16.02.03, 23:39
których przekraczać nie powinno się, nie należy czy wręcz - nie wolno.
Czy w ogóle są jakieś granice i kto właściwie je określa, czy też powinien
określać?
Osobiście częstokroć czuję po prostu niesmak, kiedy czytam/słyszę/oglądam
na przykład nie uzasadnione "interesem społecznym" - bezpardonowe włażenie
w ludzką prywatność (bywa, że bardzo bolesne jej sfery).

Czyżby znów to była tylko moja dziwaczna nadwrażliwość?

Proszę, powiedzcie jak znajdujecie się w tej "realności mediów"?
Obserwuj wątek
    • sumerolog Re: granice 17.02.03, 12:19
      Hm. Ciekawy temat.
      Myślę, że na tak postawiona kwestia nalezy spojrzec nie w kontekscie mediow, a
      raczej w kontekscie bardziej ogolnym, w kontekscie ustroju, prawa i panujacych
      norm.

      Ustroj liberalny ma to do siebie, ze ma tendencje nie do wznoszenia murow, a do
      ich burzenia, A zatem nalezaloby oczekiwac ze bedziemy otrzymywac coraz wieksze
      porcje brutalnosci, doslownosci przekazu itd.

      Ustroje zamordystyczne nie dopuszczaja do takich dzialan ale za to wprowadzaja
      cenzure. Ustroje liberalne niszcza wszelkie formy cenzury, ale za to dzieki
      temu otrzymujesz produkt dostosowany do gustow masowego odbiorcy, czyli - nie
      oszukujmy sie - kiepski, a wrecz zenujacy. To co teraz otrzymujemy, czyli te
      wszystkie programy typu "Kryminalne gry" ""Swiat wedlug Kiepskich" i inne (nie
      znam tytulow bo nie ogladam) nie jest przekraczanie granic, to jest dopiero
      dochodzenie do nich. Ale jak to zwykle bywa - tertium non datur.
      • macom1 Re: granice 27.02.03, 19:06
        W zasadzie zgadzam się. Wiem co nie co na temat totalitarnej cenzury itd.
        Masowy gust niestety także jest mi znany. Jednakże KTOŚ powinien podnosić
        poprzeczkę.

        Wiem! Jestem dziwakiem! Wiem - zbyt często to słysze, ale... no właśnie.
        Ta sprawa naprawde mnie dręczy.
        KTO powinien podnosić poprzeczkę. Zauważyłem wątek "etyka(?) w mediach" -
        przeczytałem artykuł na który zwrócił uwagę Rzulw - i o to mi między innymi
        właśnie chodzi.
        Znam i drastyczniejsze przykłady. Kilka lat temu tragicznie zginął czlowiek
        z kręgu tak zwanych osób publicznych. Doskonale pamiętam niektóre z ówczesnych
        artykułów a także kilka audycji radiowych. Pamiętam grzebanie z prywatności
        człowieka, który w żaden już sposób bronić się nie mógł, a "wkładano" w jego
        usta historie naprawdę żenujące.
        Od pewnego czasu śledzę dyskusje na różnych forach i wątkach. W tej chwili nie
        przypomnę sobie dokładnie gdzie - ale był na topie wątek dotyczący także
        tragicznej śmierci - tyle, że niedawno zmarłego Waldemara Goszcza -
        popularnego - dzięki medium jakim jest telewizja - aktora.
        Wiadomo między prasą, radiem a internetowym wątkiem różnica - choćby co do
        statusu społecznego - jest znaczna.
        Co do "granic" - chyba żadna.
    • alka_xx Re: granice 17.02.03, 16:22
      Bohater pewnego filmu powiedzial kiedys " Gdzie my tam granica..."

      wiem, inne znaczenie ,inny kontekst, inne czasy, ale cytat doskonale przystaje
      mi do sytuacji w jakiej dzis sie znalezlismy. Dzis kazdy sam dla siebie ustala
      granice i zakres upublicznienia wlasnego zycia i jego intymnosci.
      Niejednolitosc spoleczenstwa u podloza ktorej staneła zasobnosc kieszeni
      spowodowala, ze padly lub sa w stanie upadku ogolnie przyjete zasady etyki,
      padły normy moralne, uelastycznila sie tez granica spolecznego przyzwolenia i
      granica ingerencji jednostki w zycie innej jednostki.

      I w tych realiach media w jakims sensie staly sie "persona grata" przyjmujac na
      siebie niejako podwojna role , role mediatora, obroncy i rzecznika tych,
      ktorzy przekraczajac dotychczas istniejace granice są skłonni obnazyć sie
      ujawniając swoj kiepski status spoleczny i robia to w dobrze pojetym przez
      siebie interesie wqłasnym, a takze w interesie spolecznym spolecznosci
      spauperyzowanej
      Druga rola mediow takze uzasadniona spolecznym interesem rola demaskatora i
      nieoficjalnego "wymiaru sprawiedliwosci" dla tych ktorym kompletnie zatarly
      sie granice ...przyzwoitosci!
      Tylko ze wydarzenia ostatnich dni kaza nam dokonac rozroznienia miedzy mediami
      publicznymi i prywatnymi...

      Niestety abstrahuje tu takze od ingerencji administracji panstwowej w zycie
      obywatela, bo zakresu tej nigdy chyba nie zglebie.

      pozdrawiam

      a_xx
      • kicior99 Re: granice 17.02.03, 18:42
        sorki, wypowiem sie jak bede mial wiecej czasu
      • macom1 Re: granice 27.02.03, 19:17
        > alka_xx

        > Bohater pewnego filmu powiedzial kiedys " Gdzie my tam granica..."

        Właśnie o to mi chodzi tyle, że MY myślę w tej chwili głównie o środowisku
        dziennikarskim.

        Naprawdę znam od podszewki jedną ze spraw, która bulwersowała opinię społeczną.
        Właściwie chyba wszystkie tytuły prasy codziennej miały coś na ten temat do
        powiedzenia. Mam trochę lat, znam trochę ludzi a więc zacząłem uskuteczniać
        takie swoje "prywatne śledztwo na prywatny użytek" i okazało się, że niektóre
        z artykułów powstały w oparciu o inne artykuły, a ich autorzy nie zadali sobie
        bodaj minimum trudu by sprawdzić, zweryfikować publikowane informacje.

        Jakoś głupio nie? Przyznam się, że później nawet żałowałem tego
        swojego "śledztwa"...
    • miltonia Re: granice 18.02.03, 22:33
      macom1 napisał:

      > Osobiście częstokroć czuję po prostu niesmak, kiedy czytam/słyszę/oglądam
      > na przykład nie uzasadnione "interesem społecznym" - bezpardonowe włażenie
      > w ludzką prywatność (bywa, że bardzo bolesne jej sfery).

      Też mnie to zniesmacza. Ale, co bardziej dla mnie jest bulwersujące, to że
      ludzie chętnie swoją prywatnością się dzielą, często jej najintymniejszymi
      szczegółami. I to jest dla mnie wielką zagadką.

      • macom1 Re: granice 27.02.03, 19:22
        miltonia napisała:

        > Też mnie to zniesmacza. Ale, co bardziej dla mnie jest bulwersujące, to że
        > ludzie chętnie swoją prywatnością się dzielą, często jej najintymniejszymi
        > szczegółami. I to jest dla mnie wielką zagadką.

        Też często się nad tym zastanawiam, ale pewno przyczyn jest całe mnóstwo; jedni
        chcą być sławni, inni coś załatwić dla siebie albo właśnie tego typu
        informacjami "załatwić" kogoś, jeszcze inni nie zdają sobie sprawy jak działa
        upublicznianie się, itp... itd..

        Dziwi mnie natomist postawa mediów właśnie. Po tej stronie "takie rzeczy" jak
        konsekwencje już się zna (a z całą pewnością powinno się znać) - i co? jak to
        w praktyce wygląda?

        Bywa, że mam ochotę po raz kolejny w swoim życiu zmienić profesję.

        Prosze mnie dobrze zrozumieć - znam kolegów, niezwykle rzetelnych
        i odpowiedzialnych w swoim dziennikarskim fachu. Niestety - znam też innych...
    • kamfora Re: granice 19.02.03, 08:11

      Założyłam podobny wątek na Psychologii - nie wiedziałam, że tu już
      jest:-))


      Człowiek, który kocha jedynie samego siebie, a w każdym innym
      człowieku widzi wroga, którego trzeba nienawidzieć - nie uznaje
      żadnych granic. Słowa są wtedy po to, żeby to ukryć stan duszy.
      • macom1 Re: granice 27.02.03, 19:29
        kamfora napisała:

        > Człowiek, który kocha jedynie samego siebie, a w każdym innym
        > człowieku widzi wroga, którego trzeba nienawidzieć - nie uznaje
        > żadnych granic. Słowa są wtedy po to, żeby to ukryć stan duszy.

        Coś w tym pewno jest.
        Tyle, że skąd bierze się aż tyle nienawiści i to na dodatek w stosunku do
        często wogóle nie znanych ludzi?

        Chyba jednak bardziej jestem skłonny uwierzyć, że to po prostu zwykła
        bezmyślność, głupota i brak wyobraźni przy równoczesnej pazerności na
        popularność własną sprawiają, że "obiekt dziennikarskich zainteresowań"
        w zasadzie się nie liczy.

        OF. Sam się sobie dziwię a zwłaszcza temu co napisałem powyżej...jednakże tak
        właśnie myślę.

        a tak nawiasem mówiąc podobno-ktoś kto nie kocha siebie nie potrafi nikogo:)
    • az_000 Re: granice 20.05.03, 05:54
    • oryginal Re: granice 20.05.03, 22:33
      Ja myślę, że takie granice są przede wszystkim wyznaczone prawem. Prawo nie
      jest złe, trzeba się tylko do niego umieć stosować. I je znać. A z tym jest
      niestety kiepsko, tak wśród dziennikarzy, jak i wśród tzw. zwykłych ludzi.
      Ale oprócz prawa, każdy z nas ma własne poczucie odpowiedzialności, dobrego
      smaku, ma poczucie tego, co jest dobre, a co złe. Co jest informacją, a co
      plotką, która może co najwyżej zranić. I to my, to nasze sumienie powinno
      wyznaczać granice. Ale niestety z tym bywa różnie. Nie wiem z czego to wynika -
      odgórnych nacisków? Bieganiem za pieniędzmi? Nie wiem.
      Pracuję w telewizji. Tam ten problem - co można pokazać, a co nie, pojawia się
      bardzo często. Tak popularna ostatnio "ukryta kamera" bardzo często jest
      nadużywana. Bo powinna być tylko wykorzystywana w interesie publicznym i tylko
      pod warunkiem, że może coś ważnego udowodnić. Takim przykładem byli nagrodzeni
      w ubiegłym roku przez Press "kolodzy"TVNu. Ale jak się na codzień ogląda
      telewizję, to ukrytą kamerę dziennikarze używają nawet w najmniej odpowiednich
      momentach, nawet na pogrzebach.
      Osobiście mogę podać dwa przykłady, które mnie po pierwsze zniesmaczyły, a po
      drugie były dla mnie właśnie takim wykroczeniem poza granice.
      Pierwszy to materiał z egzekucji, pokazany w FAktach, o którym tu już pisałam.
      Przekroczone granice ze względu na porę emisji materiału. Może gdyby pokazano
      to później, może bym zrozumiała. 19.30 nie rozumiem.
      Drugi to zdjęcie zamieszczone jakiś czas w Newsweeku - z nielegalnych wyścigów
      samochodowych. Zdjęcie pokazywało wypadek, jaki miał miejsce na tym wyścigu. A
      właściwie to nie wypadek, tylko ludzkie ciało i leżący obok niego mózg.
      Takim wykroczeniem poza granice był też na pewno wywiad ze STeczkowską po
      śmierci jej ojca. Bo to nie tylko ona się zgodziła na sesję na cmentarzu, ale
      ktoś jej po prostu to zaproponował.
      Ale pewnie z takim przekraczaniem granic mamy niestety doczynienia na codzień -
      gdy dziennikarze naciągają fakty, wrzucają w swe artykuły małe kłamstewka, nie
      sprawdzają tematów do końca.
      Jeśli dziennikarzowi choć w najmniejszym stopniu jest źle w związku z tym co
      robi, nawet niech to będzie 0,00000001-sekundy trwające ukłucie w serce, to
      znak, że jest źle. Że przekracza się jakieś granice. Choćby własnej
      wrażliwości.
    • roody102 Re: granice 20.05.03, 23:53
      Ja na razie nie miałem za dużo okazji, żeby granice przekroczyć. Raz miałem
      niemiłą rozmowę, bo ktos chciał ode mnie numer do mojej przyjaciółki, której
      tragedia, tak się złożyło, mogła być interesująca. Powiedziałem, że nie damm.
      Powiedziała, że sama zdobędzie. Ja, że być może, ale nie ode mnie.

      Innym razem skorzystałem z prywatnych układów i niby wszystko okej, ale ja się
      nie do końca w porządku momentami czułem, bo nie wszystko wyszło tak, jak miało
      być, nie na wzystko miałem wpływ.

      Także generalnie uważać należy tam, gdzie chce się wykorzystać prywatne
      kontakty do spraw zawodowych, bo to może się źle dla tych kontaktów skończyć.
      • roody102 Re: granice 21.05.03, 00:02
        Trochę o czym innym napisałem, niż Wy w tym wątku.

        Karl Popper całe życie krytykował był ustrój totalitarny, propagował
        społeczeństwo otwrte by pod koniec życia tak się zniesmaczyć telewizją i
        kultura masową, że zaapelował swego czasu o tworzenie w dziennikarstwie czegoś
        na kształt izby lekarskiej, wewnątrzbarnżowego wymiaru sprawiedliwości, który
        to oceniać miałby meia i dziennikarze.

        Przyznam, że pomysł jest bardzo kontrowersyjny i na pierwszy rzut oka,
        szczególnie jak patrzę jak to u nas wśórd lekarzy działa, wydawał mi się nie
        wart poważnej rozmowy. Ale z drugiej strony rozumiem, że to co wiedać w tv może
        człowieka do takich pomysłów przekonać. I sam nie umiem jednoznacznie
        powiedzieć nie.

        Ale regulacje, ograniczenia, komisje, weryfikacje - to mi śmierdzi straszliwie.
        Cóż, kiedy system się okazuje nie być samoregulujący a potencjalne mechanizmy
        regulacji zawodne? Ja nie wiem. Ja tylko wiem, że mam jakieś tam granice
        skurwienia, których przekorczyć bym nie chciał nigdy. Tylko wiem też z
        obserwacji i czuję podskórnie, że czasem można się po fakcie zorienotwać, że
        się niechcący poszło za daleko. Myśleć trzeba.
        • macom1 Re: granice 03.09.03, 17:41
          tak, tak: myśleć trzeba :-)
    • macom1 granice "radosnej twórczości interpretacyjnej" 03.09.03, 21:30
      są chyba także ?

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11060&w=4679271
    • macom1 Oburzenie po publikacji "Super Expressu" 09.05.04, 19:15
      Kraj
      IAR, mat /2004-05-09 10:22:00

      Oburzenie po publikacji "Super Expressu"

      Wszyscy uczestnicy "Salonu politycznego Trójki" - Marek Siwiec, Marek Borowski,
      Zbigniew Kuźmiuk, Bronisław Komorowski, Marek Jurek i Lech Nikolski -
      zdecydowanie potępili opublikowanie przez "Super Express" zdjęć zabitego
      w Iraku Waldemara Milewicza.

      Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego powiedział, że było to
      zachowanie "skandaliczne" i "wstrętne". Dodał, że liczy, iż list protestacyjny,
      pod którym podpisali się przedstawiciele mediów, podziała ozdrowieńczo na tych,
      którzy gonią za prymitywnie rozumianą popularnością.

      Szef Socjaldemokracji Polskiej Marek Borowski skomentował publikację jako
      przejaw zjawiska prymityzowania wiadomości, epatowania krwią i śmiercią.
      Powiedział również, że byłoby krokiem do przodu, gdyby środowisku
      dziennikarskiemu udało się przyjąć pewne kryteria, które nie dopuszczą do
      takich publikacji w przyszłości.

      Zbigniew Kuźmiuk z PSL wątpi, by list protestacyjny wpłynął na część mediów,
      które nadal będą epatować przemocą. Zaznaczył jednak, że jest on sygnałem, że
      nie wszystko można pokazać i nie o wszystkim można pisać.

      Podobnego zdania jest Bronisław Komorowski z Platformy Obywatelskiej, według
      którego media walcząc o często mało wybrednego czytelnika nadal co jakiś czas
      będą posuwać się do takich kroków. Bronisław Komorowski podkreślił, że w dużej
      mierze będzie zależeć od postawy środowiska dziennikarskiego i jego
      autorytetów, by do takich wydarzeń w przyszłości nie dochodziło.

      Z tą opinią polemizował Marek Jurek. Zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości,
      takie zjawiska - jak publikacja "Super Expressu" - powinny zostać zepchnięte na
      margines społeczny, a ludzie za nie odpowiedzialni powinni ponosić konsekwencje
      swojego postępowania.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka