Gość: frau miriam
IP: *.u.mcnet.pl
16.05.05, 11:58
czytam tu co jakiś czas posty o tym, jak to taka czy owaka nie wstydzi się
wyjść w takim czy owakim ubraniu na ulicę. generalnie w takich postach jest
mnóstwo agresji. nagonka na boczki wylewające się z biodrówek i odsłonięte
brzuszki. nagonka na grube i krzywe nogi. nagonka na paskie jak decha
dziewczyny paradujące po plaży w bikini. nagonka na widoczny cellulit na
basenie. itp. wiecie o co chodzi.
sama jestem osobą, jak to nazywają, chudą. niby nie mam na tym punkcie
kompleksów, ale daje mi się odczuć, że mój wygląd jest nienormalny. nie mam
anoreksji ani niedowagi, za to mam mały biust, wąską talię i szczupłe biodra.
wystarczy powiedzieć, że mam klopoty z kupieniem spódnicy czy biustonosza, bo
moich rozmiarów jest jak na lekarstwo (co dziwniejsze, schodzą bardzo szybko,
a na wyprzedażach numery oscylują wokół 40). spódnice przeważnie szyję, a na
bieliznę poluję.
ale nie w tym rzecz. mnóstwo osób czuje się w obowiązku mnie poinformować, że
JESTEM CHUDA. ha ha. jakbym o tym nie wiedziała. w rezultacie słyszę to
średno raz na tydzień. ileż to słyszałam rad od "życzliwych" niechudych
ciotek, żebym więcej jadła. spotykałam się z zazdrością tych, którzy
widzieli, że mogę zjeść przysłowiowego wołu - i nic!! (mam szybka przemianę
materii). utycie w moim przypadku jest awykonalne, chyba żebym cały dzień nic
innego nie robiła, tylko tuczyła się makaronem.
w każdym razie - jadowite czy nie - komentarze na temat mojego wyglądu muszą
być. po prostu daje mi się do zrozumienia, że MÓJ WYGLAD JEST NIENORMALNY.
czytam tu posty, jak to ktoś kościstymi obojczykami, ewidentnym brakiem
biustu czy wylewającym sie tłuszczem obraża resztę obserwującej ludzkości, i
jeszcze olaboga swych wad nie maskuje!!! oburzające. i mam wrażenie, że to
chudzi atakują grubych i vice versa. znaczy, ci (te) z tłuszczykiem piszą o
obrzydliwości płaskiego biustu, a te z wąskimi biodrami o obleśności grubych
nóg. jeśli ktoś akurat jakąś część ciała ma w porządku, to szuka
niedoskonałości tego samego u innych.
nie uważacie że coś w tym jest? tzn czy rzeczywiście jest coś w rodzaju wojny
jednyh niedoskonałych z drugimi?
PS starałam się nikogo nie obrazić. niech ani grubi ani chudzi nie czją się
urażeni moimi sformułowaniami.