Gość: Ewelina_G
IP: *.chello.pl
24.04.05, 15:45
Długo szukaliśmy garnituru ślubnego dla mojego męża, cena nie grała roli,
miało być NAPRAWDĘ Z KLASĄ, nie jakieś tam Sunset Suity czy Pierry Cardeny. W
końcu znalezliśmy. Wszystkim polecam powrót do metody naszych pradziadków:
krawiectwo z przedwojennymi tradycjami. Trafiliśmy do najstarszego chyba w
Warszawie zakładu Adama Zaremby, prowadzonego już przez kolejne pokolenie
rodziny, cudowna miła atmosfera, prawdziwy ubraniowy slow-food, majsersztyk.
Przepiękne angielskie materiały, sto procent klasy. Ceny bardzo wysokie, ale
o tym cicho sza... ubiera się tam w końcu Gudzowaty, najbogatszy Polak, więc
chyba wie co robi, he he. Myślę, że to cudowna odmiana w czasach uniformów z
Centrów Handlowych.