Dodaj do ulubionych

ekspedient/klient -> ich wina i nie wina

05.09.09, 09:57
jako ekspedientka w dużym centrum handlowym, chciałabym zwrócić Wam drogie Panie uwagę na kilka spraw. Broń Boże nie chodzi tu o złośliwość. Przeczytałam bardzo stary temat o napastliwych sprzedawczyniach i chciałam wytłumaczyć Wam dlaczego tak jest i co kieruje pewnymi zachowaniami. Chciałam też uświadomić Wam drogie Panie jakie wy popełniacie błędy nieświadomie i czasem niestety ale sprawiacie że na nastepny dzień każda z nas - ekspedientek dostaje reprymendę. Nasi pracodawcy bardzo czesto nie są Polakami i ich mentalność jest inna.

1. wiele z Was narzeka że nie jesteśmy szkolone i przez to nie wiemy że klient nie lubi napastliwych ekspedientek MIT -> otóż właśnie tego uczą nas na szkoleniach. bycie "napastliwym" to jedno z naszych zadań ale nazwane po prostu obsługą, musimy mówić dzień dobry od wejścia i podchodzić czasem po 3x bez względu na to czy Pani szuka czy tylko ogląda. Zwróćcie uwagę na to że mało jest polskich firm na rynku większość to firmy zagraniczne. Ja pracuję we włoskim sklepie i nakazem koordynatora mam dmuchać Pani w kark... nie cierpię tego ale muszę to robić. Zdaję sobie sprawę z tego, że zaraz ktoś może na mnie warknąć i chciałabym stać obok czekając aż będę potrzebna ale muszę być blisko. bardzo blisko.

2. W 90% w centrach handlowych na wejściach do sklepów pomontowane są liczniki. Notują one liczbę wejść i wyjść ze sklepu. Czasami wchodzicie do sklepu po 10 razy nie kupując nic i nabijając licznik. często wchodzicie zapytać nas o inny sklep (a jest przecież w każdym dużym centrum handlowym mapa, nie wspominając o informacji). Co daje licznik? LICZBĘ OBSŁUŻONYCH KLIENTÓW. Im niższy % tym większa reprymenda od pracodawcy. Miłe Panie może czasem warto przed sklepem zastanowić się czy aby na pewno do tego sklepu chcecie wejść czy nie miałyście wejść obok. My wiemy i nie mamy żalu o to że chcecie pooglądać przecież też jesteśmy klientkami. I to nie tak że mówie Wam żebyście nie wchodziły, NIE. Chcę tylko abyście były świadome istnienia liczników i tego że z każdego Waszego wejścia jestesmy rozliczane. To dlatego też każą nam być napastliwym. KAŻDY KLIENT WCHODZĄCY DO SKLEPU MA ZOSTAĆ OBSŁUZONY = za każdym razem musimy do Was podejść pytając "Czy możemy coś znaleźć? Jakiego artykułu Panie szukacie?"

3. "A może cos jeszcze dla Pani, może zaproponuję dodatkowo ... lub ...?" tego również nie odbierajcie złośliwie. W sklepach międzynarodowych sieci prowadzone są statystyki przeróżnego rodzaju. jedną z nich jest ILOŚĆ SZTUK NA PARAGON. im większa tym lepiej, im mniejsza... znowu reprymenda bo to oznacza że źle obsługujemy. MY PO PROSTU MUSIMY ZADAĆ WAM TO PYTANIE. A najlepsze jest to że wiem z doświadczenia że często dzięki temu Wam o czymś przypominamy! Zadna z nas nie chce byc natrętna proponując Wam zamiast różowej gumki do włosów której nie mamy inny kolor. Czasem przecież nie trzeba być ubranym w jednej tonacji. Wierzcie Panie, że wiele z nas ma wyczucie gustu i potrafimy ciekawie dobrać dodatki, lub proponując inny kolor uświadomić Wam że faktycznie Wam w nim dobrze.

hmm na razie tyle.. może jak wrócę z pracy przypomnę sobie o czym jeszcze. zdaję sobie sprawę z tego, że sa równiez ekespedientki które nikogo nie traktują poważnie. lekceważą, żują gumę, albo takie które do nikogo nie podchodzą. nie chce tutaj ubierac ekspedientów w szablon.

Pozdrawiam i życze udanych zakupów :)
Obserwuj wątek
    • karlajn_27 Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 05.10.09, 10:39
      ja na prawde rozumiem ze to wasza praca i macie takie obowiazki. Winic trzeba
      "górę" ktora ustala takie zasady, nie zdajac sobie sprawy z tego ze w Polsce
      takie zachowanie obslugi sklepu jest zle postrzegane.

      Nie lubie za to ekspedientek ktore mierza mnie wzrokiem z mina co ty tu robisz
      przeciez i tak cie nie stac. Wrrrr :P
      • czarna12.3 Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 05.10.09, 21:29
        Dziękuję za bardzo ważne dla mnie informacje- naprawdę, nie byłam świadoma tych mechanizmów.Pozdrawiam.
        • cus27 Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 06.10.09, 05:21
          Z "licznikami" wejsc...zaskoczylas mnie.Ekspedientka..."ciezki
          chleb"!Powodzenia!
          • real-kapucynka Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 17.10.09, 13:53
            Szczerze mówiąc współczuję Tobie ekspedientko, przyznam że sama już
            wolałabym być sprzątaczką niż znosić humory kupujących nierzadko
            chamowate, praca sprzedawcy jest bardzo cieżką pracą i nie każdy
            nadaje się do tego zawodu, to zajęcie tylko dla wytrwałych ludzi o
            stalowych nerwach no i dla tych którzy uwielbiają kontakt z
            klientem ;)
            Dobrze ,że napisałaś te wskazówki, jestem zaskoczona np. tym
            licznikiem wejść.
            Pomimo wszystko życzę Tobie powodzenia i lepszej, ambitniejszej
            pracy (gdzie pracownika się nie tresuje, a traktuje jak CZŁOWIEKA)
    • larenata Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 17.10.09, 16:38
      Dla mnie to też nowość te liczniki... Teraz to już zawsze będę miała je w głowie
      przed wejściem do sklepu :)
      A tak nawiasem mówiąc, to sama nie wiem co gorsze, czy ekspedientka biegająca za
      mną, czy dwie ekspedientki rozmawiające ze sobą i mające mnie w d..., kiedy chcę
      o coś zapytać ;)
    • ekspedientka Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 12.11.09, 00:22
      cieszę się że przyjęłyście moje słowa bez uczucia urazy :). czasami kiedy
      rozmawiam o tym ze znajomymi mimo wszystko atakują mnie za nachalność lub inne
      wyżej opisane przeze mnie zachowania.

      pozdrawiam serdecznie :)
      • cus27 Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 12.11.09, 08:55
        Duzo,duzo cierpliwosci i sily... zycze(w przdswiatecznym okresie),no
        i oczywiscie...duzej premii.Pozdrowienia!
        • gusia260 Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 14.11.09, 14:35
          Ekspedientka czy kasjerka to wcale nie taka łatwa praca, a często te osoby są
          atakowane przez klientów.
    • croyance Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 20.11.09, 18:34
      'Miłe Panie może czasem warto przed sklepem zastanowić się czy aby na
      pewno do tego sklepu chcecie wejść czy nie miałyście wejść obok.'

      Wszystko rozumiem, ale z tym przesadzilas. Klient na prawo chodzic
      sobie i ogladac to, na co ma ochote. Trudno wymagac, zeby konsument (!)
      zyl pod dyktando ekspedientki.
      • ekspedientka Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 23.11.09, 11:26

        > 'Miłe Panie może czasem warto przed sklepem zastanowić się czy aby na
        > pewno do tego sklepu chcecie wejść czy nie miałyście wejść obok.'
        >
        > Wszystko rozumiem, ale z tym przesadzilas. Klient na prawo chodzic
        > sobie i ogladac to, na co ma ochote. Trudno wymagac, zeby
        > konsument (!) zyl pod dyktando ekspedientki.

        "My wiemy i nie mamy żalu o to że chcecie pooglądać przecież też jesteśmy klientkami. I to nie tak że mówię Wam żebyście nie wchodziły, NIE."

        zdanie dalej napisałam tez to wyżej. niestety ale często jest tak że ktoś przychodzi mnie spytać gdzie można kupić to czy tamto, albo wchodzi staje jak wryty uświadamiając sobie że wszedł nie tutaj i wychodzi. to takie sytuacje mam na myśli, a nie osoby które oglądają.
        • jowita771 Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 01.05.10, 11:29
          > często jest tak że ktoś przyc
          > hodzi mnie spytać gdzie można kupić to czy tamto, albo wchodzi staje jak wryty
          > uświadamiając sobie że wszedł nie tutaj i wychodzi.

          Jest klientem i ma do tego prawo. Sklep jest dla klienta, a nie odwrotnie.
          Przykre, że Twój szef tego nie wie.
          Szczerze mówiąc ten fragment Twojego postu spowodował tylko to, że mam ochotę
          włazić do każdego sklepu po to tylko, żeby ponabijać licznik.
    • czy-nastka Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 23.11.09, 12:15
      Dlatego właśnie wolę robić zakupy przez internet niż w "stacjonarnych" sklepach.
      Nikt mnie nie "napastuje"( wiem że ekspedientki są zmuszone tak się zachowywać
      ale tego nie znoszę) i mogę najspokojniej w świecie wybrać dokładnie to, co chcę
      oszczędzając czas, pieniądze i nerwy. A że w necie ciągle pojawia się coś
      ciekawego, gdzie warto zajrzeć warto być na bieżąco. Spodobała mi się oferta
      hihawa.pl, mają fajne rzeczy i dostawa jest ekspresowa( już na drugi lub trzeci
      dzień od zamówienia). Dobrze że mamy zawsze alternatywę.
    • ekspedientka Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 22.01.10, 21:25
      odświeżam
      • ekspedientka Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 16.04.10, 12:07
        ponownie odświeżam :)
        • sloneczna.dziewczyna Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 23.04.10, 17:32
          Ale po co odświeżasz?
    • slodkamarchewa Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 28.04.10, 14:42
      a mnie wkurza do czerwoności jak ekspedientki mierzą mnie wzrokiem
      jakby one były królowymi świata a ja nikim!!!!!!!!!!!!!!!!
      • ekspedientka Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 28.04.10, 22:50
        odświeżam, żeby Panie mogły się z tym zapoznać.

        @slodkamarchewa każdą z nas to irytuje ;) ale nie każda ekspedientka taka jest.
        mnie bawi za to jak ludzie nie dowierzają że jestem studentką. dla nich
        ekspedientka to dziewczyna która pracuje w sklepie bo nie poszła na studia. nie
        wiem czemu utarło się takie myślenie :)
        • dwapsyikot Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 01.05.10, 12:15
          wiesz co, moim zdaniem ten twój post to zwykłe przegięcie, praca jak
          praca, każdy może sobie wymyślić taki zestaw poradnikowy dla
          klientów, petentów, a nawet pacjentów. a kawałka o licznikach to już
          zupełnie nie rozumiem co miał spowodować? bo u mnie ewidentnie
          powoduje ochotę na zwiedzanie każdego sklepu......
    • majeczka200 Re: ekspedient/klient -> ich wina i nie wina 22.07.10, 18:17
      Rozumiem taka praca.Akurat ja raczej bez celu nigdy nie łażę po galeriach tylko
      ewidentnie jak chcę coś kupić bo zamiast łazić od sklepu do sklepu bez
      konkretnego celu wolę spędzić czas z rodziną,oczytać książkę czy też pojeździć
      na rowerze itp.Ale co mnie denerwuje i nigdy tego nie robię to rozwalanie rzeczy
      albo zostawianie ich w przymierzalni jest to dla mnie zwykłe chamstwo.O
      zrzuciłam sukienkę z wieszaka -a trudno niech leży a przecież co za problem
      schylić się i podnieść albo odłożyć sweterek na miejsce.Nie pracuje w handlu ale
      to mnie niesamowicie drażni.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka