Dodaj do ulubionych

Żeby karp nie stanął ością

IP: *.biol.us.edu.pl 12.12.07, 09:45
Ja od zawsze nie lubię Świąt BN. Za dużo hipokryzji w tym, za dużo
udawania, że jest cacy. Odświętne miny, ochjej, nawet łzy
wzruszenia w oczach, a po świętach wszystko wraca do tzw. normy. Od
kilku lat doszło mi jeszcze coś: katolicy, wierzący bardzo,
praktykujący jeszcze bardziej, do spowiedzi lecą, do komunii, na
pasterce i w każdy dzień świąt, a po wyjściu z kościoła taki
pobożny potrafi psa kopnąć, na dziecko ryknąć, bo przeszkadza
(pewnie w tej pobożności), do współmałżonka odnieść się po chamsku.
Raz jeden w życiu udało mi się zrobić unik i spędzić święta BN
wyłącznie z moim psem, bez "ukochanych bliskich". Uwierzcie TO BYŁY
NAJPIĘKNIEJSZE ŚWIĘTA BOŻEGO NARODZENIA W MOIM BLISKO 50-LETNIM
ŻYCIU. Cudowne, piękne, spokojne, takie jak w składanych sobie
życzeniach. Miałam nareszcie czas i ciszę na pomyślenie, na
marzenia, na słuchanie mojej ukochanej klasyki, na odpoczynek.
Szczęśliwie wtedy akurat darmowe rozmowy telefoniczne nie działały
więc rodzina mi głowy telefonami nie zawracała. Wszystkim życzę
dużo zdrowia, radości i tego czego sobie każdy chce i o czym marzy.
Sobie samej życzę żeby jeszcze parę razy przytrafiły mi się takie
cudne samotne święta.
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka