misio_zalogowany
30.08.05, 13:00
W zeszłą sobotę Michnik opublikował tekst, w którym, co dziwne ograniczył
wyraźnie zwykłą dawkę cytatów i banałów na rzecz interesujących konkretnych
obserwacji obecnej rzeczywistości. Co osiągnęli robotnicy strajkujący w
Sierpniu '80? Dostali związki zawodowe, ale i reguły wilczego kapitalizmu. My
wszyscy widzimy skandale korupcyjne, wyścig szczurów, samozadowolenie i
cynizm służalców dawnego reżimu. "Rachunki krzywd nie zostały wyrównane;
zbrodnia na ogół nie została ukarana, cnota nie została wynagrodzona". Są to
słowa jak na Michnika i urzędowy optymizm "Wyborczej" dość wstrząsające. Ale
zaraz zadaje Adaś pytanie - czy można było zrobić u progu III RP coś więcej,
czy można było dokonać głębszych zmian. I zaraz wyłazi z niego moralista,
zaraz zaczyna straszyć "terrorem". Wszelkie fundamentalne zmiany takiej
sytuacji są dla niego zapowiedzią krwawej rewolucji, zbrodni, Bóg wie czego
jeszcze.
I nachodzi mnie taka refleksja, czy aby ma prawo Adaś do takich "moralnych
konkluzji". Bo wygłasza słowa z pozycji autorytetu, człowieka nieskażonego
winą. Pozwól więc drogi chłopcze, że wskażę ci niestosowność takiego
patosu "antyrewolucyjnego". Czy można wyobrazić sobie Gandiego, który w
trakcie ostrej balangi z brytyjskimi kolonialnymi politykami schlewa się jak
prosię i spada nieprzytomny pod stół? Adasiu, ty właśnie to robiłeś! Czy
można wyobrazić sobie Mandelę zaprzyjaźnionego z generałami bezpieki czasów
apartheidu? Więc znaj proporcję i umiar Adasiu w patetycznych przemowach. Tyś
komunistom nie przebaczył ze względów humanitarnych, lecz po to by kręcić z
nimi lody. Po co niby zakumplowałeś się z Kwaśniewskim, Cimoszewiczem,
Millerem, Urbanem, Siemiątkowskim i wielu innymi? Po tym wszystkim jeszcze
masz czelność przypisywać sobie "moralne" intencje w dziele nierozliczania
komuny? Sam chyba Adasiu pojmujesz, że to chlanie wódy troszkę rzuca cień na
szczerość twych słów.
Trzeba też skomentować twoje powiązanie książki Kuczoka "Gnój" z komunizmem i
lustracją. Oj, Adasiu, czy czasem ostatnio nie spadło ci żelazko na głowę?
Wychowanie dziecka z pomocą pejcza kojarzy ci się z PRL-em, strach przed
ojcem sadystą ze Związkiem Radzieckim. Czyżby to oznaczało, że w demokracji
nikt nie tresuje biciem? Finałowa eksplozja szamba, która niszczy przeklęty
dom rodzinny oznacza dla ciebie... szambo teczek ubeckich. Możnaby to
skomentować w ten sposób, że cynicznie wkręcasz twórczość młodego pisarza do
swoich gierek politycznych. Ale to pewnie nie o to chodzi, po prostu jesteś
tak ograniczony, że wszystko ci się z polityką kojarzy. Nawet uniwersalna
opowieść o traumatycznym dojrzewaniu.