Dodaj do ulubionych

targają mną

07.08.09, 11:37
dziś uczucia niskie, na skutek pewnych dowodów zdobytych niezbyt
legalnie, a więc przyznac sie do wiedzy zdobytej nie można, a
przejśc obok i zapomniec też się nie da i co tu robić? Zapytać
wprost a tym samym przyznac się do własnej nieuczciwości, niezapytać
i trwać w wątpliwosciach i podejrzeniach? I tak nękac mnie będzie
nieznajomośc faktów pewnych, bo może to banał jakiś, a może
wierzchołek góry lodowej. I czemu tak jest, że jak zostaliśmy
sromotnie raz oszukani to nikomu wcale uwierzyc nie chcemy i tak
długo szukac bedziemy dowodów, że historia się jednak powtarza, aż
znajdziemy.
Obserwuj wątek
    • ellena_cyganka Re: targają mną 07.08.09, 11:39
      A jeśli prawdą jest, że nikomu nie można ufać?
      • ichnia Re: targają mną 07.08.09, 11:59
        ellena_cyganka napisała:
        > A jeśli prawdą jest, że nikomu nie można ufać?

        A można? Tak bezgranicznie?


        Nie można.
        • ellena_cyganka Re: targają mną 07.08.09, 12:02

          ichnia napisała:

          > ellena_cyganka napisała:
          > > A jeśli prawdą jest, że nikomu nie można ufać?
          >
          > A można? Tak bezgranicznie?
          >
          >
          > Nie można.


          Jakie to smutne.
          • ichnia Re: targają mną 07.08.09, 12:07
            Trochę można, uważam. Bo gdy za bardzo - w przypadku zawodu zbyt mocno boli...
            • ellena_cyganka Re: targają mną 07.08.09, 12:18
              Ale czy można ufać trochę, czy to nie jest jak z ciążą, nie można
              być trochę w ciąży, czy tak nie jest też z zaufaniem albo sie komuś
              wierzy, albo nie?
              • ichnia Re: targają mną 07.08.09, 12:33
                ellena_cyganka napisała:
                > Ale czy można ufać trochę, czy to nie jest jak z ciążą, nie można
                > być trochę w ciąży, czy tak nie jest też z zaufaniem albo sie komuś
                > wierzy, albo nie?

                W ciąży nie można być trochę, w innych rzeczach tak ;)
                Tzw. ograniczone zaufanie jest bezpieczne (dla mnie)i dlatego wykorzystuję je w
                praktyce.
                • ellena_cyganka Re: targają mną 07.08.09, 13:00
                  A ja tak bym chciała móc ufać komuś, tak całkiem bez bycia targaną
                  ciągłymi wątpliwościami, żeby tak umieć komuś uwierzyć, a nie knuć
                  ciagle i doszukiwac się niecnych intencji.
                  • ichnia Re: targają mną 07.08.09, 14:49
                    ellena_cyganka napisała:
                    > A ja tak bym chciała móc ufać komuś, tak całkiem bez bycia targaną
                    > ciągłymi wątpliwościami, żeby tak umieć komuś uwierzyć, a nie knuć
                    > ciagle i doszukiwac się niecnych intencji.

                    Hmm, ja myślę, że nie trzeba zaraz knuć i szukać czegoś co i tak zawsze się
                    znajdzie. Zaufanie tak, ale ze świadomością że może jednak zdarzyć się coś,
                    czego nie przewidzimy (trzeba być przygotowanym na taka opcję). To takie jakby
                    zachowawcze, uważam jednak że bezpieczniejsze; ufać bezgranicznie potrafią
                    jedynie dzieci w swej dziecięcej naiwności. Przecież sobie samemu nie da się
                    zaufać do końca, gdyż zdarzają się sytuacje w których możemy zachować się wbrew
                    temu, co dotychczas czyniliśmy...
    • kefirka.de Re: targają mną 07.08.09, 16:27
      Z tym całkowitym zaufaniem to skomplikowana sprawa. Podobno tak może być tylko w
      przypadku relacji matka - dziecko a i to nie zawsze, bywają matki patologiczne.
      Ja miałam do swojej 100% zaufania. Moje dziecko też tak ma.
      Co do Twojej obecnej sytuacji nic nie mogę napisać , bo nie wiem o co chodzi.
      Ale mogę tak ogólnie.
      Uczciwość jest bardzo wysoko w mojej hierarchii wartości. Ale jestem tylko
      człowiekiem i czasem zboczę z tej drogi z głupoty, wstydu, strachu, małe
      śmieszne grzechy, których potem się wstydzę. Na szczęście nigdy nie byłam
      wystawiona na mega pokusę, bo znamy się na tyle na ile się sprawdziliśmy.
      Ludziom obcym, kolegom, przyjaciołom powierzam bez wahania moje "dobra",
      adekwatnie do istniejących relacji, w myśl zasady skoro jestem uczciwa to wierzę
      innym. Bardzo rzadko tego żałowałam. Tak jest łatwiej żyć.
      Ale jest wyjątek. Po przejściach z mężem, do którego miałam początkowo ogromne
      zaufanie i bardzo się zawiodłam, w drugim związku byłam bardzo ostrożna.
      Mechanicznie podejrzliwie reagowałam w pewnych sytuacjach, tak jakby obok stał
      mój mąż a nie inny człowiek. Robiłam z igły widły, nadinterpretowałam fakty.
      Stopniowo, bardzo powoli to uczucie ustępowało, mechanizm się osłabiał.
      Jest jeszcze jedna kwestia uruchamiająca lęk i nadmierną ostrożność w relacji z
      facetem kiedy zaczyna coś iskrzyć. Podobno ludzie są jak puzlle, łączą się ze
      sobą tacy o odpowiednich kształtach osobowości. Kobieta, która rozstała się z
      nałogowcem związuje się z kolejnym uzależnionym, ofiara wypatrzy w tłumie i
      pokocha kolejnego kata itp. Świadomość tego utrudnia mi życie. Jest dobrze gdy
      to kumpel, zaczyna być dziwnie gdy on chce być bliżej. Wtedy zwiewam.
      Jeszcze jedno, jest zasada,że po rozstaniu powinno się z rok pobyć samemu aby
      wygładziły się myśli i uczucia. Dla własnego dobra.
      Trzymaj się. Prześpij się ze swoimi odkryciami, może jutro spojrzysz na te
      rewelacje inaczej.



    • mskaiq Re: targają mną 08.08.09, 13:40
      Brak zaufania podwaza sens zycia, izoluje, prowadzi do samotnosci
      ktorej nie daje sie zniesc na dluzsza mete.
      Nie raz bylem kuszony aby aby nie wierzyc w to co ktos mowi czy w
      intencje dzialania innej osoby. Przyjalem zasade ze przestaje
      wierzyc kiedy mam niezbite dowody ze ktos oszukuje.
      Podejrzliwosc potrafi zniszczyc wszystko, zwiazek dwojga ludzi,
      przyjazn, znajomosci.
      Wiele osob boi sie wierzyc drugiemu czlowiekowi, boi sie byc
      oszukanym, byc naiwniakiem. Nie boje sie tego, klamstwo innej osoby
      nie jest w stanie mi szkodzic, jest tylko slaboscia drugiego
      czlowieka, jego strachem.
      Serdeczne pozdrowienia.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka