Gość: 50latka
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
15.11.04, 08:48
Tak sobie czasem wpadam na to forum posłuchać, co w trawie piszczy. Z
podawanych rad i sugestii raczej rzadko korzystam, bo nie ten wiek i nie ten
rozmiar (50 i 44). Do wypowiedzi skłonił mnie wystepujący ostatnio dość
często tamat białych butów. Z racji wieku przeżyłam i nosiłam już kilkanaście
różnych fasonów butów, spodni, spódnic, podkrojów pachy, wielkości kołnierza,
o dodatkach nie wspominając. I w tej całej historii białe buty mają
zadziwiejącą zdolność odradzania się jak feniks z popiołów i włażenia do mody
co kilka lat. I najczęściej w takiej szpanersko-tandeciarskiej wersji (chodzi
o sposób noszenia, ale również o fason tychże).
Wg mnie kobiecie białe buty pasują w następujących przypadkach:
-własny ślub
-praca w białym mundurku (służba zdrowia, gastronomia itp.)
-latem jako sandałki (choć i tak lepiej wypadają w kolorze złamanej bieli)
-obuwie do uprawiania sportu (tenis,koszykówka)
W pozostałych przypadkach noszone jako mokasyny do spodni, jako czółenka do
ciemnych rajstop czy jako zimowe botki wyglądają po prostu kiczowato i
pretensjonalnie.
W tych regularnych nawrotach podejrzewam (he,he) spisek międzynarodowego
lobby producentów obuwia, którym co jakiś czas zostają nadwyżki białego
surowca i muszą gdzieś go upchnąć. Należy się więc na nie (te białe buty)
uodpornić, każdy następny atak będzie łatwiej przeżyć.