Gość: Dama z Łasiczką IP: *.171.97.111.static.crowley.pl 26.02.09, 23:22 Do pani minister Łybackiej w sprawie sześciolatków: poparliście PO, pójdziecie z nimi na dno! Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ach Re: Rodzice sześciolatków wędrują po prośbie IP: *.rz.izeto.pl 26.02.09, 23:43 zaczyna mnie to denerwować... o co do jasnej @#$%^& ta panika? ustawa jest potrzebna, ma pomóc dzieciakom z mniejszych miejscowości i wsi, dać im lepszy start, o co to całe oburzenie? rodzice maja 3 lata na decyzję czy posyłam mojego sześciolatka do pierwszej klasy już czy jeszcze nie... A to że zerówka w szkole będzie? przecież to żadna nowość, sama chodziłam do zerówki do szkoły i żyję i nie odniosłam szkód na zdrowiu psychicznym i fizycznym. Rodzice opamiętajcie się. O co ta histeria? a może o to że zerówka w szkole to już nie opieka od 7 do 18 i trzeba dzieciaka odebrać na czas i nie wiadomo kto ma to zrobić? Sześciolatek to nie jajko, a jeżeli przeniesienie zerówek do szkoły sprawi że więcej trzylatków będzie mogło zostać objęte nauczaniem przedszkolnym to jestem bardzo za! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emka bezczelność i brak szacunku do drugiego człowieka IP: 195.116.222.* 27.02.09, 10:25 oto co dziś mamy w Polsce: PO - wybraliśmy ich a oni nawet nie chcą wysłuchać i porozmawiać z wyborcami/Rodzicami. Widać co mieliśmy zrobić zrobiliśmy- oddaliśmy na nich głos a teraz spadać !!!! Urzędnicy państwowi dostali przyzwolenie na chamskie traktowanie ludzi- bo wg nich to my jesteśmy dla nich a nie oni dla nas !!! Co mnie obchodzi jako Rodzica to, ze któryś z cwaniaków straci stanowisko jeśli okaże się, że warunków nie ma dla dzieci w szkołach. On jest jeden dzieci tysiące !!!! Dla mnie taki tekst jest poniżej krytyki i czyje się obrażona nonszalanckim traktowaniem (nie jestem rodzicem z W-wy)! ja poproszę o sprawozdanie ze stanu przygotowań ze szkół a nie nie związanymi z tematem obiecankami !!!!! a lEWICA okazuje się również pseudo społeczna partią, która handluje dobrem dzieci w imię innych korzyści partyjnych !!! granda !!!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: WERT Anomalia oświatowe IP: 217.76.112.* 27.02.09, 17:40 Obecny stan polskiej edukacji pozostawia wiele do życzenia. Ciągłe próby dorównania zachodnim standardom nie przynoszą widocznych rezultatów. Wciąż wiele pozostaje do zrobienia. Kiedy Ministrem Edukacji został Roman Giertych, zasypał on Polaków przeróżnymi pomysłami na niewątpliwie konieczne zreformowanie polskiego szkolnictwa. Jednym z nich były mundurki. Idea była istotnie dobra, tym bardziej że jednakowe ubrania dla wszystkich uczniów doskonale sprawdzają się w Wielkiej Brytanii czy Irlandii. Uczniowie są ubrani elegancko, a jednocześnie są rozpoznawalni - od razu wiadomo, do której szkoły uczęszczają. Niestety, Polakom kolejny raz nie wyszło przejęcie innowacji zachodnich i zamiast w mundurkach uczniowie polskich podstawówek i gimnazjów chodzili (albo nadal chodzą, jeśli tak zdecydowali dyrektorzy szkół, w co wątpię) w niezachwycających wyglądem kamizelkach. Jednolity wygląd? Kamizelki owszem, identyczne, ale pod nimi panowała praktycznie dowolność ubioru - oczywiście, regulaminy szkolne zazwyczaj zakazują stroju wyzywającego, czym pragnące się pokazać gimnazjalistki nie mają zwyczaju się przejmować. Warto też dodać, że do jednej szkoły uczęszczali uczniowie posiadający mundurki z różnych źródeł - czyli różne. Jedne szkoły decydowały się na umieszczenie na kamizelkach logo, inne nie. U niektórych mundurki były "obleśne", u innych trochę mniej. Nie zmienia to faktu, że istniało naprawdę niewielkie grono zwolenników idei giertychowskiej. Rodzice byli przeciwni ze względu na koszty (najtańsze mundurki kosztowały 50 zł, poza tym ubiegający się o zapomogę na zakup mundurków z opieki społecznej dostawali mniej pieniędzy na zakup podręczników dla dzieci - no bo jak nagle znaleźć w kasie opieki dodatkowe pieniądze?), młodzieży były one po prostu niewygodne - trzeba było pamiętać o założeniu "tej ohydnej kamizelki". Jeżeli Minister koniecznie chciał wprowadzić mundurki, nie powinien był tego robić tak nagle. Szkoły powinny przygotować się na przyjęcie jednolitego stroju (nie kamizelki) już kilka lat wcześniej - obyłoby się bez całego tego bałaganu. Krótko mówiąc, mundurki - tak, ale kompletne. Ciągłe zmiany w spisie lektur obowiązkowych Lektury szkolne to męka dla wielu uczniów (nie wszystkich, podkreślam, są jeszcze tacy, którzy lubią czytać i potrafią się powstrzymać przed sięgnięciem po streszczenie). Nie ma jednak zgodności co do tego, co tak naprawdę każdy Polak przeczytać powinien. Skutkiem tej niepewności są ciągłe zmiany w spisie lektur, powodujące dezorganizację pracy nauczycieli i uczniów. Nie wiadomo, co właściwie jest powodem tej sytuacji - odmienne gusta, poglądy, priorytety osób rządzących? Przecież dobro ucznia jest najważniejsze - to on kiedyś, pobrawszy odpowiednią edukację, będzie sobą reprezentować naród polski. Wzorce ma on więc czerpać z lektur - ale jakich?I tu zdania są podzielone. Ale czy warto się kłócić? Po pierwsze, większość uczniów i tak tych lektur nie przeczyta - nie ma się co oszukiwać, taka jest rzeczywistość. Po drugie, czy obecna lista lektur naprawdę jest taka zła? Mamy epopeję polską - „Pana Tadeusza", mamy poezję Norwida, Krasickiego, Szymborskiej, mamy "Potop", "Lalkę", "Ludzi bezdomnych"... Czy to naprawdę mało? Czy warto dokładać nowe pozycje? W ten sposób nie zachęci się młodzieży do czytania - w mig pojawią się nowe opracowania. Ci, którzy będą chcieli poszerzyć swoje horyzonty, będą czytali więcej, ci którzy nie - nie. Nie można nikogo przecież zmusić, żeby czerpał wzorce z literatury - jest przecież Internet, telewizja... Fakt faktem, jeśli chodzi o wprowadzone ostatnio poprawki do listy lektur obowiązujących w liceum, mam mieszane uczucia. Lista znacznie się poszerzyła, choć w moim odczuciu pozycje takie jak "Pamięć i tożsamość" Jana Pawła II każdy Polak znać powinien. Sześciolatki do szkół Kolejny pomysł z Zachodu. Mówi się, że w najmłodszych latach życia dzieci są najbardziej chłonne na wiedzę i ciekawe świata. Dlaczego więc tego nie wykorzystać? Pomysł ten ma niestety wiele usterek. Najważniejszą przeszkodą, którą rząd powinien wziąć pod uwagę, jest fakt, że dzieciom zostanie odebrany rok dzieciństwa - rok beztroskich zabaw z rówieśnikami, czy to w domu, czy nawet w przedszkolu. Dzieci szybciej będą musiały przyzwyczaić się do szkolnej rzeczywistości - zadań domowych, obowiązków, noszenia ciężkiego plecaka, itd. Owszem, należy od najmłodszych lat uczyć dzieci obowiązkowości, ale nie można przesadzać. Poza tym, wydaje mi się, że nie każdy sześciolatek jest gotowy stawić czoła takiemu wyzwaniu. Wątpliwości budzi też zamiar realizacji tego planu. Przez kilka lat rodzicom daje się wolną rękę - będą mogli zadecydować, czy chcą posłać swoje dziecko do szkoły w wieku sześciu czy siedmiu lat. Skutkiem tego w szkołach powstaną klasy pierwsze mieszane - sześciolatkowie z siedmiolatkami. I jak tu dopasować poziom nauczania? Już teraz nauczyciele mają z tym problem, ponieważ w jednej klasie są często uczniowie mniej i bardziej zdolni, tacy którzy potrzebują więcej czy mniej uwagi. A nauczyciel po prostu nie ma czasu na to, by dopasować się do indywidualnych potrzeb każdego dziecka. Pozostaje też kwestia argumentacji tej decyzji. Przecież dotąd obowiązujący system nikomu nie przeszkadzał, wszyscy byli zadowoleni, a jak ktoś nie był, to nie mówił o tym głośno. Poza tym, jeżeli dziecko urodziło się w pierwszej połowie roku, nie było problemu z posłaniem go wcześniej do szkoły, jeżeli tego sobie życzyli rodzice. Więc po co zmuszać wszystkie sześciolatki do chodzenia do szkoły? Po co odbierać im dzieciństwo? Przywileje (?) nauczycielskie Ostatnim problemem, który chciałbym poruszyć, jest kwestia nauczycieli. Wiele osób ma im za złe, że: mają krótszy tydzień pracy (etat - 18 godzin i to jeszcze 45-minutowych!), mają wolne wszystkie weekendy, święta, dwa tygodnie ferii, dwa tygodnie wakacji i jeszcze mają czelność narzekać, że im mało płacą... Nie zdają sobie jednak sprawy z tego, że praca nauczyciela nie jest wcale taka łatwa i przyjemna. Oprócz godzin spędzonych w szkole, nauczyciele sprawdzają w domu prace uczniów, sprawdziany, kartkówki, projekty, referaty... Wielu z nich skrupulatnie przygotowuje się do zajęć, bo dzisiejsza młodzież coraz mądrzejsza, ale też coraz trudniej ją zaciekawić... Bardzo możliwe, że gdyby ktoś pokusił się o policzenie tych wszystkich godzin spędzonych na poprawianiu, sporządzaniu notatek, dokształcaniu się, wypełnianiu dzienników i załatwianiu spraw związanych ze szkołą, okazałoby się, że nauczyciel wcale nie ma tak mało do robienia, a godziny które poświęca on na pracę są porównywalne z tymi standardowymi 40 godzinami tygodniowo. Inną kwestią jest stosunek uczniów do nauczycieli. Ci pierwsi niejednokrotnie próbują tym drugim utrudnić życie (szczególnie jest to zauważalne w gimnazjach, gdzie pomysłowość uczniów przekracza wszelkie granice zdrowego rozsądku). Pedagodzy częstokroć nie mają warunków, aby w spokoju przeprowadzić zajęcia. Dlatego też tak ważna jest dla nich przerwa w postaci wakacji, być może nawet ważniejsza niż dla uczniów. Warto następnym razem zastanowić się - czy nauczyciele rzeczywiście mają lepiej? I czy zamiast wydłużenia im tygodnia pracy nie lepiej byłoby dać im podwyżki, o które od tak dawna się domagają? W końcu to oni wychowują młodzież, a to młodzież jest przyszłością narodu. Podsumowując, z całą pewnością mogę stwierdzić, że polska oświata nie jest wolna od problemów. Ich rozwiązanie wymaga jednak porozumienia społecznego i wyjścia rządu naprzeciw potrzebom i oczekiwaniom zwykłych ludzi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: belfer Uwaga Rodzice!!! IP: 217.76.112.* 27.02.09, 17:41 Uwaga Mamo! Uwaga Tato! Twoje dziecko dobrze czuje się w przedszkolu? Niestety już niedługo to się zmieni! Ministerstwo edukacji planuje rewolucyjna reformę. Już za rok 1 września 2009r. ma się zacząć całkowita likwidacja przedszkolnych zerówek. Sześciolatki będą trafiać do szkoły, która zupełnie nie jest przystosowana do potrzeb maluchów. A za dwa lata obowiązkiem szkolnym mają zostać objęte pięciolatki! Pani minister przekonuje, że w tak krótkim czasie przygotuje szkoły w całej Polsce na przyjęcie malutkich dzieci. Nie wierzysz w takie obietnice? Podobnie jak my boisz się, że Twoje dziecko ucierpi na pospiesznie wprowadzanych zmianach? Podpisz się pod ogólnopolskim protestem rodziców. Sejm jeszcze nie uchwalił reformy. Jeszcze jest czas, żeby powstrzymać szkodliwe pomysły urzędników. Wejdź na www. ratujmaluchy.pl Nie pozwólmy eksperymentować na naszych dzieciach! Odpowiedz Link Zgłoś