Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    Dressing code

    02.05.05, 21:19
    Ostatnio u fryzjera przeczytalam obszerny artykul odnosnie wymagan niektorych
    firm odnosnie ubioru w pracy. Najbardziej rozbawilo mnie motywowanie dlaczego
    pracownice nie moga nosic tipsow tudziez mocno sie malowac, a
    mianowicie "klient moglby sobie pomyslec, ze taka pani spedza wiecej czasu
    nad makijazem niz nad praca" buaahaaaa to jest teoria rodem z epoki kamienia
    lupanego. Oswiadczam ze ja naprawde mam w du*ie jak pani w banku jest ubrana,
    chce aby mnie szybko obsluzyla i byla uprzejma. Nic mnie nie obchodzi ubior,
    ani zadne tipsy. Jednoczesnie wnosze apel do wszystkich tych wspanialych firm
    aby nie marnowaly drogocennego czasu na wymyslanie takich pie..
    Z powazaniem
    Misae Nohara ;o)
    Obserwuj wątek
      • tralalumpek Re: Dressing code 02.05.05, 21:23
        a mnie nie jest wszystko jedno jak panienka jest ubrana w miejscu pracy
        ale to dyskusja akademicka
        • misae Re: Dressing code 02.05.05, 21:24
          no to masz problem ;o)
          • umaa Re: Dressing code 02.05.05, 21:27
            w takim razie ja tez mam problem, tylko co teraz???
            • b_bb Re: Dressing code 02.05.05, 21:41
              cóż, ja też mam problem...
            • misae Re: Dressing code 02.05.05, 21:42
              a dlaczego przeszkadza wam ubior innej osoby, przeciez to nie jest nic dla was
              osobistego?
              Gdyby ktos mial napisane na koszuli "pocaluj mnie w d*pe" byloby to
              bazposrednim atakiem na osobe postronna.
              Firma PWC nakazuje nosic tradycyjne kostiumy, bluzki w tonacji bezu, nie ma
              mowy o sweterkach czy bluzkach z dzianiny. Nie mozna zakladac niczego w
              odcieniu czerwieni, rozu, blekitu :o(
              Ludzie dlczego taka szarzyzna?
              Stewy z Lotu musza wlosy albo spiac w kok albo zaplesc warkocz...nie ma mowy o
              kitce, albo dwoch...czy komus kitka przeszkadza?
              Why why why....
              • tralalumpek Re: Dressing code 02.05.05, 21:47
                misae napisała:

                ...
                > Stewy z Lotu musza wlosy albo spiac w kok albo zaplesc warkocz...nie ma mowy
                o
                > kitce, albo dwoch...czy komus kitka przeszkadza?
                > Why why why....


                mnie np bo stewy to nikt inny jak tylko obsluga ktora w ciasnych warunkach
                czasowych i "miejscowych" musi zaserwowac i nie zycze sobie kitki w kawie a
                nawet jednego wlosa
                • umaa Re: Dressing code 02.05.05, 21:51
                  z pod palcow mi to wyjelas ...
                  • misae Re: Dressing code 02.05.05, 21:53
                    tak samo warocz jak i kitka, bajki opowiadacie obydwie
                • misae Re: Dressing code 02.05.05, 21:52
                  dla twojej wiadomosci z kitki wlos nie wpadnie do kawy, poza tym samolot to nie
                  restauracja, jedzenia sie juz teraz praktycznie nie podaje
                  • umaa Re: Dressing code 02.05.05, 21:54
                    podaje sie moja droga, a jezeli trasa jest naprawde krotka to na 100% mozesz
                    liczyc przynajmniej na napoje i jakies ciasteczka lub kanapki
                  • tralalumpek Re: Dressing code 02.05.05, 21:54
                    misae napisała:

                    > dla twojej wiadomosci z kitki wlos nie wpadnie do kawy, poza tym samolot to
                    nie
                    >
                    > restauracja, jedzenia sie juz teraz praktycznie nie podaje


                    wow a to ci cos nowego
                    a i owszem jedzenie sie podaje a ja nie pisalam o jedzeniu tylko o kawie a kawe
                    serwuje sie do woli nawet w tych samolotach w ktorych za jedzenie sie
                    pdodatkowo placi
                    • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:01
                      a ja pisalam ze samolot to nie restauracja i wymogi odnosnie fryzury wcale nie
                      maja podloza higieny...
                      stewy w lufthansie nosza kitki...
                  • b_bb Re: Dressing code 02.05.05, 21:59
                    Jak widać choćby po dyskusjach na tym forum, niektóre kobiety nie mają wyczucia
                    stosowności ubioru i dlatego firmy bronią się przed nadmierną fantazją swoich
                    pracownic stosując regulaminy co do stroju. I bardzo dobrze: pani w banku nie ma
                    epatować biustem wyłażącym z różowego body w żółte cekiny, w które miała ochotę
                    się odziać do pracy.
                    • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:03
                      to powiedasz, ze albo bez albo roz z cekinami ;o) nic posredniego?
                      moge zapytac skad jestes? moze powinni napisac o tym w gazecie...
                      • b_bb Re: Dressing code 02.05.05, 22:06
                        Czytaj uważnie.
                        • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:12
                          ???
                  • Gość: NADOBNA Re: Dressing code IP: *.aster.pl / *.aster.pl 04.05.05, 13:02
                    Ale jeśli lecisz od-ponad 9 godzin,to posiłki są trzy.
              • Gość: marek Re: Dressing code IP: 62.29.137.* 06.05.05, 17:05
                To nieprawda. Pracuje w PwC i jesli nie ma sie spotkan z klientami mozna
                przychodzic w jeansach. Mamy najbardziej liberalny code w Czworce, a to co
                napisal 'Twoj Styl' to androny, z ktorych w firmie sie smialismy.

      • klarak Re: Dressing code 02.05.05, 21:42
        problemy to nasza specjalnosc, a wrecz pasja.
      • tralalumpek Re: Dressing code 02.05.05, 22:02
        a co powiesz o pielegniarkach, tez maja prawo nosic centymetrowe tipsy,
        pierscionek na kazdym palcu i makijaz ze az kapie ....?
        • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:05
          pielegniarka to jest inna sprawa, pani w kancelarii prawnej nie daje
          zastrzykow, ba nawet mnie nie dotyka, przyklad jest bez sensu...
          • tralalumpek Re: Dressing code 02.05.05, 22:08
            misae napisała:

            > pielegniarka to jest inna sprawa, pani w kancelarii prawnej nie daje
            > zastrzykow, ba nawet mnie nie dotyka, przyklad jest bez sensu...


            twoja odpowiedz jest bez sensu , pani w kancelarii tez jest etykieta zobligowana
            • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:10
              w szpitalu nie ma tzw etykiety tylko sa faruchy i przestrzeganie higieny, cos
              chyba spiaca jestes
              • tralalumpek Re: Dressing code 02.05.05, 22:12
                powoli zaczynasz mnie draznic
                lubie rzeczowa dyskusje
                • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:15
                  zawody "mundurowe" nie wchodza w zakres tej dyskusji, masz problemy ze
                  zrozumieniem, czy co?
                  • tralalumpek Re: Dressing code 02.05.05, 22:21
                    misae napisała:

                    > zawody "mundurowe" nie wchodza w zakres tej dyskusji, masz problemy ze
                    > zrozumieniem, czy co?


                    mundurowe zawody sa prawie wszystkie, nawet dziwka ma swoj mundurek
                    • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:39
                      sorry ale bredzisz, idz spac!
                      • tralalumpek Re: Dressing code 03.05.05, 09:01
                        misae napisała:

                        > sorry ale bredzisz, idz spac!


                        niesamowita argumentacja z twojej strony
                        dyskusja z toba to sama przyjemnosc
        • Gość: zula Re: Dressing code IP: *.crowley.pl 02.05.05, 22:26
          oj Tralalumpek, starzejemy sie...coraz gorzej z twoimi ripostami...
          • tralalumpek Re: Dressing code 02.05.05, 22:27
            Gość portalu: zula napisał(a):

            > oj Tralalumpek, starzejemy sie...coraz gorzej z twoimi ripostami...

            mysle ze jeszcze tak zle nie jest, ciagle pamietam pod jakim nickiem pisze
            w przeciwienstwie ....
            • Gość: zula Re: Dressing code IP: *.crowley.pl 02.05.05, 22:29
              i jak zawsze nie na temat...
        • ziyi Re: Dressing code 03.05.05, 09:06
          A myslisz ze takich pielegniarek nie ma? Otoz sa!
      • Gość: jackie Re: Dressing code IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 22:13
        Mi nie jest wszystko jedno jak pani w banku jest ubrana, trochę dziwnie bym się
        czuła gdyby obsługiwała mnie kobieta z dekoltem do pępka czy w szortach. Ale
        niektóre wymogi są przesadzone - pewnemu ochroniarzowi w banku kazano wyjąć
        kolczyk z ucha (ja bym nawet nie zauważyła, że ktoś ma kolczyk, a jeśli nawet
        to co), czy też nakaz noszenia rajstrop/pończoch nawet w gorące dni lub butów z
        zakrytymi palcami.
        • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:18
          LUDZIE BLAGAM! Czy dla was istenieja tylko garsonki i bluzeczki w kolorze za
          przeproszeniem kupy, lub rozowe body z cekinami i do tego szorty...To tak jak
          dyskusja nastolatek o majtkach, ktore dziela sie na stringi i oblesne pantalony
          • Gość: jackie Re: Dressing code IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 22:22
            misae napisała:

            > LUDZIE BLAGAM! Czy dla was istenieja tylko garsonki i bluzeczki w kolorze za
            > przeproszeniem kupy, lub rozowe body z cekinami i do tego szorty...

            Nie, a gdzie to wyczytalaś? Masz problemy ze zrozumieniem?
            • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:24
              cytuje:
              Mi nie jest wszystko jedno jak pani w banku jest ubrana, trochę dziwnie bym się
              czuła gdyby obsługiwała mnie kobieta z dekoltem do pępka czy w szortach.

              body z cekinami zaczerpnelam z innego posta...

              czy zielona bluzeczka z dzianiny jest niestosowna?
              • Gość: jackie Re: Dressing code IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.05.05, 22:26
                Ale dalej napisałam, że niektóre wymogi są przesadzone, przeczytalaś do końca?
                A z tym dekoltem do pępka chodziło mi o to, że niektóre panny by się tak
                ubierały do pracy gdyby im nie powiedziano, że nie wolno.
                • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:37
                  "że niektóre panny by się tak
                  ubierały do pracy gdyby im nie powiedziano, że nie wolno"

                  Rzecz w tym, ze jest napisane w co wolno - czyli nakaz danego ubioru, czy
                  stylu. Moim zdaniem to zupelnie pozbawia kreatywnego myslenia jesli chodzi o
                  ubior.
                  Sprytny pracodawca eliminuje takie przypadki na rozmowie kwalifikacyjnej.
                  Najpierw przytaczasz skrajny jak dla mnie przypadek, a potem przyznajesz ze
                  niektore sa przesadzone....
                  Mnie praktycznie nic nie przeszkadza - no moze oprocz smrodu - choc sama jestem
                  dosc konserwatywna w ubiorze. Zastanawiam sie tylko skad niektore firmy biora
                  takie madrosci odnosnie kolorystyki i makijazu. Uwazam ze w pewnych kregach
                  stosowanie "przepisow ubraniowych" jest zbedne, wlasnie ze wzgledu na poziom
                  intelektualny (i nie tylko) personelu.
                  Proponuje wiec aby firmy napisaly "prosze nie przychodzic do pracy w
                  szortach"....
                  • tralalumpek Re: Dressing code 03.05.05, 09:04
                    misae napisała:

                    > "że niektóre panny by się tak
                    > ubierały do pracy gdyby im nie powiedziano, że nie wolno"
                    >
                    > Rzecz w tym, ze jest napisane w co wolno - czyli nakaz danego ubioru, czy
                    > stylu. Moim zdaniem to zupelnie pozbawia kreatywnego myslenia jesli chodzi o
                    > ubior.
                    > Sprytny pracodawca eliminuje takie przypadki na rozmowie kwalifikacyjnej.
                    > Najpierw przytaczasz skrajny jak dla mnie przypadek, a potem przyznajesz ze
                    > niektore sa przesadzone....
                    > Mnie praktycznie nic nie przeszkadza - no moze oprocz smrodu - choc sama
                    jestem
                    >
                    > dosc konserwatywna w ubiorze. Zastanawiam sie tylko skad niektore firmy biora
                    > takie madrosci odnosnie kolorystyki i makijazu. Uwazam ze w pewnych kregach
                    > stosowanie "przepisow ubraniowych" jest zbedne, wlasnie ze wzgledu na poziom
                    > intelektualny (i nie tylko) personelu.
                    > Proponuje wiec aby firmy napisaly "prosze nie przychodzic do pracy w
                    > szortach"....



                    boziu widzisz a nie grzmisz, jakiez te wpisy sa naiwniutkie ....
                    "Uwazam ze w pewnych kregach
                    > stosowanie "przepisow ubraniowych" jest zbedne, wlasnie ze wzgledu na poziom
                    > intelektualny (i nie tylko) personelu."
                    albo masz mniej lat niz zapisanow metryce albo nie bardzo sie intelekt
                    personelu u ciebie wykszatacil
          • b_bb Re: Dressing code 02.05.05, 22:31
            Cóż, widać nie przykładasz się do zrozumienia tekstu pisanego.
            Pisałam wyżej o fantazji w doborze stroju i braku wyczucia, ale nie zrozumiałaś,
            zatem spróbuję pomóc Ci przykładem:
            Otóż wyobraź sobie taką sytuację: pani w banku zakłada dozwoloną sukienkę w
            kolorze błękitnym, za kolano i wygląda stosownie. Jej koleżanka dodaje do
            błękitu kwiaty i obcas wyższy o 3 cm, bo chce wyglądać piękniej i seksowniej.
            Zwraca na nią uwagę męska część współpracowników, więc trzecia pani skraca
            spódniczkę o 20 cm, kwiaty obsypuje brokatem, a we włosy wpina motylka. Jest
            cudna, ponętna i seksowna, więc czwarta pani... itd, możemy dojść do szortów i
            dekoltu do pępka przyjmując to, co napisałam we wstępie (brak wyczucia!).
            • misae Re: Dressing code 02.05.05, 22:44
              jesli wsrod pracownikow kancelarii prawnych, doradcow finansowych, etc pracuja
              osoby ktore:
              > trzecia pani skraca
              > spódniczkę o 20 cm, kwiaty obsypuje brokatem, a we włosy wpina motylka. Jest
              > cudna, ponętna i seksowna, więc czwarta pani

              to jest ewidentny problem w doborze personelu...
              Rozumiem doskonale co piszesz. Twoim zdaniem brak norm prowadzi do powyzszego
              zachowania. Moze na jarmarku owszem...
      • Gość: Richelieu* Re: Dressing code IP: *.zyg.brewet.pl 03.05.05, 00:25
        Tam gdzie pracownik jest od obsługi klienta musi dostosować się do wymogów
        ubioru mindurkowego. Żaden poważny bank nie pójdzie na to, aby mu się
        pracownice w 3 cm tipsach klientom pokazywały, tym bardziej, że właśnie te
        pazury najbardziej w okienku widać. A że na stanowisku panienki z okienka
        zwykle lądują świeżoupieczone/czeni magistrowie to żeby uchronić się od braku
        oleju w młodych głowach narzuca się im strój odpowiedni.

        Byłam urzędnikiem nie od bezpośredniej obsługi klienta i kiedy przyszło lato
        stawałam się coraz bardziej zbulwersowana strojami kobit. Mężczyzn było
        niewielu, a jeśli byli to na stanowiskach bardzo wysokich typu prezydent i jego
        zastępcy, ale ci, którzy byli, nawet niepozorni stażyści, wszyscy w upał
        30kilka stopni byli ubrani zakrywająco. Co z tego, że pewnie z braku inwencji,
        liczy się efekt końcowy. Za to kobiety.. Chryste Panie, normalnie negliż na
        całego. Mini? Ramiączka? 10 bransoletek? Klapki? Proszę bardzo. Do wyboru do
        koloru. Co z tego, że nie były w okienku od wyrabiania dowodów albo w
        informacji. No i z urzędu zrobiła się plaża. Z niecierpliwością czekałam
        jesieni, a tym bardziej zimy
        • misae Re: Dressing code 03.05.05, 19:41
          pracowalas w "hotline" i przeszkadzaly ci klapki? pracodawcy tez?

          > A że na stanowisku panienki z okienka
          > zwykle lądują świeżoupieczone/czeni magistrowie to żeby uchronić się od braku
          > oleju w młodych głowach narzuca się im strój odpowiedni

          Jezus maria :o(((((((((((((((((((((((((((((((((((((((((
          • Gość: Richelieu* Re: Dressing code IP: *.zyg.brewet.pl 04.05.05, 17:36
            W życiu nie pracowałam w hotline, choć niewykluczone, że jakieś straszne koleje
            losu mogą mnie kiedyś tam zapędzić. Urzędnik jest nie tylko od obsługi klienta,
            ale i taki, który zajmuje się pracami wymagającymi długiej realizacji. Hotline
            zresztą to domena banków właśnie i innych instytucji finansowych w mairę dużych
            i nie opierających się na akwizytorstwie.

            Nie jezusmariuj. O stastystycznym absolwencie 04-05, zwłaszcza absolwencie
            nigdy nie pacującym, można wiele powiedzieć i rzadko będą to pozytywy. Że nie
            potrafi poruszać się po rynku pracy to jedno, ale że dziewczyny nie chcą w
            swoim uporze dostosować się do wymogów pracodawcy to drugie. Z chłopcami
            mniejszy jest problem w tej kwestii, ale dziewczyny, właśnie, Jezus Maria,
            każesz jej mundurek, a ona koniecznie doczepi do tego swoją pstrokatą koszulę
            lub zielone buty twierdząc, że zieleń jest modna. Przecież nie będzie się
            dorosłej osobie pokazywać każdy z elementów garderoby osobno i określać kolor i
            fason, bo dorosła osoba powinna saa wiedzieć, że jeśli garnitur jest taki to
            cała reszta musi być w tym samym stylu.

            Na takie zachowania najlepszy jest model "od pucybuta". Skończyłeś SGH i nie
            pracowałeś jeszcze? Ok, przez 3 miesiące będziesz chodził po ulicy ubrany w
            reklamę jakiegoś produktu banku. Potem nie będzie problemu, że panna krzywi się
            na szary garnitur bo w szarym jej nie do twarzy.
            • misae Re: Dressing code 06.05.05, 10:45
              Straszne rzeczy pisesz, ciesze sie ze nie mamy ze soba nic wspolnego, naprawde.
              Generalizujesz jak zwykle, absolwent nie potrafi sie poruszac po rynku
              pracy...jakos sobie nie przypominam abym miala problemy, ani moi znajomi
              (absolwent 97). I nikomu nie uwierze ze czasy az tak bardzo sie zmienily, ze
              teraz absolwenci to zgraja dzikich, nieprzystosowanych do zycia w
              spoleczenstwie pracujacych ludzi...To sa po prostu bajki.
      • klarak Re: Dressing code 03.05.05, 00:29
        rany boskie, dobrze, ze jestem wolnym strzelcem...
      • zettrzy Re: Dressing code 03.05.05, 02:46
        posiadam w zbiorach kilka autentycznych pisemek w temacie dress code, wydanych
        przez rozne firmy, i jak mi smutno i musze sie posmiac to je wyciagam z szuflady
        i czytam
        gwoli scislosci, musze dodac ze nie kazda firma wymusza dress code - w sumie, ze
        wszystkich w ktorych pracowalam chyba tylko ze trzy wydawaly takie memoranda
        dress code nie ma zwiazku z kontaktem z klientem - najsilniej upieraja sie przy
        nim banki inwestycyjne, w ktorych klienta z reguly zna sie wylacznie mejlem lub
        przez telefon, bo kto by dal rade o 11:30 byc w Singapurze, a o 11:45 w
        Oklahomie aby pogadac z klientem osobiscie
        nie, nie wydaje mi sie ze dress code jest zawsze i bez wyjatku uzasadniony, i do
        tego, podobnie jak ruch ekologistyczny, wywoluje odruch buntu - pamietam ten
        czwartek w Bear Stearnsie, kiedy to doreczono nam memko w temacie dress code...
        nazajutrz, czyli w piatek, dyrektor wydzialu zjawil sie w niedopietej koszuli,
        bez marynarki, i przykrotkich spodniach spod ktorych bardzo widac bylo trampki
        o niechlujnie rozchelstanych sznurowadlach - slowem nieomalze zul uliczny
        reszta personelu meskiego tez byla rozneglizowana do pasa - dress code bowiem
        zabranial odpinania guzikow przy koszuli
        nam czyli kobietom ten dokument zabranial noszenia legginsow i lajkry - nie
        musze chyba dodawac ze ktora miala jedno albo drugie to natychmiast wlozyla,
        nawet te babki ktore normalnie legginsow i obcislych ciuchow nie nosily do pracy
        no coz, mialo to swoja cene - osob tak ubranych nie wpuszczono do stolowki
        pracowniczej, ups przepraszam executive dining room
        • misae Re: Dressing code 03.05.05, 19:36
          swietne, ja tez mialabym podobny odruch, ubralabym cos na przekor ;o) jestem
          osoba dorosla, ktora w pelni odpowiada za swoj wizerunek i nie zycze sobie aby
          ktos (firma) nakazywala mi w co ma sie ubierac.
          Uwazam ze takie ostre wymogi zle wplywaja na kreatywnosc kobiet w kwestii
          ubioru i potem mamy szarzyzne na ulicach. Prawde mowiac pracujace polki
          przewaznie wybieraja tzw bezpieczne kolory, chyba nieliczne panie maja
          zroznicowana garderobe (podwojna) do pracy i poza. Ja nie mam i moje kolezanki
          tez nie maja.
      • ziyi Re: Dressing code 03.05.05, 09:11
        Oto przyklad watku ktory przeistoczyl sie w pole bitwy. Brawo!
      • Gość: zulka Re: Dressing code IP: *.internetdsl.tpnet.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 03.05.05, 09:57
        matko świeta wy w skrajności tylko popadać uiecie. Sa pewne zasady dotyczące
        stroju: nie wyzywająco, schludnie, niezbyt awangardowo. Ale nie od razu
        mundurki, albo cekinowe body. Środek istnieje
        • Gość: aggus79 Re: Dressing code IP: *.bmj.net.pl / *.bmj.net.pl 03.05.05, 11:40
          Ja też uważam, że wymogi co do ubioru w pracy w niektórych firmach są często
          mocno przesadzone. Np. gdy mężczyźni w upalne dni muszą się pocić w koszulach z
          długim rękawem, a często i nawet w garniturach. Nie uważam, żeby ubranie koszuli
          z rękawem krótkim + krawata ujmowało elegancji.
          Podobnie, gdy np. kobiety w upalne dni muszą nosić obuwie tzw. pełne + rajstopy,
          też uważam, że nikomu nie przeszkadzałyby eleganckie sandałki i gołe nogi, o ile
          długość spódnicy byłaby odpowiednia.
          Jeśli zaś chodzi o kolory - też uważam, że nie powinno się przesadzać, dlaczego
          np. kobieta nie może ubrać bluzki w kolorze soczystej zieleni, różu, turkusu
          itp. i skazywać się wyłącznie na kolory bezpieczne typu beż, popiel, czerń, biel
          lub granat? Oczywiście nie mówię o wyglądzie a'la pisanka.
          Za niestosowne uważam natomiast ramiączka, mini, szorty, wyzywające dekolty - no
          ale to chyba oczywiste.
      • Gość: byk Dress code a nie dressing code!!! IP: *.icpnet.pl 03.05.05, 18:03
        Dress code a nie dressing code!!!
        • misae Re: Dress code a nie dressing code!!! 03.05.05, 19:38
          "dressing" code - jest wyrazem mojej pogardy do tego zjawiska, po prostu nie
          traktuje tego powaznie
      • izzy-pop Re: Dressing code 04.05.05, 17:21
        hmm,całkiem a'propos zbliżającego się lata ta dyskusja.wobec tego mam pytanie-w
        mojej pracy nikt nigdy oficjalnie nic nie mówił co wolno,a co nie(tylko
        pogłoski się rozsiewają,typu,że klapki i bluzka bez rękawów to nie
        przystoi).czy eleganckie beżowe pantofle na obcasie z paskiem na pięcie i
        odsłoniętymi palcami mogą być do biura? wydaje mi się,że ok,ale nie jestem do
        końca pewna(cóż,wolę dmuchać na zimne).
        pomocy!
        • misae Re: Dressing code 06.05.05, 10:46
          lepiej sie zapytaj kolezanek, bo jak widac z tego watku wiele osob ma lekko
          skrzywione poglady, ja bym nie ryzykowala ;o)
      • Gość: wredota Re: Dressing code IP: *.aster.pl / *.aster.pl 06.05.05, 17:25
        Wygląd pracownika jest częścią wizerunku firmy. Jeżeli pracownica ma tipsy i
        żółtą opaleniznę z solarium, robi złe wrażenie na klientach firmy, a przez to w
        jakiś sposób nadweręża postrzeganie całego przedsiębiorstwa.
        Paniała?

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka