Gość: l i l a b a j
IP: *.server.ntli.net
29.07.05, 13:13
wczoraj spotkalam ich pierwszy raz w swoim zyciu; stoje sobie przy desku,
patrze, 10 metrow ode mnie przechodzi jakas pani, chuda, w garsonce, niczym
nie wyrozniajaca sie w tlumie urzedniczka...
jakis czas potem
podchodzi do mnie jakas kobieta i pyta czy sa tu jej znajomi i czy moze sie
rozejrzec, alez prosze bardzo, rozglada sie, nie ma, wiec idzie na drinka do
baru
znowu jakis czas potem
widze obie wymienione wczesniej panie w towarzystwie jeszcze jednej i dwoch
panow
ze nie placa mi za przygladanie sie gosciom, nie przygladam sie im, ale gdy
ta w garsonce pyta o cos (z wrazenia nie pamietam o co nawet pytala), mam
dziwne uczucie...bo jej glos jest dziwnie tubalny
no nic, prowadze gosci do stolika, sadzam i wtedy zauwazam, ze jeden z panow
ma rece obladowane metalem a ich paznokcie na czarno pomalowane i ze drugi ma
dlugie wlosy spiete tak, jak spinaja niedbale klamerka (rozchylana,
grzebykowa) kobiety
generalnie smiac mi sie chce...z trudem go opanowuje, tym bardziej gdy
znajoma potem w swoim pierwszym komentarzu mowi do mnie: "oni jacys dziwni sa"
potem tylko mam dziwne niemile uczucie, za kazdym razem gdy musze do nich
podejsc...
kto jadl, kto pil...
nie wiedzialam za bardzo co mam powiedziec temu/tej w klamerce we wlosach,
ktora toalete wskazac, bo zazwyczaj pokazuje na pewne drzwi i instruuje:
prosto, a potem na lewo(panom) lub na prawo(paniom) - tym razem mialam
powazny dylemat...
mial ktos moze podobne przezycia?