Forum Kobieta Moda
ZMIEŃ
    Dodaj do ulubionych

    jakze trafna moda dla panny mlodej...

    18.07.05, 11:17
    kurier.at/mmedia/14.07.2005/1121348893_3.jpg
    Obserwuj wątek
      • Gość: Sineira Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 13:38
        Hehehehe, dooobre... Chociaż ja tam nigdy nie mogłam pojąć, czemu
        brzuchata "panna" młoda nie poczeka ze ślubem.
        Tylko tak na drugi rzut oka się zaczęłam zastanawiać, czy modelka rzeczywiście
        ma brzuszek, czy tylko tak pokracznie stoi? I jak by wyglądała ta kiecka, gdyby
        modelka stanęła jak człowiek?
        • gocha221 Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 18.07.05, 13:43
          Chyba jednak brzuszek.
          ja też nie pojmuje tego biegania z brzuchem, pewnie chodzi o to, zeby dzieciak
          nie urodził sie z lewego łoża. A najbardziej smieszy mnie biegniecie w białej
          sukni, która ma chyba być symbolem czystości i niewinności:-))
          • kochanica-francuza Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 18.07.05, 15:51
            gocha221 napisała:

            > Chyba jednak brzuszek.
            > ja też nie pojmuje tego biegania z brzuchem, pewnie chodzi o to, zeby dzieciak
            > nie urodził sie z lewego łoża. A najbardziej smieszy mnie biegniecie w białej
            > sukni, która ma chyba być symbolem czystości i niewinności:-))

            Nie chyba, tylko na pewno.
          • Gość: zoraida to co , w czarnych sukniach mają chodzić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 18:32
            przecież dzisiaj nie uświadczysz prawdziwie niewinnej panny młodej.
            • Gość: Richelieu* Re: to co , w czarnych sukniach mają chodzić? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 27.07.05, 20:26
              buah
              co to znaczy niewinnej?

              bo nie wiem, może się nadaję
              • Gość: zoraida Re: to co , w czarnych sukniach mają chodzić? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 22:32
                dziewicy, oczywiście :)
                Nadajesz się?
                • Gość: Richelieu* Re: to co , w czarnych sukniach mają chodzić? IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 27.07.05, 23:46
                  Jeśli ktoś ładnie poprosi to można być na 3 dni i dziewicą
                  nieporadność, zastanawianie się odbierane jako nieśmiałość, nieprzyzwyczajenie,
                  mimowolne naprężenia mięśni, ze strachu lub wręcz przeciwnie, z nadmiaru ochoty.
                  Więc dziewica? no problem

                  w sumie musi być to dla prawdziwej dziewicy nie lada przeżycie, taki ślub
                  kościelny, bardziej dla Jezusa niż dla męża, ze świadomością, że udało się
                  wytrwać i że się udało razem. Kilka dobrych lat "celibatu" dla chwili
                  uniesienia i całożyciowej świadomości, że wytwaliśmy. W sumie to dobry
                  sprawdzian, na ciężkie czasy oszczędzania będzie jak znalazł, hehe. Tyle że
                  mizeroty wacka się nei sprawdzi, coś za coś
      • zuzaba Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 18.07.05, 16:02
        Bardzo fajne:)
        Przynajmniej bez hipokryzji i udawania, że nie ma, jak jest.
        • Gość: Sineira Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.07.05, 16:16
          Bez hipokryzji? A czym wytłumaczyć narażanie się przez ciężarną na stres i
          niewygody związane ze ślubem, jak nie hipokryzją? Osobiście znam dziewczynę,
          która przypłaciła ślub poronieniem...
          • dagny1001 Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 27.07.05, 16:33
            A ja to rozumiem, bo nie bardzo wyobrażam sobie organizowanie ślubu i wesela z
            małym dzieckiem u boku.
            • Gość: alva Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 16:46
              Zależy jak małe to dziecko - jeśli już trochę niemałe, nie musi być tak źle.
              Zdarza się matkom kilkulatek/-ków wychodzić za mąż.
              A że akurat w tym przypadku za tatusia swego potomstwa - cóż, mówi się:
              trudno... ;-)
              • dagny1001 Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 27.07.05, 16:57
                A więc kobity, które wpadły, miałyby czekać ze ślubem kilka lat? A w imię czego?
                • Gość: Richelieu* Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 27.07.05, 20:12
                  jeśli wpadły z narzeczonym, z którym planowały wziąć ślub za rok, za 2 lata, to
                  co za różnica. sęk w tym, że lwią część ślubów z wpadek stanowią przypadki dużo
                  za małej znajomości, która całkiem możliwe skończyłaby się szybciej niż się
                  zaczęła, gdyby nie kretyństwo musu ślubu. Kretyństwo nie przyszłej matki, a
                  systemu obgadywaczy. Przyszła matka bardzo dobrze robi biorąc ślub mieszkając w
                  potoczeniu kretyńskich długich języków, bo zapewnia dziecku święty spokój i
                  brak etykietki bękart. Ale ci, którzy zmuszająją do takiej decyzji pierwsi
                  powinni stać w kolejce do kotła, bo skazują dziecko na przypadkową rodzinę, nie
                  pozwalając matce na dokonanie najlepszego wg niej wyboru
          • Gość: rajfurka Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 16:41
            Ale musiał chłopina kląć. Sam z siebie mus zniknął, a on się ostał w tej
            obrączce jak frajer jaki.
      • madziulkak Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 27.07.05, 17:33
        dziwie się waszym postom ... w dzisiejszych czasach ludzie wiecznie odkładaja
        moment wyjscia za maż- ciągle znajduja się jakieś wymówki-że pieniedzy za
        mało,że tak wygodniej, że jeszcze czas itp . często taka ciaża po prostu jest
        motywem do podjecia tej długo odkładanej decyzji - w imie tego, aby stanowic
        juz rodzine , aby wszystko bylo prawnie zatwierdzone
        nie jestem zwolenniczką tego typu slubow, ale to najzwyczajniej w świecie
        rozumiem, nie szykanuje i pewnie sama tez bym tak postapiła - niestety stres i
        samo przezywanie tego ślubu w ciażowych warunkach nie jest pozytywne, ale
        cóż ...
        a tak naprawde to ślub jest sprawą osobista i każdy ma prawo do organizacji
        tego dnia w taki sposób w jaki chce, a postulat slubu w momencie gdy maleństwo
        ma juz kilka lat ... hmmm nawet z formalnego punktu widzenia te lata dla
        dziecka moga byc kłopotliwe
        gdyby nie "wpadkowe sluby" to wielu małżeństw by nie było ...i nie mowie tu o
        nieudanych malzeństwach (choc wiadomo, takie się też zdarzają!)
        pozdrawiam
        • zettrzy Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 27.07.05, 18:26
          często taka ciaża po prostu jest
          > motywem do podjecia tej długo odkładanej decyzji


          > gdyby nie "wpadkowe sluby" to wielu małżeństw by nie było

          jakze trafne spostrzezenia - widac ow slub i malzenstwo ma wartosc niezalezna
          od "bycia w zwiazku", "milosci" i takich tam
          pod tym wzgledem nie roznimy sie od kobiet sredniowiecza
          • r.richelieu Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 27.07.05, 19:17
            i jeszcze standardowe powiedzenie głupich dziewuch "jestem w ciąży więc musimy
            wziąć ślub"

            panna m. najwyraźniej nie wiem, że dziś ślub jest stosunkowo powszechny, ba,
            nawet modny, dziecko niekoniecznie, choć i to się zmienia na korzyść, dziecka
            naturalnie. Co prawda nie wiem czy lepiej dla dziecka będącego wpadką, które
            potem miało wikt i opierunek na podbieństwo krówki w obórce, bo i tak się
            zdarza, czy dziecka będącego efektem podniesienia swojej atrakcyjności
            towarzyskiej (zwłaszcza dla kobiet bieznescośtam, że są spełnione i tu i tu)
            lub zawodowej (zwłaszcza dla mężvzyzn, dla których dziecko jest oznaką
            stabilizacji życiowej, a więc większego poważania), które to dziecko traktowane
            jest równie przedmiotowo jak "dziecko - wpadka"
            • zettrzy Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 27.07.05, 19:23
              slyszy sie od paru lat okreslenie dzieci "lifestyle attribute"
              nie wiem jak to wyrazic po polsku, ale sam fakt ze mozna bylo wymyslic taka
              zbitke znaczeniowa mowi o nas bardzo duzo, i to tego czego sami nigdy bysmy nie
              chcieli o sobie powiedziec
              • Gość: siostrzenica Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 20:37
                A mój wujek ma jacht właśnie jako "lifestyle attribute".
                I baaardzo sobie chwali zalety jachtu w tej właśnie roli. Zmienia te jachty tak
                samo jak inni zmieniają samochody. Co 3-4 lata kupuje nowy jacht, zawsze o
                jakieś 20-30k $ droższy od poprzedniego, a stary - kopa w rufę i paszoł won!
                I wujek ma tę przyjemną pewność, że porzucony obiekt uczuć "won't sue him".

                A odnośnie dzieci - wiele z nich (czyli nas) pojawia się na świecie wskutek
                akcji, do których wolelibyśmy się nigdy nie przyznawać.
                A przyczyną, która sprawiła, że godzi się stosować określenie "lifestyle
                attribute" do dzieci, był chyba "awans społeczny" życia bezpotomnego. Wcześniej
                było to oczywiście tolerowane, ale jednak istniała presja społeczeństwa na
                zawieranie małżeństw i posiadanie dzieci przez małżeństwa. A brak partnera lub
                brak potomstwa w małżeństwie były traktowane jako sygnał alarmowy, oznaka
                jakichś problemów.
                A w naszych czasach "bezpotomność" stała się równoprawnym i akceptowanym na
                równi z innymi sposobem życia. I decyzja odnośnie posiadania dzieci jest
                kwestią indywidualnego wyboru "osoby zainteresowanej Mamoń".
                A skoro brak potomstwa jest jedną z cech charakterystycznych stylu życia pewnej
                grupy ludzi, w sposób oczywisty posiadanie dzieci stało się też jednym z
                wyróżników stylu życia innej grupy społecznej.
                I już.
                • Gość: Richelieu* Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 27.07.05, 20:54
                  racja, tyle, że ja mówię o tych zdeklarowanych bezpotomnych, którzy dla różnych
                  własnych korzyści (zawodowych, towarzyskich, było wcześniej), robią sobie
                  małego, zwanego juniorem
                • zettrzy Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 27.07.05, 21:01
                  i wlasnie o to chodzi ze okreslona grupa spoleczna sprowadza wlasne potomstwo
                  do pozycji jachtu czy drogiego bibelotu na kominek - tyle ze w wypadku dzieci,
                  nie pozwalamy na dawanie kopa w rufe jak sie nam znudza, stad tyle historii
                  skandalicznych z zycia rodzinnego w codziennych gazetach
                  o tym, ze w zawodzie polityka potomstwo jest absolutnie niezbedne, nie bede
                  wspominac, bo i tak wszyscy to wiedza
                  moje szczescie, ze sama pochodze z czasow kiedy dzieci sie mialo bo sie chcialo
                  je miec a nie dlatego ze trzeba pokazac Mamoniom ze my tez
                  • Gość: Sineira Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 11:30
                    A co powiecie na adopcje wśród aktorek? To też jakaś przeraźliwa moda, mam
                    wrażenie, że one te dzieciaki traktują niczym ozdobne pieski... Może źle
                    oceniam, ale dla mnie to wygląda jak kupno bibelotu - bierze się gotowe, bo to
                    jest "medialne" i przy tym figury nie psuje. Zgroza, aż mnie znowu mdli...

                    Rany, też mogłam wziąć gotowe, nie mdliło by mnie teraz ;)
                    • b_bb Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 28.07.05, 12:07
                      Moda, a może potrzeba bycia matką? Bezpłodność jest problemem krajów wysoko
                      rozwiniętych, z pewnością dotyka też aktorek. Nie mam pojęcia, jaką matką jest
                      np. Nicole Kidman, Sharon Stone czy Angelina Jolie, które wychowują adoptowane
                      dzieci, ale nie widzę powodu, by potępiać to, że nie "wysiliły się", by
                      samodzielnie począć i urodzić, tylko wzięły "gotowe". Skąd wiesz, czy nie
                      wolałyby mieć dziecka, które ma ich oczy, uśmiech tatusia, a charakter babci?
                      Los dzieci adoptowanych przez gwiazdy, nie koniecznie musi być taki zły, patrz:
                      Nicole Richie.
                      • Gość: Sineira Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 12:24
                        Być może. Mam nadzieję - ze względu na dzieci - że jest tak, jak piszesz. Ale
                        jakoś w wywiadach nie mówią ani słowa o kuracjach, o próbach... I dlaczego
                        nagle teraz, kiedy posiadanie dzieci stało się trendy?
                        • b_bb Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 28.07.05, 12:55
                          Nagle teraz? Ee, Nicole Richie jest już dorosłą kobietą, a była adoptowanym
                          dzieckiem. Dzieci Kidman też są już spore i akurat o problemie posiadania
                          własnego potomstwa przez parę Kidman- Cruise było swego czasu głośno.
                          Nie śledzę wywiadów z gwiazdami, więc nie wiem, czy opowiadały o kuracjach, poza
                          tym problem jest na tyle bolesny, że nie każda kobieta chce głosić to na cały
                          świat. Czasem natknę się na jakiś wywiad, w którym zakochane gwiazdy planują
                          potomstwo (B. Pitt i J. Aniston choćby), dziecka nie ma, pary się rozstają lub
                          adoptują. Teraz trendy wśród gwiazd jest właśnie obnoszenie się z ciążą,
                          rodzenie dzieci w sposób naturalny, a nie sam fakt ich posiadania. I oby każda
                          bogata gwiazdka dała swemu dziecku (niezależnie od tego, czy je urodziła, czy
                          wzięła "gotowe") to wszystko, czego ono potrzebuje.
                      • Gość: siostrzenica Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 12:50
                        Z tą plagą bezpłodności to chyba trocę przesadziłaś.
                        Ze trzy lata temu czytałam gdzieś, że 1/3 (słownie: jedna trzecia) niemieckich
                        kobiet z rocznika 1965 (czyli takiego, który właśnie w tej chwili nieodwołalnie
                        opuszcza wiek reprodukcyjny) nie urodziła i nigdy już nie urodzi dziecka.
                        Gdyby u podstaw tej "epidemii" leżały przyczyny biologiczne, a nie kulturowe,
                        zapewniam Cię - medycyna na całym świecie stałaby na baczność. I rozwiązanie
                        tego problemu byłoby teraz najważniejszym zadaniem nauki.

                        Zapewniam Cię, w cywilizacji zachodniej ludzie mają tak mało dzieci, ponieważ
                        NIE CHCĄ
                        mieć ich więcej.
                        A dzięki rozwojowi cywilizacji mogą zapobiegać płodzeniu dzieci pomimo
                        prowadzenia normalnego życia seksualnego.
                        • b_bb Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 28.07.05, 13:01
                          Odeślę Cię tylko na gazetowe forum na temat bezpłodności. Poczytaj sobie:
                          forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=191
                          • Gość: siostrzenica Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 13:21
                            Po co mnie odsyłasz na forum gazetowe na temat niepłodności?
                            • b_bb Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 28.07.05, 13:30
                              Napisałaś:
                              "Zapewniam Cię, w cywilizacji zachodniej ludzie mają tak mało dzieci, ponieważ
                              NIE CHCĄ
                              mieć ich więcej."

                              Odsyłam Cię na forum o niepłodności, byś poczytała, ile w Polsce (kraju średnio
                              rozwiniętym) jest kobiet, które pragną mieć dziecko, lecz nie mogą.
                              • Gość: siostrzenica Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 17:08
                                Czy forum o niepłodności podaje całkowitą liczbę kobiet nie mogących mieć
                                dzieci? Jeśli tak, czy odnosi tę liczbę do całkowitej liczby kobiet w wieku
                                reprodukcyjnym?
                                I, jeśli forum o niepłodności zawiera takie dane, czy są one przedstawione w
                                funkcji czasu? I czy wynika z nich, że kiedyś (kiedy - 20, 30, 50, 100 lat
                                temu?) przypadków niepłodności u kobiet było relatywnie mniej niż jest dzisiaj?
                                A jeśli tak, czy zmiany te są na tyle jednoznaczne, aby można było mówić o
                                jakiejś prawidłowości statystycznej i pojawieniu się w zauważalnej skali
                                zjawiska wcześniej nieznanego bądź o wyraźnym nasileniu się zjawiska, które
                                kiedyś występowało w mniejszym nasileniu?
                                • b_bb Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 28.07.05, 19:02
                                  Nie rozumiem, po co wyjeżdżasz tu ze statystyką. Po co odnosisz się do czasów
                                  przeszłych? Informuję Cię, że zjawisko istnieje i stanowi poważny problem dla
                                  wielu kobiet, które chcą byc matkami, a nie mogą. Wiele spośród moich bliskich
                                  znajomych leczy się z powodu bezpłodności, nie mają dzieci nie dlatego, że nie
                                  chcą, lecz dlatego, że mieć ich nie mogą. To, że ileś lat temu była moda na
                                  nieposiadanie dzieci i Niemki, o których wcześniej pisałaś, stosując
                                  antykoncepcję nie urodziły dzieci, bo taki był ich wybór, nijak się ma do
                                  problemu niepłodności.
                                  • zettrzy Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 28.07.05, 19:30
                                    sie wtrace...
                                    nieplodnosc istniala zawsze, i zawsze byly kobiety/pary ktore bardzo chcialy
                                    miec dziecko a nie mogly z przyczyn medycznych; nie wydaje mi sie jednak ze
                                    nieplodnosc stanowi naprawde wielki problem spoleczny, bo przeciez gatunek by
                                    sie tak nie rozwijal (3 biliony circa 1980 - 6,5 bilionow circa 2000)
                                    niewatpliwie natomiast jest to problem INDYWIDUALNY - i to co widzimy na forach
                                    gazety nie wyraza obiektywnej rzeczywistosci, tylko wycinki prezentowane przez
                                    forumowiczow; JEDNA osoba, piszaca na forum wiele rozpaczliwych postow, moze
                                    sprawic wrazenie ze nadchodzi totalna apokalipsa, podczas gdy chodzi o osobista
                                    tragedie
                                    jednak w przypadku gwiazd holilodz, nie moge oprzec sie wrazeniu ze ich jedyna
                                    motywacja jest koniecznosc podazania za moda
                                    i dodam moze ze, moda nie moda, chyba lepiej jesli adoptuja jakies potrzebujace
                                    dziecko - tzn. lepiej dla dziecka
                                    • b_bb Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 28.07.05, 19:50
                                      Zgadzam się, że jest to problem indywidualny, dlatego nie rozumiem, dlaczego
                                      siostrzenica wtrąciła do dyskusji statystyki. Kobietę, która pragnie mieć
                                      dziecko, nie obchodzi, czy jej problem dotyka 50% kobiet, czy 0,5% i czy istniał
                                      20, 30 czy 100 lat temu. Problem jednak istnieje, więc pisanie, że wszystkie
                                      dojrzałe kobiety nie mające dzieci, nie mają ich na własne żądanie, mija się z
                                      prawdą.
                                      • Gość: siostrzenica Ryzykowne teorie b_bb IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.07.05, 22:47
                                        Jeśli uznajesz za właściwe demonstrować w rozmowie zniecierpliwienie i
                                        decydujesz się na uderzanie w ostrzejszy ton, powinnaś przynajmniej mieć
                                        świadomość treści swoich wcześniejszych wypowiedzi. Poczynając choćby od tej,
                                        od której cała dyskusja się zaczęła:
                                        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=650&w=26595550&a=27043447
                                        Napisałaś tam między innymi:
                                        "... Bezpłodność jest problemem krajów wysoko rozwiniętych, ..."
                                        Jest to mocne stwierdzenie o charakterze ogólnym. Stwierdzenie dotyczące
                                        zjawiska masowego. A badaniem takich właśnie zjawisk zajmuje się statystyka.
                                        Stwierdzenie to, które sama wygłosiłaś, oznacza, że:
                                        1. problem występuje ze szczególnym nasileniem w jakiejś część świata;
                                        2. w tych samych krajach, kiedy nie osiągnęły one jeszcze tak wysokiego poziomu
                                        rozwoju, problem prawdopodobnie nie występował lub występował w dużo mniejszym
                                        stopniu.
                                        Wymowa całego linkowanego powyżej Twojego postu jest taka, że "celebrities"
                                        adoptujące na wyścigi dzieci są dobrą reprezentacją borykającej się z
                                        niepłodnością populacji kobiet z krajów wysoko rozwiniętych.
                                        Traktując poważnie tak Ciebie jako rozmówcę jak i tę konkretną wypowiedź
                                        zwróciłam uwagę, że niższa "dzietność" kobiet w świecie rozwiniętym ma podłoże
                                        kulturowe, a nie biologiczne.

                                        Dane z Niemiec, które przytaczałam, nie dotyczyły jakiegoś wynaturzonego
                                        przeszłego zjawiska o lokalnym zasięgu - wyniki dla kobiet z rocznika 72 czy 76
                                        z pewnością nie będą się wiele różnić.
                                        Co więcej, Niemki czy Francuzki z pewnością rodzą mniej dzieci nie tylko od
                                        kobiet ze slumsów Lagos czy Sao Paulo, ale nawet od kobiet tureckich czy
                                        marokańskich mieszkających w sąsiednich dzielnicach niemieckich i francuskich
                                        miast.
                                        I wreszcie dzisiejsze Niemki czy Francuzki rodzą mniej dzieci niż rodziły ich
                                        matki i babki.

                                        Ale dzieje się tak z powodów KUL-TU-RO-WYCH.
                                        I NIE OZNACZA TO, że niepłodność dotyka dzisiejsze kobiety ze świata
                                        rozwiniętego częściej niż ich babki, bądź dzisiejsze kobiety z innych stron
                                        świata czy tylko żyjące w świecie rozwiniętym kobiety pochodzące z innych
                                        kultur.

                                        A Ty napisałaś, że:
                                        "Bezpłodność jest problemem krajów wysoko rozwiniętych"
                                        I tego stwierdzenia Twojego autorstwa dotyczy cała dyskusja.
                                        Ty zaś zdajesz się "nie zauważać", że postawiłaś ryzykowną tezę dotyczącą setek
                                        milionów kobiet zamieszkujących spory kawał świata i usiłujesz teraz zasłaniać
                                        się kilkoma własnymi koleżankami oraz kilkoma setkami kobiet spośród milionów
                                        Polek w wieku rozrodczym.
                                        Co więcej, pomimo wygłoszonej przez osobę trzecią łagodnej prośby (dzięki,
                                        zettrzy), żebyś wię opamiętała, dalej idziesz w zaparte.

                                        I nadal nie rozumiesz, o co chodzi?

                                        Fakt jest faktem - jest wiele rzeczy, których nie rozumiesz. Szczególnie jak na
                                        kogoś, kto wybrał sobie akurat taką sygnaturkę. Chyba, że jest ona wyrazem
                                        dystansu do siebie samej, godną autentycznego podziwu samokrytyczną autoanalizą.

                                        Tak czy inaczej - gratuluję zgrabnej lepperiady.

                                        I jeszcze jedno:
                                        Twierdzenie, że "wszystkie dojrzałe kobiety nie mające dzieci, nie mają ich na
                                        własne żądanie", w rzeczy samej mija się z prawdą.
                                        Tylko bądź łaskawa zauważyć, że prócz Ciebie nikt czegoś podobnego na tym wątku
                                        nie napisał.


                                        EOT
                                        • r.richelieu Ryzykowne? hehe 28.07.05, 23:14
                                          Siostrzeniczko. BB ma dużo racji. Naturalnie wpływ kulturowy jest duży, ale ten
                                          stosunkowo łatwo jest korygowany przez modę, a bardzo łatwo przez czynniki
                                          gospodarcze, a nie kulturowe. Jeśli kobieta nie ma co do gara włożyć dla siebie
                                          to za chiny nie zdecyduje się na dziecko.

                                          ale poza tym są czynniki ekologiczne. Kadm jak wiesz na pewno dokonale;),
                                          wpływa bardzo brzydko na materiał gen. plemników, a kadm powstaje jako reakcja
                                          spalania węgla, przy przetwórstwie rud cynku, stąd demografów i lekarzy-
                                          statystyków nie dziwił dużo większy odsetek par bepłodnych na G. Śląsku niż
                                          gdziekowleik indziej w Pl.
                                          A to tylko kadm, chemicznych sprawców bezpłodności jest od cholery, nie mówiąc
                                          już o tym, że są po prostu choroby uniemożliwiające poczęcie albo nie
                                          pozwalające rodzicom na poczęcie
                                          • zettrzy Re: Ryzykowne? hehe 28.07.05, 23:34
                                            z kadmu by wynikalo, ze bezplodnosc powinna byc wieksza w krajach mniej
                                            rozwinietych, gdzie zanieczyszczenie srodowiska jest o wiele wyzsze niz na G.
                                            Slasku, a nie w krajach mniej zanieczyszczonych niz G. Slask

                                            tymczasem jest odwrotnie - na bezplodnosc skarza sie mieszkancy regionow
                                            rozwinietych, przy czym im wyzszy stopien zamoznosci aspirujacych rodzicow tym
                                            wiekszy lament o "niemoznosci" i dluzsza lista "warunkow medycznych", skutkiem
                                            ktorych absolutnie nie wolno jakiejs kobiecie zajsc w ciaze bo ja to zabije

                                            skomplikowany problem
                                            • Gość: Richelieu* Re: Ryzykowne? hehe IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 28.07.05, 23:58
                                              niewiele krajów było bardziej zanieczyszczonych niż G.Śląsk 20-30 lat temu, a
                                              ten mój przykładowy kadm jest w spalinach samochodowych, no, był, ale poza
                                              spalaniem węgla mówiłma o cynku i ołowiu, a bezołowiowa to niedawno wprowadzony
                                              wynalazek. A chyba jest zależność między poziomem rozwinięcia kraju a ilością
                                              samochodów na łebka

                                              Oczywiście, powtórzę, nie neguję wpływu kultury, ale ma ona małe znaczenie w
                                              porównaniu do zaneiczyszczenia i gospodarki (wspomniany pusty garnek). Dlaczego
                                              w Rosji przyrost nat. jest jednym z najniższych na świecie, bo kultura nie
                                              pozwala?
                                          • Gość: siostrzenica Dziewczyno, gdzie Ty widzisz tę rację? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.07.05, 00:49
                                            > Siostrzeniczko. BB ma dużo racji. Naturalnie wpływ kulturowy jest duży, ale
                                            ten
                                            >
                                            > stosunkowo łatwo jest korygowany przez modę, a bardzo łatwo przez czynniki
                                            > gospodarcze, a nie kulturowe. Jeśli kobieta nie ma co do gara włożyć dla
                                            siebie
                                            >
                                            > to za chiny nie zdecyduje się na dziecko.

                                            To, o czym piszesz powyżej, to nie jest bezpłodność (zwana fachowo, o ile wiem,
                                            niepłodnością). Piszesz o będących wynikiem wolnego wyboru decyzjach o
                                            posiadaniu lub nieposiadaniu dzieci.


                                            > ale poza tym są czynniki ekologiczne. Kadm jak wiesz na pewno dokonale;),
                                            > wpływa bardzo brzydko na materiał gen. plemników, a kadm powstaje jako
                                            reakcja
                                            > spalania węgla, przy przetwórstwie rud cynku, stąd demografów i lekarzy-
                                            > statystyków nie dziwił dużo większy odsetek par bepłodnych na G. Śląsku niż
                                            > gdziekowleik indziej w Pl.

                                            Kadm, jak wiemy, jest pierwiastkiem chemicznym. A pierwiastki chemiczne
                                            powstają wyłącznie w wyniku reakcji jądrowych, zachodzących praktycznie tylko
                                            we wnętrzu gwiazd (na Ziemi w minimalnych ilościach w reaktorach jądrowych; na
                                            Śląsku nigdy nie było żadnego reaktora). Ale rozumiem, to przejęzyczenie.
                                            Miałaś na myśli zapewne związki kadmu powstające jako produkt różnych reakcji
                                            chemicznych (bo przecież nie jako "reakcja spalania węgla") i uwalniające się
                                            do atmosfery/wody/gleby.
                                            Ale to szczegół.

                                            Wracając do tematu - chodzi o to, że znów nie mówisz o niepłodnych kobietach.
                                            A tylko i wyłącznie niepłodność kobiety sprawia, że para (czy sama kobieta, jak
                                            choćby hollywoodzkie "celebrities") MUSI decydować się na adopcję.


                                            > A to tylko kadm, chemicznych sprawców bezpłodności jest od cholery, nie
                                            mówiąc
                                            > już o tym, że są po prostu choroby uniemożliwiające poczęcie albo nie
                                            > pozwalające rodzicom na poczęcie

                                            Z pewnością, ale...
                                            1. Całkowicie bezpodstawne jest twierdzenie, że czynniki chemiczne występują
                                            wyłącznie w tzw. świecie rozwiniętym. Występują one wszędzie tam, gdzie
                                            wydobywane i przetwarzane są surowce. A złoża surowców są na całym świecie.
                                            To, co się dzieje pod względem ekologii w państwach takich jak choćby Indie,
                                            Zair, Chiny, Brazylia, Ukraina czy Rosja, nam, żyjącym w świecie rozwiniętym
                                            naprawdę nie mieści się w głowie. Właśnie tam, a nie gdzie indziej mamy do
                                            czynienia z wielkimi obszarami katastrof ekologicznych na prawdziwie
                                            przerażającą skalę. I to tam wiele milionów ludzi przynajmniej od
                                            dziesięcioleci żyje w warunkach, jakie nawet w XIX wieku były w Europie nie do
                                            pomyślenia.
                                            2. "Po prostu choroby" to też całkowicie chybiony argument - nie ma żadnych
                                            dowodów na to, że występowanie "po prostu chorób" ogranicza się do świata
                                            rozwiniętego.
                                            Wręcz przeciwnie - można (czy nawet musimy z braku danych - nawet statystyk nie
                                            ma z biednych obszarów świata, tylko szacunki) przyjąć w ciemno, że dzięki
                                            lepszym warunkom sanitarnym, lepszej edukacji zdrowotnej i świadomości
                                            społecznej, wreszcie dzięki lepszej opiece medycznej choroby mogące wywoływać
                                            niepłodność występują w świecie rozwiniętym znacznie rzadziej niż gdzie
                                            indziej. A jeśli występują, to są leczone. I bywa, że skutecznie.
                                            Z drugiej strony - czego można się spodziewać w tej dziedzinie tam, gdzie setki
                                            milionów, jeśli nie miliardy ludzi nie mają w ogóle dostępu do czystej wody,
                                            jakiejkolwiek edukacji i opieki zdrowotnej, co więcej - nie mają wręcz do
                                            dyspozycji przysłowiowego dolara dziennie.

                                            Słuchajcie, nie ma sensu dłużej o tym gadać.
                                            Ktoś walnął bzdurę, której naprawdę nie da się obronić.
                                            Czy wskutek bezmyślności, czy tylko ignorancji, czy obu tych czynników - to już
                                            nie jest ważne.
                                            Naprawdę do niczego nie prowadzą próby obrony oczywistych bredni.


                                            Dobranoc.

                                            • b_bb Re: Dziewczyno, gdzie Ty widzisz tę rację? 29.07.05, 01:02
                                              Uwielbiam taki styl dyskusji. Ton wszystkowiedzącej, używanie sformułowań
                                              mających na celu zdeprecjonowanie rozmówcy, a wobec braku argumentów wycofanie
                                              się rakiem.
                                              Pozdrawiam Cię, siostrzenico i całkowicie się z gadzam, że "naprawdę do niczego
                                              nie prowadzą próby obrony oczywistych bredni." EOT
                                            • Gość: Richelieu* i kurcze ranny ptaszek mi się trafił, gdy jam sowa IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 29.07.05, 02:39
                                              Zgoda. Powodem było wyrażenie, że niektóre kobiety nie mają dzieci, bo nie
                                              mogą. Dla mnie oznaczało to i niepłodność i inne czynniki uniemożliwiające.
                                              Zagalopowałam się. Dotyczy to i celebrities, o których wiem wybiórczo, a to
                                              wybiórczo nie dotyczyło akurat problemów z zajściem.

                                              Niepłodność a bezpłodność, kadm a jego związki. To czepianie się podobne
                                              czepianiu się o ortografię. Ważna jest komunikatywność, będziesz chciała
                                              porozmawiać na temat kadmu to przejdziemy do jego związków. Sęk w tym, że ja o
                                              kadmie wiem tak sobie, jesteś mgr. Chemii abo czegoś podobnego to sobie nie
                                              pogadamy. A tu jest forum moda a nie f ochrona środowiska.

                                              Ad ten długi akapit
                                              1. sęk w tym, że miejsce wydobycia i przetworzenia często się różnią, z
                                              powdu pieniędzy. Gdy ich nie ma to wysyła się nieprzetworzony surowiec do
                                              krajów bogatszych. Klasyczny przykład Japonii, która własnych surowców ma
                                              bardzo mało, ale za to jeden z najwyższych na świecie wskaźników odpadów
                                              przemysłowych na łebka.

                                              Z Chinami przeginasz trochę zaliczając ją do krajów zabitych dechami. Nie jest
                                              to co prawda gospodarka rynkowa, ale i nie „socjalistyczny feudalizm”. Jak dla
                                              mnie taki wczesny Gorbaczow. Katastrofy ekologiczne a i owszem. Mając taki
                                              potencjał finansowy, bardzo dużo surowców i posiadanie w dupie przepisów prawa
                                              międzyn. dot. emisji tego i owego, jest w stanie katastrofy ekologicznej. No i
                                              po drugie, jeśli wystąpi już niepłodność w tym całkiem bogatym statystycznie
                                              kraju, to państwo nie sprzyja jej leczeniu.
                                              Ukraina. Mieści się w głowie, w 86 piliśmy płyn Lugola w końcu. A kraje b. ZSRR
                                              mają strasznie minusowy przyrost nat. Tylko pytanie, czy Ukraina i Rosja to
                                              kraje wysoko rozwinięte, słabo rozwinięte, nierozwinięte? A Polska?

                                              Indie i próby jądrowe. Owszem przeprowadzała bardzo niesubordynacyjnie,
                                              ściągnęła metodę od Chin, ale po pierwsze zaczęła przeprowadzać próby w Oceanii
                                              zamiast u siebie, a po drugie liczba prób, mimo tego, że Indie są potentatem
                                              atomowym (przynajmniej sama siebie tak nazywa), jest kilkustekrotnie mneijsza
                                              niż w USA, Francji i Rosji na przykład. I co z tego, że jest zakaz od którego
                                              to? 97? 98? Nie wystarczy otworzyć okna by wywietrzało

                                              Brazylia. No niech się zastanowię. Ogromna katastrofa ekologiczna. Wyręb. A coś
                                              chemicznego?
                                              Albo Zair to samo

                                              2. nie użyłam wyrażenia „po prostu choroby” a „są po prostu”, kiedy już
                                              się wzaejmnie czepiamy to huzia na józia

                                              na szacunkach opiera się statystyka, po to są stopnie istotności, miary sił
                                              korelacji. Bez szacunku nie ma statystyki a spis powszechny, więc owszem, ze
                                              spisami jest w krajach 3. świata kiepsko, kiedy nawet i w Pl było kiepsko

                                              leczenie, owszem, w krajach biednych nie ma kto, gdzie i za co, ale to
                                              przetwórstwo kopalin a nie ich wydobycie powoduje choroby wpływające na
                                              bezpłodność. Brak wody powoduje śmierć, a niepłodność dotyka żyjących, chyba;)
                                              no i do braku wody dodać aids, raki, żółtaczki zakaźne i inne chobory na
                                              których się nie znam, ale które są „dziedziczone” przez nowonarodzonego. W
                                              krajach wysoko rozwiniętcyh chory raczej nie zdecyduje się na dziecko, chyba,
                                              że istnieje ogromne prawdopodobieństwo urodzenia zdrowego dziecka. W 3. świecie
                                              kto by się przejmował takimi duperelami, kiedy cała wioska chora na to samo
                                        • b_bb Re: Ryzykowne teorie siostrzenicy 28.07.05, 23:59
                                          "Niepłodność, która dotyka wiele małżeńskich par, została uznana przez Światową
                                          Organizację Zdrowia za chorobę społeczną.Według statystyk światowych, problem
                                          niepłodności dotyczy 8-18% par (w Polsce niepłodność oceniana jest na 14-20%)."
                                          źródło: www.resmedica.pl
                                          Proszę, oto statystyki. Myślę, że te liczby wyraźnie wskazują, że jest to
                                          problem globalny.
                                          Przyczepiłaś się do stwierdzenia "kraje wysoko rozwinięte". Tutaj dziecko jest
                                          wysoko cenione, w przeciwieństwie do krajów trzeciego świata, gdzie dodatkowy
                                          członek rodziny jest dodatkową osobą, z którą trzeba podzielić się jedzeniem i
                                          miejscem w domu.

                                          Napisałaś:
                                          > zwróciłam uwagę, że niższa "dzietność" kobiet w świecie rozwiniętym ma podłoże
                                          > kulturowe, a nie biologiczne.
                                          oraz:
                                          >Zapewniam Cię, w cywilizacji zachodniej ludzie mają tak mało dzieci, ponieważ
                                          >NIE CHCĄ mieć ich więcej.
                                          To stwierdzenie niżej, ba, zapewnienie, odebrałam jednoznacznie, jako
                                          oświadczenie, że kobiety zachodu nie mają dzieci wyłącznie dlatego, że ich nie
                                          chcą i stąd moje odesłanie cię na forum o niepłodności.
                                          Nie poruszałam tu sprawy antykoncepcji. Nikt nie wie, czy jest płodny do czasu,
                                          aż nie zacznie starać się o dziecko. Można stosować antykoncepcję całe życie nie
                                          wiedząc, że i bez niej nie byłoby ciąży.
                                          • Gość: Richelieu* Re: Ryzykowne teorie siostrzenicy IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 29.07.05, 00:27
                                            o BB przesadzasz. Dzieci to "najlepsza" darmowa lub prawie darmowa siła
                                            robocza, ostatecznie zawsze można dziecko sprzeadć, w Azji pd-wsch do burdelu,
                                            w Ameryce łacińskiej do bojówek, wszędzie do handlu, w środkowej Afryce no
                                            problem bo nie dość, że padają jak muchi z głodu to ciągle lanie sobie po
                                            mordzie o dostęp do wody powoduje kolejne "wytrzebienie", choć zanim padną to i
                                            karabin ponoszą i ubiją jednego albo dwóch zasrańców z wrogiego plemienia
                                            • b_bb Re: Ryzykowne teorie siostrzenicy 29.07.05, 00:31
                                              Tak, ale nikt się nie zmartwi, jeśli tu dziecko umrze i nikt nie będzie
                                              rozpaczał, że się nie urodziło, a tym bardziej dochodził, dlaczego nie rodzą się
                                              kolejne. Taka norma. Kulturowa, jak chce siostrzenica.
                                              • Gość: Richelieu* Re: Ryzykowne teorie siostrzenicy IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 29.07.05, 00:43
                                                najwyżej żonę kopnie w dupę, że nie spełnia podstawowego przykazania
                                                niebiesiech o powinnościach kobiety, a kobieta podwinie ogon i pójdzie między
                                                wytykającymi ją palcami się ubiczować. Też kulturowatość. Ale dzieci muszą być,
                                                bo kto będzie krowom cycki macać i po wodę po 10 km w jedną stronę co rano
                                                latać?
                                                • b_bb Re: Ryzykowne teorie siostrzenicy 29.07.05, 00:58
                                                  No, ba. Tylko, że ja miałam na myśli nieco inne postrzeganie dziecka. Jako
                                                  istoty ludzkiej, a nie jako własności i części dobytku. Zresztą Ty to wiesz. ;)
        • madziulkak do R. 27.07.05, 21:55
          widze,że jednak nie warto sie chyba wypowiadac na tym forum bo po 1. od razu
          wyjmujecie zdania z kontekstu po 2. takie osoby jak "rysia" są już wyćwiczone w
          atakach
          nie wiem czemu Rysiu, ale ja Ciebie wyjatkowo na tym forum nie lubie, mimo,ze
          Cie zupełnie nie znam ... czytuje to forum (i kilka innych gazety pl.) od ponad
          roku i mam już w głowie pewne wyobrażenie Twojej osoby ..przepraszam!

          nie wiem jak Twoje zycie się układa, ale ja marze o tym, aby być w ciąży ,
          kocham dzieci nad zycie, im też swoje zycie poświece, bo taka ścieżke zawodową
          wybrałam , mam nnnadzieję,ze mój ślbu bedzie nadzwyczajnym wydarzeniem - i moze
          jestem kobieta "średniowieczna" ale za to z wielkim sercem i pełna miłości :)
          powodzenia
          • Gość: Richelieu* Re: do R. IP: *.zyg2.brewet.pl / *.zyg2.brewet.pl 27.07.05, 23:09
            a ja wręcz przeciwnie. Mówienie do mnie Rysiu lub Kasiu wywołuje dreszcze i
            jestem uległa jak trzcinka.

            I Cię chyba zmartwię, bo zburzę Twój roczny światopogląd, też marzę o byciu
            matką, autentycznie, a że na razie warunków do tego nie mam, to skupiam się na
            innych, także matkach patologicznych, do których bardziej zaliczam nie meneli,
            a robiących sobie dziecko ku uciesze i ku dekoracji, bo od człowieka na pewnym
            poziomie trzeba wymagać rodzicielskiej świadomości.

            ale
            mimo, że tak ładnie mówisz do mnei, jesteś kompletnie nielogiczna. Instynkt
            macierzynski ma się nijak do wytykania błędów w podejściu do rodzicielstwa
      • Gość: aniabe13 Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.07.05, 21:57
        Cóż, skoro pokaźny procent kobiet idzie do ślubu w ciąży to potrzeba stosownych
        strojów i się pojawiły. Nie chcę analizować tego zjawiska, zyjmy i dajmy żyć
        innym. Skoro chcą ślubować z brzuszkiem ich sprawa. Mojego zgorszenia to nie
        budzi.
      • dagny1001 Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 28.07.05, 11:09
        Eee, przesadzacie. Większość brzuszków przy ołtarzu pochodzi z poważnych
        związków ludzi, którzy nie przywiązywali wagi do antykoncepcji, bo nie zależało
        im na tym az tak bardzo i wpadka nie jest dla nich tragedią. A ślub i tak pewnie
        by był, tyle że trochę póżniej. Niedojrzałym emocjonalnie mężczyznom, których
        ostatnio coraz wiecej, często pomaga to wydorośleć wreszcie.
        • Gość: nadinka Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... IP: *.bpl.vectranet.pl 28.07.05, 14:42
          Niedojrzałym emocjonalnie mężczyznom, których
          > ostatnio coraz wiecej, często pomaga to wydorośleć wreszcie.

          albo i nie ;)
          • dagny1001 Re: jakze trafna moda dla panny mlodej... 28.07.05, 14:54
            No i tak bywa, niestety. Ale to już osobiste ryzyko ich partnerek.

    Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


    Nakarm Pajacyka