Gość: XYZ
IP: 213.155.191.*
22.07.04, 09:23
Rodzina czeka na wsparcie
Czworo z siedmiorga dzieci wymaga specjalnej opieki.
Fot: Andrzej Szkocki
- Wiele rzeczy zastawiamy do lombardu, nawet prezenty, które dostały dzieci -
mówi Anna Lachowicz, matka siedmiorga dzieci. - To jedyne wyjście, żeby
przeżyć kolejny miesiąc. Wierzę, że dobrzy ludzie nam pomogą.
Utrzymanie z jednej pensji dziewięcioosobowej rodziny nie jest łatwe.
Zwłaszcza, kiedy czworo dzieci jest niepełnosprawnych. Dzięki zainteresowaniu
naszej gazety rodzina Lachowiczów może otrzymać pomoc.
Rodzina Lachowiczów ze Szczecina znalazła się w tarapatach finansowych.
Rośnie zadłużenie za mieszkanie, kończą się pieniądze na jedzenie. A ubrać i
wyżywić trzeba siedmioro dzieci.
- Pracuje tylko mąż, wprawdzie zarabia około dwóch tysięcy złotych, ale
proszę mi wierzyć, że na dziewięcioosobową rodzinę to nie wystarczy - mówi
Anna Lachowicz.
Zastawiają co się da
Sytuację pogarsza fakt, że czworo dzieci wymaga specjalistycznej opieki.
Jedna z dziewczynek chora jest na łuszczycę, inne mają wady wymowy.
- Korzystam z pomocy Caritasu, gdyby nie dobrzy ludzie nie przeżylibyśmy -
opowiada pani Anna. - Los nas bardzo dotknął, ale kochamy się i to jest
najważniejsze.
Rodzina Lachowiczów nie może liczyć na kredyt z banku. Dochód jest zbyt
niski, a osób do utrzymania zbyt wiele - słyszy pani Anna. Pozostaje więc
zastawianie rzeczy w lombardzie.
- Czasami uda się je odebrać, ale nie zawsze - ubolewa kobieta. - Zdarzało
się, że zastawialiśmy prezenty dzieci. Wszystko po to, żeby móc przeżyć
kolejny miesiąc.
Rodzina utrzymuje w mieszkaniu czystość i porządek. Własnymi siłami
wyremontowała lokal oraz wybudowała antresolę, gdzie śpią teraz dzieci. Mimo
takich oszczędności na opłacenie mieszkania nie zawsze wystarcza.
Dług rośnie
- Raz umorzono nam nawet dług w wysokości 2700 złotych - mówi Anna
Lachowicz. - Później dowiedzieliśmy się, że umorzenie możliwe jest tylko raz.
Dług rośnie i boję się, że grozi nam eksmisja.
Rodzina deklaruje, że przyjmie każdą pomoc. Szczególnie potrzebne jest
jedzenie, odzież, czy materace do spania. Niedawno popsuła się pralka.
- Możemy liczyć tylko na pomoc ludzi dobrej woli - twierdzi pani Anna. -
Wierzę, że tacy istnieją.
Pomoc im przysługuje
Tymczasem otrzymanie pomocy jest łatwiejsze niż mogłoby się wydawać. Do
lutego br. państwo Lachowiczowie otrzymywali z MOPR-u zapomogi, dzieci miały
bezpłatne obiady w szkole.
- Potem ślad po rodzinie zaginął - mówi Przemysław Borowiecki, rzecznik
prasowy Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Szczecinie. - Nie mamy takich
możliwości, żeby chodzić za każdym potrzebującym i pytać, jaka jest obecnie
jego sytuacja i czy wymaga pomocy. Z dokumentów wynika, że państwu
Lachowiczom przysługuje pomoc. Muszą się jednak do nas po nią zgłosić.