Dodaj do ulubionych

ciezko mi..

24.02.08, 18:03
bo moja kochana sunia jest w stanie ciezkim. Wczoraj przez moment
myslelismy, ze nie zyje, przstala oddychac:(((
Tak chce sie Wam wyzalic, bo jak sie zalilam mojej mamie, to mi
powiedziala :daj spokoj, to tylko pies, po co wydajesz pieniadze na
ratowanie jej...
Dla niej to tylko pies, dla mnie moj drogi przyjaciel!
Obserwuj wątek
    • azza4 Re: ciezko mi.. 24.02.08, 20:24
      Bardzo mi przykro.Wiadoma sprawa,ze zwierze,ktore x lat z Wami
      przebywa nie jest "zwyklym" psem ale czlonkiem rodziny.Posylaj jej
      dobre fluidy i jak trzeba to chocby codziennie do lekarza.Bedzie
      dobrze :)))
      • k1234561 Re: ciezko mi.. 24.02.08, 20:35
        Ja też Cię rozumiem,ale myśl pozytywnie.Pisz co się dzieje,może
        będzie Ci lżej.
        Przechodziłam przez coś takiego, więc wiem jak jest smutno,kiedy
        widzi się kochanego przyjaciela jak cierpi.
        Ale głowa do góry, na pewno będzie dobrze.

        Ściskam Cię serdecznie
        Anika
        • angelbell Re: ciezko mi.. 24.02.08, 22:13
          Rozumiem Cie.Zwierze jest czlonkiem rodziny, przyjacielem, czasem
          chwilowo jedynym wiernym jakiego sie ma. Kilka lat temu moj
          wspanialy wielki kocur Max odszedl po Tęczowym Moście.Byl cudowna
          osoba na czterech miekkich kocich lapach.Nigdy go nie zapomne ani
          nigdy nikt mi go nie zastapi choc w domu jest juz kotka Izis, first
          lady mojego domu, ksiezniczka.Jest kochana, przytulana, ma wszystko
          co mozna ofiarowac kociemu przyjacielowi.Jest wyjatkowa, ale nie
          jest Maxem.Nie zastapi go.Mam nadzieje, ze kiedys w przyszlosci moje
          ukochane koty i psy wyjda powitac mnie na Tęczowym Moście.Nie
          wyobrazam sobie, zeby nie bylo tam najlepszych moich przyjaciol.
          Trzymam kciuki za Twojego pieska, niech wydobrzeje:)
          • bozenka12 Re: ciezko mi.. 24.02.08, 22:48
            Tak bardzo wam dziekuje za slowa zrozumienia.
            Moja Fifi jest w szpitalu. daja jej okolo 35% szans na przezycie.
            Musialam podpisac papiery co jesli serce jej stanie, czy maja
            ratowac za wszelka cene czy dac jej odejsc... Nie chce zeby ja w
            razie czego meczyli...Ech, nawet pisac o tym nie moge. Staram sie
            pozytywnie myslec, tylko ciezko jak lzy splywaja po policzkach.
            Staram sie byc silna dla dzieci, inaczej bym siedziala i ryczala jak
            bobr.
            Jeszcze raz Wam dziekuje za slowa wsparcia.
    • ag_at5 Re: ciezko mi.. 25.02.08, 18:07
      To tylko pies...
      Z psem zyje w zgodzie, milosci, wzajemnym poszanowaniu od 10 lat.
      Przytuli sie jak mi jest ciezko; kiedy jestem chora nie wstaje w
      ogole z lozka - lezy przy mnie, czuwa.
      Wyciaga mnie na spacer, wyczuwa nieprzyjazne mi osoby.
      To tylko pies?

      Z calego serca wspolczuje
      • bozenka12 Re: ciezko mi.. 26.02.08, 01:01
        dziekuje Wam serdecznie za cieple slowa. Jak na razie wypisali Fifi
        ze szpitala, jest w domu. Jej stan ulegl polepszeniu, ale nadal jest
        dosc powazny... A i mowili mi , ze na Fifi studnci sie ucza, bo jest
        ona przypadkiem psa, ktory nie powinnien zyc, a zyje. No i mam
        nadzieje, ze wlasnie takim cudem medycyny pozostanie.
        Ja czuje sie jak wyssana z calej enegii. Po tych wszystkich
        bieganinach po szpitalu, po tych wszystkich zlych wiadomosciach od
        lekarzy, ktorymi mnie zasypywali, czuje sie "zdechla".
        Prosze Was poprzesylajcie dobre fluidki mojej Fifi. To naprawd
        kochany psiak. W kartottece szpitalnej w opisie osobowosci psa
        napisali jej , ze jest bardzo kochajaca i uczuciowa. I taka wlasnie
        jest. W duzej klacie pitbulla siedzi wieeeeelkie serce.
        jeszcze raz dziekuje!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka