Dodaj do ulubionych

fizyczna strona śmierci czyli rozkład

01.08.06, 23:18
Ta kwestia jest bardzo często pomijana. Piękne pogrzeby i pomniki
jakoś "upiekszają" nam śmierć z tej fizycznej strony. Wiadomym jest ze to co
najważniejsze czyli dusza składa swój los w rękach Boga ale przecież tu
pozostaje ciało. Czy ktoś z Was nie miał ochoty "obejrzenia" szczątków swoich
bliskich?
Obserwuj wątek
    • heelpinka Re: fizyczna strona śmierci czyli rozkład 01.08.06, 23:28
      jelcz74 napisał:

      Czy ktoś z Was nie miał ochoty "obejrzenia" szczątków swoich
      > bliskich?

      wierz mi że to nic przyjemnego, lepeij zachować w pamięci zywego człowieka.
      Zresztą, w niedługim czasie nastapi koniec pochówków "do ziemi" zabraknie
      miejsca. Kremacja z wkstrawagancji stanie się koniecznościa i codziennością. I
      tak jest lepiej, moim zdaniem.
      pzdr
      • izolda201 Re: fizyczna strona śmierci czyli rozkład 27.09.06, 23:25
        ech to chore podejscie. jesli chcesz poogladac sobie rozkładajace sie zwłoki to
        proponuje bilet do prosektorium albo colegium anatomicum. W tym 2 obejrzysz
        sobie "preparaty" bardzo róznorodne. I wiesz po śmierci człowiek robi sie
        niepodobny do siebie i nie jest juz tą samą osobą. to troche dziwne co piszesz
    • m-oni Re: fizyczna strona śmierci czyli rozkład 02.08.06, 09:36
      Ja nie miałam ochoty,to znaczy nigdy nie myślałam o tym aby obejrzeć zwłoki
      mojej mamy.
      Gdy trzy lata temu zmarł mój tata nastąpiła koniecznośc pewnych "modyfikacji" w
      naszym rodzinnym grobie.Trzecia żona ojca-wdowa po nim skłonna byl w ogóle nie
      dopuścic do pogrzebu jesli nie zapewnie jej miejsa przy nim.
      Wiec aby zapobiec dalszym histeriom zgodziłam sie na "obniżenie "szczątek(mojej
      mamy)-tak to sie fachowo nazywa.Mamam zmarła 30 lat temu.
      Przy ekshumacji musiałam byc,chociaz wcale nie chciałam.No i zobaczyłam.Po tylu
      latach nie zrobilo to na mnie piorunujacego wrazenia.Było mi tylko smutno
      jeszcze bardziej.Wiecej nie chciałabym takich ogledzin dokonywać.
      Co do wdowy po moim ojcu to mam ogromny żal do niej o jej brak wyczucia.
    • raveness1 Re: fizyczna strona śmierci czyli rozkład 02.08.06, 12:19
      A co tu jest do ogladania? O swoich bliskich trzeba dbac za zycia, a czasami to
      jest odwrotnie. Za zycia rodziny sa sklocone a potem na pogrzebach to jakies
      komedie odstawiaja. Pomniki , wience, znicze, lamenty...raptem sie na
      sentymenta zebralo. Szkoda, ze tak pozno.
    • mamonka01 Re: fizyczna strona śmierci czyli rozkład 02.08.06, 20:01
      W tradycji wielu regionów jest otwieranie trumny przed złożeniem jej do grobu.
      Jest to moim zdaniem złe i niepotrzebne. Zmarłych pamiętajmy takich jakimi byli
      za życia. Śmierć i pobyt w chłodni zmienia znacznie. To już truchło a nie
      człowiek. Lepiej nie być obciążonym tak smutnym wspomnieniem.Niestety odbierając
      ciało z prosektorium trzeba przecież dokonać identyfikacji zwłok. Bolesny to
      obowiązek.

      • szymonstanczyk nie zgodzę się 02.08.06, 22:23
        mój Tata zmarł w lipcu tego roku czyli w najwieksze upały. Zmarł w sobotę ,
        pogrzeb był w środę , poraz pierwszy zobaczyłem ciało Taty w poniedziałek
        wieczorem w przeszklonej chłodni w kaplicy. tata zmarł na raka , widok Jego
        spokojnej , wolnej od bólu twarzy był dla mnie ukojeniem.
        • mka16 Re: nie zgodzę się 07.08.06, 19:40
          Mam podobne odczucia jak Szymon. Moja mama tez umierala na raka, zdazylam
          doleciec godzine przed jej smiercia. Kiedy bylam w drodze myslalam sobie, ze
          wolabym juz nie zdazyc i pamietac ja taka jaka byla za zycia. Ale los chcial
          inaczej. Zdazylam, spedzilam pzy jej lozku ostatnia godzine zycia, trzymajac
          ja za reke. I to mi w pewnym sensie pomoglo, bo wdzialam jak jej twarz z pelnej
          bolu i cierpienia zmienila sie w lagodna i jakis spokoj z niej wrecz emanowal,
          ze chcialo sie tak po prostu przy niej posiedziec
          .
          • k.wita Re: nie zgodzę się 21.09.06, 14:17
            Ja tez mam takie odczucia. Moj kochany tato umieral na raka kosci rok temu.
            Cierpial bardzo mocno:(PO smierci, jak zmarl byl usmiechniety, tak jaby byl
            zadowolony, ze to juz koniec tego wielkiego bolu....
            p pazdziernika minie rok, a ja nadal tak bardzo tesnkie za moim tata....
            pozdr
            kasia
        • marianna85 Re: nie zgodzę się 08.08.06, 19:24
          w lipcu tego roku moja siostra zmarła na raka.ostatni miesiąć przed śmiercią to
          było pasmo cierpień dla niej i dla nas:moich rodziców i mnie,i mimo że już
          nigdy więcej z nią nie porozmawiam to ciesze się że skończyły się te
          cierpienia.to niewyobrażalne uczucie było patrzec na to.a ciało?po co miałabym
          je oglądać?ciało to 1% człowieka.chce ją zapamietać jako wiecznie uśmiechniętą
          kawalare.a miała 28 lat
    • mircea1 Re: fizyczna strona śmierci czyli rozkład 04.08.06, 11:01
      Gdy ktoś termainlnie chory długo umiera, na naszych oczach staje się "żywym
      trupem", niestety((.Widok zmarłego ojca w trumnie i refleksja: to nie on , to
      opakowanie, wiedziałam,ze jego w tych szczątkach po prostu nie ma ,dlateog nie
      było emocji.Jakbym widziala ubranie wyjęte z szafy. A tak na marginesie:obecnei
      wszechobecne chlodnie to blogosławieństwo .
      • karinka888 Re: fizyczna strona śmierci czyli rozkład 04.08.06, 12:36
        jezeli chcecie po czesci poznac chemiczna strone rozkladu polecam ksiazke
        pt: "Chemia smierci". nie jest to, jakby sie moglo wydawac, ksiazka
        dokumentalna, specjalistyczna. jest to zwyczajny kryminal, w ktorego fabule
        wtracone sa opisy tego, co sie dzieje z nami po smierci. jest naprawde dobra.
        zycze przyjemnej lektury :)
      • mamijagodi Boję się 04.08.06, 23:41
        Jestem strachliwa, bardzo kocham mojego męża i nie chciałabym zobaczyć go w
        stanie rozkładu, bo zamiast kochać go nadal górę wziałby strach.
    • ol69 rzetelne informacje 05.08.06, 10:20
      Zainteresowanym polecam ksiazke "Biologia smierci" autorstwa Wilsona.

      Poza tym mozna znalezc informacje o tzw. Body Farm, znajdujacej sie w USA. To
      cos na ksztalt "farmy", ale niczego sie tam nie uprawia poza trupami. Naukowcy
      dla potrzeb kryminalistyki badaja tam na rozne sposoby zwloki znajdujace sie w
      roznych fazach rozkladu.
      • 22pp Re: rzetelne informacje 09.08.06, 15:20
        To chyba zależy od człowieka, kiedy zmarł mój mąż ( miałam 21 lat), niestey nie
        miałam siły pomóc w ubieraniu, byłam młoda a mąż był całym moim światem, 10
        miesięcy temu pochowałam 10 miesięcznego synka i nie wyobrażałam sobie żeby
        obcy człowiek szykował go do pogrzebu. Sama starannie go umyłam , ubrałam,
        poprawiałam wszystko chyba ze sto razy no i oczywiście wycałowałam synka od
        stóp do głow. Takiego zalanego moimi i mojego drugiego męża łzami pochowaliśmy.
        NIczego nie żałuje, to niesamowite uczucie być z naszymi bliskimi do końca, ja
        na przykład chciałabym żeby ubierała mnie rodzina a nie ludzie z prosektorium,
        którzy z tego co wiem robią cyrki nad zwłokami. To się powinno zmienić. Wiem że
        już dużo prosektoriów i domów pogrzebowych ma przystosowane pomieszczenia do
        ubierania bliskich.
        • malgosiader Re: rzetelne informacje 29.09.06, 21:13
          w marcu zmarła moja mamusia; kiedy jeszcze żyła prosiłam Boga żeby mnie nie
          było przy śmierci.
          Chciałam żeby stało się tak aby to nastąpiło, jak mnie nie będzie w domu. Bałam
          się, że nie wytrzymam psychicznie momentu jej umierania, potem ubierania. Ale
          gdy dostałam od taty telefon, to jedno czego pragnęłam to byc przy mojej
          mamusi. Byłam przy śmierci, przy ubieraniu, chodziałam przy niej jak czekaliśmy
          za lekarzem, rozmawiałam z nią, nie było ani cienia starchu czy lęku. Mama
          zmarła w domu, w którym mieszkam. Nigdy nie czułam się dziwnie nawet będąc
          sama. Czasami czuję jej obecność, że jest ze mną, że spogląda mi przez ramię
          jak siedzę przy komputerze i może być to nawet noc, to nic. Żadnego lęku.
          Chłonę tą jej obecność. Czasami wiecie co? Przypomina mi się "Uwierz w ducha' z
          P.Swayze i D.Moore. Teraz dopiero rozumiem ten film. Bardzo tęsknię za nią,
          ciągle o niej myślę. Tak się składa, że jadąc do i z pracy przejeżdżam obok
          cmentarza, na którym spoczywa mamusia. Jestem tam u niej niemal codziennie,
          chociażby poto żeby poprawić kwiatki w wazonie lub zabrać listko z nagorbku.
          Jadąc myślę sobie o niej i tak trudno mi w to uwierzyć, że tam w tym dole leży
          ona. Nasza ukochana żona, mamusia i przecudowana babunia, kobietka pełna życia,
          która zgasła mając 55 lat.
          • aniawx Re: rzetelne informacje 14.10.06, 17:17
            A ja nie byłam przy ubieraniu mojego narzeczonego - bo nie mogłam. Wybrałam mu
            tylko ubranie i na tym sie skończyła moja rola. Ale z uwagi na to, ze wiem co
            się dzieje w prosektoriach, poprosiłam znajomego który tam pracuje, że by to on
            ubierał Patryka i pilnował, zeby Mu nikt krzywdy nie zrobił. Ja tylko
            identyfikowałam zwłoki jak wybieraliśmy ciało na pogrzeb. I uparłam sie, zeby
            przewieźli ciało do domu 1,5 godziny przed pogrzebem, bo Patryk chciał umrzec w
            domu i skoro tego nie mogłam mu zapewnić, to choć na 1,5 godziny wzięłam Go do
            domu żeby poleżał sobie w swoim salonie. Ludzie nie bardzo rozumieli, po co
            chce brac ciało do domu, ale się uparłam i tak było. Otworzyli trumne, a ja
            przesiedziałam przy Nim i mówiłam do Niego tak jak zawsze. I chciałam Wam
            powiedzieć, ze choć to już był 5 dzień po śmierci to wcale Partyk się nie
            zmienił. Po prostu sobie spał. A ja poprawiałm Mu tylko ubranie, różaniec itd.
            bo On lubiał mieć wszystko dopracowane! I nie mogłam Go zawieźć. ALe oglądać Go
            teraz - po miesiącu od śmierci nie chciałabym. Mam Jego zdjęcia jak żyje, wiec
            po co mi obraz po śmierci?
            Pozdrawiam, Ania
            • edyta.g.25 Re: rzetelne informacje 31.10.06, 13:44
              JA widzialam mojego meza kiedy juz byl ubrany w trumnie. Pojechalam wtedy po
              niego z jego rodzicami do krakowa do Zakladu medycyny Sadowej UJ. Zwloki byly
              przewozone do mojej miejscowosci. chciclam Go wtedy zobaczyc- choc tak sie
              strasznie balam jak nigdy wczesniej. Czy zniose widok mojego kochanego maciusia
              w trumnie. Przezylam szok i wpadlam w histerie kiedy Go zobaczylam. Kiedy
              dotklam Go, byl twardy jak kamien i zimny jak lod. Nie potrafilam dotknac
              swojego ukochanego meza. Spanikowalam kiedy dotklam Jego lodowata dlon. To nie
              byl juz ten cieply czlowiek to nie byl moj MAcius. Krzyczalam i tyle pamietam
              ze mnie wyprowadzili. Chcialam pozniej jeszcze raz Go zobaczyc na spokojnie-
              nei pozowlono mi. SDpokoju mi to nie dawalo- zew nie potrafilam Jego dotknac
              ucalowac. Wiedzialam ze musze sie z nim pozegnac- ten ostatni raz. NA drugi
              dzien w dniu pogrzebu- pozwolono mi to uczynic. Wiedzialam na co musze byc
              przygotowane i wiedzialam co zobacze. Kupilam mu czerwona roze, piekna kartke w
              ktorej napisalam jemu kim jest dla mnie, poprostu to co czuje i wlozylam mu do
              trumny. Obeszlam trumne dookola- bolalo i to bardzo. Odwazylam sie dotknac jego
              dlon ale tylko doslownie przez sekunde, nie zdobylam sie na to by Go pocalowac.
              Byl zimny i twardy jak lod ...nie potrafilam...nie dalam rady. Ale bylam i
              jestem spokojniejsza ze sie a znim pozegnalam na zawsze.
              • zeng Re: rzetelne informacje 31.10.06, 21:00
                Stałem w szpitalu pod drzwiami za którymi umierała moja Ania. Kiedy zmarła
                doprowadzili ją do porządku po prawie godzinnej reanimacji i od razu wpuścili
                do niej. Była ciepła, kochana jak zawsze, spała. Jej skóra była delikatna jak
                zawsze. Nie mogłem odejść, głaskałem ją, przytulałem, całowałem, trzymałem za
                rękę. Nic nie pomagało. Widziałem na jej ustach ulgę, może nawet lekki
                uśmiech...

                Następny i ostatni raz widziałem się z nią przed pogrzebem. Wyglądała jak
                zawsze, trochę bardziej poważnie. W przeciwieństwie do szpitala - z makijażem.
                Znów chciałem jak najwięcej dotyku, by go zapamiętać. Nie pamiętam zimna,
                dałbym głowę, że w ogóle nie było zimna... Ciężko mi było nałożyć jej obrączkę,
                tyle...

                Dałem jej jak już kiedyś pisałem obrączkę, pierścionek zaręczynowy i bukiet
                róż - identyczny jaki miała na naszym ślubie. Tak więc wszystko co potrzebne,
                żeby go powtórzyć tam. Gdzieś tam.
      • alrada Re: to straszne 10.01.07, 00:06
        Mam podobne odczucia. Moi bliscy od lat wiedzą, ze moim zyczeniem jest
        kremacja. Nawet dawca szpiku i organów po śmierci nie moge być bo jestem
        diabetykiem :(
        • boruta_wwa Re: to straszne 12.01.07, 02:04
          ja skremowałem bliską mi osobę, nie zniósłbym myśli co bedzie się działo z Jej
          młodym i pieknym ciałem w grobie.
          gdy na mnie przyjdzie pora też w ten sposób chcę zakończyć "pobyt" tutaj
          b.
          • aniawx Re: to straszne 17.01.07, 18:04
            A ja nie skremowałam ciała Patryka. Kiedyś rozmawiałam z Nim na ten temat i
            powiedział, ze chce być skremowany jak umrze, wiec powiedziałam w porzadku
            będzie jak chcesz. ALe jakieś miesiąc przed śmiercią powiedział mi, ze jednak
            chce mieć normlany grób i chce, zebym przychodziła na cmentarz do Niego (choć
            do Jego ciała) i tak też sie stało. Ma tak jak chciał.
            Ania
            • orchid11 Re: to straszne 20.01.07, 17:02
              aporpos kremacji. prochy też się rozkładają! już tłumaczę: na ziemi istnieje coś takiego jak przepływ materii. my zjemy coś, później to wydalamy i tym zajmują się bakterie i inne stworzonka. tak samo jest z naszym ciałem. rozkładamy się, potem zaczynają dzialać bakterie, rozkładające resztki naszych ciał, te resztki są 'przetwarzane' na sole mineralne i związki nieorganiczne. te z gleby są pobierane przez rośliny. rośliny jedzą zwierzęta, zwierzęta inne zwierzęta, ludzie jedzą zwierzęta, i od początku... i tak dalej i dalej. to był przykład rozkładu ciała tak normalnie pochowanego.
              ciało spopielone to tez źródło witamin i wszystkich związków. proch rozkłada się również, przez te same bakterie!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka