lahcimm
14.06.07, 23:31
Witam !
3 dni temu wróciłem z wczasów w Slonecznym Brzegu, a w drodze do BG byliśmy w
Stambule.
Sam poszukiwałem zaciekle przed wyjazdem informacji o Stambule i podróży do
tego miasta samochodem, dlatego postanowiłem obszerniej opisać moją podróż.
1. Granica
Turcy to prawdziwi mistrzowie biurokracji, ..... jedni z ostatnich w Europie.
Do Turcji wjeżdzaliśmy przez przejście Kapitaan Andrevo.
Wiza 10 euro za osobę. NIE MA INNYCH OPŁAT.
Podjeżdza się do pierwszego ciągu budek. Na kilkanaście budek tylko 2 były
czynne. Po odstaniu kilku minut w kolejce, gdy podjechałem do budki, Celnik
sprawdził że w paszporcie nie ma wizy, więc kazał przejechac bramkę i pójśc
do skrajnej budki po lewej i kupic wizę (znaczek).
Jak prosił poszedłem. W budce siedział Turek i kończył kanapkę. Musiałem
obserwować jak ze skupieniem kończył ostatnie 2 gryzy kanapki.
Dosyć niesprawiedliwe. Ja stoję na deszczu, a on siedzi w ciepełku (:
Skończył jesć, sprzedał wizy (znaczki) i wróciłem do pierwszej budki.
Celnik wkleił znaczki, coś tam wpisał i podjechalismy do nastepnego ciagu
budek. Kilkanaście stanowisk. Czynne jedno dla dyplomatów i 1 dla plebsu.
Przed nami 6 samochodów. Staliśmy 50 minut.
Ogladanie dokumentów i sprawdzanie w komputerze trwało 5-10 minut.
Zostałem poproszony o zaparkowanie samochodu za budką i poczekanie na
kontrolę bagażu. Został mi wskazany człowiek, który po odprawie samochodu na
stanowisku dla dyplomatów .... gdzieś zniknął.
Po 5 minutach oczekiwania (na deszczu) wróciłem do swojego cenika w budce i
powiedziałem, ze tamten gdzieś zniknął. Ten wkur.... zabrał nasze paszporty,
coś tam wpisał i ... bez oglądania naszych bagaży... pojechaliśmy dalej.
Szczęsliwi że już mamy to za sobą ujrzeliśmy kolejna budkę. Człowiek wziął
paszorty, z baaaardzo przejęta twarzą wprost zaczytywał się w stempelkach w
paszportach i ichnich zapiskach, tak ..... jakbyśmy nie wiadomo skąd do niego
dotarli niezauważeni przez ciąg licznych budek :)
W końcu też coś wpisał i wjechaliśmy nareszcie do Turcji.
Wracając przez przejście (znacznie mniejsze) Malko Tarnovo podobna szopka
tylko nie ma budek i zamieszanie jeszcze większe :)
Przejechałem przez pierwszy szlaban od strony tureckiej i podjechałem pod
drugi. Ten spojrzał w paszporty i był zdziwiony, że nie mamy wykreslonych
wiz. A skąd to mialem wiedzieć ? Przy pierwszym szlabanie nie było żadnych
instrukcji.
Celnik kazał wycofać kilkanaśie metrów, zaparkować samochód i pójść do
budynku (100 metrów), znajdującego się przy pierwszym szlabanie.
Poszedłem. Stanąłem w kolejce do okienka Bulgaristan, podałem paszporty i
musiałem kilka minut poczekać, ponieważ za chwilę szef sali wprowadził
Bułgara z paszportami z całego mikrobusu. Ten (jak się domyśliłem częsty
bywalec tej granicy) wręczył szefowi 40 dolarów.
W końcu po odprawieniu kilkunastu osób z busika doszła moja kolej. celnik
poprzeglądał paszporty kilka minut, po czym pokazał na zdjęcie córki w
paszporcie i spytal się czy spi w samochodzie.
Domyśliłem się, że do odprawy pownni się stawić wszyscy pasażerowie (chyba,
że da się 40 $ szefowi sali) :)
Celnik okazał się ludzkim odruchem i wyszedł ze mną przed budynek. Gdy
zobaczył, ze samochód stoi 100 metrów dalej, to się zdziwił, ale ... odpuścił
sobie spacerek i wróciliśmy do sali, gdzie dokonał skreśleń w paszportach i
mi je oddał (widocznie dobrze mi z oczu patrzyło :))) )
Mówił dobrze po niemiecku, wieć na moje pytanie co dalej wskazał mi 2
pokoiki, w których muszę dokonać kontroli bagażu i samochodu.
Poszedłem. W każdym z pokoików po ok 1 minucie (bez oglądania bagaży i ..
samochodu) oraz istnym zaczytywaniu się celników w stempelkach, wróciłem do
żony i dzieci.
Podjechaliśmy do szlabanu.
5 minut ogladania stempelków i wpisów ... wyjechaliśmy z Turcji.
Po stonie bułgarskiej na 4 pracaujące osoby 2 mówiły po polsku. Jeden celnik
ma kolegę, który handluje na stadionie 10-lecia i 5 lat temu był w Polsce.Źle
wspominał wyjazd, ponieważ wg niego u nas strasznie mocna wódka :)
Celniczka (mówiąca po polsku) dopiero się wybiera do Polski :), ale też była
dosyć sympatczna. Zajrzeli do bagażnika. Spytali się, czy w kole zapasowym
nie przewozimy błamów (???) ale nas puścili.
Rumunom przd nami wyjmowali bardzo dokładnie rzeczy z toreb.
Po przejechnaniu tej bariery, ...... dezynfekcja za 2 euro.
Dalej dokładne sprawdzenie naszej plakietki na ichnie drogi i wreczcie z ulgą
byliśmy w Bułgarii.
Droga po stronie bułgarskiej do Careva to istny skandal. Komediowo wygląda w
jednym z miejsc napis, że wymagana jest na tym odcinku winietka :)
2. Autostrady
Autostrada od granicy jest rewelacyjna. Prawie na całym odcinku az do
Stambułu po 3 pasy. Przy wjeżdie należy wziąść kwitek (my nie wzieliśmy i
przejechaliśmy przez automat).
W Stambule mozna przejechac przez automat bez opłaty (zawyje, ale chyba
cięzko im będzie znaleźć delikwenta w Stambule :) ). My zdecydowalismy się
na wariant ucczciwy z opłatą. Człowiek w budce zdziwiony, że nie mamy
kwu\itka, zażyczył sobie 5 lirów.
Niestety nie mieliśmy lirów, ponieważ po stronie tureckiej tuż za granicą nie
udalo nam się znaleźć kantoru.
Wydał nam w lirach z 10 euro (musi być banknot), po nawet dosyć sprawiedliwym
kursie).
3. Kantory w Stambule
Ne jest je łatwo znależć, ale po zapytaniu w sklepie, ktoś na pewno nam
wskaże.
Wymieniałem po kursie (o ile dobrze pamiętam) 1 euro=1,76 liry
4. ceny paliwa
lpg płaciłem po 1,46 liry za litr (ok 3,30 zł)
z tego co zauważyłem benzyna około 3 ilir za litr
5. Noclegi
Mieszkaliśmy w Hotelu Meram, www.meramhotel.com/ , ale raczej jest to
hostel. Za 2 noce za 2 osoby dorosłe i 2 dzieci zapłaciliśmy, przy rezerwacji
przez Internet przez niemiecki serwis 60 euro. Pokój 4 osobowy z łazienką.
Okazało się , że 4 jest bez łazienki, dlatego dostalismy trójkę z łazienką i
4 bez łazienki.
Hotel nie jest rewalacyjny, mozna powiedzieć spelunka. Na 2 noce może być.
Gdybym jechał na 5 dni na pewno poszukałbym czegoś lepszego.
Bardzo dobra lokalizacja. Wszędzie blisko.
6. Parking strzeżony
Na ulicy obok. Parking strzeżony nazywa się OTO-PARK. Regułą jest, że
zostawia się samochód z kluczykami, ale są przyzwyczajeni, ze turyści z poza
Turcji tego niechcą robić.
Płaciłem za dobę 20 lir, ... czyli dosyć sporo.
W okolicach starego miasta prawie wszędzie są opłaty za parkowanie. Na ogół
na niestrzeżonym pierwsza godzina około 5-6 lir.
7. Zwiedzanie
I dzień
Błękitny Meczet, wstęp co łaska. Bylismy świadkami śmiesznego zdarzenia.
jeden z Turków pragnący zarobic kilka euro zaproponował Angielce, że bedzie
za nią nosił buty w siatce po meczecie. Spławiła go sympatycznym uśmiechem :)
Błękitny Meczet (Sultanhamet) naprawdę warto zobaczyć.
Dodatkowo spacer nad morze i spacer wieczorem po Starym Mieście.
II dzień
Hagia Sophia - koniecznie trzeba zobaczyć, wstęp 10 lir (dzieci do 6 lat free)
zamek Topkapi - 10 lir (dzieci do 6 lat free)
Targ Egipski wraz z Targiem zwierząt (koniecznie trzeba zobaczyć)
Meczet Yeni Camil
Promem z Eminu do części azjatyckiej (1,30 liry za osobę). Dalej spacer po
stronie azjatyckiej, autobusem do czynnej przystani i powrót poromem już po
zmroku (piękna iluminacja mostu).
III. Dzień
Grand Bazar - szkoda tracić na to miejsce czasu
Turecka herbaciarnia
Przejażdzka samochodem kilkanaście kilometrów po stronie europejskiej wzdłuż
Bosforu
Jeśli macie jakieś pytania postaram się odpowiedziec w miarę mozliwości
pozdrawiam
Lahcimm