blindchicken
31.01.13, 09:53
Krytyczka, pisarka a nie Profesorka? Skąd ten brak konsekwencji?
Mam krótkie pytanie do "środowiska" LGBT. Załóżmy, że postęp został osiągnięty. Małymi kroczkami osiągnęliście wszytko co chcieliście. Adopcja, małżeństwo, dziedziczenie, bezgraniczną miłość, szacunek, tolerancję, akceptację moją i wszystkich zacofanych katoli. Słowem, równouprawnienie totalne. I co dalej? Czy to już koniec? Od tej pory będziemy żyć wszyscy razem w idealnej komunie? Czy może dalej jedna grupa próbuje siłą wyegzekwować coś od drugiej? Pytam bo przeważnie jest tak, że w pewnym momencie pojawia się przesilenie i grupa uciśniona staje się ciemiężcą, a nie chciałbym być na waszym miejscu, kiedy MY zaczniemy walczyć o swoje prawa, tolerancję, postęp, akceptację itd.