nadobna
22.02.05, 18:28
Jestem snobką.Chyba....Sama nie wiem.Kupuję ubrania i drogie i tanie-
począwszy od trampek Armaniego kozaków Ballin'a przez ubrania od Krizia,a,CK
(ktorego ceny w miarę się normują)skończywszy na rzeczach od Levis'a czy
bluzce kupionej za 20 zł.Wiem że lubię dobre rzeczy.Wiem że lubię dobre
kosmetyki i tak samo jak założycielka tematu nie dam się przekonać że
Dr.Irena Eris jest lepsza niż Babor,Kanebo bądź Lancome.Oczywiście
największym snobizmem jest dziś udawanie"NIE-SNOBA"czyli zaszycie się w domku
na przedmieściach ubieranie się w rzeczy markowe,ale bezmetkowe,czyli tzw NO
LOGO.Ale tak jak kosmetyków używam aby pielęgnować urodę,tak ubrania kupuję z
myślą o tym,aby się podobać.I nikt mi nie powie że nie ubieramy się dla
innych.Przynajmniej w Polsce.Co do snobizmu,to o ile jestem snobką potrafię
tym snobizmem manipulowć.w towarzystwie znajomych mniej zamożnych nie mogąc
się oprzeć chwalę się że kupiłam okulary od Gucciego,ale zaraz potem
(zawstydzona)nadmieniam że udało mi się też "złowić" ten śliczny gorset
za..za..o zgadnijcie za ile?za 110 zł!(w rzeczywistości kosztował 1800 zł)z
jednej strony jestem pewniejsza siebie otaczając się bzdurami-wiem że to
puste,płytkie.oczywiście że tak,ale nie potrafię zadzierać nosa niczym
Alexis.A może zadzieram i tylko mi się tak wydaje?Dla fashion victim polecam
sklep LIMIT przy ulicy Bonifacego,na rogu z Sobieskiego.Warto zajrzeć,czaami
mają naprawdę fajne rzeczy znanych marek.Nie jest to sklep na poziomie
światowm,a raczej "szafa" w której z przyjemnością można poprzebierać.