Dodaj do ulubionych

Depresiacza solidarność

07.03.12, 15:21
poważyłam się pójść do urzędu, a tam tłum ludzi.
spodziewałam się jakichś ludzi, a nie w tak masowych ilościach.
no ale dobra, z wychodzeniem na powietrze, odwróceniem uwagi od lęku przez wdanie się w rozmowę z jakąś starszą panią, udało się kolejki swej doczekać.
ale pani urzędniczka rzecze, że papier dla mnie i owszem jest, ale mam go sobie iść odebrać w pokoju 3 piętra wyżej.
perlisty pot czoło zrosił, się czuło, iż się blednie i osłabło, na myśl, że znów Bóg wie jak długo w tłumie ludzi i że sił brak na to.
urzędniczka na to : - Co pani jest ?
- Choruję, dawno nie byłam w takim tłumie ludzi i chyba spanikowałam - się odpowiedziało.
a pani :
- Proszę usiąść. Ja też mam depresję. Miałam zwolnienie wiele miesięcy, wróciłam do pracy, a gdy patrzę na te tłumy, to od razu mi też słabo. A oni nie wiedzą - kiwnęła głową w kierunku innych stanowisk z urzędnikami. - Nie mówię, bo zaraz się zacznie, że jestem leniem, nie chce mi się pracować, więc wymyślam sobie choroby.

no i zadzwoniła na górę, poprosiła, by pismo dla mnie przyniesiono, bo już się naczekałam tyle i dłużej nie dam rady.
z drugiej strony słuchawki ktoś pytał czemu nie mogę sama przyjść, a urzędniczka na to : - Ta pani źle się poczuła, potem ci powiem.

depresiak depresiakowi depresiakiem.
depresiaki różnych zawodów łączcie się.

no ale co możliwe było w urzędzie jakimś, to niemożliwe wszak na Szczurze - to się wie.
Obserwuj wątek
    • manddia Re: Depresiacza solidarność 07.03.12, 19:58
      Nie poddawaj się, Olgo!

      Po lekturze kilku wątków na tym forum (przy okazji wszystkich uczestników pozdrawiam) dochodzę do smutnego wniosku, że nawet tutaj nie da się uniknąć kłótni pomiędzy niektórymi użytkownikami. Wydawać by się mogło, że ludzie z depresjami są z reguły apatyczni i im wszystko zwisa i powiewa, więc nie powinni na siebie naskakiwać ale jednak nie... Chcę tylko zaznaczyć, że w opisie tego miejsca można wyczytać: "Otwarte forum zasadniczo BEZ CENZURY (...)".

      Ja osobiście nie mam traumatycznych wspomnień, jestem tu pewnie przelotem, ale korci mnie by Ci Olgo napisać, że najgorsze co możesz zrobić to obwiniać samą siebie. To była decyzja Twojego brata-kuzyna i nie powinnaś mieć do siebie pretensji. Widocznie było mu zbyt ciężko. Tak, czy inaczej współczuję Ci, że się tym wciąż zadręczasz.


      PS. Tylko ludzie "weseli" nie lubią smutasów. Myślę że tak jak optymiści nie lubią zdołowanych, tak i pesymiści nie cierpią wiecznych wesołków, ale może się mylę.
      • olga_w_ogrodzie Re: Depresiacza solidarność 07.03.12, 22:39
        thanks.

        z tymi nastrojami, to jest pewno, jak mówisz - choć ciut muszą być zbliżone, by nie było mocnego dysonansu.

        dzięki za Petera i Kate.
        pozdrawiam
      • kefirka.de Re: Depresiacza solidarność 07.03.12, 22:45
        > Wydawać by się mogło, że ludzie z depresjami
        > są z reguły apatyczni i im wszystko zwisa i powiewa, więc nie powinni na siebie
        > naskakiwać ale jednak nie...
        No nie za bardzo, a nawet całkiem nie tak. Opis ma się nijak do człowieka w depresji. Czytając, co napisałeś oczami wyobraźni zobaczyłam ponure, nieczułe zombi i trochę się oburzyłam, że ktoś takie bzdury wypisuje na forum poświęconym depresji. Poza tym piszą tu też Ci, którzy z depresji wyszli, a także ci którzy jeszcze w nią nie weszli, czyli idąc Twoim tokiem rozumowania ludzie zupełnie normalni.


        Odniosłam się nieco uszczypliwie do Twojego wpisu, żeby Ci uświadomić, że stosowanie prostych schematów postrzegania i oceniania ludzi nie wychodzi na dobre ani postrzeganym ani postrzegającym. Jeśli chcesz o czymś pisać, warto żebyś miał na ten temat jakie takie pojęcie, nie jest to wiedza tajemna i niedostępna, bo o depresji mówi się i pisze całkiem sporo.

        • manddia Re: Depresiacza solidarność 08.03.12, 13:47
          kefirka.de napisała:

          > > Wydawać by się mogło, że ludzie z depresjami
          > > są z reguły apatyczni i im wszystko zwisa i powiewa, więc nie powinni na
          > siebie
          > > naskakiwać ale jednak nie...
          > No nie za bardzo, a nawet całkiem nie tak. Opis ma się nijak do człowieka w dep
          > resji. Czytając, co napisałeś oczami wyobraźni zobaczyłam ponure, nieczułe zomb
          > i i trochę się oburzyłam, że ktoś takie bzdury wypisuje na forum poświęconym de
          > presji. Poza tym piszą tu też Ci, którzy z depresji wyszli, a także ci którzy j
          > eszcze w nią nie weszli, czyli idąc Twoim tokiem rozumowania ludzie zupełnie no
          > rmalni.
          >
          >
          > Odniosłam się nieco uszczypliwie do Twojego wpisu, żeby Ci uświadomić, że stoso
          > wanie prostych schematów postrzegania i oceniania ludzi nie wychodzi na dobre a
          > ni postrzeganym ani postrzegającym. Jeśli chcesz o czymś pisać, warto żebyś mia
          > ł na ten temat jakie takie pojęcie, nie jest to wiedza tajemna i niedostępna, b
          > o o depresji mówi się i pisze całkiem sporo.

          Zatem sprawdźmy co się na ten temat pisze.
          Depresja: jest to stan cechujący się głównie pogorszeniem nastroju, zmniejszeniem energii i aktywności oraz zainteresowań.
          Towarzyszą jej najczęściej objawy takie jak:
          "- nastrój smutku, żalu, obojętności - poczucie zmęczenia, utraty energii (nic mi się nie chce, nie mogę ukończyć zaczętej czynności )
          - izolowanie się od otoczenia, porzucenie zwykłych kontaktów
          - brak zainteresowania tym, co zawsze pociągało, a także ważnymi obowiązkami"

          Czytam dalej: depresja endogenna - "spowolnienie, obojętność uczuciowa, myśli o śmierci, spadek masy ciała, zaburzenia snu. "
          "Przykłady myślenia depresyjnego:
          - izolacja - myślenie, że to inni się ode mnie odsuwają
          - szukanie w sobie winy
          - brak wiary w siebie
          - zniechęcenie, pasywność
          - negatywne nastawienie wobec innych
          - przekonanie, że prowadzę nieszczęśliwe życie"

          Ciekawi mnie twoja wesja definicji i objawów depresji, skoro uważasz, że doktor psychiatrii - pani Byczyńska się myli.


          Po drugie, nie wrzucam wszystkich do jedna worka - cytuję swój wpis: "są z reguły apatyczni", ale z pewnością masz rację - nie mam pojęcia o depresji w przeciwieństwie do ciebie, więc czekam na uświadomienie mnie.
          • kefirka.de Re: Depresiacza solidarność 09.03.12, 21:12
            > Po drugie, nie wrzucam wszystkich do jedna worka - cytuję swój wpis: "są z r
            > eguły
            apatyczni", ale z pewnością masz rację - nie mam pojęcia o depresji w
            > przeciwieństwie do ciebie, więc czekam na uświadomienie mnie.

            Proszę bardzo. Jeśli czytasz literalnie wypowiedź lekarza, nie ważne z jakim stopniem naukowym, nie jesteś w stanie sobie wyobrazić co dzieje się z człowiekiem w depresji i jak on się zachowuje. Zresztą jak sama zauważyłaś: "wydawać by się mogło(...) a jednak nie", cbdu. Więcej nie napiszę, bo to jakby ze ślepym o kolorach rozmawiać. No nie da się. Wybacz porównanie, ale jest ono jak najbardziej adekwatne.
            Mi zrobiło się przykro, bo żadnej piszącej tu osoby jako zombi nie postrzegam.
    • damakier1 Re: Depresiacza solidarność 07.03.12, 21:26
      Jest coś takiego, jak poczucie wspólnoty - wynikłe z przeróżnych, zaskakujących czasem przyczyn. Może je też wywołać właśnie depresja, czy inna "wspólna" choroba. Ale życzliwość i empatia rozłożone są chyba po ludziach bez względu na zdrowie, wykształcenie, wiek, czy co tam jeszcze. Ta pani w urzędzie byłaby życzliwa również każdej innej osobie bez względu na depresję. Jej choroba o tyle tylko miała znaczenie, że była bardziej wyczulona na objawy i szybko sie zorientowała w Twoim stanie. Tak, czy siak depresiaczka poznała deprasiaczkę, a serdeczna fajna osoba - drugą fajną i serdeczną.
      Tak jest i na Szczurze - jedni biegną z pomocą, a drudzy patrzą, jak kogo jeszcze bardziej przydeptać niezależnie od chorób, z jakimi się borykają.

      A największej w zyciu solidarności i zyczliwości doświadczyłam od włascicieli volkswagenów - garbusów. Nasz pierwszy samochód to był właśnie "garbus". Wybraliśmy sie nim na Mazury, mielismy dość poważny wypadek i tylko łańcuch pomocy zupełnie obcych garbusiarzy sprawił, że spędziliśmy całkiem udane 2 tygodnie na jeziorach i zdołaliśmy tym samochodem wrócic do domu.
      • eufo-1 Re: Depresiacza solidarność 07.03.12, 22:23
        To nie twoja sprawa jak jest na szczurze bo to nie twoje miejsce. Odejdz i przestan sie wpychac na nie swoje forum. Czy bedziesz sie zaslaniac depresja Olgi?
        • olga_w_ogrodzie Re: Depresiacza solidarność 07.03.12, 22:34
          eufo-1 napisał:

          > To nie twoja sprawa jak jest na szczurze bo to nie twoje miejsce. Odejdz i prze
          > stan sie wpychac na nie swoje forum. Czy bedziesz sie zaslaniac depresja Olgi?

          tak samo sprawa Damy, jak i każdego innego, kto wejdzie tu i będzie zachowywał się przyzwoicie.
          co to znaczy " nie swoje forum" ?
          to tu lista jest tych, którym pisać wolno ?
          kto ją ustalił, bo ja pierwsze słyszę ?

          bardzo Cię proszę, nie wyganiaj stąd ludzi.
          zwłaszcza mądrych i dobrych.
          będziesz tak wyganiał i wyganiał, to za chwilę zostaniesz tu sam.
          o to idzie ?

          forum nie jest Twoje, ani moje, należy do wielu ludzi.
          ale wątek jest mój.
          i ja bardzo dobrze się czuję widząc w nim akurat Damę, która darzę przyjaźnią i bardzo szanuję.
          proszę Cię, nie sprawiaj jej przykrości i nie rób przykrości mnie szalejąc z wyganianiem.
          ani ona, ani ja, ani to forum na takie zachowania nie zasłużyliśmy.

          serdeczne pozdrowienia
          • eufo-1 Re: Depresiacza solidarność 07.03.12, 23:28
            dobrze, nie bede sprawial. niech to bedzie forum ludzi dobrych i madrych
            • olga_w_ogrodzie Re: Depresiacza solidarność 07.03.12, 23:37
              eufo-1 napisał:

              > dobrze, nie bede sprawial. niech to bedzie forum ludzi dobrych i madrych

              dla różnych ludzi.
              dla różnych zachowań.
              wiem, że Ty wiesz o co mi chodzi.
              co do mnie, nie zgadzam się na stalkerów ohydników.
      • olga_w_ogrodzie Re: Depresiacza solidarność 07.03.12, 22:51
        wiesz, Damo, ale jednak myślę, iż ta pani, przynajmniej w aktualnym okresie, nie dałaby rady wydzwaniać i prosić innych urzędników, gdyby chodziło absolutnie o każdego.
        bo po jej twarzy po prostu było widać, że ona nie jest jeszcze doleczona i nie jest w remisji pełnej.
        wielkie zmęczenie i smutne oczy było widać.
        nie miała ona aktywności w sobie.
        ale, gdy rozpoznała we mnie współchorą, to jakby te oczy się ożywiły.
        no i o sobie powiedziała, bo pewno też jej bardzo ciąży udawanie w pracy.
        znam taki przymus udawania, że jest ok., gdy nie jest nic a nic.
        to potwornie męczące.
        ja się domyślam, że dla tej urzędniczki siedzenie w tej chwili w robocie 8 godzin, to jak dla kogoś innego ze 48 bez przerwy.

        oczywiście może tak być, iż ona jest w ogóle empatyczną, porządną osobą, ale się mi zdaje, że dziś, to siły by być życzliwą dla całego świata, to ona za wiele nie miała.
        ja jej dałam chyba też coś - chwilę oddechu od udawania.
        • damakier1 Re: Depresiacza solidarność 08.03.12, 00:00
          W tym konkretnym przypadku na pewno jest tak, jak mówisz. Ja nie negowałam znaczenia wspólnoty w chorobie. Dlatego napisałam o naszej mazurskiej przygodzie. Dla Was depresja była trochę jak ten garbus na mazurach dla nas i dla tych, którzy nam pomogli.

          A załatwiłaś w tym urzędzie wszystko pomyślnie?
          • olga_w_ogrodzie Re: Depresiacza solidarność 09.03.12, 00:37
            tak.
            odebrałam papier z pozytywną odpowiedzią i jeszcze inny papier do wypełnienia dostałam, no to się zbieram, by w rubryczki powpisywać to i owo.
            nie znoszę ja tych papierowych sprawek urzędniczych.
            większość życia nie musiałam się takimi zajmować rzeczami.
            no ale, byle do czasu, gdy wyjadę na wyspę bezludną.
            • czubata Euforyk 09.03.12, 22:43
              Weź się odpierdol.
              • olga_w_ogrodzie Re: Euforyk 09.03.12, 22:51
                nie mów tak, proszę.

                za chwilę się będzie spirala nakręcać w drugą stronę, a jego tu nie ma.

                szkoda.
                • czubata Re: Euforyk 09.03.12, 23:03
                  Wszyscy jesteśmy jak spirale,się nakręcamy.
                  Trzeba podkręcić śrubki.
                  • olga_w_ogrodzie Re: Euforyk 09.03.12, 23:09
                    każdy niech sobie swoje śruby sam podkręca.
                    albo i niech nie podkręca.
                    dobrze tylko pomyśleć, że jest akcja - może być reakcja.

                    da capo senza fine.
                    • czubata Re: Euforyk 09.03.12, 23:17
                      Dobrze.
                      Już non rompo i coglioni. :)
                      • olga_w_ogrodzie Re: Euforyk 09.03.12, 23:34
                        gdy po włosku, to jakoś delikatniej to brzmi.
                        piękny język to.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka