Dodaj do ulubionych

IMĆ WALIGÓRSKI MA GŁOS

IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 03.05.05, 17:29
Wszystko związane z tematyką forum
Redaktor
"Kłaniam się pani redaktor!" - "Witam witam wieszcza!
Cóż sprowadza waćpana do naszej gazety?"
"Może pani redaktor moje wiersze pozamieszcza?"
"Co pan ma, jakieś fraszki?" - "Nie, Krymskie Sonety
Jedna mi sztuka zwłaszcza wyszła znakomita
Nazywa się Ajudah" - "No, no niech pan czyta"

"Hej! Lubię się podeprzeć na skale Judahu
I patrzeć jak na dole pryskają bałwany
Że aż się tęcza robi, śliczna że o rany!
One bęc, łubudu, bach i rachu ciachu!"

"Panie, toż to słabizna, pan tego nie czuje?
Niech no pan popoprawia jak ja podyktuję!

Lubię spoglądać wsparty na Judahu skale
Jak spienione bałwany to w czarne szeregi
Ścisnąwszy się buchają, to jak srebrne śniegi
W milionowych tęczach kołują wspaniale"

"Wspaniale! dzięki pani!" - "No już pan nie szalej
I czytaj pan te swoje wypociny dalej"

"Jeden pan to dosłownie zwariował ze strachu
Bo myślał że te fale to są wieloryby
Ale skąd wieloryby, przecież nie wyszłyby
Bo wieloryb nie umie posuwać po piachu

Bardzo kiepsko?" - "Okropnie!" - "Niestety, co słyszę."
"Gorsze już poprawiałam, niech no pan tak pisze!"

"Trącą się o mieliznę, rozbijają na falach
Jak wojsko wielorybów zalegając brzegi
Zdobędą ląd w tryumfie i na powrót zbiegi
Miecą za sobą perły, muszle i korale"

"I korale... Prześlicznie, ach, jakże się cieszę"
"Dobra, jedź pan do końca bo bardzo się spieszę."

"Wszystko to gra tak ślicznie jak w płucach u dziadka
Który był się przeziębił ubiegłego latka
Bo latał z mandoliną po różnych sąsiadkach
I gdy tak sobie latał..." - "Kończmy ten kryminał
Bierz pan pióro i pisz pan taki oto finał:

Podobnie na twe serce, o poeto młody
Namiętność często groźne wzburza niepogody
Lecz gdy podniesiesz bardon - ona bez twej szkody

Pozwala w zapomnieniu pogrążyć się toni
I nieśmiertelne pieśni za sobą uroni
Z których wieki uplotą ozdobę twych skroni"

"O pani! Wiersze pisząc chodziłabyś w sławie!"
"Dziwna rzecz, sama nie umiem, a cudzy poprawię"

Podstęp archiwisty

Archiwista Carskiej Ochrany
Swe archiwum znowu przegląda,
Dobrotliwym wzrokiem ze ściany
Car Mikołaj mu się przygląda.
Z dokumentów spiętrzonej matni
Archiwista wskrzesza przeszłość sławną,
Archiwista to już ostatni,
Wszyscy inni umarli dawno.
Cień na ścianie apokaliptyczny,
Światło lampy odbija łysina -
Ongiś postrach więźniów politycznych,
Dzisiaj mały nędzny starowina.
Archiwista myśli: - Co mi z tego,
Żem przechował te wszystkie księgi,
Że mam donos na Piłsudskiego,
Że Frunzemu mógłbym sprawić cięgi,
Że wiem wszystko - kto, gdzie, kiedy, co krzyczał,
Kto co mówił w Argentynie i w Turynie...
Już Józefa Wissarionowicza
Żebym nawet stanął dęba - nie przyskrzynię...
Im to dobrze, mieli życie ciekawe,
Ciągłe walki, różne czyny wspaniałe,
Każdy zdobył jakąś chwałę lub sławę,
A ja jeden nieznany zostałem...
Tutaj tak się wzruszył i podniecił,
Że wyszeptał: -
O moi mili,
Moje orły, moje drogie dzieci,
Czegoż wy mnie tu samego zostawili?
Sklerotyczna myśl w głowie się plącze,
Łza wypływa spod kaprawej powieki:
- Ja - zawołał - do was też dołączę!
Już my razem będziemy, na wieki!
Pióro skrzypi gwałcąc nocną ciszę,
Po papierze błądzi ręka stara,
Archiwista sam na siebie donos pisze...
Straszny donos, że chciał opluć cara...
Wsadzi donos między dokumenty
Jak bandyta między żebra scyzoryk,
Niech tkwi donos, spinaczem przypięty,
Aż go kiedyś znajdzie młody historyk.
Przestudiuje wszystkie akta, listy,
Publikację napisze długą,
I przerzuci trupa archiwisty
... z jednej strony barykady - na drugą!...
I - być może - archiwista nas wykiwa,
Zyska naszą wdzięczność lub życzliwość...
Historyku! Badając archiwa,
Miej na względzie i taką możliwość!

Pozdrawiam
Kir
Obserwuj wątek
    • marianna.rokita tez zwiazane z tematyka: 03.05.05, 17:54
      Pewnego razu za prasowe lanie,
      ktos chcial zamiescic take sprostowanie :

      ze rokita klamie, lga co nie miara
      ze spotka ja za to sadowa szybko kara

      zadna redkacja sie jednak nie ugiela
      i tym sprostowaniem sie nie przejela

      wiec imć ow na forum zamieszczal ogloszenia
      jakies sprostowania, jakies zazalenia

      Codziennie inne sie tutaj pojawialo,
      gdy tylko do glowki cos uderzalo

      za kazdym razem byly w nim inne "fakty"
      okty oskarzenia, tudziez nagie akty..

      Ze Wprost to Biedronka,ze Domagalik z Pani
      odeszla bo Krol i reszta byli tacy cwani

      ze chcieli za nia numerem kierowac
      a ona nie pozwoli nic sobie dyktowac.

      Potem byl watek o szmatach dziennikarzach
      tych z Faktu "co jad"maja w kalamarzach...

      I tak plotl bez sensu nasz forumowicz drogi
      Az nie znalazl sie bat, taki bardzo srogi...

      Dzis dziennikarze Faktu sie wkurzyli moi mili
      bo nowe dowody o wyzej wymienionym ludzie dostarczyli

      Ale nie o tym jest dzisiejsza opowiesc,
      dam ci rade zebys mogl wszystkiego dowiesc

      Jesli chcesz nauczyc wszystkich tu pokory
      kup sobie pakiet wiekszosciowy akcji Agory

      Wtedy zamiast forum Media i Prasa
      Na ta strone dasz swego niejednego "asa"

      Zamiast Aquanetu, czy forum zwierzeta
      ludzie beda czytac,ze Rokita swirnieta...

      I nie zostanie tu nikt,ani zywej duszy
      bo nikt nie zniesie takich katuszy

      bedziesz sam sobie okretem i moderatorem
      wydawca,dziennikarzem i korektorem....



      • Gość: Kir Re: tez zwiazane z tematyka - ale o dementi IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 03.05.05, 18:20
        Widzę że zdaniem A.Waligórskiego nadawałabyś sie na redaktora:DDD.
        Jednak z dementi jak pisze mój ulubiony A.Waligórski jest naprawdę strasznie.
        Nie wierzysz-poczytaj a inni niech sami sobie ocenią.

        DEMENTI
        Raz Miziak Kwiatkowskiego odwołał na stronę
        I powiedział: - Wiesz, stary, Dreptak bija żonę!
        A to była nieprawda, nikt temu nie wierzył,
        Bo Dreptak już ćwierć wieku w zgodzie z żoną przeżył,
        Natomiast plotkarz Miziak - ten, który tak bujał -
        Był znany jako swołocz, padalec i szuja.
        Ale choć nikt nie wierzył - jako się już rzekło -
        Dreptak wrócił do domu z twarzą złą i wściekłą,
        Żona mu tak jak zwykle skoczyła na szyję,
        A on rzekł: - Miziak gada, że ja ciebie biję!
        - Ha ha! - krzyknęła żona - Ty mnie? Dobry Boże!
        - Tym niemniej - mruknął Dreptak - ktoś uwierzyć może,
        Trzeba prędko uprzedzić jego machinacje!
        Tutaj bez dłuższych wahań wsiadł na dementacje,
        Po całym mieście latał całkiem jak szalony
        I przysięgał się wszystkim, że nie leje żony...
        Początkowo, do ucha gdy to wszystkim szeptał,
        Każdy mówił z uśmiechem: - Wiemy, panie Dreptak!
        Niestety, biedny Dreptak w swoim idiotyźmie
        Postanowił rzecz ująć także i na piśmie,
        I wydrukował afisz - wziąwszy wielkie czcionki -
        Że nigdy w życiu nie bił swej ślubnej małżonki.
        Następnie - jeszcze głupszą powziąwszy decyzję -
        Nadał o tym przez radio i przez telewizję,
        Więc ludzie jęli szeptać: - Oj, coś się w tym kryje,
        Jeśli on tak zaprzecza, to ją pewnie bije!
        Teraz się biedny Dreptak na próżno wykręca,
        Wszyscy mówią, że w domu się nad żoną znęca,
        I że oboje razem bez przerwy się tłuką...
        Tak, tak, kontrpropaganda nie jest łatwą sztuką...

        Pozdrawiam
        Kir

        Ps
        Oczywiście to też utwór A.Waligórskiego.
    • Gość: Kir Tym razem o względności IP: *.lubsza.sdi.tpnet.pl 05.05.05, 13:06
      Względność

      Coś tak dziwnego od lat już we mnie nie siedzi,
      Że wkurza mnie arbitralność postaw i wypowiedzi,
      I złoszczą mnie schematy z radykalnym podziałem:
      - To jest, nieprawdaż, czarne, a to, widzicie, białe!
      Powinienem to zdanie akceptować na wiarę,
      Lecz patrzę: Jedno szare, drugie - też jakby szare...
      Tymczasem inny facet wparował na mnie z pyskiem:
      - O, to jest wysokie, a to, o, jest niskie!
      Zaraz wpadam w przekorę i uśmiecham się wrednie
      I mówię: - Guzik prawda. Jedno i drugie średnie!
      Żadna rzecz nie jest całkiem prosta i oczywista -
      Bardotka ma już pół wieku, swoisty wdzięk ma glista,
      Henio to wprawdzie debil (a może mikrocefal?)
      Atoli jako mężczyznę bardzo chwali go Stefa.
      Zyzio nie czytał Sartre'a, a wie jak się obejść z armatą,
      Szynki nie można dostać, lecz jaka smaczna za to!
      Walerek bija żonę w poniedziałki, środy, piątki,
      A we wtorki, czwartki i soboty robi za nią w domu porządki.
      Koliber jest kolorowy, zaś pożyteczne są wieprze,
      Gdy jedno oko masz gorsze - drugie zapewne masz lepsze,
      Faraon zamęczał ludność przy budowaniu piramid,
      Lecz za to dziś piramidy stoją w Egipcie, kochani!
      Anglicy ostrożniej od nas swoje uwagi czynią:
      - Jak sądzę jest pan szubrawcem.
      - Zdaje mi się, że jest pan świnią.
      - Domniemywam, że pan mnie okradł.
      - Mam wrażenie, że pani się puszcza...
      Anglik prawie nigdy nie twierdzi, za to prawie zawsze przypuszcza,
      Chciałbym u nas ten styl wprowadzić, więc go zaraz sprawdzę na sobie
      - Ten mój wierszyk jest głupi jak sądzę,
      Lecz przypuszczam, że na nim zarobię.
      Oczywiście wierszyk nie mój lecz A.Waligórskiego.Szkoda,że nie mam takiego
      talenta,muszę poszukać redaktora o którym byłllo w poprzednim poscie:DDD

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka