pestka86
19.11.05, 23:53
smutno mi i musze się wygadać:(
mam 20 lat i czasem nachodzą mnie myśli, czy jeszcze dopadnie mnie
szczescie, czy znajdę swoją drugą połówkę... pół roku temu rozstałam się z
moją pierwszą miłością, po 2 latach związku, ale to nie z tego powodu mi
smutno. Po prostu stwierdziliśmy, że nie pasujemy do siebie i jest dobrze w
tej sprawie:)
Problem dotyczy czegoś innego...Wiem, pewnie powiecie że młoda jestem, zycie
przede mna, ale... jakoś tak dziś mnie napadły pesymistyzne myśli, że nigdy
nie spotkam człowieka z którym bede chciała spędzić reszte zycia. Nie wiem
czy jestem zbyt wymagająca, ja po prostu chce znaleźć zwyczajnego, dobrego i
uczciwego faceta... sa chlopacy, ktorzy chca sie ze mna spotykac(nie jestem
prozna, naprawde)a jednak ja ich odpycham, nie wiem nawet dlaczego. Kiedy
robią jakieś "podejścia" zamykam się, choć często są to wartościowi ludzie...
Smutno mi dziś... gdy widze moje szczęsliwie zakochane koleżanki czy
kolegów,ten błysk w oku, to jest mi źle, choć ciesze sie z ich szczescia.
Generalnie mam wielu wspaniałych znajomych, staram się cieszyć z każdego dnia
i jestem optymistką, każdy mi powtarza, że bardziej usmiechniętej osoby nie
widział a jednak "czegoś mi brak, czegoś pięknego"... :(((