136ty
01.07.17, 20:04
Przebudzenie lepsze. Rain man mnie rozczarowal troche.
Przebudzenie bylo spojne, Rain man pelno scen ni z gruchy ni z pietruchy.
W obydwu smutne bylo to ze wariat jest tylko przedmiotem wzruszen, srodkiem do tego zeby inni cos zrozumieli. Skoro dziewczyna nie moze porozumiec sie z facetem to odwrocenie sytuacji facet bedzie musial porozumiec sie z autysta.
Drazniacy w obydwu filmach motyw tanca. Fred Aster troche mnie przeraza. Syymbolizuje cis smutnego.Aster jako marzenie dla chorego psychicznie to smutne do kwadratu.takie upupupienie nad upupieniami.
Rola De Niro o wiele lepsza niz Hofmana.