdy docent i kazdy profesor jest
                              automatycznie jej czlonkiem. Ta dyskusja odbywa sie przy nim i z jego udzialem.
                              Trzeba miec naprawde niezbite dowody. Nie moze byc inaczej. Zaklada sie, ze
                              docent jest powaznym uczonym, jest wiec czlonkiem wladz instytutu. Powyzej
                              pewnego poziomu nie ma juz "wladzy wyzszej". Takie sa zasady demokracji.
                              A Witkacy nie byl naukowcem w zadnym sensie, nawet jesli uznamy, ze
                              filozofia dziejow czy politologia to sa nauki. Ech, te studia zaoczne....
                              • Gość: Huhi! Re: Drugie życie żaka IP: *.kalisz.mm.pl 12.10.04, 19:43
                                Zwierzę Ci się: nie jestem blondyneczką, lecz blondyną.
                                Pozdrawiam
                                Hu
    • Gość: Tom Klikam sobie na link 'Prostytutki z akademika' IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 18:09
      i czytam, że wg. sondy 7% studentów słyszało o problemie prostytucji. Dobre
      nie ...
      • Gość: noo Re: Klikam sobie na link 'Prostytutki z akademika IP: 81.219.* / *.internetdsl.tpnet.pl 08.10.04, 22:26
        Haha, jak dziennikarze Wyborczej podają jakies dane to ja wymiekam:)
      • Gość: student Re: Klikam sobie na link 'Prostytutki z akademika IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.10.04, 23:18
        DOKŁADNIE!
        • Gość: Huhi! Re: Klikam sobie na link 'Prostytutki z akademika IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 22:04
          Nie umiem się z tym pogodzić. A tak go kochałam. Nacudowniejsza pod słońcem
          żydokomuna .
    • Gość: anna Re: Drugie życie żaka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.10.04, 18:56
      Rany, i pomyśleć, ze ja się na studiach prawie bez przerwy kułam włączając
      weekendy, dopiero na 6tym roku było parę imprez, i to raz na parę tygodni, w
      wakacje zasuwało się na praktykach i w lecznicach, zeby się douczyć (bo kasy za
      to nie było) a jedyne co niektórzy łykali to Nootropil. I to raptem 10 lat temu...
      To myśmy chyba czas marnowali :-)))
      A z drugiej strony pensja za to jak u hydraulika ( z całym szcunkiem).
      Tak na poważnie to aż mi się nie chce w to wierzyć, jesli rzeczywiście tak jest
      w całym kraju to przerazajace, ci ludzie maja za jakiś czas tworzyć elitę...
      • Gość: student Re: Drugie życie żaka IP: *.aster.pl / *.aster.pl 08.10.04, 23:16
        bez obaw - pamietaj ze dziennikarze to nieodpowiedzialne hieny szukajace
        tematu - przecyztaj dokaldnei artykoł - 7%(!!!!!!!!!!)SŁYSZAŁO o problemie
        prostytucji!
      • Gość: Huhi! Re: Drugie życie żaka IP: *.kalisz.mm.pl 09.10.04, 22:15
        Anna napisała:

        > ci ludzie maja za jakiś czas tworzyć elitę...
        Wieki kształtują elity. To tak jak z angielskim trawnikiem.
        Na dzień dzisiejszy: Kto naród? My naród!

        Swoją drogą ciekawi mnie, jak to jest ze studiowaniem medycyny. Niedawno
        czytałam, że tydzień wystarczy na przygotowanie do egzaminu. A Ty twierdzisz,
        że kułaś tak uporczywie... Gdzie przyjmujesz? Specjalność obojętna. Jeśli się
        chce, zawsze można doczytać ze zrozumieniem. A może przyczyny zajadłego
        naumienia były całkiem inne? Teraz to już sama nie wiem.
        Hu
    • Gość: KshaQ Panie Kaczynski do dziela IP: *.028-4-6d6c6d11.cust.bredbandsbolaget.se 08.10.04, 19:42
      Natychmiast domagam sie zdelegalizowania wszystkich uczelni ktore posiadaja
      Akademiki. Skoro zabronil Pan ochotnikom na wolny seks podczas komercyjnej
      imprezy (Eroticon) to tym bardziej powinien Pan przeciwdzialac demoralizacji
      zlotej polskiej mlodziezy.
    • Gość: laser Re: Drugie życie żaka IP: *.p.lodz.pl 08.10.04, 19:59
      Bywa i tak, jak piszesz. Ale niewiele nauczylo Cie STUDIOWANIE, jezeli na
      podstawie jednego badania stac Cie tylko na takie podsumowanie. W koncu
      studenci, to osoby dorosle, dlaczego zatem oczekuja, ze "profesorowie" beda
      uczyc ich zycia? Tego trzeba bylo nauczyc sie w domu!!!!!!!!!!!!!!!
      Zadne wyzsze studia nie zastapia porzadnej szkoly podstawowej!!!!!!!!!!!
    • Gość: andrew Re: Drugie życie żaka IP: *.bielsko.cvx.ppp.tpnet.pl 08.10.04, 20:06
      chętnie zasponsoruję jakąś jędrną i chętną studentkę. proszę o wpisywanie się
      dziewczyn ze śląska. pozdrwiam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka