Dodaj do ulubionych

Marcan Beach - Oludeniz

04.08.06, 12:34
www.marcanbeachhotel.com
Obserwuj wątek
    • etrusek Re: Marcan Beach - Oludeniz 04.08.06, 12:38
      autor: lookas, wakacje.pl

      Wróciłem dzisiaj z Marcan Beach (hotel Marcan w Hisaronu należy do tego samego
      właściciela). Marcan Beach w Oludeniz to dla mnie bomba. 95% gości to Anglicy,
      śniadania jak w większości hoteli w Turcji, obiadokolacje serwowane, mało
      marudzących na wszystko rodaków. Hotel czysty, bez fajerwerków ale jest w nim
      spokojnie, ludziska mówią w angielskim, sympatyczna obsługa, rewelacyjna (jak
      za te pieniądze) rejonizacja. Dwukrotnie drożej niż w kraju (piwo, wóda,
      papierochy, spożywka - kebab od 4 ytl - do 6,woda 1 ytl, wóda 20 ytl.
      papierochy 4). Plaża bomba: 2 leżaki + parasol - 15 ytl - na lagunie 12 ytl +
      wejściówka. Miejsce piękne, spokojne, polecam Buzz Beach Bar przy promenadzie z
      fajną muzą.
    • etrusek Re: Marcan Beach - Oludeniz 04.08.06, 12:39
      autor: adula, wakacje.pl

      We wtorek nad ranem wróciliśmy z mężem z bajkowego Oludeniz, z mniej bajkowego
      hotelu Marcan Beach, gdzie spędziliśmy 14 (no prawie) dni. Jeżeli chodzi o
      uroki miasteczka, to nie będę się na ten temat rozpisywać, bo juz wiele zostało
      na ten temat napisane. Jeżeli ktoś miałby jakieś pytania, to chętnie odpowiem
      na maila. Ogólnie mówiąc, samo miejsce jest przepiękne i naprawdę je polecam ze
      względu na piękno przyrody. Dla mnie jedynym mankamentem było, iż mimo
      wszechobecnych gór praktycznie nie ma możliwości aby sie po nich troche
      powłóczyć. Trzeba sporo się naszukać, aby znaleźć fajne trasy na piesze
      wycieczki, nam na szczęście się to poniekąd udało. Po odbyciu fakultatywnych
      wycieczek chyba bym sie zanudziła, gdybym musiała od rana do wieczora leżeć na
      plaży czy basenie. Apropos plaży, jeżeli nie chcecie wylegiwać sie w
      niemiłosiernym tłumie turystów, polecam ustronny zakątek na wschodniej części
      plaży, przy skałach. My niestety odkryliśmy go dopiero pod koniec pobytu. Fakt,
      że nie ma tam pryszniców, ale urok tego miejsca wynagradza cząsteczki soli
      krystalizujące się na skórze;).
      Jeżeli chodzi o sam hotel MarcanBeach, to niestety w stosunku do niego nie mam
      juz tak pozytywnych odczuć. Oczywiście wszystko zależy od gustów i oczekiwań.
      Niemniej jednak pewne kwestie były bezdyskusyjne dla wszystkich uczestników
      naszej wycieczki- przede wszystkim fatalne!!!! obiadokolacje. Radzę szczerze,
      jeśli ktoś chciałby polegać przede wszystkim na hotelowych posiłakach, licząc
      przy tym na w miarę sensowną ich jakość, próbujcie zmienić hotel jak szybko sie
      da. W Oludeniz jest wiele innych hoteli za tą samą, podobną lub nawet niższą
      cenę (niekoniecznie z Itaki), gdzie posiłki są smaczne, obfite i przede
      wszystkim w formie bufetu! U nas niestety, w związku z tym, że posiłki były
      serwowane, musieliśmy na wszystko czekać ponad godzinę!! Dla obsługi hotelowej
      ważniejsi są goście z zewnątrz, jest to oczywiście zrozumiałe, bo dla kelnerów
      jest to jedyna możliwość zarobku. Niestety kierownictwo hotelu jest raczej
      twardogłowe i nie rozumieją, że gdyby był bufet, kelnerzy nie musieliby nas
      obsługiwać i przede wszystkim szybciej zwalniałyby się im stoliki. W każdym
      razie popołudniowe posiłki były żenadą, pod względem serwisu, ilości i jakości.
      Dwa razy intereniowaliśmy u rezydenta, przy czym raz musiał się zjawić w trybie
      natychmiastowym. Tutaj muszę oddać pokłon p. Tomkowi, który naprawdę się starał
      aby rozwiązać problem. Tak czy owak, po interwencjach poprawiła się ilość
      posiłku, niestety jakość oraz serwis pozostały bez zmian. Wystarczy wspomnieć,
      że przez dwa tygodnie mieliśmy tą samą beznadziejna surówkę, a na deser w 70%
      pozostałość arbuza i melona po śniadaniu. Poza tym niestety szefostwo kłamie,
      dla przykładu - w menu, które pokazali rezydentowi podczas dyskusji, jednego
      wieczoru był filet z kurczaka, podczas gdy my otrzymaliśmy przeciwieństwo
      filetu, ij. 3! kosteczki będące zapewne fragmentem skrzydełka. Koleżanka z
      wycieczki w ostatni dzień dopiero po własnej interencji wogóle otrzymała
      posiłek, podczas gdy jej mąż siedzący naprzeciwko otrzymał dwa obiady! Swiadczy
      to niestety o tym, jak byliśmy traktowani. Tutaj chciałbym podkreślić, iz mimo
      to kelnerzy są naprawdę mili, i jak jeden z nich nam tłumaczył, ta cała
      sytuacja nie wynika z ich złej woli, ale poprostu z realiów rzeczywistości. Oni
      pracują tylko 6 m-cy, w których muszą zarobić jak najwięcej się da, w zwiazku z
      czym każdy napiwek jest istotny.
      Przepraszam, że się tak rozpisałam, ale czuję się odrobinę zawiedziona i poza
      tym uważam, że to co się tam dzieje jeżeli chodzi o posiłki, powinno zostać
      głośno wypowiedziane. Uspokoję jednak tych, krzórzy juz nie mają szans nic
      zmienić, że śniadania za to są OK. Codziennie to samo, ale da się przeżyć.
      Podczas śniadań poza tym ma się okazję poddać urokowi kelnerów, którzy są
      wówczas przemili. A jeżeli chodzi o obiadokolację, radzę interweniować u
      rezydenta. Potem chociaż przez dwa dni będziecie jeść w przyzwoitym tempie.
      Oczywiście napewno są ludzie, którym odpowiada takie tempo spożywania posiłków.
      Mówię jednak szczerze, nie są to posiłki, którymi można się delektować, poza
      tym tam dość szybo robi sie ciemno, w związku z tym po obiedzie nie ma już
      szans nic zobaczyć. Wiem, że było to szczególnie uciążliwe dla rodzin z
      dziećmi. Acha, jeszcze jedna sprawa, obiadokolacje są serwowane od 19 do 20 i
      gdy któregoś dnia wróciliśmy z wycieczki za pięć ósma, recepcjonista powiedział
      nam, że już za późno. Przyznam, że szczęki nam opadły, na szczęście był z nami
      wówczas rezydent i to on odbył rozmowę z przemiłym recepcjonistą. Obiad
      oczywiście zjedliśmy, o on sam był potem uosobieniem słodyczy, przynajmniej z
      pozoru.
      To tyle marudzienia jeżeli chodzi o jedzenie, w każdym razie nastawcie się
      raczej finansowo i psychicznie na stołowanie poza hotelem, chyba że ktos nie
      jest amatorem dobrej kuchni.
      Jeżeli chodzi o pozostałe aspekty hotelu, to było ogólnie OK, przynajmniej w
      naszym pokoju. Klima indywidulnie sterowana, co jest naprawdę świetnym
      rozwiązaniem. Tutaj niestety muszę wspomnieć, że dwie dziewczyny przez tydzień
      nie mogły się doprosić o naprawę klimatyzacji, bo miły pan z recepcji (ten sam
      od obiadu) ciągle twierdził, że wszystko jest ok. Dopiero w drugim tygodniu
      zmienili im pokój.
      Basen nie za duży ale wystarczający, i przede wszystkim nie ma na nim dużego
      tłoku. Niestety pod koniec wyjazdu zauważyłam niepokojące zjawisko - niektóre
      panie idąc na śnadanie już rzucały swoje ręczniki na leżaki. W ślad za nimi
      poszło jeszcze kilka osób, na szczęście my już wyjeżdżaliśmy, a podczas naszego
      turnusu nie było takich oszołomów.
      Jeżeli chodzi o czystość, to ta kwestia wypada raczej średnio, ale taka jest
      chyba poprostu mentalność południowców. Panie sprzątaczki, nawiasem mówiąc
      przemiłe, więcej czasu poświęcały na fantazyjne układanie ręczników na łóżkach
      i przyozdobianie ich kwiatkami niż na sprzątanie łazienki. Szafki, szuflady i
      póleczkę pod lustrem musiałam wysprzątać osobiście, bo inaczej nie dało się z
      nich korzystać, przynajmniej w moim odczuciu. Ale ja jestem trochę pedantką,
      więc innym może nie przeszkadzać.
      Największą zaletą hotelu jest położenie - przy samej promenadzie, knajpkach,
      dyskotekach i dosłownie pięć minut do plaży. Dla nas było super, choć żałuję,
      że nie wzięłam zatyczek do uszu, bo było kilka wieczorów gdy chcieliśmy się
      położyć wcześniej, a niestety zasnięcie w tym hałasie nie jest łatwe.
      Jeżeli chodzi o dzieci, cóż, uważam, ze jest to raczej hotel dla ludzi
      bezdzietnych, którzy lubia sobie wieczorem poszaleć, czy posączyć browarki w
      okolicznych (nietanich!) knajpkach (zawsze jeszcze pozostaje sklepowe winko czy
      piwko na plaży). Poza brodzikiem i mizernym "placem zabaw" usytuowanym od
      strony restauracji nie ma tam zbyt wiele atrakcji dla dzieciaków. "Przepiękny
      egzotyczny ogród" z oferty faktycznie nie istnieje. Jest poprostu trawka wókół
      budynków hotelowych i kilka drzew. Oprócz tego, wiem że z dostawkami są
      problemy, przynajmniej mieli je jedni Państwo w dzieckiem z naszego turnusu.
      Jako dostawkę zaproponawali im takie dziwaczne, zakratowane łożeczko? stojące
      pod oknem, które po spuszczeniu kraty może służyć jako kanapka. Państwo Ci nie
      chcąc więzić dziecka, musieli spać z synkiem w jednym łóżku, niestety nie mogli
      się nawet doprosić o dodatkową poduszkę. Jeżeli chodzi o podwójne łóżka, to w
      większości pokoi ich nie ma. My mieliśmy to szczęście, choć oczywiście, łózka
      zawze można zsunąć.
      Wiem, ze mój opis hotelu jest niewesoły, ale może tymczasem coś się zmieni i
      będziecie pozytywnie zaskoczeni. Tak naprawdę najgorsze są obiadokolacje, a
      reszta jest OK. Szczególnie fajnie się wyleguje na basenie. Poza tym, będąc
      tam, trzeba poprostu "olać' hotel, że się tak brzydko wyrażę i korzytać z
      uroków tego bajkowego miejsca jakim jes
      • jja1 Re: Marcan Beach - Oludeniz 04.08.06, 13:31
        Za tdzień wybieramy się do hotelu Yel Holiday Resport 4 km od centrum Oludeniz.
        Chcielibyśmy pochodzić trochę po górkach. Czy mogłabyś opisać po krótce trasy, które przeszliście i co najwazniejsze, z którego punktu wychodziliście?
        No i jeszcze jedno pytanie: Gdzie znajduje się ta fajna, zaciszna plaża przy skałach, o której mówiłaś.
        Z góry wielkie dzięki za odpowiedź.
    • etrusek up5 29.06.07, 12:54

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka