olga_w_ogrodzie
25.08.10, 03:55
tyle razy w krótkim fragmencie o śmierci Dalidy /Wikipedia/ pojawia
się : "popełnić samobójstwo" czy "odebrać sobie życie".
pamiętam jak wiele lat temu ktoś czytał w radio ten jej
list : "Wybaczcie, którzy mnie kochaliście, ale życie stało się dla
mnie nie do zniesienia".
i do tej pory sobie myślę czasem, jak bardzo już nie mogła wytrzymać
dnia za dniem, nocy za nocą i jak bardzo to było przemyślane, skoro
przedtem przygotowała się, by ładnie wyglądać - uczesana, umalowana,
ubrana ładnie.
to musiał być ogrom rozpaczy.
jak u mego Brata.
też miał czas, a się nie wycofał.
umierając pisał o tym 3 i pół godziny.
ciągle ktoś zasadza banały, że tchórze ci, co się na to ważą.
a ja tam uważam, że jest ogrom poczucia beznadziei, rozpaczy, ale
też odwagi.
"Osobiste życie Dalidy było trudne, pełne dramatów oraz tragedii. W
1961 wyszła za mąż za Luciena Morisse'a, ale małżeństwo przetrwało
tylko parę miesięcy, kiedy to zostawiła go dla malarza Jeana
Sobieskiego (późniejszego ojca amerykańskiej aktorki Leelee
Sobieski). Parę lat później jej były mąż popełnił samobójstwo. W
1967 nowy kochanek, włoski śpiewak Luigi Tenco także odebrał sobie
życie strzałem w głowę, a i ona sama próbowała po tym zdarzeniu
popełnić samobójstwo.
Żyła także z Richardem Chanfray'em, od którego odeszła w 1981. W
lipcu 1983 r. popełnił on samobójstwo wraz z nową towarzyszką,
trując się spalinami samochodowymi.
W nocy z 2 na 3 maja 1987 roku Dalida popełniła samobójstwo,
połykając 120 pigułek nasennych i popijając je whisky. Zostawiła
notatkę: "Życie stało się dla mnie nie do zniesienia... Wybaczcie
mi".