zewszad_i_znikad
19.01.11, 00:13
Postaram się ograniczyć wstęp do minimum. Moja obserwacja bierze się oczywiście z szukania ubrań, a przeszukuję dużo, bo z trzech powodów niełatwo mi znaleźć coś odpowiedniego dla mnie:
1. Jestem tęga (rozmiar 48).
2. Mam dość ściśle określone upodobania odzieżowe: choć w '67 r. nie było mnie nawet w planach, mój gust zatrzymał się mniej więcej w owym roku i właśnie w stylu okołohipisowskim się zwykle ubieram. W każdym razie jednobarwność jest dla mnie "fuj".
3. (największy problem) Jestem uczulona na większość materiałów: powinnam nosić wyłącznie włókna roślinne.
Zawsze mam wrażenie, że bluzki są albo wzorzyste, albo bawełniane, że złośliwość przedmiotów martwych, że jak już dobry rozmiar, to na pewno okaże się z materiału nie do noszenia... I po drodze zauważyłam jeszcze jeden wymiar wspomnianej złośliwości. Szukam czegoś zdatnego na zimę - koszul i koszulek z krótkim rękawem ci u mnie dostatek, długorękawnych mi brak. I nabieram wrażenia, że nastąpił jakiś pomór bluzek o pełnym rękawie. Nagle niemalże każda tunika ma rękaw 3/4... Ustawia mnie to bardzo niedobrze - moim zdaniem bluzka zimowa musi mieć pełny rękaw, także z tego niemal śmiesznego powodu, że podszewka mojej kurtki nie jest z bawełny... Dostałam niedawno katalog i tam naprawdę niemal każda bluzka typu tunika miała tę jedną długość rękawa - a moda modą (zresztą mam jak najgorsze zdanie o modzie jako kierowaniu się zdaniem kogoś, kto w ogóle nas nie zna - nie w sensie odgórnej pogardy dla osób, które moda obchodzi, tylko w sensie poczucia absurdu samego zjawiska), ale warto też nie zamarznąć... Czy któraś z Was ma jakąś wiedzę lub jakieś przypuszczenia na temat przyczyn tej wszechobecności rękawów 3/4?