Dodaj do ulubionych

Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnoujście

23.10.09, 22:20
Nie korzystam z tego Dworca Promowego, whisky tam za droga.
Obserwuj wątek
    • Gość: edi Jachim chyba trafił w setkę z tą kampanią:) IP: *.chello.pl 23.10.09, 22:31
      • Gość: doker Re: Jachim chyba trafił w setkę z tą kampanią:) IP: *.szczecin.mm.pl 24.10.09, 18:48
        czego można sie spodziewac po Siergieju? To handlarz z
        przygranicznego rynku. teraz chwilowo na stanowisku, którego nie
        rozumie ale za to świetnie kontynuje swoją hadlarską karierę i juz
        wyciągnał 170 tyzs zł. Oczywiście nie wszystko jest dla niego.
        Dklatego kontrole niczego nie wykażą. Pani Jurczyk była tylko
        narzędziem. Koszty kampanii sa wysokie. A że szystko idzie do
        wspołnego worka to kontrole stwierdzą, że "pouczono aby na
        prztszłośc tego robić - wszak standardy sa najważniejsze" Port stał
        się kloaką pod dowództwem tych "speców".
    • Gość: ibardzodobrze i bardzo dobrze, że to Platforma kontroluje IP: *.chello.pl 23.10.09, 22:33
      wszystko w tym temacie
      • Gość: granulat Re: i bardzo dobrze, że to Platforma kontroluje IP: *.pcmedia.com.pl 24.10.09, 10:38
        bardzo dobrze, że nas okradają?
    • Gość: . Wielka zaiste jest mądrość PO IP: *.by.irc.net.in 23.10.09, 22:38
      Wszystko zostanie w rodzinie.
      • Gość: ibardzodobrze Re: Wielka zaiste jest mądrość PO IP: *.chello.pl 23.10.09, 22:43
        a ty preferujesz Rodzinę Radia Maryja?
        • Gość: . Re: Wielka zaiste jest mądrość PO IP: *.by.irc.net.in 23.10.09, 22:52
          Gość portalu: ibardzodobrze napisał(a):

          > a ty preferujesz Rodzinę Radia Maryja?

          Od kiedy to qrwa jesteśmy na ty, peowiaczku?
          • Gość: ibardzodobrze Re: Wielka zaiste jest mądrość PO IP: *.chello.pl 23.10.09, 22:55
            na pana to trzeba mięć wygląd i pieniądze, panowie to są w Londynie,
            wolałbyś żeby kontrolował temat zadymiarz Ziętek?
            • Gość: Kattowitzer . IP: 83.143.100.* 24.10.09, 02:08
              a co na to twoi lekarze?
    • Gość: ada to jest dramat co PO wyprawia z naszym miastem IP: *.chello.pl 23.10.09, 22:58
      Oni się już niczego nie boją
      • Gość: ibardzodobrze Re: to jest dramat co PO wyprawia z naszym miaste IP: *.chello.pl 23.10.09, 22:59
        dobrze, że się nie boją, strach jest złym doradcą, kto broi ten się boi
    • tateti natychmiastowa kontrola CBA! 23.10.09, 23:24
      O cholera, zapomniałem że CBA już praktycznie nie ma a prokuratura i
      CBŚ też jest pod kontrolą PO :/
      • Gość: poabc Re: natychmiastowa kontrola CBA! IP: *.chello.pl 24.10.09, 11:37
        abc już jest sparaliżowane
    • swojak11 Kamiński bandyta PO i Tusk Miro niewinni ! 23.10.09, 23:26
      Można już odliczać dni do zawalenia się tej kliki Złodzieji.
      Panie redaktorze Jachim nienawidze żydokomunistycznej GW z lizusami
      AM tybu Pacewicz czy starszy Kurski ale Pana bardzo szanuje za
      uczciwość dziennikarską i obiektywizm które Pan to cechy prezentuje
      nie od dziś.
      Swojak11
      • obserwator76 Re: Kamiński bandyta PO i Tusk Miro niewinni ! 24.10.09, 08:14
        "Żydokomunistycznej Gazety ? Czlowieku musisz zacząć brać leki
        psychotropowe lub regularnie uczestniczyć w terapii u dobrego
        psychologa, jak można używać takiego języka ? Zdaj legitymację PIS-u
        i daj sobie spokój z polityką, bo nie trzymasz ciśnienia.
      • Gość: grania Re: Kamiński bandyta PO i Tusk Miro niewinni ! IP: *.chello.pl 24.10.09, 11:16
        Miro poszedł na l4,Zbych też zachorował
      • Gość: kononowicz Zbycha nie chcą już nawet w szpitalu IP: *.chello.pl 24.10.09, 17:55
        Zbych leci z PO i z roboty w szpitalku
    • andreas.007 Panie Jachim co za brednia 24.10.09, 00:13
      Panie Jachim co za brednia...

      Pisze pan:

      170 tys. zł to niby niewiele jak na różne publiczne wydatki.
      Przypomnę, że w aferze hazardowej (na przykład) chodziło o pół
      miliarda rocznie


      Tylko, ze tutaj zdaje sie wypłacono te 170 tysiecy,
      a tam rozmawiano o zrezygnowaniu z doplat,
      ale zadnej decyzji nie podjeto - widzi pan róznice czy nie!

      Co innego jest gadac o pół miliardzie w rozumie,
      a co innego wypłacic 170 tys. na konkretny rachunnek chyba!

      Ale jakze taka uwaga nobilituje jego autora... i tekst.
      • Gość: alt Re: Panie Jachim co za brednia IP: *.szczecin.mm.pl 24.10.09, 10:47
        Może chodziło o to, że gdyby przepisy ustawy hazardowej nie były blokowane to
        już by weszły w życie i ta kasa już np. od roku zasilałaby budżet. Można więc
        mówić o realnej, wymiernej stracie.

    • wicker_man.73 Po aferze terminalowej poparcie dla PO wzrosło! 24.10.09, 00:35
      Na zamówienie gazety wyborczej i platformy obywatelskiej w sporządzonym najświeższym sondażu poparcie dla PO wzrosło i wynosi już 85%! Jednocześnie zmalało dla PiS i sięga progu wyborczego: 5%. Poseł s_nitras w wywiadzie dla GW powiedział, że istnieją dokumenty, z których jasno wynika, że afera terminalowa - niesłusznie utożsamiana z PO- wzięła swój początek już za czasów rządów Porozumienia Centrum braci Kaczyńskich.

      Ps.: Zed to dla ciebie, żebyś nie musiał się już wysilać. I tak masz już prze...bane...
      • andreas.007 Re: Po aferze terminalowej poparcie dla PO wzrosł 24.10.09, 00:52
        a wiesz, ze naprawdę po aferze hazardowej badania robione 21-22.10
        wykazały 3 punkty wzrostu dla PO, jeden dla PSL i jeden PiS,
        a spadek dla SLD?
        • swojak11 Andreas to czopek żelowy pod pseudo 007 24.10.09, 01:36
          Czopek żelowy to UPOwiec z Kołobrzezkiej PO czopek bo w d.. wchodzi
          konDonkowi
          • andreas.007 Re: Andreas to czopek żelowy pod pseudo 007 24.10.09, 01:47
            a co to jest to UPO KolobrzeZka?

            A konDonek to rozumiem Donald Tusk?

            A co ma wspólnego to razem?

            Podalem info jakie zapisano w informacjach,
            co mnie akurat bardzo zdziwiło, bo spodziewałem się
            raczej spadku PO, ale widać nie maja ludzie
            na kogo innego głosować...

            Dziwi mnie spadek SLD, bo powinni na tym zarobić!

            Być może to jest siła bezwladnosci i za kilka dni dopiero
            notowania odczują zmiany - wydaje mi się, ze gdyby teraz
            pojawiła się jakaś nowa siła, to mogliby
            zebrać pare dobrych punktów na zasadzie,
            ze ludzie maja już dość tego...

            • andreas.007 Re: Andreas to czopek żelowy pod pseudo 007 24.10.09, 01:49
              a i bardzo lubię Kolobrzeg, byłem tam kilka razy,
              ale ceny noclegów, to jakaś przeginka i to ostra!
              • swojak11 Andreas wiezysz że ludzie złodzieji chcą ? 24.10.09, 02:13
                Otrzeźwienie za rok o tej samej porze..kapiszi ?
                W jedny masz racje nie ma na kogo głosować bo Donald jest chersztem
                bandy złodzieji i dlatego znowu przegra wybory nawet z kaczorem bua
                ha ha
                Sondaże.. sondaże miesiąc przed ostatnimi "miał" donek trzykrotną
                przewage nad kaczorem 300% normy w sondarzach "salonu" i co z tego
                wyszło ? miał wygrać w pierwszej turze !
                Przez głupie niepotrzebne kłamstwo a jeszcze bardziej przez
                chciejstwo "ustawienia" się jako niewnna ofiara Kurskiego która o
                dziadzi nic nie wiedziała
                Baja się skończyła zostały TYLKO sondaże
          • Gość: czop Re: Andreas to czopek żelowy pod pseudo 007 IP: *.chello.pl 24.10.09, 12:47
            czop doustny
        • Gość: Kattowitzer o sondażach słów kilka... IP: 83.143.100.* 24.10.09, 02:16
          Grupa trzymająca sondaże
          Sondaże mogą zniszczyć lub wylansować kandydata na prezydenta, zdymisjonować
          ministra, a nawet skasować niewygodny telewizyjny program
          Tymczasem w polskich sondażowniach rządzą ludzie z powołanego przez Wojciecha
          Jaruzelskiego w stanie wojennym „mundurowego” CBOS, który był orężem
          generalskiej junty. Dziś zasiadają we władzach OBOP, Pentora, PBS i IPSOS.
          Stworzyli też od podstaw GfK Polonia. Publikujemy dziś dziennikarski raport,
          który pokazuje, jak działa patologiczny układ, na który składają się wzajemne
          powiązania sondażowni, mediów oraz medialnych ekspertów. Mechanizm, który czyni
          z polskiej demokracji zabawkę w rękach postkomunistycznej oligarchii.
          Legendarny punkowy zespół Dezerter śpiewał w 1987 r. piosenkę "Szwindel":
          "Postawią sobie pomnik bohatera/ Wybiorą sobie nowego premiera/ Stworzą nowy
          system polityczny/ I będą dumni, że jest demokratyczny/ Znowu szwindel szykują
          nowy/ Znów chcą się dobrać do twojej głowy".

          Żyjemy w kraju, w którym demokrację niszczy szwindel. Jest nim przeżarta
          patologicznymi powiązaniami piąta władza, bo tak nazywa się ośrodki badania
          opinii publicznej. Władza sondażowni jest ogromna. – Za pomocą sondaży można
          zniszczyć kandydata na prezydenta lub szanse partii politycznej na władzę. Można
          zdymisjonować ministra, ogłaszając, że tego chcą ludzie. Można skasować
          niewygodny program telewizyjny, podając fałszywe informacje o jego odbiorze
          przez widzów – mówi socjolog, dr Włodzimierz Petroff.

          Tam gdzie sondażowiec strzela sobie w łeb...

          W 1992 r. w Wielkiej Brytanii wybuchł gigantyczny skandal. Sondażownie
          przewidywały w wyborach parlamentarnych 2-procentowe zwycięstwo Partii Pracy.
          Tymczasem wygrali – i to aż 8 procentami – konserwatyści. Przywiązani do
          demokracji Brytyjczycy uznali, że jest ona zagrożona. Do zbadania skandalu
          powołano specjalną parlamentarną komisję. Miesiącami, przy udziale
          najwybitniejszych ekspertów, z chirurgiczną precyzją badano popełnione błędy.
          Naukowcy opisywali drobiazgowo, punkt po punkcie, wszystkie przyczyny pomyłki. W
          efekcie skandal do dziś się nie powtórzył i w kolejnych wyborach prognozy były
          zbliżone do prawdziwych wyników.

          W 1995 r. podobne wydarzenie miało miejsce we Włoszech. Jeden z przedstawicieli
          ośrodków badania opinii publicznie przepraszając za popełnione błędy, udał
          nawet, że strzela sobie w łeb atrapą pistoletu. Inna agencja wystosowując
          publiczne przeprosiny, ogłosiła, że rezygnuje z honorarium za przeprowadzone
          nietrafne badania.

          ... i tam gdzie jest bezkarny

          A u nas? Na tydzień przed drugą turą zeszłorocznych wyborów prezydenckich TVN
          poinformował za GfK Polonia, że Tusk wygrywa z Kaczyńskim różnicą 24 procent –
          62 do 38. W wyborach wygrał Kaczyński, zdobywając ponad 54 proc. przy niespełna
          46 proc. Tuska. Oznacza to, że GfK Polonia pomyliła się o... 32 punkty procentowe.

          Nikt w GfK Polonia nie popełnił – nawet pozorowanego – samobójstwa. Nie podali
          się do dymisji szefowie firmy, a badacze zainkasowali pieniądze. Żaden z nich
          nie trafił za kratki ani nawet na ławę oskarżonych. Bo o ile oszustwa sędziów
          piłkarskich czy sportowych działaczy nie są już bezkarne, o tyle tych, którzy z
          premedytacją niszczą wywalczoną w latach 80. przez Solidarność demokrację, nie
          spotyka u nas nawet ostracyzm.

          Elżbieta Gorajewska, rzecznik odpowiedzialności dyscyplinarnej w branżowej
          Organizacji Firm Badania Opinii i Rynku (OFBOR) robiła wrażenie zaskoczonej, gdy
          spytaliśmy ją o odpowiedzialność firmy GfK. – To nie jest wina firmy. Ludzie
          kłamią ankieterom – wyjaśniła rozbrajająco. Dodała, że za czasów jej
          rzecznikowania nie było ani jednej sprawy dyscyplinarnej dotyczącej sondażu
          politycznego. Maciej Siejewicz z firmy GfK powiedział nam, że w jego firmie nie
          przeprowadzono żadnych procedur sprawdzających przyczyny gigantycznego błędu. –
          Ale zmieniliśmy metodologię badań – dodał.

          Polskie sondażownie czują się bezkarne. Jeśli dziennikarz napisze nieprawdę,
          można pozwać go do sądu. Ale socjolog, który "pomyli się" o 32 proc., zawsze
          może się czymś wytłumaczyć. Mówi, że ankietowani go okłamali. Albo jakaś ich
          część, o określonych poglądach, nie chciała z nim rozmawiać. A inni w ciągu
          tygodnia zmienili zdanie. Socjologowi nie da się udowodnić, że skłamał. Bo kogo
          powołać na świadków? "Próbę" tysiąca anonimowych respondentów z całego kraju?

          Fałszerstwa sondaży wyglądają więc na zbrodnię doskonałą. Ale także
          najdoskonalszy zbrodniarz, nawet jeśli nie zostawi dowodów, to nie ma szans
          zatrzeć wszystkich poszlak. Poszliśmy ich tropem. Rozmawialiśmy z dziesiątkami
          osób z tego środowiska. Zbadaliśmy życiorysy tych, którzy rządzą "piątą władzą".

          Kampania reżyserowana przez sondażownie

          "Nie załamuj się... Może i przegrałeś wybory... Ale nadal jesteś liderem
          sondaży!" – taki komiks robił w zeszłym roku furorę w internecie. Kampanie
          prezydencka i parlamentarna obfitowały w dziwne wydarzenia, których słynny
          sondaż GfK był tylko ukoronowaniem. Wiele wskazuje, że w czasie jej trwania
          sztucznie wylansowani przez ośrodki zostali aż dwaj z głównych pretendentów:
          Tusk i Cimoszewicz.
          26 czerwca 2005. Włodzimierz Cimoszewicz kilka tygodni wcześniej ogłosił, że nie
          będzie startować w wyborach prezydenckich. Mimo to firma Pentor ogłasza wyniki
          sondażu, według którego... kandydat lewicy cieszy się 22-procentowym poparciem.
          Dwa dni później Cimoszewicz ogłasza: przekonały go "liczne głosy rodaków". Choć
          jest człowiekiem skromnym i niepchającym się na stanowiska, to jednak wystartuje.

          9 sierpnia 2005. GfK Polonia ogłasza wynik badania, z którego wynika, że nagle
          mocno skoczyło w górę poparcie Donalda Tuska, który w ciągu trzech tygodni
          awansować miał z piątego na pierwsze miejsce w sondażu. W lipcu popierało go 8
          proc. Polaków i socjologowie nie dawali mu szans na wejście do drugiej tury.
          Teraz ma mieć aż 24 proc.

          15 września 2005. Po wycofaniu się Cimoszewicza PBS ogłasza zrobiony dla "Gazety
          Wyborczej" sondaż, z którego wynika, że Tusk jest już bliski zwycięstwa w
          pierwszej turze. Ma mieć poparcie 49 proc. wyborców. Lech Kaczyński nie ma nawet
          połowy tego – popiera go 22 proc. Z badań PBS ma wynikać, że po wycofaniu się
          Cimoszewicza może on zyskać całe... 2 proc. Jeszcze dalej idzie
          "Rzeczpospolita", która ogłasza, że lidera PO popiera 51 proc.

          Jeśli wierzyć PBS-owi, Tusk pozyskiwał wyborców w szaleńczym wręcz tempie – w
          połowie lipca popierało go zaledwie 8 proc., w połowie września – blisko połowa.

          W jakich ośrodkach Tusk i Cimoszewicz uzyskali zaskakująco wysokie poparcie?
          Tusk znakomite wyniki miał w PBS. Prezesem PBS jest Krzysztof Koczurowski. Był
          on jednym z założycieli Kongresu Liberalno-Demokratycznego, którego działacze –
          z Tuskiem na czele – rządzą obecnie PO. Zasiadał w zarządzie tej partii, w 1991
          r. był jedną z trzech osób, które kierowały kampanią wyborczą KLD.

          Z kolei Cimoszewicz sensacyjny wynik uzyskał w kojarzonym z SLD Pentorze. Kto
          rządzi Pentorem? O tym w dalszej części tekstu.

          Jakie skutki może mieć zawyżenie wyniku jednego z kandydatów? W momencie gdy
          wyborcy nie mają jeszcze sprecyzowanych poglądów, na kogo głosować – olbrzymie.
          Ludzie wybierają spośród tych, którzy się liczą, a tych wyznacza sondaż.
          Wybierając, wolą być po stronie zwycięzców. Wielkie znaczenie ma dla nich wybór
          "zwykłych ludzi", takich jako oni, który pokazywać powinien sondaż. – Wpływ
          sondaży na politykę jest ewidentny. Zasada jest taka, że jeśli wygrywasz w
          sondażach i masz aferę u przeciwnika, to powinieneś wygrać – mówi Jacek
          Chołoniewski z firmy Estymator, współtworzącej Polską Grupę Badawczą, która
          najtrafniej przewidziała wynik wyborów z zeszłego roku.

          Ubocznym skutkiem tego jest wzrost poczucia bezkarności nieuczciwych badaczy. Bo
          w przypadku mocno nagłośnionego sondażu często się zdarza, że wyniki
          sfałszowanego badani
          • Gość: Kattowitzer cd IP: 83.143.100.* 24.10.09, 02:20
            Ubocznym skutkiem tego jest wzrost poczucia bezkarności nieuczciwych badaczy. Bo
            w przypadku mocno nagłośnionego sondażu często się zdarza, że wyniki
            sfałszowanego badania potwierdzają, choćby częściowo, wyniki innych ośrodków. Bo
            pierwszy sondaż zdążył już uruchomić lawinę.

            Amerykański psycholog społeczny Robert Cialdini przywołuje w swej książce
            "Wywieranie wpływu na ludzi" szokującą historię sekty Świątynia Ludu w Jonestown
            w Gujanie. Jak dowodzi Cialdini, jej 910 członków popełniło samobójstwo m.in.
            dlatego, że uznawali "społeczny dowód słuszności" – widzieli popełniających
            samobójstwo współwyznawców.

            Według Cialdiniego techniki używane przy werbowaniu ludzi do sekty i zmuszaniu
            ich do posłuszeństwa często nie różnią się od tych, jakie stosują spece od
            marketingu. Szefom ośrodków badania opinii publicznej idzie o tyle łatwiej, że
            nie wymagają od wyborców samobójstwa, a tylko oddania głosu na odpowiednią
            partię polityczną. A może inaczej: samobójcze skutki zagłosowania na partię np.
            związaną z oligarchią postkomunistyczną są rozłożone w czasie.

            Taśmy prawdy i sondażowa ściema

            Przykład nieco świeższy. Po emisji taśm Beger Fakty TVN podały, że na PO
            głosować chce 34,2 proc. wyborców, a na PiS zaledwie 19,2. Jeszcze bardziej
            zaszalał Pentor, według którego PO wygrywało z PiS 34 do 18,1. – W
            rzeczywistości notowania PiS spadły o około 2–3 procent – mówi Jacek
            Chołoniewski z Polskiej Grupy Badawczej, która najtrafniej przewidziała wynik
            zeszłorocznych wyborów.

            W sześć tygodni po sondażach pokazujących około 16-procentową przewagę PiS w
            prawdziwych wyborach samorządowych padł remis – PO wygrała wprawdzie o 2 proc. w
            wyborach do sejmików, ale znacznie wyżej przegrała z PiS w powiatach i gminach.

            Kto zorganizował dziwny sondaż dla Faktów, pokazujący gwałtowny spadek notowań
            PiS? Firma SMG/KRC. Była to nie lada niespodzianka, bo ta licząca się na rynku
            badań marketingowych firma powróciła do badań preferencji politycznych po kilku
            latach przerwy.
            Kim są szefowie SMG/KRC? Prezes tej firmy Krzysztof Borys Kruszewski to syn
            prof. Krzysztofa Kruszewskiego, słynnego sekretarza Komitetu Warszawskiego PZPR,
            organizatora bojówek, które w 1979 r. katowały uczestników spotkań opozycyjnego
            Towarzystwa Kursów Naukowych, nazywanego latającym uniwersytetem. W latach
            1980–1981 Kruszewski-senior był ministrem oświaty.

            Krzysztof Borys Kruszewski podkreśla, że nigdy nie podzielał poglądów ojca. Jego
            firma została założona w 1989 r. przez grupę młodych absolwentów socjologii i
            kojarzona była z nowym, "solidarnościowym" rządem. Badania robiła głównie na
            zlecenie otoczenia premiera Mazowieckiego, ministra Balcerowicza oraz Jeffreya
            Sachsa, a także zlecane przez Amerykanów. Jak powiedział nam Kruszewski-junior,
            Amerykanie uważali, że ośrodki, które działały w PRL, są mało wiarygodne.
            Szukali kogoś nowego i tak trafili do SMG/KRC.

            Pułkownik Kwiatkowski i towarzysz Mauzer

            Kim są ci, którzy odpowiadają za stan polskiej socjometrii? Aby się tego
            dowiedzieć, cofnijmy się o 20 lat, do tajemniczej postaci pułkownika
            Kwiatkowskiego. Nie tego z komedii Kazimierza Kutza. O ile filmowy Kwiatkowski
            podawał się za oficera UB, to twórca powołanego w stanie wojennym CBOS płk
            Stanisław Kwiatkowski (dziś znacznie bardziej znany jest jego syn – były prezes
            TVP Robert Kwiatkowski) usytuowany był w hierarchii władzy PRL znacznie wyżej.

            Urodzony w 1939 r. guru polskiej socjometrii od 1973 r. był doradcą ministra
            obrony Wojciecha Jaruzelskiego. Pozostał nim także, gdy Jaruzelski został
            premierem. Doradca Jaruzelskiego miał za sobą publikacje wychwalające szybki
            rozwój Związku Radzieckiego, wygrywającego gdy chodzi o ekonomiczny rozwój ze
            Stanami Zjednoczonymi.

            Stan wojenny stał się okazją do tego, by Kwiatkowski mógł kontynuować swój
            zawodowy rozwój w nowej instytucji.

            W pierwszym numerze "Biuletynu CBOS" (1/85) Kwiatkowski tak opisywał początki
            tego ośrodka: "Z zamiarem powołania takiej instytucji noszono się już od dawna.
            Stało się to jednak właśnie w czasie trwania stanu wojennego, co w połączeniu z
            faktem, że uchwałę w tej sprawie podpisał prezes Rady Ministrów generał armii
            Wojciech Jaruzelski, ma swoją wymowę. Z urzędu opiekę nad "noworodkiem" sprawują
            od początku szef Urzędu Rady Ministrów i przewodniczący Komitetu
            Społeczno-Politycznego Rady Ministrów".

            Odnotowywał, że centrum "ma obowiązek pośredniczyć – jak się zwykło mówić –
            między władzą a społeczeństwem". Stwierdzał też, że "działalność Centrum ma być
            w swoich założeniach usługowo-użytkowa w stosunku do potrzeb rządu".

            Jakie poglądy reprezentował pułkownik? W wydanej w 2003 r. książce "Szkicownik z
            CBOS-u" Kwiatkowski przedrukowuje swój artykuł z pisma "Tu i teraz" z 2 marca
            1982 r. Ale ze skrótami. Pułkownik pomija pewien niewygodny dziś fragment, w
            którym – dziesięć tygodni po pacyfikacji kopalni Wujek – wyrażał swą aprobatę
            dla pomysłu walki z opozycją przy użyciu broni palnej: "Zgadzam się w ocenie co
            do konieczności przeciwdziałania kontrrewolucji. Nigdy zresztą nie było
            wątpliwości w sytuacjach skrajnych, gdy przeciwnik sięgnął po władzę i gdy
            zorganizowaną opozycję przełamywano przy pomocy wszystkich środków, którymi
            dysponuje socjalistyczne państwo. Zawsze, kiedy wymiana zdań przechodziła w
            wymianę strzałów, «głos zabierał towarzysz Mauzer»".

            Główna myśl Kwiatkowskiego była jednak inna: oprócz robienia użytku z towarzysza
            Mauzera z opozycją trzeba walczyć także intelektualnie. Pułkownik postulował, by
            opozycję "pozbawiać bazy społecznej", zaś opozycjonistów "dyskwalifikować
            politycznie, obnażać ukryte intencje, rozbijać logicznie. Tak przecież rozprawił
            się Lenin z empiriokrytykami".

            Zarówno współpracownicy, jak i przeciwnicy podkreślają, że Kwiatkowski wyróżnia
            się nieprzeciętną inteligencją. Zbigniew Maj, dziś pracujący w OBOP, mówi
            wprost: – Pracowałem w dziewięciu firmach w tej branży i powiem panu, że prezes
            Kwiatkowski był z moich szefów najbardziej światłą osobą.

            Sondaże pieczone w mundurkach

            W czasach telewizyjnych spikerów w mundurach także stworzony przez
            Kwiatkowskiego w 1982 r. CBOS współtworzyli dobrani przez niego wojskowi.
            Kwiatkowski zabrał ze sobą z gabinetu ministra obrony Halinę Hałajkiewicz, którą
            wspomina jako "pierwszego pracownika z legitymacją CBOS". To Hałajkiewicz
            redagowała "Biuletyn CBOS". Zajmowała się też pisaniem raportów z badań.

            Na wojsku Kwiatkowski oparł też jego lokalne struktury, o czym pisze w
            "Szkicowniku": "Wpadłem na pomysł, że najszybciej i sprawniej będzie, jeśli
            koordynatorami wojewódzkimi zostaną, przynajmniej doraźnie, oficerowie z
            Wojskowych Poradni Psychologicznych". Zbigniew Maj wspomina: – Na początku
            koordynatorzy to byli pracownicy wojska. Oni wynajmowali ankieterów i
            dostarczali nam wyniki. Nie zawsze byli to fachowcy wysokiej klasy. Ci, co
            ewidentnie się nie nadawali, później odeszli.
            Jak Kwiatkowskiego traktowała władza? On sam pisał w "Polityce" (4.04.1987):
            "Kiedyś, w początkach działalności Centrum Badania Opinii Społecznej zdarzało
            się, że pytano mnie o sprawy, które jedno z ministerstw nazywa wewnętrznymi.
            Mylono mój mundur z innym mundurem, a badania opinii, z innego rodzaju służbą
            państwową".

            Młodzież, partia, Pentor

            Kwiatkowski zadowolony był z efektów swej pracy. W 1985 r. meldował: "Jak sądzę,
            mogę liczyć, że Obywatel Generał uzna zadanie za wykonane". Z notatek
            umieszczonych w "Szkicowniku": "Kończę rok 1985 w przekonaniu, że wywiązałem się
            z zadania, jakie otrzymałem w okresie stanu wojennego". Proponuje, że w tej
            sytuacji może podać się do dymisji. Kwiatkowski znalazł godnego następcę:
            "Nadmieniłem, że nareszcie znalazłem odpowiedniego zastępcę ds. badań: dr
            Eugeniusz Śmiłowski «może kandydować na następcę dyrektora»" – odnotował.

            Śmiłowski na uznanie zasłużył zapewne jako publicysta związanego z ZSMP p
            • Gość: znawca tematu p. Szewczyk-Jurczyk pracowała w Port-Holu... IP: *.uznam.net.pl 24.10.09, 08:31
              ...jako księgowa przed objęciem prezesury na Terminalu. Port-Hol był spółką
              podległą pod Port Handlowy Świnoujście /do pewnego czasu 45% udziałów Skarbu
              Państwa/ przed wyborami samorządowymi. Środowisko trzymające władzę w PHŚ i
              Port-Holu postanowiło utworzyć zgromadzenie pod tytułem GRUPA MORSKA CAŁA
              NAPRZÓD i pod tym szyldem wystartowali w wyborach samorządowych. Niczym to
              nastapiło wydano zapewne sporo pieniędzy na polityczny marketing, warto w tym
              celu przejrzeć lokalną gazetkę Niebieski Nowy Wyspiarz z tamtego okresu
              konkretnie z półrocza przed wyborami do Rady Miasta. Nie sądzę aby kilkanaście
              osób tworzących Grupę Morską opłacało reklamę ze składek, to takie nie polskie
              zachowanie. Dzisiaj GRUPA MORSKA CAŁA NAPRZÓD - dwóch radnych udało im sie
              wprowadzić do Rady Miasta wspiera SLD i tak sobie rączka rączkę myje...
        • Gość: Kattowitzer Re: Po aferze terminalowej poparcie dla PO wzrosł IP: 83.143.100.* 24.10.09, 02:26
          fakty.interia.pl/polska/news/po-znow-zyskuje-pis-traci/komentarze,1287628,,21251898
          • Gość: kiełbaska Prawie Obywatelska IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.09, 08:59
            dlaczego mi to nie podności ciśnienia? Bo albo nie mam ciśnienia,
            albo w Prawie Obywatelskiej te niedociągnięcia stały się tak
            powszechne, że to już norma, a norma to (może i) dobry standard, a
            tego nam trzeba - jak mawia wódz - więc od standardów głowa mi nie
            peka jak od kiełbaski.

            • konspirant.0 Re: Prawie Obywatelska 24.10.09, 10:30
              chciałoby się skomentować, ale po co odciągać prokuraturę od ważniejszych zadań
              • Gość: kononowicz Premier mówi o granicach przekraczania władzy IP: *.chello.pl 24.10.09, 16:16
                Premier przestrzega polityków PO przed przestrzeganiem granic władzy
    • Gość: kamykwbucie Re: Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnouj IP: *.chello.pl 24.10.09, 09:46
      kto jach czy kov napisał ten artykuł?
    • Gość: wisarionowicz kontrola najwyższa formą zaufania? IP: *.chello.pl 24.10.09, 11:24
      ufajmy i kontrolujmy
    • tola2006 Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnoujście 24.10.09, 13:31
      To jest pokaz uczciwej POstawy działaczy PO dla swoich kolesi.
      KASA KOLEŚ KASA--to jest słynne powiedzenie kolesi z PO.
    • Gość: faksymile Re: Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnouj IP: *.chello.pl 24.10.09, 22:44
      wiem, ale nie powiem co wiem
    • Gość: kononowicz Re: Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnouj IP: *.chello.pl 25.10.09, 10:20
      niedługo nie będzie niczego?
    • Gość: łiskacz Re: Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnouj IP: *.chello.pl 25.10.09, 14:13
      łyskacz za drogi
    • Gość: rachmistrz Re: Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnouj IP: *.chello.pl 25.10.09, 17:48
      pieniążeczki najdrożżejszsze na świecieczku?
      • Gość: Nowy Wyspiarz Świn Re: Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnouj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.09, 19:04
        Wieści z Terminalu Promowego cz.1

        Czytelnicy napewno pamiętają czasy przed wejściem Polski do Unii
        Europejskiej, gdy w Świnoujściu funkcjonowały sklepy wolnocłowe na stateczkach
        różnych armatorów. Tak zwane mrówki zaopatrywały się tam głównie w tani alkohol
        i papierosy, które następnie odsprzedawali z pewnym zyskiem hurtownikom z szarej
        strefy. Tym zyskownym biznesem zainteresował się kapitał związany z mafią
        kaliningradzką. Powstała spółka zarejestrowana w Polsce pod nazwą Żegluga
        Pomorska, która wprowadziła się do Świnoujścia.
        W krótkim czasie uzyskała pozycję dominującą. Jak to się stało? Otóż przekonany
        właściwymi argumentami, ówczesny zarząd miasta pod przewodnictwem prezydenta
        miasta Janusza Dziekońskiego, przy pomocy Urzędu Morskiego, pod pozorem
        bezpieczeństwa żeglugi, doprowadził do wyłączenia nabrzeży w centrum Świnoujścia
        a pozostałe miejskie nabrzeża w Basenie Północnym wydzierżawił tejże Żegludze
        Pomorskiej. Natychmiast doszło do konfliktu z innymi armatorami. Wojnę z
        Adlerem szeroko prezentowały media polskie i niemieckie. Dochodziło do
        interwencji na szczeblu dyplomatycznym. Skonfliktowano również Port Handlowy w
        Świnoujściu. W konsekwencji Adler swoją bazę przeniósł do Międzyzdrojów.

        Dzięki świnoujskiej korupcji międzyzdrojanie wzbogacili się o kilkaset metrów
        mola, sfinansowanego przez Adlera. A my zostaliśmy z ręką w nocniku, czyli z
        ruską Żeglugą Pomorską. Gdy 1 maja 2004 weszliśmy do UE, granice celne zniknęły,
        a stateczki Żeglugi Pomorskiej popłynęły w kierunku Kaliningradu. Tam jednak
        kariery nie zrobiły, bo w międzyczasie nastąpiły przetasowania w mafii
        kaliningradzkiej.

        Ten historyczny wstęp czynimy w związku z wypłynięciem na powierzchnię
        niejakiego Janusza Kierepki, byłego funkcjonariusza wojskowych spec służb i
        byłego pełnomocnika (prokurenta) Żeglugi Pomorskiej, który formalnie, według
        Krajowego Rejestru Sądowego pełnił tą funkcję od 22 kwietnia 2002 do 21 grudnia
        2004. W dokumentach rejestrowych tej firmy obok Janusza Kierepki znaleźliśmy
        takie nazwiska jak Vadim Chupin, Sergey Kazakov i Sergey Vostrugin. W
        międzyczasie Janusz Kierepka jako przedstawiciel Szczecińskiego Związku
        Pracodawców, został powołany w sierpniu 2003 w skład Powiatowej Rady
        Zatrudnienia w Świnoujściu zarządzeniem Nr 591/2003 prezydenta Janusza
        Żmurkiewicza. Przed kilkoma laty Janusz Kierepka, jako reprezentant jakiejś
        firmy pragnącej utworzyć zakład przeróbki ruskiego węgla na terenach przy
        nabrzeżu nr 87, usiłował bezskutecznie przekonać radnych do tego
        przedsięwzięcia. Na razie nie wiadomo, czym zajmował się później, ale
        wykorzystując swoje zdolności manipulacji i wciskania kitu, został zatrudniony
        przez nową (od marca bieżącego roku) prezes Terminalu Promowego Świnoujścia
        Agnieszkę Szewczyk – Jurczyk, na stanowisku zastępcy do spraw eksploatacji.
        Uwierzyła w jego rzekome niezwykłe kwalifikacje w sprawach gospodarki morskiej i
        przekonała się o jego innych talentach.. Janusz Kierepka zaczął swoją pracę od
        tego co umie najlepiej, czyli od odświeżenia szemranych kaliningradzkich
        kontaktów. Mino, że w tym zakresie kierownictwo Terminalu nie ma żadnych
        kompetencji, zaczął z ruskimi knuć w sprawie otwarcia linii promowej
        Świnoujście- Kaliningrad. Pytaliśmy w Zarządzie Morskich Portów Szczecin –
        Świnoujście, czy Terminal otrzymał jakieś dyspozycje w tej sprawie – odpowiedzią
        było zdziwienie...
        A tu już przed kilkoma tygodniami odbył się bal z ruskimi oczywiście z udziałem
        nic nie rozumiejącej Agnieszki Szewczyk – Jurczyk, gdzie rej wodził Janusz
        Kierepka.
        Nowa prezes przedtem pracowała w Port- Holu na stanowisku księgowej i
        jednocześnie, bez większego powodzenia prowadziła biuro rachunkowe. Praca w
        Port-Holu zaowocowała pani Agnieszce w sierpniu ubiegłego roku poślubieniem
        ówczesnego prezesa Włodzimierza Jurczyka. Gdy Port Handlowy, ze względu na
        kłopoty finansowe, musiał spółkę Port- Hol sprzedać Niemcom, było wiadomo, że
        wkrótce nowy właściciel zmieni kierownictwo tej firmy. Pani Agnieszka,
        prawdopodobnie już wtedy zaprzyjaźniona z doświadczonym bezpiekomanipulatorem
        Januszem Kierepką, wykonała kilka banalnie prostych, zręcznych ruchów, które
        wystarczyły do zdobycia zaufania kilku polityków Platformy Obywatelskiej,
        w tym posłanki Magdaleny Kochan.
        Zaowocowało to nominacją księgowej na prezesa Terminalu Promowego Świnoujście.
        A ojciec sukcesu, Janusz Kierepka, został zastępcą i poczuł wiatr w żaglach.
        Skoro tak dobrze idzie, to czemu nie sięgnąć po więcej? Wmówił pani Agnieszce,
        że jest bardzo mądra i kompetentna i to ona powinna zostać kandydatką
        świnoujskiej Platformy Obywatelskiej na prezydenta miasta Świnoujścia w
        przyszłorocznych wyborach samorządowych. Pani Agnieszka, której zbędna wiedza
        nie przesłania jasności widzenia, uwierzyła w swoją misję
        i przed dwoma miesiącami zapisała się do świnoujskiej Platformy Obywatelskiej,
        prawdopodobnie z zamiarem uczestnictwa w zorganizowaniu przewrotu, który uczyni
        z niej kandydatkę. O tych planach na bieżąco informowany był Janusz Żmurkiewicz
        a Janusz Kierepka zacierał ręce. Jednak ostatnio w tej układance coś zaczęło się
        psuć...
        Ciąg dalszy nastąpi...
        S.M.

        Wieści z Terminalu Promowego cz.2


        W pierwszym odcinku przybliżyliśmy postać Janusza Kierepki, który przyszedł na
        świat 16 września 1956, byłego funkcjonariusza wojskowych spec służb, który w
        ostatnich latach imał się różnych zajęć, przeważnie związanych z ruską szarą
        strefą z obwodu kaliningradzkiego. Ostatnim jego sukcesem jest doprowadzenie do
        mianowania nienajwyższych lotów księgowej Port-Holu, Agnieszki Szewczyk-Jurczyk,
        na stanowisko prezesa Terminalu Promowego Świnoujście. W uznaniu zasług, Janusz
        Kierepka został jej zastępcą do spraw eksploatacyjnych. Gdy na tym przykładzie
        przekonał się, z jaką dziecinną łatwością można manipulować niektórymi
        politykami Platformy Obywatelskiej, podniósł poprzeczkę i jął czynić starania o
        uczynienie z niej kandydatki PO na prezydenta Świnoujścia.

        Na chwilę zostawmy w spokoju Janusza Kierepkę i przyjrzyjmy się zdolnościom
        menedżerskim Agnieszki primo voto Szewczyk, secundo voto Jurczyk. Nie
        wspominamy tu o jej księgowej karierze w sławetnym biurze rachunkowym Pronet
        kierowanym przez Jarosława Wdziękońskiego, czy też w Szpitalu Miejskim.

        Prezesowanie rozpoczęła od przewrotu w terminalowej księgowości, albowiem,
        jak to wynika z późniejszych wydarzeń, jej zobowiązania polityczne związane z
        nominacją, wymagały od ekipy księgowej najdalej posuniętej dyskrecji. Aby mieć
        pretekst do zmian, otrzymała pomoc od prezesa Zarządu Portu
        Szczecin-Świnoujście, Jarosława Siergieja, w postaci Lubomiry Kudasz,
        zatrudnionej na stanowisku głównej księgowej portowego ZOZ w Szczecinie. Ta
        sporządziła odpowiednio ukierunkowany audyt terminalowych finansów, inkasując
        za swój trud ponad 10 tys. złotych. Po uzyskaniu tego doku(mętu), Agnieszka
        Szewczyk-Jurczyk przeszła do natychmiastowego natarcia i zaraz po majowym
        weekendzie wręczyła wypowiedzenia głównej księgowej Renacie G., księgowej
        Elżbiecie P.-Cz. oraz płacowo-kadrowej Elżbiecie W. Ponieważ czas naglił, w
        okresie wypowiedzenia do końca sierpnia zwolniła całą trójkę z obowiązku
        wykonywania pracy, zakazała im wstępu do zajmowanych dotychczas pomieszczeń i
        natychmiast zainstalowała zaufane koleżanki z rachunkowego geszeftu. Zwolnione
        księgowe odwołały się od mętnie uzasadnionych wypowiedzeń do świnoujskiego Sądu
        Pracy, toteż pani prezes poszła na ugodę. Nie wiemy ile terminalowej kasy ta
        ugoda kosztowała...

        Wkrótce się okazało, że ani prezeska (do niedawna przecież księgowa), ani
        przyjęte przez nią specjalistki nie znały komputerowego programu Symfonia, na
        którym prowadzona była terminalowa buchalteria. Widocznie nie zdradzały też
        ochoty, żeby się go nauczyć, skoro pani prezes kazała Symfonię wyrzucić i wydała
        terminalowe pieniążki na zakup programu Optima, którym posługiwała
        • Gość: Nowy Wyspiarz Re: Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnouj IP: 217.97.193.* 25.10.09, 19:07
          się w swoim biurze rachunkowym.

          Gdy księgowanie Agnieszka Szewczyk-Jurczyk już obstalowała swoimi, zajęła
          się kolejnym wiekopomnym wyzwaniem, czyli urządzeniem, wedle gustu, swojego
          prezesogabinetu: za terminalową forsę zakupiła nowe meble, stojący meblowy
          zegar, na oknach zawiesiła firanki z falbankami, na suficie z podwieszanych
          paneli zawiesiła złocisty wieloramienny żyrandol, a na biurku rodzinna fotka w
          złocistych ramkach.

          Aby atmosfera była jeszcze bardziej domowa, kazała w sekretariacie wykonać
          aneks kuchenny, aby można było czasami coś upichcić. W nagrodę za zasługi dla
          pani prezes, również położony naprzeciwko gabinet Janusza Kierepki wzbogacony
          został falbaniastymi firankami. Korytarz prowadzący do tego kuriozalnie
          wystrojonego gabinetu kazała wykleić łupkami z piaskowca...

          W poczuciu dobrze wykonanej pracy, przechadza się czasami po terminalu i
          zdobi, co się tylko da, bukietami sztucznych kwiatów.

          Pani Agnieszka nie posiada prawa jazdy, a chyba uważa, że prezesowi nie
          wypada jeździć w delegacje
          z pospólstwem w pociągu lub busie, bowiem wypłaciła już zaufanemu taksówkarzowi
          z kasy terminalu około 10 tysięcy złotych.

          Wróćmy teraz do realizacji pilnych politycznych zobowiązań. W ścisłym związku
          ze zbliżającymi się wyborami do parlamentu europejskiego, do pani prezes
          Agnieszki zgłosił się i zaprzyjaźnił funkcjonujący na styku biznesu i polityki
          młody działacz Platformy Obywatelskiej Daniel Dziwulski, (przez jakiś czas był
          wójtem podszczecińskiej Kobylanki), wcześniej odpowiednio uwiarygodniony (jego
          dziewczyna jest asystentką posłanki Magdaleny Kochan), 30 kwietnia dał do
          podpisu pani Agnieszce jakąś umowę i na jej podstawie tenże Daniel Dziwulski
          wystawił 5 maja, w pierwszy dzień funkcjonowania nowej księgowości, fakturę VAT
          nr 01/TPŚ/09 na kwotę 133 000 złotych a niedługo potem kolejną 02/TPŚ/09 na
          kwotę 40 000 złotych.

          Teraz prezes Agnieszka mogła być pewna swojej pozycji, albowiem korupcyjne
          transakcje wiążą silniej niż małżeństwo.

          Wspomniana wcześniej portowa księgowa Lubomira Kudasz i Daniel Dziwulski
          także są związani ze sobą więzami silniejszymi niż banalne małżeństwo, albowiem
          wspólnie prowadzą biznes w ramach spółki cywilnej Finanse Komfort SC Lubomira
          Kudasz, Daniel Dziwulski, ul. Gruszkowa 5, 72-003 Wołczkowo.

          Młody działacz PO już wcześniej poczuł silną więź ze Świnoujściem, bowiem 7
          lipca 2008 u poznańskiego notariusza Piotra Kowandy zawarł akt notarialny Rep. A
          Nr 7698/2008, którym nabył na własność pięćdziesięciometrowe mieszkanko na
          nowobudowanym Osiedlu Platan w Świnoujściu, przy ulicy Chełmońskiego 6 F/14, dla
          którego założono w Sądzie Rejonowym w Świnoujściu księgę wieczystą KW 44911.

          W piątek, 18 września, udałem się do Terminalu, aby skonfrontować swoją
          wiedzę z panią prezes i jej spec-zastępcą.

          -Pani prezes jest na konferencji w Szczecinie – odpowiada sympatyczna sekretarka
          Karolina Wojdat.
          -A jej zaufany zastępca Janusz Kierepka?
          -Pojechał w delegację do Warszawy...
          -W jakiej sprawie?
          -Tego nie powiedział...

          Poprosiłem sekretarkę o umówienie spotkania na wtorek, w samo południe. Zapisała
          w notesie.

          W holu spotkałem krzątającą się panią z przyrządami do sprzątania.

          -Pani jest zatrudniona w Terminalu, czy też w firmie Włodzimierza Jurczyka? –
          zagadnąłem.
          -Tego panu nie powiem – odpowiedziała z uśmiechem...

          Ciąg dalszy niewątpliwie nastąpi...
          S.M.

          Wieści z Terminalu Promowego cz.3

          Wieści z terminalu promowego cz.3
          Dziś fragmenty zapowiadanej w poprzednim odcinku rozmowy z prezesem Terminalu
          Promowego Świnoujście, Agnieszką Szewczyk Jurczyk. Jest wtorek, 22 września,
          samo południe.

          - co pana do mnie sprowadza, panie Stanisławie?

          - złe wieści nadchodzą z Terminalu, począwszy od zwolnienia księgowych i
          kadrowej, które w okresie wypowiedzenia, od początku maja do końca sierpnia,
          zwolnione były z obowiązku wykonywania pracy. Przyjęła pani kolejne osoby,
          podwajając koszty. Z czego wynikał ten pośpiech i rozrzutność publicznych
          pieniędzy ?

          - To była weryfikacja tego, jak panie pracowały, potwierdzona przez biegłego.

          - Pani Lubomira Kudasz przygotowała tą opinię?

          - Tak, ale od trzech miesięcy całościowy audyt wykonuje inny biegły...

          - Kto to jest?

          - Nie wiem, czy mogę panu powiedzieć...

          - Skoro pani nie wie tak prostych rzeczy, przyznaje się pani do niekompetencji.
          A kiedy pani poznała panią Lubomirę Kudasz?

          - Nie pamiętam..., poznałam ją na audycie.

          - Ale przedtem ktoś musiał ją pani polecić, skoro dała jej pani zlecenie.

          - Znalazłam ją w Internecie...

          - Czy może pani udostępnić ten audyt?

          - Nie...

          - A co może pani udostępnić z dokumentów spółki?

          - Nic...

          - Działalność struktur spółki Skarbu Państwa powinna być przejrzysta...

          - Jesteśmy odrębną spółką operatorską.

          - A w jakich okolicznościach pani poznała Daniela Dziwulskiego?

          - Pan Dziwulski?... (długa chwila milczenia) Powiem panu, że nie pamiętam,
          aczkolwiek kojarzę tą osobę. Mądry, młody, prężny człowiek...

          - Ale pani zawarła z nim umowę, czego ona dotyczyła?

          - Umowy handlowe są tajnymi umowami między zamawiającym...

          - Panią musiał podszkolić pan Kierepka.

          - Dlaczego?

          - On kiedyś w tajnych służbach pracował, to dla niego wszystko było tajne.

          - Panie Stasiu, no, a gdzie on pracował?

          - W WSI.

          - A co to jest WSI?

          - Wojskowe Służby Informacyjne.

          - I źle tam pracował?

          - Wiem, czym zajmował się później (...)

          - Ale w sferze morskiej, muszę panu powiedzieć, jako nawigator, jest super.

          - Terminal jest obiektem lądowym i nigdzie nie wypływa... Ale wróćmy do pana
          Dziwulskiego. Z tym młodym, jak go pani nazywa, prężnym człowiekiem zawarła pani
          umowę 30 kwietnia...

          - Być może...

          -... i on już 5 maja, po długim weekendzie wystawił fakturę na 133 000 złotych.

          - Skąd ma pan taką wiedzę? To znaczy, że ktoś ujawnia dokumenty firmy.

          - Jeżeli pracownik ma uzasadnione podejrzenie, że pani dokonuje czynów
          przestępczych, ma obowiązek powiadomić...

          -...Prokuratora.

          -...Akurat tak się składa, że wielu ludzi ma do mnie większe zaufanie, niż do
          prokuratury, w zakresie utrzymania w dyskrecji źródła informacji. Ci ludzie tu
          pracują i nadal chcą pracować. A uzyskane informacje pozwalają postawić tezę, że
          za tymi fakturami nie kryje się żadna usługa na rzecz terminalu.

          - Nawet gdybym chciała zawrzeć umowę na słonia na złotym łańcuszku, jest to
          sprawa miedzy mną a kontrahentem.

          - Ale Terminal Promowy Świnoujście nie jest pani prywatnym biurem rachunkowym...
          Na żadne pytanie nie chce mi pani odpowiedzieć... To niech mi pani chociaż
          powie, jak pani została prezesem tego Terminalu?

          - Powierzono mi takie zadanie...

          - No to jak, spotkał panią Siergiej na ulicy: - O pani będzie na pewno dobrym
          prezesem Terminalu! Tak to było?

          - Zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną...

          - A kto panią zaprosił?

          - Terminale Polskie...

          - A kto imiennie?

          - Ówczesny prezes, Aneta Szreder.

          - Pracuje pani w Port-Holu, prowadzi pani biuro rachunkowe i nagle ktoś ze
          Szczecina do pani dzwoni i zaprasza na rozmowę kwalifikacyjną. Tak to było?

          - Nie. Zostałam zaproszona na rozmowę kwalifikacyjną...

          - A kogo pani zna osobiście z polityków zachodniopomorskich?

          - Bardzo lubię profesora Liberadzkiego, znam panią Kochan, Nitrasa...

          - Jeżeli na Szczecińskie Spotkanie Gospodarki Morskiej, które odbyło się 15
          maja, zgłasza pani do reprezentowania Terminalu Promowego Świnoujście miedzy
          innymi Daniela Dziwulskiego, Lubomirę Kudasz, Magdalenę Kochan, to znaczy, że te
          osoby są znaczące dla funkcjonowania Terminalu?

          - Nie pamiętam, kogo zapraszałam...

          - Jakimi kryteriami kierowała się pani, zapraszając te osoby?

          - Ja nie muszę kierować się żadnymi kryteriami. Jeżeli zostały zaproszone, to
          moja asystentka sprawiła listę, zaprosiła, koniec, kropka! Było bardzo miło.

          - Od kiedy
          • Gość: Nowy Wyspiarz Świn Re: Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnouj IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.09, 19:10
            jest pani członkiem Platformy Obywatelskiej?

            - Żeby tu panu nie skłamać..., musi się pan pani Kurszewskiej zapytać.

            - To pani nie pamięta od kiedy?

            - W lipcu, czy sierpniu... Poproszono mnie o wsparcie, bo coś słabo Platforma
            funkcjonuje...

            - Skoro pani nic nie chce powiedzieć, to chociaż zdjęcie pani zrobię...

            - A proszę bardzo...

            (w następnym odcinku rozmowa z zastępcą do spraw eksploatacyjnych, Januszem
            Kierepką)
    • gozal Platforma kontroluje Terminal Promowy Świnoujście 25.10.09, 23:18
      Nie zgodzę się, że ta kwota jest mała. Przypomnę, że w normalnych krajach
      zapłacenie przez polityka służbową kartą za czekoladki jest na tyle naganne,
      że stanowi podstawę do dymisji i - przede wszystkim - wielkiej infamii. To są
      standardy, których powinni się trzymać nasi politycy i zasiadający w radach
      nadzorczych spółek skarbu państwa. Też politycy zresztą.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka