Gość: D i P
IP: 217.17.33.*
15.08.05, 11:30
Właśnie wróciłam z wczasów z JetTouristic: "Złota Anatolia" 7 dni objazdówka + 7 dni wypoczynek. Opisuję poniżej jak wyglądała objazdówka. Oceniam ją na 3+ lub 4- a do tak niskiej oceny w dużej mierze przyczyniła się Pani pilotka z autobusu - Małgorzata Zawadzka. Ale od początku:
Pobyt na lotnisku w Polsce (strefa wolnocłowa – lot poza UE ceny niższe niż do UE) i sam lot samolotem były dosyć przyjemne. Jedyna niedogodność to to, że nie było darmowego posiłku podczas lotu. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że na wszystkich pozostałych trasach SunExpress do Antalyi (m.in. z Wrocławia, Poznania, Gdańska, Krakowa) posiłek był (a z Warszawy nie było).
Po przylocie na lotnisku w Antalyi czekali na nas polscy rezydenci i autobusy JetTouristic. Tu zaczęła się lekka przepychanka, bo rezydenci byli mało zorientowani i niezorganizowani. 45 min. w środku nocy próbowaliśmy się dowiedzieć do którego autobusu mamy wsiąść (generalnie rezydenci nic nie wiedzieli, mimo że mieli listy pasażerów przydzielonych do danego autobusu biegali po całym parkingu zamiast czekać z listą przy swoim autobusie). Gdy w końcu szczęśliwie znaleźliśmy nasz autobus zaczął się kolejny problem: kierowca Turek tylko mniej więcej wiedział do jakiego hotelu ma nas zawieść - a że nie było z nami żadnego polskiego pilota ani rezydenta sprawa wyglądała o 2 w nocy mało zabawnie. W końcu dowiózł nas - metodą prób i błędów do hotelu w Antalyi. Była 2 w nocy a pobudka o 5 rano i wyjazd o 6 (to i tak dobrze, bo ludzie z Katowic przyjechali tuż przed piątą i w ogóle nie spali). Ten hotel ** (tragiczny) chciałabym szybko wymazać go z pamięci - pokój na 4 piętrze (bez windy), brak światła w łazience, ciepła woda z bojlera (nie włączony), na dworze 35 stopni (klima nie włączona - noc jak w saunie).
O 6 rano wyjechaliśmy na objazd z Panią Małgorzatą Zawadzką - naszą pilotką. Teraz o niej kilka słów. Jeżeli na nią traficie - to porażka - objazdówka do bani (mamy porównanie, gdyż w autobusie obok jechał Pan Kuba i rzecz miała się dużo lepiej). Pani Małgosia generalnie najbardziej interesuje się Turkiem, który jej towarzyszy – drugi pilot (jej facet). Pracę traktuje jak karę i taki ma stosunek do oprowadzanej wycieczki. Najgorszą jej wadą jest kompletny brak elastyczności - trzyma się kurczowo "swojego" programu (inny niż w gazetce JetTouristic, a ten z kolei jest inny od tego na stronie www.JetTouristic.pl (więc są 3 różne programy). Pani Małgorzata nie dodaje prawie nic od siebie do programu, a czasem usuwa ze "swojego" programu pewne istotne punkty żeby w zamian wstąpić do np. fabryki złota (+), onyxu (+), porcelany (-), sklepu z tekstyliami niskiej jakości (-), sklepu ze skórami - stare niemodne modele (-) itp. na co nie wszyscy mają ochotę bo to strata czasu). Zapewne dostanie za to prezent od właścicieli na koniec sezonu, zresztą tak jak na innych postojach (np. darmowe jedzenie za przywiezienie wycieczki itp.). Podczas jazdy dużo śpi, więc nie mówi o okolicy, którą mijamy za oknem. Wręcz trzeba było ją prosić by coś powiedziała. Szczyt elastyczności na jaki się zdobyła to 15 min. Wolnego czasu nad morzem i godzina wolnego czasu w Stambule o co 90% osób ją prosiło dwa dni (potem nam to wielokrotnie wypominała) aby zobaczyć słynny Wielki Bazar w Stambule, którego nie ma niestety w programie objazdówki (bezwzględnie warty zobaczenia). Oczywiście wcale nas tam nie zaprowadziła, tylko orientacyjnie wskazała palcem kierunek, w którym należy iść. Na szczęście w grupie były osoby, które już wcześniej były w Stambule i poprowadziły grupę na Wielki Bazar.
Autobus.
Do autobusu nie mam większych zastrzeżeń, poza tym, że klima działała raz za mocno, raz za słabo, bo była uszkodzona (co chwilę włączał się alarm klimy). Autobusy nie posiadały toalety - stąd postoje co półtorej godziny – strata czasu. Największa wada tego autobusu (pewnie dlatego, że stary) - ledwo wjeżdżał pod góry (w ekstremalnym przypadku 16km/godz.), a gór na trasie cała masa, więc zamiast jechać 2 godziny jakiś odcinek - jechało się 3 godziny (kolejna strata czasu). Minibar w autobusie płatny 1E - za małą Colę/Fantę lub małą wodę, piwo - 2E. Za to kierowca super facet - prawdziwy Turek.
Hotele (pokoje z łazienką) i jedzenie:
- Goreme ** (Kapadocja) - hotel trochę lepszy od tego w Antalyi. Największa wada - brak klimy (temp. 35-40 stopni – kolejna noc jak w saunie). Pokoje niskiego standardu - typowy motel turystyczny. Jedzenie dobre.
- Ankara *** (bez zwiedzania - zdaniem Pani Małgosi nie ma nic istotnego do zobaczenia w stolicy Turcji, nie ma go też w programie objazdówki) - hotel przy jednej z głównych ulicy w centrum. Duże pokoje - średni standard, trochę wyższy niż w Kapadocji. Największa wada - brak klimy i konieczność otwarcia okien na noc (trudno wypocząć w ogromnym hałasie trąbiących całą noc taksówek i pędzących samochodów jak w Rzymie). Jedzenie bardzo dobre - duży wybór dań.
- Stambuł *** - hotel blisko centrum – ale tutaj spokojna noc. Małe pokoje z klimą, dosyć wysoki standard, co bez wątpienia poprawiało samopoczucie. Hotel lepszy niż oba poprzednie. Jedzenie bardzo dobre - duży wybór dań.
- Assos **** - hotel na uboczu – rewelacja, w górach, nad Morzem Egejskim (zimne). Duże pokoje w segmentach typu bungalowy z klimatyzacją. Obok hotelu dwa ładne baseny (1 ze słona wodą) i plaża, ładne otoczenie. Jedzenie: najlepsze do tej pory.
- Pamukkale *** - hotel w małej miejscowości. Pokoje z klimą, średni standard. Największym atutem hotelu są baseny termalne za darmo i zwykły basen (6.00-23.00). Duży minus to jadalnia ze stołami jak na weselu i trochę mały wybór dań średniej jakości.
- Antalya ** - inny hotel niż pierwszej nocy. Pokoje z klimą, choć klasa wybitnie turystyczna. Jedzenie fatalne (śniadania i obiadokolacja serwowane - najgorsze do tej pory, nie da się najeść i w dodatku niesmaczne).
Inne uwagi.
1. Zdecydowanie odradzam Noc Turecką (na którą Pani Małgosia oczywiście wszystkich namawia). 20E/os. - zdecydowanie nie warte wydania. Tragiczne jedzenie, bardzo mało i nieświeże, napoje beznadziejne i lokalny alkohol (w cenie) też. Część artystyczna warta jednak zobaczenia (w tym występ prawdziwych derwiszy) ale nie za takie pieniądze!
2. Pilnujcie żeby w Goreme nie ominąć niczego, co było w programie. My ominęliśmy Trzy Piękności, bo musieliśmy jechać do fabryki biżuterii i onyxu, które mogłyby być, ale jako dodatkowa atrakcja po drodze/przy okazji.
3. W Ankarze warto wybrać się na spacer, choćby po to, żeby strawić kolację i zobaczyć kierowców wariatów łamiących nagminnie przepisy jak w całej Turcji (uwaga na przejściach).
4. W Stambule pilnujcie, żeby zwiedzanie było dobrze zorganizowane (pod względem kolejności), bo inaczej będziecie biegać w tą i spowrotem tracąc ewentualny wolny czas.
5. Największa wpadka dosięgła nas jednak w Pamukkale, gdzie najkorzystniej można tuż za hotelem zrobić na miejscowym bazarze durze zakupy. Pani pilotka nam o nim nie powiedziała, a sama poszła na zakupy. Tu są najniższe ceny i największy wybór pamiątek po drodze. Potem nie będzie już nigdzie taniej i takiego wyboru. W ogóle róbcie zakupy podczas objazdówki (w Kapadocji i Pammukale – stragany/mini bazary; w Antalyi niedaleko hotelu są małe osiedlowe sklepy spożywcze) bo później podczas pobytu w miejscowościach turystycznych będzie bardzo drogo i mały wybór. Najkorzystniej jest płacić w lirach tureckich, zabierzcie ze sobą Euro (i/lub ewentualnie USD) – wymienicie na każdym postoju w restauracji itp.
6. Po objazdówce mieliśmy mieć pobyt tygodniowy w hotelu (w naszym przypadku Kardelen w Side). Jednak biuro (z niezrozumiałych dla mnie do tej pory powodów) osoby, które miały pobyt w Kardelen w Side - na ostatnią noc objazdu zakwaterowały w w/w hotelu w Antalyi, a osoby które następnego dnia wylatywały z Antalyi do Polski nocowały w Kardelenie w Side. Brak logiki i sensu. Starciliśmy przez to 1 dzień wypoczynku. Poza stratą cennego czasu na wypoczynek po tak męc