eliza1973
10.08.06, 13:05
Właściwie to piszę chyba tylko po to, że nie mam się komu wygadać
Małżenstwo z 11 letnim stażem, dzieci, dom, praca czyli wszystko co potrzeba
do szczęścia. Małżeństwo oczywiście z wielkiej miłości, która topnieje
niestety z biegiem lat. Mąż nie pije, nie pali, nie zdradza mnie, ale...
Ostatnio jego chamstwo wobec mnie przechodzi już granice mojej wytrzymałości.
Potrafi wypowiedzieć słowa, które bolą mnie długo i mocno. Nie pomagają
rozmowy na ten temat, już nawet nie próbuję. Wiem że mnie kocha, co można
odczuć w codziennym życiu, ale jednym wulgarnym słowem potrafi zniszczyć
wszystko.Powtarzam sobie że jestem mocna, nie pokażę że płaczę przez faceta
zwłaszcza przy dzieciach. Nie wiem czy go jeszcze kocham, nie mogę zapomnieć
i wybaczyć "wydupcaj" czy "spie..j" , choć godzinę wcześniej był "do rany
przyłóż".
Czy ma tak któraś z was? Jak sobie radzicie z takimi sytuacjami?
Nie proszę o rady typu "rzuć go". Jeśli ma się małe dzieci(3)i dorobiło sie
razem czegoś w życiu to nie jest to takie proste.