dotera
31.07.23, 15:38
Ostatnio zauważyłem , ze przeszedł mi lęk w pewnych kwestiach. On się zmniejszał w dłuższym okresie czasu. ALe miewał ostre nawroty pod wpływem ostrych sytuacji. Od jakiegoś czasu wiele rzeczy przestało na mnie działać.
Zrozumiałem dwie sprawy , a trzecią mam nadzieje.
Pierwsza to jest cały ten aspekt cielesny. Nikt nie jest odważny gdy jest zmęczony. Ten aspekt hartu, energii, samoobrona, sprawność fizyczna. Braki są składową lęku.
Druga to coś co docierało do mnie już wcześniej ale nie do końca, że lęk jest skutkiem projekcji własnej agresji. Ostatnio chyba ten element rozpracowałem do końca mam nadzieje. Przy okazji zrozumiawszy, ze można sobie samemu uzmysławiać doskonale swoje wady i od nich się uwalniać, ale nigdy nie należy słuchać innych co z tobą nie tak, bo to tylko projekcje ich kompleksów. Oddzielanie się od świata jest błędem. Każdy jest jego częścią. Oddzielony człowiek musi się bać bo będzie walczył z cały wówczas. Dzis zresztą miałem synchronię z tym związaną. O ile pierwszy pierwiastek jest bardziej męski to drugi jest przyswojeniem kobiecego.
Trzecia sprawa to już tekst jogina, który do mnie zaczyna docierać, że nie jesteśmy ani ciałem ani umysłem. Tego jeszcze nie doświadczyłem ale już powoli zaczynam rozumieć ten kierunek.