Dodaj do ulubionych

Pracownicze amory

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 08:21
Cóż, nie bez przyczyny rozważane jest wprowadzenie do języka polskiego trzech nowych przypadków:

Intymnik: kto z kim?
Wygryźnik: kto kogo?
Łapownik: kto komu ile?

;)
Obserwuj wątek
    • mim-grabarczyk Pracownicze amory 18.06.08, 08:26
      No coż, wszyscy moi znajomi (będący w związkch) na integracjach zdradzają, to jest norma, picie i seks, a jesli partnerki wierzą, że tam się nic nie dzieje, to gratuluję naiwności.
      • Gość: Przystojny Re: Pracownicze amory IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 12:26
        Nie wszyscy, bo ja nie - mam w domu wszytsko, czeg potrzebuje...
      • Gość: gość Re: Pracownicze amory IP: *.pai.net.pl 18.06.08, 13:15
        Po co to generalizowanie? Daleko mi do naiwnych idiotek, ale też do wrzucania
        wszystkich do jednego worka. Wszystko zależy od konkretnego człowieka i jakości
        jego związku. To banał, ale tak właśnie jest.

        wolna.partyzantka.blox.pl
      • Gość: Aśka Re: Pracownicze amory IP: *.chello.pl 18.06.08, 17:51
        To prawda! Integracja zwykle kończy sie alkoholem i porządnym seksem!!!
      • Gość: Koleżanka Re: Pracownicze amory IP: *.tktelekom.pl 30.09.08, 15:20
        do tej pory naiwnie wirzyłam, że niezobowiązująca zabawa i
        koleżeńskei flirty do nieczego nie mogą doprowadzić... ale fakt,
        takie firmowe wyjazdy i alkohol mogą się skończyć tylko w jeden
        sposób. Mnie zaskoczył tylko fakt, że po kilku kolegach mogłam się
        spodziewać takiego przebiegu zdarzeń, ale stało się to z kimś, kogo
        bym w życiu nie podejrzewała... z synem szefa... cóż. Było miło :)
    • Gość: ulu Pracownicze amory IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.08, 08:53
      u mnie w pracy nikt. wyjazdy integracyjne są, ale nikt nikogo nie zdradza, jest
      nudno - wszyscy wiszą godzinami na telefonach rozmawiając z rodziną, wymyślają
      preteksty jak prędzej się urwać i wrócić do domu.a pracuję w bardzo
      cywilizowanym banku, dużo młodych osób, ale i sporo w średnim wieku.zdrady
      częściej zdarzają się w podrzędnych firemkach z Pruszkowa albo innej wiochy
      podwarszawskiej gdzie klimat jest dołujący i dla zabicia nudy ludzie bawią się w
      romansowanie.
      • 4v Re: Pracownicze amory 18.06.08, 09:04
        po prostu, jak sam napisałeś/aś, pracujesz w cywilizowanym miejscu. Miejscu
        PRACY. jesteście tam, by PRACOWAĆ.

        i słuszna racja, im bardziej dziadowska firma, tym bardziej nastawiona na
        romansowanie. brak profesjonalizmu to raz, chęć upodlenia pracownika - dwa.
        romanse upadlają na całym froncie, a szefunio doskonale o tym wie. w
        dziadowskich firmach dobry pracownik = upodlony pracownik. najlepiej taki,
        ktorego można poszantażować.

        PS. nie, nigdy nie miałem romansu w pracy, w szkole itp beznadziejnych miejscach,.
      • Gość: paweł Re: Pracownicze amory IP: *.cdif.cable.ntl.com 18.06.08, 09:06
        W Poznaniu klimat nie jest dołujący, a sam lubie sobie czasem poużywać. Mam o
        tyle dobrze, że jako lekarz pracuje w kilku miejscach pracy i w prawie każdym
        mam/miałem inna która poleciała na fartuch. Cóż - umilam sobie życie!
        • Gość: ona Re: Pracownicze amory IP: 192.176.5.* 18.06.08, 13:03
          Skoro w Poznaniu klimat taki dołujący to radzę zmienić miejsce zamieszkania - to
          po pierwsze. Po drugie romanse lekarz - pielęgniarka są żenujące i zalatują
          kiepską telenowelą, więc nie ma się czym chwalić.
          Często jeżdżę na szkolenia a pracuję w młodym zespole. Flirty się zdarzają (nie
          widzę w tym nic złego), ale na pewno nie jest tak, że każdy sypia z każdym.
          Normalni ludzie potrafią dobrze bawić się w swoim towarzystwie nie lądując od
          razu w łóżku... Może to po porostu kwestia kultury i inteligencji?
        • Gość: nie w poznaniu Re: Pracownicze amory IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 13:35
          nie w poznaniu tylko gdzies w usa, klamczuchu
          • Gość: yourij Re: Pracownicze amory IP: *.gl.digi.pl 18.06.08, 14:49
            popatrz jakiś inteligentny... inaczej... (pisze z Gliwic)
            • Gość: yourij Re: Pracownicze amory IP: 141.197.14.* 18.06.08, 14:51
              a teraz hop siup i za ocean :)
              • Gość: yourij Re: Pracownicze amory IP: *.eu 18.06.08, 14:54
                i jeszcze raz hop siup... i teraz gdzie jestem.. nie wiem, bom się pogubił sam :)))
        • Gość: czy ja wiem? Re: Pracownicze amory IP: *.202.116.195.easy-com.pl 18.06.08, 16:33
          Widocznie nie cierpiały na syndrom "białego fartucha" i ... też się dobrze bawiły!
      • Gość: zowik-nieporadek Re: Pracownicze amory IP: *.centertel.pl 18.06.08, 13:15
        Po co zatem katować pracowników rozłąką z rodziną? Ja nie wyobrażam sobie,
        jakbyśmy ja albo mąż mieli pojechać na kilka dni na wyjazd integracyjny osobno.
        Poza tym, normalne firmy, czy instytucje organizują wyjazdy integracyjne-
        rodzinne. Bo taki wyjazd ma spajać, a nie rozdzielać.
        Męzowi ufam, ale nie osobom, które z nim pojadą. Nie mam gwarancji, że jakaś
        cizia nie będzie próbowała wleźć mu do łóżka... i w moja stronę to samo, nie mam
        gwarancji, że ktoś się na mnie nie uweźmie na takim wyjeździe i nie wsypie mi
        czegoś do napoju, żeby dopiąć swego...
      • Gość: kTOŚ Re: Pracownicze amory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 18:24
        Ulu przyjechał z pipidówka do miasta i obraża mieszkańców podwarszawskich
        metropolii... Nieładnie tak generalizować. A mnie się wydaje, że to bardziej
        liberalna i anonimowa Warszawa (bądź inne duże rozwijające się miasto) jest
        siedliskiem małżeńskiej zdrady! Stwarza więcej możliwości ;)
    • 4v przeciez to o to w tym wszystkim chodzi 18.06.08, 08:55
      Szefowie [z nielicznymi wyjatkami] cenia pracownicze romanse. Patent polega na
      tym, by jak najbardziej zniewolic pracownika. Gdy uda sie go zniewolic
      uczuciowo, to juz jest nasz. I z jaka ochota przychodzi do pracy?

      To wlasnie po to wymyslono te wszystkie wyjazdy integracyjne. A glupi biurowi
      robole daja sie w to wciagnac, rozwalajac przy tym swoje "normalne" zwiazki.

      A atmosfera w pracy staje sie coraz bardziej duszna. Tylko nikt tego nie
      zauwaza, bo [prawie] wszyscy rowno umoczeni.
      • Gość: sdfr Re: przeciez to o to w tym wszystkim chodzi IP: 217.77.225.* 18.06.08, 09:18
        u mnie jest tak jak pisze ULU: mimo tego że praktycznie wszyscy są
        młodzi, numerków na boku nie notuje się :) Pierwszy taki wyjazd na
        jakim byłam był dla mnie szokiem: TO są te osławione wyjazdy
        intergracyjne, zwane powszechnie sodomą i gomorą? Spodziewałam się
        niewiadoo czego, a największym "skandalem" było nadużycie alkoholu
        przez kolegę :) Pewnie takie legendy wokół wyjazdów, szkoleń,
        intergracji i inncych konferencji jakieś podstawy mają, na szczęście
        u mnie w firmie tak nie jest, uff.
    • sirseb Re: nowe przypadki 18.06.08, 10:55
      Gość portalu: Boa napisał(a):
      >
      > Intymnik: kto z kim?
      > Wygryźnik: kto kogo?
      > Łapownik: kto komu ile?
      >
      > ;)

      jest jeszcze jeden znany, tzw.

      wymiotnik: po czym? po ilu?

      ale to na inny temat.
      pzdr
    • Gość: les Pracownicze amory IP: 212.76.37.* 18.06.08, 11:14
      dlalubiących stosunki pciowe na biurku
    • Gość: Młoda Re: Pracownicze amory IP: *.acn.waw.pl 18.06.08, 11:22
      O...a ja mam pytanko. Bo ja dopiero rynek pracy zacznę "zwiedzać", ale
      zaciekawiło mnie to co mówią moi znajomi, że w większości firm istnieje
      niepisany zakaz tworzenia związków wśród pracowników. Może ja jestem naiwna, że
      nie wiedziałam ale moi rodzice to taka "pracownicza" para a i wielu znajomych
      też tak poznało swoje "połowice".
      A tak na prawe to czy da rade w pracy zawiązać jakieś "normalne" znajomości czy
      tez tylko w godzinach pracy na tyle żeby było milo?? Może zaznaczę, że chodzi o
      pracę typu banki, biura (tam gdzie raczej wymagane jest wyższe wykształcenie)
      itp. Nie praca fizyczna, zmywak czy tym podobne.

      Mam wrażenie, że jestem zielona jak trawa na wiosnę w tematyce "życia
      pracowniczego" :/
    • Gość: Ruda Pracownicze amory IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 11:29
      Zgadzam się z przedmówcami, wyjazdy, szkolenia , konferencje to
      jedna wielka ściema. Czy bardziej dziadoska firma tym bardziej szuka
      się sensacji. Jestem czarną owcą tylko dlatego , że żaden samiec nie
      może się pochwalić, że mnie miał łącznie z sz.... .
      Tu każda musi mieć "opiekuna" jeśli nie jest narażona na różnego
      rodzaju przykrości.
      Zadasa jest jedna " ona z żadnym nie spała, to nie ma kto stanąć w
      jej obronie, można na niej nawet psy wieszać." Tak wygląda praca w
      prywatnej firmie.
      "Już tylko Ty i będą wszystkie"
      • dorsai Re: Pracownicze amory 18.06.08, 11:45
        Jezusicku, Ruda, co to za firma w której Ty pracujesz??? Agencja "Integracja"???
        Jak pracowałem do tej pory w 15 (tak!) firmach i tylko w jednej miałem szefa
        który jeb... na prawo i lewo. Był to Francuz, zesłany do Polski, który liczył,
        ze dzięki swojej kasie dostanie sie do seksraju. Prawdą jest ze naiwnych - albo
        cwanych - panienek nie brakowało, ale reszta patrzyła na te manewry ze wstrętem.
        Pary, owszem, były. Ale z osób wolnych...
        • Gość: doświadczony Re: Pracownicze amory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 12:20
          nie bierz dupy z własnej grupy.
      • Gość: ona Re: Pracownicze amory IP: 192.176.5.* 18.06.08, 13:10
        Ruda - Ty szybko zmieniaj firmę!
        W normalnej nie molestują i nie musisz z nikim sypiać.
    • ann-ka7 mój szef 18.06.08, 12:46
      jako młoda dziewczyna często jestem obiektem amorów szefa, ale on chybajest
      już w tym wieku że może tylko popatrzeć, więc jakoś bardzo się nie przejmuje,
      niech sobie patrzy :)
      • los.banditos Re: mój szef 18.06.08, 13:15
        Ha to uwazaj zeby nie wrocil przypadkiem z apteki z Maxigra... takie pigulki i
        wtedy moze zechciec wiecej... uwazaj dziewczyno
      • stefek555 Re: mój szef 18.06.08, 16:57
        to może mejla jeszcze podasz skarbie?
    • Gość: gruszka Pracownicze amory IP: *.man.olsztyn.pl 18.06.08, 13:32
      mam dziewczynę od 5 lat, wszystko jest ok, miłość, zgoda, mało konfliktów,
      wszyscy mają nas za idealnie dobraną parę, spodziewają się ślubu itd

      aż zdarzyła się mała impreza, byłem sam, towarzystwo mieszane, żadna tam
      impreza z grona tych, gdzie się idzie poznać ciekawą dziewczynę, po prostu
      przyjacielska popijawa, jak to na imprezie, z czasem tworzą się grupki, pary
      itd, stało się tak, że i ja spędziłem większość imprezy z koleżanką (znaliśmy
      się wcześniej, ale słabo), było fajnie, oczywiście tylko rozmowa, ona zaczęła
      się przytulać, tematy zeszły na sprawy damsko męskie i sobie pogadaliśmy,
      niedługo potem pojawiła się koleżanka tej dziewczyny i poszły do siebie,
      koniec imprezy

      wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że ja się od tamtej pory nie mogę na niczym
      skupić, mam motylki w brzuchu, ciągle o niej myślę, mam ochotę zaprosić ją na
      np. kawę, bo bardzo mnie ona zaintrygowała, chcę ją lepiej poznać itd, jednym
      słowem jakieś zauroczenie mnie dopadło

      niby nic dziwnego, ale ja nie mam 15 czy 18 lat, staram się myśleć
      racjonalnie, nie dopuszczam do sytuacji, że inna kobieta zawróci mi w głowie,
      bo mam już dziewczynę i jest nam dobrze, wszystko działało do teraz, bronię
      się przed tym jak mogę, ale jest co dzień to gorzej, myślałem, że jestem dość
      dojrzałym facetem i nie dam sobie z miejsca zawrócić w głowie, ale ona tego
      dokonała

      co robić? jak to wyleczyć? kontynuować tą znajopmość czy skończyć czym
      prędzej? mieliście juz tak?
      • Gość: m Re: Pracownicze amory IP: *.crowley.pl 18.06.08, 13:45
        zatanów się, czy warto niszczyć 5 lat związku z powodu zauroczenia jakiegoś...
        i zastanów się czego chcesz, czy związku, czy chcesz zdobywać kolejne laski, bo
        do tego się sprowadza pójście za zauroczeniem, przypomnij sobie jak było, gdy
        poznałeś swoją obecną dziewczynę, pewnie też miałeś motylki...
        to ZAWSZE mija i zostaje to, co razem zbudowaliście
        a zauroczenie pewnie przeżyjesz jeszcze nie jedno, tacy już jesteśmy, tylko czy
        warto przekreślać z tego powodu te 5 lat?
        • Gość: malenstwo Re: Pracownicze amory IP: *.unilever.com 18.06.08, 14:15
          A ty myslisz ze on sie nad tym nie zastanawial no litosci. Zapewne
          facet przeanalizowal juz sytuacje dokladnie od A do Z. Ja w takiej
          sytuacji bym zmienila prace aby calkowicie stracic kontakt z
          obiektem zainteresowan. Wiem ze to pewnie nielatwe ale chociaz bym
          probowala. Dlugo tak nie pociagnie bo w ktoryms momencie zauroczenie
          wezmie gore.
          • Gość: TCL Gruszka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 14:23
            Złap się mocno, wstrząśnij razy kilka, i problem "odpłynie" ;]
            • Gość: cycgada Re: Gruszka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 15:06
              gruszka, ty się ten tego po prostu wylecz w prosty sposób - nie
              przychodź na takie imprezy, albo przyjdź z dziewczyną, bo jak pewnie
              łatwo zauważyć po postach uprzednich - się niestety rąbanki na
              pęczki wytwarzają bo integra to całkiem niezła manipulacja, jak
              wskazał jeden z przedpiszców.
              sprytnie, bo to generują głównie konsultanci personalni.
      • Gość: katia Re: Pracownicze amory IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.06.08, 15:08
        sytuacja odwrotna: ja jestem w "związku" "zbudowanym" na takiej bazie: impreza,
        zauroczenie, motylki i takie tam. Byliśmy wolni, ale teraz to widze: mocnych
        fundamentów zabrakło. Rok po tej imprezie byliśmy juz po ślubie i w ciąży.
        Dzis jesteśmy 8 lat po ślubie, mamy dwojkę dzieci i ... rozwodzimy się. Te 8
        lat to pasmo nieszczęśc i totalna porażka :(
        Zauroczenie to za mało. Jesli jesteś ze swoja dziewczyną 5 lat i jest ok -
        uszanuj to.
        • Gość: Mary Re: Pracownicze amory IP: *.cmbg.cable.ntl.com 18.06.08, 16:01
          To moja sytuacja calkowicie odwrotna. Bedac w 7 letnim zwiazku (planowany slub,
          data, zaproszenia itd) na imprezie poznalam niesamowitego faceta - pierwsze
          spotkanie i wspolne sniadania rano:) Zdradzilam, ale jestem z tego niesamowicie
          szczesliwa. W tej chwili jestesmy po 2 latach bycia ze soba i 3 latach
          malzenstawa oczekujac dzidziusia.
      • Gość: gienio Re: Pracownicze amory IP: *.adsl.inetia.pl 18.06.08, 17:07
        pieprzyc zwiazek 5 lat a co to jest, masz ochote to to zrob moze do niczego nie
        dojdzie spotkaj sie raz 2 3 i zobaczysz, nie bedziesz wiedzial czy dobrze
        wybrales czy nie dopoki nie sprawdzisz, porownasz
        pozdr
    • kiedyssieuda Uwaga na konsekwencje 18.06.08, 15:11
      Zakładając że dwie dorosłe osoby chcą tylko i wyłacznie zabawić się w wolnej od pracy chwili, przeżyć przygodę, także seksulalną i potem wrócić do swojego życia jakgdyby nigdy nic to romans w pracy ma sens.
      Ale
      to jest idealna sytuacja a znając życie zawsze coś się po....doli i ktoś cierpi.
      Porzucona kochanka
      Porzucony kochanek
      Jesli któreś z nich ma rodzinę jest w związku to sprawa może wyjść na jaw a tutaj mamy mega problem
      ITD ITP z której strony nie podejdziesz przerąbane.

      Nie polecam, przeżyłem cudowne chwile ale najchętniej bym zapomniał o tym wszytskim, bo jak tu żyć teraz w mononotni dnia codziennego z .....kochającą rodziną......

      ...Z drugiej strony, jednak jesteśmy mężczyznami , i to nas kręci i to nas podnieca..trzeba młucić ile się da, i o to chodzi i o to chodzi:):) :)

      Niniejszym zapraszam na priva chcące podyskutować na privie, już teraz zapraszam na niezobowiązującą kawkę w Wawie
      kiedyssieuda@gazeta
    • Gość: ulu Pracownicze amory IP: *.ip.netia.com.pl 18.06.08, 15:55
      tej lasce która się do ciebie przytulała na imprezce pewnie było wszystko jedno
      do kogo się przytula. mam dla ciebie radę: rzuć swoją dziewczynę, po co się
      męczyć - ozdrowiejesz i przejrzysz na oczy jak na kolejnej imprezce koleżanka
      będzie całować się z twoim kolegą z biurka obok. wtedy co prawda szans na
      odzyskanie dawnej miłości nie będziesz miał - ale wszytko ma swoją cenę - a
      najdroższe: wiedza i doświadczenie - jedni ją mają z natury - inni uczą się całe
      życie:))
      • Gość: gruszka Re: Pracownicze amory IP: *.man.olsztyn.pl 18.06.08, 16:38
        to nie bylo na imprezie pracowniczej ani nic w tym stylu, swojego posta
        napisalem tutaj, bo szukalem do tego dobrego tematu, a tu jest o sprawach damsko
        meskich

        wszystko co piszecie jest prawda, ja naprawde tego nie chce, bronie sie jak
        moge, ale to ciagle we mnie siedzi, nie moge sie skupic na niczym, ciagle moje
        mysli plyna w jej strone, ja wiem ze 5 lat to duzo itd, powinienem to uszanowac,
        ale pierwszy raz to nie daje sie kontrolowac i to mnie najbardziej przeraza,
        sila tego zauroczenia, moze to naprawde cos powaznego? jestem w rozsypce, nie
        wiem co robic, daleko mi do porzucania dziewczyny, ale mam wielka ochote poznac
        ta nowa dziewczyne, zobaczyc jak jest, w glebi duszy licze ze to idiotka albo
        cos w tym stylu i mi szybko przejdzie...

        ta dziewczyne znalem niedlugo wczesniej, widzialem ja na kilku imprezach i nie
        jest laska, ktora wskakuje innym do lozka, to taka fajna dziewczyna, wywazona,
        madrze gada, nie zadna plastik fantastik girl w sam raz na raz... zawrocila mi w
        glowie, wlasnie dlatego ze jest taka inna... ehh... kobiety...
        • Gość: chlopczyk__ Re: Pracownicze amory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 16:49
          no cóż musisz sam wszytsko sobie poukladac
          zdna podpowiedz stad Ci nie pomoze
          sam jestem w podobnej sytuacji - moze nawet gorszej
          5 letni staz malazenski , dzieci i pewnego dnia 3 m-ce temu na
          imprezie u znajomych znoy poznalem JĄ
          motylki w brzuchu to mało powiedziane - to są stada motyli :)
          dojrzewam do decyzji o rozwodzie
          dzis wiem ze warto bedzie przezt przejsc
    • Gość: Leon Sypiając z dyrektorem mozna zostać dyrektorem IPN IP: 79.139.52.* 18.06.08, 16:29
      Taka historia zaszła w Rzeszowie gdzie 30 -letnia sekretarka dyrektora
      Nawrockiego przez usługi mu świadczone została dyrektorem tego Oddziału IPN!
      Laska ledwo po studiach, bez wykształcenia historycznego. Seks jednak ma
      przemozną siłę.....Sam narcoki - Wątroba awansował na szefa archiwówó IPN w
      Warszawie.
    • Gość: antek Pracownicze amory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 16:38
      Takie amory sprzyjają ludziom z firm farmaceutycznych. Mówią, że już każą im
      chodzić trójkami do lekarzy, bo tak się puszczają (sam na sam w gabinecie) ;)
    • Gość: ciekawy Pracownicze amory IP: 217.97.169.* 18.06.08, 16:40
      NIE TYLKO W PRACY.......SYTUACJI DO ZDRAD JEST WIELE.......MOŻE
      NALEŻY SOBIE ZADAĆ PYTANIE DLACZEGO DO TYCH ZDRAD
      DOCHODZI.......MOŻE NIEKTÓRZY SZUKAJA W PRACY TEGO CZEGO W DOMU NIE
      MAJĄ....BO BOLI GŁOWA, BO POGODA KIEPSKA .BO BO BO.............DO
      ZASTANOWIENIA
      • Gość: olka Re: Pracownicze amory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 16:48
        bo dama jest pachnąca, nie ciągnie się za nią zapach smażonych kotletów na
        obiadek, które z takim mozołem przygotowuje od podstaw dla ukochanego (żeby mu
        zrobić przyjemność), bo nie ciągnie się za nią zapach potu po sprzątnięciu domu,
        ogarnięciu pokoju dziecka (dzieci), Bo...
        • Gość: konrad-ek Re: Pracownicze amory IP: 194.66.32.* 18.06.08, 17:10
          Bo zawsze cos nowego nas kreci. Ja jestem rok po slubie i, pomimo tego ze staram
          sie jak moge, moja zona przewaznie "usypia" wczesniej, jest zmeczona, albo jutro
          jest najlepsza data... itd. Moj blad - tak byli przed slubem, ale tlumaczylem to
          sobie jazmem katolicyzmu i wiszacej w powietrzu kary. Teraz koleznaki w pracy,
          te samotne, jeszcze lepiej reaguja na obraczke, i ciezko jest sie oprzec
          pokusie! I tak sie zastanawima czy nie skonczyc tej nieudolnej proby
          "dojrzalego" zwiazku i zaczas sie bawic w zyciu, a nie usypiac z wyrzutami
          sumienia ze dzis zapytalem, skoro i tak znalem odpowiedz...
          • maga84 Re: Pracownicze amory 18.06.08, 17:30
            kolego, bądź człowiekiem i meżczyzną i porozmawiaj z nią! a nie za
            laskami latac;p
            może i młoda jestem i naiwna,,,24 lata...po studiach, drugie w
            takcie, singiel, atakcyjny, podobajaćy się, ALE...
            JAK PATRZĘ na tych fruwających facetów, to odechciewa mi się
            zwiazków,
            i uwazam ,ze to zod człwoieka zalezy ka bedzie postępował, ktos
            tutaj napisął, ze abo się jest szmatą albo porzadnym człowiekiem...
            awoją drogą laska chyba juz na laurach spoczęła, bo ma
            obąćzke...moze i jest zmeczona, ale do diaska, kurcze blade kazdy ma
            swoje potrzeby, zwłaszcza młody meżczyzna...jedyne wyjscie to
            rozmowa!
            a nie na boki z koelzanak z pracy!
            trzeba bylo ja wyprobowac przed slubem aniołku to by problemu nie
            było;p
            a czy milsoc znajdziesz w pracy czy w piskaownicy a moze w kinie..to
            juz nie ma znaczenia,
            jesli mowa o zeiazkach dla zwiazku czy tez czysteog seksu w
            pracy..too k, robcie;p ale jesli 2 storny sa czyste w sensie
            samotne, single itp...

            M.
          • Gość: jola Re: Pracownicze amory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 17:33
            a ja jestem żoną i nie zasypiam. Gotuję, piorę, sprzątam i jestem atrakcyjna.
            Tylko dlaczego dla innych mężczyzn? Mój woli spotkania z cudzymi żonami
      • Gość: antek bo nie jesteśmy Monogamistami IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 16:51
        • Gość: gosc zyczliwy Re: bo nie jesteśmy Monogamistami IP: 67.130.145.* 18.06.08, 17:12
          problem polega na tym ze ludzie laduja w lozku po pieciu minutach,
          niestety nie podziwiam tego poniewaz kazdy to potrafi. W ciagu zycia
          mamy takich pokus moze kilkaset a prawdziwe czlowieczenstwo poznaje
          sie po bardzo prostym moralnym, etycznym i lojalnym zyciu w stosunku
          do pratnera,I to nie chodzi wlasciwie tylko o partnera tylko o
          wlasnym poczucuiu wartosci , albo jestes szmata ,wycieruchem albo
          jestes Czlowiekiem.
          • Gość: sartre Re: bo nie jesteśmy Monogamistami IP: *.wro.vectranet.pl 18.06.08, 18:39
            A czy nie możesz po prostu cieszyć się rozkoszą, zamiast obwiniać siebie i innych?
    • Gość: Kasia Pracownicze amory IP: *.chello.pl 18.06.08, 17:48
      Warto! Coraz więcej przebywamy w pracy z dala od mężów i żon i jest normalne,
      że potrzebujemy zaspokojenia seksualnego. My z mężem aprobujemy takie
      niezobowiązujące przelotne romanse. Umówiliśmy się, że zawsze będziemy używać
      prezerwatyw oraz uprzedzać się wzajemnie o planowanych stosunkach i jak dotąd
      dotrzymujemy słowa.
      • Gość: soorry Re: Pracownicze amory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 17:54
        Współczuję...
      • Gość: grażyna Re: Pracownicze amory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 17:54
        i nie przeszkadza Ci, że jego fiut jest w innej, a później ląduje w Twoich ustach?
      • Gość: gość Re: Pracownicze amory IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.06.08, 18:20
        nie wierze - i chociaz nie stronie od firmowych flircikow to to nie
        jest normalne
    • Gość: bzyku Zdrady są i będzie ich coraz więcej... IP: *.aster.pl 18.06.08, 18:32
      Zdrady i romanse w burdelowcach, flirty itp wszystkie biurwy i te
      męskie i te żeńskie im większą czują niezależność tym bardziej są
      otwarci na różne ryzykowne posunięcia nawet ze zwykłej ludzkiej
      ciekawości a w końcu i z rutyny która sie dzieje w rodzinnym domu,
      im większe miasto tym więcej... jest jeszcze druga strona: Polska to
      kraj który tak naprawde sie odradza ludzie zaczynaja korzystać z
      życia, wyjazdy integracyjne są dla niektórych bardzo ekstujące a w
      rodzinnym domu niestac na taki wyjazd nie wszystkich stać, dopiero
      na koncu budzimy sie z ręką w nocniku i z jednym wielkim
      rozczarowaniem, Kobiety nie myślcie, że taki lowelas biurowy który
      ma żone i dzieci zostawi dla Was to wszystko i wyjedziecie w długą
      miłosną podróż po świecie..
      • Gość: chceostregosexu na wyjazdach jest glownie sex IP: 78.52.227.* 18.06.08, 18:57
        pracowalem w wielu firmach na roznych stanowiskach i na takich wyjazdach jest
        GLOWNIE sex i alkohol,
        czesto jest rywalizacja / zawody kto wy.ucha kierowniczke jakiegos dzialu albo
        nowa sekretarke, asystentke.
        sex na okraglo, co wieczor to inna partnerka, czasami po dwie i trzy w lozku lub
        "na dwa baty" !!! yea !! a potem wszyscy wracja do domu jakby nigdy nic a na
        nastepnych spotkaniach znowu "jazda"
    • Gość: chceostregosexu Re: Pracownicze amory IP: 78.52.227.* 18.06.08, 18:57
      pracowalem w wielu firmach na roznych stanowiskach i na takich wyjazdach jest
      GLOWNIE sex i alkohol,
      czesto jest rywalizacja / zawody kto wy.ucha kierowniczke jakiegos dzialu albo
      nowa sekretarke, asystentke.
      sex na okraglo, co wieczor to inna partnerka, czasami po dwie i trzy w lozku lub
      "na dwa baty" !!! yea !! a potem wszyscy wracja do domu jakby nigdy nic a na
      nastepnych spotkaniach znowu "jazda"
      • czwarty.wymiar Re: Pracownicze amory 18.06.08, 19:59
        chceostregosexu, to go sobie załatw, bo chyba strasznie ci już ciśnienie wali.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka