Dodaj do ulubionych

Filmem po frytkach

26.11.06, 21:41
Proszę popatrzeć: w każdym domu okna z PCW, prawie wszędzie są anteny
satelitarne - zachwala Krzysztof Kłapa z McDonald's Polska, wskazując na jeden
z bloków.

I choć Polska ziemniakiem stoi, to nie potrafi wyprodukować tak długiej frytki
z rodzimych odmian. Dlatego frytki są produkowane z amerykańskiej odmiany
russet burbank.

***************************************

Na proszę, McDonalds łyknie nawet pomysły księcia Potiomkina.

Co do frytek, to nie przepadam. Jeżeli już je jem, to przyrządzam
samodzielnie. Ich smak (jak większości potraw) zależy od dobroci i świeżości
ziemniaka i oleju oraz sposobu smażenia, a nie od długości poszczególnej frytki.

Mamy tu do czynienia z zabiegiem marketingowym: sugestią, że skoro firma dba o
taki parametr, to dba również o pozostałe. A tak naprawdę to dba tylko o
długość, bo np. olej do ich smażenia przypomina zużyty olej silnikowy.

Obserwuj wątek
    • ozyrys4 A wsadżcie sobie swoje fastfoody w dupsko... 27.11.06, 08:08
      ...
    • mekagojira Odkrywanie Ameryki (nomen omen) 27.11.06, 17:10
      Dla kazdego odrobine rozgarnietego czlowieka oczywistym jest ze fast foody to
      syf i regularne odzywianie sie w nich nie moze skonczyc sie niczym dobrym.
      Wiadomo, zdarza sie ze jestem dlugo poza domem, lapie mnie glod to ide wtrabic
      hamburgera czy inne badziewie, ale nie codziennie. Jak ktos jest tak glupi ze
      regularnie jada w shit foodach i pozniej ma problemy ze zdrowiem to sam sobie
      jest winien, a nie wrazy spisek imperialistow amerykanskich.
      A producenci 'demaskatorskiego' filmu chca tak samo zrobic kase na widzach jak
      McDonald na swoich klientach.
      • Gość: Lelekl Re: Odkrywanie Ameryki (nomen omen) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 07:01
        a samochody są niebezpieczne, telewizor promieniuje, telefony komórkowe ....
        itd itd. Co racja to racja tylko bałwany te sprzęty używają
    • Gość: archanioł a n i e l i ś p i e w a j ą IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 01:08
      Anieli śpiewają: madafaka, madafaka.
    • Gość: lancet Fabryki "tucznikow"... IP: *.telia.com 28.11.06, 02:43
      Po to by zniechecic wnuka do McDonalda i nie dopuscic do tego by stal sie
      utuczona swinia,uciekalem sie do roznych metod i sposobow..
      Ostatecznie przewazylo szale stwierdzenie iz nie mozna wykluczyc tego, ze po to
      by pomnozyc wlasne zyski, McDonald moze uzywac wszystkiego co jest tanie, gdyz
      zwykly obzartuch zezre wszystko: kota.. psa.. szczura - nie wiedzac o tym,
      byleby tylko ladnie pachnialo..
      Na pytanie czy chcialby zjesc swego kota w kanapce, zrobil sie blady, a potem
      zielony prawie i teraz pedzi jesc w domu, McDonalda "buły" jedząc tylko w
      ostatecznosci..
      • amoniak2 Re: Fabryki "tucznikow"... 28.11.06, 06:44
        Cóż to za idiotyczne zadanie:
        "I choć Polska ziemniakiem stoi, to nie potrafi wyprodukować tak długiej frytki
        z rodzimych odmian".

        Średnio rozgarnięty człowiek który oglądał "super size me" wie, że największym
        problemem McDonalda są coraz większe porcje co w połączeniu z siedzącym trybem
        życia przeciętnego Amerykanina daje fatalne skutki.

        Wszystko wrzuca się do jednego kotła - ale była tam historia faceta który
        uwielbiał ichnie hamburgery. Kochał je do tego stopnia że codziennie
        przychodził do fast fooda i opyachał się nimi przez kilkanaście lat z rzędu. Na
        prośbę autora super size me ten szczupły człowiek zrobił sobie badania -
        wszystko w nomie.

        Przecież można od czasu do czasu zjeść w fast foodzie - bez przesady - ale
        dlaczego od razu kupować największe frytki, największą colę - kiedy można kupić
        małe frytki i herbatę.

        Karać kogoś za własne nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu? Za własny grzech?
    • Gość: Mark O jakim oleju piszesz? IP: *.emrsn.co.uk 28.11.06, 08:30
      Może to coś kiedyś koło oleju trochę leżało, ale od tego łój wołowy olejem się
      nie stanie.
      • edwood1 Re: O jakim oleju piszesz? 28.11.06, 10:03
        Może to coś kiedyś koło oleju trochę leżało, ale od tego łój wołowy olejem się
        > nie stanie.

        ale stare diesle chodzą na tym jak rakiety. najlepsze smarowanie silnika,
        żadnych nagarów - wszystko w 100% wypalone.
        tylko czekać aż skoczy akcyza na olej od frytek
    • Gość: Roman Lepper toż przecież frytki są robione na wtryskarce IP: *.jjs.pl 28.11.06, 10:19
      krojenie (nomen omen) kartorfli byłoby nieekonomiczne, więc się robi pulpę a
      później formuje gotowy wyrób. Historyjki o ziemniaku burbon coś tam to jak
      opowieści pana Kazia Marcinkiewicza o nowych mostach.
    • Gość: aga Re: Filmem po frytkach IP: *.stat.gov.pl 28.11.06, 10:33
      jechalam w tym roku na wakacje do leby, przejzadzalismy kolo leborka i wiecie
      co? na odleglosc kilkuset metrow tak smierdzialo ze szok, jak sie okazalo to
      przejezdzalismy kolo wytworni frytek aviko,pewnie nalezy ona do tej grupy co
      opisana jest w artykule
      wspolczuje ludziom ktorzy tam mieszkaja bo zadne okan z pcv czy anteny
      stalitarne nie pomoga,
      • Gość: 1 Re: Filmem po frytkach IP: *.chello.pl 28.11.06, 10:46
        Frytki itp. nie przyrzadza sie z jakichs pieknych swiezutkich ziemniakow tylko
        produkuje z maczek (z odp. odmian przechowywanych w odp temperaturach- gdyz ma
        to wplyw na skrobiowosc ziemniaka) gdyz, zapobiega to enzymatycznemu
        brunatnieniu ziemniaka i jest tansze
      • Gość: oxford power Re: Filmem po frytkach IP: 195.3.221.* 28.11.06, 10:52
        jassssne.zarzuc jeszcze jaks bajeczka!
        • Gość: Atheist koło fabryki naprawdę śmierdzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 11:32
          Nie mieszkasz tu, to nie pisz. Codziennie jak przejeżdżam obok Farm Frites to
          muszę w samochodzie włączać obieg zamknięty, bo nie można wytrzymać tego
          smrodu. Współczuję tym, którzy to jedzą.
    • Gość: moorgana co ma jakość do 30 cm.? IP: *.ocean.univ.gda.pl 28.11.06, 10:52
      Brawo mcdonald-tajemnica dobrego ziemniaka to 30 cm długości frytki. Wielkość i
      jakość są tożsame raczej w anatomii a nie w jedzeniu. Wrecz odwrotnie-im
      mniejsze jabłuszko, najlepiej z robaczkiem tym zdrowsze, najgorsze są te z
      określoną wagą +,- 1 gram, okrąglutkie bez jednej skazy za to świecące w
      ciemnościach.
      • Gość: Jankes Re: co ma jakość do 30 cm.? IP: *.chello.pl 28.11.06, 11:20
        Zgadzam się z przedmówcą, że długość nic nie ma do jakości. Pewnie chodzi o
        jakieś wydumane badania marketingowe, gdzie klienci podawali jaką długość
        frytki preferują. Oczywiście nie można też przeginać w drugą stronę, bo "żużlu"
        nikt z torebki nie będzie wydłubywał. Co do Romanów Lepperów i innych tego typu
        forumowiczów, to bardzo proszę sprawdźcie te swoje "sensacyjne rewelacje" o
        mączkach i pulpach zanim "błyśniecie". Nie powtarzajcie bzdur z "Faktzeitung",
        czy innego "SuperExpressu". Pomijając już to, że mączka, czy pulpa ma
        zniszczoną strukturę komórkową, więc frytki zrobione z tego czegoś
        rozpieprzyłyby się w tym oleju w drobny mak. Te frytki robi się inaczej.
        Najpierw zieminaki się myje, potem automatyczna obieraczka je ubiera, następnie
        pracownicy poprawiają po maszynie. Potem za pomocą transportu hydraulicznego y
        (pełniącego też funkcję dodatkowego mycia), pod ogromnym ciśnieniem wtłacza się
        ziemniaki do rury, w którą włożone są nieruchome noże ze specjalnej stali
        wzmocnionej, hartowanej i kwasoodpornej. Ziemniak wpada pod ogromną siłą na te
        noże, które kroją go na frytki żądanego kształtu. W zależności od życzeń
        zamawiającego, zasobnik z nożami można wymienić na inny, który kroi
        frytki "karbowane", czy cząstki. Następnie pocięte ziemniaki na frytki są
        smażone w piecu olejowym o działaniu ciągłym, a potem wjeżdżają do tunelu
        zamrażalniczego, gdzie medium mrożącym jest powietrze, a czynnikiem roboczym
        najczęściej amoniak. Po tym etapie, zamrożone frytki przechodzą kontrolę
        jakości (z ciemnymi gniazdami są odrzucane) i pakowane. Ot i cała tajemnica.
        Od razu uprzedzam argumenty: nie pracuję w McDonald's, do tej firmy mam niezbyt
        przychylne uczucia. Z wykształcenia jestem technologiem żywności i zwiedzałem
        trochę zakładów w kraju i za granicą.
    • Gość: Atheist mieszkam w Lęborku, oni kłamią!!! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 11:18
      Ziemniaki do FarmFrites dostarczają wielkie gospodarstwa rolne należące do
      holendrów, a ludzie pracują za psi grosz. Holendrzy wykupują ziemię po PGR-ach,
      a ludzie jak dostaną jałmużnę to i tak będą zadowoleni. Pamiętacie
      reportaż "Arizona"? Tu się nic nie zmieniło...
      • Gość: Krzysztof Ko. A co to są fastfudy? IP: *.orange.pl 28.11.06, 14:04
        Myślałem, że fastfudy to McDonalds i inne miejsca, w których podaje się jedzenie "na szybko". A tu w grafice widzę Sfinksa, który myślałem, że to restauracja bo trzeba czekać. Jeżeli tak to nie długo wszystko będzie fastfudem. I nic nie będzie;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka