tadeusz.4
05.04.12, 23:06
1. Kiedy wykiprowano Pałac Młodzieży z budynków przy al. Wojska Polskiego, a studyjne kino "Pałacowe" doprowadzono do ruiny finansowej, wszyscy zastanawiali się: co będzie się mieściło w tym miejscu? Padały propozycje zorganizowania tam luksusowych pomieszczeń o charakterze hotelowo-mieszkalnym dla gości Urzędu Miasta, Porcie Kultury, straszono się przejęciem lokali przez Kur.wię Metropolitalną itd.
2. Ostatecznie umieszczono tam instytucję "Szczecin 2016", która działała aż dwa lata, nie prowadziła remontu pomieszczeń, choć czasem sala kinowa bywała jeszcze wykorzystywana jako kino (zakupiono drogi sprzęt odtwarzający i nagłaśniający, gorzej za to było z lapmami na biurko i krzesłami, ale i te zostały po jakims czasie nabyte). Sypiący się budynek nr 1, który jeszcze w okresie PRL i czasach Pałacu Młodzieży miał kłopoty z zalewaniem górnych kondygnacji przez deszcz, miał być odnawiany w pierwszej kolejności. Pojawiła się folia, panowie w kombinezonach...
3. I wtedy się okazało, że Samorządowa Instytucja Kultury "Szczecin 2016" przestała istnieć, Ciecin/fefin zaczął mieć inne priorytety niż odbudowa z pieniędzy unijnych w 2016 całego kompleksu budynków (ważniejsze było wyskakiwanie z cynków, czternastostronicowa strategia "Kloaka z Fajden" z dwudziestoma błędami językowymi za pół melona itd.). Pojawiły sięnowe pomysły na zagospodarowanie obiektu - jeden nawet zrealizowano, przekazując jeden z budynków pewnej niebiednej instytucji.
4. Ruina w jednym z najbardziej reprezentacyjnych ciągów rezydencjalnych miasta staje się powoli symbolem Szczecina i jego obecnej kondycji: miasta zrujnowanego, w którym stale coś się likwiduje, przenosi na inne miejsce, rozpoczyna jakieś remonty, które się nie kończą, powołuje efemeryczne instytucje, gdy tymczasem najpiękniejsze i ocalałe ze zniszczeń wojennych obiekty straszą swoim wyglądem i popadają w ruinę. Jeśi dodać do tego sytuację widoczną gołym okiem 30 m dalej, w kierunku pl. Szarych Szeregów, przy dawnej Izbie Rzemiosła i szkole katolickiej, gdzie najszerszy chodnik w mieście został praktycznie w całości zamieniony na parking samochodowy, a piesi pomiędzy ul. Honorowych Krwiodawców a ul. Felczaka muszą fruwać (mają do wyboru: 1. deptanie trawnika przy samych posesjach, 2. bieg po murku zabezpieczającym teren trawnika, 3. przejście na czworaka po maskach i dachach aut stojących na chodniku, 4. samobójczą próbę potraktowania jezdni z pędzącymi autami jako trotuaru), to na przestrzeni niecałyhc stu metrów mamy obraz całego miasta: poniemieckiej ruiny, zastawionej samochodami tam, gdzie powinny być chodniki dla pieszych.
5. A oto najnowsze wieści o Willi Lentza (czyt. kolejny brak kolejnych pomysłów, co zrobić z poniemieckim trupem, rozkładającym się wdzięcznie 500 m od Urzędu Miasta):
www.radioszczecin.pl/index.php?idp=1&dtx=&szukaj=&s=1&idp=1&idx=85208