Dodaj do ulubionych

Aptekarze przeciwko bazgrołom

13.01.10, 11:30
W Holandii lekarz rodzinny ma komputer z internetem (również w tym
komputerze przechowywane są dane dot. pacjentów). W trakcie wizyty
wypisuje receptę na komputerze i wysyła ją mailem do wybranej przez
pacjenta apteki. Po przyjściu do apteki pacjent podaje nazwisko
lekarza i swoją datę urodzenia, aptekarka wyszukuje w otrzymanych
mailach nazwisko i imię. Po potwierdzeniu danych wydaje lekarstwa.





Obserwuj wątek
    • biedun_4 niemcy 13.01.10, 11:40
      W Niemczech caly wywiad i wydanie leku jest przy pomocy komputera, jest baza
      danych lekow, nie ma pomylek z dawka. Dostaje sie wydruk. Wszystkie leki na
      recepte kosztuja 5 lub 10 euro, nie ma takich za prawie darmo i takich za fortune.
      • tomesto Re: niemcy 13.01.10, 11:55
        tak tak zgadzam sie , sam podczas pracy w Niemczech korzystalem z pomocy lekrza.
        Po rejestracji wszedlem do gabinetu a tam juz lekarz mial wszystkie moje dane
        wyswietlone na monitorze - o zbadaniu przypisal leki a recepte wydrukowal -
        szybko , czytelnie, elegancko. Ale u nas to trzeci swiat - jest coraz gorzej a
        mielimy doganiac europe zachodnia. Nie wiem w czym. Ale skoro tyle lat nie mozna
        nawet rozliczac lekarzy z ich dochodu to jak takiemu panu i wladcy mozna kazac
        czytelnie pisac recepty. Siedzi jeden z drugim cale dnie w prywatnym gabinecie -
        na drzwiach info że przyjmuje przez 2-3 godziny a w rzeczywistosci ile tylko da
        rade i czysta kasa bez podatku do szufladki. To jest zlodziejstwo!
        • ziege77 Szczecin 13.01.10, 12:04
          moja Pani doktor - (lek rodzinny) równiez nie wypisuje recznie leów na a
          wydrukowuje recepte :)
          • krycha_z_gazowni Re: Szczecin 13.01.10, 13:09

            Paranoja, najpierw kobita marnuje 4 godziny w kolejce do "lekarza"
            a pozniej z powodu jego tandeciarstwa ma czekac kolejne 4 - tylko
            po to, zeby kmiot jeszcze raz przepisal 2 linijki?
            Nich pisza drukowanymi pajace (bo w komputeryzacje nie uwierze).
            • absurdello Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają 13.01.10, 13:18
              pisowni nazw leków i nie chce im się sprawdzać, zwalając na
              aptekarza by się domyślił czy chodzi o Strychninę czy
              Streptomycynę.


              Już nie wspomnę o poprawnym wypełnieniu "stałych fragmentów gry"
              typu PESEL, przewlekłość, dawkowanie ...

              NIEDBALSTWO i BRAK POSZANOWANIA PACJENTA !!
              • Gość: policzmyglosy przychodnia na małym osiedlu IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.10, 13:48
                Mieszkam na niewielkim osiedlu (ok 4tys mieszkańców) jest malutka przychodnia,
                dosłownie rozmiarów małego domku jednorodzinnego i chyba nie więcej jak 5-6lekarzy.

                Byłem właśnie wczoraj z wizytą - zapalenie gardła :( podczas wizyty lekarz
                wstukał na klawiaturze nazwy leków i dawkowanie, dostałem normalny wydruk
                recepty z drukarki i drugi z dawkowaniem.

                W ogóle ta mała przychodnia to najlepsza placówka służby zdrowia z jaką miałem
                do czynienia, nie wiem czy to nie jest recepta na podstawową służbę zdrowia
                jeśli chodzi o internistów ale zawsze gdy trafiałem do "normalnych" dużych
                przychodni to są tam wiecznie kolejki i bałagan jakiego nikt nie może ogarnąć. W
                tej małej przychodni bez problemu zawsze rejestruję sie i tego samego dnia idę
                do lekarza którego znam z widzenia i on zna mnie.
                • lolek_do_kfadratu Re: przychodnia na małym osiedlu 13.01.10, 15:48
                  Dziwne, a ja myślałem że magistra (aptekarskiego) dostaje się
                  właśnie z rozczytywania bazgrołów konowałów.
                  • Gość: l Re: przychodnia na małym osiedlu IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.01.10, 22:12
                    "ziwne, a ja myślałem że magistra (aptekarskiego) dostaje się
                    właśnie z rozczytywania bazgrołów konowałów. "

                    Jakiego magistra? To było za komuny

                    Od dawna już nie ma magistrów w aptekach tylko sprzedawcy po dwutygodniowym
                    kursie farmacji.
                  • Gość: lea Re: przychodnia na małym osiedlu IP: 81.219.180.* 14.01.10, 17:28
                    powinieneś mieć nick "glupi_lolek_do kwadratu.

                    Debilku, żebys się całe życie uczył od świtu do nocy, to takiego magistra
                    "aptekarskiego" byś nie zrobił
                  • zoltalodzpodwodna Re: przychodnia na małym osiedlu 03.04.10, 12:23
                    najlepiej spożywać miód, czosnek z cebulą
                • Gość: zxcv Re: przychodnia na małym osiedlu IP: *.md4.pl 14.01.10, 21:29
                  Miałem podobną sytuację ze skierowaniem do laboratorium. W trójkę musieli się
                  konsultować czy chodzi o rozmaz z krwii, wymaz z gardła, czy (co im się wydawało
                  na początku) badanie moczu.
              • kaczynksi Jaki to korwa problem kazać lekarzom pisać drukowa 13.01.10, 13:48
                nymi literami!!!??? No, korwa, jaki? Polska to kraj niechlujów i kocmołuchów,
                także lekarskich.
                • Gość: miki Re: Jaki to korwa problem kazać lekarzom pisać dr IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 23:23
                  kaczynksi napisał:

                  > nymi literami!!!??? No, korwa, jaki? Polska to kraj niechlujów i
                  kocmołuchów,
                  > także lekarskich.

                  ośle jak można pisać drukowanymi literami? Chodzi Ci pewnie o duże
                  litery a nie drukowane. bo pisać drukowanymi to jest jakiś nonsens
                  nie da się pisać drukowanymi - to jest sprzeczność sama w sobie
                  • Gość: e.beata Re: Jaki to korwa problem kazać lekarzom pisać dr IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.10, 13:11
                    znawco wieli, najpierw się zapoznaj z tematem a potem mędrkuj.
                    Żal, że w szkole nie uważałes. B owiedziałbyś dlazcego mówimy -
                    litery drukowane i pisane, wielkie i małe. Proponuję sięgnąć do
                    zeszytu ćwiczen dla klasy pierwszej.
              • Gość: aga Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.parripak.co.uk 13.01.10, 16:06
                Bynajmniej. To brak czasu spowodowany tysiacami ludzi w poczekalni,
                których sprawy moglyby byc zalatwione przez infolinie na pogotowiu,
                pielegniarki ( n.p. badanie cisnienia krwi) recepty powtarzalne,
                polaczenia internetowe ze szpitalami, laboratoriami i aptekami i
                skomputeryzowane bazy danych. Ja nie winie lekarzy. wiekszosc z nich
                to ciezko pracujacy ludzie od ktorych zalezy zdrowie i zycie i oni
                to wiedza. Szanuje ich za samozaparcie i wspolczuje wszystkim
                lekarzom z przychodni, ktorzy musza sie uzerac z codziennoscia
                zamiast zajac sie leczeniem tych, ktorzy sa chorzy a nie na kacu i
                potrzebuja zwolnienia. Moge im tylko powiedziec dziekuje i czekam na
                was w Zjednoczonym Krolestwie.
                • Gość: aron Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 16:15
                  polscy lekarze są najgorsi w UE ( zarówno pod względem merytorycznym
                  jak i moralnym, to drugie przede wszystkim), ich wydajność pracy jest
                  średnio 9 razy niższa niż w Wielkiej Brytanii czy Szwecji, a pensje
                  tylko 2-3 razy niższe
                  • Gość: pepe Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.chello.pl 13.01.10, 16:45
                    A ja chce zobaczyć który lekarz z zachodu zgodzi się na pracę na dyżurze za
                    8-12zł/godzinę...
                    • Gość: a Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 17:07
                      Zwroce panu doktorowi uwage, ze w Polsce wiekszosc ludzi zarabia za
                      malo.
                    • piegrza Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają 13.01.10, 21:22
                      Gość portalu: pepe napisał(a):

                      > A ja chce zobaczyć który lekarz z zachodu zgodzi się na pracę na
                      dyżurze za
                      > 8-12zł/godzinę...
                      Na dyżurze za 12 zł widzisz lekarzy pracujących czy śpiących?
                  • Gość: Darek Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.nhs.uk 13.01.10, 20:42
                    A skad taka opinia? I jak to mozliwe ze wyjezdzamy za granice i
                    jestesmy najlepsi? Ja pracuje w zespole miedzynarodowym i to do mnie
                    przychodza po rade koledzy po fachu z wielu roznych krajow. W Polsce
                    pracowalem tak samo ale mi obrzydlo bo mialem jedynie dlugi a dzieci
                    widywalem 5 dni w miesiacu. To wyjechalem i teraz szlag mnie trafia
                    jak czytam takie opinie jak Twoja. Przyjedz i zobacz sam, chcesz to
                    podam Ci adres mojego szpitala w poludniowej Anglii.
                    • Gość: aron Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 20:55
                      wy jesteście najlepsi? w czym?
                      w bazgroleniu i braniu w łapę to owszem. Ale merytorycznie?
                      No bez żartów proszę.

                      • Gość: Darek Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.nhs.uk 13.01.10, 22:50
                        Przyjedz i zobacz sam, bledem ktory robisz jest uogolnianie,
                        wsadzasz wszystkich do jednego wora i jestes z siebie zadowolony.
                        Jak w kazdej grupie zawodowej sa lepsi i gorsi, wymagania w stosunku
                        do naszej/mojej grupy zawodowej sa - zupelnie slusznie - bardzo
                        wysokie, ale tez i krytyka jaka spada na cala nasza grupe jest
                        gleboko przesadzona. Chocby to co Ty piszesz. Domagasz sie
                        merytorycznej odpowiedzi w czym jestesmy najlepsi za granica? : w
                        diagnozowaniu, leczeniu, nie chodzimy na zwolnienia, pracujemy
                        ciezko. Mozesz to powiedziec odpowiedzialnie o sobie? Jesli tak to
                        gratuluje. Ale gdzie merytoryczne uzasadnienie Twojej wypowiedzi? O
                        naszej niskiej efektywnosci pracy? Jakies badania? Czy po prostu tak
                        sobie bzdury wypisujesz?
                        • aron2004 Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają 14.01.10, 06:18
                          polscy lekarze są najgorsi w UE zarówno pod względem merytorycznym jak
                          i moralnym i tego nie zmienisz.
                          Takie są po prostu fakty. Wydajność pracy polskiego lekarza jest 9 razy
                          niższa niż w Wielkiej Brytanii czy Szwecji, a pensja tylko 2-3 razy
                          niższa. Potwierdzają to statystyki Ministerstwa Zdrowia.

                          Powinniście zarabiać minimalną krajową, niestety z powodu braku
                          bezrobocia wśród lekarzy nie jest to wykonalne.
                          Myślę że rząd powinien odebrać lekarzom emerytury tak żeby byli
                          zmuszeni pracować do śmierci. Wtedy być może wzrosłoby bezrobocie wśród
                          lekarzy i byliby mniej butni.
                          • Gość: Darek Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.nhs.uk 14.01.10, 18:52
                            Nie masz racji w kilku sprawach. Np co do pensji:moja ostatnia
                            pensja w Polsce wyniosla w 2004r 960 PLN, ( z drugim stopniem
                            specjalizacji) natychmiast po wyjezdzie dostalem 2600 funtow, a
                            wtedy funt byl prawie po 6 PLN. Czyli co do pensji piszesz bzdury.
                            Nasi chirurdzy nie operuja 9 razy wolniej, zapewniam Cie. Piszesz po
                            prostu bzdury i tyle. A juz tych rewelacji o braku emerytur nie bede
                            nawet komentowal. Nienawisc Cie kolego zzera i tyle. Odpusz troche a
                            bedziesz dluzej zyl. Serio.
                            • Gość: aron Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: 94.254.179.* 15.01.10, 11:47
                              dzis lekarz rodzinny w Polsce zarabia srednio 10 tys. zl
                              miesiecznie netto
                              niestety
                              o 9000 za duzo

                              tak ze nie opowiadaj bajek ze zarabialbys tu 960 zl, raczej 9600 zl.
                              Choc nie wykluczam, ze zaslugujesz na 960
                            • Gość: e.beata Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.10, 13:15
                              w 2004 960zł, a za ile godzin pracy tygodniowo jeśli wolno spytać?
                    • piegrza Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają 13.01.10, 21:27
                      Ilu jest takich lekarzy jak przykładowo Ty? Znaczący procent to
                      miernoty patrzące by wypocząć w "pracy" przed praktyką w prywatnym
                      gabinecie. Oburzasz się na opinię o lekarzach, a raczej "podziękuj"
                      tym Swoim kolegom którzy na taką opinię działają.
                      • Gość: aga Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.lutn.cable.ntl.com 13.01.10, 21:42
                        to nieprawda. Z dziesiątek lekarzy których spotkałam w życiu tylko dwóch było
                        zdecydowanie złych. Reszta przejmowała się mną za drobne pieniądze w
                        przychodniach i bez łapówek. W Anglii polscy lekarze są cenieni. A ja cieszę się
                        że tu są i nie muszą się szarpać z takimi poglądami jak twoje. Co więcej, wciąż
                        jest tu wiele miejsc.
                        • Gość: Darek Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.nhs.uk 13.01.10, 23:01
                          Dzieki Aga, fajnie przeczytac cos pozytywnego. Ja wiem ze sporo
                          ludzi ma nie najlepsze doswiadczenia w kontaktach ze sluzba zdrowia,
                          ale mimo wszystko nie usprawiedliwia to obrazania wszystkich jak
                          popadnie. A co do meritum tego artykulu, czyli recept, to faktycznie
                          sporo z nas pisze niekoniecznie czytelnie, prosta drukarka zalatwila
                          by problem raz na zawsze. Tylko jak nie wiadomo o co chodzi to
                          zawsze chodzi o to samo, czyli pieniadze. Potrzebny bylby program
                          komputerowy, jednolity w calym kraju, prosty w obsludze ,wiele
                          takich istnieje tylko jak wylonic najlepszy? I zaczyna sie pole do
                          popisu dla lobbystow, politykow i wszelkiej masci naciagaczy. Mimo
                          wszystko nie tracmy optymizmu, bedzie lepiej. Pozdrawiam.
                          • Gość: freiman Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.elwico.pl 14.01.10, 00:06
                            A ręczne pisanie drukowanymi literami też kosztuje tyle , że jest poza zasięgiem
                            przeciętnie zarabiającego lekarza??? Więcej tuszu się zużywa bo litery są
                            większe , i nie wyrabiacie z kupowaniem długopisów???
                            • aron2004 Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają 14.01.10, 06:15
                              pisanie drukowanymi literami obniża prestiż lekarza
                              • Gość: e.beata Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.10, 13:18
                                to niech opłaci sobie kurs kaligrafii.
                                Jak ciec od łopaty stawia krzywo litery to jestem w stanie pojąć, z
                                enie miał duzo do czynienia ze szkoła, pisaniem. ale gdy człowiek
                                wykształcony nie radzi sobie z pisaniem.... Pospiech, złe warunki
                                tego nie tłumaczą. Jest to wylącznie problem odpowiedzialnosci i
                                kultury.
                • Gość: freiman Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: *.elwico.pl 14.01.10, 00:02
                  Jasne , z tego pośpiechu pisze tak szybko żeby mógł obsłużyć jak największą
                  liczbę pacjentów , pisanie drukowanymi literami przyspiesza obsługę o 0,0001
                  pacjenta na dobę. Rewelacja.
                • Gość: lea Re: Powiedzmy sobie uczciwie, lekarze nie znają IP: 81.219.180.* 14.01.10, 17:37
                  Ha, ha .. "tysiącami ludzi w poczekalni". Tam gdzie ja chodzę, Jaśnie Wielmożny
                  Pan doktor przyjmuje 15 "numerków" tzn.pacjentów
            • Gość: drmw Re: Szczecin-Cześć Krycha.Co słychać w gazowni? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.10, 19:06
              ,,i znow szykujecie podwyżkę?
              Pazerność was pożre.
            • Gość: prababka44 Re: Szczecin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 12:20
              Mam koleżanke farmaceutkę....mogłaby ksiązke napisać o odczytywaniu recept...
          • Gość: kruszynka Re: Szczecin IP: *.acn.waw.pl 13.01.10, 19:48
            U mnie w Warszawie na Bemowie pani dr. wypisała receptę na
            komputerze. Bardzo szybko to trwa no i nie ma pomyłek.
            • Gość: drmw Re: Szczecin.Kruszynko Ty Moja. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.10, 19:33
              Masz szczęście,że u Ciebie jest db.zorganizowana
              praca lekarzy.
              Sprawnośc zależy od kultury pacjentow,
              białego personelu oraz od mentalności
              lekarzy.Jeżeli wiekszość personelu
              ma zakodowaną chęć niesienia pomocy
              choremu,to będzie wszystko OK.
        • Gość: GZ Re: niemcy IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.10, 20:24
          Bzdura!
          Sam wypisuje recepty w Niemczech, DLUGOPISEM, a nie przy pomocy
          zadnego komputera. Wydrukowane dane na recepcie pochodza z karty
          ubezpieczeniowej i sa to tylko imie i nazwisko, adres, data
          urodzenia i nr ubezpieczenia. Dziala to dokladnie na tej samej
          zasadzie co w Polsce. I owszem sa leki za darmo - chociazby dla
          dzieci.
          A jak aptekarz ma watpliwosci to dzwoni i pyta.
          A Panu Panie tomesto nikt nie zabronil zdawac na medycyne. Po
          udanych egzminach wstepnych, 6 latach studiow, stazu, LEPie,
          specjalizacji, faktycznie ma sie ochote Panem i Wladca i pracowac za
          uczciwe pieniadze, a nie "ile tylko da rade"
          • Gość: farmaceutka Re: niemcy IP: 83.143.142.* 13.01.10, 21:09
            Panie GZ! Jeśli myśli Pan, że na farmacje idą ludzie, którzy nie dostali się na
            medycynę, to jest Pan w błędzie. Po pierwsze: egzaminy na farmację są
            trudniejsze od tych na medycynę ; po drugie: studia są trudniejsze od medycyny,
            wiem, bo adepci medycyny strasznie narzekali na chemię, której ni w ząb nie
            rozumieli, narzekali na biochemię, co dla nas jest chlebem powszednim na
            studiach ; po trzecie : lekarze mają wielki kompleks i robią wszystko na złość
            farmaceutom!
            A na zakończenie - nie znam żadnego farmaceuty, który by zdawał wcześniej na
            medycynę!
            I jeszcze jedno- farmaceuci muszą myśleć za lekarzy, bo niestety zdarza się tak,
            że szanowny pan doktor pomyli dawkę, na jednej recepcie wypisze leki o tym samym
            składzie a o innej nazwie. To my informujemy pacjentów o działaniach
            niepożądanych, bo lekarze nie mają czasu na takie głupstwa.
            Czasem dzwonimy do lekarzy z pytaniem, co lekarz miał na myśli, ale często nie
            jest to możliwe, musielibysmy zatrudnić dodatkową osobę, która siedziałaby na
            telefonie!
            • Gość: Darek Re: niemcy IP: *.nhs.uk 13.01.10, 23:06
              Ej troszke z tym kompleksem przesadziles, to po prostu inny zawod i
              tyle. Studia trudniejsze czy latwiejsze, to bez znaczenia. Wazne czy
              jestes dobrym farmaceuta/lekarzem czy nie. Mozna zrobic wiele
              dobrego - ale i zlego- bedac jednym i drugim.
              • Gość: miki Re: niemcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 23:14
                Gość portalu: Darek napisał(a):

                > Ej troszke z tym kompleksem przesadziles, to po prostu inny zawod
                i
                > tyle. Studia trudniejsze czy latwiejsze, to bez znaczenia. Wazne
                czy
                > jestes dobrym farmaceuta/lekarzem czy nie. Mozna zrobic wiele
                > dobrego - ale i zlego- bedac jednym i drugim.

                Może facet i masz rację, może i jesteś dobrym lekarzem, ale...
                większość to niedouczone konowały i pseudofarmaceuci.
                Nie tylk że nie potrafią pisać to w dodatku nie rozumieją o czym
                piszą.
                Mamy XXI wiek i w necie jest więcej wiedzy niż stado konowałów może
                ją przedstawić. Świadomy pacjent potrafi z tego skorzystać.
                Mam 52 lata i w życiu nei byłęm u lekarza i nie będę (pomijam
                badania wstępne i okresowe wymagane kodeksem pracy) wolę zdechnąć
                zdrowym niż poddać się waszemu pseudoleczeniu - popaprańcy lekarscy
            • aron2004 Re: niemcy 14.01.10, 06:32
              Gość portalu: farmaceutka napisał(a):



              > Czasem dzwonimy do lekarzy z pytaniem, co lekarz miał na myśli, ale
              >często nie jest to możliwe, musielibysmy zatrudnić dodatkową osobę,
              >która siedziałaby na telefonie!


              Widać, że nie radzisz sobie z prowadzeniem apteki.
              Sprzedaj ją i kup sobie pensjonat w Dziwnówku, będziesz miała mniej
              stresów.
              Posiadanie apteki nie jest tym kraju obowiązkowe.
          • piegrza Re: niemcy 13.01.10, 21:31
            A Ciebie zmusili do studiowania medycyny, czy Sam chcialeś być
            PANEM DOCHTOREM i czekać na czołobitne pokłony pacjentów???
            • Gość: aga Re: niemcy IP: *.lutn.cable.ntl.com 13.01.10, 22:08
              A co wy tacy agresywni? Czemu to się samemu lekarzem albo farmaceutą nie
              zostało? mielibyście wtedy prawo do dyskusji, a tak to tylko wysłuchiwać
              pozostało i ewentualnie skakać po piwo, jako profanom. Lekarze są przepracowani
              i każdy pacjent z odrobiną rozumu to widzi. Oni dbają o nasze życie i zdrowie.
              Należą im się pensje dziesięciokrotnie wyższe i znacznie mniej uciążliwych
              obowiązków. bo oni już płacą wysoką cenę etyki zawodowej. Większość z nich
              przejmuje się swoim pacjentem. Nie należy jednak oczekiwać szacunku od ludzi
              których się nie szanuje. jeśli nie wchodzisz do gabinetu z szacunkiem do lekarza
              jako do człowieka, który ma wiedzę, której ci brak nie oczekuj, że lekarz będzie
              cię szanował jako człowieka. Będzessz tylko kolejnym uciążliwym i zazdrosnym
              pacjentem.
              • aron2004 Re: niemcy 14.01.10, 06:29
                że co? lekarze są przepracowani?
                buahahahahahahahahahahhaa

                Polscy lekarze są najmniej wydajni w UE - oni tylko udają że pracują.
                Nie sztuka przyjąć pacjenta, sztuka go wyleczyć. A tego polscy lekarze
                nie potrafią.
              • Gość: e.beata Re: niemcy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.01.10, 13:25
                czyli jak ktoś wejdzie do gabinetubez szacunku, to lekazr nie musi
                go szanować jak człowieka??! Piekne ;-)))) cała naga prawda o
                lekarzach ;-))))
                A ja myślałam, ze lekarz powinien do pacjenta podchodzic z pokorą a
                nie nabzdyczeniem. Poza tym często pacjent jest mądrzejszą osobą,
                kulturalniejsza od lekarza. Cóż lekarze sami siebie pozbawili
                prestiżu. Gdy zdejmą fartuchy, wcale nie wyrózniaja się obyciem,
                językiem od otoczenia. To juz nie jest dawna elita.
                • Gość: drmw Re:e-Beatka ma rację IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 18:45
                  pisała Beatka:
                  >Poza tym często pacjent jest mądrzejszą osobą,
                  > kulturalniejsza od lekarza. Cóż lekarze sami siebie pozbawili
                  > prestiżu. Gdy zdejmą fartuchy, wcale nie wyrózniaja się obyciem,
                  > językiem od otoczenia. To juz nie jest dawna elita.
                  ___-----------------
                  Niestety,masz rację ,
                  w sposob nieodwracalny
                  prestiż lekarza poszedł w dół,
                  mimo ogromnego postępu medycyny.
                  To są niedostatki,ktore dają się
                  zauważyć wśrod dołow społecznych.
                  Korzenie są wspolne zarowno lekarzy,
                  czy np.księży lub innej swołoczy wywodzacej
                  się w prostej linii,,ze wsi.
                  Subkultura wiochy jest nieodwracalna.
                  To jest cena jaką się placi
                  za ogromny postęp technologiczny.
                  Czy ,to sie komuś podoba ,czy nie-to
                  jest stan faktyczny,ktory może trwać
                  kilka pokoleń- Beatko.To są wartości rzędu
                  ok.90%-w prostej linii.-:)
          • Gość: hausartzt Re: niemcy IP: *.pools.arcor-ip.net 28.01.10, 13:58
            Nie dane bylo mi spotkac w Niemczech recepty pisanej recznie przez
            lekarza.Lekarz patrzy raz na pacjenta,raz na kompa i dokumentuje na
            klawiaturze stukstuk.Recepty odbiera sie od panienki w rejestracji
            drukowane przez kompa.Lekarzowa z polskimi korzeniami nie potrafila
            przeslac do szpitala dokumentow pacjenta przez komputer, wiec nie
            jest lekarzem naszym domowym od dawna.
      • jan-ru Re: niemcy 13.01.10, 12:22
        W Niemczech sumienniej płacą podatki, abonament,przestrzegają przepisy ruchu
        drogowego , dużo mniej kradną i są solidniejszy w pracy.
        • Gość: agrest Re: niemcy IP: *.ae.krakow.pl 13.01.10, 12:53
          a w środku nocy przez kompletnie pustą ulicę przejdą dopiero jak włączy się
          zielone ;P alles in ordnung.
          • Gość: drmw Re: niemcy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.10, 23:33
            >;P alles in ordnung.
            ----
            ordnung must zein,czy aby nie tak??
        • Gość: agrest Re: niemcy IP: *.ae.krakow.pl 13.01.10, 12:57
          jan-ru napisał:

          > W Niemczech sumienniej płacą podatki, abonament,przestrzegają przepisy ruchu
          > drogowego , dużo mniej kradną i są solidniejszy w pracy.

          a przed czym lub przed kim przestrzegają te przepisy? bo jeśli chodziło ci o to,
          że przestrzegają przepisów, to coś ci się nie udało :/
          • absurdello Agrest, nie denerwuj się !!! 13.01.10, 13:20
            Może to lekarz ?! ;))))
      • cmoscmos Re: niemcy 13.01.10, 13:19
        "nie ma takich za prawie darmo i takich za fortune."

        To się tak tylko Tobie wydaje. Płaciłem już za lek dla żony 800 DM za ampułkę. Wtedy nie był refundowany.
    • kloszu Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 11:46
      W niektórych krajach jest regulacja że lek nie może kosztować więcej niż
      najniższa cena za granicą. U nas leki często droższe niż u bogatych Niemców
      czy Francuzów. Oczywiście żaden minister zdrowia nie odważy się czegoś takiego
      zaproponować.
      • Gość: bredzinski Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.dip.t-dialin.net 13.01.10, 17:10
        Mylisz sie.Zaproponowala to Kopacz.(lecz nie moze byc drozszy niz ten sam za
        granica)
    • flauros25 Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 11:51
      Ja mam takie pytanie w temacie: a kto każe aptekarzom wydawać
      lekarstwa z nieczytelnych dla nich recept ? Przecież zawsze mają
      prawo odmówić sprzedania leku, którego nazwa jest nieczytelna. W
      takim przypadku powinni również poinformować "pacjenta", że istnieje
      duże ryzyko pomyłki, co może prowadzić do zagrożenia zdrowia lub
      życia. A nie sprzedawać lek, którego nazwy nie są pewni...
      • Gość: JJ Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.icpnet.pl 13.01.10, 12:16
        Jeśli aptekarz nie umie odczytać recepty, to jest jego problem,
        zawsze może odmówić wydania leku, ale może też zadzwonić do lekarza
        (na pieczątce zawsze jest numer telefonu). Najlepiej ze wszystkiego
        robić problem. Lekarz w gabinecie powinien mieć komputer,
        stenotypistkę, dwie pielęgniarki i Bóg wie co jeszcze. Ciekawe kto
        tak naciska na tą komputeryzację? Może znowu firmy informatyczne, do
        których usług lekarze zostaną zmuszeni? Z NFZ-em już są od paru lat
        rozliczenia elektroniczne i zawsze są z tym problemy. Im procedura
        bardziej toporna, tym łatwiej ją obsługiwać. Zadam jeszcze takie
        pytanie, w dobie dzisiejszej komputeryzacji dla osób
        wykwalifikowanych nie jest problemem "wydostanie" w nielegalny
        sposób danych z systemów informatycznych. Kto ma zapewnić
        bezpieczeństwo danych pacjenta? Lekarz? Wychodzi na to, że musi
        zatrudnić jeszcze informatyka i ochroniarza. To się robi
        z "jednolekarzowego" gabinetu mały szpital z przerośniętym pionem
        administracyjnym. A gdzie tu leczenie...
        • Gość: Brak Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.icpnet.pl 13.01.10, 12:52
          Tak widać to jest polska, przez wiele lat byliśmy uczeni że prywatyzacja to jest okradanie spółki i sprzedawanie za grosze, a ulepszenia jak komputeryzacja to odrazu lobbing firm informatycznych...

          Państwo jest wstanie to zagwarantować, przeciesz za coś do cholery jasnej płacimy te potwornie duże podatki?
          • Gość: aron Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 12:57
            to nawet nie o to chodzi żeby panstwo informatyzowało. Lekarze to
            bogaci ludzie, dla nich nie problem kupić sobie komputer i drukarkę
            igłówkę za 1000 zł i płacić 50 zł miesięcznie za internet.

            Problem w tym, że polscy lekarze są w zdecydowanej większości
            elektronicznymi analfabetami, 80% polskich lekarzy nie zna nawet
            angielskiego. A już są zwykle zbyt starzy żeby się nauczyć obsługiwać
            komputer, internet już nie wspomnę o pisaniu na komputerze inaczej niż
            1 palcem.
        • Gość: jio Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.limes.com.pl 13.01.10, 12:59
          > Jeśli aptekarz nie umie odczytać recepty, to jest jego problem,
          > zawsze może odmówić wydania leku, ale może też zadzwonić do lekarza
          > (na pieczątce zawsze jest numer telefonu).
          może inaczej - jeśli lekarz nie nauczył się czytelnie pisać to problem aptekarza
          i pacjenta.
          Dziwne masz podejście - dla lekarza poświęcić 5sec więcej na czytelne wypisanie
          recepty to straszna trudność, dla aptekarza wydzwaniać i ponosić koszty - ok,
          dla pacjenta biegać 5 razy - ok
          • Gość: aron Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 13:01
            nikt nikogo w tym kraju nie zmusza do prowadzenia apteki - jeżeli
            aptekarzowi nie chce się ganiać do lekarza po poprawki do recept to
            niech sprzeda aptekę i zajmie się czymś innym.

            Nie ma nakazu pracy w aptece czy nakazu posiadania apteki.
            • Gość: a Lekarze maja sie za bogow IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 13:15
              Nie ma tez nakazu bycia lekarzem.
              U nas lekarze uwazaja sie za bogow, a boskosc krytyce nie podlega.
              Jak beda mieli kaprys to beda bazgrac jak kura pazurem, a aptekarz
              (pozbawiony tej boskosci ktora posiada lekarz) niech ponosi
              konsekwencje boskiej nonszalancji. O pacjencie nawet nie warto
              wspominac, ten na dzien dobry powinien lekarza po rekach calowac, ze
              dostapil zaszczytu dopuszczenia przed boskie oblicze.
              • Gość: JM Re: Lekarze maja sie za bogow IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.10, 13:26
                Brawo!!!
                Zgadzam się w 100%. Lekarze w Polsce uważają się za Bogów i do tego jeszcze
                system ich w tym utwierdza. Jedyny sprawiedliwy zawód a przepraszam jeszcze
                prawnicy, który nie posiada kas fiskalnych, ponieważ nie oszukuje państwa i
                płaci podatki. Resztę społeczeństwa w Polsce to złodzieje i dlatego trzeba ich
                kontrolować.
              • Gość: aron Re: Lekarze maja sie za bogow IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 15:24
                dokladnie nie ma obowiazku bycia lekarzem
                jednak lekarze bazgrza od lat i maja wszystkich gdzies. Nie ma na nich
                bata. niestety
                Dlatego ja proponuje zeby kazdemu lekarzowi ktory bazgrze urzadzac
                lustracje majatkowa ( skoro byle radny z Wegorzyna co to ma Poldka i
                rower musi skladac oswiadczenie majatkowe to dlaczego nie lekarz) i
                reedukacje moralna - np. niech lekarze 1 dzien w miesiacu przepracuja w
                gospodarstwie rolnym.
              • Gość: aga Re: Lekarze maja sie za bogow IP: *.lutn.cable.ntl.com 13.01.10, 22:18
                pogódź się wreszcie z tym, że lekarze są bogami twojego wlasnego zdrowia i
                życia. gdyby nie byli to byś tam nie chodził. I dokładnie tak powinno być, że
                pacjent jest dopuszczony przed oblicze lekarza w ostateczności. Bo z wieloma
                problemami można sobie poradzić bez angażowania największej artylerii. Lekarze
                nie są bynajmniej wrogami aptekarzy ani vice versa. Jedni i drudzy mogą świetnie
                współpracować i wiele dobrego zrobić dla pacjenta. choćby wspomniane przez
                farmaceutkę ostrzeganie przed skutkami ubocznymi. Jedni i drudzy są wysokiej
                specjalizacji profesjonalistami i nam maluczkim tylko patrzeć na nich z
                podziwem, że umieją i wiedzą rzeczy o których nam się nie śniło.
            • Gość: Jio Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.limes.com.pl 13.01.10, 13:22
              nikt też nikogo nie zmusza do zostania lekarzem,
              nie chce im/wam się pisać czytelnie to możecie zająć się czymś innym

              w ten sposób można się przerzucać do końca świata, a chodzi o to, że czytelne
              wypisanie recepty jest dla lekarza znacznie mniej pracochłonne niż pozostałe
              opcje (bieganie pacjentów po nową czytelną receptę, dzwonienie aptekarza)
            • raf-ber Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 13:50
              Gość portalu: aron napisał(a):

              > nikt nikogo w tym kraju nie zmusza do prowadzenia apteki - jeżeli
              > aptekarzowi nie chce się ganiać do lekarza po poprawki do recept to
              > niech sprzeda aptekę i zajmie się czymś innym.
              >
              > Nie ma nakazu pracy w aptece czy nakazu posiadania apteki.

              Chyba nie zrozumiałeś o co chodzi farmaceutom. Problem jest taki że lekarze nie
              znają nazw leków i co za tym idzie dawkowania. Wypisują nazwy preparatów które
              są wycofane z obrotu, albo na formę leku w której w ogóle dany lek nie występuje.
              Recepty na lek robiony to już mistrzostwo, telefon do lekarza z pytaniem "co
              autor miał na myśli" może spotkać się z propozycja oddzielenia jednej z
              substancji czynnych tabletkowanego preparatu. Oczywiście osoba po drugiej
              stronie jest śmiertelnie obrażona że ktoś raczył zwracać uwagę i na pewno jest
              niedouczonym debilem skoro nie wie (tylko kto jest niedouczony?).
              Wytyczne NFZ dotyczące wypisywania recept są za trudne dla wielu medyków.
              Recepta z datą realizacji nie może zawierać więcej leku niż na miesiąc tylko że
              3/4 lekarzy albo nie wie co to znaczy data realizacji albo ile dni mam miesiąc,
              ma w dup.. że pacjent nie dostanie leku refundowanego bez wpisanego numeru pesel
              itd.

              Najpierw kazali przychodzić i wychodzić z roboty punktualnie, teraz każą
              starannie wypisywać recepty i pokrzykują żeby wprowadzić kasy fiskalne -
              normalnie uwzięli się na tych biednych lekarzy. Ależ to społeczeństwo jest
              niewdzięczne!!!
              • Gość: aron Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 15:26
                farmaceutom o to chodzi, ze ich praca jest trudna przez lekarzy

                tyle ze problemu bazgrolow nie dalo sie rozwiazac przez kilkadziesiat
                lat, a wiec zapewne nie da sie i teraz - dlatego wlasnie radze
                farmaceutom zeby zamiast sie stresowac sprzedali apteki i zainwestowali
                w jakis mniej stresujacy biznes pensjonat w Dziwnowku czy cus takiego
                • Gość: M. Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.sgyl.cable.virginmedia.com 13.01.10, 17:58
                  To jest wrecz genialny pomysl!! Najlepiej sprzedac wszystkie apteki!!
                  Nie rozumiem problemu w pisaniu drukowanymi literami?!! Czy do
                  wprowadzenia tego potrzeba ustawy?!! Rozumiem, ze komputery to takie
                  straszne stwory i sie wszyscy ich boja, i przeciez kradna nasza
                  tozsamosc!! Heh.. istnieje tyle prostych, tanich sposobow by ulatwic
                  relacje obywatel-panstwo..tylko POlacy tak ogromnie boja sie
                  wszelkich zmian...
                  Apropos przychodni w Niemczech, Holandii... W W.Brytanii
                  natomiast..swoja droga ze drukuja recepty..nie mozna otrzymac
                  antybiotyku na infekcje wirusowa BO TO ZWYCZAJNIE NIE DZIALA NA
                  WIRUSY TYLKO NA BAKTERIE a w Polsce choc rzadziej wciaz jest to
                  domena!! Ponadto, w przypadku kazdego leku pacjent otrzymuje tyle
                  tabletek ile potrzeba, nie tak jak czesto w Polsce cale opakowanie
                  antybiotyku, ktory pozniej zostaje czesto i po chorobie!! (Zwyczajne
                  marnotrawienie pieniedzy i lekow - Nie sadzicie?) Pozdrawiam
                  • Gość: aron Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 18:02
                    oczywiście że można sprzedać wszystkie apteki. Kupi je jakiś litewski
                    koncern i zatrudni grafologów.
                  • Gość: JJ Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.icpnet.pl 13.01.10, 18:31
                    Oświecę Cię, antybiotyk bierze się aż skończy się opakowanie, jak
                    nie weźmiesz wszystkich tabletek w opakowaniu to produkujesz szczepy
                    lekooporne. Byli inni mądrzejsi od Cibie, którzy to już przebadali.
                    Zanim coś napiszesz pomysl...
                    • Gość: aptekara Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.10, 20:42
                      nie, to nie opakowanie jest wyznacznikiem skuteczności antybiotyku, tylko
                      dawkowanie uwarunkowane wskazaniem, dlatego tez jest dopuszczone, aby dzielić
                      opakowania zaw. antybiotyk, ale z pewnymi ograniczeniami warunkującymi jakość
                      leku, a co do liczby to mogą być nawet dwie tabletki (zależy to od grup
                      antybiotyków, efektu poantybiotykowaego i oczywiście wskazań do jego podania),
                      "tradycyjne" antybiotyki jak penicyliny półsyntetyczne dawkowane są często przez
                      7 dni po dwie dobę, aby stężenie leku we krwi mieściło się w pewnym
                      terapeutycznym zakresie, oczywiście niestosowanie się do zaleceń lekarza może
                      skutkować wyhodowaniem szczepów opornych, gdyż jest to wojna chemiczna, bakterie
                      uczą się jak pokonać wroga, a jak się nauczą, to cała grupa antybiotyków o
                      podobnej budowie im nie straszna
                      ale zmierzam do tego, że w polityce lekowej jest niezły bajzel, już począwszy od
                      naszych domowych apteczek jest totalny chaos, ostatnio miałam pacjentkę, która
                      stosowała ten sam lek pod różną nazwą i właściwie nie wpadła na pomysł by
                      poinformować lekarza specjalistę o tym co już zażywa na podstawie ordynacji
                      lekarza pierwszego kontaktu, myślałam na pierwszy rzut oka, że chomikuje, ale z
                      drugiej strony starsze osoby boją się panicznie tego samego ale w innym
                      opakowaniu i pod inną nazwą, za to pacjentka była zdyscyplinowana, truła się
                      przykładnie, zwłaszcza że obaj panowie przepisali pacjentce dokładnie to samo w
                      max dawkach o przedłużonym uwalnianiu, tylko jeden wolał jednego producenta a
                      drugi- drugiego, cóż podtruwać się i jeszcze za to płacić, złośliwi powiedzą
                      same korzyści dla zachłannych aptekarzy
                    • Gość: aptekara Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.range86-183.btcentralplus.com 13.01.10, 20:55
                      to ja też Cię oświecę ( od razu uprzedzam, że to dane z Anglii, bo tu pracuję
                      jako aptekarz). Standardowe dawkowanie amoksycyliny na recepcie dentystycznej:
                      500mg trzy razy dziennie przez pięć dni, czyli piętnaście kapsułek. W infekcjach
                      gardła 500 mg trzy razy dziennie przez siedem dni, czyli 21 kapsułek. Opakowania
                      zaś są po 21 i 100, czyli niekoniecznie trzeba zużyć całe OPAKOWANIE. Prawdą
                      jest natomiast, że należy zużyć całą PRZEPISANĄ PRZEZ LEKARZA ILOŚĆ. Poza tym
                      antybiotykowy przykład jest trefny, bo antybiotyki i ampułki akurat nawet w
                      Polsce jedyne leki wydawane co do sztuki.
                • Gość: aga Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.lutn.cable.ntl.com 13.01.10, 22:23
                  głupie i agresywne. mam dla ciebie tylko litość.
              • Gość: a Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 17:13
                Dokladnie tak.
                Poczucie wyjatkowosci to glowny i obowiazkowy bagaz wyniesiony z
                akademii maedycznej. Z wiedza bywa bardzo roznie.
              • Gość: Egghead Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: 212.127.95.* 14.01.10, 00:00
                Nie wdawaj się w dyskusje z aronem, bo Cię ściągnie do swojego poziomu... Czasem
                wydaje się, że to Budzygan wrócił.
            • Gość: del Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.10, 16:26
              Aron albo jesteś ignorantem, albo w ogóle masz problemy z percepcją, od kiedy to
              w ramach kompetencji zawodowej farmaceuty jest latanie po osobach zacofanych
              cywilizacyjnie lub niedbałych, owszem jak sam popelni błąd to lecieć musi do
              pacjenta, poza tym jak sobie to wyobrażasz?- pacjent i inni w kolejce niech
              poczekają, a aptekarz wskoczy w buty i pogna do przychodni wywiedzieć się co to
              miało być, jeśli w ogóle jeszcze zastanie lekarza; i co ma do tego posiadanie
              apteki, gdy osoba wydające lek nie musi być właścicielem apteki i często nie
              jest i od jej oceny ryzyka pomyłki zależy czy wyda czy nie
              Obudź się człowieku mamy 2010 rok, święte krowy powinny być już tylko mitem.
              • Gość: aron Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 17:55
                ja nie twierdze ze w waszych kompetencjach zawodowych jest to czy tamto
                tylko twierdze zgodnie z prawda ze wojska w waszych aptekach nie
                odrabiacie i mozecie je w kazdej chwili sprzedac przeciez nikt was nie
                zmusza do posiadania apteki. Jezeli te apteki są dla was żródłem
                stresu, to je sprzedajcie. I sprawa będzie załatwiona.

                Nie bronię lekarzy, bo polscy lekarze są najmniej wydajni w UE.
                A lekarze są niestety świętymi krowami, bo nie ma w tym zawodzie
                bezrobocia nad czym bardzo boleję.
            • piegrza Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 21:42
              TAK SAMO JAK NIE MA NAKAZU BYĆ LEKARZEM. Jeśli nie potrafi
              porządnie wykonyqać zawodu lekarza to do łopaty i miotły.
            • Gość: Ola Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.01.10, 15:23
              czlowieku, Ty chyba nigdy w aptece nie byles:) ciekawe jakbys sie zachowal,
              gdybys musial stac 2 godziny w kolejce (oby tylko) bo obsluguje tylko jeden
              farmaceuta, a reszta biega po lekarzach poprawiajac recepty? smieszny jestes...
              a ten, kto karze 70-80 letniemu pacjentowi wracac np. w taka pogode jak
              ostatnio, do lekarza po poprawke- niech tz sie zastanowi lepiej nad tym, co
              wygaduje.
              lekarz zle/nieczytelnie wypisal recepte- to powinien byc jego problem, a nie
              farmaceuty czy pacjenta
        • flat-ower Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 13:27
          Aptekarz ma dzwonić? lepiej od razu zamknąć aptekę. A nie musi pan
          doktor mieć tak licznej obsługi - może jeszcze jedną siedząca pod
          biurkiem? W LiM każdy sam obsługuje komputer i drukarkę.
        • Gość: mądrala Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: 82.160.206.* 13.01.10, 13:51
          Dużo prościej jest nakazać lekarzowi wypełnianie recepty wielkimi literami, niż
          ganiać aptekarza, albo kazać mu dzwonić do doktora. Co z tego, że na pieczątce
          jest nr telefonu, skoro o numer przychodni, czynnej do 16, z czego lekarz
          przyjmuje do 13.

          Nieczytelną receptę należałoby oddać do grafologa, który by stwierdził, czy ktoś
          tam rzeczywiście napisał poprawnie nazwę leku, czy tylko dał cztery pierwsze
          litery, a reszta to wężyk, bo lekarz nie jest pewien jak lek się nazywa.
          Jeżeli wyszłoby, że nie ma tam nazwy leku, to na lekarza nałożyć grzywnę w
          wysokości 100 - krotności ceny leku.

          Wykonuj swoją pracę jak najlepiej.

          PS. Gdy idę do prywatnej przychodni, to jest tak jak ktoś pisał, że jest w
          Niemczech. Szybka rejestracja, odesłanie i dokładnie wytłumaczenie gdzie jest
          gabinet lekarza i lekarz ma już wszystko. Drukuje receptę na na drukarce.
          Tyle, że u nas między prywatnymi przychodniami, a państwowymi to jest
          gigantyczna różnica.
        • Gość: a. Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: 81.219.180.* 14.01.10, 17:52
          taak... bo Jaśnie Panu , zmęczonemu tyloma chałturami nie chce się pisać. A
          sekretarkę sobie zatrudnij, stać cię.
        • Gość: MichalM Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.rwd.prospect.pl 28.01.10, 11:50
          Lekarz w gabinecie powinien mieć komputer,
          > stenotypistkę, dwie pielęgniarki i Bóg wie co jeszcze

          A moze wystarczy zeby sobie kupil zeszyt cwiczen do klas 1-3 i wieczorem
          pocwiczyl pisanie
      • Gość: agrimon Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 12:25
        to polecam Ci- siedz w przychodni do lekarza 2 godziny .a pzoniej ci
        nie wydadza receptt bo ten $#^#^E%^% w gabinecie nie wypisał recept
        tak jak trzeba. i wróć sie do lekrza, którego juz nie ma bo 2 godz
        wczesniej wyszedł niż jego godziny pracy.
    • slubujacy Zadajmy lepiej pytanie 13.01.10, 11:54
      jak Matka dziewczynki nie zorientowala sie ze zly lek ma i podaje?
      Skoro dziewczynka jest przewlekle chora (astma) to przeciez bierze
      lek od jakiegos czasu.
      I Matka sie nie zorientowala ze opakowanie oraz pojemnik jest inny?
      Ani tym bardziej ze nazwa sie nie zgadza?

      Ale oczywiscie winny jest lekarz (choc swoja droga mogliby pisac
      wyrazniej, albo wypelniac recepty komputerowo). Przykre ze tylko
      prywatne przychodnie maja karty pacjentow w komputerach, i wystarczy
      drukarke recept dokupic. W panstwowej sluzbie zdrowia to nigdy nie
      nastapi...
      • wand-zia Re: Zadajmy lepiej pytanie 13.01.10, 11:58
        a do czego służą komputery?
        • Gość: zizi ....od czego izby aptekarskie? IP: 188.33.72.* 13.01.10, 12:02
          Problem bazgrołów lekarskich jest od lat, szkoda ze izby apteczne do dzisiaj nie
          potrafią załatwić tak podstawowego problemu. Te apele bezradności wołają o
          pomstę do nieba!
      • Gość: tomaszoow genialne rozwiązanie IP: *.chello.pl 13.01.10, 12:07
        Gratuluję takich pomysłów "odesłać pacjenta do lekarza" - tyle, że dany lekarz:
        a) niekoniecznie będzie dostępny w danym dniu
        b) niekoniecznie będzie dostępny w kolejnym dniu
        c) niekoniecznie jest blisko (jeżdżę z dziećmi do specjalisty na drugi koniec
        miasta)
        d) wysłuchiwałem już komentarzy od lekarza o "niedouczonych farmaceutach"
        I najważniejsze - niczego to lekarza nie nauczy, bo on ma to gdzieś! Odbija się
        to WYŁĄCZNIE na pacjencie.
        Niech drukują recepty - skończą się problemy.
      • Gość: Anka Re: Zadajmy lepiej pytanie IP: 82.211.83.* 13.01.10, 14:42
        może to był po prostu pierwszy raz przepisany lek..? najprościej
        obwinić matkę... a często leki są stosowane w leczeniu schorzeń, o
        których nie ma mowy w ulotce. Tak jest np. z lekami na padaczkę,
        które u nie-epileptyków wyrównują nastrój (Ketilept)...
        Moim zdaniem lekarze bazgrzą, bo często nie znają poprawnej pisowni
        leków, które przepisują albo chcą przerobić jak największą liczbę
        pacjentów, dlatego się spieszą. Nie mam najlepszego zdania o tej
        grupie zawodowej - często mam z nimi do czynienia i wiem jak jest...
        Powinni drukować recepty a przy braku drukarki - pisać drukowanymi
        literami.
        • Gość: ciekawski z jak specjalnoscia masz najczesciej kontakty? IP: *.acn.waw.pl 13.01.10, 20:31
          niech zgadne - z tym od lekow na wyrownanie nastroju? Moze trzeba dolozyc inna
          grupe - na objawy wytworcze...
      • Gość: a Re: Zadajmy lepiej pytanie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 17:14
        Matka popelnila tylko jeden blad: zaufala lekarzowi i recepcie przez
        niego wypisanej.
      • piegrza Re: Zadajmy lepiej pytanie 13.01.10, 21:52
        slubujacy napisał:

        >.... Przykre ze tylko
        > prywatne przychodnie maja karty pacjentow w komputerach, i
        wystarczy
        > drukarke recept dokupic. W panstwowej sluzbie zdrowia to nigdy nie
        > nastapi...
        Mylisz się. U mnie w przycodni (misto powiatowe) rejestracja dukuje
        komputerowo druczki recept z nazwiskami, peselem, adresem itp. Żółty
        oryginał i rózowa kopia do kartoteki, a lekarz wpisuje tylko
        lekarstwa z danymi do nich. Działa to sprawnie. Druki te używane są
        również jako skierowania do specjalistów.
    • mistarek Co winny pacjent??? 13.01.10, 11:54
      Pan dr. Pietrzak był łaskaw polecić aptekarzom odsyłanie pacjentów do lekarza.
      TO SKANDALICZNA wypowiedź. Czy za niechlujstwo i niedouczenie lekarza ma
      odpowiadać pacjent? Kto zwróci mi koszt ponownej podróży do lekarza i
      zmarnowanego czasu w korkach i kolejkach? Może Pan dr. Pietrzak? Jeśli odeśle
      mnie aptekarz, pierwszy zadzwonię do tego przemądrego lekarza, który
      zapomniał, że jego rolą jest służyć pacjentom. Kto tu jest dla kogo? Oburzające.
    • mohamed_yusuf Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 12:02
      (...) szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie uważa, że (...)
      aptekarze (...) przesadzają: - Jeśli (...) kilka razy odeślą
      pacjentów bazgrolącemu lekarzowi, to on będzie musiał poprawić
      wypisywanie - mówi.
      - Gdybyśmy odsyłali pacjentów, przychodnie zapchałyby się -
      odpowiadają aptekarze.
      ---
      Ksiądz pana wini, pan księdza, a nam prostym zewsząd nędza.
      Pacjent to zło konieczne, powodujące tylko zapychanie się
      przychodni. Taki pacjent zawrócony z apteki to będzie nawet
      szczęśliwy, że mu każą wrócić do tego bazgrolącego lekarza, żeby go
      obsobaczyć. Na wszelki wypadek powinien jednak mieć przy sobie
      wydruk screena z cytowaną w artykule wypowiedzią szefa OIL (albo
      wycinek z gazety, jeśli w wydaniu papierowym jest ten sam tekst).
      Jak lekarz zdenerwowany, to zły, i jeszcze może złośliwie przepisać
      bisacodyl zamiast bisocardu.
    • jahuza Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 12:08
      Panie Mariuszu Pietrzak, szefie Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie, sam
      sie pan wybierz do lekarza.. kilka razy po ta sama recepte.. Ludzie nie
      maja co robic tylko biegac po lekarzach, bo ci nie potrafia pisac, albo sa
      zbyt wazni lub leniwi, zeby zrobic cos jak nalezy.. to moze jakies
      sekretarki im podeslac, skoro na studiach nie nauczono ich pisac.. Ludzie
      chorzy to w wiekszosci emeryci, ktorzy jeden dzien czekaja az laskawie ich
      zbada, a potem kolejny dzien czekaja w kolejce, bo w jeden dzien w tygodniu
      apteka prowadzi promocje na wybrane leki.. nie posiadaja samochodu, w
      przeciwienstwie do pana i panu podobnych.. Pan pewnie nawet nie widzial
      niewyraznie wypisanych recept, poza tymi ktore sam pan kiedys wystawial..
      Kolejki tez zapewnie nie obowiazuja, bo od tego sie ma pracownikow..
      pozostaje mi zyczyc panu milego stania w 'korkach' i odparzen od skorzanego
      obicia fotela w panskim samochodzie.. pozdrawiam..
      • Gość: aronnnnnnnnnnnnnnn Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 12:21
        czy ktoś tych ludzi zmusza do prowadzenia aptek? Jak im źle to niech
        jest sprzedadzą i zajmą się czymś innym

        polskich lekarzy nie da się nauczyć obsługi komputera - przecież 80% z
        nich nie zna nawet angielskiego to o czym tu mówić. To analfabeci
        elektroniczni.
    • marek426 Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 12:19
      Czy ktoś wreszcie przywoła do porządku tych niechlujnych konowałów ?
      Dlaczego za niechlujstwo tych "nadludzi" konsekwencje mają ponosić
      pacjenci ?
      Pieniądze - prawdziwe- należą się za DOBRZE wykonaną pracę a nie za
      buble. Wprowadzić obowiązkowy wydruk komputerowy
    • jim19 Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 12:24
      Znana sprawa z praktyki dnia codziennego, znakomita większość, żeby nie
      powiedzieć wszyscy kończący medycynę, tracą umiejętność pisania - swoista
      forma analfabetyzmu. Nie wiem czy jest to cecha tylko polskich medyków.
    • obywatel_piszczyk "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im większe 13.01.10, 12:55
      "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im większe bazgroły, tym lepszy lekarz :D
      • Gość: aron Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 12:59
        to też, konował uważa że ja sobie bazgrolę, a wy i tak g... mi
        zrobicie. Wy = pacjenci, aptekarze, minister, NFZ itp.

        Natomiast jeżeli chodzi o aptekarzy to też nikt ich przecież nie zmusza
        do prowadzenia aptek. Jak im źle to niech je sprzedadzą i zajmą się
        czymś innym.

        Uczciwe w służbie zdrowia są pielęgniarki - i dlatego najmniej
        zarabiają. A powinny najwięcej.
        • Gość: a Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 13:21
          Juz Ty lepiej nie mow nic o pielegniarkach...
          Uczciwie to one pracuja - za granica.
          • dyzurna1 Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks 13.01.10, 15:47
            a co masz przeciwko pielegniarkom?
            • Gość: a Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 16:32
              Rzeczywiscie, uogolnienia bywaja krzywdzace, ale w tym przypadku
              jest tak, ze dobrze, uczciwie pracujace pielegniarki to mniejszosc,
              a wiekszosc w wiecznym poczuciu krzywdy z powodu zbyt malych
              zarobkow (tak jakby byly jedyne w tej sytuacji w naszym pieknym
              kraju) odreagowuje na bogu ducha winnych pacjentach (no chyba, ze
              pacjent da w lape, wtedy moze liczyc na normalna opieke). A to juz
              jest podlosc.
              • dyzurna1 Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks 13.01.10, 17:07
                masz jekieś statystyki na tą mniejszość-większość?dziwi mnie fakt takiej
                oceny,postrzegania pielegniarki jako wroga,która niejednokrotnie staje po
                stronie pacjenta,prosi lekarza aby raczył przyjść do tego chorego w dzień i w
                nocy,nie spotkałam się z sytuacją aby pielęgniarka brała kasę od chorego.
                • Gość: a Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 17:19
                  Od chorego moze nie bierze, od rodzin na pewno (tzw. prywatne
                  dyzury).
                  Przykro mi, jesli uczciwie, z poswieceniem pracujace pielegniarki
                  poczuly sie urazone moja wypowiedzia. Jednak jesli sa naprawde
                  uczciwe, to nie zaprzecza, ze wiekszosc z ich kolezanek pracuje "na
                  odwal".
                  Oczywiscie nia mam statystyk, bo ich sie nie prowadzi. Ale wiesz na
                  pewno, co to jest wiedza znana powszechnie.
                  • dyzurna1 Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks 13.01.10, 17:56
                    prywatne dyżury to prywatna kasa,no jak wg Ciebie by to miało wygladać?Jeśli
                    dodatkowo na prośbę rodziny owa pielęgniarka przychodzi do konkretnego
                    chorego,to chyba za darmo pracować nie będzie.
                    Z nów ta większość-na odwal może i pracują jednostki,jednak przy pojedynczych
                    dyżurach bardziej to denerwuje nas same,bo jeśli koleżanka nie zrobi czegoś ten
                    obowiązek spada np na mnie,więc mam dodatkową pracę.
                    To co jest znane powszechnie to często stereotypy ciągnące sie z
                    przeszłości.Pielęgniarka to już prawie zawód wymarły,srednia wieku 40 plus
                    ,obowiązków przybywa a prestiż żaden ,to na prawdę ciężki zawód.
                    • Gość: a Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 19:13
                      Nie mam nic przeciwko prywatnym dyzurom po godzinach pracy. To jest
                      ok (choc nie wiem, jak to wyglada pod wzgledem prawnym).
                      Mialam na mysli tzw. prywatne dyzury w godzinach pracy, kiedy to
                      pielegniarka bierze kase za "szczegolnie dobra opieke" nad
                      konkretnym pacjentem.
                      Ja mialam ogromnie duzo szacunku do zawodu pielegniarskiego, jednak
                      konkretne przyklady jak wyglada praca wielu pielegniarek sprawila,
                      ze zmienilam zdanie. Przykro mi.
                      • Gość: g Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks IP: *.legnica.vectranet.pl 13.01.10, 19:58
                        A w którym szpitalu jest tak dobrze, że pielęgniarka ma w godzinach pracy czas
                        tylko dla jednego chorego?
                        Poinformować dyrektora, zaraz zredukuje, bo za dużo ich tam pracuje.
                        U mnie na dyżurze nocnym są dwie pielęgniarki i za przeproszeniem wysikać się
                        nie mają czasu.
                      • dyzurna1 Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks 13.01.10, 21:45
                        nie spotkałam się z czymś takim jak prywatny dyżur w godzinach pracy.
                        Co do szacunku to powiem Ci tak;jeszcze teraz mam wiele szacunku dla ludzi,lubię
                        z nimi pracowac choć też bywają różni serdeczni ,mili a i tacy roszczeniowi
                        ,pretensjonalni,z takim nastawieniem już przychodzą i też kiedyś mogę zmienić
                        zdanie o swoim podejściu do pracy.
      • Gość: rejestr06 Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks IP: *.nowogard.vectranet.pl 14.01.10, 20:20
        Może do powiedzenia: Pokaż lekarzu, co masz w garażu - dodać:
        Lekarze mają pisać jak drukarze!
        Pomyłka może grozić śmiercią, lub kalectwem.
        Konowały powinni dostawać zapłatę od NFZ za wyleczenie pacjęta i w
        tym miałyby być leki. Np: za grypę - 50zł. Nie byłoby premi i
        wycieczek od koncernów.
      • Gość: drmw Re: "Konowalstwo" najwyraźniej sądzi, że im więks IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 06.08.11, 09:13
        Towarzyszu Piszczyk,nie pie...ie.
        Młotek prostaczy sie znalazł-mentor
        msmierdzący
    • absurdello Dr Mariusz Pietrzak pokazał gdzie ma pacjentów :(( 13.01.10, 13:15
      Dr Mariusz Pietrzak szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie
      uważa, że choć aptekarze mają trochę racji, to przesadzają: - Jeśli
      mają wątpliwości, nie powinni wydawać leku. Jeżeli kilka razy odeślą
      pacjentów bazgrolącemu lekarzowi, to on będzie musiał poprawić
      wypisywanie - mówi.


      Powinien za tę wypowiedź zostać odwołany, bo ba pacjentów za bydło
      przeznaczone do przeganiania od lekarza do apteki i z powrotem :((


      A lekarze bazgrzą, bo nie znają pisowni nazw leków i domysły zwalają
      na farmaceutę, podobnie jest z dawkowaniemi i zaznaczaniem
      odpowiednich rubryk na recepcie a potem się okazuje, że w aptece
      mogą wydać tylko jedno opakowanie i na 100%, bo recepta jest źle
      wypełniona, nie zaznaczona przewlekłość itp. Po prostu lekarze są
      niechlujni i nie przykładają się do pracy (oczywiście nie wszyscy
      ale nie eliminują lub nie prostują brakorobów ze swojego
      towarzystwa, przez co ci źli szklą odbytnicę wszystkim pozostałym).

      Poza tym jest masa leków o powtarzających się lub podobnie np.
      kupuję dla Mamy Klarin na oczy, ale wystarczy niewyraźnie powiedzieć
      i już raz, tknięty wysokością rachunku, znalazłem w torebce z
      zakupami lekowymi Clavin, bynajmniej nie na oczy (widac w oczach
      aptekarek tak staro wyglądam, że już tylko Clavin) ;))
      • Gość: anty-ZED-bredzik Re: Dr Mariusz Pietrzak pokazał gdzie ma pacjentó IP: *.szczecin.mm.pl 14.01.10, 12:17
        Przecież to trzeba być wybitnym macherem, żeby zostać przewodniczącym związku zawodowego poklepywaczy po plecach - więc nie dziw się, że Pietrzak mówi o pacjentach na zasadzie, żeby latali w kółko do Jaśnie Lekarzy. Zamiast sprawą się zainteresować. Zebrać od aptekarzy przykłady źle wypełnionych recept i nałożyć kary na idiotów nie umiejących czytelnie pisać.

        Ale jaki szef, taki i poziom ludzi - Ci sami go wybrali, wiedzieli co robią. Spychologia pierwszej wody, brak za to podstaw organizacji pracy oraz etyki zawodu.
    • naprawdetrzezwy 1. lekarze nie mają drukarek? 13.01.10, 13:16
      Nikt nie dał w łapówce?
      2. lekarstwa mogą mieć numery - nauczyli się tysięcy nazw, będą
      potrafili wpisać numer...


      99. aptekarze powinni już od dawna odrzucać wszystkie nieczytelne
      recepty.
      A pacjenci pozywać lekarzy za to, że mają problem w dup.ach.
      • Gość: aron Re: 1. lekarze nie mają drukarek? IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 15:28
        miedzy aptekami jest konkurencja - jak jedna apteka odrzuci recepte to
        pacjent pojdzie do drugiej i tamci ja zrealizuja bo chodzi o kase

    • flat-ower Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 13:25
      W przychodnich LIM w Warszawie jest podobnie. Historia pacjenta w
      kompie, recepty z drukarki. Szybko i bezpiecznie. Nie rozumiem , że
      inteligentnego lekarza z Pcimia lub Złotowa, zarabiającego jako
      lekarz "rodzinny" nie stać na najprostszy komputer z programem oraz
      drukarkę.... No, nie mogę tego zrozumieć, trzeba po prostu być
      kmiotem i głąbem.
      • Gość: aron Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 15:30
        lekarzy stac na komputer i drukarke, tylko sa zwykle juz zbyt starzy
        zeby nauczyc sie obslugiwac te urzadzenia. Wiekszosc polskich lekarzy
        to polanalfabeci, przeciez wiekszosc z nich nie zna nawet angielskiego.

        dobrze by bylo zatrudnic lekarzy z innych krajow np. z Ukrainy tyle ze
        jak taki dostanie obywatelstwo polskie to zaraz spada do UK, bo tam
        wiecej placa.
        Zreszta Ukraincowi latwiej nauczyc sie angielskiego niz polskiego.
    • toffifee15 Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 13:25
      Tu nie chodzi o to że lekarz bazgroli lub że mu się nie chce pisać. Lekarze
      specjalnie tak piszą gdyż nie są do końca przekonani o nazwie leku np. lek na
      biegunke nazywa się PARAMYLIS a lek na nadciśnienie PARAMYLUS. Więc pisząc
      niewyraźnie recepte zwalnia się od odpowiedzialności która to spada na bogu
      ducha winnemu aptekarza. Nie wszyscy ale większość lekarzy w Polsce to
      niedouczone zapatrzone w siebie bufony którzy głęboko gdzieś mają dobro
      pacjenta. To samo tyczy się urzędników, polityków można tak wymieniać w
      nieskończoność. Czy nie mam racji?
    • Gość: szadoka Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: 212.160.172.* 13.01.10, 13:31
      Lekarze bazgrza bo nie znaja dokladnie pisowni lekow. Sama
      widzialam, jak Pani Doktor w karcie stawiala sliczne okragle literki
      a na recepcie byl jakis zygzak...
      A wystarczyloby nakazac uzywania wielkich liter, drukarki nie bylyby
      niezbedne...
    • sapalka1 Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 13:35
      I to by było najlepsze rozwiązanie.
      Aptekarz zawsze może zadzwonić do lekarza, który wydal receptę (nr tel jest na
      recepcie, na pieczatce) i dowiedzieć się co lekarz miał na myśli. Byłam w takiej
      sytuacji, na szczęście trafiłam na osobę, której chiało się zadzwonić i
      dowiedzieć się, w innym razie musiałabym ponownie jechać na drugi koniec miasta
      do lekarza.
      • Gość: martait we wloszech -na komputerze IP: *.182-80-r.retail.telecomitalia.it 13.01.10, 13:39
        jak zwykle w Polsce jestesmy do tylu. lekarza we wloszech wypisuje
        recepte na komputerze. nic dziwnego nic prostszego:)
      • raf-ber Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 14:10
        sapalka1 napisała:

        > I to by było najlepsze rozwiązanie.
        > Aptekarz zawsze może zadzwonić do lekarza, który wydal receptę (nr tel jest na
        > recepcie, na pieczatce) i dowiedzieć się co lekarz miał na myśli. Byłam w takie
        > j
        > sytuacji, na szczęście trafiłam na osobę, której chiało się zadzwonić i
        > dowiedzieć się, w innym razie musiałabym ponownie jechać na drugi koniec miasta
        > do lekarza.
        >

        Gdyby recepta była z refundacja to niestety nie ma zmiłuj, pędzisz do doktorka
        po literkę "p" albo żeby przerobił "01" na "2010" bo niestety rok się zmienił
        ale nie na 2001.
        Gorzej gdy taka "drobna niedogodność" spotyka schorowanego emeryta który ledwo
        doczłapał do apteki, wtedy farmaceuta idzie pacjentowi na rękę i wysyła
        pracownika z pękiem recept do pobliskiej przychodni.
        Zauważ że godziny otwarcia aptek są dość długie a specjaliści w danej przychodni
        potrafią przyjmować raz w tygodniu i to kilka godzin. To nie chodzi o brak chęci
        aptekarzy do dzwonienia bo to nie zawsze pozwala rozwiązać problem, tu
        lekarstwem jest tylko i wyłącznie staranne wypisywnie recept.
      • Gość: farma Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.chello.pl 13.01.10, 23:22
        po 1. nr tel jest bardzo zadko
        po 2. jak jest to albo zly, albo gluchy bo nikt go nie odbiera
        po 3. opowiazkowy nr tel to nr na pieczatce naglowkowej przychodni, pod ktory
        jak sie WRESZCIE dodzwoni to lekarza juz nie ma a pani nie moze zajrzec do karty
        by potwierdzic lek lub dawke bo istnieje ochrona danych osobowych i nic mi nie
        powie...przyklad z dnia dzisiejszego
        pacjentka babcinka ledwo stojaca...
      • Gość: kasicus Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.10, 13:56
        jezeli farmaceuta dzwonil bo nie mogł odczytac to prawdopodobnie przejedzie sie
        podczas kontroli NFZ, gdyz wszystkie nieczytelne dla pań biurw recepty sa
        uznawane za wyłudzenie publicznych pieniedzy. 3 recepty i miła pani aptekarka
        zostaje bezrobotną z długami:)

        bless yah
    • cytrynowe przerażające... 13.01.10, 13:39
      "Dr Mariusz Pietrzak, szef Okręgowej Izby Lekarskiej w Szczecinie uważa, że choć aptekarze mają trochę racji, to przesadzają: - Jeśli mają wątpliwości, nie powinni wydawać leku. Jeżeli kilka razy odeślą pacjentów bazgrolącemu lekarzowi, to on będzie musiał poprawić wypisywanie - mówi."

      Na początku mnie to rozśmieszyło, ale może to raczej straszne niż śmieszne? Dla dra Pietrzaka problem nieczytelnych recept to sprawa między lekarzami a farmaceutami. Co prawda zdaje sobie sprawę z istnienia pacjentów, nawet wie, że to oni noszą recepty od lekarza do apteki, ale czy taki pacjent może mieć jakieś problemy z tego powodu? No skąd, przecież pacjent to tylko taki upierdliwy dodatek do choroby, kto by się przejmował.
    • ryszard34-dwa Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 13:51
      Lekarze nawet b.młodzi piszą recepty "bazgraniem"i lekceważą
      pacjentów a to dlatego że istnieje przeświadczenie że tak piszą
      starzy lekarze od lat a oni chcą pokazać ,że są LEKARZAMI i już.
    • beatrix13 Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 13:59
      tikki napisała:

      > W Holandii lekarz rodzinny ma komputer z internetem (również w tym
      > komputerze przechowywane są dane dot. pacjentów). W trakcie wizyty
      > wypisuje receptę na komputerze i wysyła ją mailem do wybranej
      przez
      > pacjenta apteki. Po przyjściu do apteki pacjent podaje nazwisko
      > lekarza i swoją datę urodzenia, aptekarka wyszukuje w otrzymanych
      > mailach nazwisko i imię. Po potwierdzeniu danych wydaje lekarstwa.
      ................
      od jakiś 7 lat moja lekarka rodzinna skomuteryzowana i z jej
      receptami w apteach problemu nie mają,ale recept od co niektórych
      specjalistów to nawet biegły grafolog i szyfrant w 1 nie rozczytałby
    • Gość: e.beata Panu Pietrzakowi nie gratuluję pychy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.10, 13:59
      Jak można coś takiego powiedziec. I mówi to lekarz. Pacjent to nie
      zdrowy 18 latek, chociaż i on nie powinien poświęcać czasu i kosztów
      kursowania pomiedzy apteką i lekarzem. Pacjent to najczęściej ktoś
      chory, słaby, często starszy. Aptekarz też nie powinien odpowiadać
      za NIEDBALSTWO lekarza i tracić czas oraz pieniadze na telefony.
      Lekarz powinien odpowiadać za swoje błędy.
      To nie pacjent do lekarza ale lekarz powinien się pofatygować do
      apteki i to w tempie błyskawicznym, i poprawić receptę. Jakby tak
      zrobć musiał raz i drugi to by się okazało że polscy lekarze
      potrafią wyraznie pisać ;-)))
    • absurdello Stworzyć oprogramowanie wspomagające leczenie !!! 13.01.10, 14:42
      Powiedzmy sobie uczciwie, przy dzisiejszej rozległości wiedzy
      medycznej, ilości informacji o chorobach, lekach, objawach itd, to
      opieranie się na zawodnej pamięci ludzkiej podlegającej jeszcze
      zmianom samopopczucia, pogody, zmęczenia jest chodzeniem po polu
      minowym. Człowiek jest tylko człowiekiem, w każdym zawodzie ludzie
      robią błędy, tyle, że leczenie może mieć nieodwracalne skutki w
      przypadku błędu (niekoniecznie spowodowanego złą wolą a tylko
      ułomnością ludzkiego umysłu). Mózg ludzki jest doskonały jako
      urządzenie analityczne ale jako bank pamięci nie jest najlepszy, bo
      nie mamy pełnego wpływu na proces zapamiętywania i dostępu do
      zapamiętanej informacji. Do tego pamięć ludzka ma tę wadę, że rzadko
      używane informacje zanikają (np. lekarz, który zna chorobę tylko z
      wykładów ale nie spotkał jej lub spotkał raz w życiu zawodowym, może
      jej nie rozpoznać po długim czasie niestykania się z danym zestawem
      objawów), zacierane nowymi informacjami albo zdolność mózgu do
      efektywnego rozpoznawania spada na skutek przeładowania informacjami
      (w technice sieci neuronowych wzorowanych na pracy mózgu jest znane
      zjawisko przeuczenia sieci, kiedy jej zdolność do rozpoznawania
      spada, bo pokazano jej za dużo danych w procesie trenowania).
      U człowieka dochodzą jeszcze: wpływ pogody na samopoczucie, wpływ
      stanu zdrowia, jego wiek, osobnicze zmiany (różny przebieg
      starzenia), problemy osobiste i masa innych czynników, których w
      większości nie da się uniknąć, a które mają wpływ na procesy myślowe
      danej osoby (tu akurat lekarza) i mogą wpłynąć ujemnie (bez złej
      woli ze strony lekarza) na proces diagnozowania.

      Uważam, że przy dzisiejszym poziomie komputeryzacji można stworzyć
      oprogramowanie wspomagające proces diagnozowania, ordynowania leków,
      sprawdzania interakcji lekowych, rozpoznawania zatruć, tworzenia
      statystyki zachorowań, oceny zapotrzebowania na konkretne leki na
      danym terenie, tworzenia bazy informacji o chorobach i formach ich
      występowania, powiązania występowania chorób z czynnikami
      środowiskowymi itd.

      Mamy tylu zdolnych informatyków, wygrywamy konkursy międzynarodowe a
      ich potencjał jest marnowany na tworzenie symulatorów wirtualnego
      świata, portali do pieprzenia głupot, kolejnych wersji gadofonów
      reklamowych podczas gdy świat realny zgrzyta i skrzypi.

      MOŻE BY JEDNAK STWORZYĆ COŚ DLA REALNEGO ŚWIATA zamiast kolejnej
      głupiej gry w której mutant wyrywa komuś głowę wraz z kręgosłupem
      czy innego symulatora przekraczania prędkości na drodze ?????

      System może:

      - wykrywać schorzenia pasujące do podanego zestawu objawów
      - podawać listę leków wraz z ich poprawną pisownią i dawkowaniem
      - sprawdzać interakcje pomiędzy lekami, które pacjent bierze
      - sygnalizować odchyłki w badaniach laboratoryjnych z sugerowaniem
      możliwych schorzeń,

      Pozwoliło by to rozpoznawać rzadsze schorzenia lub zmniejszać ryzyko
      błędnej diagnozy przy schorzeniach dających podobne lub zbliżone
      objawy. Może by się dało ominąć takie przypadki, jak u mojej
      Koleżanki, kiedy to przez złe rozpoznanie podawano jej przez długi
      czas środek, którego w jej przypadku chorobowym (rzadko występująca
      choroba dotycząca tylko małego procenta populacji) W ŻADNYM
      PRZYPADKU PODAWAĆ NIE BYŁO WOLNO (KOSZMAR) !!!

      Program powinien też sugerować dodatkowe badania czy konsultacje
      innego specjalisty pozwalające potwierdzić lub wykluczyć daną
      diagnozę. Oczywiście to by było wspomaganie, bo ostateczną decyzję
      podejmuje lekarz.

      Co do tajemnicy lekarskiej to pacjent może po prostu występować w
      systemie jako numer a powiązanie numeru z konkretną osobą powinno
      byc znane tylko małemu gronu osób i karcie elektronicznej pacjenta.
      Podobnie dostęp do danych może być chroniony np. kartą pacjenta i
      kartą lekarza (jednoczesnie) tak by nawet włamanie do systemu nie
      pozwalało niepowołanemu wydłubać informacji wrażliwych.

      To wszystko jest wykonalne technicznie, w dobie gdy pisze się
      skomplikowane systemy sterowania, symulatory działające w czasie
      rzeczywistym i różne głupie gierki wymagające bardzo złożonych
      algorytmów.

      Diagnozowanie można oprzeć o znane od lat systemy ekspertowe, logikę
      rozmytą (wnioskowanie na podstawie danych nie zerojedynkowych ale
      mających także stany pośrednie) czy sztuczne sieci neuronowe.

      Przypuszczam, że wdrożenie takiego systemu odciążyło by nasz system
      zdrowotny od leczenia źle lub za późno rozpoznanych chorób, chorób
      źle leczonych (z powodów błędów przypadkowych lekarzy w ordynowaniu
      leków) ganiania pacjentów tam i nazad z powodu przeoczeń czy błędów
      w wypełnianiu recept.
      Przypuszczam też, że miało by to dodatni skutek dla całej
      gospodarki , bo społeczeństwo było by zdrowsze i mniej czasu
      spędzało na staniu w kolejkach czy wielokrotnym jeżdżeniu po
      lekarzach (możliwość wtórnego zarażenia w przychodni, doziębienia,
      wypadku) szczególnie, że w niektórych miejscach do lekarza jest
      bardzo daleko.

      System powinien być budowany jako modułowy, dzięki czemu moduły mogą
      być rozwijane równolegle (centralnie zdefiniowane są interfejsy
      modułowe, struktury danych i procedury wyszukiwania i analizy) i w
      miarę posiadanych funduszów.

      WIEM, IDEALISTĄ JESTEM :)))
      • failte Re: Stworzyć oprogramowanie wspomagające leczenie 13.01.10, 18:29
        absurdello napisał:

        >
        > WIEM, IDEALISTĄ JESTEM :)))

        Wcale nie, Słonko, znam lekarzy (prywatnych) którzy nabyli sobie
        proste, pewno niedrogie oprogramowanie oparte na WINDOWS. I korzystają.
        Niestety, u pozostalych beton trzyma sie mocno.
      • Gość: mw Re: Stworzyć oprogramowanie wspomagające leczenie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 18:48
        Przecież takie systemy już od dawna istnieją.
        Przykład (nie reklama): www.kamsoft.pl/medycyna

        Ta sama firma robi oprogramowanie dla aptek.
        Od 1995 roku apteki mają obowiązek używania komputerów. Była to przymusowa informatyzacja, też były opory w środowisku, jednak teraz aptekarze nie wyobrażają sobie pracy bez komputerów.

        Lekarze jeśli ich się nie zmusi ustawą sami się nie zinformatyzują.
        Bronią się przed tym jak tylko mogą wykorzystując wpływy w polityce. Większośc (jesli nie wszyscy) ministrów zdrowia to lekarze i dlatego jest jak jest.

        Oczywiscie są lekarze, którzy już korzystają z oprogramowania wspomagającego pracę gabinetu i widzą jakie korzyści im to daje. (baza lekórów, interakcje, historia choroby pacjenta)

        Poza tym NFZ wymusza rozliczenia elektroniczne, więc zarówno apteki jak i przychodnie muszą rozliczac się przez internet. Wystarczy tylko żeby w każdym gabinecie był komputer i drukarka. Sporo rozwiąze wprowadzenie elektronicznej karty pacjenta ale do tego czasu lekarze mogliby drukowac recepty.
    • xes_szcz Jeżeli kilka razy odeślą pacjentów... 13.01.10, 14:43
      "Jeżeli kilka razy odeślą pacjentów bazgrolącemu lekarzowi, to on będzie musiał
      poprawić wypisywanie - mówi..."
      a pacjent będzie latał chory z miejsca na miejsce bo się księciunia dogadać nie
      mogą. Jaja sobie robią.
    • georgeb Aptekarze przeciwko bazgrołom 13.01.10, 15:13
      Napewno jest to wina apteki. Z powodu olbrzymiej konkurencji, apteki zatrudniają jak najniżej przeszkolony personel (najchętniej na stażu) ze względów czysto finansowych. Taki personel popełnia dużo błędów podstawowych (chociaż jest telefoniczna łączność z lekarzem). Ponadto nie zawsze jest kierownik apteki, lub nie jest wykorzystywany w tym celu przez ambitne stażystki lub pracownice. Z drugiej strony apteki nagminnie podają zamienniki, które im wciskają firmy farmaceutyczne, które nie zawsze maja te same właściwości lecznicze - nazwa łudząco podobna, ale właściwości całkiem odmienne. Tutaj w tym przypadku widać nieuctwo i ignoranctwo aptekarki. Na recepcie jest wiek pacjenta i gdy pojawia się jakakolwiek wątpliwość, obowiązkiem aptekarki jest ją rozwiązać.
      • Gość: e.beata Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.01.10, 15:56
        Recepta powinna być wypisana tak, aby NIE BYLO ŻADNYCH wątpliwości.
        Dlaczego cześć lekarzy moze pisać wyraźnie i pamiętac o PSLach itp.,
        a pozostała częśc nie? Jak ktoś ma z natury brzydki charakter pisma
        i nie chce kupić sobie drukarki, to ODPOWIEDZIALNOSĆ ZAWODOWA
        powinna spowodować, że pisze drukowanymi literami.
        Przecież ci sami lekarze wymagają aby w innych miejscach obsługiwać
        ich dobrze. Aby w restauracji kucharz zupy nie przesolil, a
        urzedniczka dobrze wypisała świstek.
        • Gość: aron Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 16:05
          bo wsrod kucharek jest bezrobocie i w razie przesolenia zupy kucharka
          wylatuje z pracy

          natomiast wsrod lekarzy niestety nie ma bezrobocia i dlatego czują się
          bezkarni
      • Gość: a Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 16:50
        Na pewno, to Ty nie masz racji.
        Arogancja i poczucie lepszosci wsrod polskich lekarzy to norma.
        Oni moga bazgrac, stawiac dziwne znaczki, a farmaceuta
        (konsekwentnie uzywasz okreslenia "aptekarka" - ego Ci od tego
        rosnie lekarzyno?) ma te hieroglify roszyfrowywac bezblednie, albo
        sie domyslic, cholera wie zreszta. Ostatecznie moze odeslac pacjenta
        z powrotem do lekarza. Tam pacjent, po odczekaniu swojego w kolejce,
        otrzyma nowa, albo poprawiona recepte wraz z komentarzem o
        nieuctwie "aptekarek".
        CHWD, lekarzyny!
      • Gość: Anyway Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.adsl.inetia.pl 13.01.10, 17:07
        "personel" na stażu pracuje bezpłatnie -czyli to nie jest personel, tylko mgr
        farmacji stażysta (bądź technik farmacji, ale staż trwa dwa lata), studia trwają
        5,5 roku i te pół roku to obowiązkowy, bezpłatny staż, stażysta nie dokonuje
        samodzielnego ekspediowania leków, zwłaszcza na początku stażu.
        Które zamienniki wg ciebie mają "całkiem odmienne właściwości" i co przez to
        rozumiesz (zdanie wewnętrznie sprzeczne- "odmienny zamiennik")? Dowodem na to,
        że różnice dot. właściwości farmakokinetycznych preparatów (o tej samej dawce,
        drodze podania, postaci) są istotne - mogą być badania porównawcze, a i wyniki
        tych badań w zależności od zastosowanych metod (np niektóre spektrofotometyczne)
        nie są łatwe do zinterpretowania. Nazwy zamienników bywają zupełnie różne, a i
        bywają podobne, to raczej ma się kojarzyć z nazwą chemiczną (np simvahexal,
        simvacard, simvachol, simvasterol- nazwa chem. związku "simwastatyna"), do
        wyników badań nie zawsze jest łatwo dotrzeć, a spośród wymienionych i nie
        wymienionych przeze mnie preparatów simvastatyn wiele cieszy się dużą
        popularnością więc jaki problem wydać pacjentowi na jego zyczenie lub za jego
        zgodą tańszy o np 2 zł preparat, jeśli ta różnica w cenie jest dla pacjenta
        istotna, a różnica w biodostepności tych preparatów na ogół nieistotna albo
        firmy są stabilne na rynku o mają renomę. Na recepcie rzadko jest wiek pacjenta,
        ale musi być pesel, może być tak samo niedbale wypisany czy błędny. Oczywiście
        łatwo powiedzieć, powinna była zauważyć- tak, zgadzam się- powinna była, ale ten
        kto zna pracę w aptece nie tylko z opowieści, ten wie, że przy kilkudziesięciu
        receptach, czasem kilkuset na dzień, kontrolowanych formalnie i merytorycznie w
        ułamku sekundy przy pacjencie -błąd jest całkiem realny, chwila nieuwagi,
        nieszczęście gotowe. "Napewno jest to wina apteki", mam nadzieje, że o tym
        zadecyduje niezawisły sąd nie twoje widzimisię, bo w mojej ocenie nie masz
        pojęcia o czym piszesz, proponuję milczeć w takich sytuacjach. Pozdrawiam.
        • Gość: gość Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.infinity.net.pl 13.01.10, 17:20
          To, że, jak piszesz, staż jest bezpłatny jest ustawowym złodziejstwem, bo za
          pracę należy się zapłata.
      • Gość: jagoda Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 18:09
        Ale na pewno pisze się osobno pisarczyku. Do szkoły, albo słownik
        orograficzny do ręki!
      • Gość: Farmaceuta Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.ssp.dialog.net.pl 13.01.10, 21:48
        Ty chyba jesteś chory? Zamiennik i inne właściwości?
        Człowieku, każdy zamiennik zanim wejdzie na rynek, przechodzi miesiące, lata
        badań zgodności z oryginałem.
        Jak nie wiesz co piszesz...poprostu zamilcz.
      • Gość: ArQ Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 22:27
        georgeb napisał:

        > Napewno jest to wina apteki. Z powodu olbrzymiej konkurencji, apteki zatrudniaj
        > ą jak najniżej przeszkolony personel (najchętniej na stażu) ze względów czysto
        > finansowych. Taki personel popełnia dużo błędów podstawowych (chociaż jest tele
        > foniczna łączność z lekarzem). Ponadto nie zawsze jest kierownik apteki, lub ni
        > e jest wykorzystywany w tym celu przez ambitne stażystki lub pracownice. Z drug
        > iej strony apteki nagminnie podają zamienniki, które im wciskają firmy farmaceu
        > tyczne, które nie zawsze maja te same właściwości lecznicze - nazwa łudząco pod
        > obna, ale właściwości całkiem odmienne. Tutaj w tym przypadku widać nieuctwo i
        > ignoranctwo aptekarki. Na recepcie jest wiek pacjenta i gdy pojawia się jakakol
        > wiek wątpliwość, obowiązkiem aptekarki jest ją rozwiązać.

        Po pierwsze uno - telefoniczne rozwianie watpliwosci nic nie da, bo przy najblizszej kontroli taka recepta zostanie zakwestionowana jako nieczytelna.
        Po drugie uno - prawo stanowi, ze aptekarz MA OBOWIAZEK informowania pacjenta o tanszym zamienniku, a pacjent i tak z reguly wezmie zamiennik wypisany przez lekarza, a wcisniety mu przez firme farm. - taka jest kolejnosc kolego:)
        Po trzecie uno - prawo nakazalo kiedys informatyzacje aptek, wiec mogloby nakazac informatyzacje lekarzy, ale ci niestety maja zbyt duze lobby na szczytach wladzy:(
        Po czwarte uno - to juz w zupelnie innym temacie, bo aptekarze o tym juz zapomnieli wiedzac, ze to kolejny prztyczek wladzy w nos, a warto przypomniec. Swego czasu niejaki Piecha nakazal aptekarzom ZE SWOJEJ kieszeni placic pacjentom za oddawany do aptek niby popsuty Corhydron. I co? Ktos aptekarzom zwrocil za to kase? Eee, po co? Przeciez to tylko aptekarze:)
        • Gość: Kaśka Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 00:20
          Po piąte uno :) farmaceuta NIE MA PRAWA wydać zamiennie leku o
          innych właściwościach i składzie chemicznym różniącym się od tego,
          który przepisał lekarz!
          Nie zabieraj głosu na temat o którym nie masz bladego pojęcia!
        • aron2004 Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom 14.01.10, 06:19
          dokłądnie - to tylko aptekarze
          jeżeli posiadanie apteki cię stresuje, to ją sprzedaj. Nikt cię nie
          zmusza w tym kraju do posiadania apteki, kup sobie lepiej pensjonat w
          Dziwnówku.
      • Gość: ArQ Re: Aptekarze przeciwko bazgrołom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.01.10, 22:34
        Jeszcze jedno.

        > Taki personel popełnia dużo błędów podstawowych (chociaż jest tele
        > foniczna łączność z lekarzem)

        Hehe, do mnie PAN DOKTÓR sam osobiscie przyjechal odczytac swoja recepte. Robil to na oczach m.in. swoich pacjentow. I co? Nie odczytal! Ta historyjka na poczatku wydawala mi sie bardzo smieszna, ale teraz uwazam ja za TRAGICZNA:(
    • k-th Mieszkam w Luksemburgu, wszytstkie recepty sa druk 13.01.10, 15:33
      drukowane. I do tego nie trzeba prawie zadnych nakladow. Wystarczy
      stary PC z piwnicy lub z demobilu i rownie stara drukarka iglowa.
      • Gość: aron Re: Mieszkam w Luksemburgu, wszytstkie recepty sa IP: *.lublin.enterpol.pl 13.01.10, 16:04
        1000 zl na zakup komputera i drukarki iglowki to nie problem dla
        lekarza, to 10% jego pensji

        problem tkwi w glowach polskich lekarzy - sa oni zbyt leniwi
        intelektualnie zeby nauczyc sie obslugi komputera, ze nie wspomne o
        angielskim.

        a maja wszystkich gdzies bo niestety w Polsce nie ma bezrobotnych
        lekarzy
        • Gość: abdel zaplac mi ta pensje 10k PLN to kupie drukarke IP: *.acn.waw.pl 13.01.10, 20:32
          cwaniaczku z miodem w uszach
          • lmblmb Wystarczy wykrztałcić więcej lekarzy 14.01.10, 08:42
            Gość portalu: abdel napisał(a):

            > cwaniaczku z miodem w uszach

            Wystarczy wykrztałcić więcej lekarzy, jak będą bezrobotni, to nagle przestaniesz
            kozaczyć.
            • Gość: aron Re: Wystarczy wykrztałcić więcej lekarzy IP: 109.243.78.* 14.01.10, 10:37
              tylko ze wyksztalcenie lekarza trwa parenascie lat niestety

              ja bylbym za zabraniem lekarzom emerytur
            • Gość: drmw Re: Wystarczy wykrztałcić więcej lekarzy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.01.10, 16:26
              >Wystarczy wykrztałcić więcej lekarzy,
              >jak będą bezrobotni, to nagle .przestaniesz
              >kozaczyć. lmblmb napisał:
              ___________________
              Nie mędrkuj,jak zabierasz się do pisania
              sprawdz ortografię.Przeprosić forumowiczow,że
              strzeliłeś "babola".Wykrztałcić pisze się
              przez "s" a nie jak tutaj odwaliłeś przez
              "r".wykrztałcić=WYKSZTAŁCIC.Tak Panie doktorze
              trzeba popracować nad ortografią.
              -------
              ,,"a propos"wypisywania recept,trzeba pamiętać,że
              ok.2/3 farmaceutek to są techniczki farmaceutyczne
              po 2-letnim technikum farmaceutycznym i to one
              ma ją kłopoty z odczytywaniem recept.Są "mało kumate".
              Rasowe farmaceutki nigdy nie miały kłopotu z odczytaniem
              recept.Stare farmaceutki z racji wykształcenia miały porzerzoną
              wyobrażnię zawodową i dużo wyższy iloraz inteligencji.-:))
              • lmblmb Sam koncept apteki to jakiś przewał 15.01.10, 09:10
                Gość portalu: drmw napisał(a):

                > >Wystarczy wykrztałcić więcej lekarzy,
                > >jak będą bezrobotni, to nagle .przestaniesz
                > >kozaczyć. lmblmb napisał:
                > ___________________
                > Nie mędrkuj,jak zabierasz się do pisania
                > sprawdz ortografię.Przeprosić forumowiczow,że
                > strzeliłeś "babola".Wykrztałcić pisze się
                > przez "s" a nie jak tutaj odwaliłeś przez
                > "r".wykrztałcić=WYKSZTAŁCIC.Tak Panie doktorze
                > trzeba popracować nad ortografią.

                Nie trzeba, to wina polskiego. Ostatnią reformę ten "piękny" język przeszedł w
                1938 roku, i była ona kosmetyczna.

                > -------
                > ,,"a propos"wypisywania recept,

                Nareszcie na temat.

                > trzeba pamiętać,że
                > ok.2/3 farmaceutek to są techniczki farmaceutyczne
                > po 2-letnim technikum farmaceutycznym

                To dobrze. Idiotyzmem jest kształcenie ludzi na studiach wyższych, którzy potem
                stoją w aptece. Sam koncept apteki to jakiś przewał: leki można sobie samemu z
                półki wziąć, a farmaceuta podaje tylko leki na receptę.

                > i to one ma ją kłopoty z odczytywaniem recept.Są "mało kumate".

                Przyganiał kocioł garnkowi? Sam nie robisz wrażenia strasznie "kumatego".

                > Rasowe farmaceutki nigdy nie miały kłopotu z odczytaniem
                > recept.

                Aha, czyli 5 lat i magister powoduje, że lepiej umie się czytać bazgroły.

                > Stare farmaceutki z racji wykształcenia miały porzerzoną
                > wyobrażnię zawodową i dużo wyższy iloraz inteligencji.-:))

                Szkoda, że Polska marnuje je na stanie w aptece. Ale cóż, niektórzy wybierają
                biedotę i zacofanie.
                • Gość: drmw Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.01.10, 13:02
                  lmblmb napisał:
                  >Nie trzeba, to wina polskiego. Ostatnią reformę ten "piękny" język
                  >przeszedł w
                  >1938 roku, i była ona kosmetyczna.
                  ----------------------------
                  ,,,to prawda,polskie reformy,nie wyłączając służby zdrowia i innych
                  są żałosne i finalnie są gow....ne.
                  Nie byłbyś "forumowym ziomalem"gdybyś nie odstrzelił " małą kupę"
                  w stylu:chłop żywemu nie popuści pod moim adresem.
                  • lmblmb Re: 15.01.10, 20:04
                    Gość portalu: drmw napisał(a):

                    > lmblmb napisał:
                    > >Nie trzeba, to wina polskiego. Ostatnią reformę ten "piękny" język
                    > >przeszedł w
                    > >1938 roku, i była ona kosmetyczna.
                    > ----------------------------
                    > ,,,to prawda,polskie reformy,nie wyłączając służby zdrowia i innych
                    > są żałosne i finalnie są gow....ne.
                    > Nie byłbyś "forumowym ziomalem"gdybyś nie odstrzelił " małą kupę"
                    > w stylu:chłop żywemu nie popuści pod moim adresem.

                    Wręcz odwrotnie, to nie ja walę personalnie, a ty. Pierwsze, co napisałeś nie
                    było na temat, bo odnosiło się do formy.
          • Gość: asdfg Najtansza drukarka IP: *.internetdsl.tpnet.pl 14.01.10, 11:57
            Najtansza drukarka atramentowa kosztuje 200 PLN

            Najtansza drukarka laserowa kosztuje okolo 300 PLN

            Wiec nie mow mi, ze kupisz drukarke dopiero jak bedziesz mial pensje 10K

            a czemu nei 50tys na miesiac i dopiero wtedy kupisz dlugopis ?
      • lmblmb Dobrze, że w Luksemburgu tylko sprzątasz. 14.01.10, 08:41
        k-th napisał:

        > drukowane. I do tego nie trzeba prawie zadnych nakladow. Wystarczy
        > stary PC z piwnicy lub z demobilu i rownie stara drukarka iglowa.

        ..i software w cenie 600€ za stację, plus obsługa informatyka w cenie 2500€
        rocznie.

        Dobrze, że w Luksemburgu tylko sprzątasz.
        • Gość: bzdura Re: Dobrze, że w Luksemburgu tylko sprzątasz. IP: *.pres.cable.virginmedia.com 28.01.10, 16:43
          Wystarczy do tego nawet zwykly komputer z systemem DOS odczytywanym z dyskietki.

          Zadnego dodatkowego oprogramowania!
          Doktor otwiera edit.exe: wpisuje nazwe leku i dawkowanie, wciska PRINT i JUZ. Nawet nie musi tego zapisywac (bo po co?).

          Nie chodzi o uzywanie zaawansowanego oprogramowania, ale zwyczajnie o fakt zeby ta recepta byla czytelna!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka