136ty
30.04.18, 21:55
Ciagle meczy mnie temat bycia na nie swoich wojnach . Mentalnych. Wielokrotnie myslalem to przezwyciezac i jak sie nie odwrocisz dupa z tylu. Podczas gdy rozwiazaniem jest po prostu dezercja, jedyny mozliwy akt odwagi, gdy w innych tylko wychodzi tchorzostwo. Dezercja, nadal dezercja, jeszcze dalsza dezercja..