ieen
14.03.07, 10:10
Można się kłócić o to, jak ma wyglądać centrum Warszawy. O projekt Muzeum
Sztuki, o wysokość zabudowy. Ale tak naprawdę to nie to wszystko stanowi o
tym, że ścisłe centrum miasta mnie odrzuca.
Odrzuca mnie hala KDT. Odrzuca mnie blaszany MarcPol. A najbardziej odrzucają
mnie rano baby bazarowe.
Z dnia na dzień ich przybywa. Znaczy, opłaca im się. I nikt ich nie ściga, bo
Straż Miejska ma je gdzieś albo bierze łapówy. A policja pewnie czeka na
interwencję Straży Miejskiej.
Wysiadam na Śródmieściu, tak jak pewnie dziesiątki tysięcy ludzi dziennie.
Wychodzę na powierzchnię, po czym mam do wyboru:
1. po prawej: łózeczko ze sweterkami, stolik ze stanikami, łóżeczko ze
skarpetkami, samotną babinę stojącą z obleśna koszuką nocną, stolik z
torbami, sznurówki.
2. po lewej - strona w rozbudowie: stolik z obrusami, babina z tulipanami,
oraz nowość: samochód dostawczy, z którego facet sprzedaje buty. Buty na
zachęte są wystawione na kartonach naokoło samochodu. A, i firanki. W
wielkich belach.
Po południu miejsce bab bazarowych zajmują cwaniaczki, oferujący sznurówki,
płyty z filmami i okulary/ rękawiczki.
W centrum miasta. W godzinach szczytu.
Dlaczego nikt nie reaguje?