Dodaj do ulubionych

Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest już ...

21.10.12, 21:01
To jest Szczecin. Tu mottem miasta jest "niedasie".
Obserwuj wątek
    • tslmkdc Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest już ... 21.10.12, 21:11
      te wszystkie towarzystwa,straże,schroniska,związkizawodowe,komitety itp są tylko dla tworzenia etatów dla darmozjadów i biurw widać że one są w towarzystwie bo miłośników zwierząt tam nie ma tylko paramiłośnicy pierwsi do wypłaty ,a z drugiej strony ten pan co wozi po mieście zwierzę z robakami w stanie rozkładu to powienien dostać mandat od straży za zagrożenie epidemiologiczne , w lesie setki zwierząt umierają naturalnie na dworzu ekosystem to przyjmuje
      • maski123 Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 12:46
        Bredzisz!!!
      • Gość: marioshka Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju IP: *.internetdsl.tpnet.pl 13.08.13, 13:20
        Co ty pierd... Jakie zagrozenie epidemiologiczne? Tzn ze zadne sluzby tez nie powinny przyjechac bo pies stanowi zagrozenie epidemiologiczne? Pies jeszcze ZYL, wiec jak juz to wieksze niebezpieczenstwo stanowilby po smierci, co i tak jest brednia jak twoje dywagacje.Pomysl troche ciolku!
    • tslmkdc Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 21.10.12, 21:13
      da się ale jak wiesz komu i kiedy za co i gdzie :) jak za darmo to nie da się
    • ginalina Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 21.10.12, 21:25
      Jestem zdegustowana :-/ Myślałam, że TOZ lepiej się spisuje.
    • eskrzynka Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest już ... 21.10.12, 21:38
      Panie Karolu! Pośród miłośników zwierząt/TOZ-ów, lekarzy/weterynarzy, pracowników schroniska tylko PAN okazał się człowiekiem...

      Gratuluję i dziękuję!
      A w/w nie posiadający nawet odrobiny ludzkich odruchów i uczuć - nie mają prawa nazywać siebie ludźmi. Zwykłe nieczułe i bezmyślne bydło...

      Mam również nadzieję że nie pozostawi Pan tej sprawy samej sobie i zgłosi skargę do Urzędu Miejskiego.
      • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 21.10.12, 23:45
        > Panie Karolu! Pośród miłośników zwierząt/TOZ-ów, lekarzy/weterynarzy, pracownik
        > ów schroniska tylko PAN okazał się człowiekiem...

        Hm... to może podpowiedz nam tu czytającym, co miała zrobić kobieta w TOZie i kobieta w schronisku, skoro weterynarzy już w tych instytucjach nie było?
        • mrrrwrrr Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 08:27
          ...zadzwonić może do kogo trzeba? Poprosić jakiegoś znajomego weterynarza? A może by się zgodził? Nie wszyscy weterynarze są tacy, jak ten opisany dusigrosz.
          A nie od razu "niedasie".
          • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 14:32
            mrrrwrrr napisał:

            > ...zadzwonić może do kogo trzeba? Poprosić jakiegoś znajomego weterynarza? A mo
            > że by się zgodził? Nie wszyscy weterynarze są tacy, jak ten opisany dusigrosz.
            > A nie od razu "niedasie".

            Pracownicy TOZu i schroniska to ludzie, którzy mają prawo do swojego życia i nie zabierania ze sobą do domu problemów wszystkich bezdomnych zwierząt. To najprostsza droga do wypalenia zawodowego.
            Żeby normalnie funkcjonować psychicznie trzeba sobie ustalić, kiedy jest czas na pracę i na działalność na rzecz zwierząt, a kiedy czas na życie osobiste. Kobiety w obu instytucjach w ramach tych instytucji nie mogły panu pomóc.

            Dlaczego wysuwasz względem nich oczekiwanie, że będą się w sprawę angażowały prywatnie?
            To nieuczciwe - to wskazywanie palcem na kogoś. Można od nich oczekiwać, że będą robiły swoje i będą robiły dobrze w godzinach pracy - z tego można je "rozliczać". Ale nie z czasu poza nimi, bo to zwykła postawa roszczeniowa: to są ci od zwierząt, niech się tym zajmą prywatnie, niech wydzwaniają, niech kombinują, niech nie wracają do domu na obiad, tylko siedzą do skutku, aż już żadnem pies nie będzie zagrożony.

            Najlepiej niech podadzą na stronach swoje prywatne komórki, żeby można było do nich po godzinach pracy instytucji w których są zatrudnione zadzwonić i prosić o prywatną interwencję.

            Jako społecznik działam na rzecz bezdomnych zwierząt. Ale wiem, że nie mogę się nadmiernie angażować, bo każdego dnia zdycha lub cierpi bardzo duża liczba zwierząt.

            Twoje oczekiwanie jest nieuczciwe i pozorazncko idealistyczne - jeśli oczekujesz takiego zaangażowania od innych, to może sam/a uruchom prywatnie taki całodobowy dyżur i "dzwoń po znajomych weterynarzach" i interweniuj? Dlaczego oczekujesz tego od innych?

            To ludzie, jak wszyscy inni - robią swoje w godzinach swojej pracy i zapewniam, że wielu zwierzętom już pomogli. Ale ci, którzy tego nie robią, mają postawę roszczeniową - niech robią więcej, we własnym zakresie i prywatnie.

            A ja powiem przewrotnie - nie, niech nie robią. Niech pomagają dzień po dniu w godzinach swojej pracy, zamiast wypalać się zabawa w superbohaterów. To najprostsza droga do choroby psychicznej i wyplenia.

            Szanujcie innych ludzi - przede wszystkim. Dopiero potem kochajcie psy.
        • Gość: . Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju IP: *.dynamic.chello.pl 22.10.12, 15:05
          > Hm... to może podpowiedz nam tu czytającym, co miała zrobić kobieta w TOZie i k
          > obieta w schronisku, skoro weterynarzy już w tych instytucjach nie było?

          Hm... To może podpowiedz, co miał zrobić pies w ciężkim stanie? Zadzwonić do ciebie po radę i słowa otuchy?
          • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 15:08
            > Hm... To może podpowiedz, co miał zrobić pies w ciężkim stanie? Zadzwonić do ci
            > ebie po radę i słowa otuchy?

            Nie, chwila - nie rozmawiajmy jak dzieci.
            Albo przyjmujemy, że te panie mogły coś zrobić i ponoszą winę za cierpienie psa, albo jednak nie mogły nic zrobić i wypadałoby się odczepić od nich, prawda?

            Chyba, ze chodzi po prostu o to, żeby odreagować emocje i komukolwiek za tę sprawę nawrzucać, nawet jeśli nikt nie mógł na zaistniałą sytuację poradzić.

            O to chodzi?

            "Złamałem sobie nogę, nakrzyczę na panią w recepcji, że się skończyły limity na prześwietlenia" - przynajmniej mi ulży. Ktoś musi oberwać za cierpienie - prawda?
            • Gość: . Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju IP: *.dynamic.chello.pl 22.10.12, 15:33
              > "Złamałem sobie nogę, nakrzyczę na panią w recepcji, że się skończyły limity na
              > prześwietlenia" - przynajmniej mi ulży. Ktoś musi oberwać za cierpienie - praw
              > da?

              Prawda. Dlatego życzę ci z całego serca, żebyś jutro złamał nogę i usłyszał w recepcji tekst o zakończeniu limitów na prześwietlenia. Jak będziesz do końca życia chodził z krzywą girą, to może to ci da coś do myślenia.
              • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 18:38
                >życzę ci z całego serca, żebyś jutro złamał nogę i usłyszał w r
                > ecepcji tekst o zakończeniu limitów na prześwietlenia.

                Dziękuję. Widzę, że z tej miłości do zwierząt życzliwość wylewa się z ciebie strumieniami. Ludzie, którzy kochają zwierzęta tak bardzo, ze nie potrafią kochać innych ludzi - mój ulubiony typ "miłośników zwierząt". Emocjonalni i pełni złości, wszystko w imię "miłości".

                Spoko. Myślę, ze w kategoriach pomocy zwierzętom życie nas podsumuje. Mój kolejny bezdomny podpieczmy właśnie znalazł kochający dom i jest już zdrowy. I ciesze się z tego :-)
                • eryk2 Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 18:53
                  > Dziękuję. Widzę, że z tej miłości do zwierząt życzliwość wylewa się z ciebie st
                  > rumieniami.

                  Ty postępujesz dokładnie tak samo, więc nie krytykuj innych, że traktują cię w myśl zasady "Jak Kuba Bogu, tak Bóg Kubie"...
                  • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 19:54
                    > Ty postępujesz dokładnie tak samo,

                    Najwyraźniej umknął mi ten moment, w którym życzyłam komuś złamanej nogi tudzież innych cierpień.

                    btw. odpowiedzi na moje pytanie nadal brak. Są emocje, nie ma konkretów.
                    • tertium-non-datur 5 milionów zł wydał TOZ na wynagrodzenia etatowcom 22.10.12, 21:22
                      5 milionów zł wydał TOZ na wynagrodzenia etatowcom
                      sprawozdaniaopp.mpips.gov.pl/Search/Print/3594?reporttypeId=1
                      • 3psiur Re: 5 milionów zł wydał TOZ na wynagrodzenia etat 23.10.12, 00:40
                        > 5 milionów zł wydał TOZ na wynagrodzenia etatowcom

                        Ale chyba w całej Polsce, a nie w Szczecinie, co?

                        I chyba normalne jest, że aby jakakolwiek organizacja funkcjonowała, potrzebne są etaty. Księgowość, weterynarze, administracja, inspektorzy etc.

                        Moglibyśmy sobie ewentualnie porozmawiać na temat zasadności pożytkowania danych pieniędzy na konkretne etaty, ale do tego potrzebne byłyby szczegóły, których w ogólny - ale za to poruszającym - rzuceniu całościową kwota na Polskę - brak.
            • tertium-non-datur 5 milionów zł wydał TOZ na wynagrodzenia etatowcom 22.10.12, 21:23

              5 milionów złotych wydał TOZ na wynagrodzenia etatowcom

              sprawozdaniaopp.mpips.gov.pl/Search/Print/3594?reporttypeId=1
    • to-25-1 TOnZ w szczecinie 21.10.12, 21:40
      zawiadomilem toz i rannym labedziu,pogryzionym,z otwartymi zlamaniami na skrzydle,wyslalem zdjecie,za chwile zadzwonilem zapytac czy to wszystko doszlo,pani,ktora odebrala hmm,napewno nie siedzi tam z milosci do zwierzat,cos mowila o przerwie sniadaniowej,o poinformowaniu powiatowego weterynarza(ze ja mam powiadomic,nie ona),i ze jak sprawdzi maila to sie odezwie,labedz nie dozył nastepnego ranka.dziekuje toz za opieke nad tymi mniejszymi.
      • Gość: Szczecinianka Schronisko IP: *.ibd.gtsenergis.pl 21.10.12, 21:56
        Kobieta, która odbiera telefon alarmowy w schronisku już dawno powinna przekazać tą funkcję komuś młodszemu z lepszym słuchem. Tą samą Panią słychać na nagraniu w artykule. Może i jest wolontariuszem, ale mam wrażenie, że zamiast przekazywać wiadomości dalej, po prostu o nich zapomina. Około 2 miesięcy temu zgłosiłam jej przypadek błąkającego się psa w nienajlepszy stanie w rejonie Arkonki, który żebrał o jedzenie na pobliskich "polanach grillowych". Nie dość, że 15 minut zajęło mi wytłumaczenie jej jak blisko schroniska jest potrzebujący pies - może nawet od nich uciekł, to oczywiście obiecanego kontaktu w sprawie pomocy dla niego się nie doczekałam do dzisiaj. Odniosłam wrażenie, że Pani niedosłyszy, a w dodatku ma los tego psa w głębokim poważaniu. Tak się pomaga zwierzętom w naszym mieście.
    • jogar Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest już ... 21.10.12, 21:50
      Do was sqrwysynów, którzy jestescie niby lekarzami- powinno się wam zabrac mozliwośc leczenia na zawsze- bo aż strach na was trafić. A pozostałych co nic nie mogli wywalić na zbity pysk z pracy. Natychmiast.
    • Gość: Meduza Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju IP: *.globalconnect.pl 21.10.12, 21:54
      A oni z tego TOZ-u ciągle gdzieś biegaja potrząsaja puszkami czekaja na wsparcie i datki. Ludziska wrzucaja im do tych puszek kasę. Teraz będa wiedzieć, za co. A za kilka lat przeczytamy: "Straszna znieczulica, nikt nie zajął się zdychającym strażnikiem miejskim ani zdychającą paniusią Dziunią ze schroniska dla zwierząt". Ktoś, kto po rownał w jakims poście powyżej te bezduszne bestie do bydła - obraża bydło i wszelka poczciwą rogaciznę. To bestie.
      • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 21.10.12, 23:52
        >Teraz będa wiedzieć, za co

        Może na przykład "za" opłacenie weterynarza? Słuchaj, jeśli chciałbyś się dorzucić do całodobowego dużury weta w TOZie, to nikt ci nie broni. Jak masz chęć, to możesz nawet z własnej kieszenie za to zapłacić :-)

        Bo, rzecz niebywała, on wyobraź sobie - skończył pracę i wyszedł. Skandaliczne, prawda?
        Dlaczego ten bezduszny człowiek nie siedział w sobotę na darmowym dyżurze, ja się pytam!?

        Dlaczego ludzie tak łatwo dają się wodzić dziennikarzom za nos?
        Realia są takie, że aby zafundować bezdomnym psom całodobową opiekę, to trzeba by na to znaleźć pieniądze. Ciekawe, czy ci tutaj komentujący, straszliwie przejęci - chcieliby się do tego dorzucić?
      • Gość: kle kle Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju IP: *.dynamic.chello.pl 22.10.12, 21:18
        Mam nadzieję że jak ty będziesz zdychał gdzieś na ulicy to ja będę w pobliżu i...pójdę zadowolony dalej.
        • Gość: kle kle Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju IP: *.dynamic.chello.pl 22.10.12, 21:19
          Żeby nie było, to ad voce komentarza Meduzy.
    • tertium-non-datur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 21.10.12, 22:14
      Jeśli ktoś przeznaczał lub zamierza przeznaczyć 1% swojego podatku na którąkolwiek żałosną organizację pożytku publicznego rzekomo interesującą się losem zwierząt, to niech w przyszłym roku tego nie robi bo niczym się te organizacje nie różnią od państwowych instytucji lub są jak widać jeszcze gorsze.

      Państwowe instytucje chociaż mają wyznaczone precyzyjnie zadania, a te żerujące na 1% podatku towarzystwa, schroniska itp. same decydują o tym, czym chcą się zajmować a czym nie. Żaden radny, urzędnik, sąd itp. nie może im niczego zlecić, do niczego zmusić, ukarać bo nikomu nie podlegają i realizują tylko to, co jest dla nich wygodne i łatwe. Biorą pieniądze nie wiadomo za co i nie wiadomo z czego można je rozliczać. Zakres obowiązków mogą sobie zmienić kiedy chcą i nikt im z góry niczego nie narzuca.

      Natomiast Straż miejska doskonale wie, jak wlepiać mandaty za brak kagańca, smyczy, worka na kał i spacerowanie z psem po trawie, ale już nie wie co zrobić z opisaną w artykule sytuacją. Nie wiem, czy ich bierność wynika z tego, że są nierobami i nieukami, bo nie znają obowiązków, czy też nasi radni z prezydentem miasta nie wyspecyfikowali im w odpowiednio szeroki sposób obowiązków, z których powinni się wywiązywać.

      Bez względu na to żadna z tych instytucji nie zasługuje na to, by dalej istnieć, a opisana sprawa to jeszcze jeden z wielu powodów, dla których nie warto na nie trwonić więcej pieniędzy.
      • 3psiur Piszesz bzdury. 21.10.12, 23:44
        Żenujące bzdury.

        Do tego nie posiadasz wiedzy na temat tego, o czym się wypowiadasz. Schronisko ma status OPP? Jesteś po prostu ignorantem i wypisujesz farmazony.

        Przy okazji robiąc czarny pijar organizacjom pożytku publicznego, takim jak hospicja, przytulista i podobne organizacje pozarządowe.

        Głupota ludzka bywa bezdenna...

        > Bez względu na to żadna z tych instytucji nie zasługuje na to, by dalej istnieć
        > , a opisana sprawa to jeszcze jeden z wielu powodów, dla których nie warto na n
        > ie trwonić więcej pieniędzy.

        No tak, bo jeśli zlikwidujemy TOZ, to na pewno będzie miał kto się zająć bezdomnymi psami i problemów takich jak w tym tekście nie będzie :-)

        Skoro nie mają prywatne w weekendy, to zamknijmy ich w cholerę, niech nie przyjmują zwierząt wcale - chylę czoła przed genialnym pomysłem, milordzie :_)

        Swoją drogą - powiedz, ile pieniędzy w tym roku "roztrwoniłeś" na TOZ, bo coś mi podpowiada, że nie dałeś ani grosza. Znowu coś ci się pokićkało.

        • tertium-non-datur Re: Piszesz bzdury. 22.10.12, 19:58
          Do tego nie posiadasz wiedzy na temat tego, o czym się wypowiadasz. Schronisko
          > ma status OPP? Jesteś po prostu ignorantem i wypisujesz farmazony.

          Sam jesteś ignorantem. OPP może być cokolwiek, w szczególności schroniska nieuku. Psiałem OGÓLNIE o wszelkiej maści OPP zajmującymi się zwierzętami także doskonale rozumiem czemu SZCZEGÓLNIE wziąłeś to sobie tak do siebie. Typowa obrona własnych interesów.

          > Przy okazji robiąc czarny pijar organizacjom pożytku publicznego, takim jak hos
          > picja, przytulista i podobne organizacje pozarządowe.
          >
          > Głupota ludzka bywa bezdenna...

          Naucz się czytać ze zrozumieniem. Wróć do gimnazjum jak tego jeszcze nie umiesz. Nie psiałem o hospicjach tylko o towarzystwach od ochrony zwierząt, które robią to za pieniądze z podatków. Nie mam ochoty nic więcej tłumaczyć takiemu ignorantowi jak ty.
          • 3psiur Re: Piszesz bzdury. 22.10.12, 20:17
            >OPP może być cokolwiek, w szczególności schroniska nieuk
            > u.

            Nie, nie cokolwiek. Status OPP mogą zyskać podmioty 3 sektora, a nie instytucje samorządowe.

            >Typowa obrona
            > własnych interesów.

            A jakie są moje interesy? Wyjaśnij proszę, bo to mi pachnie tym, co psychologia behawioralna nazywa rzutowaniem...

            Założyłeś sobie, że mam coś spólnego z którąkolwiek z tych instytucji i że mam w tym jakiś "interes", co wyraźnie świadczy jaką miarą mierzysz świat - swoją miarą?
            Czas przestać.

            • 3psiur Ach i jeszcze dla formalności... 22.10.12, 20:20
              ... żeby wyprowadzić cię z błędu. Zgodnie z obowiązującymi przepisami na NGO-osy masz dużo większy wpływ, niż na jakiekolwiek urzędy.

              Wystarczy się do nich zapisać i uzyskać prawo głosu walnego zgromadzenia, które jest najważniejszym organem decyzyjnym w stowarzyszeniach. Możesz nawet zgłosić swoją kandydaturę do komisji rewizyjnej. Więc - raz jeszcze - piszesz głupoty.

              W instytucjach państwowych, przeciwnie, nie masz wpływu na nic.
            • tertium-non-datur 5 milionów złotych wydał TOZ na wynagrodzenia 22.10.12, 21:19
              3psiur napisał(a):

              > >OPP może być cokolwiek, w szczególności schroniska nieuk
              > > u.
              >
              > Nie, nie cokolwiek. Status OPP mogą zyskać podmioty 3 sektora, a nie instytucje
              > samorządowe.

              Nazwa schronisko nie jest zarezerwowana dla instytucji samorządowych. Jeśli nie dociera do ciebie inaczej, to episz sobie w Google słowa OPP i schronisko, to zobaczysz, że są takie. Sprawdź coś najpierw zanim zaczniesz bredzić i bronić nie wiadomo kogo i czego. Chyba głupoty.






              >
              > >Typowa obrona
              > > własnych interesów.
              >
              > A jakie są moje interesy? Wyjaśnij proszę, bo to mi pachnie tym, co psychologia
              > behawioralna nazywa rzutowaniem...
              >
              > Założyłeś sobie, że mam coś spólnego z którąkolwiek z tych instytucji i że mam
              > w tym jakiś "interes", co wyraźnie świadczy jaką miarą mierzysz świat - swoją m
              > iarą?


              Twoje niemerytoryczne wypowiedzi na tym forum stanowią ok. 50% wszystkich komentarzy jeśli nie więcej. Nie trzeba do tego dodawać już nic więcej. Liczba ta mówi sama przez się.

              5 milionów złotych wydał TOZ na wynagrodzenia etatowcom
              sprawozdaniaopp.mpips.gov.pl/Search/Print/3594?reporttypeId=1
              • 3psiur Re: 5 milionów złotych wydał TOZ na wynagrodzenia 23.10.12, 00:42
                > Nazwa schronisko nie jest zarezerwowana dla instytucji samorządowych.

                Ale tak się składa, że nasze schronisko jest własnie taką instytucją.

                Więc jak - rozmawiamy o naszym schronisku i jego wydolności w kwestii opieki nad zwierzętami, czy rozmawiamy sobie ogólnie o wszystkim, czyli o przysłowiowej d..e maryni?

                I nadal nie zmienia to faktu, że pisząc powyższe (wcześniej cytowane) popełniłeś błąd.
    • Gość: suka Katolacy IP: *.ias.bredband.telia.com 21.10.12, 22:39
      ze swoimi "wartościami"..

      Dzicz i tyle.
      • Gość: . żydłacy są b. opiekuńczy? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.12, 10:27
        .
    • prezydent.szczecina.693393393 693 393 393 numer komórki do prezydenta Szczecina 21.10.12, 22:58
      693 393 393 to numer komórki do prezydenta Szczecina Piotra Krzystka. To sąd zmusił prezydenta do publicznego podania służbowego numeru telefonu!

      Proponuje poinformować ww. pana o problemie.
    • s.skrzypczak Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest już ... 21.10.12, 23:24
      I tak to jest w naszym chorym kraju!!! Tak się zastanawiam od czego wszyscy qu**a są - tzn schronisko, TOZ czy pieprzona nygusowska straż miejska, chociaż to są wiśniaki jakich na świecie nie ma. I taki jest nasz kraj - zamiast iść do przodu to my się cofamy. Nawet w Afryce, w RPA 1000 razy lepiej dbają o zwierzęta niż tutaj, nie wspominając już o USA, Kanadzie, Szwajcarii czy Niemczech. Życzę tym wszystkim konowałom takiej samej śmierci jaką miała ta biedna suczka.
    • Gość: Pytajnik Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem. IP: *.dynamic.chello.pl 21.10.12, 23:28
      Czy to prawda, że miasto Szczecin posiada kilkusetosobowy oddział Strażników Miejskich?

    • Gość: obrońca-obrońców TOZ prowadzą społecznicy któzy mają też swoje IP: *.dynamic.chello.pl 21.10.12, 23:32
      ... życie prywatne. Jak ktoś jest oburzony, niech koorwa sam spróbuje zająć się zwierzętami za darmo, a często dopłacając do "interesu". To że ktoś się czymś zajmuje społecznie i poświęca tyle czasu ile może, to nie znaczy że to jego psi obowiązek i wszystko inne ma pieprznąć. Cała reszta ludzi ma wszystko w doopie i jeszcze pretensje do innych że robią koorwa za mało. Jak tak się pan-obrońca-psa przejął jego losem, sam się mógł nim zająć - na takich samych zasadach jak społecznicy z TOZ.
      • Gość: Vlad.H. Re: TOZ prowadzą społecznicy któzy mają też swoje IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 23.10.12, 08:42
        Gdzie mozna kupic nembutal? Podaj zrodlo legalnego zaopatrzenia w Polsce, podaj podstawe prawna tego ze kazdy moze uspic zwierze - o ile ja wiem tylko "profesjonalisci" moga to zrobic ale moj stan wiedzy nie musi byc wyczerpujacy wiec chetnie sie dowiem co i jak.

        Skoro ktos ma monopol to niech nie narzeka jak mu tak panstwo ustawe przykroilo... i penalizuje obrot pentobarbitalem sodu.
    • 3psiur Oburzacie się, a zapłacilibyście? 21.10.12, 23:37
      ..sami, z własnej kieszeni?
      Bo wiecie - TOZ i schronisko zatrudniają ludzi. To kosztuje. Ci ludzie pracują w godzinach od-do. Jeśli wychodzą, to nawet najlepsze chęci pani w administracji psu nie pomogą.

      A jeśli marzy wam się całodobowy bezpłatny dyżur dla psów, to nie ma sprawy - piszcie listy do radnych, aby ustanowili na przyszły rok taki budżet, żeby to sfinansować z waszych podatków.

      Takie jest życie - wszystko kosztuje. Opieka weterynaryjna w instytucjach pomagających bezdomnym zwierzętom też. Za darmo w TOZie i schronisku zapierdzielają wolontariusze, ale chyba trudno oczekiwać, żeby za darmo pracowali tam weterynarz i brali jeszcze nocne dyżury.

      I z czego opłacicie ich pensje, drodzy wzdychający na nieczułe serduszka? Z czego opłacicie wieczorno-nocny, albo weekendowy dyżur?

      Weterynarz w prywatnym gabinecie zachował się z kolei nie tak, jak byśmy się spodziewali po kimś, kto powinien mieć rękę do zwierząt, ale znowu - to jego praca, on na tym zarabia, trudno oczekiwać od niego, żeby robił to za darmo. Miał do tego prawo, jakkolwiek było to zachowanie etycznie dwuznaczne.

      I tu, proszę, dobry komentarz: goo.gl/ZoPim
      • Gość: ekrzynka Re: Oburzacie się, a zapłacilibyście? IP: 87.204.190.* 22.10.12, 02:16
        3psiury - jesteś żałosna z tym swoim tłumaczeniem się... i wybielaniem...
        "etycznie dwuznaczne"... to było k..a NIE ETYCZNE i NIE MORALNE.
        Zlikwidować te "Towarzystwa..." - Wtedy gmina nie będzie ściemniać że przecież jest wystarczająca "pomoc". I może w końcu rozwiążą problem zwierząt w tym mieście.
        • 3psiur Re: Oburzacie się, a zapłacilibyście? 22.10.12, 02:40
          > 3psiury - jesteś żałosna z tym swoim tłumaczeniem się... i wybielaniem...
          > "etycznie dwuznaczne"... to było k..a NIE ETYCZNE i NIE MORALNE.

          Wybielaniem siebie?
          Ani ze mnie weterynarz, ani pracownik TOZu :-)
          Przeciwnie - jestem taki Kowalski, który sobie prywatnie działa na rzecz zwierząt (tak tak, działa - realnie - nie pokrzykuje wirtualnie o krzywdach, z którymi w świecie rzeczywistym nic nie robi), nie zarabiając na tym, a nawet sięgając do swojego portfela. Więc możesz mnie pocałować z takimi insynuacjami w czubek nosa - kulą w płot.
          Z TOZem mam tyle wspólnego, ze pomagam w adopcjach również ich psów.

          A ty co robisz dla zwierząt w tym mieście?

          > Zlikwidować te "Towarzystwa..." - Wtedy gmina nie będzie ściemniać że przecież
          > jest wystarczająca "pomoc". I może w końcu rozwiążą problem zwierząt w tym mieś
          > cie.

          Kto zlikwiduje - ty zlikwidujesz? :-)
          Może zacznijmy od początku - TOZ utrzymywany jest z pieniędzy gminy? Jest instytucją państwową, samorządową?
          No...pomyśl.

          Idąc dalej - chcesz zlikwidować "problem zwierząt w tym mieście" likwidując TOZ - organizację, która je wyciąga ze schroniska, leczy, znajduje domy tymczasowe i szuka im domów?

          A to ci sprytny plan, Einsteinie.

          No dobra, jak już zlikwidujesz ten okropny TOZ, to daj znać, co dalej poczynisz w sprawie bezdomnych psów. Pewnie weźmiesz je do siebie :D

        • Gość: LA Re: Oburzacie się, a zapłacilibyście? IP: *.static.espol.com.pl 23.10.12, 08:59
          ekrzynka napisał(a):
          > Zlikwidować te "Towarzystwa..." - Wtedy gmina nie będzie ściemniać że przecież
          > jest wystarczająca "pomoc". I może w końcu rozwiążą problem zwierząt w tym mieś
          > cie.
          Zlikwidować. Będzie święty spokój bo nie będzie na kogo zrzucać winy. Ludzie tylko pokiwają głowami nad losem biednego zwierzaka i pójdą dalej. Nie będzie artykułu i dyskusji. Wszyscy zdrtowsi i spokojniejsi. I będzie taniej.;)
      • Gość: maja Re: Oburzacie się, a zapłacilibyście? IP: *.szczecin.mm.pl 22.10.12, 21:32
        ile pań administracyjnych jest zatrudnionych na etacie w biurze TOZu ?
        • 3psiur Re: Oburzacie się, a zapłacilibyście? 23.10.12, 00:43
          > ile pań administracyjnych jest zatrudnionych na etacie w biurze TOZu ?

          Nie jestem szczególnie zaprzyjaźniona z TOZem, ale wydaje mi się, że jedna.

          I o ile mi wiadomo, kokosów nie zbija.
      • Gość: Vlad.H. Z niewolnika nie ma pracownika IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 22.10.12, 23:43
        jesli uwazasz ze praca w TOZ to wylacznie takie samo zajecie jak sprzedawanie papierosow w kiosku to nigdy sie nie zrozumiemy - nie rozumiem dlaczego zastrzyk (ile tam ml nembutalu potrzeba na psa? 20?? 40??) ma kosztowac 300zl

        no ale spoko - kiedys sami bedziecie w potrzebie i spotka was to samo... wtedy bedzie za pozno na zal...
        • 3psiur Re: Z niewolnika nie ma pracownika 23.10.12, 00:47
          > jesli uwazasz ze praca w TOZ to wylacznie takie samo zajecie jak sprzedawanie p
          > apierosow w kiosku to nigdy sie nie zrozumiemy - nie rozumiem dlaczego zastrzyk
          > (ile tam ml nembutalu potrzeba na psa? 20?? 40??) ma kosztowac 300zl

          Chyba ci się troszkę pomieszały fakty. 300 zł. wziął od bohatera artykułu weterynarz prywatnym, czyli policzył go po stawce komercyjnej.

          A w sytuacji TOZu i schroniska chodziło o to, że po prostu nie było już na miejscu weterynarza.

          > no ale spoko - kiedys sami bedziecie w potrzebie i spotka was to samo... wtedy
          > bedzie za pozno na zal...

          Bez obaw. Pomagam i mogę liczyć na pomoc. Co nie wyklucza umiejętności odsunięcia na bok idealistycznego populizmu i realistycznego spojrzenia na rzeczywistość taką, jaką jest. Pięknymi słowami się świta nie zmieni - trzeba umieć zdiagnozować przyczynę problemu, a nie pohukiwać na objawy.

          W tym przypadku przyczyna problemu jest brak pieniędzy na weekendowe i nocne dyżury - może on wynikać z różnych przyczyn - z niegospodarności, ze zbyt niskich stawek od gminy, ze zbyt dużej liczby podopiecznych względem wpływów - nie wiem.

          Natomiast kobieta odbierająca telefon w administracji ma z tym naprawdę niewiele wspólnego.

          • Gość: Vlad.H. Re: Z niewolnika nie ma pracownika IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 23.10.12, 08:37
            > Chyba ci się troszkę pomieszały fakty. 300 zł. wziął od bohatera artykułu weter
            > ynarz prywatnym, czyli policzył go po stawce komercyjnej.

            Nie pomylilem sie - wiem ze to szmaciak-prywaciak policzyl 300zl.

            > A w sytuacji TOZu i schroniska chodziło o to, że po prostu nie było już na miej
            > scu weterynarza.

            I tu tez sie nie pomylilem ze pomoc jest od 7 do 15... a pozniej pana weterynarza juz nie ma i co nam pan zrobisz...?

            > Bez obaw. Pomagam i mogę liczyć na pomoc. Co nie wyklucza umiejętności odsunięc
            > ia na bok idealistycznego populizmu i realistycznego spojrzenia na rzeczywistoś
            > ć taką, jaką jest. Pięknymi słowami się świta nie zmieni - trzeba umieć zdiagno
            > zować przyczynę problemu, a nie pohukiwać na objawy.

            ? Pomagasz od 7 do 15 a pozniej? Nie wiem gdzie populizm (idealistyczny) w sytuacji gdy pracuje sie w miejscu gdzie z gory wiadomo ze moze byc roznie i raczej nie pracuje sie tam dla pieniedzy ale dla ideii - o niskich nakladach wiadomo nie od dzis i moim zdaniem nie moga one tlumaczyc wszystkiego w przpadku gdzie mamy do czynienia raczej ze spolecznictwem niz profesja...

            > W tym przypadku przyczyna problemu jest brak pieniędzy na weekendowe i nocne dy
            > żury - może on wynikać z różnych przyczyn - z niegospodarności, ze zbyt niskich
            > stawek od gminy, ze zbyt dużej liczby podopiecznych względem wpływów - nie wie
            > m.

            Pieniadze to jedno a pomaganie to co innego. Nie wiem czy widzisz te subtelna roznice.
            Moze za 50zl znalazlaby sie strzykawka, igla i fiolka nembutalum, moze starczyloby na dojazd, moze jak sie w cos angazujemy to na 100% a tak mamy wybor miedzy 300zl prywaciarzem albo zdychanie na wlasna reke... panstwo oczywiscie nie pozwoli osobie postronnej wykonac iniekcji bo przeciez uspienie zwierzecia moze dokonac jedynie profesjonalista... a i ktos z ulicy nie moze kupic nembutalu legalnie waptece, jeszcze b wyszlo ze eutanazja jest nie tylko dla zwierzat ale i dla ludzi...

            > Natomiast kobieta odbierająca telefon w administracji ma z tym naprawdę niewiel
            > e wspólnego.

            Zupelnie nie ma z tym nic wspolnego, ona jest od czegos innego i trzeba to zrozumiec i uszanowac i zdechnac pod plotem bez skargi...
            • 3psiur Re: Z niewolnika nie ma pracownika 23.10.12, 13:46
              > Pieniadze to jedno a pomaganie to co innego. Nie wiem czy widzisz te subtelna r
              > oznice

              Ile ty masz lat - 15?
              Ale z ciebie uroczy teoretyk - spróbuj pomagać pełnowymiarowo, leczyć i karmić bez jedzenia.
              Powodzenia.


              > Zupelnie nie ma z tym nic wspolnego, ona jest od czegos innego i trzeba to zroz
              > umiec i uszanowac i zdechnac pod plotem bez skargi...

              Nie - zawsze można zdechnąc pod płotem ze skargą obwiniając panią ze spożywczaka, bo trzeba znaleźć jakiegoś kozła ofiarnego, można wtedy pohuczeć sobie w internecie...


              > Nie wiem gdzie populizm (idealistyczny) w sytu
              > acji gdy pracuje sie w miejscu gdzie z gory wiadomo ze moze byc roznie i raczej
              > nie pracuje sie tam dla pieniedzy ale dla ideii

              Mój drogi, wszędzie pracuje się dla pieniędzy, bo nikt nie żywi się powietrzem. Piękną sprawą jest, jeśli przy okazji towarzyszy temu idea.
              Jeśli w twoim życiu jest na odwrót i pracujesz najpierw dla idei, a potem dla pieniędzy, to już dzisiaj możesz się zgłosić do TOZu z z ofertą darmowej pracy na etat w tygodniu i weekendy przez całą dobę.

              Ale nie oczekuj tego od innych. Zacznij od siebie.



              • Gość: Vlad.H. Re: Z niewolnika nie ma pracownika IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 23.10.12, 20:22
                > Ile ty masz lat - 15?
                > Ale z ciebie uroczy teoretyk - spróbuj pomagać pełnowymiarowo, leczyć i karmić
                > bez jedzenia.
                > Powodzenia.

                Problem w tym ze to taki obszar ze albo czlowiek sie angazuje na 100% albo nie powinien za to zabierac i tyle - to nie praca od 7 do 15 z 15 minutowa przerwa na sniadanie... albo to rozumiesz albo nie. Ja mam swiadomosc ze nie zaangazuje sie na 100% wiec nie zabieram sie za to - po prostu - to sie nazywa odpowiedzialnosc.

                > Nie - zawsze można zdechnąc pod płotem ze skargą obwiniając panią ze spożywczak
                > a, bo trzeba znaleźć jakiegoś kozła ofiarnego, można wtedy pohuczeć sobie w int
                > ernecie...

                Albo znalezc jakas zalosna wymowke o pieniadzach, godzinach pracy itd...

                > Mój drogi, wszędzie pracuje się dla pieniędzy, bo nikt nie żywi się powietrzem.
                ?
                Ptraktycznie cale swoje zycie pracuje bo sprawia mi to przyjemnosc - pieniadze sa pozadanym dodatkiem ale nie decyduja.

                > Piękną sprawą jest, jeśli przy okazji towarzyszy temu idea.
                Jesli sie bierze za prace ideowa to idea powinna byc na pierwszym miejscu - jesli sobie z tym nie radzisz poszukaj mniej ideowej pracy.

                > Jeśli w twoim życiu jest na odwrót i pracujesz najpierw dla idei, a potem dla
                > pieniędzy, to już dzisiaj możesz się zgłosić do TOZu z z ofertą darmowej pracy
                > na etat w tygodniu i weekendy przez całą dobę.

                Jak juz powiedzialem - w taka dzialanosc musialbym moc sie zaangazowac w 100% wtedy zrobilbym jak radzisz a skoro nie moge to sie nie angazuje - nie biore sie za cos czego nie skoncze - i nie szukam glupich wymowek ze za malo mi placa i ze praca jest od 7 do 15.
                Jesli ci praca nie odpowiada to zmien prace - czy moze nie masz odwagi?

                > Ale nie oczekuj tego od innych. Zacznij od siebie.
                Zacznij korzystac z wlasnych rad - ja robie to z czego moge sie wywiazac i z tego co mi wiadomo tak jest. Jesli przeroslo twoje sily zajmowanie sie tym czym sie zajmujesz to miej cywilna odwage przyznac sie do tego i zmienic obszar dzialalnosci.
                • 3psiur Re: Z niewolnika nie ma pracownika 23.10.12, 20:40
                  > Problem w tym ze to taki obszar ze albo czlowiek sie angazuje na 100% albo nie
                  > powinien za to zabierac i tyle - to nie praca od 7 do 15 z 15 minutowa przerwa
                  > na sniadanie... albo to rozumiesz albo nie.

                  Przeciwnie - w pomaganiu tez trzeba umieć zachować higienę psychiczną, bo tyle jest dookoła nieszczęść, że bardzo łatwo można się wypalić. Trzeb dbać także o swoje zycie osobiste i emocje.

                  Rozumie to ten kro pomaga konsekwentnie od lat, a nie na zasadzie słomianego zapału.

                  Reszta może sobie teoretyzować do woli. Powtórzę się: psy szczekają, karawana jedzie dalej.

                  Szkoda tylko, że szczekają na tych, którzy coś robią, samemu nie robiąc nic... no ale - takie jest życie.

                  > Albo znalezc jakas zalosna wymowke o pieniadzach, godzinach pracy itd...

                  Tyle, że to jest żałosna wymówką, na która aż do tej chwili nie znalazłeś merytorycznej odpowiedzi :-)

                  > Jak juz powiedzialem - w taka dzialanosc musialbym moc sie zaangazowac w 100% w
                  > tedy zrobilbym jak radzisz a skoro nie moge to sie nie angazuje

                  Nie możesz - dlaczego? Czekaj, nie mów, niech zgadnę - musisz zarabiać na swoje utrzymanie.

                  A to ci psikus - okazuje się jednak, że pieniądze są do czegoś potrzebne... :-)
                  • Gość: Vlad.H. Re: Z niewolnika nie ma pracownika IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 23.10.12, 21:06
                    > Przeciwnie - w pomaganiu tez trzeba umieć zachować higienę psychiczną, bo tyle
                    > jest dookoła nieszczęść, że bardzo łatwo można się wypalić. Trzeb dbać także o
                    > swoje zycie osobiste i emocje.

                    Byc moze masz racje a byc moze nie.

                    > Rozumie to ten kro pomaga konsekwentnie od lat, a nie na zasadzie słomianego za
                    > pału.

                    Jak juz napisalem - nie biore sie za cos czemu nie moglbym sie poswiecic w calosci zwlaszcza w tego typu sytuacjach.

                    > Szkoda tylko, że szczekają na tych, którzy coś robią, samemu nie robiąc nic...
                    > no ale - takie jest życie.

                    Niepotrzebnie odbierasz to personalnie - akurat nie atakuje TOZ (jakkolwiek uwazam ze powiniscie byc czescia wiekszej calosci i macie, podkreslam macie obowiazek posiadac wiedze inaczej to nie ma sensu i lezy systemowo)

                    > Tyle, że to jest żałosna wymówką, na która aż do tej chwili nie znalazłeś meryt
                    > orycznej odpowiedzi :-)

                    Dam ci odpowiedz, 200 tysiecy mieszkanie krzystka, premie dla urzednikow za to ze wykonuja swoja prace z godnie z umowa o prace co samo sobie jest kuriozalne... wyciekajacych pieniedzy podatnika jest wiele, mniejsze i wieksze strumyki, niektore okresowe inne regularne... gdyby przestano okradac podatnika to pieniadze znalazlyby sie nie tylko na opieke nad zwierzetami.

                    > Nie możesz - dlaczego? Czekaj, nie mów, niech zgadnę - musisz zarabiać na swoje
                    > utrzymanie.

                    A byc moze z powodow osobistych - moze wlasnie dlatego ze nie potrafilbym sie odciac od cierpienia i zwyczajnie bym sobie z nim nie poradzil tak jak nie uporalem sie ze strata psa 20 lat temu - nie wszyscy maja to cos co pozwala im odciac sie.

                    > A to ci psikus - okazuje się jednak, że pieniądze są do czegoś potrzebne... :-)
                    Sa potrzebne ale "piniadze to nie wszystko"
                • Gość: . Re: Z niewolnika nie ma pracownika IP: *.dynamic.chello.pl 23.10.12, 20:48
                  > Jak juz powiedzialem - w taka dzialanosc musialbym moc sie zaangazowac w 100% w
                  > tedy zrobilbym jak radzisz a skoro nie moge to sie nie angazuje - nie biore sie
                  > za cos czego nie skoncze - i nie szukam glupich wymowek ze za malo mi placa i
                  > ze praca jest od 7 do 15.
                  > Jesli ci praca nie odpowiada to zmien prace - czy moze nie masz odwagi?

                  Znam osobiście parę organizacji społecznych, w niektórych nawet się aktywnie udzielam. Znam więc przypadki, gdy ktoś pracujący zawodowo od 08.00 do 15.00, zaczyna pracę społeczną w organizacji, której przewodniczy, od 16.00-17.00 i siedzi w lokalu organizacji społecznej do 20.00-21.00. Poza tym praca społeczna z reguły polega na tym, że wykonuje się ją PO godzinach pracy zawodowej, czyli po 15.00...
                  • 3psiur Re: Z niewolnika nie ma pracownika 23.10.12, 20:55
                    >Poza tym praca społeczna z re
                    > guły polega na tym, że wykonuje się ją PO godzinach pracy zawodowej, czyli po 1
                    > 5.00...

                    Zgadza się. A jeśli ktoś jest zatrudniony na etat w Organizacji Pożytku Publicznego?
                    • Gość: Vlad.H. Re: Z niewolnika nie ma pracownika IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 23.10.12, 21:07
                      to pracuje od 7 do 15 i ma 15 minut przerwy sniadaniowej.
                    • Gość: . To bierze forsę i w nogi IP: *.dynamic.chello.pl 23.10.12, 21:16
                      > Zgadza się. A jeśli ktoś jest zatrudniony na etat w Organizacji Pożytku Publicz
                      > nego?

                      To pracuje na etacie, nie mówi o misji, idei, pracy społecznej i nie ma gęby wypchanej pustymi frazesami, tylko wali kasę. Tak samo jak brukarz, drukarz i taksówkarz.
                      • 3psiur Re: To bierze forsę i w nogi 23.10.12, 22:18
                        > To pracuje na etacie, nie mówi o misji

                        Dlaczego nie? Można zarabiać i w godzinach swojej pracy robić naprawdę dobre i pożyteczne rzeczy.

                        A zapewniam, że pracownicy TOZu robią dobre i pożyteczne rzeczy także poza godzinami swojej pracy - za darmo i poświęcając swój prywatny czas. Tylko z jakiejś przyczyny ludzie - sami umywając od tego ręce - oczekują od nich jeszcze więcej.

                        Eskalacja roszczeń - w Polsce robić coś społecznie to - jak się zdaje - być frajerem. Mało kto to doceni, a spora rzesza stwierdzi, że to za mało i z chęcią odbiorą ci resztki twojego życia osobistego, szukając murzyna od brudnej roboty. Najwygodniejsza z życiowych postaw.
                        • Gość: . Misja czy Emisja? IP: *.dynamic.chello.pl 23.10.12, 23:57
                          3psiur napisał(a):

                          > > To pracuje na etacie, nie mówi o misji
                          >
                          > Dlaczego nie? Można zarabiać i w godzinach swojej pracy robić naprawdę dobre i
                          > pożyteczne rzeczy.

                          Już ci to wyjaśniał Vlad H jak chłop krowie na rowie, ale widać trzeba jeszcze raz powtórzyć: bo jak się pracuje na etacie do 15.00, to się pracuje i o 15.00 jest finito. A jak się chce przy tym mówić jeszcze o misji, to trzeba zostać po 15.00 - np. do 17.00, 18.00, 21.00... Powtarzam: znam takich ludzi w Szczecinie w NGO'sach, którzy przychodzą z pracy zawodowej (niemisyjnej, do 15.00) i pracują społecznie do 20.00, czasami do 21.00... Ale praca od-do, branie pieniędzy i jeszcze opowiadanie przy tym o misji przypomina mi TVP, zwaną dowcipnie publiczną: kroją forsę nieosiągalną w tym kraju dla 90% mieszkańców, nadają "Gwiazdy tańczą na lodzie", puszczają reklamy po 5 min., zgarniają abonament od każdego posiadacza telewizora (choćby nie oglądał ich programów od 5 lat, tylko inne stacje i wyświetlał sobie DVD) i jeszcze śmią pyskować o MISJI...
                          • 3psiur Re: Misja czy Emisja? 24.10.12, 01:22
                            >A jak się chce przy tym mówić jeszcze o misji, to trzeba zostać po
                            > 15.00 - np. do 17.00, 18.00, 21.00...

                            I ludzie zostają - ale w miarę swoich możliwości.
                            I nie, twoja zasada nie jest zasadą w Biblii zapisaną - można świetnie realizować swoją misję w godzinach swojej pracy, robiąc po prostu dobrą robotę.

                            Cóż to za pokraczna wizja "misji", że misja polega na wypalaniu się i poświęcaniu całego swojego życia na rzecz jakiegoś celu?
                            To naiwna wizja ludzi, którzy zapewne w realizowaniu misji mają mizerne doświadczenie, albo kierują się w nich chwilowym zapałem - takie jest moje zdanie.

                            > Powtarzam: znam takich ludzi w Szczecini
                            > e w NGO'sach, którzy przychodzą z pracy zawodowej (niemisyjnej, do 15.00) i pra
                            > cują społecznie do 20.00, czasami do 21.00...

                            Po pracy: określenie-klucz. I teraz wyjaśnij mi - masz śmiałość mówić tym swoim znajomym: rób jeszcze więcej, bo ja mam takie oczekiwania? I za darmo rób, bo ja tak chcę.
                            Eleganckie to, uczciwe?

                            >Ale praca od-do, branie pieniędzy
                            > i jeszcze opowiadanie przy tym o misji przypomina mi TVP, zwaną dowcipnie publ
                            > iczną: kroją forsę nieosiągalną w tym kraju dla 90% mieszkańców, nadają "Gwiazd
                            > y tańczą na lodzie", puszczają reklamy po 5 min., zgarniają abonament od każdeg
                            > o posiadacza telewizora (choćby nie oglądał ich programów od 5 lat, tylko inne
                            > stacje i wyświetlał sobie DVD) i jeszcze śmią pyskować o MISJI...


                            Ach no tak - przecież ludzie zatrudnieni na etat w TOZ-ie zgarniają gruby szmal i grzeją stołki... Oj, kolego drogi, pojęcia widać nie masz o realiach takiej pracy, skoro ci takie analogie przychodzą na myśl.

                            Zostają po godzinach, zarabiając marne grosze, a potem z tej pracy wychodzą, biorą do swojego domu znajdy i zajmują się nimi w prywatnym czasie. A po godzinach jeszcze angażują się w akcje społeczne, akcje edukacyjne, organizację koncertów na rzecz zwierząt i inne cudowności.

                            No ale widać cenzorzy cudzej pracy społecznej najlepiej wyliczą na palcach (cudze) dobre uczynki, skomentują i pogrożą paluszkiem, że za mało, że ściema, że żadna misja, że zarabiają przecież, że obłudnicy.

                            Tylko dlaczego coś mi podpowiada, że najgłośniej komentują - i największa się przy tym wykazują złośliwością - ludzie prywatnie bezczynni?

                            Mylę się może - źle oceniam - jesteś zaangażowanym społecznikiem poświęcający nieodpłatnie swój czas na zbawianie świata?
                            Czy dobrze czuję i rozmawiam z teoretykiem o roszczeniowej postawie względem innych, a nie bardzo wobec siebie?

                            • Gość: . Re: Misja czy Emisja? IP: *.dynamic.chello.pl 24.10.12, 02:17
                              > I ludzie zostają - ale w miarę swoich możliwości.

                              Jak zostają, to właśnie mieliśmy przykład...

                              > I nie, twoja zasada nie jest zasadą w Biblii zapisaną - można świetnie realizow
                              > ać swoją misję w godzinach swojej pracy, robiąc po prostu dobrą robotę.

                              Nie rozumiesz słowa 'misja' - jeśli wykonujesz dobrą robotę, za pieniądze, to wykonujesz dobrą robotę za pieniądze. Zresztą - każdą pracę należy wykonywać dobrze i nie jest to żaden powód do chwały czy nagrody, to zwykła logika (jeśli opieprzam się w robocie jako krawiec, to może powinienem zostać fizykiem atomowym?). Jeżeli nadal nie rozumiesz, przyjrzyj się znaczeniu słowa 'misjonarz' - CO robi taki ktoś i czy też pracuje od-do...

                              > Cóż to za pokraczna wizja "misji", że misja polega na wypalaniu się i poświęcan
                              > iu całego swojego życia na rzecz jakiegoś celu?

                              A kto komuś każe realizować 'misję'? Wystarczy nie opowiadać baśni, że praca od 8 do 15 to misja - i już się nie czepiam. Pani Krysia w Urzędzie Wojewódzkim nie twierdzi, że jej praca jako asystentki to misja - i jej się nie czepiam, choć niektórzy nazywają takie istoty biurwami...

                              > Po pracy: określenie-klucz. I teraz wyjaśnij mi - masz śmiałość mówić tym swoim
                              > znajomym: rób jeszcze więcej, bo ja mam takie oczekiwania? I za darmo rób, bo
                              > ja tak chcę.
                              > Eleganckie to, uczciwe?

                              Ależ nie! Ja nikomu niczego nie każę robić! Przeciwnie: domagam się ponadto aby NIE mówić, że to misja! Jeżeli ktoś pracuje od 8 do 15, to Bóg z nim - ja NIE wymagam siedzenia do 21... Pod warunkiem, że się NIE mówi o tym: misja. Bo jak tak, to misją jest NIE praca na etacie od 8 do 15, tylko praca społeczna, po 15 - choćby do 17, 19... I wtedy będę się domagać siedzenia PO godzinie 15 - cóż, jak ktoś chce być misjonarzem, to nie może mieć czasu pracy urzędnika. Nie rozumiesz? Popatrz na lekarzy - lekarz idzie ulicą, jest wypadek. Natychmiast pomaga - bo jego zawód to misja. Sąsiad puka o 23, bo skręca się z bólu - lekarz pomaga. Bo to jest jego misja. A to, że o 16 skończył pracę w przychodni, to rzecz drugorzędna - bo lekarz ma misję. Także po 16.

                              > Ach no tak - przecież ludzie zatrudnieni na etat w TOZ-ie zgarniają gruby szmal
                              > i grzeją stołki... Oj, kolego drogi, pojęcia widać nie masz o realiach takiej
                              > pracy, skoro ci takie analogie przychodzą na myśl.

                              Nigdzie tak nie piszę - piszę po prostu, że takie bajanie o misji za pieniądze to jak działania TVP zwanej dowcipnie publiczną. Wynagrodzenie to kwestia skali - chodzi o identyczną zasadę, czyli plecenie bzdur o rzekomej misji...

                              > Mylę się może - źle oceniam - jesteś zaangażowanym społecznikiem poświęcający n
                              > ieodpłatnie swój czas na zbawianie świata?

                              Mylisz się. Właśnie dzisiaj po południu poświęcę mój czas (2 h) dla kilkudziesięciu osób (w większości emerytów), aby zapewnić im trochę uśmiechu, przeżyć estetycznych, dowartościować ich, rozerwać w samotnym życiu. Robię to kosztem przygotowywania dość ważnej rzeczy, od której zależy moja zawodowa (i nie tylko) przyszłość... A w sobotę - kolejne 2h dla bardzo młodych ludzi, obcokrajowców, którzy dopiero adaptują się w naszym kraju (przygotowuję prezentację, spotkanie, oferty kursów itd.). I to wszystko za Bóg zapłać, aby innym żyło się lepiej (bez ironii - chodzi o osoby, którym pomagam, a nie spasione mordy ciecińskich politykierów, na których już patrzeć nie mogę, bo mi się rzygać chce)...
                              • 3psiur Re: Misja czy Emisja? 24.10.12, 19:16
                                Dochodzimy więc do smętnego wniosku, że zarabianie pieniędzy wyklucza realizowanie misji.
                                Pieniążki są "be".

                                Prawdziwi społecznicy żywią się powietrzem.

                                Och, Polsko smutna, Polsko życząca sąsiadowi, żeby krowa zdechła...
                            • Gość: . Re: Misja czy Emisja? IP: *.dynamic.chello.pl 24.10.12, 02:23
                              > No ale widać cenzorzy cudzej pracy społecznej najlepiej wyliczą na palcach (cud
                              > ze) dobre uczynki, skomentują i pogrożą paluszkiem, że za mało, że ściema, że ż
                              > adna misja, że zarabiają przecież, że obłudnicy.
                              > Tylko dlaczego coś mi podpowiada, że najgłośniej komentują - i największa się p
                              > rzy tym wykazują złośliwością - ludzie prywatnie bezczynni?
                              >Czy dobrze czuję i rozmawiam z teoretykiem o roszczeniowej postawie względem innych, a nie bardzo wobec siebie?

                              Już wcześniej zdarzyło mi się pisać, że się udzielam społecznie, stąd znam ludzi w NGO'sach (pracujących ciężej ode mnie, bo ja to tylko 5-6h tygodniowo, a są tacy stachanowcy, którzy CODZIENNIE oddają organizacji 3-4h). Cóż, jeśli nie umiesz czytać albo nie dociera do ciebie to, co piszę, lub celowo chcesz mnie obrazić (mimo iż wcześniej było w moich postach o pracy społecznej), to wiesz, co... EOT
                        • tertium-non-datur Re: To bierze forsę i w nogi 24.10.12, 20:28
                          3psiur napisał(a):

                          > > To pracuje na etacie, nie mówi o misji
                          >
                          > Dlaczego nie? Można zarabiać i w godzinach swojej pracy robić naprawdę dobre i
                          > pożyteczne rzeczy.
                          >
                          > A zapewniam, że pracownicy TOZu robią dobre i pożyteczne rzeczy także poza godz
                          > inami swojej pracy - za darmo i poświęcając swój prywatny czas. Tylko z jakiejś
                          > przyczyny ludzie - sami umywając od tego ręce - oczekują od nich jeszcze więce
                          > j.

                          juz pisalem ze z calego tego zalosnego towearzystwa tylko ok 30 osob pracowalo jako wolontysriusze na ok 310 etatowych pracownikow, co robila reszta biurw? napychala sie kasy i po godzinie 15 spie...la do domu
                          • 3psiur Re: To bierze forsę i w nogi 24.10.12, 21:56
                            > juz pisalem ze z calego tego zalosnego towearzystwa tylko ok 30 osob pracowalo
                            > jako wolontysriusze na ok 310 etatowych pracownikow, co robila reszta biurw? na
                            > pychala sie kasy i po godzinie 15 spie...la do domu

                            W Szczecinie 310 pracowników? Czy na całą Polskę?

                  • Gość: Vlad.H. Re: Z niewolnika nie ma pracownika IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 23.10.12, 21:06
                    jak widac nie w soboty....
                • Gość: super_maupa Re: Z niewolnika nie ma pracownika IP: *.dynamic.chello.pl 08.08.13, 10:47
                  > Jak juz powiedzialem - w taka dzialanosc musialbym moc sie zaangazowac w 100% w
                  > tedy zrobilbym jak radzisz a skoro nie moge to sie nie angazuje - nie biore sie
                  > za cos czego nie skoncze - i nie szukam glupich wymowek ze za malo mi placa i
                  > ze praca jest od 7 do 15.

                  I nie masz poczucia, że to dopiero jest żałosna wymówka? Nie mogę zrobić dużo więc nie zrobię nic. Czytając tę wypowiedź można odnieść wrażenie, że po prostu masz dla siebie usprawiedliwienie. Oczami wyobraźni widzisz wielkie czyny jakich mógłbyś dokonać, tak naprawdę nie robisz nic, ale rościsz sobie prawo do krytykowania tych, którzy coś robią.
        • osmanthus Re: Z niewolnika nie ma pracownika 08.08.13, 09:27
          - nie rozumiem dlaczego zastrzyk
          > (ile tam ml nembutalu potrzeba na psa? 20?? 40??) ma kosztowac 300zl

          To sa 2 zastrzyki nie jeden.
          Nasza weterynarz bierze 10 dolarow za uspienie zwierzaka.
          Ale ona jest zupelnie wyjatkowa!
          U "normalnego" weterynarza koszt zapewne wynosi od 60 do 100 dolarow (jesli uspionego zwierzaka zabiera wlasciciel).
    • barcik77 Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest już ... 22.10.12, 06:02
      To jest po prostu zalosne. Towarzystwo opieki nad zwierzetami to osoby ktore niestety nie siedza tam z milosci do zwierzat badz chociazby ktore lubia zwierzeta. Dzwonilem tam raz z prosba o zabranie psa ze stacji Shella bo ktos go wyrzucil i biedny pies zagladal do kazdego auta czy to jego "pan" wrocil. Balem sie ze ktos w koncu przejedzie tego psa. W "tozie" odebral pan ktory nawet sie nie przedstawil i nie poinformowal gdzie sie dodzwonilem - sam musialem to potwierdzic i odpowiadal na kazde pytanie jakbym mu przerwal cos bardzo waznego i pan powiedzial ze on moze psa odebrac ale tylko po tym jak go ktos zlapie przywiaze to wtedy on przysle samochod. Mysle ze to nie tak powinno sie odbywac. A ten przyklad ze zdychajcym i cierpiacym psem jest tylko kolejnym przykladem ze takiego towarzystwa powinno po prostu niebyc w tej formie i napewno nie powinno byc finansowane z naszych podatkow.
      • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 06:51
        >napewno nie powinno byc fi
        > nansowane z naszych podatków.

        TOZ jest finansowany z podatków?

        Hm...
        O ile mi wiadomo, to uzyskują tylko część wpływów z podatku za psa i miasto płaci im za sterylizację:
        www.toz.szczecin.pl/#/aktualnosci/119
        Więc chyba coś ci się pomyliło.

        • Gość: kicia Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju IP: *.dynamic.chello.pl 22.10.12, 08:37
          Toz to jedna wielka sciema,niewiele tam się da zalatwic
          • Gość: glut Nikt nie zajął się zdychającym psem. IP: 213.155.180.* 22.10.12, 09:26
            Psy powinny mieć całodobową opiekę lekarską i dostęp do dentysty.
            • Gość: John Stuart Mill Nie powinno byc bezpanskich psow IP: *.ias.bredband.telia.com 22.10.12, 09:32
              tydzien bez "pana" i do piachu.
              Cymbaly katolickie, jestescie ofiarami wlasnych przekonan i kultury z nich wynikajacej.
          • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 14:35
            > Toz to jedna wielka sciema,niewiele tam się da zalatwic

            No popatrz, a ja właśnie dzisiaj oddaję do nowego domu bezdomniaka z TOZu ( jako niezwiązany, pomagający wolontariusz z zewnątrz).

            jednak się da. Tylko trzeba ruszyć tyłek sprzed komputera i nie siedzieć pół dnia necie, a robić coś dobrego realnie, w prawdziwym życiu. Wypisywanie farmazonów świata nie zbawi.
        • Gość: podatnik Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju IP: *.dip0.t-ipconnect.de 23.10.12, 18:25
          czyli jeżeli płaci miasto - to jest to naszych podatków
          opłata za psa też jest rodzajem podatku
          1% też idzie z podatku
          więc z naszych pieniędzy
          jeżeli już chcesz być tak dokładny, wystarczy poczytać podstawy
          • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 23.10.12, 19:59
            > czyli jeżeli płaci miasto - to jest to naszych podatków

            Płaci za sterylizację bezdomnych zwierząt. To należy do zadań gminy, które wykonuje TOZ

            > opłata za psa też jest rodzajem podatku

            I w zamian za tę opłatę możesz leczyć darmowo psa w TOZie, jeśli nie stać cię na to i możesz oddać tam psa, jeśli z jakiś przyczyn nie możesz go już trzymać. Też gratis.

            > 1% też idzie z podatku

            Z tej części podatku, którą - jeśli nie wskażesz konkretnego odbiorcy - rozdrapią między sobą ministerstwa. Więc możesz, nie musisz.
            • Gość: podatnik Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju IP: *.dip0.t-ipconnect.de 24.10.12, 11:28
              a miasto skąd ma pieniądze, drukuje sobie? miasto ma pieniądze z naszych podatków
              ani miasto, ani gmina, ani Polska nie jest firmą, wpływy do budżetu są z naszych podatków i z tych wpływów są wydatki
              ale to trzeba znać się na ekonomii i podatkach, a nie pisać bzdury
              nie - nie możesz tam oddać psa, kłamiesz bo inaczej tego nie napiszę
              jakoś nie widziałam też, żeby leczono tam za darmo - ale być może w jakiś przypadkach tak jest
              co do 1%, mogę oddać na organizację, która jednak jest misją a nie wyciąganiem łapy po kasę
              • demonsbaby Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 24.10.12, 12:30
                Gość portalu: podatnik napisał(a):

                > nie - nie możesz tam oddać psa, kłamiesz bo inaczej tego nie napiszę
                półprawda. Można w skrajnych przypadkach ... aczkolwiek graniczy z cudem bo miejsca i DT brak.

                > jakoś nie widziałam też, żeby leczono tam za darmo - ale być może w jakiś przyp
                > adkach tak jest
                Chyba tylko w przypadku zabierania psa ze schroniska / towarzystwa na leczenie w DT. Po adopcji z pewnością jest zwolniony właściciel z opłaty za psa - pod warunkiem posiadania papierku adopcyjnego.
              • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 24.10.12, 19:22
                Czekałam cierpliwie na taki komentarz, bo on doskonale obnazył twój brak wiedzy na temat tego, co i jak się dzieje w TOZ-ie - co oczywiście nie przeszkadza ci zabirać stanowiska :-)

                A więc, lecimy:

                > nie - nie możesz tam oddać psa, kłamiesz bo inaczej tego nie napiszę

                Oczywiście, że możesz - właśnie niedawno wyadoptowałam psa zrzeczonego przez właściciela na rzecz TOZu, który go przygarnął, zaszczepił, odrobaczył, odpchlił, wykarmił i ostatecznie - za moim pośrednictwem - znalazł nowy dom.

                Więc kto pisze bzdury?

                > jakoś nie widziałam też, żeby leczono tam za darmo

                Oczywiście, że leczy się tam za darmo - po pierwsze zwierzęta bezdomne, po drugie zwierzęta właścicieli w trudnej sytuacji finansowej.
                Znowu fail.

                > co do 1%, mogę oddać na organizację, która jednak jest misją a nie wyciąganiem
                > łapy po kasę

                Spoko. Ty pluj jadem, a ja będę dalej działać na rzecz zwierząt i dalej będę współpracować także z tym niedobrym TOZem, co to tylko pieniądze trwoni.

                I kolejne psy będą zdrowe i w dobrych domach.

                Pozdrawiam!
    • fjestis Jest kasa - wszyscy są mili i uczynni 22.10.12, 09:48
      ...i to nie dotyczy jedynie zwierząt, a także ludzi chorych i wymagających natychmiastowej opieki. I jeszcze ktokolwiek z rządu będzie wmawiał, że służba zdrowia jest bezpłatna i gwarantowana (a sami leczą się prywatnie). Oddajcie moje pieniądze, które co miesiąc zabieracie mi z wypłaty na "służbę zdrowia i ubezpieczenia" oszuści!
    • jogar Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest już ... 22.10.12, 10:02
      Mam nadzieję, że gazeta pociągnie temat dalej i dowiemy się jakie będą konsekwencje w stosunku do tych co nic nie mogli bo już prawie wyszli. Przypominam, że to są ci, którzy zyją z naszych pieniedzy. Przynajmniej w większości ci. Moze przypomną sobie o tej sytuacji gdy będą w agonii a wszyscy juz wyszli do domu i nie ma kto pomóc. Trzeba mieć trochę wyobraźni a jak się jej nie ma - to woonnn!!!
      • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 14:59
        >Przypominam, że
        > to są ci, którzy zyją z naszych pieniędzy.

        Tak - TOZ jest utrzymywany z twoich pieniędzy?
        Oj, kłamczuszku, pieniaczu, podburzasz ludzi tak ordynarnymi kłamstwami? Wstyd.
    • licio1 Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest już ... 22.10.12, 11:16
      Większość osób ewidentnie myli Schronisko dla zwierząt (jednostka budżetowa Gminy Szczecin) a TOZ (organizacja pozarządowa). Świadczy o tym choćby wpis Barcik77. Twierdzi, że w TOZ odebrał telefon jakiś pan, który się nie przedstawił. W TOZ-ie od co najmniej kilku lat nie mógł odebrać telefonu żaden "pan", bo tam pracują i działają społecznie same kobiety. Pan odbiera telefony w schronisku dla zwierząt przy W. Polskiego. TOZ nie tylko niema obowiązku przyjąć błąkającego się na stacji benzynowej psa, ale nawet nie może tego zrobić. Pies musi trafić na co najmniej 2 tygodnie na tzw. kwarantannę do schroniska.
      • 3psiur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 15:06
        Widzisz, problem w tym, że ludzie piszą trzy po trzy, mylą obie instytucje, piszą o "utrzymywaniu z naszych podatków" i po prostu wylewają żółć.

        TOZ działa społecznie- miasto dopłaca głównie do sterylizacji. Ludzie tam pracujący naprawdę potrafią poświęcać masę swojego prywatnego czasu a nawet pieniędzy, na pomaganie zwierzętom.
        Ale ideologowie przyklejeni do fotela oczekują, żeby oni robili więcej. Bo tak - jak dziecko, tupnę nóżką, napiszę mądrość w internecie, a potem sam i tak nie zrobię nic.
        A domów tymczasowych dla bezdomnych psów jak brakowało, tak brakuje.
        Oburzonych - masa.

        Schronisko natomiast - inna para kaloszy - jeśli komentatorzy oburzają się, że w sobotę po południu w schronisku nie ma weterynarza to - proszę bardzo - niech piszą listy do włodarzy i domagają się, żeby taki dżu r był i niech zadeklarują, ze jako podatnicy chętnie za to zapłacą, bo to skandal, żeby takiego dyżuru nie było.

        Słowa są tanie,. Pokrzykiwać może sobie każdy. W rzeczywistości jakiekolwiek działania podejmuje tylko garstka. Ci zazwyczaj nie krzyczą, a nawet są zakrzykiwani...
        A najprościej jest (nomen omen) wieszać psy na jakiś tam paniach od odbierania telefonu, że nie uczyniły cudu i nie zmaterializowały weterynarza w gabinecie...
    • demonsbaby Wykaz 22.10.12, 14:48
      jest następujący (z ujęciem 24godzinnej interwencji i opieki dla zwierząt bezdomnych):
      www.adopcje.org/article25-1-Pogotowia_dla_zwierzat_bezdomnych.html
      empatia.pl/str.php?dz=39&id=452

      Dalej:
      "Uchwała nr 138 w sprawie przyjęcia programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt w Szczecinie w 2012 roku

      Nowelizacja ustawy o ochronie zwierząt zobowiązuje radę gminy do określania w drodze uchwały, corocznie do dnia 31 marca, programu opieki nad zwierzętami bezdomnymi oraz zapobiegania bezdomności zwierząt. Przygotowany program obejmuje swoim zakresem realizację takich zadań jak:
      1) zapewnienie bezdomnym zwierzętom miejsca w schronisku dla zwierząt;
      2) opieka nad wolno żyjącymi kotami, w tym ich dokarmianie;
      3) odławianie bezdomnych zwierząt;
      4) obligatoryjna sterylizacja albo kastracja zwierząt w schroniskach dla zwierząt;
      5) poszukiwanie właścicieli dla bezdomnych zwierząt;
      6) usypianie ślepych miotów;
      7) wskazanie gospodarstwa rolnego w celu zapewnienia miejsca dla zwierząt gospodarskich;
      8) zapewnienie całodobowej opieki weterynaryjnej w przypadkach zdarzeń drogowych z udziałem zwierząt - zdarzeń innych niż drogowe - nikt nie przewidział
      9) znakowanie zwierząt.

      Koordynatorem działań prowadzonych w ramach programu będzie wydział Gospodarki komunalnej i Ochrony Środowiska zaś poszczególne zadania realizować m.in. miejskie schronisko dla zwierząt, Straż Miejska organizacje społeczne. Na realizacje programu przewidziano blisko 700 tys zł."
      www.szczecin.pl/UMSzczecinSwiat/chapter_59018.asp?soid=46859EE99953445DA8487E174219DA3D
      Obowiązek wynika:
      www.samorzad.lex.pl/czytaj/-/artykul/program-opieki-nad-zwierzetami-bezdomnymi-nowe-obowiazki-ale-bez-pieniedzy
      Promocja pomocy zwierzętom wygląda tak:
      ekologia.szczecin.pl/download/20100505_ekozoo_mpz.pdf
      • 3psiur I to jest nareszcie... 22.10.12, 15:11
        ... jakiś rzeczowy i merytoryczny komentarz.

        Wynika z tego, że - owszem - gmina ma obowiązek zapewnić pomoc całodobową, ale tylko w przypadku zdarzeń komunikacyjnych. Czyli mamy bubel prawny, czyli - idąc dalej - gmina nie musi i nie przeznacza w świetle tych przepisów pieniędzy na takie wypadki, jak opisane w tekście.

        I dzięki twojemu komentarzowi wyszła nam przyczyna problemu i tu należałoby działać, jeśli chcemy coś zmienić. Pohukiwanie na panie od odbierania telefonów nam nie pomoże z pewnością.
        • demonsbaby Re: I to jest nareszcie... 22.10.12, 15:18
          Chwilowo wszystkie gminy program z konkretną pulą pieniędzy zostały uchwalone od marca do czerwca, wg. BIPowskiej strony UM - Szczecin nadal ma PROJEKT uchwały
          bip.um.szczecin.pl/umszczecinbip/files/DE91EA0D83CF4A519127A639014F5A4A/projekt_138.pdf
          Chyba, że nie umiem korzystać z wyszukiwarek ... tak czy inaczej m.in organizacje społeczne powinny monitować przebieg / konsultacje i stan prawny USTAWOWO WYMAGANYCH PROGRAMÓW - ten takim jest, a w ustawie z dn. obowiązywania od stycznia 2012r./ Dzięki Boshe mamy zaraz listopad.
        • Gość: e.beata Re: I to jest nareszcie... IP: *.adsl.inetia.pl 22.10.12, 16:54
          ale co komunikacyjny wypadek by zmienił??? Weterynarzy i tak nie było.
          I za to powinien ktoś beknąć. a jak na weterynarzy dyżury całodobowe nie ma to nie widzę problemu aby w TOZie czy schronisku przy telefonie była osoba ODPOWIEDZIALNA i nie przygłucha, która w razie rzeczywistej POTRZEBY skieruje zwierzaka do dyzurnego lekarza, z którym podpisano umowę. Tych wypadków nie ma aż tak dużo i tak iweterynarz wystawiałby rachunek za usługę. CO ZA PROBLEM??? Myśleć i chcieć! Tak dużo chcemy od urzędasów?
          • 3psiur Re: I to jest nareszcie... 22.10.12, 18:43
            > ale co komunikacyjny wypadek by zmienił??? Weterynarzy i tak nie było.

            Ale na bazie przepisów bohater takiej historii jak ta opisana, miałby podstawę do ubiegania się o zwrot kosztów - gdyby pies ostał potrącony, a nie po prostu zdychał na skutek choroby. A tak - wyłożył swoje pieniądze i nic mu się nie należy.

            > nie widzę problemu aby w TOZie czy schronisku przy telefonie była osoba ODPOWIE
            > DZIALNA i nie przygłucha, która w razie rzeczywistej POTRZEBY skieruje zwierzak
            > a do dyzurnego lekarza, z którym podpisano umowę

            No ja widzę - musi być jakiś dyżurny weterynarz. Jeśli go nie ma, to bez względu na to, jak bystry słuch będzie miała pani odbierająca telefon, z pustego i Salomon nie naleje.

            >CO ZA PROBLEM??? Myśleć i
            > chcieć! Tak dużo chcemy od urzędasów?

            Myśleć, chcieć i zapłacić :-) Tu jest problem.
            • Gość: ziuk Re: I to jest nareszcie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.10.12, 20:32
              Tak jest w całym kraju.
              22lata temu rozwiązano służbe weterynaryjną która pełniła funkcję pogotowia.
              Niby wdepliśmy do unii naszej kochanej ale nie identyfikujemy psów żeby miały prawnych właścicieli tylko wszystkie psy są nasze i tylko od dobrej woli zależy czy ktoś się chce do psa przyznać.
              Niechciany pies jest zadaniem własnym gminy i to gmina opłaca służby które powinny się nim zająć.
              Lekarze weterynarii prowadzą prywatne praktyki i nie dziwie się że nie chcą wyręczać gmin za friko .
              Ja po kilkunastu latach pracy w służbie wiedząc że zwierzęta mają prawo chorować w nocy i święta przez całą dekade ,,robiłem,, za pogotowie wet do tego stopnia że do dzisiaj niktórym się zdaje że wszyscy mogą a ja muszę.






              ja
              • 3psiur Re: I to jest nareszcie... 23.10.12, 00:57
                > Niby wdepliśmy do unii naszej kochanej ale nie identyfikujemy psów żeby miały p
                > rawnych właścicieli tylko wszystkie psy są nasze i tylko od dobrej woli zależy
                > czy ktoś się chce do psa przyznać.

                No nie zgodzę się - nie wiem, jak to jest regulowane na poziomie krajowym, ale w naszym mieście psy muszą mieć czip lub inną "trwała identyfikację" (czyli np. tatuaż PZK) - i straż miejska może cię na wyrywski skontrolowac i dać za to mandat.

                Inna sprawa, że Polacy nadal lubują się w psach "rasowych bez rodowodu" czyli kupują z hodowli niezarejestrowanych tzw "domowych" podrabiane psy rasowe, których formalnie nie ma - tzn. nie istnieją w żadnych wykazach. Jeśli kupujesz psa rodowodowego, dostajesz metrykę, jeśli adoptujesz go ze schronu lub TOZu - pies ma czip i numer identyfikacyjny. Kupowany pokątnie nie istnieje.

                > Niechciany pies jest zadaniem własnym gminy i to gmina opłaca służby które powi
                > nny się nim zająć.

                I - sądzę - gmina się z tego zadania nie wywiązuje najlepiej. Bywa ciężko z psami domowymi, a już zupełny odjazd jest w przypadku zwierząt dzikich - wtedy panuje spychologia i możesz dzwonić z prośba o interwencję cały dzień.

                > Lekarze weterynarii prowadzą prywatne praktyki i nie dziwie się że nie chcą wyr
                > ęczać gmin za friko .

                Ja też się prawdę mówiąc nie dziwię. Tak jak napisałam wcześniej - zachowanie weterynarza było może etycznie dwuznaczne, ale mówiąc uczciwie miał do tego prawo. Każdy z nas zarabia na siebie i musi z czegoś żyć. Oczywiście można zarzucić, że wet zachował się bezdusznie i będzie to prawdą, ale nie powinno być tak, że my oczekujemy czegoś dobrego za darmo od innych - po prostu uważam, że nie mamy do tego prawa. Mamy prawo oczekiwać od siebie, jeśli taka nasza wola - inni nie musza działać społecznie i gratisowo.


                > Ja po kilkunastu latach pracy w służbie wiedząc że zwierzęta mają prawo chorowa
                > ć w nocy i święta przez całą dekade ,,robiłem,, za pogotowie wet do tego stopni
                > a że do dzisiaj niktórym się zdaje że wszyscy mogą a ja muszę.

                Otóż to.
                • Gość: ziuk Re: I to jest nareszcie... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.12, 07:04
                  Dzisiaj czipowanie nie jest ustawowo obowiązkowe.
                  Istnieje kilka ,,parafialnych ,,baz danych niekontatybilnych z sobą.
                  Chodzi o to żeby jak w przypadku bydła czy trzody istniał obowiązek identyfikacji przez co zwierze staje się prawnie chronione.Cielak ma wpis w AMiRR ,kolczyk i paszport i każdy obrót zwierzęcia jest ściśle kontrolowany.
                  Ostatnio,,płakała mi w rękaw,, staruszka która wiele lat temu dała sobie zarejestrować koze- która to koza od paru lat jałowieje i mleko ucieła,
                  Drzewiej z rzeczoną kozą robiło się krawatkę i do spólki z psem się ją zjadło tak ze nikogo smród nie zaszedł.
                  Dzisiaj żeby dane kozy zeszły z komputera musi być potwierdzenie z bakutilu albo z rzeżni .
                  I o to chodzi żeby pies też przestał być anonimowy i żeby to jego właściciel za niego odpowiadał i ponosił wszelkie koszty a nie scedował problem na gmine.
                  • demonsbaby chipowanie i opłata za posiadanie psa jest 23.10.12, 09:36
                    obowiązkowa ustawowo ... hmmm
                    Obowiązek został z ustawy oddelegowany na gminy - zaraz znajdę i przytoczę.
                    U nas w Szczecinie - istnieje obowiązek zaczipowania psa z mocy chwały.
                    Obowiązkiem każdej osoby fizycznej i prawnej w aglomeracjach miejskich jest :
                    - zachipowanie psa z PESELEM właściciela;
                    - odprowadzenie "podatku" - obecnie opłaty od psa w wys. średnio rocznie teraz ok. 50zł - którego odbiorca jest TOZ;
                    bip.um.szczecin.pl/umszczecinbip/chapter_11689.asp?soid=8F792D665A57455CBB445DF4C241A7D9
                    Podstawa prawna i regulacje gminy co do wielkości i sposobu naliczania - wynika z prawa normatywnego - nie tylko lokalnego - podstawa: art. 18a i art. 19 ustawy z dnia 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych, zmieniona z art. 1 pkt 14 ustawy z dnia 7 grudnia 2006r. o zmianie ustawy o podatkach i opłatach lokalnych oraz zmianie niektórych innych ustaw (Dz. U. z 2006r. Nr 249, poz. 1828).
                    Cytuję: W ustawie z dnia 12 stycznia 1991 r. o podatkach i opłatach lokalnych (Dz. U. z
                    2006 r. Nr 121, poz. 844, Nr 220, poz. 1601, Nr 225, poz. 1635 i Nr 245, poz. 1775)
                    wprowadza się następujące zmiany:
                    1) w art. 1:
                    a) uchyla się pkt 3,
                    b) w pkt 6 kropkę zastępuje się średnikiem i dodaje się pkt 7 w brzmieniu:
                    „7) opłatę od posiadania psów.”;

                    Podstawy prawne:
                    Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt (tj. Dz. U. z 2003 r. Nr 106, poz. 1002 z późn. zm.)
                    Uchwała nr LXIII/1175/06 Rady Miasta Szczecin z dnia 16 października 2006r. w sprawie wprowadzenia regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Miasto Szczecin
                    Uchwała nr X/301/07 Rady Miasta Szczecin z dnia 11 czerwca 2007 r. zmieniająca uchwałę w sprawie wprowadzenia regulaminu utrzymania czystości i porządku na terenie Gminy Miasto Szczecin
                    Uchwała nr XXXV/664/05 Rady Miasta Szczecin z dnia 23 marca 2005 r. zmieniająca uchwałę w sprawie podatku od posiadania psów
                    Rozporządzenie Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 28 kwietnia 2003 r. w sprawie wykazu ras psów uznawanych za agresywne (Dz. U. Nr 77, poz. 687)
                    Ustawa z dnia 11 marca 2004 r. o ochronie zdrowia zwierząt oraz zwalczaniu chorób zakaźnych zwierząt (Dz. U. Nr 69, poz. 625 z późn. zm.)
                    Obowiązki właściciela psa:
                    www.vetmedic.szczecin.pl/obowiazki_wlasciciela_psa_w_szczecinie.htm
                    • Gość: ziuk Re: chipowanie i opłata za posiadanie psa jest IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.12, 18:19
                      A czy Szczecin jest miastem zamkniętym że przysłowiowa mysz się nie prześliżnie?
                      Jest pare miejsc w Polsce gdzie władze wyszły przed orkiestre i narzuciły obowiązek czipowania.
                      I zdaje się że jest już pare wyroków sądowych podważających przymus czipowania.
                      Powtórze raz jeszcze tylko w skali całego kraju obowiązek czipowania ma sens.
                      Jak właściciel zapłaci za czipa,podatek,szczepienie a na koniec za utylizacje zwłok to będzie znał wartość psa .
                      • 3psiur Re: chipowanie i opłata za posiadanie psa jest 23.10.12, 20:03
                        > Powtórze raz jeszcze tylko w skali całego kraju obowiązek czipowania ma sens.

                        Zgadzam się. Powiem więcej - zamiast nieskutecznego zakazu handlowania psami (który i tak jest przecież obchodzony) powinien być nakaz:
                        a) zapewnienia rozmnażanym psom odpowiednich warunków bytowych i kompletu szczepień
                        b) rejestracji każdego urodzonego miotu.

                        A tak - mamy szarą strefę, jak to zwykle się w Polsce odbywa. Plus byłby taki, że przy obowiązkowej rejestracji łatwiej byłoby kontrolować warunki w hodowli. Bo ostatecznie chodzi o to, żeby zwierzęta miały się dobrze a ludzie brali za nie odpowiedzialność.
      • demonsbaby Kolejne osoby funkcyjne 23.10.12, 09:11
        z cytowanego projektu programu opieki całodobowej nad zwierzętami bezdomnymi, mowa jest nie tylko o wypadkach komunikacyjnych.
        Jednak - to tylko projekt do dnia dzisiejszego.

        Są jeszcze kolejne osoby funkcyjne / tudzież instytucje, którym należy zadać pytanie - jak Główny i Powiatowy Inspektorat Weterynarii (R. MSWiA odn. bezdomnych zwierząt w par. 5 ust. 2 pkt.3 ceduje obowiązek na gminę w delegacji na schronisko / hycla:
        www.wetgiw.gov.pl/files/2611_1998.116.753_01.2007.pdf
        www.wetgiw.gov.pl/)
    • tertium-non-datur Re: Nikt nie zajął się zdychającym psem.''Jest ju 22.10.12, 20:59
      Towarzystwo "opieki" nad zwierzętami w 2011 roku zatrudniało na podstawie umowy o pracę 155 osób, a na podstawie umów cywilno-prawnych 153 osoby. Razem 308 osób pobierających wynagrodzenia. (ważna uwaga dla demagogów - do wynagrodzeń nie wlicza się opłat za leki, szczepionki itp.)

      Na każde województwo wychodzi jakoś po 20 osób, za które płacą podatnicy w 1% podatku, poprzez dotacje z budżetu państwa, dotacje z budżetów samorządów, z podatku od psów itp.

      Z tych 155 osób tylko 17 świadczyło dodatkowe usługi na zasadach wolontariatu*, a z tych 153 osób tylko 15 było dodatkowo wolontariuszami*. Reszta ok. 475 osób, to osoby które wykonywały pracę tylko i wyłącznie za damo nie pobierając żadnych wynagrodzeń.

      * dłużej niż 30 dni (co nie znaczy że cały rok)

      308 etatowców żyjących z podatków na 475 wolontariuszy, to jakaś skandalicznie niemoralna proporcja.


      Gdyby więcej tych biurokratycznych organizacyjnych urzędników pracowało tam za darmo jako wolontariusze, to byłyby dyżury całodobowe. Ale lepiej żerować na podatkach innych jak typowa urzędnicza biurwa i po 15 mieć wszystko w dupie.

      Obrońcy interesów takich towarzystw żalą się, że nikt nie będzie w niedzielę pracował za darmo. To zwolnijcie tych 308 etatowców pracujących w pn-pt w godz. 8-15 i zatrudnić innych by dyżurowali w niedzielę. Pieniądze na te 308 etatów macie więc zarządzajcie nimi rozsądniej!
      • tertium-non-datur 5 milionów zł wydał TOZ na wynagrodzenia etatowcom 22.10.12, 21:20
        5 milionów złotych wydał TOZ na wynagrodzenia etatowcom

        sprawozdaniaopp.mpips.gov.pl/Search/Print/3594?reporttypeId=1
        • 3psiur Napisałeś to po raz ochnasty... 23.10.12, 01:04
          ... ale ani razu nie zestawiłeś tego z liczbą psów, które zostały wyleczone, którym zapewniono opiekę, wyżywienie i leczenie i którym znaleziono domy.

          Może nam ten temat przybliżysz, jeśli już jesteśmy przy statystykach?

          • tertium-non-datur Re: Napisałeś to po raz ochnasty... 23.10.12, 23:21
            3psiur napisał(a):

            > ... ale ani razu nie zestawiłeś tego z liczbą psów, które zostały wyleczone, kt
            > órym zapewniono opiekę, wyżywienie i leczenie i którym znaleziono domy.
            >
            > Może nam ten temat przybliżysz, jeśli już jesteśmy przy statystykach?
            >

            Za 5 milionów złotych można by kupić hurtowo lub ze zniżką producenta ok. 1'000'000kg karmy dla psów. Starczyłoby to an wyżywienie ok. 10'000 psów przez 365 dni w roku. Wystarczy tylko by etatowcy pracowali na zasadach wolontariatu a nie wypłacali sobie pensje na łączną kwotę 5 milionów złotych.
            • 3psiur Re: Napisałeś to po raz ochnasty... 24.10.12, 01:35
              Za 5 milionów złotych można by kupić hurtowo lub ze zniżką producenta ok. 1'
              > 000'000kg karmy dla psów. Starczyłoby to an wyżywienie ok. 10'000 psów przez 36
              > 5 dni w roku.

              No, a ile ich się w rzeczywistości przez TOZ w całym kraju przewija - wiesz?

              I ok, właśnie kupiłeś karmę dla psa. Gratuluję Teraz go lecz, zakwateruj, wyprowadzaj na spacery, socjalizuj i szkol, sprzątaj po nim, obsługuj księgowość, kup i utrzymuj samochód interwencyjny, opłać wodę, gaz, prąd i ścieki. Kup budę, kojec, posłanie, miski, koce, smycze, trasnportery, obroże, karmę weterynaryjną dla chorych psów, leki, kołnierze, środki na odpchlenie i odrobaczenie, sprzęt do badań i prześwietleń.

              Znajdź weterynarzy, którzy obsłużą te 10.000 psów, dla których właśnie kupiłeś karmę - za darmo i całodobowo. Załatw darmową księgowość - bo przecież postulujesz, żeby nie było etatów, tylko wolontariat. Znajdź ludzi, którzy będą ogarniać sprawy administracyjne - oczywiście za darmo i całodobowo.

              Bo etaty to wszak strata pieniędzy - organizacja, która świadczy usługi dla ludzi darmowo, nie powinna nikogo zatrudniać.

              Jeśli zarzucasz TOZowi niegospodarność, to operuj na konkretach, bo na razie wychodzi ci to licho i raczej śmiesznie z tą twoją wizją opieki nad zwierzętami ograniczającej się do kupienia karmy :-)

              I powtórzę raz jeszcze - jeśli postulujesz, żeby na rzecz TOZu ludzie pracowali (całodobowo) za darmo, to daj dobry przykład i leć na pierwszą linię frontu darmowej pracy.

              Musisz mieć niesamowite praktyczne pojęcie o funkcjonowaniu organizacji pozarządowych, skoro oburza cię fakt, że tworzą etaty i zatrudniają pracowników ;-)
              Ciekawa jest taka lektura wyobrażeń ludzi, którzy spadli z księżyca...

              • tertium-non-datur Re: Napisałeś to po raz ochnasty... 24.10.12, 20:21
                3psiur napisał(a):

                > Za 5 milionów złotych można by kupić hurtowo lub ze zniżką producenta ok. 1'
                > > 000'000kg karmy dla psów. Starczyłoby to an wyżywienie ok. 10'000 psów pr
                > zez 36
                > > 5 dni w roku.
                >
                > No, a ile ich się w rzeczywistości przez TOZ w całym kraju przewija - wiesz?
                >
                > I ok, właśnie kupiłeś karmę dla psa. Gratuluję Teraz go lecz, zakwateruj, wypr
                > owadzaj na spacery, socjalizuj i szkol, sprzątaj po nim, obsługuj księgowość, k
                > up i utrzymuj samochód interwencyjny, opłać wodę, gaz, prąd i ścieki. Kup budę,
                > kojec, posłanie, miski, koce, smycze, trasnportery, obroże, karmę weterynaryjn
                > ą dla chorych psów, leki, kołnierze, środki na odpchlenie i odrobaczenie, sprzę
                > t do badań i prześwietleń.

                na to jest jeszcze ok 14 milionów czy ileś tam, te 700 tysięcy to tylko na przejechanie ponad miliona kilometrów samochodami lu wydzwonienie kilkuset lat rozmów przez telefon

                poza tym ciekawe, że osoby opiekujące się zwierzętami czy kotami jakoś same wydają własne pieniądze, nikogo nie proszą o pomoc, mają czas by zanieść im jedzenie, nie potrzebują dodatkowych pracowników płatnych księgowych i całej tej bany rzekomych wolontariuszy, którzy zarabiają razem 5 milionów zł rocznie. ani złotówki z tej kwoty nie rpzeznaczą dla zwierząt, a co dopiero za darmo swój prywatny czas


                >
                > Znajdź weterynarzy, którzy obsłużą te 10.000 psów, dla których właśnie kupiłeś
                > karmę - za darmo i całodobowo. Załatw darmową księgowość - bo przecież postuluj
                > esz, żeby nie było etatów, tylko wolontariat. Znajdź ludzi, którzy będą ogarnia
                > ć sprawy administracyjne - oczywiście za darmo i całodobowo.
                >
                > Bo etaty to wszak strata pieniędzy - organizacja, która świadczy usługi dla lud
                > zi darmowo, nie powinna nikogo zatrudniać.
                >
                > Jeśli zarzucasz TOZowi niegospodarność, to operuj na konkretach, bo na razie wy
                > chodzi ci to licho i raczej śmiesznie z tą twoją wizją opieki nad zwierzętami o
                > graniczającej się do kupienia karmy :-)
                >
                > I powtórzę raz jeszcze - jeśli postulujesz, żeby na rzecz TOZu ludzie pracowali
                > (całodobowo) za darmo, to daj dobry przykład i leć na pierwszą linię frontu da
                > rmowej pracy.

                uważam że ludzie z toz to takie same lub jeszcze gorsze biurwy niż urzędnicy
                gdyby robili wszystko za darmo, to nie miałbym do nikogo pretensji
                ale że żerują na ludzkich podatkach to mam prawo krytykować i wymagać
                a przykład to te kilkaset biurw ma, bo obok nich jest ok 400 wolontariuszy, ajk widać biurwy nic sobie z tego nie robią i żerują dalej na dobroczynności ludzi i okradaja ziwerzeta z przeznaczonch na nie pieniedzy
                • 3psiur Re: Napisałeś to po raz ochnasty... 24.10.12, 22:07
                  > na to jest jeszcze ok 14 milionów czy ileś tam, te 700 tysięcy to tylko na prze
                  > jechanie ponad miliona kilometrów samochodami lu wydzwonienie kilkuset lat rozm
                  > ów przez telefon

                  Z którego rękawa wyciągasz sobie te kwoty?

                  I teraz uważaj - niespodzianka - rozmowy telefoniczne, dojazdy na interwencję kosztują.
                  Masz do TOZu pretensje o to, że dzwoni i jeżdzi?

                  Na co jeszcze twoim zdanie nie powinni wydawać?
                  Na wodę? Leki? Ogrzewanie? Karmę?

                  A nie - to, że dla ciebie opieka nad zwierzętami polega na kupieniu dla nich karmy, to już sobie ustaliliśmy - przepraszam za niestosowne pytanie :-)

                  > uważam że ludzie z toz to takie same lub jeszcze gorsze biurwy niż urzędnicy
                  > gdyby robili wszystko za darmo, to nie miałbym do nikogo pretensji

                  Nie masz prawa mieć pretensji o to, że organizacja pozarządowa zatrudnia pracowników do księgowości, leczenia psów i obsługi administracji. Wbij to sobie raz a porządnie do głowy, albo przestań być hipokrytą i zwolnij się z pracy.

                  Najlepiej po to, żeby za darmo leczyć psy albo siedzieć 8 h w biurze TOZu :-)

                  > poza tym ciekawe, że osoby opiekujące się zwierzętami czy kotami jakoś same wyd
                  > ają własne pieniądze, nikogo nie proszą o pomoc, mają czas by zanieść im jedzen
                  > ie, nie potrzebują dodatkowych pracowników płatnych księgowych

                  Może dlatego, że nie tworzą stowarzyszenia i działają w bardzo okrojonym zakresie?
                  Może dlatego, że nie opiekują się dziesiątkami, setkami i tysiącami psów?

                  Może dlatego, że babcia dokarmiająca koty nie wyleczy ich, nie odpchli, nie wysterylizuje i nie znajdzie im nowego domu?
                  Może dlatego, że babcia dokarmiająca koty nie pojedzie na interwencję?

                  Może dlatego, że babcia dokarmiająca koty ogranicza się do kotów ze swojego podwórka?

                  >całej tej bany
                  > rzekomych wolontariuszy, którzy zarabiają razem 5 milionów zł rocznie.

                  Nie dosyć, że zmyślasz, to jeszcze pomawiasz osoby, które w przeciwieństwie do ciebie udzielają się społecznie. To żałosne i niesmaczne.

                  ani zło
                  > tówki z tej kwoty nie rpzeznaczą dla zwierząt, a co dopiero za darmo swój prywa
                  > tny czas

                  Znowu kłamiesz. Akurat w Szczecinie dziewczyny pracujące w biurze są jednocześnie wolontariuszami - trzymają w swoich domach psy do adopcji, socjalizują je, wożą do weterynarza i szukają im nowych domów.

                  Niesamowity z ciebie kłamczuszek, na dodatek zjadliwy frustrat który kłamstwami chce dokopać tym, którzy coś z siebie dają.

                  Żenada do kwadratu.
                  Zamilcz pan, bo wstyd tak się ośmieszać.

                • Gość: Zdystansowana Re: Napisałeś to po raz ochnasty... IP: *.szczecin.mm.pl 25.10.12, 02:15
                  tertium-non-datur napisał:

                  > uważam że ludzie z toz to takie same lub jeszcze gorsze biurwy niż urzędnicy
                  > gdyby robili wszystko za darmo, to nie miałbym do nikogo pretensji
                  > ale że żerują na ludzkich podatkach to mam prawo krytykować i wymagać
                  > a przykład to te kilkaset biurw ma, bo obok nich jest ok 400 wolontariuszy, ajk
                  > widać biurwy nic sobie z tego nie robią i żerują dalej na dobroczynności ludzi
                  > i okradaja ziwerzeta z przeznaczonch na nie pieniedzy

                  tertium-non-datur uważam że to skandal że ty nie skończyłeś studiów weterynaryjnych i nie siedzisz osiem godzin za biurkiem, za darmo!!!!!!!!!!!!Jak ty w ogóle tak możesz to jest nie dorzecznie i żałosne z twojej strony.Mam super pomysł skończ wete i będziesz pracował w tozie osiem godzin za friko w ramach wolontariatu plus nocne dyżury na telefon(mam nadzieje że masz prawko)też w ramach wolonariatu.Możesz wtedy zamieszkać w schronisku dla bezdomnych żeby nie martwić się o koszta utrzymania,samochód służbowy toz ma, co prawda stary i jest duże prawdopodobieństwo że kiedyś się rozleci być może z tobą w środku ale chyba ci to nie przeszkadza przy tak dużym poczuciu misji???
    • Gość: achmed Przykładowe telefony do wszelakich służ. IP: *.dynamic.chello.pl 22.10.12, 21:49
      - Proszę pana widzę bezdomnego pieska, chyba coś mu jest, może coś niestrawnego zjadł, pomóżcie mu proszę bo on taki biedny, ja go wezmę do domu i nakarmię ale wy przyjedźcie i ratujcie go!
      Drugi telefon:
      - Proszę pana widzę człowieka leżącego na chodniku, nie rusza się[...]nie nie wiem czy jest pijany czy ma zawał albo atak cukrzycowy[...]co ja mam sprawdzić czy jeszcze żyje, to WY od tego jesteście, ja spełniłem swój OBYWATELSKI OBOWIĄZEK qrna wasza mać[...]zadzwonię do Kuriera[...]żyjecie z moich podatków, pana nazwisko, ja tego tak nie zostawię...

      Leżący na chodniku człowiek umiera gdzie w tym samym czasie piesek został cudownie uratowany i wszyscy na forum GW są przeszczęśliwi bo nie mają powodu do trollowania.
    • Gość: Vlad.H. ile kosztuje zastrzyk z nembutalu? IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 22.10.12, 23:46
      ktos sie orientuje ile kosztuje nembutal dla zwierzat?

      Nie rozumiem ze ktos chce 300zl za 40ml nembutalu, igle i strzykawke - ile to razem kosztuje? 10zl?
      • demonsbaby chodzi też o wagę psa 23.10.12, 08:58
        oprócz samego środka, istotna jest jego ilość - a ta ma odzwierciedlenie w wadze psa.
        Usypiałam swoją 16letnią dobermankę w okresie letnim, przy wadze niespełna 30kg za uśpienie zapłaciłam 200zł.
        • Gość: Vlad.H. Re: chodzi też o wagę psa IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 23.10.12, 20:23
          dobrze, niech bedzie 80ml nembutalu - mysle ze w 50zl prywaciarz moglby sie zmiescic...
      • demonsbaby utylizacja 23.10.12, 09:50
        a i ps. ta cena może też zawierać utylizację zwłok.
        Bo bez utylizacji taki zastrzyk kosztuje w gabinecie prywatnym mniej niż wspomniałam wyżej. I wtedy jest odpowiednio niższa o średnio 100-150zł. Czyli na goło zastrzyk może wynieść od 50-80zł plus 100-150zł utylizacja (odbiór/ przewóz /kremacja).
        • Gość: Vlad.H. Re: utylizacja IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 23.10.12, 20:26
          jak juz napisalem 50zl moim zdaniem pokryloby wszystkie koszty prywaciarza... smutne to troche
          • demonsbaby Re: utylizacja 24.10.12, 09:39
            50zł vlad by pokryło zastosowanie środka usypiającego.
            Właściciel wówczas sam musiałby psa zabrać i "utylizować". Co ma sens, kiedy jeszcze gleba nie jest zmarznięta, a pupil ma być zakopany. Natomiast samodzielny dowóz do kremacji nie oznacza utylizacji bez kosztowej (za tą usługę tez się zapłaci). Zatem te 200-300zł to suma na którą składa się zastrzyk plus utylizacja zwłok (tutaj jest jeszcze podmiot, który odbiera i odwozi do kremacji, weterynarz tego nie robi).
    • Gość: ZDiTM Zed, nie podniecaj się, Krzystek pierdo... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.12, 04:01
      Nie da się jest przez to, że przez tyle lat lizałeś dupsko władzy. Jakbysmy nie utrzymywali takich lizusów odbytów, to by się wiele rzeczy dało. Idź podziękuj wujowi, że takie matoła zatrudnił
    • krok19 tak to bylo 23.10.12, 23:03
      Gwoli uściślenia , nie chodzil o to ze TOZ nie stac na prace po 15 .. 18 czy w swieta chodzi o to ze jest kilka instytucja mających w swoim statucie obronę praw i życia zwierząt , jednak nie do końca pojmując co se zapisali (pewnie zapisali bo to krzykliwe i fajnie wyglada) Zostali powołani lub powołali sie sami bez znaczenia , pytanie brzmi - w jakim celu ? By marudzić narzekać jak ciężko jak trudno bez pieniędzy ? Ok da sie zrozumiec nikt w tym kraju zadowolony z pracy nie jest z zarobkow moze jedynie prezesi prezesow i polscy politycy z PE Ale jesli decyduje sie cos robic gdzies pracować jest to moj wybor , uwazam ze dokonany swiadomie i godze sie z trudem jaki bedzie mi nadany w tej pracy Ale dobra dosc pie...g..
      Teraz fakty które pani Anna pominęła :
      dzwonilem do
      TOZ , Schronisko , Straz Miejska , Policja , telefon interwencji kryzysowej MOPR (pozdrawiam pania terapeutkę Agnieszke ktora se na mnie pokrzyczała) No i dzwonilem do Wojewodzkiego Centrum Zarządzania Kryzysowego ( tak mi podpowiedziała pani z Policji - nagranie dostepne u pani Anny) ale ci to nie odbierali I teraz krótko TOZ po 15 to juz nawet nie odbieral , rozmowe ze schroniskiem mozna tu odsluchac , Straz Miejska tez sluchoiwsko nic wiecej W mopr pani terapeutka zamiast mnie wesprzeć poradzić opie..... ze to nie jej piaskownica mimo ze właściciel psa ich klientem i wydawalo mi sie ze pies tez No i pan doktor 150kg zywej szarej masy wyszkolonej na weterynarza przyjaciela zwierząt szcekajacych pelzajacych wszelakich ten to mnie rozbroił doszczętnie Przyjechalismy z psem pod gabinet , poszedlem z mlodym siostrzeńcem i siostra po pana Dr. weszlismy do gabinetu proszac by udal sie z nami na zewnatrz bo dosc pilna sprawa , wyszedl Ale.. kiedy uslyszal pies bezpański i zdycha a placic raczej nikt nie zamierza i widzac ze psa wyjmujemy z auta zamiarem doniesienia panu dr. do gabinetu susem wskoczyl do swej blaszanej klinki drzwiami dosc wymownie trzaskając zerkajac jeszcze przez szklana szczeline czy manewr mu sie udal i nas zaskoczyl zaskoczyl na tyle ze rence nam opadly a pies na ziemi swe miejsce znalazl , skomląc w niebo glosy i czołgając sie doslownie pod Klinika czy moze Gabinetem pana doktora weterynarii Zadzwonilem na policje z inormacjia pytaniem czy aby to nie jest znęcanie sie nad zwierzęciem - policja znecania sie nie dopatrzyła Natomiast przyjechała ochron pana dr. z juwentus sp. z.o.o zapewne bronic pana doktora przed jego powołaniem Final taki , siostra idzie placic panu Dr. za uspienie jedynie 300pln pan doktor peka nie wiem czy po rozmowie telefonicznej z pania z gazety czy pod wrażeniem ze obca baba bedzie bulic za obcego psa Dzwoni do schroniska i wychodzi na jaw ze schronisko ma jakas tajna umowe z lekarzami weterynarii ze tam psa sie dowozi w takich sytuacjach a potem sie dowozi pan Dr. i robi co moze Czyli gdyby pani ze schroniska podczas mojej z nia rozmowy tak bardzo nie lobowała za zarobkiem prywatnych gabinetow i powiedziała prosze przywieźć psa zobaczymy co da sie zrobic nie bylo by calej szopki calego dzwonienia pisania skomlenia i kilku godzinnego konania Saby ( pies ten saba sie wabil) I byl by nadal to słoneczny sobotni dzień a nie dzień ignorancji niekompetencji i wykładania lachy

      Jedyne pozytywne postacie w tym calym zdarzeniu to panowie ze schroniska którzy sa tam po wyjściu tych wszystkich inny edukowanych pracowników wolontariuszy oni jedynie do psa podeszli jak do psa mimo ze śmierdział byl pomazany własnymi fekaliami i byl do polowy sparaliżowany Dali nam nadzieje ze takiego psa nie warto usypiać ze należy ratować mu zycie dokładnie ujmując to w slowa " psa łatwo uśpić" Teraz ja i moja rodzina wiemy ze nie tak łatwo i nie warto
      • 3psiur Re: tak to bylo 23.10.12, 23:14
        > Gwoli uściślenia , nie chodzil o to ze TOZ nie stac na prace po 15 .. 18

        Nie chodzi o to?
        No to krótka piłka - w jaki sposób sfinansowałbyś takie dyżury - z czego?

        Teoretykiem potrafi być każdy, ale jakoś mało ludzi konkretnych z konkretnymi pomysłami. Mam nadzieję, ze miło mnie zaskoczysz.

        Gadać ja również potrafię - teoretyzowanie jest proste i (o ironio) tanie.

        >chodzi o to ze jest kilka instytucja mających w swoim statucie obronę pr
        > aw i życia zwierząt , jednak nie do końca pojmując co se zapisali (pewnie zapis
        > ali bo to krzykliwe i fajnie wyglada) Zostali powołani lub powołali sie sami be
        > z znaczenia , pytanie brzmi - w jakim celu ? By marudzić narzekać jak ciężko ja
        > k trudno bez pieniędzy ?

        Nikt nie marudzi. Ci ludzie robią swoje w ramach tego, na co sobie mogą pozwolić.
        Możesz im pomóc także ty. Każda para rąk się przyda. TOZ wciąż szuka domów tymczasowych dla psów.

        I bardzo cię proszę, nie myl instytucji gminnych z instytucjami społecznymi. TOZ pomaga gminie w realizowaniu jej prawem zapisanych zadań. Dawanie mu za to bęcek bo "mogliby więcej" jest co najmniej nieuczciwe. Świadczą swoje usługi dla mieszkańców za darmo, utrzymują 5 etatów na bardzo dużą liczbę psów, która się tam przewija.

        Jeśli chcesz, aby robili więcej - pomóż. Jeśli nie chcesz pomóc, ciesz się z tego, że robią, co robią, nie pobierając opłat.
        • krok19 Re: tak to bylo 23.10.12, 23:25
          nie twierdze ze TOZ nawalil , nie twierdze ze kto kolwiek nawali twierdze ze ludzie maja w dupie kiedy im sie nie chce i twierdze ze jest to dosc dziwnie skonstruowane bo w finale okazuje sie ze jest jakas umowa miedzy tymi wszystkimi powołanymi by pomagac zwierzętom , tak odnosi sie to do policji straży miejskiej lekarzy weterynarii czy wolontariuszy Pies nawali na chodnik straż miejska przyjedzie , ktoś kamieniem żuci psa policja ścigać bedzie czy im trudno bylo wyslac patrol kilka telefonów wykonać jakieś choć male zaangażowanie wykazać prócz odebrania telefonu Mam cicha wiare ze mialem pecha , byla sobota słonce piekna jesień nie pora by zdychac a tym bardziej tym sie przejmować
          • krok19 Re: tak to bylo 23.10.12, 23:30
            sry za byki ale tak mi wyszlo a edytowac sie chyba nie da
        • Gość: Vlad.H. Re: tak to bylo IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 24.10.12, 01:08
          > No to krótka piłka - w jaki sposób sfinansowałbyś takie dyżury - z czego?

          Co sie sklada na dyzur? Woda na kawe, kawa,prad elektryczny zeby te wode zagotowac, dojazd?

          Ja pisze wyraznie uspic moze tylko "profesjoanlista" przecietny obywatel nie ma dostepu do np nembutalu, jakby jakims sposobem udalo mu sie uspic psa to moze miec proces ze uspil...
          Kolko sie zamyka, jest dzwonienie i szukanie, wszyscy umywaja rece - napisze to jeszcze raz - tu nawet nie chodzi o pieniadze ale ogolna niemoc - bezsens i jalowosc istnienia kilkunastu sluzb i organizacji ktore jak przychodzi do sytuacji kryzysowej to mozna sobie w dupe wsadzic a efektem ich pracy w wiekszosci sa sprawozdawczosc stwarzanie zludnego wrazenia ze cos mozna zalatwic czy zrobic.
          Ano nie mozna...
          • 3psiur Re: tak to bylo 24.10.12, 01:45
            > Co sie sklada na dyzur? Woda na kawe, kawa,prad elektryczny zeby te wode zagoto
            > wac, dojazd?

            Robocza godzina pracy weterynarza, ogrzanie pomieszczenia, media, opłacenie samochodu interwencyjnego, leki.

            >bezsens i ja
            > lowosc istnienia kilkunastu sluzb i organizacji ktore jak przychodzi do sytuacj
            > i kryzysowej to mozna sobie w dupe wsadzic a efektem ich pracy w wiekszosci sa
            > sprawozdawczosc stwarzanie zludnego wrazenia ze cos mozna zalatwic czy zrobic.

            I tu ci się wszystko kićka. TOZ nie jest "służbą" - jest pozarządową organizacją, która świadczy pomoc dla zwierząt w zakresie, na jaki sobie może pozwolić.

            A skargi na to, że w razie draki nie można liczyć na pomoc, to proszę kierować do gminy, bo to ich zadanie, z którego się nie wywiązują.

            Wyłożę ci to tak, bo inaczej nie umiem:

            Mamy policję, która ma strzec bezpieczeństwa.
            Ale oto jakaś grupa ludzi postanawia sobie dla zwiększenia tego bezpieczeństwa założyć straż obywatelską i zarejestrować ją. Zatrudniają księgową i panią od administracji, wynajmują pomieszczenie, opłacają media (opłacają to ze składek i darowizn - a ulice patrolują darmowo i wolontaryjnie. Przy tym dogadują się z gminą, ze za każdego pijaka odwiezionego na wytrzeźwiałkę dostaną zwrot kosztów.

            I teraz wieczorem dochodzi do włamania, a Jan Kowalski dzwoni na policję. Policja stwierdza, że nie ma ludzi i proszę dzwonić rano. Więc Jan Kowalski dzwoni do straży obywatelskiej.
            Pani po drugiej stronie telefonów stwierdza, że już nikogo nie ma w biurze i że pomóc nie może.

            Kto miał obowiązek zainterweniować, a kto zainterweniować w miarę możliwości mógł?
            • Gość: Vlad.H. Re: tak to bylo IP: *.cm-3-3c.dynamic.ziggo.nl 24.10.12, 20:37
              > Robocza godzina pracy weterynarza, ogrzanie pomieszczenia, media, opłacenie sam
              > ochodu interwencyjnego, leki.

              Rozumiem ze wolontariat to w gruncie rzeczy etaty w TOZ? Leki to chyba niezaleznie od godziny?

              > I tu ci się wszystko kićka. TOZ nie jest "służbą" - jest pozarządową organizacj
              > ą, która świadczy pomoc dla zwierząt w zakresie, na jaki sobie może pozwolić.

              Napisalem "kilkunastu sluzb i organizacji" i chyba TOZ miesci sie w okresleniu organizacja ktorego uzylem?

              > A skargi na to, że w razie draki nie można liczyć na pomoc, to proszę kierować
              > do gminy, bo to ich zadanie, z którego się nie wywiązują.

              Jesli gmina wywiazywalaby sie to czy TOZ powinien istniec?

              > gminą, ze za każdego pijaka odwiezionego na wytrzeźwiałkę dostaną zwrot kosztów

              O to mi wlasnie chodzi - dogaduja sie - ja czy czlowiek ktory probowal pooc psu umrzec bez cierpienia jestesmy anonimowi dla sluzb i organizacji, co wiecej nie dysponujemy wiedza jak to wszystko dziala - my - tacy glupi, szarzymyslimy sobie ze jesli ktos nie jest w stanie pomoc bezposrednio to potrafi wskazac kogos kto bedzie potrafil pomoc no ale jak widze jestesmy naiwni...

              > Kto miał obowiązek zainterweniować, a kto zainterweniować w miarę możliwości mó
              > gł?

              z ciekawosci takiej glupionaiwnej - rozumialbym ksiegowa gdyby poszla do domu - ale ona byla tylko pomoc nie mogla... widac trzeba sobie radzic samemu i nie liczyc na TOZ.
              • 3psiur Re: tak to bylo 24.10.12, 22:16
                > Rozumiem ze wolontariat to w gruncie rzeczy etaty w TOZ?

                Źle rozumiesz. Są pracownicy etatowi i są wolontariusze. Pracowników etatowych jest pięciu, w tym 3 weterynarzy. Wolontariuszy jest tyle, ile osób chce za darmo pomagać.

                >Leki to chyba niezalez nie od godziny?

                Oczywiście, ze zależne - dłuższe godziny przyjmowania to więcej pacjentów i więcej środków potrzebnych do zajęcia się nimi.

                > Napisalem "kilkunastu sluzb i organizacji" i chyba TOZ miesci sie w okresleniu
                > organizacja ktorego uzylem?

                A po co mieszasz ze sobą instytucje opłacane z gminy z tymi, które są prywatnymi zrzeszeniami ludzi działających dla danej sprawy?

                Przecież one inaczej działają inne mają możliwości i inny system finansowania.

                > Jesli gmina wywiazywalaby sie to czy TOZ powinien istniec?

                Oczywiście, że tak - chociażby po to, żeby socjalizować schroniskowe psy, umieszczać je w domach tymczasowych, szkolić, przygotowywać do adopcji i ostatecznie znajdować im nowe domy.
                Porównaj statystyki adopcji w schronisku i w TOZie.


                > O to mi wlasnie chodzi - dogaduja sie - ja czy czlowiek ktory probowal pooc psu
                > umrzec bez cierpienia jestesmy anonimowi dla sluzb i organizacji, co wiecej ni
                > e dysponujemy wiedza jak to wszystko dziala - my - tacy glupi, szarzymyslimy so
                > bie ze jesli ktos nie jest w stanie pomoc bezposrednio to potrafi wskazac kogos
                > kto bedzie potrafil pomoc no ale jak widze jestesmy naiwni...

                Najwyraźniej - bo oczekujesz wskazania alternatywy, której nie ma. I złościsz się, że nie ma tej alternatywy, kierując swoją złość na panią od odbierania telefonu. Oczekujesz przy tym, ze ta pani wymodli alternatywę, której brak, a której zapewnienie należy do zadań gminy.




            • tertium-non-datur Re: tak to bylo 24.10.12, 20:43
              toz sam sie zalozyl i sam sobie wyzancza godziny pracy i zadania
              smie jeszcze nazywac sie organiacja spoleczna

              to regularna komercyjna firma! akze placic 00zl za uspeinie psa, zapewne ejst tez skorumpowana bo nikt nie am nad nia kontrli jakie i z kim umowy podpsiuje, dlaceg z tak drogim weterynarzem, czemu z taka firma od karmy, lapowka i tyle, to nie sa przeciez ich pieniadze, dostaa je z powietrza, wiec dokaldnie tak samo jak panstowe urzedy wydaja cudze pieniadze na cudze potrzeby, tak samo robi toz

              i dlatego trwoni rocznie 780 tysiecy zlotych na kilka miluinow rzekomo rpzejechanych kilometrow samochodami lub kilkaset lat rozmow telefonciznych

              to nie sa ich pieniadze, nie zarabiaja ich wiec oszczedzac ani liczyc sie z nikim nie musza

              a po 15 maja wszystko w dupie

              ta steaz obywatelksa natomaist zostala zalozona przez samch obywateli, ktorzy dokaldnie wiedza czego oczekiwac od takiej instytuji ktora sami zalozyli
              • tertium-non-datur Re: tak to bylo 24.10.12, 20:45
                sorry reszte za literówki, ale nie mam szacunku dla toz i czuje sie zwolniony z obowiązku dbania o pisownie właśnie ze wzgledu na ten brak szacunku dla toz
                • Gość: zdystansowana Re: tak to bylo IP: *.szczecin.mm.pl 25.10.12, 22:14
                  To w jaki sposób piszesz świadczy o Tobie a nie o podmiocie o którym mowa w dyskusji.Nie masz szacunku do siebie, nie do Toz-u.Więc może przestaniesz się opier..... i sam spróbujesz naprawić to wszystko co Ci się nie podoba??
                  • tertium-non-datur Re: tak to bylo 25.10.12, 23:02
                    Gość portalu: zdystansowana napisał(a):

                    > To w jaki sposób piszesz świadczy o Tobie a nie o podmiocie o którym mowa w dys
                    > kusji.Nie masz szacunku do siebie, nie do Toz-u.Więc może przestaniesz się opie
                    > r..... i sam spróbujesz naprawić to wszystko co Ci się nie podoba??

                    powiedziala co wiedziala

                    jak juz kogos chcesz pouczac swoimi madrosciami to sama jak sie raczylas wyrazic sie nie "opie...j" i sie szanuj
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka